Rozpad małżeństwa po 16 latach

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

EzerKenegdo

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: EzerKenegdo » 30 gru 2017, 1:19

Może zabrzmię trochę wrednie. Ale jeśli kowalska nie potrafi być wierna, to nie wiadomo, czy jest to dziecko Twojego męża.

Przykre i smutne, ale fakty są takie, że tylko kobieta (przyszła matka) wie, jaka jest prawda.

Ale to jedno.

A drugie - to Stokrotko, przede wszystkim zrewiduj swoją postawę wobec męża. Nie wszystkie gesty miłości są nimi w istocie. W relacjach zaburzonych, gdzie jedna osoba np. jest uzależniona, bywa - że popełnia się błędy wobec takiej osoby, "kochając" ją w nierozsądny sposób.

I tak w takich przypadkach żona pijaka ściera po nim rzygi, dzwoni do szefa i kłamie, usprawiedliwiając go, żona hazardzisty płaci za niego długi, żona narkomana trzyma trochę ziela w szufladzie, bo "lepiej niech zapali w domu, miast iść w cug i może zażyć coś mocniejszego", a żona kłamcy, zdradzacza jest poduszką (a może wycieraczką? Przepraszam, to określenie znalazłam w książce Pulikowskiego) i martwi się, jak rozwiązać problemy biedaczka, które sobie stworzył w relacjach z kochanką (ciąża, jakieś inne rzeczy).

Wbrew pozorom takie "gesty miłości" pogłębiają problem. Nie pozwalają choremu na samodzielne wyjście z sytuacji, przyzwyczajają do pewnych schematów. Żona pijaka - jeśli kocha go naprawdę, powinna pozwolić mu spać w rzygach, powinna pozwolić na zwolnienie męża z pracy czy ośmieszenie przed szefem. Im szybciej pijak/narkoman/zdradzacz walnie łbem o dno, tym szybciej może się z niego podnieść. SAM. Czasami nawet trudno współczuć takiej współuzależnionej żonie, bo pogarszanie się sytuacji ma niejako na swoje życzenie. Trudno od nałogowca wymagać rozsądku, zatrzymania się, przemyślenia, jeśli łatwość/przyjemność z picia/zdradzania/ćpania będzie większa, silniejsza od kwaśnej miny żony.

Zamknięte drzwi - to już co innego. Tutaj nie da się iść dalej. Pomyśl o tym, Stokrotko. Trzymaj się ciepło!

Nie jesteś ratownikiem, zbawicielem. Ostatnio u Szustaczka naszego było coś o pseudozbawicielach.

Mąż musi sam rozwiązać swoje problemy. Nie zrobisz tego za niego. Ba! Popełnisz wielki błąd, jeśli znowu wytrzesz mu nosek.

stokrotka
Posty: 43
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 12 lut 2018, 11:41

Witam Wszystkich ponownie,
Dawno nie pisałam, ale forum nie zostawiłam, czytałam niemalże dzień w dzień. U mnie się pozmieniało. kowalska w ciąży nie jest i pytanie czy była, ale to już nie ma znaczenia to jest jej sumienie jeżeli kłamała w takiej kwestii. Mąż się wprowadził około 3 tygodni temu. Przepraszał, prosił o wybaczenie mnie i naszego syna. Podjęliśmy decyzję, że spróbujemy na nowo odbudować nasz związek. Dziękowałam Bogu za to, ponieważ w tamtej chwili naprawdę sprawiał wrażenie jakby sobie to wszystko przemyślał i podjął odpowiedzialną decyzję. Oczywiście dla mnie było czymś oczywistym, że kontakt z kowalską jest zerwany całkowicie z czym oczywiście mój mąż nawet nie dyskutował i powiedział, że kontaktu brak.
Zgodził się również na wspólną terapię, której był sam pomysłodawcą. To był dla mnie kolejny plus, ponieważ w momencie kiedy zaistniała cała sytuacja z kowalską a jeszcze mieszkał w domu to go wręcz błagałam, żebyśmy poszli razem na terapię. W tamtym czasie słyszałam, żebym poszła się sama leczyć jak mam problem, że on ze mną nigdzie nie pójdzie.
No i przechodząc do sedna sprawy sielanka trwała bardzo krótko. Kontakt z kowalską jest nadal. Na terapię ze mną nie pójdzie. Jego zdaniem to ja powinnam się leczyć psychicznie, ponieważ jestem chorą osobą, jak się zapytałam, czy w dalszym ciągu się kontaktują ze sobą. Kłamie w żywe oczy.
To, że jestem rozżalona, zła itp. to jest chyba naturalne, ale cały czas zadaję sobie pytanie w jakim celu wracał, po co to wszystko. Jeżeli nie był pewien to po co robi takie rzeczy. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby ponownie komuś fundować taką rzecz. Jestem przerażona tym, że można w ten sposób postępować z ludźmi tj. ze mną i z synem. Tak na gorąco piszę, bo kompletnie się pogubiłam, wpędza mnie w totalne poczucie winy, krzyczy non stop, wszystko jest moją winą, a awantury są po prostu o wszystko. Ja się już przestałam odzywać, ponieważ to nakręca tylko spiralę.
Przepraszam, ze tak chaotycznie ale emocje chyba biorą górę

stokrotka
Posty: 43
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 16 lut 2018, 14:55

Bardzo Was proszę o pomoc. Nie radzę sobie z kłamstwami mojego męża. Wrócił do domu i okłamuje mnie w żywe oczy, że nie utrzymuje kontaktów z kowalską.
Co można zrobić w takiej sytuacji?
Nie wiem jak z nim rozmawiać. Szuka ewidentnie pretekstu do zrobienia awantury w domu i powiedzenia mi "no widzisz wszystko to Twoja wina, nic się nie zmieniłaś".
Nie radzę sobie z tym wszystkim...

GosiaH
Posty: 1882
Rejestracja: 12 gru 2016, 20:35
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: GosiaH » 16 lut 2018, 15:17

stokrotka pisze:
16 lut 2018, 14:55
Nie wiem jak z nim rozmawiać. Szuka ewidentnie pretekstu do zrobienia awantury w domu i powiedzenia mi "no widzisz wszystko to Twoja wina, nic się nie zmieniłaś".
z mojego doświadczenia - to ja mam moc NIE dać się sprowokować. To ja mogę (chcę, jestem) być w domu aniołem. Od anioła ciężko się odsunąć.
"Nie mów ludziom o Bogu kiedy nie pytają, żyj tak, by pytać zaczęli" św. Jan Vianney

Słonko
Posty: 385
Rejestracja: 01 lut 2017, 17:11
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: Słonko » 16 lut 2018, 17:50

Stokrotko otulam modlitwą bo widzę jak Ci ciężko. Przeczytałam przed chwilą Twój wątek i chciałabym Ci zadać pytanie, które zadano tu mnie jakieś dwa lata temu (bardzo się wewnętrznie na nie obraziłam )
Stokrotko co zrobiłaś dla siebie, z myślą o sobie a nie o mężu?
Dodatkowo co z Twoją terapią?
Nie jestem psychologiem ale piszesz jak osoba współuzależniona. Tak samodzielna, mądra, zaradna a jednocześnie zrośnięta jakby i zależna od męża.
To Twoje emocje, Twoje rozważania, to Ty cały czas kontrolujesz i Ty możesz przestać, Ty możesz być inna szczęśliwą osobą, Ty możesz nie odpowiadać na raniące słowa, wychodzić z pokoju gdy zaczyna się kłótnia, Ty możesz nie kontrolować i nie ranić tym samej siebie. I wiele jeszcze rzeczy możesz.
GosiaH napisała to krótko i treściwe 🙂. Możesz być aniołem, wiesz kim stworzył Cię Bóg? Kim masz być dla swojego męża, według Bożego zamysłu, ukochana córko Króla?
Dasz radę .

s zona
Posty: 1994
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: s zona » 16 lut 2018, 18:32

Słonko pisze:
16 lut 2018, 17:50
Stokrotko otulam modlitwą bo widzę jak Ci ciężko. Przeczytałam przed chwilą Twój wątek i chciałabym Ci zadać pytanie, które zadano tu mnie jakieś dwa lata temu (bardzo się wewnętrznie na nie obraziłam )
Stokrotko co zrobiłaś dla siebie, z myślą o sobie a nie o mężu?
Dodatkowo co z Twoją terapią?
Nie jestem psychologiem ale piszesz jak osoba współuzależniona. Tak samodzielna, mądra, zaradna a jednocześnie zrośnięta jakby i zależna od męża.
To Twoje emocje, Twoje rozważania, to Ty cały czas kontrolujesz i Ty możesz przestać, Ty możesz być inna szczęśliwą osobą, Ty możesz nie odpowiadać na raniące słowa, wychodzić z pokoju gdy zaczyna się kłótnia, Ty możesz nie kontrolować i nie ranić tym samej siebie. I wiele jeszcze rzeczy możesz.
GosiaH napisała to krótko i treściwe 🙂. Możesz być aniołem, wiesz kim stworzył Cię Bóg? Kim masz być dla swojego męża, według Bożego zamysłu, ukochana córko Króla?
Dasz radę .
Podobne slowa uslyszalam - od madrych sycharek.- na moich pierwszych sycharowskich rekolekcjach -
wtedy , kiedy bylam prawie " wdepnieta w glebe "....

Stokrotko serdecznie Ci polecam Rekolekcje ,
pomagaja naladowac akumulatory na codzienne zmagania ....
Osobiscie zaluje ,ze nie moge skorzystac z najblizszych ze Sw Rita...

.... " VI Ogniskowe Rekolekcje Bydgoszcz, Płock, Przasnysz, Toruń, Włocławek
Zastanawiasz się ….
Jak żyć by cieszyć się prostymi sprawami, każdym dniem?
Jak żyć prawdziwie?
Zapraszamy na Rekolekcje Wielkopostne do Bydgoszczy!
10-11 marca 2018
Wspólnie ze św. Ritą poszukamy odpowiedzi.

Rekolekcje wygłosi o. Maciej Sierzputowski CSSp

Koszt rekolekcji: 55 zł....."
viewtopic.php?f=75&p=30086#p30086

Sluchalam ciekawej audycji z cyklu

AUDYCJA DLA MAŁŻONKÓW I RODZICÓW: JAK ZADBAĆ O SWOJE MAŁŻEŃSTWO
13 lutego 2018 21:30/w Audio, Audycje dla małżonków i rodziców, Multimedia, Rozmowy niedokończone
dr hab. Mieczysław Guzewicz, teolog biblijny i pastoralny, świecki konsultor Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu
bardzo ciekawe spotrzezenia ,jak zadbac o swoje malzenstwo ....
Polecam :)
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/au ... alzenstwo/

Mirakulum
Posty: 2627
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: Mirakulum » 17 lut 2018, 9:20

Stokrotko
Ty to Ty, On to On
też po powrocie męża słyszałam teksty, że to moja wina i nic się nie zmieniłam
mi pomagał taki tekst , który wypowiadałam pewnym dobitnym tonem
"Mam na ten temat inne zdanie"

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: Niezapominajka » 17 lut 2018, 9:25

Mirakulum zawsze myślami że po powrocie to już z górki a to dopiero się zaczyna trudna droga .Dobrze napisałaś gdzieś - Himalaje.

Mirakulum
Posty: 2627
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: Mirakulum » 17 lut 2018, 9:27

:D Ja w Himalajach prawie od 6 lat :D

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4265
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: Nirwanna » 17 lut 2018, 9:35

Mirakulum pisze:
17 lut 2018, 9:27
:D Ja w Himalajach prawie od 6 lat :D
Permanentna aklimatyzacja :-D
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

zenia1780
Posty: 1919
Rejestracja: 18 sty 2017, 12:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: zenia1780 » 17 lut 2018, 10:57

Mirakulum pisze:
17 lut 2018, 9:20
"Mam na ten temat inne zdanie
:shock: no ja tak samo miałam, jak uczyłam się stawiać granice
lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali».
(2Kor 12,9)

stokrotka
Posty: 43
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 17 lut 2018, 15:24

Zagubiłam się gdzieś w tym wszystkim. W tym stawianiu granic. Mam totalną pustkę w głowie. Nie wiem jak postępować. Nie potrafię się od tego zdystansować. Złapałam bo niestety tak muszę to opisać mojego męża wczoraj na korespondencji z kowalską. Treść była na "odpowiedni temat".
Powiedziałam, że nie godzę się na to, że przekroczył granicę, którą ustawiłam w momencie jego powrotu, że przyjmując go z powrotem do domu, nie godziłam się na tzw "trójkąt". Najpierw była bardzo nerwowa atmosfera, potem się opanowałam i spróbowałam z nim porozmawiać ze spokojem. Dowiedziałam się, że on nie wie czy może być ze mną jeszcze szczęśliwy... i jak tu postawić granicę.
GosiaH pisze:
16 lut 2018, 15:17
stokrotka pisze:
16 lut 2018, 14:55
Nie wiem jak z nim rozmawiać. Szuka ewidentnie pretekstu do zrobienia awantury w domu i powiedzenia mi "no widzisz wszystko to Twoja wina, nic się nie zmieniłaś".
z mojego doświadczenia - to ja mam moc NIE dać się sprowokować. To ja mogę (chcę, jestem) być w domu aniołem. Od anioła ciężko się odsunąć.
Gosiu jak trudno być aniołem... :cry:

GosiaH
Posty: 1882
Rejestracja: 12 gru 2016, 20:35
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: GosiaH » 17 lut 2018, 19:10

stokrotka pisze:
17 lut 2018, 15:24
GosiaH pisze:
16 lut 2018, 15:17
stokrotka pisze:
16 lut 2018, 14:55
Nie wiem jak z nim rozmawiać. Szuka ewidentnie pretekstu do zrobienia awantury w domu i powiedzenia mi "no widzisz wszystko to Twoja wina, nic się nie zmieniłaś".
z mojego doświadczenia - to ja mam moc NIE dać się sprowokować. To ja mogę (chcę, jestem) być w domu aniołem. Od anioła ciężko się odsunąć.
Gosiu jak trudno być aniołem... :cry:
wiem, kochana, wiem, ale też wiem, z doświadczenia własnego, że to NIE JEST NIEMOŻLIWE.
Nie poddawaj się, dla siebie to zrób.
Masz tę moc!
"Nie mów ludziom o Bogu kiedy nie pytają, żyj tak, by pytać zaczęli" św. Jan Vianney

stokrotka
Posty: 43
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 18 lut 2018, 20:42

Słonko pisze:
16 lut 2018, 17:50
Stokrotko otulam modlitwą bo widzę jak Ci ciężko. Przeczytałam przed chwilą Twój wątek i chciałabym Ci zadać pytanie, które zadano tu mnie jakieś dwa lata temu (bardzo się wewnętrznie na nie obraziłam )
Stokrotko co zrobiłaś dla siebie, z myślą o sobie a nie o mężu?
Dodatkowo co z Twoją terapią?
Nie jestem psychologiem ale piszesz jak osoba współuzależniona. Tak samodzielna, mądra, zaradna a jednocześnie zrośnięta jakby i zależna od męża.
To Twoje emocje, Twoje rozważania, to Ty cały czas kontrolujesz i Ty możesz przestać, Ty możesz być inna szczęśliwą osobą, Ty możesz nie odpowiadać na raniące słowa, wychodzić z pokoju gdy zaczyna się kłótnia, Ty możesz nie kontrolować i nie ranić tym samej siebie. I wiele jeszcze rzeczy możesz.
GosiaH napisała to krótko i treściwe 🙂. Możesz być aniołem, wiesz kim stworzył Cię Bóg? Kim masz być dla swojego męża, według Bożego zamysłu, ukochana córko Króla?
Dasz radę .
Słonko, długo myślałam o tym co mi napisałaś, czy cokolwiek zrobiłam z myślą o sobie a nie o mężu. Chyba nic. Przez te wszystkie lata kiedy mąż pił, wszystko robiłam, żeby jego nałóg się nie wydał, po prostu po nim sprzątałam. Jestem typową osobą współuzależnioną. Na terapię chodzę regularnie, ale widzę, że po tylu latach pewne schematy są we mnie tak zakorzenione, że potrzebuję dużo więcej czasu, żeby nie działać jak osoba współuzależniona.
Obecnie mój mąż powiedział mi, że wrócił do domu tylko dla syna, a mi proponuje związek obok siebie, że nic mi nie może obecnie dać. Nie wiem czy jestem w stanie w czymś takim trwać, nie wiem czy mam tyle siły. W środku cała krzyczę, to on mnie zdradził a non stop obarcza mnie winą za wszystko. Mówi, że mam fatalny charakter, że go wręcz nie trawi. Nie mamy w żadnej płaszczyźnie porozumienia. Jest tragicznie.
Odsunął się od Boga, mi potrafi powiedzieć z odpowiednimi epitetami żebym poszła do tego swojego kościoła. Nie mam co nawet marzyć, żeby pojechał ze mną na rekolekcje małżeńskie, nawet mu tego nie proponuję.
Niby wrócił, ale tak jakby mnie obwiniał za ten powrót. Nie wiem może tak za kowalską tęskni. To jest jakiś koszmar.
Jedno co mi pozostaje to modlić się i zająć się sobą i synem, ponieważ dla niego to też jest bardzo trudna sytuacja. To nie jest normalny dom, gdzie jest miłość, uśmiech …

stokrotka
Posty: 43
Rejestracja: 21 lis 2017, 13:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Rozpad małżeństwa po 16 latach

Post autor: stokrotka » 20 lut 2018, 10:52

Kochani pomóżcie, jest co raz gorzej. Wczoraj była wielka awantura o korespondencje z kowalską. Niestety przeczytałam nie swoją korespondencję, za co jestem obecnie przez męża wręcz katowana werbalnie. Pozwolicie, że na forum nie będę przytaczać słów i epitetów pod moim adresem. Przeczytałam to, ponieważ nie chcę być okłamywana. Pozwalając wrócić do domu, granice wytyczyłam, jednym z pierwszych warunków zero kontaktu z kowalską. Kontaktują się non stop. Widzę, że to koniec. Cały czas słyszę, że wszystko to moja wina, że są cały czas awantury w domu. Tak są, ponieważ znowu ucieka z telefonem, po kryjomu dzwoni i smsy wysyła. Czuję, że odchodzi. Powiedział, że mi nigdy nie wybaczy, że przejrzałam jego telefon.
Błagam podpowiedzcie mi co robić, wiem, że jak się wyprowadzi teraz to najprawdopodobniej skończy się rozwodem. Jak powinnam podejść do tej sprawy? Puścić go wolno i powiedzieć trudno, takie rzeczy się też zdarzają? Dodam jeszcze, że naprawdę przez parę tygodni udawałam, że nie widzę ich kontaktów, starałam się, ale w końcu pękłam...
Proszę pomóżcie modlitwą i radą, tak ciężko jest przechodzić przez to po raz drugi. :cry:

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości