co gdy romans przeradza się w miłość

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

alelujah
Posty: 31
Rejestracja: 28 lis 2017, 13:22
Płeć: Mężczyzna

co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: alelujah » 02 gru 2017, 22:16

czy ma sens walczyc z milością?
miłość z natury jest dobrem
jezeli którykolwiek z małżonków
dopusci się zdrady i zakocha się w innej osobie
czyni dobro czy zło?
bo logicznie w tym przypadku rozumujac zdrada czyli zło rodzi cos dobrego?
czy to ma snes?
czy zło moze rodzic dobro?
z natury nie
czyli czy efektem zdrady moze wogole powstac miłość?

jacek-sychar
Posty: 3785
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: jacek-sychar » 02 gru 2017, 22:33

Witaj Alelujah na naszym forum.

Miłość to postawa. Zakochanie to uczucie. Często uczucie poprzedza prawdziwą miłość.
Tu jest chyba różnica i sedno Twoich pytań.

Witając Cię na forum chciałbym przypomnieć, że internet nie jest anonimowy. Dlatego pisząc staraj się nie podawać szczegółów, które umożliwiłyby identyfikację Ciebie i Twojej rodziny.

alelujah
Posty: 31
Rejestracja: 28 lis 2017, 13:22
Płeć: Mężczyzna

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: alelujah » 02 gru 2017, 22:43

ok zatem czy w takim przypadku uczucie moze byc czyms dobrym?
nie do konca to rozumiem

alelujah
Posty: 31
Rejestracja: 28 lis 2017, 13:22
Płeć: Mężczyzna

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: alelujah » 02 gru 2017, 23:00

czy uczucie to zatem, moze byc czyms dobrym skoro wyika ze zdrady?

mare1966
Posty: 779
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: mare1966 » 02 gru 2017, 23:23

To kwestia tego ,
co kto nazywa miłością ,
a głębiej
co kto rozumie ( albo NIE ROZUMIE ) pod pojęciem miłości .

Jacek już napisał .
Większość ludzi miłością nazywa stan zakochania ,
a czasem i stan seksualnego pożądania ( skrajna niedojrzałość ) .

Można rzecz , że miłość to troska o dobro drugiej osoby ( nie nasze ) .
Dla kogoś wierzącego tym największym dobrem będzie zbawienie duszy ,
życie wieczne w niebie TEJ OSOBY .
Dla niewierzącej ?
"Szczęście" tu na Ziemi , bo śmierć kończy wszystko .
Te dwa poglądy i założenia
w zasadzie decydują o podejściu do wszystkiego .

Osoba wierząca ( i myśląca trochę ) w zasadzie nie wejdzie
w tzw. "romans" bo to cudzołóstwo .
I trudno tu mówić o miłości , bo naraża kogoś na co najmniej poważny
ciągły grzech , a to nie ułatwi raczej drogi tej osobie do nieba .

Zakochanie ja definiuję jako stan pewnego zachwytu daną osobą .
Zakochanie samo w sobie jest z pewnością projektem Bożym ,
tak zresztą jak i fizyczne współżycie ,
tym niemniej i jedno i drugie
jest dobre we właściwych warunkach , właściwych relacjach .

Zakochanie bardzo powszechnie mylone jest z miłością .
Jest to tymczasem tylko pewien stan czasowy ,
niezwykle silnych emocji itd.
trochę podobny do "naćpania się" ,
ograniczonej władzy umysłu ,
ale i fascynujący .
Taka nierealistyczna idealistyczna projekcja
nałożona na drugą osobę .
Oczywiście , ma to swoją rolę - kojarzenie par .
........ na trzeźwo , kto by się dobrowolnie zakuwał w kajdany ?
:lol:
Tak , trochę żartuję , ale trochę nie ,
jako bądź co bądź już doświadczony facet .
Zresztą , to samo dotyczy oczywiście i kobiet .
( facet jest w sumie mało przydatny prawdę mówiąc ) ;)


A budowanie nawet szczęścia ziemskiego ,
na gruzach czyjegoś nieszczęścia ( małżonka , dzieci , rodziców )
też nie rokuje najlepiej . I komplikuje zwykle mocno
i tak już skomplikowane ludzie życie .

Kawka
Posty: 304
Rejestracja: 08 lis 2017, 10:15
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: Kawka » 02 gru 2017, 23:43

alelujah pisze:
02 gru 2017, 23:00
czy uczucie to zatem, moze byc czyms dobrym skoro wyika ze zdrady?
Alelujah uczucia nie są ani dobre ani złe. One mogą być przyjemne lub nieprzyjemne. Na uczucia nie mamy wpływu, wiec nie podlegają ocenie moralnej. Ale! Jakie decyzje i jakie działania podejmijmy pod wpływem tych uczuć juz oceniamy. I te decyzje mogą być dobre albo złe.

To, ze mężowi spodobała się inna kobieta nie jest ani dobre ani zle. Jest dla niego przyjemne. Ale decyzje budowania z nią relacji juz są złe.

Kawka
Posty: 304
Rejestracja: 08 lis 2017, 10:15
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: Kawka » 02 gru 2017, 23:50

Zgadzam sie z mare1966 poza jednym, jedynym zdaniem. Ze facet jest mało przydatny. Oj, nie! Facet jest BARDZO przydatny! Pod każdym względem. :D Tylko nie wszystkie kobiety to odkryły.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 285
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: ozeasz » 03 gru 2017, 8:36

Zgadzam się tu w większości z Mare1966 , poza zaznaczeniem Kawki :D
bo to odbieram jako uprzedmiotowienie mężczyzny ,potraktowanie Go instrumentalnie.

Co do emocji ,uczuć , zgadzam się z Kawką ,one są potrzebne i te dla nas przyjemne i te przykre ,dla mnie są informacją co się we mnie dzieje , jak na określone sytuacje reaguję jako osoba .

Dzięki temu mogę się dowiedzieć więcej poza tą wiedzą czysto logiczną i na zasadzie dedukcji mogę wywnioskować że moje odczucia nieraz zaprzeczają informacjom na temat swojej obecnej kondycji .
I to jest ok , pozwala to bowiem w jeszcze większej samoświadomości .

Dopóki emocje ,uczucia są traktowane jako dopełnienie wiedzy o sobie i weryfikowane przez mój umysł ,dopóty są pomocne ,ale kiedy one przejmują "dowodzenie" nad moja osobą zaczyna się problem .

Dwa obrazy , pierwszy ,kiedyś we wspólnocie przyrównywali to do pociągu ,lokomotywa to rozum ,emocje to jeden z wagonów ,to dobra kolejność ,za to niedobrze jest kiedy wagon chce ciągnąc skład kolejowy .

Drugi ,kiedy na rekolekcjach z ks. dr R. Jaworskim usłyszałem że reaguje dziecko (we mnie) ,osoba dorosła podejmuje decyzje , to zdałem sobie sprawę jak bardzo byłem/jestem częściowo niedojrzały . Pozdrawiam serdecznie. :)
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 2617
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: Nirwanna » 03 gru 2017, 9:59

alelujah, może Ci pomogą trochę wyjaśnienia ks. Grzywocza:
artykuł: http://www.niedziela.pl/artykul/55175/n ... zakochanie
i nagranie: https://gloria.tv/video/4UfVe7AvFM4X2kvnnfz4y9H7q
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

renta11
Posty: 214
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: renta11 » 03 gru 2017, 10:23

Skoro miłość to decyzja, to zdradzający w romansie podejmuje decyzję, że zmienia obiekt miłości i zaczyna kochać kowalską. Wtedy to jest także miłość? Skoro ma wolną wolę, to może zmienić decyzję i przenieść miłość z jednego obiektu na drugi. Wiem, łamie swoją przysięgę, ale przenosi miłość. I co?

twardy
Posty: 1020
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: twardy » 03 gru 2017, 10:33

renta11 pisze:
03 gru 2017, 10:23
Skoro miłość to decyzja, to zdradzający w romansie podejmuje decyzję, że zmienia obiekt miłości i zaczyna kochać kowalską. Wtedy to jest także miłość? Skoro ma wolną wolę, to może zmienić decyzję i przenieść miłość z jednego obiektu na drugi. Wiem, łamie swoją przysięgę, ale przenosi miłość. I co?
Myślę, że dobrą odpowiedzią na te pytania będzie to co napisał Mare:
mare1966 pisze:
02 gru 2017, 23:23
Można rzecz , że miłość to troska o dobro drugiej osoby ( nie nasze ) .
Dla kogoś wierzącego tym największym dobrem będzie zbawienie duszy ,
życie wieczne w niebie TEJ OSOBY .
Dla niewierzącej ?
"Szczęście" tu na Ziemi , bo śmierć kończy wszystko .
Te dwa poglądy i założenia
w zasadzie decydują o podejściu do wszystkiego .

BjD
Posty: 110
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:38
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: BjD » 03 gru 2017, 10:50

Zgadzam się z Mare1966. Tylko czy skoro mąż był wierzący to mu przeszło? ??? Coś w tym jest bo teraz po jego zachowaniu można stwierdzić że "kowalska" jest jego "Bogiem". Rzeczywiście jego zachowanie wskazuje na tą chwilę, że żyje się tylko raz i nie można przegapić okazji do szczęścia. ........

renta11
Posty: 214
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: renta11 » 03 gru 2017, 10:57

twardy pisze:
03 gru 2017, 10:33
renta11 pisze:
03 gru 2017, 10:23
Skoro miłość to decyzja, to zdradzający w romansie podejmuje decyzję, że zmienia obiekt miłości i zaczyna kochać kowalską. Wtedy to jest także miłość? Skoro ma wolną wolę, to może zmienić decyzję i przenieść miłość z jednego obiektu na drugi. Wiem, łamie swoją przysięgę, ale przenosi miłość. I co?
Myślę, że dobrą odpowiedzią na te pytania będzie to co napisał Mare:
mare1966 pisze:
02 gru 2017, 23:23
Można rzecz , że miłość to troska o dobro drugiej osoby ( nie nasze ) .
Dla kogoś wierzącego tym największym dobrem będzie zbawienie duszy ,
życie wieczne w niebie TEJ OSOBY .
Dla niewierzącej ?
"Szczęście" tu na Ziemi , bo śmierć kończy wszystko .
Te dwa poglądy i założenia
w zasadzie decydują o podejściu do wszystkiego .
To idealny wzorzec miłości, tak jak nie pamięta złego, przebacza, czyli to co głosił Paweł. Konia z rzędem komuś, kto tak kocha przez całe życie. :D
Miłować mamy wszystkich ludzi, małżonka inaczej. Ale to inaczej decyzją można przerzucić na inną osobę. Jest to oczywiście grzech, ale dlaczego "tamto" to nie miłość? A w małżeństwach niesakramentalnych? Wtedy to nie grzech, a tylko złamanie przysięgi. Czyli miłość występuje tylko w małżeństwach sakramentalnych? Lustro często tutaj twierdzi, że między nią a kowalskim była miłość, a nie żaden amok, tylko uczucie.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 285
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: ozeasz » 03 gru 2017, 11:00

W moim rozumieniu jeśli miłość małżeńska ,jest jedną z różnych przejawów miłości (rodzicielska ,synowska , braterska) , wyrażającą się w sposób szczególny ,jako całkowity dar z siebie dla drugiego , to nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy dając wszystko swemu małżonkowi mam jeszcze COŚ , co mogę dać innej osobie ?

Jeśli tak jest , to tylko oznacza że nie dałem wszystkiego ,a jeśli tak , to czy to była miłość budowana na fundamencie Miłości Bożej ,źródła prawdziwej i jedynej miłości ?

Skoro połączyłem sie z żoną tak ściśle , że stałem się z Nią jednym ciałem , to nie ma możliwości rozczłonkowania ciała i pozostania przy życiu ,to wynika z moje wiary ,nie z rzeczywistości którą można ludzkimi zmysłami doświadczyć.

Jako człowiek dostrzegam w bardzo ograniczony sposób ,jeśli nie dopuszczam rzeczywistości duchowej której oczami nie dostrzegam ,to czy jest to całość prawdy o człowieku i małżeństwie ?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

twardy
Posty: 1020
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: co gdy romans przeradza się w miłość

Post autor: twardy » 03 gru 2017, 11:25

renta11 pisze:
03 gru 2017, 10:57
Miłować mamy wszystkich ludzi, małżonka inaczej. Ale to inaczej decyzją można przerzucić na inną osobę. Jest to oczywiście grzech, ale dlaczego "tamto" to nie miłość?
Myślę, że dobrze to wyjaśnił ozeasz.
ozeasz pisze:
03 gru 2017, 11:00
W moim rozumieniu jeśli miłość małżeńska ,jest jedną z różnych przejawów miłości (rodzicielska ,synowska , braterska) , wyrażającą się w sposób szczególny ,jako całkowity dar z siebie dla drugiego , to nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy dając wszystko swemu małżonkowi mam jeszcze COŚ , co mogę dać innej osobie ?

Jeśli tak jest , to tylko oznacza że nie dałem wszystkiego ,a jeśli tak , to czy to była miłość budowana na fundamencie Miłości Bożej ,źródła prawdziwej i jedynej miłości ?

Skoro połączyłem sie z żoną tak ściśle , że stałem się z Nią jednym ciałem , to nie ma możliwości rozczłonkowania ciała i pozostania przy życiu ,to wynika z moje wiary ,nie z rzeczywistości którą można ludzkimi zmysłami doświadczyć.
renta11 pisze:
03 gru 2017, 10:57
To idealny wzorzec miłości, tak jak nie pamięta złego, przebacza, czyli to co głosił Paweł. Konia z rzędem komuś, kto tak kocha przez całe życie. :D
Owszem to ideał, ale czyż naszym obowiązkiem jako osób wierzących nie jest dążenie do świętości?
renta11 pisze:
03 gru 2017, 10:57
A w małżeństwach niesakramentalnych?
Rozmawiamy tutaj jako katolicy, a dla katolika nie ma małżeństw niesakramentalnych. są tylko związki niesakramentalne i chociażby samo to, pokazuje, że miłość w małżeństwie, to nie miłość w związku niesakramentalnym. I mieszajmy w to uczuć i motyli w brzuchu.
renta11 pisze:
03 gru 2017, 10:57
Wtedy to nie grzech, a tylko złamanie przysięgi.
Słucham? :shock:
renta11 pisze:
03 gru 2017, 10:57
Czyli miłość występuje tylko w małżeństwach sakramentalnych?
Taka rozumiana w kontekście wiary, a nie własnych uniesień? Tak, występuje tylko w małżeństwach sakramentalnych. Poza nimi może być najwyżej dobrze, można nawet czuć się szczęśliwym, docenianym przez drugą osobę, ale to nadal będą tylko uczucia.
renta11 pisze:
03 gru 2017, 10:57
Lustro często tutaj twierdzi, że między nią a kowalskim była miłość, a nie żaden amok, tylko uczucie.
No właśnie - uczucie, a nie Miłość.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: agaton, BjD, Langusta i 2 gości