Moja historia - Krzysztof

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

rak
Posty: 995
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: rak » 17 sty 2018, 13:00

Simon pisze:
17 sty 2018, 12:02
Krzychu, zatrudnij raz czy dwa jakąś sprzątaczkę z polecenia I pociągnij żonie z kasy
Diabeł tkwi w szczegółach, ale generalnie zgadzam się ze zdaniem Simona i Krzyśka. Nie do końca widzę jak to praktycznie zrealizować, żeby obyło się bez większych eskalacji. Może uprzedzić żonę, zrobić samemu pierwszy raz (przynajmniej część) sprzątania i jak pociągnąć ze wspólnej kasy ;) Ale jest to przykład ponoszenia konsekwencji, dobrze żeby Krzysiek był w nim konsekwetny (bo zadeklarował już to chyba) i generalnie uważam, że ma rację...
Nirwanna pisze:
17 sty 2018, 12:15
Jednak tak się zastanawiam, czy w kontekście całości sprzątanie to naprawdę tak istotny problem, czy może jednak temat zastępczy.
Może i mało istotny w porównananiu do całości i priorytet też niski, ale właśnie od takich małych kroczków uważam, że Krzysiek powinien zaczynać, bo na całość to porwać się nie sposób... Przyznam się, że też od takich mniejszych zaczynałem, bo całości raz nie chciałem, dwa nie byłem w stanie zmienić, jak robienie zakupów, gotowanie, odwiedzanie się wzajemne i to też wszystko trzeba było "przewalczyć", bo zazwyczać jedna rozmowa nie wystarczyła. To jest jak najbardziej obrona siebie i swoich granic, a druga osoba też tak odbiera, czasem nawet b. boleśnie, bo się tego nie spodziewa.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: Lavenda » 17 sty 2018, 13:01

Krzychu,

mój mąż wmawiał mi, że odchodzi bo zrobiłam z niego wrak człowieka ( nie wiedziałam jeszcze o kowalskiej ) i byłam nawet skłonna w to uwierzyć...był takim wrakiem, że miał siłę wybrać się do prawnika, napisać z nim pozew, jeździć 500 km do kowalskiej...podobnie jawi mi się Twoja żona...z jednej strony histeria i nerwica...a z drugiej praca, pozew rozwodowy, adwokat no i niby kolejny kowalski...jakoś to wszystko nie trzyma się ładu, moim zdaniem robi wszystko żeby się Ciebie pozbyć i już sama nie wiem co jeszcze wymyślić...

chyba najlepiej sprawdza się lista Zerty w takich sytuacjach, bo i tak na ten moment z żoną jesteście w dwóch różnych światach, sama przechodzę przez taki stan...Ty przede wszystkim zadbaj o swój spokój, tyle możesz na te chwilę.

krople rosy

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: krople rosy » 17 sty 2018, 13:46

krzychforum pisze:
17 sty 2018, 9:10
Z drugiej strony co mam robić? Zgodzić się na szybki rozwód?
Bo co? Bo tylu kowalskich się przewija w życiu Twojej żony? To, co wyprawia to według mnie jakieś szaleństwo więc zdystansuj się do tej rzeczywistości jaką żona sobie i Wam serwuje i zachowaj zdrowy rozsądek. Z Twoich postów wynika jakby żona miała duży problem sama ze sobą i pod jego wpływem działa i dokonuje wyborów .
krzychforum pisze:
17 sty 2018, 10:14
Bałagan w domu już jest tak wielki, że nie wiem kto go ogarnie,
Głowę Twojej żony zaprząta coś innego więc wyłączyła się totalnie z troski o dom bo w swoim przekonaniu dom buduje teraz gdzie indziej.
A nerwica to słaby argument na obronę siebie. Przy depresji można mieć problemy z otworzeniem powieki ale w nerwicy raczej ma się siły i energię do działania.....w niektórych przypadkach nawet sporą .....:)
A dalsze kwestie i Twoje wątpliwości co do praw lokalowych i dobra dziecka to chyba temat dla prawnika.

jacek-sychar
Posty: 6494
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: jacek-sychar » 17 sty 2018, 14:14

krople rosy pisze:
17 sty 2018, 13:46
To, co wyprawia to według mnie jakieś szaleństwo więc zdystansuj się do tej rzeczywistości jaką żona sobie i Wam serwuje i zachowaj zdrowy rozsądek.
Taaa ...
Łatwo się mówi Zachowaj zdrowy rozsądek. :?
Byłaś Krople rosy w takiej sytuacji? To raczej nie wiesz, co piszesz. Sytuacja, gdy dowiadujemy się, że nasz małżonek nas zdradza, jest najgorszą sytuacją, z jaką zdarzyło mi się spotkać w życiu. Istny Armagedon.
Trzeba jakoś żyć, ale jak zachować tutaj zdrowy rozsądek? :?

Simon

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: Simon » 17 sty 2018, 14:19

krzychforum pisze:
17 sty 2018, 12:25
do pracy chodzi
Krzychu, no to pardon, ale zgadzam się teraz z Nirwanną. Myślałem, że Ty pracujesz zawodowo, a żona zajmuje się domem - tak zrozumiałem z Twoich postów, może czegoś nie doczytałem. Jeśli oboje pracujecie, to powinniście się dzielić sprzątaniem. Jeśli żona mówi, że nie ma na to siły, to powinna znaleźć sposób żeby temat ogarnąć, bo trzeba funkcjonować. Tu wciąż dobrym pomysłem jest sprzątaczka, ale ze wspólnego budżetu.

Mi się wydaje, że problem sprzątania może pokazywać próbę wyrwania się żony z narzuconej jej kontroli. Nie wiem, jak to u Was wygląda, więc zapytam: Krzychu, kontrolujesz żonę? Zabraniasz jej i nakazujesz, mówisz co ona ma robić? Bo jeśli tak, to zarówno romans, jak i brak porządków, mogą być symbolem walki o niezależność. Często osobom kontrolujacym wydaje się, że "muszą to robić", że ta osoba "sama się o to prosi", bo jest życiowo niezaradna. Wiem, że to ciężko zrozumieć, ale to w żaden sposób nie tłumaczy roztaczania kontroli nad małżonkiem, bo małżonkowie z zasady powinni być sobie równi.

Tak samo Twoje mówienie w gniewie do żony, że odbierzesz jej dziecko jak nie zacznie się leczyć i jej w odpowiedzi histeryczny płacz sugerują podział ról na "kata" i "ofiarę". Twoja żona oczywiście w tą rolę ofiary sama się wtłacza. Ale...jej tu nie ma i z nią nie porozmawiamy ;)

krzychforum
Posty: 314
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: krzychforum » 17 sty 2018, 14:37

Krzychu, no to pardon, ale zgadzam się teraz z Nirwanną. Myślałem, że Ty pracujesz zawodowo, a żona zajmuje się domem - tak zrozumiałem z Twoich postów, może czegoś nie doczytałem. Jeśli oboje pracujecie, to powinniście się dzielić sprzątaniem. Jeśli żona mówi, że nie ma na to siły, to powinna znaleźć sposób żeby temat ogarnąć, bo trzeba funkcjonować. Tu wciąż dobrym pomysłem jest sprzątaczka, ale ze wspólnego budżetu.
Też uważam, że powinniśmy się dzielić sprzątaniem, ale ja sprzątam kiedy mogę a żona jak ma do nas ktoś przyjść(czyli bardzo rzadko). Sprzątaczka jest dobrym pomysłem, ale ona raczej umyje okna, wytrze kurze a nie będzie sprzątała rzeczy z podłogi bo nie będzie wiedziała co z nimi dalej zrobić.
Mi się wydaje, że problem sprzątania może pokazywać próbę wyrwania się żony z narzuconej jej kontroli. Nie wiem, jak to u Was wygląda, więc zapytam: Krzychu, kontrolujesz żonę? Zabraniasz jej i nakazujesz, mówisz co ona ma robić? Bo jeśli tak, to zarówno romans, jak i brak porządków, mogą być symbolem walki o niezależność. Często osobom kontrolujacym wydaje się, że "muszą to robić", że ta osoba "sama się o to prosi", bo jest życiowo niezaradna. Wiem, że to ciężko zrozumieć, ale to w żaden sposób nie tłumaczy roztaczania kontroli nad małżonkiem, bo małżonkowie z zasady powinni być sobie równi.
Simon, to nie ja jestem stroną dominującą w tym związku, ja tu robię za kapciowego.
Tak samo Twoje mówienie w gniewie do żony, że odbierzesz jej dziecko jak nie zacznie się leczyć i jej w odpowiedzi histeryczny płacz sugerują podział ról na "kata" i "ofiarę". Twoja żona oczywiście w tą rolę ofiary sama się wtłacza. Ale...jej tu nie ma i z nią nie porozmawiamy ;)

Bardzo rzadko zdarza mi się być "katem" w tym związku, przeważnie jestem "ofiarą". Jak coś nie układa się po jej myśli to albo płacze i histeryzuje albo reaguje agresją. Ja się jeszcze nie nauczyłem trzymać język za zębami.

Simon

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: Simon » 17 sty 2018, 15:01

krzychforum pisze:
17 sty 2018, 14:37

Bardzo rzadko zdarza mi się być "katem" w tym związku, przeważnie jestem "ofiarą". Jak coś nie układa się po jej myśli to albo płacze i histeryzuje albo reaguje agresją. Ja się jeszcze nie nauczyłem trzymać język za zębami.
To zmienia postać rzeczy. Czyli po prostu żona jeździ na utartym koniku szantażu emocjonalnego, bo to "zawsze działało". Niestety to jest wiele lat kształtowania pewnych postaw, gdzie Ty ulegałeś jej szantażom, a ona się uczyła, że to na Ciebie działa. Dlatego teraz jest pewnie taka zdenerwowana, że nie chcesz się szybko i z uśmiechem rozwieść... ;)

krople rosy

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: krople rosy » 17 sty 2018, 15:03

jacek-sychar pisze:
17 sty 2018, 14:14
aaa ...
Łatwo się mówi Zachowaj zdrowy rozsądek. :?
Byłaś Krople rosy w takiej sytuacji? To raczej nie wiesz, co piszesz. Sytuacja, gdy dowiadujemy się, że nasz małżonek nas zdradza, jest najgorszą sytuacją, z jaką zdarzyło mi się spotkać w życiu. Istny Armagedon.
Trzeba jakoś żyć, ale jak zachować tutaj zdrowy rozsądek? :?
Nie godząc się na rozwód i na to co tylko wymyśli żona Krzysztofa. I zasięgając rady specjalistów, np; psychologa i prawnika. To miałam na myśli. A że to istny rodzinnych armagedon to wiem...domyślam się ale nawet podczas armagedonu trzeba zachować zimną krew by próbować ocaleć.
Po drugie myślę, że w ciągu lat Krzysztof wyuczył się żyć i reagować pod dyktando żony wiec tym bardziej trzeba jakoś uspokoić emocje i z Bożą pomocą uczyć się samodzielnego reagowania i podejmowania wyborów. Być moze ten kryzys jest też potrzebny Krzysztofowi by uświadomił sobie, ze jest dorosłym człowiekiem , nie synem który by nie zezłościć mamy stara się dbać o jej dobre samopoczucie kosztem siebie. Czasem zderzamy się ze ścianą po COŚ.
Nie warto żyć pod pantoflem czyjejś nerwicy bo nikt z tego tak naprawdę nie korzysta. Nasza choroba nie daje nam prawa odebrania wolności drugiemu człowiekowi.

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: lustro » 17 sty 2018, 15:08

krople rosy pisze:
17 sty 2018, 13:46

Głowę Twojej żony zaprząta coś innego więc wyłączyła się totalnie z troski o dom bo w swoim przekonaniu dom buduje teraz gdzie indziej.
Tak z własnego doświadczenia - odcięłam się od wszelkich prac w domu.
Moze nie od sprzątania, bo jednak to robiłam, ale bez przesady i serca. Ale od napraw, planów, remontów itp...totalnie
Bo swój dom w tamtym czasie widziałam już w innym miejscu.

Krzysztof
To także Twoj dom. Więc go ogarnij. Ktos musi.
Ona jest teraz chora ( najlepiej powiedz sobie, że na głowę) i nie bedzie tego robić, bo choruje.
Więc okaż sie panem domu i sytuacji.

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: lustro » 17 sty 2018, 15:12

I jeszcze jedno - dpbra sprzątaczka posprząta wszystko.
Pochowa rzeczy do szf i szafek. Wyprasuje i pochowa ptranie. Nawet wypierze.
Ogarnie dom na błysk.
Kwestai osoby i ceny.

Tylko czy aby na pewno o to chodzi ???

jacek-sychar
Posty: 6494
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: jacek-sychar » 17 sty 2018, 15:17

lustro pisze:
17 sty 2018, 15:12
Pochowa rzeczy do szf i szafek. Wyprasuje i pochowa ptranie.
Tylko czy ktoś znajdzie potem to? :lol:
Ale co się naszuka, to jego. :P

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: Pantop » 17 sty 2018, 16:09

Do Krzychforum

Teraz chwilka spokoju i szczypta ciszy....

Nie masz wrażenia, że jesteś teraz w środku walki na linii frontu w trakcie istotnej bitwy?

Wróg zasypuje Cię gradem rakiet, ty dzielnie siedzisz w bunkrze.
Kiedy ostrzał ustaje Ty zaopatrzony najświeższymi poradami od ludzi, z książek i netu wyrywasz z tego bunkra i przeprowadzasz kontratak.Twój adwersarz siedzi teraz cichutko w swoim bunkrze i czeka końca nawałnicy.

Czeka Cię od roku do dwóch takich zrywów.Walki w sądzie. O rozwód, o majątek, o alimenty.Czeka Cię stres w ciągu dnia i smutek szarpiący w nocy za ramię - ,, obudź się i zacznij płakać,, .

Jest wojna. Ciągły stres. Sprzeczne myśli.

Słowem: KOCIOKWIK.

Wbrew logice i uczuciom proponuję - zrób sobie wolny weekend.
Zero telefonów, netu.
Może wizyta w teatrze lub nastrojowej kafejce.
Może spacer wśród parkowego drzewostanu upstrzonego karykaturą zimy ?
I kawałek dobrej lektury przed zaśnięciem...

Zdrówka

ps niebawem wyślę link z tą twardą miłością - nic spiesznego - na to zawsze będzie czas

GregAN
Posty: 99
Rejestracja: 18 paź 2017, 12:00
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: GregAN » 17 sty 2018, 16:32

Czegoście się tak uczepili tego sprzątania ?
Ten kto rzuca ubrania na podłogę , zostawia naczynia powinien za sobą sprzątnąć .

Wytarcie kurzy, zmycie podłogi to przecież nie problem dla Krzycha.

Jak zauważył Simon, bałagan to element walki stosowany przez żonę , przemocy psychicznej żeby pękł i zgodził się na rozwód .

Z drugiej strony trudno od niego wymagać , żeby prał żonie majtki i zbierał rajstopy z foteli.

Żona ma czas na adwokata, który podsuwa strategie działania i naciskania na męża .
Nie zdziwiłbym się , gdyby pomysł następnego kowalskiego i to w dadatku bardzo wierzącego ale protestanta był podsunięty przez adwokata.

Uważaj na rozmowy z żona i Twoje reakcje , szczególnie te wybuchowe - nagranie , choćby poprzecinane , w którym słychać Twój gniew i groźby zabrania córki a ze strony żony - płacz , szloch, mogą być odebrane jako Twoja przemoc wobec żony .

Nie wiesz ile takich nagrań możesz usłyszeć .

Jest takie powiedzenia "Si vis pacem, parabellum" - chcesz pokoju , szykuj się na wojnę .

Lepiej Ty ja nagrywaj.

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: lustro » 17 sty 2018, 19:57

jacek-sychar pisze:
17 sty 2018, 15:17
lustro pisze:
17 sty 2018, 15:12
Pochowa rzeczy do szf i szafek. Wyprasuje i pochowa ptranie.
Tylko czy ktoś znajdzie potem to? :lol:
Ale co się naszuka, to jego. :P
Jacek
Żebym nie miała kontaktu z taką, to bym nie pisała.
Jasne, ze trzeba jej pokazać najpierw co i jak. Ale potem jest już porządek i spokój

Unicorn2
Posty: 373
Rejestracja: 05 mar 2017, 14:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Moja historia - Krzysztof

Post autor: Unicorn2 » 17 sty 2018, 21:13

GregAN pisze

Nie wiesz ile takich nagrań możesz usłyszeć . 

U mnie żona miała 104 nagrania .

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości