Kryzys - Tak, chęć odbudowy-?, zdrada?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys - Tak, chęć odbudowy-?, zdrada?

Post autor: Smutek » 18 wrz 2018, 17:04

Kochana, przytulam mocno...
Ja już prawie cztery miesiące sama, ciężko jest, na pewno inaczej, ale z perspektywy czasu widzę, że dobrze się stało, bo wpadałam w paranoję i za dużo mnie to kosztowało już zdrowotnie. Więcej pewnie opiszę na swoim wątku, bo dawno tam nie zaglądałam.
Najważniejsze jest to, że zrobiłaś wszystko co mogłaś by ratować małżeństwo, ale ważna też jest świadomość, że nie można zmusić dorosłego człowieka na siłę do czegoś. Osobiście długo nie mogłam sobie poradzić z poczuciem bezsilności. Może dlatego, że jestem osobą, która zawsze szuka rozwiązania problemu i sposobu naprawienia czegoś, a to wiązało się z podejmowaniem działania i pewnego rodzaju poczuciem kontroli nad przebiegiem zdarzeń. I nagle bum... to się dzieje niezależnie od tego co robię, próbuję, mimo moich wysiłków, a moje wysiłki nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Chyba to pogodzenie się z sytuacją, odpuszczenie, było, po zrozumieniu, że mąż stał się jak obcy człowiek, jedną z najtrudniejszych rzeczy, z którymi przyszło mi się zmierzyć. A to z kolei powiedziało mi dużo o sobie samej.

3Has
Posty: 197
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - Tak, chęć odbudowy-?, zdrada?

Post autor: 3Has » 21 wrz 2018, 8:03

Smutek w innym wątku pisze:
18 wrz 2018, 17:04
Ja już prawie cztery miesiące sama, ciężko jest, na pewno inaczej, ale z perspektywy czasu widzę, że dobrze się stało, bo wpadałam w paranoję i za dużo mnie to kosztowało już zdrowotnie. Więcej pewnie opiszę na swoim wątku, bo dawno tam nie zaglądałam.
Czekamy :)

Camilaa
Posty: 1338
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys - Tak, chęć odbudowy-?, zdrada?

Post autor: Camilaa » 28 wrz 2018, 13:48

Myślałam że będzie inaczej, myślałam ze wyprowadzka męża sprawi że będę inaczej się czuła…

Trochę mi lżej a trochę ryczę ale wiem że...

Jak będę się użalać i czekać na niego czy ewentualnie cos mu się odmieni to mi życie minie, jak mam cos działać to muszę go wykluczyć z moich planów… i tak po trochu chyba go wykluczam niestety…..

Doceniam że mogę sama o wszystkim decydować, że w sumie plany jakie miałam mogę je urealniać bo przy nim nie mogłam (albo nie umiałam?), doceniam że jest spokojniej jak nie patrzę na to co robił, doceniam ze nie musze go listą Zerty traktować (bo go nie ma na co dzień).

Obecnie przyjeżdża dość często ale ewidentnie pokazuje ze tylko do dzieci i ok, dlatego ja albo wychodzę albo się zajmuję swoimi sprawami, mówimy sobie tylko „cześć”. Nie podoba mi się ze czasem za długo siedzi w domu u nas, bawi się z dziećmi i je usypia. Smutne jest to że on nic nie chce, nawet normalnie porozmawiać, ustalić co z dziećmi. (tak jakby sam nie wiedział). Choć może z jego strony to wygląda że chce, tylko tak żeby jemu pasowało, dlatego jak ja proponuję, żeby wyznaczyć konkretne dni odwiedzin, to on nie potrafi potwierdzić. Nie pamięta ze miał gdzieś dzieci zabrać albo mu się miesza na kiedy miał cos załatwić i je gdzieś zawieść. Dziwne to, może jest tak daleko że zaczyna zapominać o dzieciach…. I przestaje mu zależeć?

Wiem ze nic z tego nie będzie bo on nie chce, on nawet nie widzi sensu żeby cos dojrzeć, jak to powiedział „…i tak się okaże że ja miałem/zawsze mam rację…” albo …”ja chcę być wolny…” „…. Nie chcę nic naprawiać… jest za późno….” „ … z tęsknotą za dziećmi będę musiał sobie jakoś poradzić…a zresztą ja ich nie opuszczam tylko Ciebie…”

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys - Tak, chęć odbudowy-?, zdrada?

Post autor: Smutek » 29 wrz 2018, 9:35

Kochana, wierzę że Ci ciężko.
Nie zmusisz męża do niczego, nie wytłumaczysz. Jeśli sam nie zechce, nie przekonasz go niczym. Trudno to zrozumieć, zaakceptować, że jest tak ślepy, nie widzi prawdy. Ale ma wolną wolę i jest dorosły. Nie poradzę Ci jak postępować w kwestii jego spotkań z dziećmi, ale myślę że ważne jest że nie utrudniasz mu tego i to że próbujesz zająć się sobą.
Ściskam mocno 😘

Camilaa
Posty: 1338
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys - Tak, chęć odbudowy-?, zdrada?

Post autor: Camilaa » 29 wrz 2018, 21:15

Smutek pisze:
29 wrz 2018, 9:35
Jeśli sam nie zechce, nie przekonasz go niczym.
No wiem, i to najbardziej boli.
On przez kilka lat przestawał chcieć, a teraz to, że mu pozwoliłam zostać z nami przez ten prawie rok to tylko mu dało potwierdzenie że to nie ma sensu, bo oczywiście wynajdowal wszystko co by wskazywało ze on nie chce, ze on nie może, ze on musial znaleźć sobie kogoś innego...
Nawet dzieciom powiedział że nigdy nie wróci...

Zepsuty13
Posty: 236
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - Tak, chęć odbudowy-?, zdrada?

Post autor: Zepsuty13 » 29 wrz 2018, 22:30

Camilaa pisze:
29 wrz 2018, 21:15
Nawet dzieciom powiedział że nigdy nie wróci...
Weź to sobie na razie trochę na spokojnie i nie wierz w takie słowa i nie bierz słów dosłownie. Nikt z Nas nie wie co wydarzy się jutro, co za tydzień, miesiąc, rok a gdzie tam już takie deklaracje, że "nigdy"...

To jest chyba takie strasznie życzeniowe, żeby móc chcieć myśleć, że w 100% decydujemy o swoim życiu....

Niestety albo stety życie to splot zapisanych wydarzeń, zależnych od siebie w niesamowitych konstelacjach i powiem Ci, że Ten u Góry musi mieć czasem niezła zabawę/plan/siłę patrzeć jak toczy się życie niektórych małżeństw i mieszać ich perypetiami, dopuszczać kryzysy aby potem było lepiej, żeby małżonkowie znaleźli się od nowa.

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys - Tak, chęć odbudowy-?, zdrada?

Post autor: Smutek » 30 wrz 2018, 7:17

Camilla nie myślę, że to że mieszkał jeszcze z Wami przez rok jakoś przesądziło na niekorzyść. Ja pozwoliłam przez pół roku mieszkać i wiele razy słyszałam od bliskich, ba, nawet sama tak o sobie myślałam, że byłam durna, bo tyle się męczyłam i w ogóle. Fakt, działo się dużo, ale próbowałam chociaż w jakiś sposób ratować. Owszem, może gdyby tych naszych mężów od razu "wywaliłybyśmy" to teraz byłoby inaczej... Ale kto dałby taką gwarancję?
Tak, my się męczyłyśmy, a oni nagle poczuli 100% pewności, że nic z tego. Ale przecież, jeśli chodzi o mojego męża, on przez ten czas nie robił nic w kierunku tego by ratować, by pracować nad związkiem. Zadekował się tylko, znalazł u mnie dobrą "bazę" i hotel, a robić chciał to co robił cały czas. Sam mi powiedział, że chce u mnie wynajmować, a żyć chciał jak kawaler.
Nikt nie wie czy dobrze zrobiłyśmy, ale na pewno nie był to zmarnowany czas. Ja osobiście czuję, że gdybym mu kazała się wyprowadzić od razu to może nie przeżywałabym tych wszystkich nerwów, ale do dziś wyrzucałabym sobie, że nie spróbowałam.

Camilaa
Posty: 1338
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys - Tak, chęć odbudowy-?, zdrada?

Post autor: Camilaa » 26 paź 2018, 14:29

Chciałam Wam napisać jak sobie radzę, ale to na razie pominę,

Dużo myslę nad wszystkim, z perspektywy naszego oddzielnego mieszkania tez to inaczej wygląda…

Jest mi lżej i łatwiej się ogarnąć i życ, ale aż się boje pomyśleć czy jemu tez nie jest lepiej….?

Ale wiecie, myślę że mąż bardzo czuje się ofiarą, i nie chodzi o to że on robi z siebie ofiarę i się wybiela tylko myślę że on autentycznie tak myśli i czuje… bo jak mówi, on musiał się odkochać… bo on musiał tak postąpić i sobie kogoś znaleźć … bo on musiał się wyprowadzić…. Wszystko ktoś mu kazał… czytaj : JA MU KAZAŁAM. Przyjeżdża, tylko do dzieci, pokazuje że mu nie zależy, że on nic nie będzie robił bo on nie chce, bo za późno. Może faktycznie przestał w nas wierzyć… a nie umiał nic z tym zrobić… albo ja tego nie widziałam w ten sposób…. Bo były krzyki, kłótnie i nikt siebie nie słyszał nawzajem… Mąż ma coś takiego że często ustępuje, ostatnio się o tym przekonałam (chodziło o jakąs błahą sprawę), że coś chce ale że jak ja powiem że wolałabym coś innego to on ustępuje tak jakby nie był pewny albo nie wiedział czy tego chce, ale potem ma do mnie pretensje, że tak jakby uległ. Czy to mój charakter tak działa, czy on po prostu nie umie powiedzieć , czego chce? Nie wiem…

Nie wiem jak teraz wygląda relacja męża z kowalska bo tak jakby się z nią nie spotykał (ale ciężko mi to potwierdzić) , w jakieś rozmowie ze mną powiedział tylko że „już miał poukładany plan na siebie ale mu nie wyszło…” ale nie wiem czy to się tyczyło jego i kowalskiej bo tak naprawdę nigdy nie padła z jego strony żadna konkretna informacja.

Ja odcięłam się od niego, on nic nie proponuje, ja tez nie, ustalamy tylko techniczne sprawy (te już prawie nie) i dotyczące dzieci… jak przyjeżdża to wymieniamy informacje i mówimy sobie cześć

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], Majka i 22 gości