mysikrolik - jak pokochać męża?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

margaritum
Posty: 66
Rejestracja: 03 lut 2017, 10:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: margaritum » 05 lut 2018, 14:57

No wiem. Nawiązuję do tego, że w tej broszurce właśnie przez Słowo Boże żona walczyła o swojego męża, niejako "stwarzając" nową rzeczywistość w swoim małżeństwie. Ona tam kładzie nacisk na słowa o diakonie "mężu jednej żony" jako narzędziu walki o wierność męża, podobnie będzie też w filmie War room...

Czarek
Posty: 1813
Rejestracja: 30 sty 2017, 8:33
Płeć: Mężczyzna

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: Czarek » 05 lut 2018, 19:05

mysikrolik pisze:
04 lut 2018, 21:06
Czasem mi się wydaje, patrząc na całe moje życie (poza wczesnym dzieciństwem), że Bóg upodobał sobie doświadczanie mnie i zabieranie mi tego, na czym mi zależy i obdarowywanie tym, czego najbardziej się boję. I póki miałam z Nim tę cudowną relację, miałam po prostu siłę to znosić (bo doświadczana i tak byłam). Od jakiegoś czasu mimo, że próbuję to naprawić, to jednak nie jest to to co kiedyś.
Mysikróliku może to pomoże Ci z innej perspektywy spojrzeć na Twoją relację z Bogiem.

https://www.youtube.com/watch?v=FgI_RsQjOkU

Angela
Posty: 478
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: Angela » 09 lut 2018, 5:35

mysikrolik pisze:
04 lut 2018, 21:37
Z drugiej strony myślę, że ja mam o tyle trudniej, że cały czas łudzę się, że może jednak jest mi pisane szczęśliwe życie małżeńskie, przez co trudniej mi zaakceptować rzeczywistość...
Kochany Mysiróliku, moim zdaniem potrzeba Ci odwrócenia myślenia. Możesz być szczęśliwa mimo trudnej rzeczywistości.,, Warunki tylko warunkami" jak śpiewamy w starej harcerskiej piosence, a prawdziwe szczęście jest od nich niezależne.
Z twoich postów wynika, że swojego szczęścia upatrujesz w zmianie tratowania Cię przez męża. Zawiesiłaś się emocjonalnie na nim. Ale żaden człowiek, choćby najlepszy i najczulszy, nie może dać szczęścia, nie jest bogiem. To jest nawet grzech przeciwko I przykazaniu. W modlitwie o 7 darów Ducha Świętego z naszej Syrachowkiej strony prosimy:,,3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości, i abym nie łudził się, że rzeczy
stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.". Waruniem szczęścia jest życie zgodne z sumieniem i reaiizacja przykazania miłości w odpowiedniej kolejności: najpierw Boga, potem siebie i dopiero bliźniego. Nie można kochać innych jeżeli ze sobą czujesz się źle. Podstawowa syrachowska rada- zatroszcz się o siebie. Niskie poczucie wartości, to najczęściej wynik złego zainwestowania wysiłków i oczekiwań w pracy nad sobą. Powinna ona być zgodna z modlitwą:

O Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Pozwól mi, cały ten dzień przeżyć
w świadomości upływającego czasu.
Pozwól mi rozkoszować się chwilą
w świadomości jej ograniczenia.
Pozwól mi zaakceptować konieczność,
jako drogę do wewnętrznego pokoju.
Pozwól mi, za przykładem Jezusa,
przyjąć także ten grzeszny świat, jakim jest,
a nie, jakim ja chciałbym, aby był.
Pozwól mi zaufać,
że wszystko będzie dobrze,
jeśli zdam się na Ciebie i Twoją wolę.
Tak będę mógł być szczęśliwym w tym życiu
i osiągnąć pełnię szczęścia z Tobą
w życiu wiecznym.
Amen.

Teraz jest Twój czas pustyni. A gdy z niej powrócisz znając siebie i to co w Tobie jest dobre i piękne, nie zdołają Cię zranić żadne niesłuszne uwagi, a słuszne tylko zmobilizują do radosnej pracy nad sobą.
Tu kłania się kolejna lektura z syrachowskie listy: Eva-Maria Zurhorst, ,,Kochaj siebie, a nieważne z kim się zwiążesz"'.
Ja wyszłam z depresji,którą pogłębiała wieczna krytyka męża. Przepracowałam swoje słabe i dobre strony. Wiem kiedy mąż mnie krytykuje, bo che zagłuszyć swoje kompleksy. A słuszne uwagi umiem przyjąć ze spokojem:,, dziękuję, że mi na to zwróciłeś uwagę." Lubię przebywać ze sobą. Nie mam poczucia, że marnuję czas na swoje pasje np. grę na gitarze starych pielgrzymkowych i harcerskich piosenek ( nawet gdy mąż skrytykuje moje brzdąkanie, wiem przecież, że nie jestem wirtuozem, ale lubię to), robię na drutach ( choć to nie czasy komuny i lepsze swetry można kupić za grosze), oglądam stare wartościowe filmy, których mąż nie chcial ze mną oglądać, bo woli strzelanki itp

Z drugiej strony małżeństwo łączy dwoje ludzi tak ściśle, że są jednym ciałem, ale nie jedną duszą. Można małżonka delikatnie wspierać w rozwoju duchowym, ale nie brać za niego odpowiedzialności lub przymuszać do czegoś. Za to dostrzegać głośno to, co watościowe, ciekawe i inspirujące w małżonku.
Jako jedno ciało dzieli się wspólną przestreń życiową i intymną. Tu potrzeba wynegocjowania wielu kompromisów i stawiania granic sprawom nieakceptowalnym np.krzyki, poniżanie. I to nie tylko dla swojego dobra, ale i drugiej osoby, by nie dawać okazji do brnięcia w zło. Zatem nie podgrzewanie atmosfery uszczypliwymi uwagami i odbijaniem piłeczki. Ale stanowcza informacja czego się nie akceptuje i stopniowanie realnych w wykonaniu konsekwencji np wyjście z pokoju, z domu. Ja aktualnie, ponieważ mąż przy dzieciach szorstko wydawał mi polecenia zamiast poprosić, przestalam prasować mu koszule. Działo w postaci groźby separacji wytoczyć można w ostateczności. I tutaj kolejna syrachowska lektura- Henry Cloud, John Townsend ,,Granice w relacjach małżeńskich".
Pozdrawiam Cię ciepło i z modlitwą.
Ostatnio zmieniony 09 lut 2018, 6:40 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

mysikrolik
Posty: 62
Rejestracja: 25 sty 2018, 8:48
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: mysikrolik » 10 lut 2018, 14:16

krople rosy pisze:
01 lut 2018, 13:47
Może szczęście narodzi się w Tobie wtedy gdy całą swą wolą nastawisz się na dobro i szczęście małżonka? Samej z siebie pewnie ciężko to wykrzesać ale bliska relacja z Bogiem , czerpanie od Niego miłości i dobra i przekazywanie go małżonkowi ruszy Twoją sytuację z miejsca?
Tam gdzie człowiek jest skoncentrowany tylko na sobie i na wyczekiwaniu doznań zamknięty jest na doświadczanie radości z rzeczy małych i spowija w smutku i rozgoryczeniu.

Znalazłam coś takiego. Trzeba wysłuchać do końca.

https://www.youtube.com/watch?v=tqMEhCzYwWg
Obejrzałam, jak zawsze o. Szustak świetnie wyjaśnia te kwestie.

Jestem trochę pogubiona... Z jednej strony słyszę, że mam się "odwiesić" od Męża, dać mu żyć po swojemu nie pragnąc jego zmieniać... Zacząć pracę nad sobą i nad tym, żebym była szczęśliwa tak po prostu. Sama ze sobą. Zająć się tym co mi sprawia radość i daje poczucie spełnienia. Z drugiej zaś, że mam swoje myślenie i działanie nakierować na Męża i zaspokajanie jego potrzeb, dbanie o jego szczęście przede wszystkim... Jedno i drugie ma sens, ale akurat w moim przypadku jedno drugie wyklucza.

Wiem, że dziś już nie umiem cieszyć się z małych rzeczy. To małżeństwo bardzo mnie zmieniło, zgasiło we mnie dużo wrażliwości i empatii. Wiem, że tylko z Bogiem dam radę to odbudować... Postaram się być z Nim - Bogiem bliżej, choć na ten moment czuję się w tej relacji jak kamień. Bez uczuć. Co jakiś czas tylko przemawia przeze mnie frustracja, poczucie beznadziei i żal do Niego.

mysikrolik
Posty: 62
Rejestracja: 25 sty 2018, 8:48
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: mysikrolik » 10 lut 2018, 14:19

margaritum pisze:
05 lut 2018, 13:32
No tak. Ale x Dominik mówi o tym, jak Słowo Boże ma moc stwarzania. I żona "cenniejsza niż perły" pochodzi z poematu o dzielnej niewieście. A o mężu? Czy znacie fragment Pisma Świętego, którym możnaby się też modlić za męża? Czy określenie "cenniejszy niż złoto" gdziekolwiek wystąpilo?
To mi koresponduje z https://www.2equal1.com/country-polish/ ... ej-pomocy/
Dziękuję, jestem w trakcie lektury :) Na razie opornie mi to idzie - tyle jest pozycji do poznania, a czasu mało, ale jak dóbrnę do końca napiszę jakie wnioski wyciągnelam :)

mysikrolik
Posty: 62
Rejestracja: 25 sty 2018, 8:48
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: mysikrolik » 10 lut 2018, 14:24

Czarek pisze:
05 lut 2018, 19:05
mysikrolik pisze:
04 lut 2018, 21:06
Czasem mi się wydaje, patrząc na całe moje życie (poza wczesnym dzieciństwem), że Bóg upodobał sobie doświadczanie mnie i zabieranie mi tego, na czym mi zależy i obdarowywanie tym, czego najbardziej się boję. I póki miałam z Nim tę cudowną relację, miałam po prostu siłę to znosić (bo doświadczana i tak byłam). Od jakiegoś czasu mimo, że próbuję to naprawić, to jednak nie jest to to co kiedyś.
Mysikróliku może to pomoże Ci z innej perspektywy spojrzeć na Twoją relację z Bogiem.

https://www.youtube.com/watch?v=FgI_RsQjOkU
Czarku, bardzo dziękuję za konferencję. Myślę, że jest w tym dużo prawdy. Czemu tylko w moim przypadku Bóg jest głuchy na modlitwy i żebranie o choćby wskazówkę, co mnie blokuje i ogranicza żeby poczuć obecność Ducha Świętego z całą Jego Mocą i Radością? Nie otworzę się na Jego działanie przecież bez Jego pomocy.... Wydaje mi się, że ktoś mi naprawdę źle życzy. Jest kilka osób, które mogą w ten sposób mieszać... :( A może w tym moim stanie beznadziei już miesza mi się w głowie....

mysikrolik
Posty: 62
Rejestracja: 25 sty 2018, 8:48
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: mysikrolik » 10 lut 2018, 14:36

Angela pisze:
09 lut 2018, 5:35
mysikrolik pisze:
04 lut 2018, 21:37
Z drugiej strony myślę, że ja mam o tyle trudniej, że cały czas łudzę się, że może jednak jest mi pisane szczęśliwe życie małżeńskie, przez co trudniej mi zaakceptować rzeczywistość...
Kochany Mysiróliku, moim zdaniem potrzeba Ci odwrócenia myślenia. Możesz być szczęśliwa mimo trudnej rzeczywistości.,, Warunki tylko warunkami" jak śpiewamy w starej harcerskiej piosence, a prawdziwe szczęście jest od nich niezależne.
Z twoich postów wynika, że swojego szczęścia upatrujesz w zmianie tratowania Cię przez męża. Zawiesiłaś się emocjonalnie na nim. Ale żaden człowiek, choćby najlepszy i najczulszy, nie może dać szczęścia, nie jest bogiem. To jest nawet grzech przeciwko I przykazaniu. W modlitwie o 7 darów Ducha Świętego z naszej Syrachowkiej strony prosimy:,,3. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości, i abym nie łudził się, że rzeczy
stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia.". Waruniem szczęścia jest życie zgodne z sumieniem i reaiizacja przykazania miłości w odpowiedniej kolejności: najpierw Boga, potem siebie i dopiero bliźniego. Nie można kochać innych jeżeli ze sobą czujesz się źle. Podstawowa syrachowska rada- zatroszcz się o siebie. Niskie poczucie wartości, to najczęściej wynik złego zainwestowania wysiłków i oczekiwań w pracy nad sobą. Powinna ona być zgodna z modlitwą:

O Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Pozwól mi, cały ten dzień przeżyć
w świadomości upływającego czasu.
Pozwól mi rozkoszować się chwilą
w świadomości jej ograniczenia.
Pozwól mi zaakceptować konieczność,
jako drogę do wewnętrznego pokoju.
Pozwól mi, za przykładem Jezusa,
przyjąć także ten grzeszny świat, jakim jest,
a nie, jakim ja chciałbym, aby był.
Pozwól mi zaufać,
że wszystko będzie dobrze,
jeśli zdam się na Ciebie i Twoją wolę.
Tak będę mógł być szczęśliwym w tym życiu
i osiągnąć pełnię szczęścia z Tobą
w życiu wiecznym.
Amen.

Teraz jest Twój czas pustyni. A gdy z niej powrócisz znając siebie i to co w Tobie jest dobre i piękne, nie zdołają Cię zranić żadne niesłuszne uwagi, a słuszne tylko zmobilizują do radosnej pracy nad sobą.
Tu kłania się kolejna lektura z syrachowskie listy: Eva-Maria Zurhorst, ,,Kochaj siebie, a nieważne z kim się zwiążesz"'.
Ja wyszłam z depresji,którą pogłębiała wieczna krytyka męża. Przepracowałam swoje słabe i dobre strony. Wiem kiedy mąż mnie krytykuje, bo che zagłuszyć swoje kompleksy. A słuszne uwagi umiem przyjąć ze spokojem:,, dziękuję, że mi na to zwróciłeś uwagę." Lubię przebywać ze sobą. Nie mam poczucia, że marnuję czas na swoje pasje np. grę na gitarze starych pielgrzymkowych i harcerskich piosenek ( nawet gdy mąż skrytykuje moje brzdąkanie, wiem przecież, że nie jestem wirtuozem, ale lubię to), robię na drutach ( choć to nie czasy komuny i lepsze swetry można kupić za grosze), oglądam stare wartościowe filmy, których mąż nie chcial ze mną oglądać, bo woli strzelanki itp

Z drugiej strony małżeństwo łączy dwoje ludzi tak ściśle, że są jednym ciałem, ale nie jedną duszą. Można małżonka delikatnie wspierać w rozwoju duchowym, ale nie brać za niego odpowiedzialności lub przymuszać do czegoś. Za to dostrzegać głośno to, co watościowe, ciekawe i inspirujące w małżonku.
Jako jedno ciało dzieli się wspólną przestreń życiową i intymną. Tu potrzeba wynegocjowania wielu kompromisów i stawiania granic sprawom nieakceptowalnym np.krzyki, poniżanie. I to nie tylko dla swojego dobra, ale i drugiej osoby, by nie dawać okazji do brnięcia w zło. Zatem nie podgrzewanie atmosfery uszczypliwymi uwagami i odbijaniem piłeczki. Ale stanowcza informacja czego się nie akceptuje i stopniowanie realnych w wykonaniu konsekwencji np wyjście z pokoju, z domu. Ja aktualnie, ponieważ mąż przy dzieciach szorstko wydawał mi polecenia zamiast poprosić, przestalam prasować mu koszule. Działo w postaci groźby separacji wytoczyć można w ostateczności. I tutaj kolejna syrachowska lektura- Henry Cloud, John Townsend ,,Granice w relacjach małżeńskich".
Pozdrawiam Cię ciepło i z modlitwą.
W samo sedno Angela :)
Doszłam do tego, że jestem uzależniona od Męża dość niedawno, czytając różne wątki na forum. Że upatruje w nim od początku trochę ojca, który będzie mnie chronił w złych momentach i przeprowadzał przez nie za rękę. Trochę boga, który da mi poczucie bezwarunkowej miłości. Trochę przyjaciela, któremu zawsze mogę wszystko powiedzieć i wiem, że mogę na niego liczyć... Taki obraz więzi małżeńskiej pozostał u mnie po obserwacji rodziców i innych szczęśliwych małżeństw z wieloletnim stażem...
I mam w głowie pustkę. Bo w takim razie jak powinna wyglądać relacja małżonków? O co w tym chodzi w ogóle? Po co to? Wychodzi na to, że dla potomstwa. Bo tylko to naprawdę łączy małżonków. Skoro ważne jest nastawienie się na dobro swoje oraz drugiej osoby. Nie wspólne, ale osobno moje i osobno współmałżonka. Tak po prostu. Tak samo jak i innych dokoła...

Zrozumiałam już, że muszę zacząć walczyć o swój spokój duszy, o uciszenie emocji, o swoje poczucie spełnienia i swoją relację z Bogiem. Powoli godzę się z tym, że nie pokocham Męża... Tylko muszę się nauczyć z tym żyć nie raniąc - na ile się da - innych...

Ukasz

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: Ukasz » 10 lut 2018, 17:13

mysikrolik pisze:
10 lut 2018, 14:36
Powoli godzę się z tym, że nie pokocham Męża...
Nie, dokładnie odwrotnie. Jak sama staniesz na nogi, w pełnej wolności, to wtedy będziesz mogła go pokochać tak, jak nigdy dotąd. Będziesz mogła dać i przyjąć bezwarunkową miłość, przyjaźń, będziecie mogli iść przez życie nawzajem prowadząc się za ręce, razem wielbiąc Boga za jego łaskę. Do tego On powołuje nas w małżeństwie, tylko my kluczymy gdzieś daleko.

Angela
Posty: 478
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: Angela » 10 lut 2018, 22:04

mysikrolik pisze:
10 lut 2018, 14:36
I mam w głowie pustkę. Bo w takim razie jak powinna wyglądać relacja małżonków? O co w tym chodzi w ogóle? Po co to? Wychodzi na to, że dla potomstwa. Bo tylko to naprawdę łączy małżonków. Skoro ważne jest nastawienie się na dobro swoje oraz drugiej osoby. Nie wspólne, ale osobno moje i osobno współmałżonka. Tak po prostu. Tak samo jak i innych dokoła...
Mysikróliku,
Małżeństwo dojrzałych ludzi jest komunią osób dla wzajemnego wspierania się w drodze do Nieba. Ale w praktyce większość ludzi pobiera się nie wyrosnąwszy do końca z dziecka. Wtedy zamiast wspierania się, ranią się jeszcze głębiej. Probierzem niedojrzałosci jest brak odporności na zranienia. Wtedy należy włączyć program naprawczy (zajęcie się sobą). Na dojrzałość męża masz mniejszy lub żaden wpływ. Trzeba cofnąć się do własnych nieprzepracowanych etapów rozwoju, by mieć z czego dawać i nie czuć dotkliwej straty, gdy dar zostanie zlekceważony.

Angela
Posty: 478
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: Angela » 10 lut 2018, 22:40

I jeszcze doprecyzuję.
Nie da się odwrócić kolejności. Pokochanie siebie jest przed pokochaniem męża. Ono też nadejdzie, gdy już nie będziesz musiała dawać, wyczekując w napięciu, czy Twój dar się zwróci. Nie będziesz potrzebowała żebrać o miłość. Będąc panią siebie, nie będziesz czuła się przymuszona do dawania i wtedy dawanie przyniesie radość.

mysikrolik
Posty: 62
Rejestracja: 25 sty 2018, 8:48
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: mysikrolik » 11 lut 2018, 12:34

Na ten moment mam w głowie nie mniejszy zamęt niż przed napisaniem pierwszego postu :(
Zrozumiałam, że mam problemy z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, i że muszę najpierw sama to przepracować i sama siebie zaakceptować, a dopiero potem liczyć na akceptację przez innych. Nie odwrotnie. Zrozumiałam, że jestem niedojrzała w tym małżeństwie i muszę stać się bardziej przewidywalna i odpowiedzialna... "dorosła?" (o ile to możliwe). Wiem, że dopóki nie poukładam swoich emocji i upośledzeń nic się w moim życiu nie zmieni. Jednak są to wnioski bardziej dotyczące mojego DDActwa, niż problemu opisanego w temacie wątku. Jeśli chodzi o samo małżeństwo-relacje między małżonkami, istotę tej instytucji i problem braku miłości... jestem pogubiona jeszcze bardziej. Im więcej czytam, szukam, słucham tym mniej wiem. Zewsząd docierają do mnie sprzeczne informacje. Albo ja jestem na tyle glupiutka w tym wszystkim, że nie umiem znaleźć związku. Muszę chyba skupić się na mądrych lekturach, opartych na teologii - JPII, Mieczysław Guzewicz itp. i samemu to sobie przeanalizować. Nie wywierając presji na sobie. Dopiero wtedy chyba jest sens sięgać po rady.

Mam tylko jeszcze pytania, takie już bardziej malzensko - praktyczne ;P Czy w tej sytuacji w jakiej jestem, gdy mąż wywiera na mnie presję wyznania mu miłości, czy słowa Kocham Cię nie są kłamstwem pod jego adresem? Tzn. czy wybierać mniejsze zło? Mąż nie wie, że mam takie rozterki. Widzi, że jestem zablokowana, małomówna itp. ale nie domyśla się, że nie darze go uczuciem, a wręcz działa na mnie bardzo negatywnie. Czy z braku uczuć mam się spowiadac, skoro czynię wysiłek, by to zmienić? No i ostatnie - najbardziej głupie :P Mąż jest wychowany w domu, gdzie jego ojciec jest twardą niepodważalną głową rodziny, ma decydujące zdanie w każdej sferze - od spraw typowo męskich, po kuchnię, szycie, dekorowanie itp. Wszechwiedzacy nadczlowiek :P Mój mąż wiele z tej postawy wyniósł. Nie ma dnia, żeby nie pouczal mnie i nie negowal czegoś co robię - również w tematach, w których chciałabym się moc poczuć pewnie. Dopóki nie było córki często ustepowałam i kwitowałam uwagi milczeniem. Ale odkąd się pojawiła córka zaczęłam też twardo stawać przy swoim. Nie chodzi oczywiście o bzdety (choć na początku faktycznie mi odbiło i uważałam, że wszystko robię najlepiej), ale sprawy istotne - np. ubiór dziecka na siarczysty mróz, dieta, sen itp. Mąż reaguje bardzo impulsywnie gdy zaneguję jego decyzje, obraża się, krzyczy i atakuje słownie. Więc znów zaczęłam odpuszczać. Jednak czasem widzę, że jego decyzję mogą zaszkodzić dziecku... Jak mam w tej sytuacji, z tym moim cholerykiem postępować? ;P bo już nie wiem co jest słuszne... Chcę mu dać się wykazać, ale czasem boję się o zdrowie dziecka :/

Ukasz

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: Ukasz » 11 lut 2018, 13:15

mysikrolik pisze:
11 lut 2018, 12:34
Czy w tej sytuacji w jakiej jestem, gdy mąż wywiera na mnie presję wyznania mu miłości, czy słowa Kocham Cię nie są kłamstwem pod jego adresem?
Podzielę się moim doświadczeniem, bo stanąłem i wciąż stoję przed tym samym pytaniem. Na razie daję taką odpowiedź:
Nie wiem, czy Cię kocham.
Jestem i będę Ci wierny.
Wiem, że chcę Cię kochać, dążę do tego, marzę o tym.
Może to jest miłość, choć bez uczuć, nie wiem.
Mam nadzieję, że Cię znów pokocham, może już wkrótce, bezinteresownie, niezależnie od tego, co Ty zrobisz.
Jeśli tylko możesz, to mi pomóż pokochać Ciebie.

Ta odpowiedź raniła moją żonę. Odpowiadała: Skoro mnie nie kochasz, to... I tu były różne "konsekwencje", aż po taką, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Prostowanie, że ja nigdy nie powiedziałem, że jej nie kocham, nie dawało nic. Nadal jednak uważam, że to jest uczciwe stawianie sprawy i nie powinienem kłamać.
mysikrolik pisze:
11 lut 2018, 12:34
No i ostatnie - najbardziej głupie :P Mąż jest wychowany w domu, gdzie jego ojciec jest twardą niepodważalną głową rodziny, ma decydujące zdanie w każdej sferze - od spraw typowo męskich, po kuchnię, szycie, dekorowanie itp. Wszechwiedzacy nadczlowiek :P Mój mąż wiele z tej postawy wyniósł. Nie ma dnia, żeby nie pouczal mnie i nie negowal czegoś co robię - również w tematach, w których chciałabym się moc poczuć pewnie. Dopóki nie było córki często ustepowałam i kwitowałam uwagi milczeniem. Ale odkąd się pojawiła córka zaczęłam też twardo stawać przy swoim. Nie chodzi oczywiście o bzdety (choć na początku faktycznie mi odbiło i uważałam, że wszystko robię najlepiej), ale sprawy istotne - np. ubiór dziecka na siarczysty mróz, dieta, sen itp. Mąż reaguje bardzo impulsywnie gdy zaneguję jego decyzje, obraża się, krzyczy i atakuje słownie. Więc znów zaczęłam odpuszczać. Jednak czasem widzę, że jego decyzję mogą zaszkodzić dziecku... Jak mam w tej sytuacji, z tym moim cholerykiem postępować?
To pytanie nie jest głupie, tylko bardzo trudne. Gorąco Ci polecam książkę "Granice w relacjach małżeńskich". To naprawdę lektura obowiązkowa i pilna. Właściwe postawienie granic sobie, czyli także wokół siebie, to sprawa fundamentalna. Odpuszczanie dla świętego spokoju to bardzo niebezpieczna ścieżka, która często prowadzi do rozpadu małżeństwa, a zawsze czyni wielkie szkody wszystkim, a obojgiem małżonków na czele.

Pavel
Posty: 3219
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: Pavel » 11 lut 2018, 13:20

Witaj myslikrólik,
Kilka spostrzeżeń, chociaż bardzo dużo zostało już dobrego do CIebie napisane. Powtórzę sprawy, które wg mnie mogą być kluczowe w Twoim przypadku.
Po pierwsze:
Dobrze, że sama już zdajesz sobie sprawę z tego, że warto dojrzeć. Samo się jednak nie zrobi, zwłąszcza DDA aby tego dokonać muszą włożyć w dojrzewanie dużo pracy.
Polecam jeszcze raz posłuchać konferencje o których pisałaś na początku wątku. Mam bowiem wrażenie, że możesz z nich zaczerpnąć dużo więcej.
Zachęcam również do przeczytania każdej lektury którą CI dotychczas polecono, zwłaszcza "Kochaj siebie a nieważne z kim się zwiążesz" Zurhorst.

Po drugie:
W mojej przynajmniej opinii Bóg nie jest prywatnym koncertem życzeń, modlitwy nie powinny mieć na celu realizowanie naszych chciejstw.
Z własnego doświadczenia - moje prywatne intencje modlitewne są niezmienne - o siłę i wsparcie w pracy nad sobą oraz podążaniu Jego drogą, cierpliwość i mądrość. Z całą resztą - "...bądź wola Twoja...".

Swoją drogą mnie również zadziwia Twoja pewność, że to Bóg wybrał Ci męża.
Myślę, że Bóg dał nam wolną wolę i w to jakich sobie małżonków wybieramy się nie wtrąca. Wybór zaś ten zależy od naszej dojrzałości, wiedzy i oczekiwań.
Ja również mógłbym zwalać swój wybór na Boga. A to była moja niedojrzałość, dysfunkcje, brak wiedzy i oddalenie od Boga właśnie.

Pozdrawiam,
Bożego dnia
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Ania10

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: Ania10 » 12 lut 2018, 18:23

mysikrolik pisze:
11 lut 2018, 12:34

Mam tylko jeszcze pytania, takie już bardziej malzensko - praktyczne ;P Czy w tej sytuacji w jakiej jestem, gdy mąż wywiera na mnie presję wyznania mu miłości, czy słowa Kocham Cię nie są kłamstwem pod jego adresem? Tzn. czy wybierać mniejsze zło? Mąż nie wie, że mam takie rozterki. Widzi, że jestem zablokowana, małomówna itp. ale nie domyśla się, że nie darze go uczuciem, a wręcz działa na mnie bardzo negatywnie. Czy z braku uczuć mam się spowiadac, skoro czynię wysiłek, by to zmienić? No i ostatnie - najbardziej głupie :P Mąż jest wychowany w domu, gdzie jego ojciec jest twardą niepodważalną głową rodziny, ma decydujące zdanie w każdej sferze - od spraw typowo męskich, po kuchnię, szycie, dekorowanie itp. Wszechwiedzacy nadczlowiek :P Mój mąż wiele z tej postawy wyniósł. Nie ma dnia, żeby nie pouczal mnie i nie negowal czegoś co robię - również w tematach, w których chciałabym się moc poczuć pewnie. Dopóki nie było córki często ustepowałam i kwitowałam uwagi milczeniem. Ale odkąd się pojawiła córka zaczęłam też twardo stawać przy swoim. Nie chodzi oczywiście o bzdety (choć na początku faktycznie mi odbiło i uważałam, że wszystko robię najlepiej), ale sprawy istotne - np. ubiór dziecka na siarczysty mróz, dieta, sen itp. Mąż reaguje bardzo impulsywnie gdy zaneguję jego decyzje, obraża się, krzyczy i atakuje słownie. Więc znów zaczęłam odpuszczać. Jednak czasem widzę, że jego decyzję mogą zaszkodzić dziecku... Jak mam w tej sytuacji, z tym moim cholerykiem postępować? ;P bo już nie wiem co jest słuszne... Chcę mu dać się wykazać, ale czasem boję się o zdrowie dziecka :/
Szanowna, w Twoich postach widze kilka podstawowych błedów:

1. Bóg nie wybrał Ci małżonka, sama go wybrałaś i sama za swoją decyję jesteś odpowiedizalna
2. Nie slubowałas mężowi uczuć, ale miłość wierność i uczciwość nawet wbrew uczucią.
Więc jak mąż Cie pyta czy go kochasz, to masz odpowieadać tak! Bo tka mu slubowałaś i starać się przełamywac i otwierać przed meżżem z tym co czujesz bez oskarżania go, moze jakeiś rekolekcje wyjazdowe.
Co do postepowania meża, mozę ustalcie sobie pole działać gdzie decydujesz Ty np. dzieci i tam gdzie maż i sie sobie nie wcinacie, niezleznie co uważacie.
Polecema do posłuchania
https://www.youtube.com/watch?v=i69ZwH_l_I8

https://www.youtube.com/watch?v=_y8t7LhEra4

lena50
Posty: 447
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: mysikrolik - jak pokochać męża?

Post autor: lena50 » 12 lut 2018, 20:16

Mysikrolik......a co dla Ciebie znaczy kocham?
lena50....dawniej lena

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Mirabelka1, Nowiutka, SiSi i 16 gości