Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Ania10

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: Ania10 » 19 lut 2018, 19:40

krople rosy pisze:
19 lut 2018, 11:36
Przestałam męża obserwować, wszczynać awantury i buntować się na to, co robi. Odwrócił sobie laptop tak by swobodnie bez ciężaru mojego oka surfować po internecie. To spowodowało, że pozbyłam się napięcia i ciągłego oczekiwania na moment odrzucenia. Poza tym jakie efekty?
Mąż nie zarywa nocy. Śpi ze mną i jest mną bardzo zainteresowany seksualnie. Nakierowany na mnie i moje potrzeby. Mówi, że teraz czuje się spełniony jako mężczyzna.
Dziwnie się czuję z tym ,,przyzwoleniem'' na brak reakcji na to co robi ale skutki tego są takie jakie opisałam. I spokój w domu. Dzieci nie patrzą na ten nasz cyrk.
Moim zdaniem to błąd.
Polecam Ci książke "granice w relacjach małeńskich"
A na ten moment tą audycje:
http://www.radioplus.pl/program-czytaj/ ... _25_i_2018

Pavel
Posty: 2955
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: Pavel » 19 lut 2018, 20:21

W mojej opinii również nie jest to właściwe rozwiązanie.
Skok ze skrajności w skrajność.
Awantury, krzyki, bicie to z pewnością nie jest dobre rozwiązanie.
Przyzwolenie, udawana ślepota i milczenie w sytuacji gdy mąż krzywdzi siebie i Ciebie, również dobre nie jest.
Warto byś się wzmocniła, również w obszarze granic.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Pavel
Posty: 2955
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: Pavel » 19 lut 2018, 20:25

krople rosy pisze:
19 lut 2018, 11:36
(...)
Mówi, że teraz czuje się spełniony jako mężczyzna.
(...)
Dziwnie się czuję z tym ,,przyzwoleniem'' na brak reakcji na to co robi ale skutki tego są takie jakie opisałam. I spokój w domu. Dzieci nie patrzą na ten nasz cyrk.
I jeszcze odniosę się do tych dwóch fragmentów.
Ten powyżej mnie wręcz przeraził, może jednak niewłaściwie zrozumiałem.
Drugi zaś...dzieci nie widzą agresji, nie znaczy to jednak, że nie patrzą na cyrk. Ten może mieć bowiem w programie różne przedstawienia.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Atalia
Posty: 25
Rejestracja: 03 maja 2017, 11:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: Atalia » 19 lut 2018, 20:33

Wiesz Kropelko, ja mam inny problem, choć podobny. Mąż nie jest uzależniony od pornografii (chyba), ale kłamie, popija, kompletnie zaniedbuje mnie jako kobietę, sfera seksualna kompletnie leży. No i jest osobą niepraktykującą, nie wspominając o głębszej relacji z Bogiem.
Niedawno dałam mu całkowitą wolność. Powiedziałam sobie, że już niczego od niego nie oczekuję. W sumie trudno od kogoś czegoś oczekiwać, jeśli ktoś nie chce się zmienić. Trwa to od niedawna, dlatego trudno się wypowiedzieć o efektach. Nie wiem, czy znowu nie zacznę się dąsać i awanturować. Na razie dostałam od kogoś cios prosto w splot i pomogło. Stąd przestałam rozpaczać.

Boli, gdy osoba Tobie najbliższa się stacza, ale nie wiem, czy wyciąganie kogoś na siłę nie przyniesie odwrotnych efektów. Najgorsze jest to, że gdy ta osoba grzeszy i nie chce się zmienić, odbija się to na małżeństwie, niezależnie czy jest to pornografia (problemy w łóżku), lenistwo (ręce opadają drugiej stronie), alkoholizm (finanse, zdrowie, przemoc, poczucie odrzucenia przez żonę/męża i pozostałe problemy np. tragedia dzieci) czy inne holizmy.

Ty chyba zrobiłaś to, co ja: pozwoliłaś człowiekowi błądzić i widzisz już jakieś efekty. Ja jeszcze czekam.
Przypatrz się temu, może coś się zmienia na lepsze :)
"Oto nadeszły chwalebne gody Baranka, Małżonka czeka już: Alleluja!
Błogosławieni, którzy wezwani są na ucztę Baranka!!"
https://www.youtube.com/watch?v=eA1bF0vZcWk

krople rosy

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: krople rosy » 19 lut 2018, 21:06

Atalio spadło ze mnie to całe napięcie i ciężar odpowiedzialności za męża. Dla niego to też ulga że przestał być pod kontrolą i czuje się wolny. Chce się nauczyć wybierać i kochać w wolności. Nie dlatego że coś musi. Noce spędza ze mną, nie z laptopem.
Spełnia bez problemu wszystkie swoje obowiązki i zajmuje je się dziećmi.
Nie czuję się specjalnie pokrzywdzona bo widzę jak nadrabia różnymi gestami.

Zdecydowałam się na taką taktykę i powierzylam resztę Bogu. Zobaczę co z tego wyjdzie. Lata oczekiwania na cud i przypierania męża do muru rzuciły się cieniem na całą rodzinę. Widocznie nie tędy droga.

A ja też nie jestem idealna. I mąż mnie taką kocha.
Tobie życzę dużo siły, pokoju w sercu i Bożych natchnien.

krople rosy

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: krople rosy » 19 lut 2018, 21:13

Pavle mąż poczuł się spełniony jako mężczyzna w tym sensie, że przestałam Go traktować jak syna, oddałam Mu wolność i możliwość wyboru z własnej, nie przymuszonej woli.
Moja decyzja została podjęta po wielu modlitwach i po rozmowie z pewną osobą.
Dałam sobie też w swej wolności do tego prawo.

Wiedźmin

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: Wiedźmin » 19 lut 2018, 22:01

Ja nie wiem, co jest będzie złotą receptą... a co nie...

Ale często w kryzysach powtarzamy (z czym się zgadzam) ... że najwyższy czas zacząć się zachowywać INACZEJ.

INACZEJ niż do tej pory... bo skoro "się zepsuło" - to znaczy że "zachowywanie się takie jak do tej pory" było niesłuszne.

Ja nie wiem czy długofalowo będzie to słuszna strategia - "po owocach ich poznacie" - pożyjemy zobaczymy... ale skoro do tej pory kontrola, jęczenie, naburmuszenie, pouczanie, kary brakiem seksu i inne takie... - skoro to nie przynosiło żadnych rezultatów - to warto spróbować czegoś zupełnie innego.

Więc KR - ja tam się ciesze Waszym spokojem Twoją próbą zachowywania się INACZEJ :)
Powodzenia :))

Pavel
Posty: 2955
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: Pavel » 19 lut 2018, 23:18

krople rosy pisze:
19 lut 2018, 21:13
Pavle mąż poczuł się spełniony jako mężczyzna w tym sensie, że przestałam Go traktować jak syna, oddałam Mu wolność i możliwość wyboru z własnej, nie przymuszonej woli.
Na szczęście więc źle zrozumiałem. Z takim wstępem, to co innego. To co pogrubione, to w moim odczuciu gwałt na męskości, fajnie więc, że podjęłaś decyzję o zaprzestaniu tego procederu.
Temat granic wciąż jednak aktualny. Nie mają one jednak służyć kształtowaniu męża, a ochronie siebie, w razie potrzeby oczywiście.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

krople rosy

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: krople rosy » 20 lut 2018, 11:41

Aleksander pisze:
19 lut 2018, 22:01
Więc KR - ja tam się ciesze Waszym spokojem Twoją próbą zachowywania się INACZEJ :)
Powodzenia :))
Dziękuję .
Aleksander pisze:
19 lut 2018, 22:01
skoro to nie przynosiło żadnych rezultatów - to warto spróbować czegoś zupełnie innego.
Dokładnie. Dodatkowo zmobilizowało mnie uświadomienie sobie (przez usta ks. Szustaka chyba) , że zafiksowałam się na tym jednym wycinku naszego życia rodzinnego i przez pryzmat tej męża ułomności oceniam go i zafałszowuję obraz rzeczywisty. Niedawno z żalem powiedział do mnie, że czuje się tak, jakby się dla mnie nie liczyło to wszystko, co On robi dobrego dla nas a widzę tylko w Nim samo zło. Mąż to wypowiedział, potem jeszcze to usłyszałam i stwierdziłam, że coś muszę z tym zrobić.
Wiem, że jako kobieta mam duży wpływ na swojego męża.....powinnam to jednak rozegrać umiejętnie i w zgodzie z kobiecą naturą, nie brutalnymi metodami.

krople rosy

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: krople rosy » 22 lut 2018, 20:27

Darkot przeczytałam jeszcze raz Twój post. Chętnie bym do niego wróciła i Cię jeszcze o coś dopytala.
Btw....gdzie się podziewasz? Obiecany materiał czeka na PW :)

Ania10

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: Ania10 » 07 lis 2018, 17:45

Pornografia to zdrada. Nie mozna przechodzić nad tym do porzadku dziennego

krople rosy

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: krople rosy » 08 sty 2019, 20:59

Ponieważ nie mam możliwości odniesienia się w wątku psychologicznym do posta marylki zrobię to w swoim.

Kiedys sie zastanawiałam - czy to możliwe że żona, której mąż jest czynnym seksoholikiem może być szcześliwa jak deklaruje?
Czy to możliwe że po jego upadku żona go przytula i wspiera? Wiedzac że dopuscił sie wlaśnie zdrady?
Znam wiele żon seksoholików. Tylko u Ciebie taka postawe wobec meża spotkałam KR.
Mialam jeszcze mnostwo innych pytań
Dlaczego jak dziewczyny piszą tu o meżu seksoholiku - każesz im nie wchodzic w głowy meżów /watek w psycholigicznym kaciku/
lub wina obarczaja żonę/np. wątek Fino/
Skad taka postawa?
Jak tak można? Do czego to doprowadzi?
Zdecydowałam nie wchodzić w polemikę ale podczytuje wątki
Dzis widze obraz
malej dziewczynki...bardzo samotnej, ktora jest zostawiona bo mama ma depresję, tata też idealny nie był...i ta dziewczynka jest bardzo samotna......aż wściekła...na co? Na depresje!
Na matkę...bo leży.....a przecież obok jest samotna corka...a może ta depresja to wymowka? Trafila się
Jak cyt. "kurze ziarno"
Nie było mamy przy dorastajacej dziewczynce i przy kobiecie

krople rosy pisze: ↑
07 sty 2019, 19:04

Byłam bezpośrednim odbiorcą jej stanu życia jako dziecko.
Sugeruję głębsze spojrzenie by zobaczyć w tej całej historii depresantów ich dzieci nad którymi się nikt nie rozczula bo to one muszą sobie jakoś radzić ze skutkami depresji rodzica by ich dziecięca konstrukcja nie została w sposób drastyczny zachwiana i zniszczona.

moja mama też uważa swoją chorobę za najcięższą ze wszystkich....a że mi dzieci zmarły i zmagałam się z innymi róznymi problemami i doswiadzceniami to nie wazne.

Bardzo mi przykro, bo nikt przy takich doświadczeniach nie powinien być sam.
Gdzie był wtedy mąż?
A gdzie inni?
Co trzeba było pokazywać ludziom?
Że jest wszystko ok? Musiałaś to ukrywać? Wstydziłaś się choroby mamy?
Znasz to?
W środku serce wyje a na zewnatrz - banan na ustach.
To dlatego taka postawa dzisiaj?
Czy nadal czujesz potrzebe pokazywania że wszystko ok?
Bardzo bronisz wizerunku swojej rodziny boisz sie pokazać chociaż ryskę na swoim małżeństwie. Widzisz teraz że to zachowanie/postawa z Twojego dzieciństwa trwa do dziś?
Nie chciałabys tego zmienić?
Jestes bardzo madra i życiową kobietą. Jednak każdy z nas na sycharze jest nie tylko po to, żeby pomagać...także dowiaduje sie o sobie i pomoc otrzymuje.
Rozumiem Cie

krople rosy pisze: ↑
07 sty 2019, 19:04
Proszę w takim razie o usunięcie mojego konta bo widzę że większość ma frajdę skacząc mi po plecach. Nie widzę sensu mojej aktywności na forum.

Swoje rany masz głęboko schowane i wolisz odejsć niż ktokolwiek probowalby ich tykać.
Oczywiscie - możesz uciec - jak Amica na przykład.
Możesz też zostać i skorzystać choćby z programu 12 kroków.
Możesz wiele wyniesć
Na przykład

krople rosy pisze: ↑
08 sty 2019, 8:57
zajęłam się własnym ojcem który mnie zostawił i na którego nikt z rodziny nie spojrzał, motywowałam mamę do pracy nad sobą, próbowałam ocieplić kontakty mimo, iż jako dziecko byłam odizolowana od niech i jej przejawów miłości....

Na przykład możesz ten piekny czyn, ktory tu wykrzyczałas jako Ty jedyna ofiarna, zdobyłaś się na taki gest...
taki czyn możesz pokazać sobie i swojemu sercu jako czyn MIŁOŚCI prosto z serca.
Nie bedziesz miała wtedy pitrzeby udowadniania wszystkim a naprawde sobie, że choc masz wiele żalu to stać Cie na gesty.
Przepracujesz swoje dzieciństwo swoj ból i poczujesz / odnajdziesz siebie
Rozumiem że nienawidzisz depresji - zabrała Ci matke kiedy jej potrzebowałaś. Znam dzieci, ktore nienawidza raka i maja złość do matek że też je zostawiły.
Masz szanse zobaczyc w matce człowieka, ktory nie - wybrał depresję, bo tak mu było latwiej - uciec,
ale na człowieka, którego ta straszna choroba dopadła i powaliła.
Jestem pewna, że Twoja mama też ma świadomosć wielu cennych skradzionych przez depresje chwil, ktore mogła spedzić z Toba.
Krople rosy - wiem że nie pałasz do mnie miłością.
Natomiast prosze Cię - zastanow sie czy chcesz tak cały czas uciekać. Masz niepowtarzalna okazje rozpracować to. Ja jak przerabiałam dzieciństwo na krokach to zrozumialam czego chce a czego nie chce w moim obecnym życiu.
JAK chce żyć. Mam świadomosć w jakim jestem małżeństwie. Piznałam swoja wartosć i wiem na ile moge sobie pozwolic a jakie są moje granice.
Pamietam Twoja złosć i oskarżenia że zniewalam męża, bo właśnie te twarde granice ma postawione.
Ale to ja.
Ty możesz życ jak chcesz.
Nie bede zgadywala czy jestes szczera w swoim byciu szcześliwą czy nie, bo nie o to chodzi.
Przeżyłaś ogromne zranienia - raz po raz Twojego pisania one wychodza tu w pisaniu Twoim.
Nie chcesz tego przepracować i zamknać raz na zawsze?

I jeszcze jedno...tu nikt nie wyskakuje żeby

krople rosy pisze: ↑
08 sty 2019, 8:57
swoim zwyczajem przyjść i wbić szpilę. Doprawić mi ,,gębę'' kobiety

Tak jak Ty czasem widzisz pewne rzeczy z boku i piszesz o nich innym, tak i inni forumowicze - w duchu braterstwa pisza o prwnych spostrzeżeniach.
Nie żeby Cie wbić.
Tylko wybic
Pozdrawiam
Na górę


Marylko , dziękuję za Twoją ,,troskę'' jednak to, co napisałaś to nie moja bajka i nie moje życie. Podejrzewam, że to Twoja projekcja stanów, lęków i krzywd które są w Tobie , którymi w tak stanowczy sposób reagujesz przy okazji różnych historii ludzkich na tym forum.
Nie wiem dlaczego Cię tak nurtuje moje szczęście rodzinne i to, że mimo, iż nie jest idealnie (nigdzie nie jest....no...tylko u Ciebie ;) ) stać mnie na miłość do męża, wybaczenie, wsparcie , a i jeszcze dobre słowo na forum, które mam nadzieję niesie jakiś pożytek innym.
Jeśli chodzi o depresję mojej mamy i moje życie z tym związane to wybacz ale nie będę tego komentowała gdyż nigdzie nie przejawiałam chęci ani potrzeby zajęcia się tą kwestią , gdyż temat ten przepracowałam podczas trzymiesięcznej terapii , i potem sama zainicjowałam chęć naprawy kontaktu z mamą na tyle, na ile ona jest w stanie się otworzyć. Relacje nasze są poprawne biorąc pod uwagę stan mamy.
Przykład jakim się posłużyłam na potrzeby dyskusji o depresji był tylko krótką wzmianką, podzieleniem się własnym doświadczeniem a nie materiałem do medytacji i szukania przeze mnie pomocy.
Z niczym nigdy nie byłam sama , zawsze we wszystkim towarzyszył mi mój kochany mąż , także w obliczu tragedii śmierci naszych synów.
We wszystkim jesteśmy razem i nie ma tematu którego byśmy nie puścili w obieg. Wszystkie doświadczenia wzmocniły nasze małżeństwo o czym pisałam nie raz i pewnie nie jedno jeszcze przed nami.
Tak. Jestem szczęśliwą żoną. Kocham mojego męża i moje dzieci.
Nie potrzebuję perfekcjonizmu i nieskazitelności w osobie męża by go kochać i by z nim dzielić życie do końca. Tak jak i on nie potrzebuje idealnej żony by ją kochać i być jej wsparciem.
Daję mu swoje zaufanie, wiarę w wielkie sprawy , cierpliwość i otwartość na jego potrzeby i otrzymuję za to o wiele więcej niż bym się spodziewała.

A Ty oczywiście możesz pozostać przy swoich teoriach i wyobrażeniach na mój temat . Widocznie jest Ci to do czegoś potrzebne :)
Mogłabym i ja podważać to Twoje szczęście ale po co?
Ja tego nie potrzebuję :)
Sama wiesz najlepiej jak jest i niech tak zostanie.

krople rosy

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: krople rosy » 08 sty 2019, 21:28

Dodam jeszcze że małżonkowie kochają się i szanują nawet po zdradach : tych realnych , nie wirtualnych. Przyjmują , wybaczają i idą dalej. I jak pokazuje to forum potrafią być ze sobą szczęśliwi: i ja tego podważać nie będę skoro tak piszą.
Przyjmowani są także ci marnotrawni którzy żyli kilka lat w związkach pozamałzeńskich i się okazuje , że dają radę. I tego też podważać nie będę.
Ludzie mają bardziej kręte drogi niż w moim małzeństwie i jakoś mają wolę dalej być razem.
Więc tak naprawdę nic tylko się cieszyć....a nie podważać czyjeś szczęście czy nawet cierpieć z tego powodu ;)....albo uświadamiać ich że przecież szczęśliwi być nie powinni.

lena50
Posty: 447
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: lena50 » 09 sty 2019, 1:29

Dzis widze obraz
malej dziewczynki...bardzo samotnej, ktora jest zostawiona bo mama ma depresję, tata też idealny nie był...i ta dziewczynka jest bardzo samotna......aż wściekła...na co? Na depresje!
Na matkę...bo leży.....a przecież obok jest samotna corka...a może ta depresja to wymowka? Trafila się
Jak cyt. "kurze ziarno"
Nie było mamy przy dorastajacej dziewczynce i przy kobiecie
Byłam bezpośrednim odbiorcą jej stanu życia jako dziecko.
Sugeruję głębsze spojrzenie by zobaczyć w tej całej historii depresantów ich dzieci nad którymi się nikt nie rozczula bo to one muszą sobie jakoś radzić ze skutkami depresji rodzica by ich dziecięca konstrukcja nie została w sposób drastyczny zachwiana i zniszczona.

moja mama też uważa swoją chorobę za najcięższą ze wszystkich....a że mi dzieci zmarły i zmagałam się z innymi róznymi problemami i doswiadzceniami to nie wazne.
Swoje rany masz głęboko schowane i wolisz odejsć niż ktokolwiek probowalby ich tykać.
Oczywiscie - możesz uciec - jak Amica na przykład.
Możesz też zostać i skorzystać choćby z programu 12 kroków.
Możesz wiele wyniesć
Na przykład
Na przykład możesz ten piekny czyn, ktory tu wykrzyczałas jako Ty jedyna ofiarna, zdobyłaś się na taki gest...
taki czyn możesz pokazać sobie i swojemu sercu jako czyn MIŁOŚCI prosto z serca.
Nie bedziesz miała wtedy pitrzeby udowadniania wszystkim a naprawde sobie, że choc masz wiele żalu to stać Cie na gesty.
Przepracujesz swoje dzieciństwo swoj ból i poczujesz / odnajdziesz siebie

Mogłabym jeszcze dalej kopiować,ale chyba juz wystarczy......przynajmniej mnie.
Krople rosy....przepracuj swoje dzieciństwo i swój ból.
lena50....dawniej lena

krople rosy

Re: Niepokój i napięcie nie do zniesienia

Post autor: krople rosy » 09 sty 2019, 8:31

Dziękuję. I wzajemnie ;)

Zablokowany

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości