separacja ?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Mirakulum
Posty: 2060
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: Mirakulum » 07 lut 2018, 0:12

agap229 pisze:
07 lut 2018, 0:10
Dziękuję za słowa otuchy. Jestem świetnym przykładem że jak trwoga to do Boga. Kiedyś byłam bardzo blisko Boga, nawet chciałam być zakonnicą. To chyba kara za to że tak się oddaliliśmy od Boga.
Bóg nie karze w ten sposób
to co sie dzieje, to przemoc


kiedy pójdziesz po pomoc ?

agap229
Posty: 17
Rejestracja: 04 lut 2018, 22:09
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: agap229 » 07 lut 2018, 0:20

Do psychologa chodzę, myślę nad rekolekcjami dla małżeństw, tylko podejrzewam że mąż nie zgodzi się. Sama też mogę? Jaką pomoc jeszcze mogę brać pod uwagę?

Niezapominajka
Posty: 367
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: Niezapominajka » 07 lut 2018, 8:39

Aga, przerażający obraz zarysowałas. Trwając w nadziei niczego nie ruszysz. Na pewno masz w mieście Centrum Kryzysowe. Zadzwoń do nich przedstaw problem, oni będą wiedzieli gdzie dalej pokierować i podpowiedza.

Czarek
Posty: 1400
Rejestracja: 30 sty 2017, 8:33
Płeć: Mężczyzna

Re: separacja ?

Post autor: Czarek » 07 lut 2018, 8:47

Witaj Agap,
agap229 pisze:
07 lut 2018, 0:20
Jaką pomoc jeszcze mogę brać pod uwagę?
możesz poszukać pomocy tutaj:

http://www.niebieskalinia.pl/pomoc

Agap nie bądź ze swoim problemem sama, bo może być jeszcze gorzej :(

Aleksander
Posty: 856
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: separacja ?

Post autor: Aleksander » 07 lut 2018, 10:16

agap,

Zgodzę się z przedmówcami.
Twój post ma tytuł "separacja" - więc chyba wiesz, co powinnaś zrobić.

Jeśli nic z tym nie zrobisz, będziesz współwinna kolejnych dramatów - dramatów, jakie Twoje dzieci zafundują swoim przyszłym rodzinom... bo istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że w przyszłych rodzinach Twoich dzieci będzie podobne piekło, jakiego Ty teraz doświadczasz.

Dlaczego Twój mąż tak się zachowuje? "Bo może". Po prostu - bo może i jak pisały panie powyżej - bo mu tak wygodnie.
Czuje Twoją słabość i to wykorzystuje - Twoja słabość go zasila.

Mirakulum
Posty: 2060
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: Mirakulum » 07 lut 2018, 10:17

Agap możesz na nasze rekolekcje przyjechać sama

agap229
Posty: 17
Rejestracja: 04 lut 2018, 22:09
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: agap229 » 07 lut 2018, 11:19

Cieszę się że jest odzew. Chciałabym coś z tym zrobić ale boję się, jak groziłam rozwodem to mówił że ja i tak dzieci nie dostanę bo jestem psychiczna. Największy problem w tym że on jest uważany za ideał a frustracje swoje wylewa w domu twierdząc że jemu wolno bo ma stresującą pracę i to go usprawiedliwia. Ja natomiast według niego mam extra życie bo siedzę z dziećmi, nie wie jakie to jest obciążenie. Kiedyś został w niedzielę z całą czwórką to stwierdził że woli być w pracy. Kocham dzieci bardzo i nie wyobrażam sobie bez nich życia ale to są też obowiązki, żeby to wszystko tak ładnie wyglądało to za tym idzie mnóstwo poświęcenia. On tego nie widzi. Rani mnie to że nie widzi we mnie kobiety, że potrafi komplementować inne przy mnie i nie przeszkadza mu to że mi przykro. Nie broni mnie nigdy gdy ktoś mnie obraża lub źle zachowuje się w stosunku do mnie. Twierdzi że jestem dorosła i powinnam sobie radzić , nie jestem małą dziewczynką. Zapytałam czy chciałby by jego córkę kiedyś mąż traktował tak jak on mnie. Nic nie powiedział. Nie jest głupim człowiekiem, przecież go kiedyś pokochałam, nie mógł być taki do końca zły. Co zrobiłam nie tak?
Zastanawiam się, może rzeczywiście ja jestem winna, może gdybym nie reagowała na jego słowa, nie wdawała się w dyskusje, była bardziej potulna? Może było by inaczej. Czasami mam wrażenie że chce mnie "urobić", bym mu się poddała i zapomniała o sobie. Teraz jest bardzo obojętny, nie śpimy razem, dzieci pytają się czemu tak jest , to odpowiada że oglądał telewizor i usnął na kanapie, ale to już trwa kilka miesięcy. Ostatnio córka prosiła mnie byśmy nie kłócili się bo jest jej przykro. Zabolało to , bo rzeczywiście funduję jej to co ja miałam w domu.

Czarek
Posty: 1400
Rejestracja: 30 sty 2017, 8:33
Płeć: Mężczyzna

Re: separacja ?

Post autor: Czarek » 07 lut 2018, 11:41

agap229 pisze:
07 lut 2018, 11:19
Chciałabym coś z tym zrobić ale boję się, jak groziłam rozwodem to mówił że ja i tak dzieci nie dostanę bo jestem psychiczna.
Agap ten lęk Ciebie paraliżuje, trzyma w więzach starego, bolesnego, ale znanego Ci życia i powoduje, że stoisz w miejscu.
Taki lęk nie spełnia swojej funkcji - nie ostrzega, ani nie chroni Ciebie przed zagrożeniem.
agap229 pisze:
07 lut 2018, 11:19
Największy problem w tym że on jest uważany za ideał a frustracje swoje wylewa w domu twierdząc że jemu wolno bo ma stresującą pracę i to go usprawiedliwia.
Gdy przestaniesz być ze swoim problemem sama i poprosisz o fachową pomoc oraz wsparcie to obraz Twojego męża na zewnątrz może przestać być zniekształcony. Pewnie będzie się przed tym bronił i dlatego potrzebujesz pomocy i wsparcia, o których pisałem wyżej. Tylko wtedy gdy Twój mąż skonfrontuje się z jego problemem jest szansa, że zapragnie zmiany, ale to jego działka.
Ty masz zająć się sobą, bo tylko na siebie masz wpływ.

Tutaj masz link do broszury sycharowskiej http://sychar.org/promocja/broszura/bro ... ar-www.pdf .
Możesz poczytać o separacji jako sposobie na zabezpieczenie siebie i dzieci.

Inna
Posty: 1573
Rejestracja: 23 lip 2017, 21:47
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: Inna » 07 lut 2018, 12:06

agap229 pisze:
07 lut 2018, 11:19

Zastanawiam się, może rzeczywiście ja jestem winna, może gdybym nie reagowała na jego słowa, nie wdawała się w dyskusje, była bardziej potulna? Może było by inaczej.
Nie byłoby inaczej.
Ja tak właśnie robiłam.
Kiedyś jeszcze reagowałam, broniłam się, stawiałam opór...
Potem przestałam się odzywać, pojawił się strach i niemoc... Było coraz gorzej....
Dzieci były świadkami...
Na chwilę obecną to właśnie one nie chcą powrotu ojca... Tak naprawdę to one nie chcą w ogóle byśmy byli razem...
Dzieci widzą więcej niż nam się wydaje.
Mnie dopiero córka uświadamia, że ja w ogóle nie miałam własnego zdania. Krótkie "a ty się zamknij" ze strony męża przy dzieciach to była norma i kończyła dyskusję, nawet nie zaczętą... wystarczyło, że otworzyłam usta i powiedziałam "ale".
Bardzo ci dziękuję za twoje wpisy.
Tym, czym się dzielisz, uaktywniasz moje wyparte i pogrzebane doświadczenia.
Mam czasem wrażenie, jakbym o sobie czytała...
Przerwij to.
Tylko ty możesz to zrobić.
Dostajesz dużo informacji. Wykorzystaj je.
Wiem, jakie to trudne.
Obawa, że nikt nie uwierzy, bo przecież pan mąż taki dobry i cudowny jest... no anioł wręcz... - paraliżuje.
Z zewnątrz zawsze wszystko pięknie wygląda...
Zrobiłaś pierwszy NAJWAŻNIEJSZY krok.
Zaczęłaś o tym mówić/pisać.
To jest przełom.
Wykorzystaj go i rób dalsze kroki. Chroń siebie i swoje dzieci. PROŚ O POMOC!!!
Masz moją modlitwę.

agap229
Posty: 17
Rejestracja: 04 lut 2018, 22:09
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: agap229 » 07 lut 2018, 12:33

Aleksander pisze:
07 lut 2018, 10:16
Jeśli nic z tym nie zrobisz, będziesz współwinna kolejnych dramatów - dramatów, jakie Twoje dzieci zafundują swoim przyszłym rodzinom... bo istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że w przyszłych rodzinach Twoich dzieci będzie podobne piekło, jakiego Ty teraz doświadczasz.

Dlaczego Twój mąż tak się zachowuje? "Bo może". Po prostu - bo może i jak pisały panie powyżej - bo mu tak wygodnie.
Czuje Twoją słabość i to wykorzystuje - Twoja słabość go zasila.
Często mu tłumaczę że nie tak wygląda normalna rodzina, on twierdzi że się naczytałam książek. Nic do niego nie dociera. To jego cecha dziedziczna , są strasznie uparci. Jego matka to typowa pieniaczka, oskarża wszystko i wszystkich, ciągle się sądzi, mąż kiedyś negował takie zachowanie a teraz ją usprawiedliwia. Boję się że będzie tylko gorzej, ale boję się też być sama. Kiedyś powiedziałam mu że zasługuję na miłość i na szacunek i że znajdę kogoś kto mi to zapewni, to powiedział że czeka aż mu przedstawię tego kogoś. To była próba zwrócenia na siebie uwagi, nie szukam nikogo i nie mam zamiaru szukać, tylko strasznie cierpię wiedzą że nic dla niego nie znaczę.
Ostatnio zmieniony 07 lut 2018, 12:39 przez Czarek, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

Aleksander
Posty: 856
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: separacja ?

Post autor: Aleksander » 07 lut 2018, 12:57

Agap - a gdybyś tak z dnia na dzień... odeszła - nie wiem - wyjedź do jakiejś rodziny albo do znajomych na drugi koniec Polski - na tydzień albo dwa... zrób sobie takie "ferie" ... - jestem przekonany, że gdyby mąż został sam na 2 tygodnie z 4 dzieci, z praniem sprzątaniem i gotowaniem... - od razu dotarłoby do niego - jaki ogrom pracy i siły wkładasz w utrzymanie domu.

Oczywiście to taki spontaniczny pomysł ;) - luźno rzucona myśl ... myślę, że lepiej się do tego przygotować - czyli przygotować sobie jakieś mieszkanie / dom w którym później mogłabyś się pomieścić z 4 dzieci ... przygotować z prawnikiem wniosek o separację itd.

Oczywiście ten Twój ewentualny samotny wyjazd, musiałby być ładnie opisany, że jedziesz na rozmowę o pracę itd - żeby mąż podczas ewentualnej sprawy (o separację czy cokolwiek) nie wykorzystał tego i nie przedstawił jako "porzucenie rodziny".

A powiedz - ja wyglądają Twoje finanse? Masz jakiekolwiek własne środki? Własne konto z paroma groszami... które wystarczyłyby na prawnika, czy tam miesiąc (lub kilka) przeżycia z dzieciakami?

agap229
Posty: 17
Rejestracja: 04 lut 2018, 22:09
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: agap229 » 07 lut 2018, 13:44

Finanse nie są problemem, ale konta nie mam, właściwie to małżonek jest właścicielem wszystkiego. Czy ja mam prawo robić rewolucję dzieciom, co z ich domem? Co z ich szkołą , przedszkolem, kolegami?
Kiedyś koleżanka doradzała mi bym się zabezpieczyła i potajemnie odłożyła parę złotych na wszelki wypadek, ale ja tak nie potrafię, myślę że to okłamywanie drugiej osoby. Nie jest to uczciwe. Chyba nie powinna zniżać się do jego poziomu?

s zona
Posty: 1561
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: s zona » 07 lut 2018, 16:34

Aleksander pisze:
07 lut 2018, 12:57
Agap - a gdybyś tak z dnia na dzień... odeszła - nie wiem - wyjedź do jakiejś rodziny albo do znajomych na drugi koniec Polski - na tydzień albo dwa... zrób sobie takie "ferie" ... - jestem przekonany, że gdyby mąż został sam na 2 tygodnie z 4 dzieci, z praniem sprzątaniem i gotowaniem... - od razu dotarłoby do niego - jaki ogrom pracy i siły wkładasz w utrzymanie domu.

Oczywiście to taki spontaniczny pomysł ;) - luźno rzucona myśl ... myślę, że lepiej się do tego przygotować - czyli przygotować sobie jakieś mieszkanie / dom w którym później mogłabyś się pomieścić z 4 dzieci ... przygotować z prawnikiem wniosek o separację itd.

Oczywiście ten Twój ewentualny samotny wyjazd, musiałby być ładnie opisany, że jedziesz na rozmowę o pracę itd - żeby mąż podczas ewentualnej sprawy (o separację czy cokolwiek) nie wykorzystał tego i nie przedstawił jako "porzucenie rodziny".

A powiedz - ja wyglądają Twoje finanse? Masz jakiekolwiek własne środki? Własne konto z paroma groszami... które wystarczyłyby na prawnika, czy tam miesiąc (lub kilka) przeżycia z dzieciakami?
Myslalam ,zeby ze swojego doswiadczenia zproponowac Ci wlozenie troche obowiazkow rodzicielskich tez na meza .. ale Aleksander skutecznie mnie wyreczyl :P

Jesli czegos nie robimy ,nie doceniamy tego ....
pamietam ,jak na poczatku malzenstwa " siedzialam w domu ' z 3 malutkich dzieci ,mielismy domek z ogrodkiem .... czego ja nie robilam zeby zasluzyc na " uznanie " p meza ... byly jeszcze kolejki po wszystko -stan wojejny ,mase straconego czasu .. wyposazenie kuchnii w sprzety tez toporne ... koszule meza prasowane w nocy lub nad ranem - taryfa nocna ... ciagle malo ...przez prawie 30lat moglam tylko wplacac na konto ..

Mnie min pomogla porada u adw .. u nas sytuacja jest b skomplikowana ....maz szantazowal mnie ,jesli sprobuje cos zrobic przeciwko mnie ,to odbierze mi dzieci ..
Bylam na warsztatach sycharowskich w Orlinkach ,na rekolekcjach .. tez sama ..
duzo rzeczy poukladalo sie w mojej glowie ..spotkalam na swojej drodze duzo wartosciowych ludzi ...
Orlinki otworzyly mi oczy ,na rzeczy ktorymi krzywdze nasze dzieci ,zupelnie nieswiadomie ...

Agap a moze wyrwij sie na jakis We ,moze do rodziny ,dawno nieodwiedzanej przyjacilki .. im dalej ,tym lepiej .. maz poradzi sobie ,tez jest ojcem .. panowie ,jesli tylko chca ,lub zmusi ich sytuacja - potrafia ;)
Ale facet ,jesli nic nie Musi ,to nie zmieni ...bo po co ....
Pomysl ,jesli nie o sobie ,to o dzieciach ...mnie kiedys dorosla corka powiedziala ,ze dzieci potrzebuja miec szczesliwa mame ...

A moze wybierzesz sie na spotkanie do ogniska ,tam maja rozeznanie i realnie moga cos Ci doradzic ..
Sciskam serdecznie i pomodle sie zaraz o Boza odwage dla Cb :)

ps
a abstynencja meza w sypialnii nie wrozy dobrze ,
chyba ,ze jest spowodowana jakims stresem ....klopoty w pracy etc

Inna
Posty: 1573
Rejestracja: 23 lip 2017, 21:47
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: Inna » 07 lut 2018, 17:19

agap229 pisze:
07 lut 2018, 13:44
Finanse nie są problemem, ale konta nie mam, właściwie to małżonek jest właścicielem wszystkiego. Czy ja mam prawo robić rewolucję dzieciom, co z ich domem? Co z ich szkołą , przedszkolem, kolegami?
Kiedyś koleżanka doradzała mi bym się zabezpieczyła i potajemnie odłożyła parę złotych na wszelki wypadek, ale ja tak nie potrafię, myślę że to okłamywanie drugiej osoby. Nie jest to uczciwe. Chyba nie powinna zniżać się do jego poziomu?
Totalne uzależnienie...
Sorry za szczerość, ale po prostu podpisuję się pod tym tekstem. I złość się u mnie pojawia...
Teraz jestem mądra, ale kiedy mnie to dotyczyło, tak jak ty miałam klapki na oczach.
Nie mogłam odłożyć, bo nie było z czego, ja swoich pieniędzy nie miałam(swego czasu rozliczałam się z wydatków).
Mąż miał lewe pieniądze do których ja dostępu nie miałam, bo to były JEGO pieniądze...
Chcąc, nie chcąc, po jego odejściu zostałam bez przysłowiowego grosza przy duszy (materialnie i duchowo).
Nie będę się rozpisywać, bo książkę bym mogła napisać.
Pamiętaj. Bóg jest z Tobą. On nie pozwoli byś została z tym wszystkim sama.
Ja potrzebowałam czasu, by to zrozumieć.
Ileż On mi osób postawił na swojej drodze, bym to w końcu zrozumiała...
Najważniejsze to uwierzyć, że Bóg nie da ci więcej niż zdołasz unieść.
Nie doradzam ci wyprowadzki, jeśli nie masz gdzie, tym bardziej z 4 dzieci to trudne.
Ja zaryzykowałam postraszeniem. Też nie miałam gdzie się wyprowadzić.
Jednak z jakąś ogromną siłą i stanowczością postawiłam go przed decyzją : albo on się wyprowadza albo ja z dziećmi.
Nie wiem co podziałało. Chyba strach przed opinią otoczenia najbardziej. Tak to sobie tłumaczę.
Ważne, że podziałało. Winiłam się potem za to,że go wyrzuciłam z domu.
Teraz wiem, że tak musiało być.
Tak działa Bóg.
Najpierw musiałam się uwolnić od męża, by później uwolnić się od nałogu.
Teraz paradoksalnie znowu muszę "uwolnić" się od męża.
Bóg nie chce naszej niewoli.
On nam dał wolność.
Te wszystkie doświadczenia są nam potrzebne, byśmy umieli kochać.
To takie może infantylne, ale ja tak pojmuję miłość.

agap229
Posty: 17
Rejestracja: 04 lut 2018, 22:09
Płeć: Kobieta

Re: separacja ?

Post autor: agap229 » 07 lut 2018, 19:22

Postanowiłam postępować wg listy Zerty. Nie wiem czy to coś pomoże, ale może opamięta się jak zobaczy co traci. Muszę się wewnętrznie wzmocnić, wiem że będzie ciężko bo przez tyle lat moje poczucie wartości spadało i spadało aż doszło do zera. Nawet psycholog doradza bym na początek wzmocniła się. Ma mi to dać siłę do ewentualnej walki. Walki o lepsze jutro. Bez upokarzania, braku szacunku i podważaniu autorytetu.
Cały czas o tym myślę i się zastanawiam czy to on się aż tak zmienił czy ja przejrzałam na oczy? Co poszło nie tak? Myślę że duże znaczenie ma tutaj fakt że on utrzymuje rodzinę , chociaż ja też mam swoje źródło dochodu. Ciągle powtarza: ja zarabiam i ja rządzę.Ten fakt wg. niego upoważnia go do tego by patrzeć na wszystkich z góry. A co z matkami które totalnie poświęcają się rodzinie? Czy nie mają prawa do podejmowania jakichkolwiek decyzji?
Muszę to sobie poukładać, ale to trudne. Zbyt wiele nas łączy by teraz to wszystko tak przekreślić.
Nie chciałabym by synowie w przyszłości traktowali swoje żony tak jak tata.
Czy ta lista Zerty jest odpowiednia do mojej sytuacji?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości