I co teraz?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Mea_
Posty: 24
Rejestracja: 17 paź 2017, 20:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Mea_ » 19 mar 2018, 20:16

jacku...
Myślę, że wylewanie emocji też jest potrzebne...Jeśli ona ma taką potrzebę...to ważne.
Jednak..najlepiej byłoby gdyby oboje je wylali...szczerze i uczciwie...może boleśnie...
Nie jest dobrze kiedy jedna strona wylewa emocje a druga jest swoimi przytłoczona i je tłumi.
Mężczyzna nie przestanie być mężczyzną jeśli nauczy się mówić o emocjach. Wiele małżeństw poległo na braku dialogu...to prowadzi do agonii związku...
W silnych emocjach ciężko o dobry dialog i "wywalanie" emocji nie daje efektu bo druga strona połowy nie zrozumie czy nie usłyszy...
Może zebrać to na papierze? Te swoje emocje? Może druga strona da się namówić na opisanie swoich?
"Kocha się naprawdę i do końca tylko wówczas, gdy kocha się na zawsze w radości i smutku bez względu na dobry czy zły los."
JAN PAWEŁ II

krople rosy

Re: I co teraz?

Post autor: krople rosy » 19 mar 2018, 20:20

Smutek pisze:
19 mar 2018, 19:42
Dzisiaj się uspokoiłam i próbowałam z nim porozmawiać, ale generalnie nadal nic do niego nie dociera, więc szczerze to mogłam sobie darować. Ale właściwie nie żałuję, bo rozmowa mimo, że starałam się, aby była spokojna, to też była stanowcza, bo on nie chciał rozmawiać i uciekał, a ja nie dałam za wygraną.
A o czym Ty chcesz z nim ciągle rozmawiać? Osaczasz go tymi poważnymi rozmowami.
Żyć trzeba po prostu ze sobą , stwarzać pozytywny i ciepły klimat zamiast międlić w kółko jedno i to samo. Co on ma Ci w tych rozmowach zapewnić? Poczucie bezpieczeństwa? Zagwarantować, że nie odejdzie?
Nie chcesz tego ale swoim osaczaniem doprowadzisz do tego, czego się obawiasz.
Spuść z siebie to napięcie i zajmij głowę czymś innym niż Twój mąż. Odsuń się nieco i daj mu swobodnie oddychać.

bosa
Posty: 343
Rejestracja: 29 sty 2017, 22:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: bosa » 19 mar 2018, 20:31

mare1966 pisze:
18 mar 2018, 16:10
Marylka ,
zlituj się , nie odbieraj mi wiary .....

O sobie to piszą na tym forum zwykle panie .
Na wszystko patrzą z własnego małżeńskiego podwórka .
Nie potrafią zwykle ( ALE SĄ WYJĄTKI ! - niezmiernie cenię )
spojrzeć w oderwaniu od własnych sytuacji , emocji .
Nie stać ich na obiektywizm , na spojrzenie po całości , z góry ,
bez emocjonalnego zaangażowania .
Nie czytają ze zrozumieniem . Co rusz wypisują w cudzych wątkach o sobie .

No a z czego mają pisać, jak nie z własnego podwórka, własnych przeżyć? jak można pisać w oderwaniu od własnych przeżyć i emocji?? Co da "obiektywizm i spojrzenie z góry" chyba tylko same banały i ogólniki..

Czytaj to co napisałem , nie przerabiaj .
"Czy rozumiesz, że kobieta potrzebuje czasem TYLKO przytulenia?"
......... pytasz serio czy masz mnie za durnia
no bo tak wygląda taki dialog
Ty pytasz czy znam litery - to jest tego typu pytanie .
Mnie po prostu obraża .

======================================================



Słowa , słowa , słowa -czy kobiety się karmią słowami , słóweczkami ,
zapewnieniami ?
Nie lepiej spojrzeć bardziej trzeźwo ?

TAK, TAK ,TAK kobiety karmią się słowami ,słóweczkami, zapewnieniami, przynajmniej ja tak mam. I bardzo czasami chcę przytulenia TYLKO a nie od razu seksu.
Mare jakoś chyba nigdy nie napisałeś nic o sobie , Twoich przeżyciach, emocjach, cały czas tylko ogólniki, banały (przepraszam). Mężczyźni to ,kobiety tamto...ale z tego nic nie wynika ...

Smutek , nie analizuj go .
Po prostu skup się na sobie .
Lubisz wiosnę ?
....... przyjdzie niedługo
Zrobi się cieplej , przyjemniej , ptaki będą śpiewać
pójdziesz na spacer
chcesz tego ?

A on zrobi co zrobi , niewiele poradzisz na to .
I zawsze jakoś będzie , jakby nie było .
A po nocy przychodzi dzień , a po burzy słońce .
........ tak jakoś to szło
Kocham Cię Panie, i jedyna łaska o jaką Cię proszę ,to kochać Cię wiecznie.. św.Jan Maria Vianney

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Smutek » 19 mar 2018, 20:41

Kochani rozmowa na początku dotyczyła konkretów. Powiedział, że wraca bo czuje się przywiązany do mnie i do miejsca. No i ok. Powiedział, że wraca, bo chce mi pomagać, no i też ok. Nie skakałam pod sufit z głupiej radości, wręcz bałam się tego i słusznie. Ale już po dwóch dniach z jego niby deklaracji nie został ślad. Zachowuje się jakby mi robił łaskę, że wrócił, jeśli proszę o pomoc w czymś konkretnym (a obowiązków nie ma praktycznie wcale) i widzę niechęć to...mnie krew zaczyna tak powoli powoli zalewać. Nie chciałam doprowadzić do awantury, więc wolałam w spokojnej rozmowie powiedzieć o co mi chodzi. W trakcie rozmowy wyszły motywy powrotu, ale już mniejsza o to, no i powiedziałam też, że mnie to wszystko boli (nie zdzierżyłam, nie jestem doskonała). Nie mówię, że go wywalę, wiem że łatwiej próbować jak jest na miejscu, ale gniew podsuwa mi do głowy różne myśli, niekoniecznie dobre. Dlatego cieszę się na te parę dni, bo muszę się uspokoić.

krople rosy

Re: I co teraz?

Post autor: krople rosy » 19 mar 2018, 20:48

,,spólnym mianownikiem wszystkich tych reakcji jest poczucie osaczenia: stronie mniej zainteresowanej ogranicza się wolność; osobie, której się zdaje, że jest w pułapce, miłość jawi się bardziej jako obowiązek niż wspaniały przywilej. Chyba jest już zrozumiałe, dlaczego naturalna reakcja ogarniętej paniką żony jeszcze dalej odpycha zachowującego się chłodno męża. Im bardziej stara się on uwolnić z ograniczających jego wolność więzów, tym ciaśniej pętla zaciska się wokół jego szyi. Taki mężczyzna zaczyna nawet cierpieć na klaustrofobię - pragnie za wszelką cenę zerwać stryczek. Czasami nawiązuje kontakty z inną kobietą, żeby tylko uciec od kurczowego uścisku swojej żony."

Bez względu na to, co podpowiada zdrowy rozsądek, kobieta ma największe szanse na odzyskanie zainteresowania i zatrzymanie duszącego się małżonka, kiedy trochę się wycofa, dając mu nieco więcej przestrzeni i jednocześnie powodując wzrost szacunku wobec własnej osoby. Co ciekawe, wówczas mężczyzna często przesuwa się w stronę kobiety.
,,
Każdy z nas wie i rozumie, co znaczy ta potrzeba „wolnej przestrzeni" w stosunkach międzyludzkich, ale trudno to zrozumieć, gdy rzecz dotyczy nas samych i naszych najdroższych."

https://opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/mi ... je_03.html

zenia1780
Posty: 2170
Rejestracja: 18 sty 2017, 12:13
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: zenia1780 » 19 mar 2018, 20:56

Mea_ pisze:
19 mar 2018, 20:16
Mężczyzna nie przestanie być mężczyzną jeśli nauczy się mówić o emocjach.
Mea, skarbie, a czy kobieta przestanie być kobietą jeśli przestanie swoje emocje wylewać na mężczyznę, kiedy przestanie go zamęczać poważnymi rozmowami na ważne (prawdopodobnie tylko w tym momencie z jej punktu widzenia) tematy?
Mea_ pisze:
19 mar 2018, 20:16
Wiele małżeństw poległo na braku dialogu...to prowadzi do agonii związku...
Szczerze, to ja sądzę, że wiele małżeństw poległo na braku poznania, przyjęcia i poszanowania odmienności i róznic pomiędzy mężczyznami i kobietami, w tym także w kwestii dialogu.

Gorąco plecam zapoznać się w tej dziedzinie róznic, zwłaszcza w dialogu, z tą pzycją:

MARSJANIE I WENUSJANKI ZAWSZE RAZEM J. Gray.

Radzę jednak jej szukać w bibliotekach lub antykwariatach, bo niestetety wydanie 2 najwartaściowszych, moim zdaniem, książek tego autora ( w tym tej) nie zostało niestety wznowione
lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali».
(2Kor 12,9)

mare1966
Posty: 1395
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: I co teraz?

Post autor: mare1966 » 19 mar 2018, 21:20

bosa napisała :
"No a z czego mają pisać, jak nie z własnego podwórka, własnych przeżyć? jak można pisać w oderwaniu od własnych przeżyć i emocji?? Co da "obiektywizm i spojrzenie z góry" chyba tylko same banały i ogólniki.."

Już tłumaczę .
Własne przeżycia to przeżycia JEDNEJ OSOBY , w konkretnej sytuacji małżeńskiej ,
związane z konkretnym mężczyzną itd.
A dodając do tego pisanie pod wpływem emocji - DAJE BARDZO SUBIEKTYWNY obraz
i wyciąga się często nie koniecznie prawdziwe wnioski .
czyli :
Twój mąż to nie mąż np. smutnej .
Ty to nie ona .
Twoja sytuacja to nie jej sytuacja .
itd.


Tymczasem , gdy się ma w pamięci ,
kilka , kilkanaście czy kilkadziesiąt takich trudnych sytuacji ,
do tego przeczyta się i pozna jak to działa , pozna pewne
prawidłowości , schematy ( to co nazwałaś ogólnikami )
wtedy można obiektywniej spojrzeć na sytuację .
I spojrzeć bez emocji , nabrać dystansu do emocji piszącego ,
czytać z emocji , szukać prawdy ( drugiej strony tu nie ma ) .


==============================================================

bosa pisze :
"TAK, TAK ,TAK kobiety karmią się słowami ,słóweczkami, zapewnieniami, przynajmniej ja tak mam. I bardzo czasami chcę przytulenia TYLKO a nie od razu seksu."

Tak , tylko faceci też to wiedzą , przynajmniej niektórzy .
I bardzo łatwo WAS ( czyli kobiety ) nabierać .
Ten serial o Tulipanie oddawał niestety prawdę .
On tak dobrze gadał i przytulał , że nie tylko seks miał darmowy ,
ale i serce i pieniądze kobiety ( bo rozum straciła ) .

mare1966
Posty: 1395
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: I co teraz?

Post autor: mare1966 » 19 mar 2018, 21:46

Mea ,
dla mężczyzny liczą się bardziej fakty a nie emocje .

np. Przewróciło się dziecko .
Pyta - coś mu się stało ?
Nie - odpowiada matka .
Czyli - dla niego nie ma o czym gadać .

Jak mi ukradną auto ,
to się będę skupiał jak , kto , kiedy
i czy da się coś zrobić ,
a nie opowiadał o emocjach
( można się domyśleć , że będę wnerwiony ) .


Mężczyzna nie ma potrzeby opowiadania
o wszystkim co mu przychodzi do głowy ,
tym bardziej o emocjach z tym związanych
- zwłaszcza codziennie .
Po co ?
Opowiada o faktach . Nic się nie wydarzyło - nie ma o czym gadać .

Mea_
Posty: 24
Rejestracja: 17 paź 2017, 20:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Mea_ » 19 mar 2018, 21:52

zenia1780 - ten zwrot do mnie...Mea_skarbie...zabrzmiał lekceważąco i oględnie to ujmę niesympatycznie...
Jesteś tutaj moderatorem? Pycha? Widziałam wpis innego moderatora, który zastanawiał się czy czasem nie zniechęcacie nowych osób traktując ich tak jak traktujecie...Macie tu odpowiedź czarno na białym.
Wybacz ale całkowicie nie zgadzam się z Twoim zdaniem. I nie jest to tylko wyłącznie moje zdanie. Nie jestem związana ze środowiskiem sycharowców. Znalazłam pomoc w innym miejscu. Byłam wielokrotnie na rekolekcjach małżeńskich, odbyłam też wiele rozmów z księżmi, zakonnikami, biskupem...Czytałam też wiele dobrych pozycji książkowych.
Zmieniam siebie ale w oparciu o dialog i inne założenia. Nie skupiam się na różnicach między mężczyznami i kobietami, ale usiłuję wyjść na przeciw...by być jednością...jednością w małżeństwie...
Małżeństwo to jedność, wspólnota...W literaturze, którą czytałam podkreślane jest stanowisko, że trzeba uczyć się siebie i przełamywać stereotypy o różnicy płci...bo wtedy dialog małżeński wchodzi na zupełnie inny poziom.
Jeśli jeden z małżonków ( są kobiety, które nie potrafią wylewać emocji za to prym w tym może wiedzie mężczyzna ) jest osobą zamkniętą i pozwolimy jej tkwić w swoim świecie...co dobrego tym osiągniemy?
Cały czas czytam tutaj o zmianie siebie...na lepszego siebie?
Czy nie tak właśnie należałoby to rozumieć? Podkreślam - to moje zdanie!
Zmieniam się i otwieram na małżonka. Bodajże w książce Popcaka właśnie są ciekawe przykłady...żona może obejrzeć coś co lubi mąż i odwrotnie...mąż może zainteresować się czymś co jest ważne dla żony. Ułatwi im to poznanie i zrozumienie.
Mogłabym tutaj pisać i pisać wiele na ten temat. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę, iż mam inne zdanie. Wiem, że moje zdanie jest jednym z wielu a nie jedynym i słusznym.
Skupmy się bardziej na pomocy innym...niech usłyszą wiele różnych racji i opinii.
Wykłócanie się, że ja mam rację i MOJA RACJA TO ŚWIĘTA RACJA...Czemu to służy?
Moja rada...jest oparta na moich doświadczeniach... Jeżeli ktoś skorzysta i wyda mu się pomocne... Cóż... Chwała Panu!
Może być i tak, że dla dobra swojego małżeństwa ktoś znajdzie w opinii innej osoby radę i pomoc. Cóż...Chwała Panu!
"Kocha się naprawdę i do końca tylko wówczas, gdy kocha się na zawsze w radości i smutku bez względu na dobry czy zły los."
JAN PAWEŁ II

Mea_
Posty: 24
Rejestracja: 17 paź 2017, 20:50
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Mea_ » 19 mar 2018, 22:00

mare1966 ...sterotypy...to już napisałam we wcześniejszym poście...
Nie spotkał się nikt z Was z metodą dialogową, która właśnie uczy małżonków opowiadania o emocjach, codziennie...bo to zbliża???
Zaczęłam się czuć, że nie jestem ani z Marsa ani z Wenus...jakbym przybyła z innej planety.
Pozdrawiam wszystkich! Jeśli ktoś jeszcze poczuł się urażony, że mam inne poglądy...to przepraszam :)
"Kocha się naprawdę i do końca tylko wówczas, gdy kocha się na zawsze w radości i smutku bez względu na dobry czy zły los."
JAN PAWEŁ II

marylka
Posty: 1220
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: marylka » 19 mar 2018, 23:11

mare1966 pisze:
19 mar 2018, 21:20
bosa napisała :
"No a z czego mają pisać, jak nie z własnego podwórka, własnych przeżyć? jak można pisać w oderwaniu od własnych przeżyć i emocji?? Co da "obiektywizm i spojrzenie z góry" chyba tylko same banały i ogólniki.."

Już tłumaczę .
Własne przeżycia to przeżycia JEDNEJ OSOBY , w konkretnej sytuacji małżeńskiej ,
związane z konkretnym mężczyzną itd.
A dodając do tego pisanie pod wpływem emocji - DAJE BARDZO SUBIEKTYWNY obraz
i wyciąga się często nie koniecznie prawdziwe wnioski .
czyli :
Twój mąż to nie mąż np. smutnej .
Ty to nie ona .
Twoja sytuacja to nie jej sytuacja .
itd.

Tymczasem , gdy się ma w pamięci ,
kilka , kilkanaście czy kilkadziesiąt takich trudnych sytuacji ,
.
Sorry mare.
Zauważ, że te kilka czy kilkadziesiąt trudnych sytuacji - to też nie jest opisywany tam mąż Smutki!

Poza tym - to już nie tylko do Ciebie

emocjonalność kobiety i racjonalność faceta są potrzebne.
Uzupełniamy się wzajemnie.
Po co taka dyskusja?
Myślę, że każdy z nas już poznał podstawowe różnice między płciami.

Statystycznie i ogólnikowo jak jest -to sorry ale lepsze od Was są podręczniki i poradniki i stamtąd lepiej wiedzę czerpać.
Pisać o suchych faktach i o czymś co ogólnie wiadomo -wg mnie nie ma sensu. Bo nie przeżyłeś/aś tego nie angażujesz się emocjonalnie w to i nie opowiesz wszystkiego jeśli są dodatkowe pytania.
Wiemy dobrze jakie są schematy. Ale ile ludzi tyle mixów jest wszystkiego.
Jeżeli np. Nie przeżyłeś/aś zdrady -to co wiesz na ten temat? Dalej sądzisz że mężowie nie mają emocji? Albo kobiety nie kierują się swoim rozumem?
NIC nie wiesz, jedynie coś paplesz po autorach.
Dlatego najlepszymi terapeutami dla alkoholików są trzeźwi alkoholicy.
PRZYKŁAD A NIE WYKŁAD jak mawiał mój niedościgniony Mistrz.
Dlatego ja uważam, że jeśli coś się przeżyło no to można na ten konkretny temat się wypowiadać.
Albo zapisywać mądrości z podręczników. Tylko wtedy lepiej linka do artykułu czy książki podać.
A jeżeli tak nie uważacie - w porządku. Tylko dziwne to uczucie jak ktoś komentuje z ironią a sam nie napisze o swoich przeżyciach tylko jakieś ogólniki głosi.
Statystycznie to idąc z psem mamy po trzy nogi.
A w rzeczywistości ani ja ani pies się nie zgadza ze statystykami.
Tyle o ogólnikach.

Mea - zostań proszę.
Rozmowy są czasem trudne ale...budujące :D

mare1966
Posty: 1395
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: I co teraz?

Post autor: mare1966 » 19 mar 2018, 23:45

Nie wiem , może to taki nerwowy okres ,
ale to forum buzuje emocjami ostatnio .

Mea , napisałaś :
"zenia1780 - ten zwrot do mnie...Mea_skarbie...zabrzmiał lekceważąco i oględnie to ujmę niesympatycznie...
Jesteś tutaj moderatorem? Pycha? Widziałam wpis innego moderatora, który zastanawiał się czy czasem nie zniechęcacie nowych osób traktując ich tak jak traktujecie...Macie tu odpowiedź czarno na białym."


Czy zatem jak mąż powie do żony "skarbie"
to też to będzie wyrazem jego lekceważenia i będzie niesympatyczne ?
( albo żona do męża )

Mea , uważam , że przesadzasz z interpretacją ,
nie mówiąc o rzekomych intencjach zniechęcania .
Większość osób tutaj również nie urwało się sroce spod ogona .
Ty jesteś 2 dni , a zdajesz się już prostować drogi innym .
Może trochę wolniej ? 8-)

mare1966
Posty: 1395
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: I co teraz?

Post autor: mare1966 » 19 mar 2018, 23:50

......... 5 miesięcy i 2 dni :lol:


no ale połowa się zgadza :lol:

marylka
Posty: 1220
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: marylka » 20 mar 2018, 7:14

Mare - a ile trzeba mieć tutaj stażu, żeby komuś można było się wypowiadać i służyć radą?

zenia1780
Posty: 2170
Rejestracja: 18 sty 2017, 12:13
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: zenia1780 » 20 mar 2018, 7:56

Mea_ pisze:
19 mar 2018, 21:52
zenia1780 - ten zwrot do mnie...Mea_skarbie...zabrzmiał lekceważąco i oględnie to ujmę niesympatycznie...
W takim razie przepraszam, nie taki był mój zamiar, aby Cię zlekceważyć, wręcz przeciwnie.
Mea_ pisze:
19 mar 2018, 21:52
Wybacz ale całkowicie nie zgadzam się z Twoim zdaniem
Cieszę się z tego bardzo. Jak zaznaczyłam w swojej wypowiedzi, to co napisałam, jest moim sądem w tym temacie (wynikającym z obserwacji i rozmów, a nie tylko własnych doświadczeń), a nie udowadnianieniem prawdy najmojszej...
Mea_ pisze:
19 mar 2018, 21:52
W literaturze, którą czytałam podkreślane jest stanowisko, że trzeba uczyć się siebie i przełamywać stereotypy o różnicy płci...bo wtedy dialog małżeński wchodzi na zupełnie inny poziom.
Masz rację. Jednak aby przełamać stereotypy, dobrze jest je najpierw poznać, zrozumiec, przyjąć i uszanować, bo inaczej tak naprawdę nie do końca wiemy co przełamywać należy i jak się do tego zabrać. Poza tym często w sytuacjach kryzysowych, tak jak tutaj, tylko jedeno z małżonków czasami tylko jeszcze chce coś robić w kierunku naprawy, a drugi nie ma na to ochoty. Nie ma ochoty przełamywać żadnych stereotypów, ba w dużej większości nawet o tym nie wiedzą, że jakoweś są...
Ponadto wiele różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami nie jest stereotypem, ale faktem, jak choćby to dlaczego mówią mężczyżni, a dlaczego kobiety (i wcle nie dlatego, że muszą, jak twierdzi pan Pulikowski ;) )i czego po swoich wypowiedziach oczekują od słuchacza, a co najważniejsze jak słuchają i co słyszą mężczyżni i jak słuchają i co słyszą kobiety w wypowiedziach małżonka. I moim zdaniem, zaznaczam moim, szacunek dla tych właśnie odmienności, a nie ich negowanie, jest bardzo ważne, bo pomaga sie zbliżyć małżonkom... Bo mówi małżonkowi: szanuję i przyjmuję Twoją odmienność, to że nie reagujesz i nie zachowujesz się tak jak ja to robię i tak ja bym chciał/a abyś ty to robił/a...
marylka pisze:
19 mar 2018, 23:11
Dlatego ja uważam, że jeśli coś się przeżyło no to można na ten konkretny temat się wypowiadać.
Ponieważ przeżyłam, doświadczyłam, zastosowałam z powodzeniem w swoim małżeństwie, dlatego się wypowiedziałam.
Mea_ pisze:
19 mar 2018, 21:52
Skupmy się bardziej na pomocy innym...niech usłyszą wiele różnych racji i opinii.
Wykłócanie się, że ja mam rację i MOJA RACJA TO ŚWIĘTA RACJA...Czemu to służy?
Moja rada...jest oparta na moich doświadczeniach... Jeżeli ktoś skorzysta i wyda mu się pomocne... Cóż... Chwała Panu!
Może być i tak, że dla dobra swojego małżeństwa ktoś znajdzie w opinii innej osoby radę i pomoc. Cóż...Chwała Panu!
I to również moim wypowiedziom przyświeca, a że forma czasem zawodzi... Mea culpa i obszar do pracy własnej
lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali».
(2Kor 12,9)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot], Ruta, Szthur i 12 gości