I co teraz?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

krople rosy

Re: I co teraz?

Post autor: krople rosy » 18 mar 2018, 16:32

helenast pisze:
18 mar 2018, 16:02
Wyrwałaś zdanie z całego kontekstu rozmowy ... Przeczytaj całość. Chodzi o mądrą, bezinteresowną i bezroszczeniową miłość, a to nie to co napisałaś , być na każde wezwanie i czuwać w gotowości.
Nic nie wyrwalam bo czytam całą dyskusję w której piszesz o swoim wyższym poziomie duchowości. Stąd moje pytanie dotyczące wpisu o szacunku do mężczyzny. Zazgrzytało mi po prostu.

Ja nigdzie nie napisałam by być na każde wezwanie mężczyzny i czuwać w gotowości. To Twoja nadinterpretacja. Skąd ty to wytrzasnęlaś? :)

helenast
Posty: 3948
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: helenast » 18 mar 2018, 17:34

krople rosy pisze:
18 mar 2018, 16:32

Nic nie wyrwalam bo czytam całą dyskusję w której piszesz o swoim wyższym poziomie duchowości. Stąd moje pytanie dotyczące wpisu o szacunku do mężczyzny. Zazgrzytało mi po prostu.

Jednak nie doczytałaś...Pisałam i wypowiadałam się o wyższym poziomie miłości , a nie duchowości ...
Ostatnio zmieniony 18 mar 2018, 17:36 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Smutek » 18 mar 2018, 17:35

A po nocy przychodzi dzień
A po burzy spokój...
....
Znowu w drogę, w drogę trzeba iść,
W życie się zanurzyć,
Chociaż w ręce jeszcze tkwi
Lekko zwiędła róża...
🙂

krople rosy

Re: I co teraz?

Post autor: krople rosy » 18 mar 2018, 17:57

helenast pisze:
18 mar 2018, 17:34
Jednak nie doczytałaś...Pisałam i wypowiadałam się o wyższym poziomie miłości , a nie duchowości ...
Dobrze. Niech zatem będzie że o wyższym poziomie miłości choć dla mnie te dwie kwestie się łączą.

W każdym razie odeszlas od meritum mojego pytania. Ale nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz.
Powtarzam, że mnie trudno zrozumieć tamtą Twoją wypowiedź o szacunku do mężczyzny w moim rozumieniu w momencie gdy już od dłuższego czasu podkreslasz wartość miłości bezinteresownej, bezroszczeniowej i nie oczekującej niczego jaką piszesz, że obdarzasz swojego męża.
Mój wpis o szacunku do mężczyzny nie powinien Ci się w takim razie kojarzyć ze służebnościa. I to jeszcze niebezpieczną. A tak go odczytalaś.

krople rosy

Re: I co teraz?

Post autor: krople rosy » 18 mar 2018, 18:07

Smutku czy gdyby mąż powiedział że wrócił do Ciebie żeby nie zawadzac rodzicom czulabys się lepiej? On myślę że wiedział że coś powiedzieć musi byś czasem nie zamknęła drzwi. A może na tamtą chwilę tak właśnie myślał? Że nie może bez Ciebie żyć? Cokolwiek myślał, wrócił. To chyba bardziej optymistyczna dla Ciebie sytuacja niż gdyby sobie poszedł.
Mare dobrze radzi: nie analizuj i nie wchodź w jego głowę....sama dobrze czujesz że od tego zwariować można. Wiem coś o tym.
Spróbuj dostrzegać pozytywy, drobnostki, codzienność. Święta niedługo. Zapytaj męża jaka wielkanocna potrawa mu się marzy.
Zrób dobrą herbatę z cytryną. Albo z kardamonem. Polecam :)
Dla siebie i dla męża oczywiście. Może jakiś dobry film obejrzyjcie razem....

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Smutek » 18 mar 2018, 18:58

krople rosy
Nie będę się zagalopywała z tym wszystkim, zwłaszcza że widzę, że on zaczyna zachowywać się tak jak przedtem, chyba szuka pretekstu do wyprowdzki do drugiego pokoju, znów...
Jestem miła, robię obiad, podaję, jutro robi on, bo ja nie zdążę. Widzę już niechęć kiedy o coś proszę, a jeszcze tydzień temu deklaracje wielkiego pomagania.
Nie, nie przywiązuję aż takiej uwagi do jego słów, tych rozbieżności, tylko chyba...zaczyna się u mnie kolejny etap, mianowicie gniew. Muszę mocniej oprzeć się na Bogu, żeby nie zrobić jakiejś głupoty.

jacek-sychar
Posty: 6495
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: I co teraz?

Post autor: jacek-sychar » 18 mar 2018, 19:02

Smutek
Pojawia się gniew? To dobrze! Bo to następny krok do prawdziwej reintegracji osobowości i przebaczenia.
Uważaj tylko, żeby gniew nie opanował Twoich decyzji.

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Smutek » 18 mar 2018, 19:14

Jacku tak, czuję jak narasta we mnie gniew, bunt. Nie na Boga, na męża, na siebie, że pozwoliłam mu wrócić. Na dobrą sprawę nawet się porządnie nie wyprowadził, a już wrócił. Reaguję spokojem, ale w środku... patrzę na niego, słucham i tak sobie myślę "dlaczego ja cię kocham człowieku, przecież w tym momencie ciebie nawet lubić się nie da".

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: I co teraz?

Post autor: Pantop » 18 mar 2018, 19:40

Do: Smutek
Smutek pisze:Reaguję spokojem, ale w środku... patrzę na niego, słucham i tak sobie myślę "dlaczego ja cię kocham człowieku, przecież w tym momencie ciebie nawet lubić się nie da".
Bo w naturalny sposób kochasz go prawdziwą miłością.
Nie: za coś, nie: ponieważ, nie: dlatego że.
Dziwnie zabrzmi - ale on nie ma wpływu na Twoje kochanie bo to Twój dar dla niego, który trwa niezależnie od wszystkiego.

marylka
Posty: 1218
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: marylka » 18 mar 2018, 19:49

mare1966 pisze:
18 mar 2018, 11:27

Po co innego się przytulamy , z innych motywów .
Opisuję - jak zwykle jest ( nie jak być powinno ) .

Ludzie ( zwłaszcza mężczyźni ) myślą o sypianiu , nie o przytulaniu .
Ja miałem misia -ale już dawno nie mam .
No to mare...uważaj w takim razie co piszesz, bo ja to odbieram dosłownie starając się nie przerabiać.
Rozumiem że miałeś misia bo chciałeś się przytulać. No ale już go nie masz, bo przytulać się nie potrzebujesz?
Bo z reguły Ty jak i faceci nie chcą się przytulać tylko myślisz o spaniu
Źle odczytane?
A jak się poczułeś durniem jak piszesz, no to sorry. Nie miałam takich intencji cytując Ciebie

I jeszcze jedno. Piszesz, że piszą tu kobiety przez pryzmat siebie a nie obiektywnie.
Masz rację jeśli chodzi o mnie.
Obiekrtywnie to ja sobie mogę książki poczytać jak powinno być.
A jak ludzie FAKTYCZNIE reagują -to tego mogę dowiedzieć się na forum.

Smutku.
Trzymaj się dzielnie kochana.
Czuję, że będzie dobrze.
Jak pisałam -ciężka, ale z BOGIEM piękna droga.
Buziaki

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Smutek » 18 mar 2018, 20:20

Pantop
Wiesz, jestem choleryczką, ale ten kryzys dzięki Waszym tutaj radom i dzięki sile, która płynie z góry jest dla mnie... nawet nie wiem jak to nazwać...próbą, z którą się mierzę w zupełnie inny sposób niżbym się tego po sobie spodziewała. Nie wiedziałam też, to szczerze piszę, że będę, po tym wszystkim co się wydarzyło, nadal go kochała. Dlatego rodzice, siostra, nie rozumieją tego, myślą tak jak ja kiedyś. Byłam butna, pewna, że "jeżeli zdradzi, skrzywdzi to fora ze dwora". Byłam taka "mądra", bo nie wierzyłam, że mnie coś takiego może spotkać.
Po paru latach potafiłam już Bogu szczerze podziękować za krzyż bezdzietności, choć boleć nie przestało, więc może kiedyś i za to podziękuję... Nie, nie wymądrzam się, nadal się boję, szarpię sama ze sobą, czasem płaczę, pewnie nieraz jeszcze wpadnę w rozpacz, dołek, ale widzę jak wszystko się zmienia, że nie jestem "zostawiona" sama sobie, że Bogu na mnie, na nas wszystkich zależy. Nie rozumiem tego co się dzieje, ale czy muszę wszystko wiedzieć, rozumieć...

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Smutek » 18 mar 2018, 20:23

marylka bardzo dziękuję za wsparcie.
"Bez Boga ani do proga".

krople rosy

Re: I co teraz?

Post autor: krople rosy » 18 mar 2018, 20:30

Smutek pisze:
18 mar 2018, 19:14
zuję jak narasta we mnie gniew, bunt. Nie na Boga, na męża, na siebie, że pozwoliłam mu wrócić
Być może gdyby się wyprowadził to towarzyszylyby Ci takie same uczucia .
Marne to pewnie pocieszenie ale zacytuję Solzenicyna: ,, Nie ma tego złego , coby nie wyszło na jeszcze gorsze".

Smutek
Posty: 302
Rejestracja: 18 lut 2018, 7:29
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: Smutek » 18 mar 2018, 20:50

krople rosy, tak, masz rację, co bym nie zrobiła to zawsze będę myśleć, że można było inaczej, lepiej. No ale stało się tak jak jest. Czas pokaże. Nie chcę tylko wracać w stare koleiny, ale z drugiej strony nawet jak sutuacja się powtórzy to ja już jestem ciut inna niż na początku. Wierzę, że wszystko jest po coś.

helenast
Posty: 3948
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: I co teraz?

Post autor: helenast » 18 mar 2018, 21:05

Smutek pisze:
18 mar 2018, 20:20
Nie rozumiem tego co się dzieje, ale czy muszę wszystko wiedzieć, rozumieć...
Nie musisz i prawdopodobnie będzie trudno od razu zrozumieć po co to wszystko się dzieje w naszym życiu , choć zawsze dzieje się po coś. Np. by uzdrowić, by się nawrócić, by zrozumieć .Pomyśl smutku, przeanalizuj czy na chwilę obecną mogłabyś dostrzec co było przyczyną Waszego kryzysu ? Jeżeli jest zbyt wcześnie to daj sobie czas. Zaufaj Bogu, On wie co dla nas najlepsze

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: somnium i 13 gości