Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Leo
Posty: 1
Rejestracja: 06 mar 2022, 18:33
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Leo » 04 maja 2022, 22:50

Hej,
Chciałbym poznać wasze opinie, bo z pewnością niejedna osoba mierzyła się z podobnymi problemami.
A dla jasności niezbędnym jest kilka słów o kontekście, w jakim się sprawa dzieje.
W czasie mojego rozwodu udzielałem się tu na forum, miałem własny wątek z innym nickiem (na starym forum) ale teraz, gdy już emocje prawie zupełnie opadły, chciałbym się podzielić innymi problemami, a że jest to inny rozdział, to też inny nick, itd.
W tym roku minie 6 lat od rozwodu. Jedno dziecko, ówczas kończące 18 lat (teraz świeżo po studiach) od początku mieszka ze mną, drugie młodsze (aktualnie 8klasa), od około 1,5 roku przed rozwodem, ze swoją mamą, bo jakoś 1,5 roku trwała sprawa i już przed złożeniem pozwu, mama zabrała młodsze i wyprowadziła się.
Na młodsze płacę alimenty, do których sam się na sprawie zobowiązałem. Sąd zapytał wtedy ile chcę płacić, wymieniłem kilka kwot a sąd wybrał, że 500 PLN/msc będzie OK. Teraz to już nie 500 a 800 PLN/msc i bez żadnych spraw o podwyższenie - po prostu wiem, że tak trzeba i nieprzymuszany sam zwiększałem alimenty. Mieszkamy w jednym z największych polskich miast i nic nie tanieje a wręcz przeciwnie.
Dodatkowo od września dziecko ma dodatkowe korepetycje z przedmiotów egzaminacyjnych, czyli raz w tygodniu chodzi na matematykę, j. polski i j.angielski. Ja płacę za dwa z nich, co robi dodatkowe ~400PLN/msc. Nie zasłaniam się tymi kosztami, bo wiem że tak trzeba a zaraz i tak się to skończy.
I tu się zaczyna problem bo mama młodszego dziecka, uważa że sąd dałby jej teraz 1500 PLN/msc.
Znaczy utrzymanie młodszego dziecka kosztuje 3000PLN/msc?
Nie wchodzę w spory, bo nic one nie przyniosą ale mam wrażenie, że traktuje mnie jak skarbonkę.
Sama zarabia mniej niż ja i musi bardziej liczyć kasę ale nie czuję się odpowiedzialnym za taki stan rzeczy.
Pomysł rozwodowy wyszedł od niej. Ja do końca się nie zgadzałem, co dało wyrok o obopólnej winie.
Nie wspominam o wakacjach, feriach zimowych, wspólnych wyjściach, kieszonkowym i innych drobnych wydatkach, które ponoszę i chcę ponosić. Wiem, że tak trzeba bo to moje dziecko i już.
Uważam, że te 1,5 tys/msc to kwota wzięta z kosmosu ale chciałbym poznać wasze opinie.
Druga sprawa to drugie dorosłe, właśnie rozpoczynające prace (dosłownie, bo dziś było 1 dzień w pracy).
Uważam, że w takiej sytuacji, mam prawo żądać dokładania się do utrzymania domu, tzn koszt czynszu, energii elektrycznej i internetu dzielę na pół.
I tu następny "zonk", bo mama uważa, że jeżeli od starszego wymagam partycypowania w kosztach "życia" to powinienem więcej płacić na młodsze dziecko.
Ja tu nie widzę takiej analogii ale ... no właśnie, chciałbym poznać niezależne opinie.
Zupełnie nie przekonują mnie argumenty mamy,  że teraz tak robią rodzice i pomagają dzieciom, nawet już samodzielnym.
No właśnie uważam, że takie podejście powoduje, że te dzieci nie są samodzielne. Oczywiście, to jest dla nich bardzo wygodne ale nie uczy radzenia sobie, odpowiedzialności, itp.
Po prostu nie uczy dorosłego życia.
Co wy na to? Przesadzam? Jestem złym ojcem?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 11604
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Nirwanna » 22 cze 2022, 22:29

Witaj ponownie na forum :)
Mam nadzieję, że dostaniesz garść refleksji od forumowiczów, jeśli chodzi o Twoje dylematy.
Pozdrawiam :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Monti
Posty: 1086
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Monti » 23 cze 2022, 10:42

Formalnie jest tak, że alimenty zależą od dwóch czynników - możliwości finansowych zobowiązanego oraz potrzeb uprawnionego. Ponadto obowiązuje zasada tzw. równej stopy życiowej, tzn. że dziecko nie powinno żyć w gorszym standardzie niż rodzic. Więc jest to sprawa indywidualna i nie ma górnej granicy. Czasem słyszy się o celebrytach płacących alimenty po kilka tysięcy na jedno dziecko.
Fakt, iż starszy syn się usamodzielnił jest jakimś argumentem, ponieważ w tej sytuacji Twoje możliwości finansowe teoretycznie się poprawiły. Natomiast musi mieć to odzwierciedlenie w potrzebach uprawnionego (czyli młodszego dziecka).
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

mare1966
Posty: 1552
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: mare1966 » 23 cze 2022, 23:46

Monti zarysował stronę formalnoprawną.
W praktyce sąd jest niezawisły i może wydać dowolnie głupie orzeczenie,
więc wszystko zależy od osoby sędziego.
Może zasądzić 500 zł , 5 tyś albo 15 tyś.
Sąd nie odpowiada przed nikim za swoje wyroki.
Co najwyżej wnosisz do wyższej instancji, gdzie też jest jakiś skład sędziowski
który ............ patrz wyżej. :)
Albo trafisz więc na kogoś normalnego albo nie.
Zapisy prawne są tak skonstruowane, że wszystko przejdzie.
np. "Uzasadnione potrzeby dziecka" ?
Ja mogę uzasadnić KAŻDĄ potrzebę. :)

Tak chyba obiektywnie.
Te 500 zł na start to relatywnie umiarkowana kwota ( mogło być gorzej ).
Teraz płacisz sam z siebie więcej - ok.
Dziecko już duże , więc może zaproponuj żonie , że teraz ty się nim zajmiesz
i niech płaci ci te 1500 zł.
Co do starszego różnie to wygląda w różnych domach.
Ważna jest też sytuacja samego rodzica.
Myślę jednak , że w pewnej mierze starszy mógłby się dołożyć.
Niekoniecznie pół na pół.

Monti
Posty: 1086
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Monti » 24 cze 2022, 8:29

Dodam jeszcze, że w ostatnim czasie inflacja bardzo mocno wyśrubowała oczekiwania finansowe "wiodących" rodziców (zazwyczaj matek), a wynagrodzenia ojców niekoniecznie za tym nadążają. W moim prowincjonalnym mieście na ścianie wschodniej nierzadkie są alimenty rzędu 1000 zł na dziecko w wieku przedszkolnym (a z wiekiem wiadomo, że wydatki wzrastają). Sytuacja na rynku pracy sprawia, że ojcowie, chcąc się wywiązać ze zobowiązań alimentacyjnych, wyjeżdżają do pracy za granicę, tracąc jednocześnie kontakt z dziećmi.
Zastrzegam, że nie chcę wywoływać kolejnej wojny damsko-męskiej, tylko opisuję swoje obserwacje.
Z tej perspektywy alimenty w kwocie 1500 zł w dużym mieście pewnie da się w sądzie uzasadnić bez większego wysiłku. Co oczywiście nie znaczy, że kwota ta jest w tym konkretnym przypadku słuszna.
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

Inna
Posty: 329
Rejestracja: 23 lip 2017, 21:47
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Inna » 26 cze 2022, 9:57

Leo pisze:
04 maja 2022, 22:50

I tu się zaczyna problem bo mama młodszego dziecka, uważa że sąd dałby jej teraz 1500 PLN/msc.
Znaczy utrzymanie młodszego dziecka kosztuje 3000PLN/msc?
Nie wchodzę w spory, bo nic one nie przyniosą ale mam wrażenie, że traktuje mnie jak skarbonkę.
Sama zarabia mniej niż ja i musi bardziej liczyć kasę ale nie czuję się odpowiedzialnym za taki stan rzeczy.
Pomysł rozwodowy wyszedł od niej. Ja do końca się nie zgadzałem, co dało wyrok o obopólnej winie.
Uważam, że te 1,5 tys/msc to kwota wzięta z kosmosu
Prosisz o opinie.
Ja ich nie udzielę ale się podzielę.
Mój sakramentalny mąż płaci na syna 1000 zł alimentów. Ja zarabiam 1700 zł na rękę. Do tego dochodzi 500 plus które się w tym roku kończy z racji pełnoletności syna. Podsumowując i dzieląc mamy 3200 czyli 1600 na jednego.
Nie wiem ile zarabia twoja żona ale jeśli ma cały etat i minimalną płacę to prosta kalkulacja. Nie mają nawet 2000 na jednego. Myślę, że w obecnych czasach kwota alimentów w granicach 1500 zł nie jest kwotą wygórowaną. Szczególnie dla rodzica zarabiającego więcej.
Drugi rodzic nie zawsze ma możliwości by zarabiać więcej.
"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"
(Flp 3,14)

Monti
Posty: 1086
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Monti » 26 cze 2022, 10:42

Inna pisze:
26 cze 2022, 9:57

Drugi rodzic nie zawsze ma możliwości by zarabiać więcej.
Problem w tym, że pierwszy rodzic też nie zawsze ma możliwość zarabiać więcej, ale musi. Tutaj dochodzi inny problem presji na mężczyzn, że muszą zarabiać więcej, a nie zawsze są w stanie z różnych względów. Kobiety takiej presji nie mają. Wychodzi na to, że alimenty rzędu 1500 zł są ok, tylko panie, które takich alimentów na dziecko żądają, nie patrzą na to, że obowiązany do alimentacji też jakoś musi przeżyć.
Alimenty to jest sprawa bardzo indywidualna, więc takie porównywanie się trochę nie ma sensu, bo rozbieżności płacowe są bardzo duże.
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

Ruta
Posty: 2183
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Ruta » 26 cze 2022, 11:04

To i ja się podzielę. Dostaję alimenty, ale niewielkie. Jest mi trudno, ale cieszę się, bo to więcej niż nic. Nie walczę z mężem w sądzie. Zależy mi na tym, by mąż dobrowolnie wypełniał swoje obowiązki ojcowskie. I by nie traktował alimentów jako kary. Droga do tego, co osiągnęliśmy na dziś była trudna i wyboista, także przez komornika. Mam nadzieję, że z czasem mąż zaangażuje się w utrzymanie syna bardziej.

Nie uważam kwoty podanej przez twoją żonę za wygórowaną. Prawdopodobnie nie będąc z dzieckiem na co dzień wielu kosztów nie widzisz. A zona ich nie zlicza, bo nie są duże. I nie wiadomo wtedy, którędy "uciekają" pieniądze.
Mój syn jest bardzo lubiany, na urodziny kolegów i koleżanek jest zapraszany nawet trzy albo i cztery razy w miesiącu. Zwyczajowo przyjęty koszt prezentu z takiej okazji w naszym otoczeniu to obecnie 50-60 zł. Zakładając średnio nawet po dwa zaproszenia to 100 dodatkowych złotych miesięcznie, rocznie 1200 zlotych. Dla wielu rodziców to połowa miesięcznej pensji. W praktyce na cele urodzinowe wydaję więcej, bo i urodzin jest więcej.
Drobne incydentalne wydatki potrafią składać się do dużych kwot. Warto je wyłapywać i zliczać
Spore koszty u nas pochłania opieka dentystyczna. Są też wydatki ekstra, gdy na przykład potrzebna jest nowa hulajnoga. Takich wydatków też jest średnio kilka w roku. I bardzo napinają mój budżet. A czasem spędzają sen z powiek.
Są też wydatki związane z potrzebami dziecka, których zwyczajnie nie jestem w stanie ponieść. Syn potrzebuje aparatu ortodontycznego, to nie tylko jednorazowy wydatek, ale też koszty co miesiąc. Gdyby mąż zaczął płacić wyższe alimenty, z pewnością byłby to pierwszy wydatek, jaki bym uwzględniła.


Syn potrzebuje też stałej rehabilitacji. Aby obniżyć koszty, nauczyłam się realizować rehabilitację w domu, korzystamy tylko z instruktaży. Gdy dostajemy się na NFZ też korzystamy w taki sposób, wtedy mamy prowadzenie rehabilitanta na dłużej. Ale ostatnio był tak trudny czas, że rehabilitacja została zaniedbana. Nie starczało mi doby.

Rodzic który ma przy sobie dziecko ma też bardziej ograniczone możliwości zarobkowe. Można zdalnie pracować, ale nie da się zdalnie wychowywać. Dziecko potrzebuje obecności rodzica. To oznacza, że zakres prac możliwych do podjęcia jest bardzo ograniczony. Terytorialnie - przy pełnym etacie praca w odległości 1,5 godziny dojazdu oznacza 11 godzin poza domem. Nie można też podjąć pracy w której są częste wyjazdy, w których często zdarzają się nadgodziny, w których jest praca w porze nocnej.
Jest też problem z podnoszeniem kompetencji zawodowych. Są kursy, które chciałabym zrobić i które mogłyby z czasem dać mi dodatkowy dochód, ale mnie na nie nie stać. Utrzymanie dziecka pochłania większość moich dochodów, dla mnie zostaje niewiele.
Jest też kwestia etatu. Potrzeba ubezpieczenia, posiadania zabezpieczenia na wypadek niezdolności do pracy, czy choroby dziecka. Pracodawcy nie tak chętnie zatrudniają na etat samotne matki, a jeśli już zwykle za niższe stawki, niż rynkowe. Od dłuższego czasu nie pracuję na etacie, proponowane zarobki nie pozwoliłyby mi się utrzymać. Ale kosztem ukrytym takiej decyzji jest stres związany z brakiem zabezpieczenia.
Takich ograniczeń zawodowych w życiu rodzica który sprawuje codzienną opiekę nad dzieckiem jest bardzo dużo. Pula prac w okolicy, lub prac zdalnych, które dają się pogodzić ze stałą codzienną obecnością rodzica w życiu dziecka. I zwykle są to prace niskopłatne.
Myślę, że warto byś podjął dialog z żoną o kosztach utrzymania waszego dziecka. To co napisałeś o postawie żony odczytuję jako zachętę do rozwiązania kwestii bez udziału sądu. Można też znaleźć mediatora, który w w tym pomoże.

Nie warto też "karać" żony przez alimenty: chciała rozwodu, to teraz niech ma i sama się martwi, jej problem. Osobą która wtedy obrywa jest dziecko, które żyje z przemęczoną i zestresowaną mamą, dziecko, które się martwi, które boi się powiedzieć w domu, że znów w szkole jest wycieczka na kilka dni albo jakaś składka, bo nie chce martwić mamy.
Warto też wesprzeć żonę w rozwoju zawodowym, jesli nie ma do tego obecnie warunków. Jeśli chciałaby zrobić jakies kursy, tak ustalić alimenty, by mogla je opłacić. Jeśli to kwestia czasu, to może bardziej zaangażować się w opiekę nad dzieckiem. To zysk dla was wszystkich.

Sefie
Posty: 378
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Płeć: Mężczyzna

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Sefie » 26 cze 2022, 13:34

Warto popatrzeć jakie są średnie alimenty w Twoim rejonie. Można też udać się na poradę do adwokata rodzinnego, wyliczy i podpowie czy alimenty są słuszne czy nie. Czasami warto wydać parę złotych na konsultacje.

Odwrócę słowa Ruty, ponieważ sam podchodzę do tego tak:
Ruta pisze:
26 cze 2022, 11:04
... chciała rozwodu, to teraz niech ma i sama się martwi, jej problem.
Jeśli żona sobie nie radzi a masz możliwość przejmij chłopaka i zasądź alimenty od żony. Jej wybory, jej odpowiedzialność za ich konsekwencje.
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

Astro
Posty: 1018
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Astro » 26 cze 2022, 13:59

Leo jeśli od starszego dziecka żądasz ,aby dokładało się do kosztów utrzymania , to ja uważam za normalne. Nawet wychowawcze bo przygotowujące do tego ,ze w dorosłym życiu będzie zobowiązane partycypować w kosztach utrzymania że swoim współmałżonkiem. A tak no cóż ...
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

Caliope
Posty: 2376
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Caliope » 26 cze 2022, 19:47

Leo, ta kwota nie jest z kosmosu, np. dla mnie byłaby akurat i do tego pensja dla opiekunki. Mój syn potrzebuje rehabilitacji, co miesiąc 500-600 zł, co dwa kolejny 500 dodatkowe, czyli ponad tysiak za same ćwiczenia, a gdzie dentysta, okulista, jedzenie i wydatki szkolne, mieszkaniowe. Ja mam dziecko specjalnej troski i ono potrzebuje dużo więcej niż zdrowe dzieci.

elena
Posty: 385
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: elena » 27 cze 2022, 21:16

Leo, u mnie mąż płaci 800 zł. plus dodatkowo dzielimy się po połowie za wydatki za lekarzy specjalistów. Mąż i tak nie płaci w terminie, w sądzie mówił, że zarabia niewiele i jeszcze utrzymuje swoją mamę. Z tymi alimentami to różnie bywa, bo np. moja adwokat powiedziała mi, ze gdybym później już po wyroku (u nas sprawa jest w toku) chciała podwyższyć alimenty to musiałabym udowodnić, ze pojawiły się jakieś nowe okoliczności np. ze straciłam prace albo poważnie choruje i nie mogę pracować. Także niekoniecznie byłoby tak, ze sąd tak poprostu przyzna Twojej żonie 1500zł.
Jeszcze jest pytanie jak często Ty widujesz młodszego syna, czy zabierasz go na weekendy do siebie, czy wyjeżdżacie razem, czy spędzacie czas w tyg. To ma znaczenie również w kwestii wysokości alimentów- im więcej czasu z nim spędzasz, to również ponosisz koszt jego wyżywienia itp. Może warto z żoną wspólnie wyliczyć koszty utrzymania syna w czasie mediacji.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Niepozorny
Posty: 149
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Niepozorny » 27 cze 2022, 22:01

Witaj Leo,

nie znam twojej historii z poprzedniego forum, więc moje zdanie na zadane przez Ciebie pytania oprę na tych kilku informacjach, które podałeś oraz moich domysłach (np. nie pisałeś, żeby w waszych życiach byli jacyś kowalscy, więc zakładam, że ich nie było). Moi przedmówcy głównie swoje zdanie opierali na swoich własnych doświadczeniach i życiowych sytuacjach. Ja pewnie w jakimś stopni też tak zrobię. Obecnie wychowuję dwójkę dzieci. Moja żona nie płaci na nie żadnych alimentów. Zarabiam dużo więcej niż żona i chcę, żeby zostały zasądzone symboliczne alimenty od żony.
Leo pisze:
04 maja 2022, 22:50
...mama młodszego dziecka, uważa że sąd dałby jej teraz 1500 PLN/msc.
Znaczy utrzymanie młodszego dziecka kosztuje 3000PLN/msc?
Nie wchodzę w spory, bo nic one nie przyniosą ale mam wrażenie, że traktuje mnie jak skarbonkę.
(...)
Uważam, że te 1,5 tys/msc to kwota wzięta z kosmosu ale chciałbym poznać wasze opinie.
Druga sprawa to drugie dorosłe, właśnie rozpoczynające prace (dosłownie, bo dziś było 1 dzień w pracy).
Uważam, że w takiej sytuacji, mam prawo żądać dokładania się do utrzymania domu, tzn koszt czynszu, energii elektrycznej i internetu dzielę na pół.
I tu następny "zonk", bo mama uważa, że jeżeli od starszego wymagam partycypowania w kosztach "życia" to powinienem więcej płacić na młodsze dziecko.
Ja tu nie widzę takiej analogii ale ... no właśnie, chciałbym poznać niezależne opinie.
Zupełnie nie przekonują mnie argumenty mamy,  że teraz tak robią rodzice i pomagają dzieciom, nawet już samodzielnym.
No właśnie uważam, że takie podejście powoduje, że te dzieci nie są samodzielne. Oczywiście, to jest dla nich bardzo wygodne ale nie uczy radzenia sobie, odpowiedzialności, itp.
Po prostu nie uczy dorosłego życia.
Zakładam, że po rozwodzie twoja żona nie była obciążona alimentami na starsze dziecko, czyli każde z was opiekowało się jednym z waszych dzieci, ale Ty dodatkowo płaciłeś 500 zł (później więcej). Jeśli tak, to skoro już nie musisz utrzymywać starszego dziecka, to wychodziłoby, że teraz powinieneś płacić więcej na to młodsze. Nie wiem czy podana przez twoją żonę kwota jest odpowiednia.

Jeśli chodzi o partycypowanie starszego dziecka w kosztach życia, bo ma to je nauczyć samodzielności, to uważam, że nie tędy droga. Moim zdaniem miałeś wystarczająco dużo czasu, żeby tej samodzielności dziecko nauczyć. Moi rodzice nie chcieli ode mnie pieniędzy na rachunki mieszkaniowe i mimo wszystko stałem się samodzielny.

Zauważyłem, że nie piszesz "żona" tylko "mama (młodszego) dziecka". Zakładam, że jesteście małżeństwem sakramentalnym, czyli nadal masz żonę. Skoro jej tak nie nazywasz, to masz do niej inne podejście i pewnie dlatego uważasz, że traktuje Cię jak skarbonkę.
Z braku rodzi się lepsze!

Astro
Posty: 1018
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Astro » 27 cze 2022, 23:38

Niepozorny pisze:
27 cze 2022, 22:01
Witaj Leo,

nie znam twojej historii z poprzedniego forum, więc moje zdanie na zadane przez Ciebie pytania oprę na tych kilku informacjach, które podałeś oraz moich domysłach (np. nie pisałeś, żeby w waszych życiach byli jacyś kowalscy, więc zakładam, że ich nie było). Moi przedmówcy głównie swoje zdanie opierali na swoich własnych doświadczeniach i życiowych sytuacjach. Ja pewnie w jakimś stopni też tak zrobię. Obecnie wychowuję dwójkę dzieci. Moja żona nie płaci na nie żadnych alimentów. Zarabiam dużo więcej niż żona i chcę, żeby zostały zasądzone symboliczne alimenty od żony.
Leo pisze:
04 maja 2022, 22:50
...mama młodszego dziecka, uważa że sąd dałby jej teraz 1500 PLN/msc.
Znaczy utrzymanie młodszego dziecka kosztuje 3000PLN/msc?
Nie wchodzę w spory, bo nic one nie przyniosą ale mam wrażenie, że traktuje mnie jak skarbonkę.
(...)
Uważam, że te 1,5 tys/msc to kwota wzięta z kosmosu ale chciałbym poznać wasze opinie.
Druga sprawa to drugie dorosłe, właśnie rozpoczynające prace (dosłownie, bo dziś było 1 dzień w pracy).
Uważam, że w takiej sytuacji, mam prawo żądać dokładania się do utrzymania domu, tzn koszt czynszu, energii elektrycznej i internetu dzielę na pół.
I tu następny "zonk", bo mama uważa, że jeżeli od starszego wymagam partycypowania w kosztach "życia" to powinienem więcej płacić na młodsze dziecko.
Ja tu nie widzę takiej analogii ale ... no właśnie, chciałbym poznać niezależne opinie.
Zupełnie nie przekonują mnie argumenty mamy,  że teraz tak robią rodzice i pomagają dzieciom, nawet już samodzielnym.
No właśnie uważam, że takie podejście powoduje, że te dzieci nie są samodzielne. Oczywiście, to jest dla nich bardzo wygodne ale nie uczy radzenia sobie, odpowiedzialności, itp.
Po prostu nie uczy dorosłego życia.
Zakładam, że po rozwodzie twoja żona nie była obciążona alimentami na starsze dziecko, czyli każde z was opiekowało się jednym z waszych dzieci, ale Ty dodatkowo płaciłeś 500 zł (później więcej). Jeśli tak, to skoro już nie musisz utrzymywać starszego dziecka, to wychodziłoby, że teraz powinieneś płacić więcej na to młodsze. Nie wiem czy podana przez twoją żonę kwota jest odpowiednia.

Jeśli chodzi o partycypowanie starszego dziecka w kosztach życia, bo ma to je nauczyć samodzielności, to uważam, że nie tędy droga. Moim zdaniem miałeś wystarczająco dużo czasu, żeby tej samodzielności dziecko nauczyć. Moi rodzice nie chcieli ode mnie pieniędzy na rachunki mieszkaniowe i mimo wszystko stałem się samodzielny.

Zauważyłem, że nie piszesz "żona" tylko "mama (młodszego) dziecka". Zakładam, że jesteście małżeństwem sakramentalnym, czyli nadal masz żonę. Skoro jej tak nie nazywasz, to masz do niej inne podejście i pewnie dlatego uważasz, że traktuje Cię jak skarbonkę.
Nie zgadzam sie z tym co napisałeś.
W całej rozciągłości popieram Sefiego.
To jak Leo nazywa swoja żonę zapewne z czegoś wynika i nam nic do tego . Może nazywać jak chce.
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

Niepozorny
Posty: 149
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Alimenty, utrzymanie dorosłego dziecka

Post autor: Niepozorny » 27 cze 2022, 23:56

Astro pisze:
27 cze 2022, 23:38
Nie zgadzam sie z tym co napisałeś.
Masz do tego prawo. Na szczęście wszyscy się różnimy i mamy inne zdania na różne tematy.
To jak Leo nazywa swoja żonę zapewne z czegoś wynika i nam nic do tego . Może nazywać jak chce.
Ja mu tego nie zabraniam.
Z braku rodzi się lepsze!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości