Zdrada w ciąży

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Siwa
Posty: 7
Rejestracja: 27 lut 2022, 20:12
Płeć: Kobieta

Zdrada w ciąży

Post autor: Siwa » 02 mar 2022, 10:45

Witam Was bardzo ciepło! Od wielu tygodni poczytuję sobie po cichu Wasze wątki i przyszedł taki dzień, w którym zdecydowałam się przedstawić Wam moją historię.
Za to forum, za Was już teraz chciałabym podziękować, bo to co robicie jest niesamowite. Często w najgorszych momentach czytając słowa wsparcia kierowane do innych, czułam ulgę, że nie jestem sama, że istnieje światełko w tunelu.

Także pora na moją historię. Mija 6 miesięcy odkąd dowiedziałam się, co mój zacny mąż wyczynia.
Lata razem, pare po ślubie. Po wielu rozmowach zdecydowaliśmy się na dziecko. Wiele miesięcy też o nie starań. W międzyczasie zmiany pracy, otoczenia. Pandemia, dużo czasu razem, mniej przestrzeni na wspólne i indywidualne zainteresowania. Myślę, że wiele osób to zna. Rutyna.
Odkąd zaszłam w ciążę, obserwowałam stopniowe oddalanie się ode mnie. Życie zawodowe, nowe praca i nowi znajomi zdecydowanie byli bardziej atrakcyjni niż grubnąca i osłabiona ciążą żona. Z obawą obserwowałam co się dzieje, widząc wszystkie symptomy oddalenia i wiedząc do czego to prowadzi. Nie pomagały rozmowy. Zawsze słyszałam, że wszystko jest w porządku. Przeszłam w takim razie do intensywnej obserwacji i usunęłam się w cień. Pomyślałam, że nie chcę go stracić, ale skoro potrzebuje dystansu to mu go dam. Sam musi zdecydować czego chce od życia. Ja już nie mam siły walczyć o siebie, dbać o ciąże i niańczyć faceta.
Od jego wyjazdu integracyjnego wszystko potoczyło się ekspresowo. Zmiana godzin pracy, kłamstwa, kombinowanie, zmiana fryzury, perfum, szafy. Istna sielanka i powrót do lat nastoletnich. Klasyka. Cierpliwie czekałam aż wpadnie. A był bardzoo nieostrożny, choć myślał że świetnie się kamufluje i pilnuje. Zachowywał się jakby mnie nie było. Potrafił siedzieć przy mnie i pisać do niej z milionem serduszek wciskając mi kit, że to do brata :shock:
W końcu po 2 miesiącach udało mi się złapać go oficjalnie za rękę. Bez tego przecież wszelkie rozmowy były bagatelizowane. Jak kiedyś go o nie zapytałam, to nawet ich nie kojarzy i nie zauważył, że jestem mocno podejrzliwa. Wiadomo, ciało w domu, reszta gdzie indziej.
Był w szoku. Po pierwsze, że jeszcze dobrze się nie rozkręciło, a już koniec zabawy (czekali na siebie większość wakacji, by nie wzbudzać podejrzeń. Od jesieni miały być wyjazdy firmowe - oczywiście wszystko to miała być fikcja i przykrywka, no bo w okresie wakacyjnym raczej nie ma ze względu na urlopy). Po drugie, że ja wiem i wcale nie jest taki cwany. A po trzecie traci wszystko : mieszkanie, rodzinę, dobytek (większość jest na mnie), reszty nie odpuściłabym ze względu na dziecko. Niech sam mieszka pod mostem.

No dobrze, brzmi to jakby stał się pantoflem, a ja mam bardzo agresywne nastawienie. Nic bardziej mylnego. Czując co się dzieje, cały czas liczyłam jednak że to nieprawda. Gdy jednak prawda wyszła na jaw, wyniosłam się do rodziców. Bolało i to bardzo. Byłam w 7 miesiącu ciąży. Przede mną była perspektywa samotnego wychowywania dziecka, które się jeszcze nie urodziło. Moja droga do macierzyństwa była trudna, a jak już podjęłam decyzję to taki nokaut jeszcze przed startem.

Mąż następnego dnia poprosił o spotkanie, zerwał prawie natychmiast kontakt z Kowalską. Poszedł na terapię. Ja też. Opowiedział mi wszystko i cierpliwie odpowiadał na wszystkie pytania.
Poprosił o powrót do domu, po pewnym czasie wyraziłam zgodę. Ale to nie pomogło. W zasadzie chyba popełniłam wiele błędów z listy Zerty. On zagubiony, ja zraniona.
Moim głównym i najważniejszym warunkiem powrotu była zmiana jego pracy. Oczywiście w pierwszym odruchu strachu z podkulonym ogonkiem pojechał złożyć wypowiedzenie. Jednak żadne z nas nie przypuszczało, że szef (okazało się że o wszystkim wie lub się domyśla) zaczął nalegać na powrót wymyślając przeróżne rozwiązania. Mąż poprosił mnie o pół roku, by dokończyć swoje zadania i zmieni pracę. Dałam mu te pół roku. Właśnie mija, a o zmianie pracy ani słychu ani widu.
W międzyczasie namierzyłam Kowalską i jej rodzinę. Poinformowałam jej partnera o wszystkim, ponieważ działali obydwoje z premedytacją wiedząc o swoich rodzinach. Musiał jej facet za szybko odpuścić, bo próbowała się jeszcze parę razy skontaktować z moim mężem pod pretekstem jakiś pierdół ( w pracy nie pracują razem w dziale, nic ich teoretycznie zawodowo nie łączy).
Po tym czasie, mąż zablokował ją na wszystkich telefonach rownież służbowym.

Z tego stresu oczywiście urodziłam dużo za wcześnie. Kolejny stres i trauma. Ale poród ten otrzeźwił męża. Odkąd wróciłam ze szpitala z dzieckiem, przestał być zagubiony i szukający swoich uczuć i wartości. Staje na głowie, by nie stracić dziecka i odzyskać moje zaufanie.

Ja? Silna i niezależna kobieta rozsypałam się po tym co przeszłam w przeciągu paru miesięcy na drobny mak.

Wygląda na to, że jego zdrada (fizyczna i emocjonalna) w najważniejszym okresie mojego życia, aż tak bardzo nas nie pokonała. Wszystko powoli wraca sobie na swoje tory. Maluszek cudnie nadrabia wcześniactwo, chociaż tyle lekarzy co teraz to ja w życiu nie zaliczyłam co z dzieckiem muszę kontrolnie biegać.

Ja jednak wciąż zastanawiam się "to już?". Zagrzmiało, zatrzęsło fundamentami i po nawałnicy? Mam żyć normalnie? Mam na niego patrzeć z szacunkiem? Mam go znów pokochać?
Dałam mu wybór: praca albo rodzina. Zostało mu niewiele czasu na podjęcie ostatecznej decyzji zgodnie z naszą umową. Twierdzi, że wybiera rodzinę, jednak nie spieszy się z szukaniem nowej.
Ja za to mam dwa dylematy: po przeczytaniu wielu tu wątków wyrzucenie go z domu jak wybierze pracę może spowodować przekreślenie naszego związku. Jednak jeśli pozwolę mu zostać i zachować pracę to nie odzyskam jego szacunku do mnie. Będzie wiedział, że zawsze będzie mógł stawiać na siebie i swoje potrzeby. Może znowu się to powtórzy co z Kowalską, tylko następna potraktuje to bardziej poważnie niż zabawę i odskocznię od nudnego życia, a ja nie będę w stanie odpowiednio wcześnie zareagować (drugi raz nie planuję, ale nie chcę tu wróżyć z fusów). W końcu ugra wszelkie konsekwencje i wyjdzie z tego cały.

Jakoś nie umiem poukładać tutaj sobie wszystkiego, z jednej strony stawiam granice, a z drugiej strony je przesuwam pod pretekstem wyrozumiałości i czasu o które prosi Mąż..

Al la
Posty: 2376
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Al la » 03 mar 2022, 15:37

Witamy na naszym form, Siwa.

Dobrze, że dzielisz się swoją historią w miejscu, gdzie faktycznie możesz dostać wsparcie.
Uważam, że jesteś silną kobietą, bo dałaś radę w rak trudnym dla Ciebie czasie postawić granice i doprowadzić do powrotu męża.
Co będzie dalej, nie wiadomo i słusznie masz obawy.
Ja za to mam dwa dylematy: po przeczytaniu wielu tu wątków wyrzucenie go z domu jak wybierze pracę może spowodować przekreślenie naszego związku. Jednak jeśli pozwolę mu zostać i zachować pracę to nie odzyskam jego szacunku do mnie.
Ja tu widzę jeszcze przynajmniej jedno wyjście, a mianowicie odzyskanie szacunku do samej siebie, określenie swoich granic. Bowiem granice stawiasz sobie i nie pozwalasz ich nikomu przekraczać. Ale żeby je stawiać, trzeba znać swoją wartość.

Dlatego tak często piszemy tu, na forum, o pracy nad sobą, o zmienianiu siebie, swojego nastawienia i realnej oceny rzeczywistości.
Ponieważ drugiej osoby nie zmienisz, możesz zmienić tylko siebie.

Jaki jest Twój świat wartości, co jest dla Ciebie ważne?
Jesteś na forum katolickim, czy w Twoim małżeństwie było miejsce dla Boga?

Zapraszam na naszą stronę http://sychar.org/pomoc/, może znajdziesz odpowiedzi w konferencjach z naszych rekolekcji, albo w polecanych lekturach viewtopic.php?f=10&t=383

Pozdrawiam i mam nadzieję, że otrzymasz wsparcie od naszych forumowiczów.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Siwa
Posty: 7
Rejestracja: 27 lut 2022, 20:12
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Siwa » 04 mar 2022, 7:52

Wiadomo, że ciąża i postępowanie męża mocno podkopało moje poczucie wartości jako człowieka i kobiety.
Założenie rodziny było dla mnie najtrudniejszą decyzją w życiu i mocno się w tym gubiłam.
Jednak mimo wszystko znam swoją wartość, szanuję siebie i wiem, że bez drugiej osoby wciąż stanowię całość. Potrzebowałam jednak chwilki, by to w sobie odnaleźć po wyderzaniach z zeszłego roku. W końcu moje wyobrażenie rodziny, to komplet rodziców i dzieci.

Był taki moment, że zatraciłam się w dogadzaniu wszystkim dookoła. Uczyłam się przewidywać i czytać w myślach. Okazało się, że skoro ktoś Ci nie mówi o potrzebach i emocjach tzn. że nie chce. A nie że jest zamknięty w sobie czy małomówny. To jest totalna bzdura. Żadne cechy charakteru nie odpowiadają za unikanie rozmów. Za to tłumacząc sobie, że wszystko dla drugiej osoby i jej szczęścia, sfiksowałam się goniąc własny ogon w kółko. To był duży błąd. Więcej tak już nie będzie :)

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 11742
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Nirwanna » 04 mar 2022, 11:29

Oni przed rozstaniem nie mieli wspólnych dzieci: https://www.youtube.com/watch?v=vXzWMld ... FL&index=2
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Siwa
Posty: 7
Rejestracja: 27 lut 2022, 20:12
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Siwa » 04 mar 2022, 15:36

Dziękuję za link. Przesłuchałam historii tej pary. Ciekawe świadectwo, że jak się chce to można, a czas nie gra roli.

Niestety aktualnie widzę więcej trudności niż dobrych chwil.
Staram się już nie taplać w tych uczuciach zranienia i żalu, ale wciąż jest mi bardzo ciężko. W kółko kołata mi w głowie myśl, że nie warto o to walczyć. Ten człowiek jest mi w zasadzie obcy. Okazało się, że to wszystko co budowaliśmy przez ponad 8 lat to jest i było złudne.

Nie potrafi mi odpowiedzieć po co mu to było. Nie potrafi też wyciągnąć z tego żadnych doświadczeń, a przynajmniej mi o nich opowiedzieć. Nie wygląda na osobę, która nauczyła się coś na podstawie swoich czynów.

Bo widzicie, sama zdrada oczywiście bardzo boli, ale ja wiem że ludzie czasem się gubią i popełniają błędy. Staram się być tu bardzo wyrozumiała. Boli mnie jednak dużo bardziej rozczarowanie tym człowiekiem. I zabrane chwile związane z ciążą i etapem budowania rodziny.
Bo jak można starać się o dziecko nie czując, że się tego chce i chce się być z drugą osobą? Żyć sobie życiem takim wiecie, letnim i bez satysfakcji dla siebie. Nagle pojawiła się Kowalska, zaświeciło słonko i człowiek zdał sobie sprawę z tego, że czegoś mu brakowało? A teraz nie potrafi określić tak naprawdę czego? Jakoś tego nie kupuje..
Mam wrażenie, że nie ma w moim związku już miłości. Że on został, bo tak trzeba.
Tyle kłamał o uczuciach, żebym nie domyśliła się że coś jest nie tak. A jak potrzebowałam w najgorszych chwilach mojego życia żeby ten ostatni raz skłamał, bym nie czuła się tak strasznie samotna i opuszczona, to wtedy już nie był w stanie i twierdził że wciąż szuka tych swoich uczuć i chciałby mnie pokochać tak jak kiedyś..
Przecież to jest jasne, że to już nigdy nie będzie ta sama miłość, nawet jeśli ją znajdzie.
Usilnie jednak trzyma mnie przy sobie i nie chce dać wolności karmiąc takimi strzępkami, które z niego siłą wyduszam.
Czuję, że wypalam się powoli. Czuję, że lepiej byłoby mi jednak bez niego.

Bławatek
Posty: 1012
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Bławatek » 06 mar 2022, 20:42

Witaj,
Siwa wydaje mi się, że bez pomocy z zewnątrz trudno Wam będzie budować na nowo. Terapia dla Was, tylko dla Ciebie, rozmowy z jakimś księdzem...

Gdy nasz syn miał pół roku mieliśmy pierwszy poważny kryzys - ja przemęczona pracą zawodową, domowymi obowiązkami i opieką nad dzieckiem, bo mąż mi za wiele nie pomagał, a mąż był wtedy pogubiony, bo go życie przerosło - zaraz po ślubie był bez pracy, szukał nowej i wybrzydzał, a ja w ciąży byłam i nie wiele wtedy trzeba było abyśmy się pokłócili. Mąż się wyprowadził. Wrócił, ale nie poszliśmy wtedy na terapię, nie znaleźliśmy Sycharu. Myśleliśmy, że sami damy radę - przecież jesteśmy ludźmi wierzącymi, zależy nam na rodzinie, aby dziecko miało i mamę i tatę na codzien. Mąż zamknięty w sobie, dusił wszystkie niepowodzenia, nic mi nie mówił przez wiele lat co mu się nie podobało we mnie, w moim działaniu - kumulował w sobie wszystko, a ja pogodziłam się, że mam trudnego męża i trudne małżeństwo. Ale mój mąż kogoś poznał i wolał odejść. I po latach mi mówił co mu się nie podobało, a co ja miałam robić jak o niczym nie wiedziałam. Zresztą moje działanie wynikało głównie z tego, że on ze wszystkim mnie zostawił samą - domem, wychowaniem, on za wiele nie pomagał.

Masz męża przy sobie więc spróbuj z nim porozmawiać o tym co Cię boli i powiedz mu, że jeśli on nie będzie szczery z Tobą i na bieżąco rozmawiał to będzie Wam trudno tworzyć rodzinę. Może uda Ci się namówić go na terapię.

Życzę Bożego prowadzenia

Siwa
Posty: 7
Rejestracja: 27 lut 2022, 20:12
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Siwa » 08 mar 2022, 16:19

Noi czar prysł.
Moja intuicja po raz kolejny mnie nie zawiodła...
Mąż niestety oszukiwał mnie przez te wszystkie miesiące. Nie zakończył relacji z Kowalską i ma kontakt z nią aż do teraz.
Kłamał w żywe oczy i oczukiwał wciąż i wciąż na nowo..
Dwa dni temu postanowiłam poprosić go, by wyprowadził się z domu. Nie byłam w stanie na niego patrzeć.
Muszę poukładać sobie wszystko w głowie..

Co ja mam robić??

Siwa
Posty: 7
Rejestracja: 27 lut 2022, 20:12
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Siwa » 08 mar 2022, 16:52

Bławatek, dziękuję za poradę. Faktycznie w wielu aspektach sytuacja jest podobna.
Wielokrotnie próbowałam z nim rozmawiać, ale on nie był chętny, a potem pojawiały się już nerwy z jego strony i jakieś z kosmosu wypominania. Teraz jak odkryłam, że przez ten cały czas mnie oszukiwał, przyparty do muru nagle chce iść na terapię, okazuje się że jednak nie ma problemu dla niego ze zmianą pracy.. Jednak dla mnie jest troszkę za późno. Pół roku probowałam do niego trafić.
Daję sobie chwilę czasu. Jeśli na chłodno dalej będzie zainteresowany terapią, to zgodzę się na nią. Tym bardziej, że już wielokrotnie mu powtarzałam że nie damy rady tego sami przeskoczyć

Siwa
Posty: 7
Rejestracja: 27 lut 2022, 20:12
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Siwa » 09 mar 2022, 21:29

Potraktuję sobie ten wątek jako mój taki pamiętnik. Może komuś to się przyda, może kiedyś dzięki temu będzie łatwiej. Pisanie faktycznie wyzwala. Chociaż bałam się go bardzo.
Żałuję, że nie zrobiłam tego odrazu, jak pół roku temu odkryłam zdradę męża, będąc pod koniec 7 miesiąca. Chociaż wtedy to nawet oddychanie bolało.
Moje wpisy nie różniłyby się zbytnio od wielu tutaj osób skrzywdzonych. Byłyby przepełnione bólem i ogromną udręką.

Teraz jest inaczej. Mam wrażenie, że role też się zamieniły. Minęły 4 dni odkąd wyprosiłam męża z domu. Potrzebowałam w spokoju pomyśleć, odkryć swoje potrzeby i uczucia. A jego obecność mi w tym w żaden sposób nie pomagała. Widząc go, czując i pozwalając na bliskość znowu zapominałam o sobie i bardzo chciałam, by było znów dobrze między nami. I to było chyba za bardzo na siłę. Na pewno z mojej strony, przypuszczam że z jego też.
Zabiliśmy się chęciami bycia razem, nie mając przestrzeni ani czasu przy maleńkim dziecku, by to sobie przemyśleć. I spotkać się sam ze sobą.
Teraz jak męża nie ma, czasu pomimo dziecka mam znacznie więcej. I dla siebie i dla mojej głowy.
Za to on stara być się w jakimkolwiek ze mną kontakcie, przyjeżdża co chwilę do dziecka. Dzwoni przynajmniej raz dziennie pytać o syna.
Czuję się wciąż jakoś tak osaczona. Jakby bał się spuścić nas chociaż na chwilę z oka. Obawiał się, że o nim nie myślę (bo staram się tego nie robić faktycznie).
Tak długo próbowałam prześwietlić jego głowę i myśli, że teraz to już mi wsio rybka co mu tam siedzi i co on zrobi.
Przydałyby mi się z dwa dni oddechu od jego osoby. Może byłoby mi łatwiej odciąć się na chwilę od tego bagna i po prostu być sobie, ja i mój synek.
Za niedługo będzie robić się co raz cieplej, wezmę moje maleństwo i pojadę z nim na jakiś długi fajny spacer :). Albo na działkę, gdzie dupką gołą będzie mógł usiąść na trawce i pierwszy raz zobaczyć jak piękna jest przyroda. A jak będzie już ładnie siedział, to w lato pojadę z nim nad morze i pokażę mu jak przyjemnie jest czuć morską bryzę i bawić się w piasku.
W lato też będzie na tyle duży, że będzie mógł z jedną noc zostać już może tylko z samym tatą (jak wciąż będzie zainteresowany opieką nad dzieckiem) albo z dziadkami, a ja wyskoczę sobie do spa z przyjaciółką.
Tyle fajnych chwil przede mną. Wizualizuję je sobie zawsze wieczorem, gdy kładę się w sypialni do pustego łóżka.

Bławatek
Posty: 1012
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Bławatek » 09 mar 2022, 22:38

Siwa pisze:
09 mar 2022, 21:29
Potraktuję sobie ten wątek jako mój taki pamiętnik. Może komuś to się przyda, może kiedyś dzięki temu będzie łatwiej. Pisanie faktycznie wyzwala. Chociaż bałam się go bardzo.
Żałuję, że nie zrobiłam tego odrazu, jak pół roku temu odkryłam zdradę męża, będąc pod koniec 7 miesiąca. Chociaż wtedy to nawet oddychanie bolało.
Moje wpisy nie różniłyby się zbytnio od wielu tutaj osób skrzywdzonych. Byłyby przepełnione bólem i ogromną udręką.

Teraz jest inaczej. Mam wrażenie, że role też się zamieniły. Minęły 4 dni odkąd wyprosiłam męża z domu. Potrzebowałam w spokoju pomyśleć, odkryć swoje potrzeby i uczucia. A jego obecność mi w tym w żaden sposób nie pomagała. Widząc go, czując i pozwalając na bliskość znowu zapominałam o sobie i bardzo chciałam, by było znów dobrze między nami. I to było chyba za bardzo na siłę. Na pewno z mojej strony, przypuszczam że z jego też.
Zabiliśmy się chęciami bycia razem, nie mając przestrzeni ani czasu przy maleńkim dziecku, by to sobie przemyśleć. I spotkać się sam ze sobą.
Teraz jak męża nie ma, czasu pomimo dziecka mam znacznie więcej. I dla siebie i dla mojej głowy.
Za to on stara być się w jakimkolwiek ze mną kontakcie, przyjeżdża co chwilę do dziecka. Dzwoni przynajmniej raz dziennie pytać o syna.
Czuję się wciąż jakoś tak osaczona. Jakby bał się spuścić nas chociaż na chwilę z oka. Obawiał się, że o nim nie myślę (bo staram się tego nie robić faktycznie).
Tak długo próbowałam prześwietlić jego głowę i myśli, że teraz to już mi wsio rybka co mu tam siedzi i co on zrobi.
Przydałyby mi się z dwa dni oddechu od jego osoby. Może byłoby mi łatwiej odciąć się na chwilę od tego bagna i po prostu być sobie, ja i mój synek.
Za niedługo będzie robić się co raz cieplej, wezmę moje maleństwo i pojadę z nim na jakiś długi fajny spacer :). Albo na działkę, gdzie dupką gołą będzie mógł usiąść na trawce i pierwszy raz zobaczyć jak piękna jest przyroda. A jak będzie już ładnie siedział, to w lato pojadę z nim nad morze i pokażę mu jak przyjemnie jest czuć morską bryzę i bawić się w piasku.
W lato też będzie na tyle duży, że będzie mógł z jedną noc zostać już może tylko z samym tatą (jak wciąż będzie zainteresowany opieką nad dzieckiem) albo z dziadkami, a ja wyskoczę sobie do spa z przyjaciółką.
Tyle fajnych chwil przede mną. Wizualizuję je sobie zawsze wieczorem, gdy kładę się w sypialni do pustego łóżka.
Tak trzymać :) .

Mąż nie może być całym naszym życiem - choć nie jeden bardzo tego chcę, a jak czują, że nie są to odchodzą. A to nie jest dobra relacja.

Życie jest piękne, a maluszek będzie się lepiej rozwijał, jak będzie miał szczęśliwą mamę (czekającą nie czekając na męża).

Pozdrawiam

Siwa
Posty: 7
Rejestracja: 27 lut 2022, 20:12
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: Siwa » 28 lip 2022, 10:51

Dawno mnie tu nie było...
W marcu mąż wyprowadził się z domu. Jednak nie dał mi spokoju, wciąż i wciąż dążył do kontaktu.
Pozwoliłam mu wrócić, ale tym razem już na konkretnych warunkach i bez spełnienia ich nie ma szans na jakiekolwiek rozmowy i naprawy.
Chodzimy na terapię małżeńską, ale ona uwidoczniła wszystkie jego kłamstwa. I dopiero teraz, po tylu miesiącach na prawdę przyznał się do tego, co robił. Nie wiem w jakim celu. Nie wiem co to teraz dało. Czułam, że nie jest ze mną szczery, a uważam że szczerość jest najważniejsza, by budować coś na nowo. Tylko teraz to ja czuję się znowu tak, jakbym została zdradzona drugi raz i strasznie ciężko mi z tego wyjść na prostą..

Nie wiem co ja mam robić..

s zona
Posty: 2987
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada w ciąży

Post autor: s zona » 30 lip 2022, 17:47

Siwa pisze:
28 lip 2022, 10:51
Dawno mnie tu nie było...
W marcu mąż wyprowadził się z domu. Jednak nie dał mi spokoju, wciąż i wciąż dążył do kontaktu.
Pozwoliłam mu wrócić, ale tym razem już na konkretnych warunkach i bez spełnienia ich nie ma szans na jakiekolwiek rozmowy i naprawy.
Chodzimy na terapię małżeńską, ale ona uwidoczniła wszystkie jego kłamstwa. I dopiero teraz, po tylu miesiącach na prawdę przyznał się do tego, co robił. Nie wiem w jakim celu. Nie wiem co to teraz dało. Czułam, że nie jest ze mną szczery, a uważam że szczerość jest najważniejsza, by budować coś na nowo. Tylko teraz to ja czuję się znowu tak, jakbym została zdradzona drugi raz i strasznie ciężko mi z tego wyjść na prostą..

Nie wiem co ja mam robić..
Pierwsza mysl, to nie psuc ...maz chce naprawiac.. Mysle ,ze Warto to Docenic .., mimo,ze trudno, pewnie po obu stronach ...

Siwa, moze warto skupic sie na tych plusach .. a to co zle zostawic Panu Bogu ..
Moze lepiej pozwol powkurzac sie kusemu, gdy zobaczy ,ze naprawiacie, chcecie byc razem ...
U mnie najlepiej dziala, gdy nie wiem co dalej -a emocje szaleja - to magiczne 3P tutaj z Forum tj przespac, przemyslec i Przemodlic ..
Na zmeczeniu zdarzalo mi sie nie raz poplynac, ze wstyd sie potem bylo przyznac sama przed soba ...

Trudne sa te Powroty, mimo ze tak upragnione. Jednak Warto przeczekac, dac mezowi, sobie i Wam szanse na to" lepsze wino "...
Pogody Ducha i warto zmieniac to,co mozemy .. czyli siebie ...
Westchne w modlitwie o sily do naprawy .... po obu stronach :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 4 gości