Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Jozefina1
Posty: 12
Rejestracja: 19 lis 2022, 21:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Jozefina1 » 23 lis 2022, 21:53

Witam. Dołączyłam niedawno do forum i chciałam opowiedzieć wam swoją historię. Z mężem jesteśmy małżeństwem już prawie 20 lat, mamy dzieci. Jeszcze 3 lata temu byłam z nim szczęśliwa, byliśmy dość zabiegani, praca, dzieci, ale mieliśmy ze sobą wiele wspólnego i była między nami chemia, moim zdaniem. Trzy lata temu zauważyłam, że mąż zaczyna przede mną ukrywać telefon, nosić go wszędzie ze sobą. Wcześniej nie mieliśmy haseł w telefonach, nie czytaliśmy rozmów z innymi, ale braliśmy je, żeby poczytać coś w internecie, sprawdzic coś. Powiedział, ze pisze z koleżanką pracy, jej mąż o tym wie, ona chce mnie poznać, tylko się przyjaźnią. Bał się, ze będę mieć coś przeciwko i dlatego ukrywał. Kilkanaście lat temu mnie zdradził, to była sprawa zamknięta, choć pewnie nieprzegadana. Umówiliśmy się, ze mnie z nią pozna, ale nie zorganizował spotkania i dalej ukrywał rozmowy. W końcu wzięłam nr tel do niej i spotkałyśmy się. Powiedziała, że jest szczęśliwa mężatką, że to tylko przyjaźń z moim mężem, że woli się przyjaźnić z mężczyznami, bo kobiety zazdroszczą jej urody. Miałyśmy się spotkac z dziećmi, żeby lepiej się poznać. Ale nie wyszło. On dalej ukrywał, ze z nią pisze. Nie chcial mi pokazać rozmów, powiedział, ze ona sobie tego nie życzy. Zabrałam jego tel bez pozwolenia, przeczytałam. Był to flirt, który mnie zabolal. On powiedział, ze to tylko żarty. Z jego telefonu napisałam do niej: Spier.. ku.. z naszej życia. Później ją przeprosiłam za to, ona mnie nie. Zadzwonił do mnie jej mąż. Powiedzial, że jej ufa, że to okropne, że przeczytałam ich rozmowy. I tak nie mogliśmy się dogadać, dużo płakałam. Mąż powiedział, że mogę też pisać z jakimś kolega w ten sposób i jemu to nie będzie przeszkadzało. Wcześniej był raczej dość zazdrosny o mnie. Mąż starał się poświęcać mi czas, ale nie rozmawialismy o niej, jeździł do niej dzwonił, ale nie mówił mi o tym. W końcu po jakimś czasie, gdy zapytalam o nią, powiedział, że jest denerwująca, ciągle na do niego pretensje, że nie robi, tego czego ona chce. Boi się przestać z nią pisać, żeby nie zaszkodziła mu w pracy, bo uważa ją za nieobliczalną. Więc nie przestanie i nie pokaże też ich rozmów, bo tajemnica korespondencji. Znowu zabrałam jego telefon, zrobiłam zdjęcia rozmów i wysłałam do jej męża. Było tam zwierzanie się, zachwycanie jej uroda, żadnych dowodów fizycznej zdrady. Myślałam wtedy, ze lepiej by było gdyby się z nią przespał, bo wiedziałby, ze zrobił coś złego. Powiedziała mu, po tym wyslaniu zdjęć rozmów, ze poda mnie do sądu za rozpowszechnianie cudzej korespondencji. Przestraszylismy się wtedy bardzo. Mąż był wsciekly na nią, ale ubłagal ją żeby tego nie robiła. Poszliśmy razem do adwokata, która powiedziała, ze ona nie ma podstaw do tego. Zerwali kontakt, ale znowu nawiązała. Chciałam zaakceptować ich przyjaźń, ale on mi nie pomagał, nie rozmawiał ze mną, odpowiadał na pytania bardzi lakonicznie.
Zaczęłam też pisać z facetami z internetu. Miałam przyznać się mężowi szybko do tych znajomości, ale wciągnęłam się w nie, bo pomagało mi to przetrwać psychicznie. To, ze inni mężczyźni są zainteresowani moją osobą. W końcu po pewnym czasie krótko powiedziałam mężowi, że mam takich kolegów, ucieszył się, nie pytał o szczegóły. Bardzo mnie to zabolało, bo czułam, że kompletnie go nie obchodzi, z kim piszę, o czym. Tak jakby miał mnie z głowy, bo byłam zajęta kimś innym. Skończyłam z tymi znajomościami. Byłam zdołowana mocno, no mąż w dalszym ciągu nie próbował rozmawiać o nas, ukrywał przede mną, że mają stały kontakt ze sobą, ze ją odwiedza, oczywiście za pozwoleniem jej męża, który go lubi. Pewnego wieczoru przyjechała do mnie porozmawiać. Zaczęła skarżyć się na mojego męża, ze ją olewa, ze przez niego płacze, bo ona się mocno angażuje w ich przyjaźń, a on nie tak jak ona by chciała. Ze nigdy nie chciała zaszkodzić naszemu małżeństwu, ze jej mąż jest jej przyjacielem, ufa jej bezgranicznie. Gdyby miała na przykład potrzebę pojechać z moim mężem po namiot na weekend, jej mąż zgodziłby się na to bez wahania. Powiedziałam jej, ze mój mąż w ogole ze mną nie chce rozmawiać, cały czas ukrywa ich znajomość. Powiedziała, ze myślała, ze jest między nami dobrze. Widać było, ze nie uważa, ze to jej wina. Powiedziala też, ze mój mąż czesto chce ją kontrolować i wypytuje co robi, z kim. On później twierdził, ze to ona tak robi w, stosunku do niego, w co mu uwierzyłam. Gdy powiedziałam jej, ze on się boi, ze ona przez niego coś sobie zrobi ( już nie pamiętam kontekstu) wyraziła się o nim bardzo wulgarnie. Postanowiłyśmy spróbować może złapać kontakt. Bardzo chciałam zaakceptować ich znajomość, łudząc się, ze zaczniemy żyć normalnie. Wysłalysmy jakieś smsy z pozdrowieniami. Ale on dalej nie rozmawiał ze mną, bardzo bolały mnie takie sytuacje: ja czekam na niego w łóżku, szukam go, stoi na balkonie i klika w telefon. W końcu zrozpaczona napisałam do niej, ze nic się nie zmienia, zapytała, jak może pomóc. Odpowiedzialam coś w stylu, ze jest jaka jest i nic dobrego się po niej nie spodziewam. Zablokowała mnie. Poszłam do psychologa kilka razy. Nie pomogło mi to, próbowałam namówić go na wspólną terapię lub rekolekcje. Cały czas były jakieś sytuacje, które mnie dolowaly. Były jego urodziny, musiał do niej pojechać itp. W końcu pod szantażem zgodził się pójść na terapię. Ja uważam, ze zrobił to dla niej, bo zgodził się, po warunkiem, ze zezwolę mu na coś związanego z nią. Byliśmy kilka razy, moim zdaniem, dobra terapeutka. W końcu powiedziała, ze żyjemy w trójkącie emocjonalnym i szkoda naszych pieniędzy, jeśli mój mąż nie przerwie kontaktu z przyjaciółką. Nie zgodził się i od tego czasu, czyli od 8 miesięcy żyjemy jak w separacji. Mieszkamy razem i wspólnie wychowujemy dzieci.
Stosunki między nami się pogorszyły, gdy powiedziałam jego rodzicom (mieszkamy z nimi) o wszystkim. Stanęli po mojej stronie, w szoku go zwyzywali. Później wielokrotnie prosili go o rozmowę, nie chce z nimi rozmawiać. Mąż uważa, ze ja skłóciłam go z rodziną. Uważa, ze mam obsesję. Nie mogłam dłużej ich oszukiwać. Prawie trzy lata udawaliśmy, ze jest ok. Jego ojciec, próbując działac, interweniował w naszej sprawie, bez mej zgody, u człowieka, który jest także dobrym znajomym koleżanki i jej męża. Wiele ludzi przez to dowiedziało się o wszystkim, czego mój mąż nie może mi wybaczyć i rodzicom. On nie chce pójść znowu na terapię, pojechać na rekolekcje. Nie widzi rozwiązania. Na pytanie, czy widzi szansę, ze sie pogodzimy, odpowiada : nie wiem. Myślałam o tym, jak zmusić go do terapii. Czy złożenie wniosku o rozwód by go przestraszyło? Wybieram się do adwokata, ale boję się radykalnych ruchów. Teraz postanowiłam zająć się sobą, zacząć żyć w zgodzie z własnym sumieniem, iść do terapeuty związanego z kościołem. Od początku naszego kryzysu mam tez kryzys wiary, nie umiem się modlić. Teraz zacząłam, chcę zaufać Bogu. Wielu bliskich się za nas modli, wiem, że te modlitwy zostaną wysłuchane, gdy ja naprawdę uwierzę. Jestem ciekawa Waszych opinii na temat naszej sytuacji. Przepraszam, jeśli byłam chaotyczna. Czytam na forum o sytuacjach innych małżeństw i widzę, ze mi to zaczyna pomagać. To jest niesamowite, jak jesteście silni, dzięki Bogu.

Al la
Posty: 2554
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Al la » 24 lis 2022, 13:14

Witaj, Jozefina1 na naszym forum.

Dokładnie opisujesz historię początków znajomości męża z koleżanką, widać, że mocno to w Tobie pracuje. Szczególnie, że uwierzyłaś w dobre intencje męża i tej kobiety. Wiele osób, obecnych tu, na forum, ja również, doświadczyło takiej pułapki, że godziło się na relację pozamałżeńską. No ale pewnych rzeczy dowiadujemy się po fakcie.
Tutaj wrzucam Tobie konferencje ks. Marka Dziewieckiego nt przysiegi małżeńskiej https://www.youtube.com/watch?v=M6Faoto ... zl8bGpxm3X.
Jest też na youtubie dużo wypowiedzi np ks. Pawlukiewicza, czy Jacka Pulikowskiego, że przyjaźń między małżonkiem a osobą trzecią płci przeciwnej nie istnieje.

Zapraszam Cię na stronę http://sychar.org/pomoc/, tam znajdziesz inne konferencje z naszych rekolekcji wspólnotowych, także listę polecanych lektur viewtopic.php?f=10&t=383
A może odwiedzisz ognisko wspólnotowe, tu mapa ognisk https://www.google.com/maps/d/viewer?mi ... 698127&z=3
Od początku naszego kryzysu mam tez kryzys wiary, nie umiem się modlić. Teraz zacząłam, chcę zaufać Bogu.
To jest najlepsze, co możesz w tej chwili zrobić, zainwestować w siebie. Kryzys to rozwój, szansa dla Ciebie, żeby siebie poznać, pokochać.

Pozdrawiam Cię, na pewno w Twoim wątku odezwą się nasi forumowicze.

Zwróć też uwagę na niepodawanie charakterystycznych szczegółów, internet nie jest anonimowy.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Jozefina1
Posty: 12
Rejestracja: 19 lis 2022, 21:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Jozefina1 » 24 lis 2022, 14:25

Dziękuję za odpowiedź i linki do materiałów.
Wierzę w to, że nie doszło między moim mężem a jego przyjaciołka do zbliżenia fizycznego. Ale to co robią, robili też jest zdradą. Szkodzi bardzo postawa męża tej koleżanki, który uważa, ze tak wyglada prawdziwe zaufanie w związku. Mój mąż uważa, że nikt, żaden psycholog, ksiądz, przyjaciel nie jest w stanie tego zrozumieć, bo nie wie jak wspaniała, szczera i bezpośrednią osoba jest jego przyjaciołka. Uważa, ze to ja, swoją obsesją, zachowaniem, doprowadziłam do tego, że ukrywał ten znajomość. Wcześniej nie byłam dobrą żona, zła też nie, byłam zapracowana i czasem go olewałam. Jednak później szukałam kontaktu. Pomimo tego, ze obiecywał, że będziemy rozmawiać ze sobą, nie robił tego. Nie potrafił rozmawiać ze mną o niej, a ja w ten sposób chciałam oswoić się z ich znajomością.

Wojtek
Posty: 18
Rejestracja: 24 paź 2019, 9:47
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Wojtek » 24 lis 2022, 16:00

Trafiłaś na forum tym samym znalazłaś się w dobrym miejscu,

Dla mnie forum sycharu, jest kołem ratunkowym które pozwoliło utrzymać się na powierzchni, kiedy stawiałem na nowo moje życie, które wcześniej sam wywróciłem do góry nogami.

Prawdopodobnie przyjaźń między kobieta a mężczyzną jest możliwa, ale nie dla mnie. Ja jestem z grupy podwyższonego ryzyka w tym temacie, i z tej pozycji będę pisał.
W okresie, kiedy się przyjaźniłem z Kowalską, nie widziałem w tym nic złego. Bo skoro nic złego nie robiliśmy to o co chodzi? Tak samo uważa Twój mąż i będzie bronił tej przyjaźni jak niepodległości. On jest przekonany, że tylko on ma pełen obraz sytuacji, stąd wie najlepiej. A jeśli ktokolwiek ma inne zdanie, to dlatego, że nie wie tego wszystkie co wie on. Jakakolwiek próba przekonania męża, będzie odbierana jako atak. Dowiesz się że Ty Nie wiesz jaka jest prawda, nie znasz się, że się czepiasz, jesteś zacofana, chorobliwie zazdrosna i nie masz do niego zaufania.
Ale nawet jeśli to tylko przyjaźń, to odbywa się kosztem Waszego małżeństwa, kosztem relacji męża z Tobą.
Z dzisiejszej perspektywy, uważam że w moim przypadku najskuteczniejszym sposobem byłoby odbudowanie dobrych relacji ze współmałżonkiem. Przyjaźń z Kowalską zaczęła się, jakiś czas po tym jak znacząco pogorszyły się moje relację z Żoną, a mając nową przyjaciółkę, jeszcze bardziej przestałem angażować się w relację ze swoją Żoną. Nowa przyjaźń kwitła, kosztem małżeństwa. Ale to widać dopiero z perspektywy czasu. Na tym etapie Twój mąż tego nie rozumie, a Twoje działania odbiera, jako rodzaj ograniczenia jego wolności. Nie wiem jak Twój mąż, ale w moim przypadku stawianie sprawy na ostrzu noża nie przyniosłoby pozytywnego rezultatu, a jedynie spowodowało dodatkowo utwierdzenie się w obronie przyjaźni prze innymi. On sam musi zrozumieć i dojść do tego, Ty go nie przekonasz, nie teraz. Trzeba sposobem, a nie perswazją czy siłą.

Z Panem Bogiem
Wojtek

Jozefina1
Posty: 12
Rejestracja: 19 lis 2022, 21:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Jozefina1 » 24 lis 2022, 19:36

Nie wiem, jak zachowywać się w stosunku do niego. Nie kłócimy się, rozmawiamy, kiedy musimy o dzieciach i sprawach organizacyjnych. On robi co chce, nie tłumaczy się z niczego. Nie ma osoby, która przekonałaby go do pójścia na terapię. Uważa, że dopoki jego rodzice ( mieszkamy z nimi) nie zmienią postawy ( oni chcą z nim rozmawiać, to on nie chce, bo uważa, że nie ma z czego się tłumaczyć, on uważa, że są wrogo do niego nastawieni, co nie jest prawda) nie podejmie żadnego działania.
Zastanawiam się, czy nie opowiedzieć najstarszemu synowi części historii. Nie jest jeszcze pełnoletni, ale to rozsądny chłopiec. Czy nie powinien wiedzieć, że ojciec nie chce o nas walczyć? Dzieci nie pytają, ale czują, widzą zresztą, że żyjemy oddzielnie. Boję się jednak, że to zbyt wielki ciężar dla nastolatka. Poza tym ojciec straci w jego oczach i nie będzie go słuchał.
Pozdrawiam

Caliope
Posty: 2770
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Caliope » 24 lis 2022, 21:08

Witaj na forum, terapia nic nie da jeśli ty nie jesteś w swoim pionie. Najpierw twoja terapia, potem reszta. Zdrada emocjonalna boli bardziej niż fizyczna, bo jest w głowie i niby jest całkiem nieźle, ale ty się męczysz. Teraz to już nie jest to trójkat, a czworokąt emocjonalny, który tylko ty możesz opuścić zajmując się sobą i zostawiając resztę. Cała trójka przekracza ciągle twoje granice, terapia indywidualna pomoże ci to ogarnąć.

Al la
Posty: 2554
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Al la » 24 lis 2022, 21:50

Jozefina1, wprowadzanie dzieci w konflikty miedzy rodzicami nie jest dobrym pomysłem. Nie mogą być na pewno powiernikami jednego rodzica, a czy ojciec cokolwiek straci w oczach syna, to tego nie wiesz i chyba nie taki jest Twój zamysł?
Dzieci i tak bardzo cierpią, bo nawet jak nie znają prawdy to czują napięcie między rodzicami, dzieci dużo wcześniej wyczuwają, że coś się dzieje między mamą i tatą, widoczne to może też być w zachowaniu dzieci, problemach wychowawczych.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Lawendowa
Posty: 6289
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Lawendowa » 24 lis 2022, 21:55

Caliope pisze:
24 lis 2022, 21:08
Zdrada emocjonalna boli bardziej niż fizyczna, bo jest w głowie i niby jest całkiem nieźle, ale ty się męczysz.
Caliope, powtarzasz to jak mantrę w kolejnych wątkach.
Ja doświadczyłam obu - zdrada fizyczna była kolejnym etapem po zdradach emocjonalnych. I to bardziej bolało.
To, że Ci się tak łatwo pisze i bagatelizuje trudne doświadczenia innych osób nie znaczy, że inni tak to odczuwają.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Jozefina1
Posty: 12
Rejestracja: 19 lis 2022, 21:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Jozefina1 » 24 lis 2022, 22:11

Myślę, że każda zdrada boli. Ja kilkanaście lat temu doświadczyłam zdrady fizycznej, gdy byliśmy mlodym małżeństwem. Wtedy prawie nikomu o tym nie powiedziałam, to się szybko skonczylo, jak się o tym dowiedziałam, jednak pewnie nie przegadaliśmy tego tematu. Wydawało mi się, że wybaczyłam mężowi, jednak wracało to w moich myślach. Gdy pojawił się problem aktualnej przyjaciółki, tamto przestało mieć znaczenie. W tamtej sytuacji wiedział, że robi coś złego, teraz nie. Dlatego teraz jest to dla mnie bardziej bolesne, trwa to już trzy lata. Niedobre jest, ze myślę, ze gdybym nie przeczytałam tych rozmów, ufała mu bezgranicznie i nie rozmawiała ze swoimi przyjaciółkami na ten temat, może nie zrobiłabym tylu głupot i teraz byłoby dobrze miedzy nami. Mimo, ze to on zbłądził, ja i tak w pewnym sensie obwianiam siebie. Niszczy mnie też nienawiść, jaka czuję do jego przyjaciołki. Dla niego natomiast zdradą chyba jest to, ze kolejne osoby dowiadują się o naszych problemach.

Caliope
Posty: 2770
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Caliope » 24 lis 2022, 23:49

Lawendowa pisze:
24 lis 2022, 21:55
Caliope pisze:
24 lis 2022, 21:08
Zdrada emocjonalna boli bardziej niż fizyczna, bo jest w głowie i niby jest całkiem nieźle, ale ty się męczysz.
Caliope, powtarzasz to jak mantrę w kolejnych wątkach.
Ja doświadczyłam obu - zdrada fizyczna była kolejnym etapem po zdradach emocjonalnych. I to bardziej bolało.
To, że Ci się tak łatwo pisze i bagatelizuje trudne doświadczenia innych osób nie znaczy, że inni tak to odczuwają.
Lawendowa, a myślisz,że wcześniej nie byłam zdradzona? Nie muszę tego pisać, ale przyłapanie na gorącym uczynku zdradzającego bardzo boli. On nie był mężem, ale bylismy zaręczeni. Zdrady emocjonalnej nie da się wyrzucić z głowy od tak, stąd tak piszę. Nie rozumiem co bagatelizuję i wcale nie pisze mi się łatwo.

Bławatek
Posty: 1132
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Bławatek » 25 lis 2022, 7:13

Jozefina1 pisze:
24 lis 2022, 22:11
Myślę, że każda zdrada boli. Ja kilkanaście lat temu doświadczyłam zdrady fizycznej, gdy byliśmy mlodym małżeństwem. Wtedy prawie nikomu o tym nie powiedziałam, to się szybko skonczylo, jak się o tym dowiedziałam, jednak pewnie nie przegadaliśmy tego tematu. Wydawało mi się, że wybaczyłam mężowi, jednak wracało to w moich myślach. Gdy pojawił się problem aktualnej przyjaciółki, tamto przestało mieć znaczenie. W tamtej sytuacji wiedział, że robi coś złego, teraz nie. Dlatego teraz jest to dla mnie bardziej bolesne, trwa to już trzy lata. Niedobre jest, ze myślę, ze gdybym nie przeczytałam tych rozmów, ufała mu bezgranicznie i nie rozmawiała ze swoimi przyjaciółkami na ten temat, może nie zrobiłabym tylu głupot i teraz byłoby dobrze miedzy nami. Mimo, ze to on zbłądził, ja i tak w pewnym sensie obwianiam siebie. Niszczy mnie też nienawiść, jaka czuję do jego przyjaciołki. Dla niego natomiast zdradą chyba jest to, ze kolejne osoby dowiadują się o naszych problemach.
Witaj,

Jozefina możliwe, że Twój mąż ma zaburzony obszar poznawania i oceniania - siebie i innych, a także świetnie manipuluje - może nawet nieświadomie. Mój mąż zawsze wszystko odwracał tak bym to ja była winna - gdy w ciąży przez 3 dni przekopywałam szafy szukając dokumentów z auta, które w końcu znalazły się w domu jego rodziców, zamiast usłyszeć przepraszam od męża (bo na moje pytanie czy ich gdzieś nie przeniósł wmawiał mi, że jak zwykle ja je zgubiłam) to usłyszałam 'widocznie bałem się że zgubisz i je tam schowałem' - to ja miałam czuć się winna. Nie ważne było, że w końcówce ciąży musiałam się stresować i robić niepotrzebnie generalne porządki.

Tak samo gdy mąż żył z kowalską i poczęło się im dziecko -to nie jest jego wina (jak to ujął 'jego troszkę też') tylko moja, bo go nie wspierałam (tu się kłania zaburzony odbiór) i nikt mu nie mówił, że może mieć kłopoty i problemy (co też jest nieprawdą bo przecież ja od samego początku pytałam czy do kogoś odszedł, czy mają dziecko, czy zdaje sobie sprawę jak komplikuje swoimi decyzjami życie mi, sobie i naszemu dziecku - jak grochem o ścianę).

Polecam Ci książki "Miłość potrzebuje stanowczości" oraz "Sztuka mówienia nie" oraz wszelkie konferencje Ks. Dziewieckiego, Ks. Pawlukiewicza. Warto wzmacniać się w dobrym, a szczególnie w dobrym i prawym myśleniu i działaniu. I nie daj sobie wmówić, że jesteś winna, że to przez Ciebie.

Jozefina1
Posty: 12
Rejestracja: 19 lis 2022, 21:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Jozefina1 » 25 lis 2022, 14:33

Bławatku, zgadzam się z Tobą. Po prostu jestem już zmęczona tym wszystkim, to już trwa ponad trzy lata. I dlatego wydawalo mi się prostsze: znaleźć kogoś, no. psychologa, który powie: oni nie robią nic złego, ty masz obsesję, itp. I pomoże to zaakceptować. Tak jak tu piszecie, to wszystko ma jakiś sens. Żebym odnalazła Boga, tak naprawdę. Dziś nawet odmówiłam jedna część różańca. Musiałam czekać w aucie 15 min, a nie wzięłam telefonu, więc się nudziłam. Zawsze coś.

Rano się zdenerwowałam. Mąż miał mi wstawić auto do garażu, zapomniał, padał śnieg. Na szczęście nie musiałam długo odśnieżać. Wiem, mam być samodzielna, to ważne. Sama bym wjechała wieczorem, ale zastawił mi wjazd. I oczywiście zareagowałam nerwowo, pytając, czy zrobił to złośliwie. Czy mam w takiej sytuacji odpuszczać na razie?
Liczę na to, że w weekend coś obejrzę, przeczytam z Waszych propozycji. Na razie udało mi się zasnąć w tygodniu na jednym kazaniu, ale to było ciężki tydzień. Pozdrawiam

Pavel
Posty: 4641
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Pavel » 25 lis 2022, 15:23

Jozefina1,
Każda relacja uderzająca w małżeństwo, mająca na nie zły wpływ - jest niewłaściwa.
Jakkolwiek twój mąż by tego nie racjonalizował, nie usprawiedliwiał.
Tak jak i jego „przyjaciółka”. Napisałem w cudzysłowie, bo prawdziwa przyjaźń nie niszczy relacji wokół siebie. Inna rzecz, że ja niespecjalnie wierzę w przyjaźń między kobietą i meżczyzną (pozamałżeńską). Nie spotkałem się jeszcze osobiście z tym, by chociaż jedna ze stron nie miała przynajmniej z tylu głowy „czegoś więcej”. Sam, przed ślubem, miałem sporo „przyjaciółek”, czyli to wynika również z osobistych doświadczeń. Obserwacja to tylko potwierdza. Jeśli są jakieś wyjątki, potwierdzają tylko regułę.
Jack Nicholson powiedział kiedyś (nie to, że to jakiś autorytet, po prostu wg mnie ten cytat nieźle obrazuje takie relacje w tym świecie), że przyjaźń między kobietą i meżczyzną jest możliwa…jeśli kobieta jest wyjątkowo nieatrakcyjna.
Mąż „przyjaciółki” zaś - po mojemu albo jest fanem mocnych wrażeń, albo przyleciał z innej planety, albo chce się żony pozbyć. A możliwe, że jest wyjątkowo…hmmm…jak to delikatnie określić…mam: nieroztropny ;)
Piszę to po to, abyś w tej sytuacji nie dała sobie wmówić, że jesteś wielbłądem, a twoje postrzeganie tej sytuacji, odczucia które w związku z tą zdecydowanie niezdrową sytuacją masz - to objaw tego, że to z tobą coś jest nie tak.
Z tobą wszystko jest ok, akceptowanie relacji męża jest wg mnie przyzwoleniem na krzywdę i destrukcję. Zarówno odnośnie małżeństwa (waszego i drugiego), ciebie oraz męża.
I zdecydowanie polecam wspomniane wcześniej pozycje, ze szczególnym podkreśleniem „Miłość potrzebuje stanowczości” Dobsona.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Jozefina1
Posty: 12
Rejestracja: 19 lis 2022, 21:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Jozefina1 » 25 lis 2022, 19:15

Pavel pisze:
25 lis 2022, 15:23
Napisałem w cudzysłowie, bo prawdziwa przyjaźń nie niszczy relacji wokół siebie.
Pavel, podoba mi się to stwierdzenie.
Pavel pisze:
25 lis 2022, 15:23
Inna rzecz, że ja niespecjalnie wierzę w przyjaźń między kobietą i meżczyzną (pozamałżeńską).
On kilkanaście lat temu mnie zdradził, zakochał się w innej kobiecie. Ponieważ ta relacja jest inna, utwierdza go to w przekonaniu, że nie robi nic złego. Nigdy w życiu nie miał przyjaciela, któremu by się zwierzał, pewnie dlatego tak się wciągnął w tę znajomość z "przyjaciółką". Oboje nigdy nie zaczynaliśmy takich rozmów, rzadko rozmawialiśmy o nas. Czy dobrych małżonków łączy przyjaźń? Czy bez tego nie można być dobrym małżenstwem?
Pavel pisze:
25 lis 2022, 15:23
Mąż „przyjaciółki” zaś - po mojemu albo jest fanem mocnych wrażeń, albo przyleciał z innej planety, albo chce się żony pozbyć. A możliwe, że jest wyjątkowo…hmmm…jak to delikatnie określić…mam: nieroztropny ;)
Nieroztropny? Tak. Z innej planety? Tak właśnie się czuję od początku tego wszystkiego. Jakby mojego męża porwali kosmici i zrobili mu pranie mózgu. Z męża, który czepiał się każdej bluzki z dekoltem, był złośliwy, jak po prostu pisał coś do mnie kolega z pracy i stał się mężem, który powiedział, że mogę żartować, o czym chcę, z kim chcę, bo on mi ufa.
Tłumaczyłam mu od początku, że to nie zazdrość. Jego zachowanie jest po prostu niewłaściwe.
Fajnie, że my tu się zgadzamy, tak jak moja rodzina i przyjaciele. Tylko jak go przekonać?

Piszesz, Pavel, w wątku zagubionego, że najpierw trzeba siebie pokochać. Nie myślałam o tym w ten sposób, nikt mi tego do tej pory nie radził. Czy ja go kocham? Jeszcze wczoraj napisałabym, że nie, ale chcę go pokochać i dać mu szansę, jeśli się zmieni. Nie wiem, czy go kocham. Wydawało mi się wcześniej, że tak było. Od początku naszego związku bardzo chciałam to ciągle powtarzać. On nigdy pierwszy tego nie mówił. Szybko ja też przestałam, bo mnie to dołowało. Trzy lata temu, gdy zaczęliśmy się kłócić o przyjaciółkę, wypomniałam mu to. Powiedział, że czyny są ważne, a nie słowa i dlatego wtedy kilkanaście lat nie odszedł do tej innej kobiety, bo mnie kocha. Od tego czasu wiele się wydarzyło. Czy jeśli kogoś kochasz naprawdę, to chcesz mu to powtarzać co jakiś czas? Jak to jest? Bo ja myślałam, że tak.

Jozefina1
Posty: 12
Rejestracja: 19 lis 2022, 21:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Przyjaciółka męża powodem kryzysu naszego małżeństwa.

Post autor: Jozefina1 » 29 lis 2022, 20:17

Chciałam poruszyć wątek moich dzieci. Wiadomo, że widzą, że ich rodzice ( ja i mój mąż) mieszkają razem, ale śpią osobno, nie przytulają się, mało rozmawiają. Ale nie kłócimy się prawie w ogóle, więc łudzą się, że jest ok. Oczywiście i tak to wszystko podświadomie przeżywają. Czy nastoletnie dzieci nie powinny mieć jasno powiedziane, że tak nie wygląda szczęśliwe małżeństwo? Martwię się, że będą mieć nieprawidłowy wzorzec rodziny.
Do tej pory, mimo tej nieformalnej separacji od wiosny, dążyłam do tego, żeby dzieci spędzaly jednak czas z obojgiem rodziców, bo wiem, że to dla nich ważne. Np. wręcz ubłagałam męża, żeby pojechał z nami na wyjazd wakacyjny.
Ale może powinnam dać sobie z tym spokój?
Chcę odwiedzić swoich rodziców. Jeśli mąż nie pojedzie ze mną i z dziećmi, będę musiała im w końcu powiedzieć, że mamy kryzys.
Nie lubię martwić ludzi. A są ostatnio schorowani. Wstydzę się za męża, jak to powiedziały moja była psycholog i nasza wspólna psychoterapeutka. A on wygarnie mi, że chcę go skłócić z kolejnymi osobami z rodziny. Proszenie go o wspólne wyjazdy nie jest raczej zgodne z listą Zerty.
Dzieci by chciały spędzić Sylwestra z obojgiem nas. A ja rok temu wstydziłam się za niego przed przyjaciółmi, bo cały czas siedział na telefonie i pisał z koleżanką. Wolałabym ograniczyć spędzanie z nim czasu, szczególnie w takie dni, ale czy nie powinnam myśleć o dzieciach?
Słucham kazań, czytam już książkę "Miłość potrzebuje stanowczości", pomaga mi to psychicznie, ale dalej nie wiem jak z nim postępować.
Boże, daj mi cierpliwości.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości