najgorsza jest ta niepewność...

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 826
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: Nirwanna » 13 wrz 2017, 12:13

No właśnie nie o to ;-) Leku na lęk przed samotnością szukasz na zewnątrz, w szczęśliwym małżeństwie. I teoretycznie wszystko ok, bo małżeństwo ma m.in. dać nam bliską relację, która niweluje ból samotności. Jednak tak jest w świecie idealnym, a my żyjemy w świecie realnym.
W świecie realnym zdarzają się: kryzys, choroba, śmierć, długotrwała rozłąka z przyczyn zewnętrznych, świadomie podjęta separacja.... Tylko człowiek niedojrzały chce tego powyższego za wszelką cenę uniknąć. Natomiast człowiek dojrzale patrzący na życie wie, że w życiu trud i cierpienie będą i potrzebuje mieć na to zgodę. Zgoda na trud i cierpienie oznacza zaufanie Bogu i zgodę na Jego prowadzenie, wtedy "brzemię staje się lekkie, a jarzmo słodkie".
Inaczej mówiąc, kiedy przepracujesz swój lęk przed samotnością, dojdziesz skąd to się bierze i do czego Ci służy, zgodzisz się na to, że każdy bywa samotny i nie oznacza to ani końca życia ani końca świata, będziesz mógł wtedy dojrzalej i w wolności kochać żonę. Dojrzale i w wolności, czyli nie będziesz na niej wisiał emocjonalnie, że ONA MUSI Ci dać uwolnienie od samotności. Wam obojgu będzie wtedy łatwiej, a i miłość jako dar od Boga będzie miała dla siebie dużo miejsca. Ty teraz tej Miłości swoim lękiem miejsca nie dajesz.... A to może być początkiem kolejnego kryzysu.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

tomaszek73
Posty: 9
Rejestracja: 13 cze 2017, 13:52
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: tomaszek73 » 14 wrz 2017, 10:02

Czyli jaką postawę przyjąć? Zwyczajnie przestać się bać i obserwować co będzie dalej?

jacek-sychar
Posty: 945
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: jacek-sychar » 14 wrz 2017, 10:10

A Twój strach coś zmieni?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 826
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: Nirwanna » 14 wrz 2017, 10:16

tomaszek73 pisze:
14 wrz 2017, 10:02
Czyli jaką postawę przyjąć? Zwyczajnie przestać się bać i obserwować co będzie dalej?
A dasz radę zwyczajnie przestać się bać?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

tomaszek73
Posty: 9
Rejestracja: 13 cze 2017, 13:52
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: tomaszek73 » 14 wrz 2017, 13:49

Nie wiem, chyba raczej będzie to trudne. Czy warto chyba jednak nieco "wyluzować"...
Sam już nie wiem, co lepsze...

Pavel
Posty: 452
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: Pavel » 14 wrz 2017, 13:51

Mój strach zniknął, wręcz momentalnie, gdy powierzyłem małżeństwo Bogu.
Gdy zaprzestałem snucia wizji przyszłości, a skupiłem sie na tym na co wpływ miałem - na sobie.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

tomaszek73
Posty: 9
Rejestracja: 13 cze 2017, 13:52
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: tomaszek73 » 14 wrz 2017, 14:08

Pavel pisze:
14 wrz 2017, 13:51
Mój strach zniknął, wręcz momentalnie, gdy powierzyłem małżeństwo Bogu.
Gdy zaprzestałem snucia wizji przyszłości, a skupiłem sie na tym na co wpływ miałem - na sobie.
Bogu polecam moje i małżeństwo "Kowalskiego" oraz wszystkie inne, które borykają się ze swoją misją, lub układa się im dobrze - w codziennej modlitwie rano, wieczorem, w czasie biegania ( szczególnie wtedy mam dużo czasu na rozmowę z Nim ), przy każdym uczestnictwie we mszy św. , w pracy, w czasie jazdy samochodem.... Tak, mogę to z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że On działa; choćby dlatego, że, jak wspomniałem powyżej, nasze małżeństwo jest najlepsze od poprzednich dwudziestu lat i co z wielką radością powtarza moja żona. Więc wniosek nasuwa się jeden, że problem tkwi chyba we mnie i w obawie, która jest nieco silniejsza niż moja z nią walka...
I jak od tego uciec, nie wiem. Może za słabym jestem człowiekiem, żeby to wszystko dźwignąć. A może zbyt mało we mnie wiary i trzeba jeszcze więcej popracować właśnie nad sobą ?

helenast
Posty: 101
Rejestracja: 30 sty 2017, 11:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: helenast » 14 wrz 2017, 14:21

tomaszek73 pisze:
14 wrz 2017, 14:08
Tak, mogę to z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że On działa; choćby dlatego, że, jak wspomniałem powyżej, nasze małżeństwo jest najlepsze od poprzednich dwudziestu lat i co z wielką radością powtarza moja żona.
Bóg jest narzędziem , a Wy robotnikami - Ani Wy bez Boga, ani Bóg bez Was nic by z tego nie zlepił.

Pavel
Posty: 452
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: Pavel » 14 wrz 2017, 15:01

Według mnie sam sobie w ostatnim zdaniu odpowiedziałeś.
To dwie niekończące się misje, które mamy do wypełnienia.
I jak od tego uciec, nie wiem
Moim zdaniem Ty nie masz od tego uciekać tylko się z tym zmierzyć.
Gdy bedziesz na tyle silny i gotowy.
Bóg z pewnością Ci pomoże, jednakże za Ciebie Twojej pracy nie wykona ;)
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

MareS
Posty: 32
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: MareS » 14 wrz 2017, 15:22

Ks. Kardynał Stefan Wyszyński:
"Strach zapukał do drzwi, otworzyła mu odwaga, i nikogo tam nie było."

Niezapominajka
Posty: 236
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: Niezapominajka » 14 wrz 2017, 15:52

Tomaszek nie zadręczaj się. Masz problem z wiarą. Jak sw. Tomasz. Może pyknij do niego o pomoc?

Niezapominajka
Posty: 236
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: Niezapominajka » 14 wrz 2017, 17:33

Skoro jest to najlepszy okres Waszego małżeństwa to ciesz się tym, zaakceptuj rzeczywistość jaka jest i nie utrudniaj sobie życia walcząc z tym na co nie masz wpływu. Nie dręcz sie.

tomaszek73
Posty: 9
Rejestracja: 13 cze 2017, 13:52
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: najgorsza jest ta niepewność...

Post autor: tomaszek73 » 18 wrz 2017, 15:08

Dziękuję Wam bardzo za wszelkie porady, sugestie i słowa otuchy. Faktycznie, cały miniony weekend spędziłem na przemyśleniach i wyciągnięciu wniosków. Jestem przekonany, że bez Waszej pomocy, nie doszedłbym to tego etapu - pozbycia się ( choć nie zupełnie ale w ogromnym stopniu ) lęku i obaw przed czymś, na co i tak nie mam wpływu, zaakceptowania rzeczywistości, nie wracania do przeszłości, a przede wszystkim być wciąż i co raz bardziej w łączności z Bogiem. Teraz pozwalam Mu działać szczerze mówiąc: Bądź wola Twoja". Po co się zadręczać, skoro w niczym to nie pomaga, a właściwie przeszkadza w konstruowaniu na nowo pozytywnych wartości naszego małżeństwa. Wierzę, bo ufam Bogu, że wszystko się ułoży pozytywnie, bo póki co, są ku temu przesłanki. Czas pokaże, co będzie, ale po co wybiegać w przyszłość, skoro i tak jej nie znamy ?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość