Kryzys, jak się podźwignąć?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

JanekJanek
Posty: 18
Rejestracja: 23 sty 2019, 8:31
Płeć: Mężczyzna

Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: JanekJanek » 24 sty 2019, 9:04

Witajcie! Śledzę forum od kilku dni. Znalazlem wiele pomocnych informacji, jednak postanowiłem podzielić się z wami moja historia i moimi, problemami, przemyśleniami. Wybaczcie błędy ale pisze na tel.
Od początku. Jesteśmy małżeństwem z 10 letnim stażem, dwójka dzieci. Kilka miesięcy temu dowiedziałem się o romansie żony. Płakała, przepraszała, obiecywała to skończyć. Stwierdziła przy tym że to dlatego iż jej uczucia do mnie wygasły, że nie dawałem jej wsparcia kiedy go potrzebowała. Mówiła że była to przyjaźń która zabrnęła za daleko. Zacząłem się zbierać, ale po kilku tygodniach dowiedziałem się przypadkiem że wcale nie skończyła tego romansu, wręcz przeciwnie. Znowu lzy, przepraszanie, postanowienie poprawy itd. Jak się znowu okazało nie zerwała całkiem tego kontaktu. Teraz już mówi że to skończone, ale ja już nie wierzę.
Teraz o mnie. Zawsze sądziłem że jesteśmy w miarę dobra rodziną, pomagamy sobie, jakoś to nasze życie w miarę poukładane. Kiedy dowiedzialem się o romansie mój świat się zawalił, złość, załamanie, niemoc itd.
Kiedy teraz czytam forum to widzę że wszystko robiłem na odwrót w stosunku do tego co powinienem, ale pewnie większość tak się początkowo zachowuje. Wielogodzinne rozmowy, a raczej moje monologi, złość, tłumaczenie, straszenie rozstaniem, rozwodem. Żona mówiła mało. Chciałem jak najszybciej się zbliżyć, naprawiać, na siłę ratować wszelkimi możliwymi sposobami. A tu za chwilę dowiaduje się że ten romans trwa. I od nowa te wszystkie złe emocje. Wtedy zacząłem sobie przypominać że jest ktoś taki jak Bóg. Pewnie jak trwoga... Ale to było proszenie i błaganie o to żeby Bóg naprawił, przywrócił to co było.
Tylko pytanie czy to co było podobało się Bogu?
Na początku obwinialem za wszystko żonę, bo przecież ja dobry, troskliwy mąż, pomocny, kawka, herbatka, śniadanko, a tu taka niewdzięczność.
Minęło kilka miesięcy, wiele nerwów i dodatkowych siwych włosów i zaczęło coś dzwonić w mózgownicy. Czy ja byłem taki wspaniały, czy faktycznie byłem wsparciem i przyjacielem dla swojej żony. Czy zamiast tego stawiałem siebie na pierwszym miejscu, swoje racje, ciągle uwagi na temat wychowania naszych dzieci. W sytuacjach nerwowych dolewalem oliwy do ognia. Choć żona też łatwego charakteru nie ma.
Jednak traktowałem małżeństwo jako coś co jest i musi istnieć bo teka podjęliśmy decyzje i już. Nie mieściło mi się w głowie że może byc inaczej.
Teraz modlę się coraz więcej i mówię Panu o swojej niedojrzałości. Tak jak na początku chciałem naprawiać natychmiast, to teraz zastanawiam się czy ja jestem gotów do tego żeby stać się prawdziwym mężem, czy uda mi się wzrosnąć. Dodam że jestem człowiekiem słabej wiary, zaczynam ledwie raczkować w wierze i jest mi ciężko zawierzyć to wszystko Bogu.
Nie wiem jak teraz postąpić, czy pytać żonę o to czy faktycznie skończyła tamten romans, czy po prostu czekać, modlić się, wzrastać, nie podsycać?
Podpowiedzieć proszę

jacek-sychar
Posty: 5994
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: jacek-sychar » 24 sty 2019, 10:32

Witaj JanekJanek na naszym forum

Tak, na początku często robimy nie zawsze tak, jak nasi współmałżonkowie by chcieli. Potem przychodzi kryzys i jeszcze pogłębiamy swoje błędy.
Ale czego tak naprawdę ci nasi współmałżonkowie wtedy potrzebują? Za każdym razem jest to inaczej.

Pisząc pamiętaj, że internet nie jest anonimowy. Dlatego staraj się nie podawać szczegółów, które mogłyby umożliwić identyfikację Ciebie i Twojej rodziny.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 5814
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: Nirwanna » 24 sty 2019, 10:34

Witaj, Janku, u nas na forum,
Skoro podczytujesz forum od jakiegoś czasu, to pewnie zwróciłeś uwagę na to, że zachęcamy do dyskrecji i niepodawania zbyt dużej ilości szczegółów, po których można byłoby rozpoznać Ciebie i Twoją rodzinę w realu.
Jesteś również na tym etapie, gdzie zaczynasz się przyglądać swojej odpowiedzialności za kryzys oraz zapraszasz do niego Boga. To dobry i konieczny etap, a właściwie - obrany kierunek. Warto z niego nie zbaczać, choćby się wydawało, że nie ma on sensu.
Jeśli chodzi o to, co miałbyś teraz konkretnie robić... doświadczenie sycharków (i moje też) pokazuje, że można dopytywać, ale nie zawsze jest to skuteczne. Czasami działa dokładnie odwrotnie, tj. współmałżonek jeszcze bardziej się oddala.
Dobrze pisze o tym Dobson w książce "Miłość potrzebuje stanowczości" z naszej listy lektur: viewtopic.php?f=13&t=579 oraz tzw. "lista zerty" viewtopic.php?f=13&t=587
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

JanekJanek
Posty: 18
Rejestracja: 23 sty 2019, 8:31
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: JanekJanek » 24 sty 2019, 10:50

Listę zerty już pochlaniam od kilku dni, staram się stosować wszystkie jej punkty i przynajmniej jest w domu spokój. Potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać, atmosfera jest poprawna. Jednak jest we mnie taka pokusa aby zapytać czy żona faktycznie przestała się z nim kontaktować.
To wszystko jest bardzo świeże i ciężko o mój spokój wewnętrzny, ale walczę sam ze sobą i staram się nie wpadać w emocjonalny dół. Cieszę się że tutaj jestem i mogę liczyć na pomoc życzliwych ludzi. Boję się, myślę że jestem na etapie silnego uzależnienia emocjonalnego od żony. Kocham ją, ale widzę że nie troszczyem się wystarczająco o nasze małżeństwo

Aleksander
Posty: 1183
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: Aleksander » 24 sty 2019, 11:00

JanekJanek pisze:
24 sty 2019, 9:04
[...]
Od początku. Jesteśmy małżeństwem z 10 letnim stażem, dwójka dzieci. Kilka miesięcy temu dowiedziałem się o romansie żony.
[...]
Podpowiedzieć proszę
Ciekawe czy grono moderatorów robi jakieś statystyki... ale te 10 lat stażu (lub okolice) to prawie pewien schemat.

Słuchaj - zadbaj o to, co wg. Ciebie jest najważniejsze.
Najważniejszy teraz powinieneś być Ty (owa maska z tlenem w samolocie najpierw dla Ciebie).

Zadbaj też może o finanse - bo były przypadki takie, że byli płaczący przepraszający mężowie / albo płaczące przepraszające żony... a chwilę później konto było wyczyszczone a alimenty zasądzone na rozprawie niejawnej.

Póki mieszkanie / sypiacie ze sobą - żona ma szansę zobaczyć Twoją zmianę - (jeśli nastąpi) - to duży plus - wielu forumowiczów nie miało takiej okazji, bo jak "dowiadywali się o romansie" ... to żona już mieszkała z kowalskim (bądź zabrała dzieci i uciekła do mamusi) ...

Zatem zmieniaj się na najlepszą wersję siebie jaką możesz być. To będzie procentować i przy wychowywaniu dzieci i w pracy itd itp.
Aha - no i nie biczuj się / nie kamienuj przesadnie siebie - to czasem zdarza się w początkowej fazie.

Trudno, było minęło - każdy z nas pewnie popełnił mnóstwo błędów i w małżeństwie i poza nim... uważam, że nie ma co specjalnie tego rozdrapywać i taplać się tym poczuciu winy - tylko wdrażać jakiś plan naprawczy i tyle :)

Trzymaj się dzielnie :) Nie jesteś sam.

A.
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

jacek-sychar
Posty: 5994
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: jacek-sychar » 24 sty 2019, 11:10

Mamy też listę lektur, które polecamy:
viewtopic.php?f=10&t=383
Może coś znajdziesz dla siebie?

marylka
Posty: 739
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: marylka » 24 sty 2019, 11:50

Hej Janek
JanekJanek pisze:
24 sty 2019, 10:50
Jednak jest we mnie taka pokusa aby zapytać czy żona faktycznie przestała się z nim kontaktować.
Rozumiem, że chciałbyś wiedzieć.
Ale takie pytania - to jak sam widzisz...cokolwiek powie - to...czy to prawda bedzie? Czy uwierzysz?
Ja myslę, że zamiast pytać powinieneś skupić sie na tym
JanekJanek pisze:
24 sty 2019, 10:50
Kocham ją, ale widzę że nie troszczyem się wystarczająco o nasze małżeństwo
Jeżeli zdałeś sobie sprawę w jakich obszarach nawaliłeś - staraj sie to naprawić. Zrob/postepuj tak, żeby żona chciała być z Tobą.
Ja ze strony kobiety podpowiem, żebys docenił/ujrzał w niej KOBIETĘ.
nie - matkę, gospodynię, pracownicę, kucharkę, sprzątaczkę - ale kobietę.
Myślałeś o weekendzie malżeńskim?
Może da sie żona namówić. Ponoć ludzie wracaja odmienieni i ubogaceni.
Pozdrawiam

JanekJanek
Posty: 18
Rejestracja: 23 sty 2019, 8:31
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: JanekJanek » 24 sty 2019, 12:22

Marylka dziękuję za podpowiedź. Na rekolekcje małżeńskie póki co nie ma szans. Masz rację, nie ma sensu pytać, nie ma żadnej pewności że powie prawdę. Wiesz często mówiłem żonie że ładnie wygląda itp.
Wiem że sporo przyczyniłem się do kryzysu, ale może Aleksander ma rację że za bardzo się biczuje. Spróbuję znaleźć równowagę pomiędzy świadomością swoich błędów a poczuciem własnej wartości.

rak
Posty: 948
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: rak » 24 sty 2019, 12:47

Pozwól JanekJanek, że jeszcze dołożę coś od siebie,

Dla mnie b. rozsądnie piszesz, mimo bólu, który niewątpliwie Ciebie przepełnia. Chciałem się czymś podzielić na temat poniżej:
JanekJanek pisze:
24 sty 2019, 12:22
Spróbuję znaleźć równowagę pomiędzy świadomością swoich błędów a poczuciem własnej wartości.
Myślę, że to b. ważne zdanie. Często tak jest (choć nie zawsze), że zdradzający małżonek czuje się b. pewnie, nie tylko dlatego, że ma przewagę czasu i informacji, ale przygotował sobie zawczasu grunt, który często jest po prostu przywiązanie i wypróbowywanie swojej przewagi na małżonku taką metodą małych kroczków. Zresztą sam to trochę opisałeś tutaj:
JanekJanek pisze:
24 sty 2019, 10:50
Boję się, myślę że jestem na etapie silnego uzależnienia emocjonalnego od żony
Twoja śluba może dobrze czuć to Twoje uzależnienie, które sam jej kiedyś zapewne ofiarowałeś, no i teraz z tego korzysta. Człowiek przyzwyczaja się to dobrego i ciężko mu to porzucić (mimo, że jego po pewnym czasie odrzuca od takiej demonstracji słabości). U mnie odwrócenie trendu i przywrócenie jakiej takiej równowagi zajęło 1.5 roku (ale końcowego efektu dalej nie jestem pewny), przy okazji wyszło też wiele mechanizmów w rodzinie i bliskim otoczeniu żony, które wspierały taki schemat - zazwyczaj coś zasila takie pragnienia, marzenia, przekonania na temat małżeństwa, uczciwości i wierności, może i u Ciebie warto się temu przyjrzeć? To może jak będziesz silniejszy, bo to strasznie obciąża, nawet myślę b. niż praca własna.

Ale jeśli chodzi o pracę własną. Tu myślę, że jest najwięcej do zrobienia. Żeby się uzależniać emocjonalnie to też trzeba mieć pewne predyspozycje, deficyty. Warto je odkryć i zacząć nad nimi pracować. Na pewno w dłuższym okresie pomogą Tobie, a może z czasem staną się atrakcyjne i dla Twojej ślubnej. Nie wiszenie na żonie, nie tylko wcmacnia i czyni stabilniejsze Twoje poczucie wartości, ale też pozwala innym ogrzać się przy nim.

Jak ktoś mi kiedyś napisał ludzie szanują siłę, bądź więc silny!

Pozdrawiam
rak

P.S. Pamiętaj, że emocje są dosyć bezwładne, wychodzenie z nich, szczególnie silnych namiętności trochę trwa, a rozmowy w tym czasie, szczególnie wzbudzające dodatkowe emocje mogą być często przeciwskuteczne... Z mojego doświadcznia najpierw lepiej zadbać o wspierające otoczenie i wspólne płaszczyzny.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Jonasz
Posty: 1482
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: Jonasz » 24 sty 2019, 14:47

Aleksander pokazał jak stanąć na jednej nodze a Rak na drugiej.
A Bóg jeżeli wyciągniesz ręce to na pewno Cię podźwignie.
Staniesz i nie będziesz się kiwał. ;)
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

JanekJanek
Posty: 18
Rejestracja: 23 sty 2019, 8:31
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: JanekJanek » 24 sty 2019, 18:49

Dziękuję panie i panowie! Wiem z grubsza co mam robić, jak wyjdzie w praktyce, czas pokaże. Cieszę się że mam w was wsparcie, ta świadomość bardzo mi pomaga.
Mija kolejne popołudnie w domu, jest poprawnie, wspólny obiad, sprzątanie, opieka nad dziećmi. Ile w tym wszystkim szczerosci, nie wiem, ale na ten moment to nieważne. Grunt że jest spokojnie. Nie rozpoczynam trudnych rozmów, już wystarczy bezsensownego tłumaczenia, proszenia i mówienia o swoim bólu. Tak będę starał się być silny i będę czekał. Mam nadzieję że moja wiara, choć słaba, da mi siłę.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 5814
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: Nirwanna » 24 sty 2019, 18:54

Janek, myślę, że na ten moment warto zagłębić się w wiedzę o 5 językach miłości. Znasz język miłości żony? Znasz swój?

Bo wiesz, gdy przeczytałam, że doceniasz żonę hasłami "ładnie wyglądasz" to tak trochę mi... witki opadły ;-) mówię jako kobieta, żeby była jasność, i nie po to żeby Ci dokopać, ale zachęcić do wniknięcia w ważny temat :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

JanekJanek
Posty: 18
Rejestracja: 23 sty 2019, 8:31
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: JanekJanek » 24 sty 2019, 20:41

Nirwanno, może gdybym znał "5 języków miłości" to by mnie tu nie było 😀 ebook kupiony, zanurze się w lekturę. Do małżeństwa przy ślubie powinna być dołączona instrukcja obslugi. My z żoną to chyba chodziliśmy po omacku i teraz jest co jest. A tak serio, być może gdybysmy byli wcześniej świadomi uniknęlibyśmy tej sytuacji, a może nie. Zrobię wszystko na co mnie stać żeby uratować nasze małżeństwo i rodzinę, ale czy moje poczynania wystarczą. Jeśli moja żona jest we wspominanym tu amoku i nie potrafi trzeźwym okiem spojrzeć na nasze życie to będzie to twardy orzech do zagryzienia. Oby wystarczyło mi wiary i wytrwalosci

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 5814
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: Nirwanna » 24 sty 2019, 20:46

Ha, podejrzewam, że wielu z nas miało/ma myślenie podobne, jeśli chodzi o tę instrukcję obsługi ;-)

A propos zrobienia wszystkiego - zrób swoje 100%. A do reszty zaproś Pana Boga :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

JanekJanek
Posty: 18
Rejestracja: 23 sty 2019, 8:31
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, jak się podźwignąć?

Post autor: JanekJanek » 24 sty 2019, 20:50

Zaprosiłem. Wystarczy wrażeń na dziś. Jeszcze czas na lekturę jeśli sen nie będzie silniejszy. Dobrej nocy dobrzy ludzie

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości