Sytuacja jak z hororu, pomóżcie mi proszę

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Manial
Posty: 25
Rejestracja: 16 kwie 2019, 12:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Sytuacja jak z hororu, pomóżcie mi proszę

Post autor: Manial » 17 maja 2019, 11:11

jacek-sychar dziękuję za uwagę, to właśnie miałam na myśli , choć wyraziłam to w błędny sposób. Wiem, że bada się i mówio ew. nieważności małżeństwa.Po prostu nie byłam gotowa na to, że będę musiała skarżyć- myślałam, że to odbywa się inaczej. Kiedy myślę o tym, że miałabym raz jeszcze przez to przechodzić, nie wiem czy mam na to siłę.Chciałam tylko prawdy, nawet jeśli okazałoby się, że to może ze mną jest coś nie tak, nie wiem jednak czy za taką cenę.Westchnijcie za mną proszę w modlitwie.Bóg zapłać

jacek-sychar
Posty: 6003
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Sytuacja jak z hororu, pomóżcie mi proszę

Post autor: jacek-sychar » 17 maja 2019, 11:54

Manial pisze:
17 maja 2019, 11:11
Kiedy myślę o tym, że miałabym raz jeszcze przez to przechodzić, nie wiem czy mam na to siłę.Chciałam tylko prawdy, nawet jeśli okazałoby się, że to może ze mną jest coś nie tak, nie wiem jednak czy za taką cenę.
Pamiętaj też, że rozwód w sądzie cywilnym to pikuś w stosunku do tego, co Cię czeka w Sądzie Kościelnym.
Tam dopiero Cię przeczołgają. To nie moje zdanie, tylko zdanie księdza, który miał z tym trochę styczności.

Manial
Posty: 25
Rejestracja: 16 kwie 2019, 12:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Sytuacja jak z hororu, pomóżcie mi proszę

Post autor: Manial » 19 maja 2019, 15:34

jacek-sychar bardzo Tobie dziękuję za tą ważną dla mnie informacje. Nikt nie powiedział dokładnie jak to jest. Rozmawiałam kilka razy z księdzem, który jest sędzią , ale nie pytałam jak dokładnie to jest - dowiedzialam sie tylko, ze bez udziału stron tego samego dnia na przesłuchaniu, czy jak to sie zwie-ze nie spotkam sie tam z mężem czy innymi świadkami bo każdy ma inny termin.Wiem na dziś, że absolutnie nie mam teraz na to siły. Muszę wytrwale modlić się w intecji wyleczenia mnie z ran zadanych,chciałabym już nie czuć miłości, tej małżeńskiej, tylko tą do człowieka jako istoty, nie wchodzić w emocje, nie mieć tej mieszanki zazdrości, gniewu, poczucia odrzucenia, krzywdy. Chciałabym nauczyć się żyć bez tęsknoty za mężem, bez snucia marzeń, żyć z Panem Bogiem, ciesząc się z tego życia, znajdując w nim spokój i spełnienie. Daleka jeszcze przede mną droga i pełna wybojów.Błogosławionej niedzieli kochani

jacek-sychar
Posty: 6003
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Sytuacja jak z hororu, pomóżcie mi proszę

Post autor: jacek-sychar » 19 maja 2019, 15:42

I Tobie błogosławionej niedzieli! :D

Manial
Posty: 25
Rejestracja: 16 kwie 2019, 12:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Sytuacja jak z hororu, pomóżcie mi proszę

Post autor: Manial » 20 maja 2019, 17:07

Wszystko zwaliło się na moją głowę w ten jeden weekend. Córka miała nocować na weekend u taty, tymczasem podrzucił ją do mnie do pracy bez uprzedzenia w piątkowe popołudnie. Odjechał bo widać obecność dziecka nie pasowała jemu tego dnia.Miałam racje - wziął do domu psa swojej kochanki i nie chciał żeby córka widziała jak ona przywozi to zwierze. Okazało się , że pies ma zostać cały weekend u niego. Bałam się tego, że córka będzie nocowała pod jednym dachem z zwierzakiem, którego nie znamy, ale też wiedziałam że córka chciała jechać odwiedzić dziadków i wybrać się z tatą do muzeum albo kina. Niestety, był pies i z planów nici. Prosiłam męza żeby oddał tego psa na noc komuś, bo nie chcę aby dziecko spało z nim pod jednym dachem- odmówił. W sobotę sporo padało, córka poszła z ojcem na spacer 2godzinny i resztę dnia spędziła w domu. Kiedy z nią rozmawiałam była smutna i przygnębiona. Ojciec znikał na długie spacery a ją zostawiał samą w domu. W niedzielę rano, obudziła się i zadzwoniła do mnie. Ojca znowu nie było. Czekała na jego powrót i śniadanie. Napisała do mnie sms, że rozmawiała z babcią (matka męża do której miała w sobotę się wybrać) i że babcia jej mówiła kiedy powiedziała o tym, że my się kłócimy i tata mnie poszarpał, że to mamy sprawa, że mama tak każe jej mówić. W pierwszej chwili zaskoczył mnie ten sms, ale zdążyłam się już tak zirytować, że najpierw były mi mydlone oczy przez kilka miesięcy, a w sytuacji kiedy jej syn użył do mnie przemocy ona znowu go usprawiedliwia. Nie wytrzymałam i poprosiłam córkę, żeby w takim razie zadzwoniła do babci i powiedziała prawdę - to co widziała i co się działo, jak się zachowuje jej syn. Nie chciałam żeby córka miała problemy jak przeczyta to jej ojciec i poprosiłam żeby wykasowała smsy. Niestety, nie dość że przeczytał smsy, to jeszcze córka napisała do mnie przez komunikator, że tata oglądał *(męski narząd rozrodczy)na komputerze. Ojciec znowu wyszedł z domu na długi spacer, córka zadzwoniła do mnie przez kamerkę, grała na komputerze. Powiedziała, że tata oglądał jakieś strony i pokazała jak włączyła grę co się wyświetliło - była to strona pornograficzna - kazałam jej zamknąć. Byłam w szoku.Napisałam do niego żeby patrzył co ogląda przy dziecku i dlaczego zostawia jej komputer bez żadnego nadzoru. W tym czasie pisała już jego matka, oskarżając mnei że moje słowa o uczuciach do męza były nieprawdziwe.Odpisałam, że ja nie zniosę tego dłużej -szarpania mnie, uciekania od córki, kłamstw, tego że robiono mi wodę z mózgu i córce, a dziś jeszcze pornografia na komputerze i dziecko zostawione same sobie na godzine z tym komputerem. Tej niedzieli córka praktycznie cały czas była ze mną na telefonie - nie mogła się do ojca dodzwonić, zamknął ją samą w mieszkaniu i zniknął - nie poszedł do kościoła i jej nie pozwolił iść. Kiedy wrócił była kolejna sytuacja, kazał pakowac się córce i odwozic ja do domu - chociaz miał jeszcze czas jej i jego przyznany przez sąd. Zadzwonilam do córki, ze mnie jeszcze nie ma w domu i bede pozniej - mąż nie chciał czekać, bo czekał ale na przyjazd swojej konlubiny i nie chcial zeby ona spotkała dziecko. Córka rozpłakała się- wyrzucił jakies przygotowane przez nia rzeczy z papieru. Za 15 minut miałam już tel.od teściowej z teściem w tle, że mała dziewczynka sama sobie nie właczy stron pornograficznych, że to na prokuraturę się nadaje, że manipuluje dzieckiem, że mi ją odbiorą i jej syn już będzie działał w tej sprawie, że ja nie zapewniam córce rozwoju, tylko tv, itd. Wszystkie słowa sprzed 4 lat wróciły - znowu poczuli się że mogą rządzić mną i dzieckiem. Jestem załamana. Nic z tego nie rozumiem. Dawałam jemu miłość, cierpliwość , to co miałam najlepsze a on pogrywał z moimi emocjami, z uczuciami i wszystkim. Na domiar złego wprowadził mnie w stan depresji, miałam myśli samobójcze. Dziś w windzie powiedział mojej koleżance, że on mnie nie szarpał - że ja sama sobie to zrobiłam, a on jest po rozwodzie i może robić co chce. Przecież moja córka to widziała. Co ja mam w tej sytuacji zrobić?Poradźcie coś proszę,ja już jestem bez siły.
Ostatnio zmieniony 20 maja 2019, 20:07 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: usunięto dane osobowe

Manial
Posty: 25
Rejestracja: 16 kwie 2019, 12:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Sytuacja jak z hororu, pomóżcie mi proszę

Post autor: Manial » 07 cze 2019, 15:05

Witajcie po długiej przerwie. Tak sobie dziś pomyślałam, że to cholernie trudne.Trudne jest życie po rozwodzie cywilnym w zgodzie z naszą, wybierając bycie samemu (chodzi o ten wymiar fizyczny).Mój ślubny ma już nową partnerkę i z nią żyje jak z żoną, ja wychowuję naszą córkę i przyrzekłam sobie, że nigdy nie złamie i nie splamie sakrametu małżeństwa. Nie wyobrażam sobie, żeby córka miała obraz tego, że nawe po tym kiedy rodzice nie żyją pod jednym dachem, każde z nich bierze sobie nowego partnera i żyje z nim jak z żoną/mężem. Wiem, że nie ma nic na siłę - jeśli mój mąż z taką agresją i złością odsuwał mnie od siebie,nie chciał mnie w swoim życiu, a teraz dla partnerki porzucił czas z córką, to żadnymi argumentami do niczego go nie zmuszę do zmiany zachowania. Oczywiście jako człowieka i kobietę to wszystko bardzo mnie boli - słowa o ty, że jestem imitacją kobiety i inne wulgaryzmy, ale chyba najbardziej boli odrzucenie. Odrzucenie miłości, prawdy, tego że z Bogiem można wszystko jeśli tylko człowiek ma taką wolę. Nie wiem ile razy zadam sobie jeszcze to pytanie:dlaczego?dlaczego mnie to spotkało, dlaczego dając miłość, wybaczenie, chęć budowania wszystkiego od nowa i tak jak to powinno być od zawsze z Panem Bogiem a nie na ludzkich emocjach, dlaczego odrzucenie, dlaczego kłamstwa, dlaczego zdrada, dlaczego ta złość i gniew?Tyle jest tego dlaczego...Bardzo Was Wszystkich proszę, westchnijcie za mnie w modlitwie - muszę zacząć się podnosićz tego upadku i nie oglądać więcej na męża, którego chyba już od dawna nie ma w moim życiu.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 5817
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Sytuacja jak z hororu, pomóżcie mi proszę

Post autor: Nirwanna » 07 cze 2019, 16:46

Manial, duchowo mąż w Twoim życiu będzie obecny zawsze, dopóki będziesz pielęgnować świadomość sakramentu małżeństwa.
A nawet gdy przestaniesz pielęgnować, ta więź sakramentalna nie zniknie, bo Bóg jest wierny do końca.
Natomiast po ludzku warto patrzeć przed siebie, zająć się sobą i swoim przebaczeniem. Po to właśnie masz tę więź z Bogiem, aby na jej fundamencie budować taką postawę - przebaczenia. A kiedyś może - otwartości na pojednanie.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Manial
Posty: 25
Rejestracja: 16 kwie 2019, 12:11
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Sytuacja jak z hororu, pomóżcie mi proszę

Post autor: Manial » 11 cze 2019, 9:59

Nirwanna, dziękuję za mądre słowa. Nie chowam do męża urazy, jednak ból odrzucenia bardzo mi doskwiera. Odsunęłam się od Kościoła, w myślach zadaję sobie pytania dlaczego?Nie ma odpowiedzi. Nie wiem co z sobą zrobić, gdzie pójść? Wszystko nagle schowało się we mgle, a ja błądzę i odbijam się od ścian. Nie rozumiem, nie potrafię sobie tego wyobrazić dlaczego mąż tak wybrał, mimo swoich zapewnień o nierozerwalności małżeństwa, o wierności - straszliwie boli to oszustwo, zdrada i odsunięcie. Jeszcze to, że córka będzie pytała, już pyta i widok jej bólu i smutku w oczach, że tata ma nową "żonę" i plany na nową rodzinę. Jego rodzina wiedziała o wszystkim,nie dość że dali na to przyzwolenie, to jeszcze umiejętnie mną manipulowali i oszukiwali, utwierdzając, że mąż chce do nas wrócić, że nikogo nie ma, że się pogodzimy- że to jego słowa. Wszystko to stek kłamstw. Nie rozumiem, bo to ludzie, którzy są tak religijni, przyjźnią się z księdzem, który nam błogosławił małżeństwo. Skąd taka postawa, dlaczego nikt nie chciał bronić wartości rodziny, sakramentu. Dlaczego ludzie patrzą na to co tu i teraz i zasłaniają się wiarą w miłosierdzie Boga, że im wszystko wybaczy? Nie umiem sobie tego poukładać.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość