Co z przyjaciółką

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Fidelius
Posty: 10
Rejestracja: 29 kwie 2019, 22:17
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Co z przyjaciółką

Post autor: Fidelius » 01 maja 2019, 16:05

Witajcie,
Jestem nowy na forum i oczywiście jestem w kryzysie. Mamy sakrament, trójkę dzieci i jesteśmy obecnie w nieformalnej separacji wymaganej terapią. Jakiś czas temu w czasie terapii dowiedziałem się romansie mojej Żony. Oczywiście nie na terapii. Była to miłość Jej życia. Dzisiaj Żona mnie nie kocha i nie wiem czy kiedykolwiek mnie kochała. To wielki krzyż, ale pewnie wszyscy taki macie. Ostatnio na terapii dowiedziałem się o że muszę akceptować przyjaciółkę mojej Żony i dla mnie też powinna być kimś ważnym, bo skoro kocham swoją Żonę, to pragnąc Jej szczęścia powinienem otworzyć się na Nią, mieć z nią relację, gościć Ja w domu razem z Żoną i spędzać z Nią czas. Nie wiem co mam robić, bo to bardzo trudna relacja. Po naszym ślubie bardzo się na Nią otworzyłem. Nawet namawiałem moją Żonę abyśmy się u niej zatrzymywali, jak jechaliśmy w Jej rodzinne strony. Wszystko zaczęło się psuć, gdy zauważyłem że zaczyna wchodzić naszą relację. Po pewnym czasie stała się sędzią w naszych sprawach. Niestety najwięcej wyszło gdy dowiedziałem się o romansie, o którym oczywiście wiedziała. Wspierała go, kryła ich. Bardzo mnie skrzywdziła. Oceny i wyśmiewanie. Oczywiście przekreśliła nasz związek i namawiała moją Żonę do trwałej separacji. Więcej nie wiem. Sama jest po rozwodzie. W upadku własnego małżeństwa nie widzi swojej winy. Nie osądzam Jej małżeństwa, bo dostrzegam winę Jej męża i bardzo ja broniłem w tamtych dniach. Razem z Żoną staliśmy po Jej stronie. Ale gdy powiedziała mi jak traktowała go przed rozwodem zacząłem otwierać Oczy. Oczywiście to jest ich sprawa. Chcę przez to powiedzieć, że nie widziała winy w sobie a teraz zaczyna być drugą matką moich dzieci. Relacja między nimi jest bardzo silna. Ona jest jak siostra dla mojej Żony i Ciocią dla moich dzieci. Oczywiście nie muszę dodawać, że Przyjaciółka wszystko o mnie wie. Żona chciała aby była Matką Chrzestną naszej najmłodszej córki. Gdy się na to nie zgodziłem, długo znosiłem ataki ze strony Żony i długo nie otwierała się na inne propozycje. Dzisiaj dziękuję Bogu, że wtedy się na to nie zgodziłem. Mam z tym ogromny problem. Spowiednik powiedział mi, żebym zaczął się za Nią modlić. Zbieram się do tego. Dzisiaj wszystko jest jeszcze świeże, ale problem pozostaje i nie wiem jak do tego podejść. Gdzie powinna leżeć granica miedzy Nami a Nią. Jak Jej przebaczyć i ją tolerować, a może akceptować. Nie mam dzisiaj na to siły.

jacek-sychar
Posty: 6621
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: jacek-sychar » 01 maja 2019, 21:56

Już Cię witałem na naszym forum.
Cieszę się, że założyłeś swój wątek.

Ukasz

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Ukasz » 01 maja 2019, 22:56

Fidelius pisze:
01 maja 2019, 16:05
jesteśmy obecnie w nieformalnej separacji wymaganej terapią
Wyjaśnij proszę, bo nic z tego nie rozumiem.
Fidelius pisze:
01 maja 2019, 16:05
w czasie terapii dowiedziałem się romansie mojej Żony
Z powodu terapii, jeszcze przed romansem Twojej żony, byliście w separacji? Z trójką dzieci? Czyli separacja nie jest skutkiem romansu żony - a może jest jej przyczyną? Jak długo ta separacja trwa? Jaki charakter ma ten romans?
Fidelius pisze:
01 maja 2019, 16:05
Oczywiście przekreśliła nasz związek i namawiała moją Żonę do trwałej separacji.
Namawiała Twoją żonę, aby dla ułożenia sobie życia z kowalskim wystąpiła o separację, a nie rozwód, choć sama jest rozwódką? To oczywiście mogło się zdarzyć, ale wygląda dziwnie.
Fidelius pisze:
01 maja 2019, 16:05
Sama jest po rozwodzie. W upadku własnego małżeństwa nie widzi swojej winy. Nie osądzam Jej małżeństwa, bo dostrzegam winę Jej męża i bardzo ja broniłem w tamtych dniach. Razem z Żoną staliśmy po Jej stronie.
To ona wystąpiła o rozwód czy może mu się sprzeciwiała? Czy Ty wraz z żoną byłeś za rozwodem czy przeciw?
Fidelius pisze:
01 maja 2019, 16:05
Ostatnio na terapii dowiedziałem się o że muszę akceptować przyjaciółkę mojej Żony i dla mnie też powinna być kimś ważnym, bo skoro kocham swoją Żonę, to pragnąc Jej szczęścia powinienem otworzyć się na Nią, mieć z nią relację, gościć Ja w domu razem z Żoną i spędzać z Nią czas.
Jesteście w separacji, czyli - jak rozumiem - nie masz relacji z żoną, ale masz mieć z jej przyjaciółką, która namawia żonę na porzucenie Ciebie? Więcej - ta separacja jest z powodu terapii, i z powodu tej samej terapii masz mieć relację z przyjaciółką?
Bardzo to wszystko dziwne. Może lepiej znaleźć terapię, która wymaga separacji z toksyczną przyjaciółką i relacji z żoną, a nie odwrotnie?
Fidelius pisze:
01 maja 2019, 16:05
Dzisiaj Żona mnie nie kocha i nie wiem czy kiedykolwiek mnie kochała.
Nie siedzisz w jej głowie ani w jej sercu. Rozumiem, że żona komunikuje Ci brak miłości - i tylko tyle możesz stwierdzić.
Nigdy Cię nie kochała... Ale ślub z Tobą wzięła? I urodziła Ci trójkę dzieci?
Wiesz, myślenie o przeszłości jest bardzo intencjonalne. Bardziej kreujemy obrazy zgodne z aktualnym nastawieniem niż rzetelnie odtwarzamy to, co było. Filtrujemy wspomnienia zgodnie z kluczem przeżywanych uczuć, jednocześnie je deformując, dopasowując do założonej intencji. Te niewygodne wypieramy, a potrzebne, lecz brakujące, często nawet tworzymy, budując z różnych oderwanych epizodów. Im bardziej emocjonalny temat i odleglejsza przeszłość, tym pamięć jest bardziej odległą od rzeczywistości. Warto sięgnąć do zapisów z dawnych lat, żeby trochę to zweryfikować - np. zdjęć, listów, może cudzych wspomnień.

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 272
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Pijawka » 02 maja 2019, 0:32

Dlaczego zaimki osobowe piszesz wielka literą? Rozumiem jeszcze, że tak piszesz w stosunku do żony.. ale taki szacun do jej psiapsióły?? Przepraszam za to określenie. Celowo nie pisze tutaj "przyjaciółka" bo w moim rozumieniu prawdziwa przyjaźń to diametralnie inna relacja- ale to moje zdanie, nie będę wnikać i oceniać. Mniejsza o to.
Mam wrażenie że przerażające jest to, co napisałeś- co usłyszałeś na terapii- jak masz traktować przyjaciółkę żony(akceptacja, bliskie relacje itd..) Dla mnie byloby to niedopuszczalne i zmieniłabym terapeutę. Domyślam się, że nie powiedział tego katolicki terapeuta?
I jeszcze jedno- czy w terapii uczestniczyć sam czy z żoną?? Jak długo? Jaki był powód terapii?
Ps. Nie musisz oczywiście odpowiadać na forum...Ale przemyśl czy nie stoisz pod ścianą...

Awatar użytkownika
Fidelius
Posty: 10
Rejestracja: 29 kwie 2019, 22:17
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Fidelius » 02 maja 2019, 10:06

Separacja nieformalna polega na tym, że nie jest ustalona przez sąd. Oboje musimy zgodzić sie na jej wszystkie elementy. I tak ja mam dwa dni, kiedy mogę być w naszym domu. Jeśli czuję się ok, Żona też wtedy może być. Razem spędzamy niedzielne popołudnie aby dzieci miały całą rodzinę w komplecie a my byśmy mogli zacząć coś budować. Separacja została ustalona na terapii, jako element startu, aby przerwać złe mechanizmy.

Romans zaczął się w trakcie terapii i w trakcie separacji.

Przyjaciółka nie chciała rozwodu. Mąż Ja opuścił i związał się z inną kobietą. Oboje są wierzący. Przyjaciółka zgodziła się na swój rozwód. Nie wiem czy namawiała Żonę na rozwód. Namawiała Żonę na separację na pewno, ale Kowalski ma Żonę i dzieci. Kowalski jest (był) gotowy zostawić ich i związać się z moją Żoną (oczywiście z naszymi dziećmi). Nie muszę dodawać, że Kowalski tez jest wierzący..

Romans nie trwał długo, bo gdy się o nim dowiedziałem, zakończyła go. Mieli natomiast spore plany.. Po tym dramacie, jeszcze bardziej ją kocham. To chyba wynik tego że bardzo się za nich modliłem. Ale to spowodowało, że zacząłem częściej bywać w domu. Żona się zaczęła odmieniać pod wpływem mojej silniejszej miłości. Zatem były okresy w których wracałem do domu częściej.

Terapia jest bardzo katolicka. Ale trochę się gubię na niej. Żona jasno powiedziała że mnie nie kocha i wyparła się naszego małżeństwa. Zatem zgodnie z zasadą "wszystko w wolności" Żona niewiele musi, bo mnie nie kocha, ale wiele może. Ja, ponieważ kocham powinienem kierować się Jej dobrem. I w zasadzie jest tu dużo racji. wierzę w to że Żona chce mnie pokochać, problem w tym że zaczynam odczuwać, że znów chce ustawić warunki swojej miłości. Jeśli je spełnię, to mnie pokocha, jeśli nie to nie będziemy razem.

Lawendowa
Posty: 6038
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Lawendowa » 02 maja 2019, 10:32

Fidelius pisze:
02 maja 2019, 10:06
Separacja nieformalna polega na tym, że nie jest ustalona przez sąd. Oboje musimy zgodzić sie na jej wszystkie elementy. I tak ja mam dwa dni, kiedy mogę być w naszym domu. Jeśli czuję się ok, Żona też wtedy może być. Razem spędzamy niedzielne popołudnie aby dzieci miały całą rodzinę w komplecie a my byśmy mogli zacząć coś budować. Separacja została ustalona na terapii, jako element startu, aby przerwać złe mechanizmy.

Terapia jest bardzo katolicka. Ale trochę się gubię na niej.
A jaka była przyczyna, że na tej terapii się znaleźliście i dlaczego jej prowadzenie wymaga, aż tak drastycznych rozwiązań jak separacją?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Awatar użytkownika
Fidelius
Posty: 10
Rejestracja: 29 kwie 2019, 22:17
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Fidelius » 02 maja 2019, 10:37

Przede wszystkim zła komunikacja. Jesteśmy z innych bajek. Oboje z Żoną bardzo się rozmijaliśmy. Oboje cierpieliśmy i Żona postanowiła odejść. Przemocą zmusiła mnie do wyprowadzenia się z domu. Wtedy zaczęliśmy terapię.

Awatar użytkownika
Fidelius
Posty: 10
Rejestracja: 29 kwie 2019, 22:17
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Fidelius » 02 maja 2019, 10:38

Później wróciłem na chwile wi wtedy zaczęliśmy terapię.

marylka
Posty: 1361
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: marylka » 02 maja 2019, 12:51

Fidelius pisze:
02 maja 2019, 10:38
Później wróciłem na chwile wi wtedy zaczęliśmy terapię.
Jak to możliwe, że w domu gdzie powinien decydowac facet rzadzi jakas obca baba?

Co to znaczy że wracasz na chwile?
A co to znaczy, że sie wyprowadziłeś?
Zostawiles dzieci?

Ta po rozwodzie pewnie nie ma swojego życia i z checia sie u Ciebie rozgoscila
A Ty jej pozwoliles?
Ustapiłeś miejsca?

Piszesz że kiedy byles przeciwny to żona nie wziela jej za chrzestna do Twojego dziecka.
Czyli - liczy sie z Twoim zdaniem
Piszesz, że jak wrociles do domu, to cos na lepsze zaczeło miedzy Wami sie ukladać

Możesz wrocic do domu?
Zaczac od relacji z dziećmi?
Komunikacja zła?
Możecie jechac na weekend małżeński?

Polecam płyte "Przez śmiech do lepszego małżeństwa. Z żona obejrzyjcie. Nie pożałujecie.
To o komunikacji w zabawny sposób przedstawione.
Pozdrawiam

jacek-sychar
Posty: 6621
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: jacek-sychar » 02 maja 2019, 19:41

marylka pisze:
02 maja 2019, 12:51
Jak to możliwe, że w domu gdzie powinien decydowac facet rzadzi jakas obca baba?
Marylka

Żona to obca baba? :shock: :o :shock:
Czego to ja się podowiaduję na tym forum. :?

marylka
Posty: 1361
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: marylka » 02 maja 2019, 19:51

jacek-sychar pisze:
02 maja 2019, 19:41
marylka pisze:
02 maja 2019, 12:51
Jak to możliwe, że w domu gdzie powinien decydowac facet rzadzi jakas obca baba?
Marylka

Żona to obca baba? :shock: :o :shock:
Czego to ja się podowiaduję na tym forum. :?
Jacku! "Obca baba" to ta koleżanka /pseudoprzyjaciel/ a nie żona!!!!

Awatar użytkownika
Fidelius
Posty: 10
Rejestracja: 29 kwie 2019, 22:17
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Fidelius » 02 maja 2019, 23:55

Nie zostawiłem dzieci, ale przyszedł taki dzień w którym wyzwiska przy dzieciach były tak intensywne że stwierdziłem że już nic nie osiągnę z nimi w takiej relacji. Wtedy zgodziłem się wyprowadzić. Wróciłem po miesiącu, wtedy zaczęliśmy terapię i Terapeutka poprosiła mnie abym dla dobra terapii odseparował się od rodziny.

Żona czasem liczy się z moim zdaniem. Po wielu latach wiem, że coś mogę z Nią osiągnąć, ale zawsze kosztuje to morze nienawiści. Dlatego wybieram najważniejsze rzeczy, jak np. wybór matki chrzestnej.

Nie wiem co się dzieje dzisiaj między Żoną a Przyjaciółką, więc nie mogę reagować. Nie mogę stosować praktycznie żadnych argumentów, bo mamy bardzo trudną relację i moje argumenty zawsze były odbierane negatywnie. Stworzyłem specjalny język słów, na które Żona nie może negatywnie zareagować, albo ich negatywnie zinterpretować. Nie mogę Prosić Żony o konstruktywną rozmowę, bo to znaczy że nie rozumiem kobiet, które mówią innym językiem (niekonstruktywnym). Nie mogę dzisiaj mieć żadnych oczekiwań, bo Żona mnie nie kocha, więc nie niczego nie musi. Nie mogę nawet zapytać Jej, czy sakrament i przysięga przed Bogiem nic dla Niej nie znaczy, bo Ona odbiera to, że szantażuję ją sakramentem.

Wiele przeszedłem, rozważałem drogę z charyzmatykami i Oni wszyscy powiedzieli mi, że jedyne co mogę w tej sytuacji to czekanie na moją Żonę, być może całe życie. Powinienem też być dla Niej dobry i zawsze otwarty. I tą drogę obrałem.

Czasem wracam do domu na dni, które nie są mi ustalone, wtedy są dobre relacje z Żoną i razem jako rodzina. Oczywiście na zaproszenie Żony.

Język miłości też owocuje. Nie pisałem o tym wiele, więc macie może wyłącznie negatywny obraz, ale moja Żona też otwiera się na nas. Problem w tym, że nie ma średnich stanów. Są albo pozytywne, albo negatywne i wtedy Żona idzie na totalne wyniszczenie. Mieliśmy piękne chwile w czasie tej terapii, ale gdy wraca temat drażliwy, jak np. Przyjaciółka, to Żona od razu jest gotowa się rozstać, bo jest wolnym człowiekiem i jakiekolwiek oczekiwania niezgodne z Jej wolnością są przemocą i terrorem.

Ale Przyjaciółka to dla mnie dużo cięższy problem, bo z Nią ślubu nie brałem i Jej nie umiem przebaczyć tak jak Żonie.

Dlatego proszę Was o radę, co powinienem zrobić i gdzie tak naprawdę powinny przebiegać granice dotyczące przyjaźni. Oczywiście nie muszę dodawać, że musiałem odstawić po ślubie przyjaciół nieakceptowanych przez Żonę.

Ukasz

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Ukasz » 03 maja 2019, 14:30

A może rozmowa z tą przyjaciółką? Doświadczyła rozpadu rodziny i może byłaby gotowa wycofać się choćby częściowo, żeby Wam ułatwić odbudowę relacji?

Awatar użytkownika
Fidelius
Posty: 10
Rejestracja: 29 kwie 2019, 22:17
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Fidelius » 03 maja 2019, 20:54

Do rozmowy pewnie dojdzie prędzej czy później, tylko ona nic nie wniesie, bo Przyjaciółka zawsze pięknie mówiła że "Ona woli się poświęcić dla naszego dobra i wycofać", tylko co z tego jeśli uważa, że jestem niedobry dla Żony i Ona musi Jej pomagać. Poza tym jeśli z Nią porozmawiam i w wyniku tej rozmowy Ona rzeczywiście wycofa się relacji z Moją Żoną, Żona uzna że wszedłem w relację między nimi i zmusiłem Przyjaciółkę do odejścia.

Awatar użytkownika
Fidelius
Posty: 10
Rejestracja: 29 kwie 2019, 22:17
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Co z przyjaciółką

Post autor: Fidelius » 03 maja 2019, 20:55

Macie jakieś myśli lub doświadczenia, gdzie ta granica powinna przebiegać?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości