Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Linna
Posty: 64
Rejestracja: 05 maja 2019, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Linna » 13 maja 2019, 10:08

Dziękuje za każde Wasze słowo, za poświęcony czas, za pamięć w modlitwie!
Ja sie nie potrafię modlic. Na razie nie potrafię się nawet dłużej skupić. Nie wiem jak zacząć zwracać się do Boga, bardzo chcę znaleźc taki klucz, którym otworzę drzwi do Niego. Tak sobie myslę, może to, co mnie spotkało to jest własnie ten klucz? Że w ten sposób mnie woła? I powinnam pokornie to przyjąć i się cieszyć, że mną wstrząsnął? Może to jest kierunek w jakim mam iśc? Przestać się zadręczać, rozdrapywać i patrzeć na to własnie tak i wierzyć, że tędy droga do ukojenia? I czekać? Cos robić? Co?
Jestem wykończona moim stanem, nieprzewidywalnością moich emocji.
W filmie "American Beauty" był taki motyw z workiem. Lata temu ten film widziałam, zapamiętałam z niego tylko ten worek, bo to było coś niezwykłego. Ja się własnie tak teraz czuję https://www.youtube.com/watch?v=gHxi-HSgNPc
Owszem, postawiłam mężowi kilka warunków, wszystkie spełnił, oprócz zmiany pracy, bo to nie takie proste. On tez cierpi, bo nie chce widzieć kowalskiej, stara sie ograniczyc kontakty do minimium, ale wiecie... Chyba sie jej obawia, jakiejś zemsty z jej strony. Przeciez on w ogole nie zna tej kobiety! Wie o niej tylko to, co mu o sobie opowiedziała, w najkorzystniejszym świetle. Nie wie dlaczego straciła swoje małżeństwo, co było prawdziwym powodem. Piszę to i znowu przecieram oczy ze zdumienia, że taki ostrozny, przewidujący wszystko facet, tak oczadział. Uświadomiłam mu, że kowalska może byc nieprzewidywalna i kuta na cztery łapy, a nie taka tiu tiu tiu, buziaczki, całuski, przytulaski itd, jaką miał niewatpliwą przyjemnośc poznac.
Jacek - czytam. Tak bardzo chce juz byc juz obiema nogami na etapie przetrwania. Ja jestem zadaniowiec. Nie roztrząsam, nie rozczulam się nad sobą, porządkuję, zamykam i do przodu. Ale teraz - worek na wietrze.
Zmykam do pracy. Oczy jak królik, niech będzie, ze alergia na pyłki ;)

PS.
Powoli zaczynam poznawać Wasze historie. Wzrusza mnie, ze mimo tego, że tkwicie w tak traumatycznych przezyciach, macie jeszcze siłę na słowa wsparcia dla innych. Może tez kiedys do tego dojdę?

s zona
Posty: 3270
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: s zona » 13 maja 2019, 10:11

jacek-sychar pisze:
13 maja 2019, 9:14
Linna

Przed chwilą udało mi się załatwić, że artykuł o etapach przebaczania wyświetla się już cały:
https://www.katolik.pl/przebaczenie-jak ... ,news.html

Gorąco polecam. Mi dał on bardzo dużo, bo zrozumiałem swoje emocje.
Jacku , mialabym prosbe ..

Czy Moderacja moglaby rozwazyc , zeby moze ten artykul wrzucic oddzielnie gdzies w poczytnym miejscu , podobnie , jak Liste ZERTY czy inne pomoce ?
Sadze , ze byloby to pomocne szczegolnie nowym osobom , bo chyba kazdy to przechodzi ..
Podobnie , tez ten link o zafiksowaniu emocjonalnym , tez ciezko go wydlubac , jesli jest potrzeba ..

To tak ku rozwadze Moderacji , moze warto ..
Przepraszam , ze u Limny i dzieki za cierliwosc :D

Uczciwa zona
Posty: 53
Rejestracja: 26 sty 2019, 8:54
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Uczciwa zona » 13 maja 2019, 15:44

Do Linna.
Kochana Bóg bardzo Cię kocha i chce dla Ciebie jak najlepiej. Ja bez Jezusa nie dałabym rady. Na początku jak wyszła zdrada męża to pytałam Boga dlaczego? Czemu mi to zrobił? Czemu akurat taki rodzaj "bolu" na mnie zesłał? choć wiedział że to był mój najczulszy punkt . (Mój mąż też był moim pierwszym chłopakiem-jedynym i w drugą stronę ja byłam jego pierwsza dziewczyna). Dla mnie czystość przedmalzenska jak i miłość, uczciwość, wierność były najważniejsze. Wielokrotnie mężowi przed jak i po ślubie powtarzałam jak my mamy fajnie mamy siebie od początku do końca.
Teraz wiem że to nie Bóg zesłał na mnie to cierpienie lecz ten bol sprawila, sprawia najbliższa mi osoba która jest tylko człowiekiem (dopiero po zdradzie to do mnie dotarło).
Mnie po tym wszystkim też ciężko było się modlić. Słuchałam tylko Aktu oddania sìę Jezusowi. Proszę posłuchaj "Jezu Ty się tym zajmij" wbij w Youtube.

s zona
Posty: 3270
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: s zona » 13 maja 2019, 16:35

Linna pisze:
12 maja 2019, 22:11

Chciałabym zmienić życie o 180 stopni, wyjechać gdzieś z Polski, zacząć wszystko na nowo, ale żal dzieci i wnuczęcia w drodze.

Co do Jezusa... Głupio mi. Tyle lat obojętna, a teraz jak trwoga...
Przed soba nie uciekniesz ....nawet za ocean ..

Limno , mnie kiedys tutaj Twardy powiedzial , ' ... zeby uwierzyc Bogu , nie w Boga "...,jak do tej pory .. " Prawie " to samo .. ale posluchalam ...przylgnelam ..
Teraz wydaje mi sie , jak kiedys moglam " tylko " wierzyc ..
I potrzebne bylo to przeczolganie przez kryzys ..A w ilu rzeczach bylam zielona , to szok :shock: 8-)

A moze zajrzysz na Skype http://sychar.org/skype/ tak z ciekawosci :idea:
Mnie kiedys Rekolekcje i wakacje postanawily na nogii , ale to jeszcze chwila do wakacji .. a Skype masz w zasiegu ..
ps a wiesz , ze wczoraj byla Niedziela Dobrego Pasterza ...

Uczciwa zona
Posty: 53
Rejestracja: 26 sty 2019, 8:54
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Uczciwa zona » 13 maja 2019, 18:02

Do Linna.
https://youtu.be/JOpIBoZCIFM
Głowa do góry dzisiaj Matka Boża Fatimska okrywa Cię swoim płaszczem.
Pamiętaj nigdy sie nie poddawaj.
I staraj się powoli, odkładac leki od psychiatry one bardzo szkodzą . A jesli chodzi o ziolowe leki to ja tez je biore, ale tylko po to by uspokoic się przed spaniem i zasnać.
Wiem że łatwo się mówi ale Kochana Ty teraz musisz dbać bardzo o siebie i swoje zdrowie.
Jesli będziesz mocniejsza fizycznie to i psychicznie będzie Tobie choć trochę lżej. (Ja tak mam)
Trzymaj się cieplutko.

SiSi
Posty: 443
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: SiSi » 13 maja 2019, 20:36

Linna,
Wszyscy piszą zadbaj o siebie. To najważniejsze choć wiem, że wsciekle trudne.
Wyjdź na spacer, spotkaj z koleżankami, porozmawiaj, wyrzuć trochę bólu, popłacz sobie, pokrzycz.
Spróbuj choć na kilka chwil odseparować się od myślenia o tym co się stało. Ja na początek robiłam 10 minut, o czymkolwiek tylko nie o tym.
Wszystko teraz jest dla Ciebie trudne - wiem doskonale. Przepaść. Wiedz tylko, że tu wszyscy doskonale Cię rozumieją.
Pisz, wyrzucaj, opowiadaj bylebyś choć przez chwilę poczuła się lepiej.
Ściskam mocno
Bądź dzielna.

Awatar użytkownika
Linna
Posty: 64
Rejestracja: 05 maja 2019, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Linna » 13 maja 2019, 22:14

Uczciwa zona, s zona, SiSi...
Bardzo Wam dziękuję za te słowa! Jesteście kochane, przytulam Was mocno. I oczywiście ryczę jak bóbr.

Tak, jak pisałam wcześniej, religijnie jestem nie bardzo. Nie brak mi duchowości, ale religijności owszem. NIe wiem jak sie za to zabrać. Chyba trzeba będzie z rozsądku, na siłę i czekać, az się jakies światełko zapali. Zazdroszczę Wam, że macie tak silna wiarę i ufnośc i ze Wam to tka pomaga. Ja się czuję utulona na ekumenicznych spotkaniach wspólnotowych, na których znalazłam się przypadkiem (wiem wiem nie ma przypadków ;)
Od samego początku, od dnia, w którym zawalil mi się swiat, staram się w jakiś sposob dbać o siebie. Od razu, w ten sam dzien zapisałam sie na terapie indywidualną, aby ze stresu nie wpaść w depresję, wrzody, raka itd. Trafiłam do cudownej osoby!
Dbam o siebie fizycznie, potrafię się mobilizować do sportu. Pierwszy raz w zyciu, za namową koleżanki, która wie o wszystkim, kupiłam sobie buty za 500zł! (Niestety, mam z tego powodu wyrzuty sumienia ...) Zmieniłam fryzurę. Schudłam (wreszcie). Przeczytałam pół internetu na temat zdrad, szoku, stresu pourazowego.
Wierzę, że to wszystko jakoś mnie podtrzymuje. No i znalazłam WAS!!!
W pracy muszę być aktywna potrójnie, bo akurat taki teraz mam czas. To nawet dobrze, bo trzeba sie spinac. Ale potem w domu jestem w stanie tylko strzelać do kulek na telefonie... godzinami..
Też myslałam o wolontariacie. Chciałabym, abysmy razem z mężem czegoś się podjęli. To tez forma dbania o siebie, o nas. Tak mi się wydaje.
W przyszłym tygodniu idziemy na pierwszą terapię małżenską. Jestem bardzo ciekawa tego spotkania.

Mój mąż bardzo się stara. Robi mi sniadanie do łóżka, nieba chce przychylic, chodzi na paluszkach, cały czas chce mnie przytulać, planuje wspólne podróże. Chyba ostatnio bylo tak 30 lat temu.
Tak bardzo chcę go pokochać takiego jakim jest, ale nie potrafię! Nie umiem nazwac tego co do niego czuję. Czasem wydaje mi się, że juz, już powiem mu, że go kocham, ale pojawia sie tsunami, że jednak był z tamtą kobietą, czuł się z nią szczęśliwy, kochał ja i pragnął. I juz stoi przede mna obcy człowiek, a nie mój kochany mąż.

NIe pisałam Was o tym, że pochodzę z rozbitej rodziny. Mój ojciec odszedł do kochanki, gdy miałam kilka lat. Rodzice się rozwiedli. Potwornie się bałam ze mama popełni samobójstwo z rozpaczy. Potem wyszła za mąż za mężczyznę, który krótko po ślubie okazał się alkoholikiem.
Cieszyłam się, że mój mąz pochodzi ze szczęśliwej rodziny, ma za wzór kochających się i szanujących rodziców i dziadków, do późnej starości. Liczyłam na to, ze nie spotka mnie to, co moja mamę, a wartości wpojone mu w dzieciństwie, będą trwałe i nie do złamania. I tak było przez 31 lat...

Lawendowa
Posty: 1620
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Lawendowa » 13 maja 2019, 23:38

Linna pisze:
13 maja 2019, 22:14
I oczywiście ryczę jak bóbr.
A to akurat jest bardzo potrzebne... przez jakiś czas. Byle nie za długo.
Linna pisze:
13 maja 2019, 22:14
Tak, jak pisałam wcześniej, religijnie jestem nie bardzo. Nie brak mi duchowości, ale religijności owszem.
Ja odkryłam, w najgorszym dla mnie czasie, że w maleńkim kościółku, zaledwie kilka kilometrów ode mnie, jest całodzienna adoracja. Wstępowałam tam bardzo często: wracając z pracy, z zakupów, wożąc dzieci na zajęcia. Jak miałam odrobinę siły odmawiałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego, a jak nie miałam, tylko siedziałam wpatrując się w ciszy, a łzy lały się strumieniami. Ocierałam łzy i wracałam do domu z nowymi siłami. I tak to się powtarzało, ale było coraz lepiej.
Zresztą Koronka towarzyszyła mi wtedy ciągle. Zasypiałam z różańcem w ręce, jak budziłam się w środku nocy zaczynałam ją odmawiać. W ciągu dnia jak nie miałam siły się modlić tylko słuchałam:
https://www.youtube.com/watch?v=wjekiuxtmNw
a miałam wersję lednicką zapisaną wszędzie.
Linna pisze:
13 maja 2019, 22:14
Od samego początku, od dnia, w którym zawalil mi się swiat, staram się w jakiś sposob dbać o siebie. Od razu, w ten sam dzien zapisałam sie na terapie indywidualną, aby ze stresu nie wpaść w depresję, wrzody, raka itd. Trafiłam do cudownej osoby!
Dbam o siebie fizycznie, potrafię się mobilizować do sportu. Pierwszy raz w zyciu, za namową koleżanki, która wie o wszystkim, kupiłam sobie buty za 500zł! (Niestety, mam z tego powodu wyrzuty sumienia ...) Zmieniłam fryzurę. Schudłam (wreszcie). Przeczytałam pół internetu na temat zdrad, szoku, stresu pourazowego.
Wierzę, że to wszystko jakoś mnie podtrzymuje. No i znalazłam WAS!!!
Ja, jak Cię czytam, to odnoszę wrażenie, że Ty sobie znakomicie radzisz, jak na ten etap kryzysu.
Coś czuję, że jako zadaniowiec chciałabyś pewne etapy przeskoczyć, przyspieszyć, a tak się nie da. Wszystko ma swój czas.
Linna pisze:
13 maja 2019, 22:14
W pracy muszę być aktywna potrójnie, bo akurat taki teraz mam czas. To nawet dobrze, bo trzeba sie spinac. Ale potem w domu jestem w stanie tylko strzelać do kulek na telefonie... godzinami..
Masz rację, że to dobrze. To akurat naturalna reakcja organizmu, że po powrocie do domu włącza Ci się tryb oszczędnościowy.
Ja gdy odkryłam, że mój mąż na okrągłą rocznicę ślubu zafundował sobie kochankę przeżyłam szok. Na moje szczęście (tak, tak) zawodowo miałam sprawy takie, które musiały być zrobione akurat wtedy i nie dało się "uszczęśliwić" nimi nikogo. Nie było wyjścia, trzeba było prawie całą energię skupić na dokończeniu tych spraw. To zmuszało do aktywności i ratowało przed zapadaniem się w rozpacz. Trzeba było jakoś trzymać się miedzy ludźmi, a wracając do domu tym bardziej, by dzieci miały w kimś oparcie. A później powoli było coraz lepiej.
Linna pisze:
13 maja 2019, 22:14
Mój mąż bardzo się stara. Robi mi sniadanie do łóżka, nieba chce przychylic, chodzi na paluszkach, cały czas chce mnie przytulać, planuje wspólne podróże. Chyba ostatnio bylo tak 30 lat temu.
Tak bardzo chcę go pokochać takiego jakim jest, ale nie potrafię! Nie umiem nazwac tego co do niego czuję. Czasem wydaje mi się, że juz, już powiem mu, że go kocham, ale pojawia sie tsunami, że jednak był z tamtą kobietą, czuł się z nią szczęśliwy, kochał ja i pragnął. I juz stoi przede mna obcy człowiek, a nie mój kochany mąż.
A myślałaś o warsztatach albo rekolekcjach nt przebaczenia?
Warto nic nie przyśpieszać na siłę, bo to tak jakbyś koniecznie chciała chodzić na złamanej nodze zanim się zrośnie. Trzeba czasu. Warto część swoich emocji wentylować, by nie zamęczyć nimi męża.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Awatar użytkownika
Linna
Posty: 64
Rejestracja: 05 maja 2019, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Linna » 14 maja 2019, 8:33

Lawendowa pisze:
13 maja 2019, 23:38
A myślałaś o warsztatach albo rekolekcjach nt przebaczenia?
Warto nic nie przyśpieszać na siłę, bo to tak jakbyś koniecznie chciała chodzić na złamanej nodze zanim się zrośnie. Trzeba czasu. Warto część swoich emocji wentylować, by nie zamęczyć nimi męża.
Tak, myslałam o warsztatach, rekolekcjach, chciałam teraz do Tyńca dla małżenstw w kryzysie, ale nie ma juz miejsc, nastepne dopiero w październiku :(
Śledzę zakładkę o rekolekcjach na stronie sycharowej, jestem na bieżąco. Powoli czytam teksty i słucham nagrań, które mi podpowiedzieliscie, ciężko się skupiam, więc pomalutku.
A może cos podpowiesz? Gdzie szukać czegoś wartościowego, co nam obojgu był pomogło? Mnie jest potrzebny kontakt z żywym człowiekiem. Potrzebowałabym takiej solidnej rozmowy, która by mnie poukładała. Jasnych, prostych komunikatów.

Tak, ja własnie chcę, aby ta noga się zrosła ekspresowo, wiem, ze się tak nie da, ale nie umiem znaleźć w sobie pokory i cierpliwości. Wiele razy pomagałam róznym osobom przejść przez trudne chwile i motyw ze złamaną nogą stosowałam nie raz. Ale w swoim własnym przypadku chcę uleczenia natychmiast...

Jak wentylować emocje?

Wysłuchałam sobie wczoraj w nocy tej piesni. Nie znałam. Dzisiaj pójdę do jakiegoś pustego kościoła posiedzieć. Nie licze na to, ze cos drgnie. Na razie moja komunikacja z Bogiem to ściana.

Dziękuję Ci serdecznie za ten wpis!!!

jacek-sychar
Posty: 6217
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: jacek-sychar » 14 maja 2019, 9:31

Linna pisze:
14 maja 2019, 8:33
Mnie jest potrzebny kontakt z żywym człowiekiem.
No to wakacje z Sycharem!
19 maja o godz. 19:00 rozpoczną się zapisy.
Więcej informacji jest tutaj:
viewforum.php?f=73

Ja oczywiście zapraszam na turnusy górskie. Nie ma to jak długie rozmowy na szlaku. :P

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 6301
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Nirwanna » 14 maja 2019, 10:12

Natomiast najbliższą sobotę możesz spędzić w sycharkami na Dniu Skupienia, info tu: viewtopic.php?f=75&t=92&p=161387#p161387
;-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 3270
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: s zona » 14 maja 2019, 11:05

Linna pisze:
14 maja 2019, 8:33

Tak, myslałam o warsztatach, rekolekcjach, chciałam teraz do Tyńca dla małżenstw w kryzysie, ale nie ma juz miejsc, nastepne dopiero w październiku :(
A moze Spotkania Malzenskie . przyjezdzaja tam malzenstwa na roznym etapie i zaangazowaniu ..
I masz to juz na cito , na WE .. pakujesz meza - jesli sie zgodzi i jedziecie :D
Moj maz o dziwo sie zgodzil , a szukalam Rekolekcji ignacjanskich - Fundamentu na sierpien ..
http://www.spotkaniamalzenskie.pl/pl/re ... tw/terminy
Widze , ze na nastepny We 17 - 19 sa 4 rozne osrodki , mnie kiedys kolezanka polecala Grodek nad Wisla .. ale masz wybor ..
A na wakacje z Sycharem tez warto :D

s zona
Posty: 3270
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: s zona » 14 maja 2019, 11:13

Limno ,
prosze posluchaj moze tego linku , w 22:55 pomyslalam o Tobie o kolejnym powolywaniu do malzenstwa
https://www.youtube.com/watch?v=ZiQcACg2VHI
Ks. Piotr Pawlukiewicz - Możesz upaść nawet trzysta razy, a Bóg i tak będzie miał dla Ciebie plan

jacek-sychar
Posty: 6217
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: jacek-sychar » 14 maja 2019, 11:41

s zona pisze:
14 maja 2019, 11:05
I masz to juz na cito , na WE .. pakujesz meza - jesli sie zgodzi i jedziecie
Przepraszam bardzo, ale co to jest WE? :shock:

Awatar użytkownika
Linna
Posty: 64
Rejestracja: 05 maja 2019, 20:16
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Chcę się pozbierać po zdradzie. JUŻ!!!

Post autor: Linna » 14 maja 2019, 12:37

s zona pisze:
14 maja 2019, 11:13
Limno ,
prosze posluchaj moze tego linku , w 22:55 pomyslalam o Tobie o kolejnym powolywaniu do malzenstwa
https://www.youtube.com/watch?v=ZiQcACg2VHI
Fajnie, że bywają mężowie, którzy potrafią takie pokusy spuścić w toalecie, a nie pielęgnować miesiącami i szukac powodu w żonie, "bo mało rozmawiała".

Dzięki za wszystkie namiary na wyjazdy! Mąz się na wszystko zgadza, bylebym tylko przestała płakać... Tak nam się teraz poukładało, że nasz problem musi zostac trochę przykryty przez inne sprawy rodzinne, więc nie bardzo możemy planowac na 100%. WIerzę, ze jak będzimy sobie mogli pozwolic na wyjazd, to będą miejsca, bo bardzo chcemy. Chociaż na jeden dzien. :)

Wiecie, dla mnie to jest lekki szok, bo ja w ogóle nie chodziłam do kościoła, nie modliłam się, nigdy nie czułam takiej potrzeby. To mąż co tydzien na mszy, nawet się z tego podśmiewywałam. Ja zero relacji z Bogiem, a Wy mi tu taki love bombing! :D
Uczciwa zona pisze:
13 maja 2019, 15:44
Słuchałam tylko Aktu oddania sìę Jezusowi. Proszę posłuchaj "Jezu Ty się tym zajmij" wbij w Youtube.
Posłuchałam. Jakie to piękne! I niełatwe..
Widze, ze życie musi mi sie wywalic do góry nogami, bo inaczej nie ruszę.

PS.
Swietny pomysł z tą "kowalską"! Kochanka robi się od razu taka mała, durna i przeciętna.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości