Zdrada i jej konsekwencje

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 4751
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: jacek-sychar » 22 maja 2017, 22:16

W wątku MARGO, tutaj:
viewtopic.php?f=10&t=262&p=3205#p3205
jest podobna dyskusja.

Może Ci to pomoże.

Faustyna
Posty: 511
Rejestracja: 04 maja 2017, 10:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Faustyna » 23 maja 2017, 11:15

Pewnie macie racje z tym nawracaniem. Trzeba odpuścić. I dać Bogu pole do działania. Wciąż sa dni gdy popełniam błędy, załamuje sie i czekam na " przepraszam". Gdzieś kiedyś przeczytałam ze zdradzający przechodzi gorsze cierpienie niż osoba zdradzana, bo ma świadomość zranienia wielu osób. Ze my zdradzeni mamy wstrząs na początku i powoli oswajamy sie z tym a u zdradzających na początku jest Ok, nie widza winy, dopiero po czasie rozumieją co zrobili. Czy to prawda?

inga
Posty: 227
Rejestracja: 15 kwie 2017, 9:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: inga » 23 maja 2017, 11:33

Myślę że jeśli żałują to faktycznie to może
I pojawić się cierpienie.. Bo jednak nie ma jak uciec przed samym sobą..

jacek-sychar
Posty: 4751
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: jacek-sychar » 23 maja 2017, 11:39

Faustyna pisze:
23 maja 2017, 11:15
Gdzieś kiedyś przeczytałam ze zdradzający przechodzi gorsze cierpienie niż osoba zdradzana, bo ma świadomość zranienia wielu osób. Ze my zdradzeni mamy wstrząs na początku i powoli oswajamy sie z tym a u zdradzających na początku jest Ok, nie widza winy, dopiero po czasie rozumieją co zrobili. Czy to prawda?
Wydaje mi się, że tak. Dlatego tak rozpaczliwie szukają winy w nas, porzuconych (żeby się "wybielić" w swoich oczach), oraz rozpaczliwie szukają swojego szczęścia w tym życiu. Jak nie z tym, to z tamtym. Jak nie w takim poprawianiu sobie samopoczucia, to w innym.
Są jak narkomani. Stare podniety (sygnały, wrażenia) im już nie wystarczają. Szukają coraz mocniejszych.
Ale wewnątrz ciągle pustka. :?

Faustyna
Posty: 511
Rejestracja: 04 maja 2017, 10:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Faustyna » 23 maja 2017, 12:27

Dokładnie tak jest. Za jego agresywne zachowania, za to ze sie na nie godziłam to teraz, wg niego, jestem winna jego zdrad. I próbuje sie wybielić przed wszystkimi. Bolesne to dla mnie. I rzeczywiście szukał mocniejszych " podniet"

Faustyna
Posty: 511
Rejestracja: 04 maja 2017, 10:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Faustyna » 30 maja 2017, 12:04

Mam pytanie do starszych sycharkow, i tych "opuszczonych" przez małżonków i tych , którym udało się uratować małżeństwo. Jak sobie poradziliście z przeszłością, z bolesnymi wspomnieniami, z myślami o zdradzie współmałżonka, jak długo to trwało ? I czy wracają niechciane myśli nawet po latach?
Moja sytuacja jakby sie troszkę poprawia ale jest mi baaardzo cieżko zaufać , uwierzyć. To blokuje mnie w pewnym sensie w odbudowywaniu na nowo relacji.

inga
Posty: 227
Rejestracja: 15 kwie 2017, 9:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: inga » 31 maja 2017, 17:10

Faustyna pisze:
30 maja 2017, 12:04
Mam pytanie do starszych sycharkow, i tych "opuszczonych" przez małżonków i tych , którym udało się uratować małżeństwo. Jak sobie poradziliście z przeszłością, z bolesnymi wspomnieniami, z myślami o zdradzie współmałżonka, jak długo to trwało ? I czy wracają niechciane myśli nawet po latach?
Moja sytuacja jakby sie troszkę poprawia ale jest mi baaardzo cieżko zaufać , uwierzyć. To blokuje mnie w pewnym sensie w odbudowywaniu na nowo relacji.
Ja co prawda nie jestem "starszą ;) sycharką" ale spróbuj Faustyno pomyśleć w ten sposób, że to co masz - inni o tym marzą..
Mówię o tym, że Twój mąż z Tobą jest - wiem, zapewne emocjonalnie jest bardzo daleko, ale jest.
Teraz tylko musisz nad tym pracować.
Ja kiedyś w modlitwie, prosząc kolejny raz Boga o uratowanie mojego małżeństwa obiecałam (wbrew sobie o czym zdaję sobie sprawę), że jeśli będzie szansa dla nas, na powrót to zrobię wszystko, żeby mój ból i moje cierpienie spowodowane zdradą, nie zniszczyły tej szansy..
I jak myślę teraz o tym, że będzie mi ciężko żyć myśląc o tym co on z nią.. co jej mówił, pisał.. jak jej dotykał.. staram się uciąć to myślenie, od razu oddaję to Jezusowi.. to jest wg mnie JEDYNA droga. Uważam, że po ludzki nie ma szans się z tym zmierzyć, jak nazywa tę zdradę o. Sztustak w Pachnidłach - z tym GWAŁTEM... (https://www.youtube.com/watch?v=0Q-1onQAX6U)

i pamiętaj słowa z Hymnu o miłości:
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
mi to bardzo pomaga, chociaż mąż jeszcze nie wrócił

Faustyna
Posty: 511
Rejestracja: 04 maja 2017, 10:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Faustyna » 05 cze 2017, 11:26

Zatem , chyba raczej nie "amok" .
Amok to jest wtedy , kiedy ktoś poznaje kogoś , zwykle przypadkowo
i kompletnie mu odbija , jakaś wielka fascynacja tą osobą ( czasem pracą , stanowiskiem itp. )
"Stare" idzie w odstawkę zupełną ( choć dotychczas było naprawdę dobrze ) .

Chodziło mi to, że mąż zachowywal sie zupelnie nienaturalnie, mowił niestworzone rzeczy, zapominał, nie byl osobą , ktorą znałam. Przez ladnych parę tygodni był w takim stanie.
Dziwne to było

Faustyna
Posty: 511
Rejestracja: 04 maja 2017, 10:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Faustyna » 05 cze 2017, 11:33

I jak myślę teraz o tym, że będzie mi ciężko żyć myśląc o tym co on z nią.. co jej mówił, pisał.. jak jej dotykał.. staram się uciąć to myślenie, od razu oddaję to Jezusowi.. to jest wg mnie JEDYNA droga. Uważam, że po ludzki nie ma szans się z tym zmierzyć, jak nazywa tę zdradę o. Sztustak w Pachnidłach - z tym GWAŁTEM... (https://www.youtube.com/watch?v=0Q-1onQAX6U)

i pamiętaj słowa z Hymnu o miłości:
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,

Dziekuję, za link. Nie slyszam wczesniej. Dużo pomogl. I wiersz tez.
Może to i racja, że mąż, choć mentalnie czesto nieobecny, ale jest w domu. I należy sie z tego cieszyć i cierpliwie czekac az wroci tez mentalnie. Chcialabym może wszystko za szybko...

inga
Posty: 227
Rejestracja: 15 kwie 2017, 9:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: inga » 05 cze 2017, 14:52

Faustyno to jest z Listu Św. Pawła do Koryntian

Ja dzisiaj mam straszny metlik w głowie..
Atakuja mnie myśli, wspomnienia, kłamstwa mojego męża, tak bym chciała móc mu zaufać..
To takie ludzkie, wiem.. I mówię sobie ze to moja pycha.. Ze jak on się do mnie zwrócił to teraz ja się odwracam.
Chcę ratować ale jest tak ciężko. Ja wyparlam to wcześniej, a teraz wraca..

Pavel
Posty: 1442
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Pavel » 05 cze 2017, 15:43

inga pisze:
05 cze 2017, 14:52

Chcę ratować ale jest tak ciężko. Ja wyparlam to wcześniej, a teraz wraca..
Sam mam z tym problem.
Ciągle pewne niewyjaśnione sprawy wracają i wracają, tyle, że zostawiam to w sobie.
Według mnie to dlatego, że pewne sprawy trzeba przepracować.
W dodatku to troche tak, że gdy masz co chcesz, wtedy więcej chcesz.
Pycha i ego mają w tym swój udział, ale nie wydaje mi się, że główny.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Faustyna
Posty: 511
Rejestracja: 04 maja 2017, 10:38
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: Faustyna » 05 cze 2017, 21:42

Bardzo często mam takie mentliki w głowie. I zastanawiam sie czy kiedyś one przejdą. Tym bardziej że skruchy nie widać. I nie ma słowa przepraszam z męża strony.
U nas inaczej trochę ten kryzys wyglądał. Mąż nie radził sobie z gniewem, stresem. Wówczas wyładowywał sie przeważnie na dzieciach, denerwowały go byle bzdurą.Byliśmy u psychologa, miał sie zmienić ale wciąż to trwało. I zawsze, wg niego", ja albo dzieci byłyśmy temu winne. Nie pomagały moje prośby, groźby. Wg mnie jest DDD, podobnie miał w domu z ojcem: przemoc, brak szacunku. I nie widział w tym nic złego. Prosiłam by poszedł na terapie. W koncu sie wyprowadził gdy ja juz odpuściłam i przestalam sie odzywać. Ja nie protestowałam, nawet chyba poczułam ulgę ze to sie skończyło. I tak chyba " z rozpaczy" znalazł kowalska, nami niewiele sie interesował ( chyba na złość). Swojego błędu nie widział. Ja po paru miesiącach , widząc jak sie "stacza" poprosiłam by wrócił. I wrócił. Przeprosiłam, wybaczyłam, wzięłam winę na siebie(choć to chyba błąd). Pierwsze miesiące były ciężkie, bo " zepsułam nową miłość". Teraz jest spokojniej i najważniejsze nie ma agresji. Ale czasem boje sie ze jestem na polu minowym. I zaufania brak

jacek-sychar
Posty: 4751
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: jacek-sychar » 05 cze 2017, 21:55

Faustyno
Różne są metody i drogi wracania do siebie. Nie ma dróg lepszych i gorszych. Są tylko drogi skuteczne i nieskuteczne.
Z tego co piszesz, to jakaś poprawa jest, a to już dużo.
Teraz chyba warto byłoby popracować nad własną winą. Piszesz, że wzięłaś winę na siebie. Ale czy tak czułaś? Jak był to "chwyt marketingowy", to nie ma w tym (moim zdaniem) nic złego. Gorzej, jak Ty tak czujesz, bo to raczej nie jest do końca prawda.
Warto to przemyśleć,

zenia1780
Posty: 1716
Rejestracja: 18 sty 2017, 12:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: zenia1780 » 06 cze 2017, 10:37

Faustyna pisze:
05 cze 2017, 21:42
Przeprosiłam,
Za co? Za swoje prawdziwe przewiny (które w sobie rozpoznałaś), czy za te, za które uważałaś, ze mąż je w Tobie widział, a z którymi sama do końca się nie zgadzałaś?
Faustyna pisze:
05 cze 2017, 21:42
wybaczyłam,
Naprawdę wybaczyłaś?
Czy wspomnienie tych zranień, jakie maż Ci zadał przestało Cie boleć?
Wybaczenie, to ogromna Boża łaska, ale bywa także, że i ogromna praca z naszej strony nad zranieniami jakie nam zadano.
Sam akt woli, że chcę wybaczyć jest ogromnym krokiem i, jeśli wypływa z głębi naszego serca, ogromnie uwalniającym. czy tak właśnie było/jest Faustyno? Czujesz się wolna od tego ciężaru?
Faustyna pisze:
05 cze 2017, 21:42
wzięłam winę na siebie
A w swoim odczuciu byłaś winna?
Czy tez był to tak, jak powiedział Jacek, "chwyt marketingowy"?
lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali».
(2Kor 12,9)

zenia1780
Posty: 1716
Rejestracja: 18 sty 2017, 12:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada i jej konsekwencje

Post autor: zenia1780 » 06 cze 2017, 11:21

inga pisze:
05 cze 2017, 14:52
Ja wyparlam to wcześniej, a teraz wraca..
Faustyna pisze:
30 maja 2017, 12:04
Jak sobie poradziliście z przeszłością, z bolesnymi wspomnieniami, z myślami o zdradzie współmałżonka, jak długo to trwało ? I czy wracają niechciane myśli nawet po latach?
Będę szczera. Nie jestem przykładem (najprawdopodobniej) zdradzonej i opuszczonej fizycznie żony. Choć była pewna kobieta, która uświadomiła mojemu mężowi, że jest godnym zainteresowania mężczyzną.
Niemniej jednak sądzę, że w każdej relacji (a z pewnością w większości), w której zostaliśmy jakoś poranienie, skrzywdzeni, zamiatanie w sobie sprawy pod dywan, wypieranie jej nie tylko nie daje w dłuższym terminie dobrych rezultatów (choć w krótkim działa bardzo dobrze), ale wręcz odwrotnie. Zranienie, serca i duszy działa tak samo, jak zranienie ciała. Nieoczyszczone zranienie ciała, zakryte plastrem nie niepokoi naszego wzroku, a i ból początkowo jest niewielki. Co jednak moze się zdarzyć potem? Rana zaczyna się jątrzyć, ropieć,niewyobrażalnie boleć (co odczuwamy tylko my sami), nie ładnie pachnieć ( co oprócz nas czuje również otoczenie), a i plaster zaczyna być za mały na jej przykrycie i cały przesiąknięty ropą. Czy zmiana plastra coś zmieni jeśli rany nie oczyścimy?
NIE
Dlatego jeśli nie staniecie ze swoimi zranieniami oko w oko i nie oczyścicie ich, nie przepracujecie, nie uzdrowicie, to nie tylko same ciągle będziecie niedomagały, to jeszcze w jakiś sposób odbije się to również na otoczeniu. I nie mam tu na myśli tylko małżonków, od których w tych przypadkach zranień doznałyście ( choć jest to istotne, jeśli chcecie naprawiać małżeństwo), ale również o rodzinie, znajomych, a przede wszystkim o dzieciach, które nieświadomie i nie celowo możecie poranić.
lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali».
(2Kor 12,9)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości