Mój smutny koniec?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

s zona
Posty: 1967
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: s zona » 20 sty 2018, 15:46

mare1966 pisze:
20 sty 2018, 10:04
Bosa , to działa w obie strony ( jak facet chce wrócić ) .
Można przyjąć do domu , ale chyba jeszcze trudniej przyjąć do łóżka .
To jak wyjadanie resztek w restauracji z cudzych talerzy .
i jak jeszcze uwierzyc ,
ze nie stoluje sie -okazjonalnie - nadal ...

jacek-sychar
Posty: 5700
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: jacek-sychar » 20 sty 2018, 15:50

Obrazek

Myślałem, że jestem mistrzem porównań, ale przy Waszych, Mare i s zona, wymiękam.

mare1966
Posty: 979
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: mare1966 » 20 sty 2018, 19:00

Jacek ,
możesz być Freitag , na dziś .
Też dobrze .

------------------------

Wydaje mi się , że inicjacja seksualna ( to pierwsze współżycie z konkretna osobą )
jakby odciska na psychice taką pieczęć , matrycę .
To jest coś poza świadomością , dość trudno uchwytne ,
choć można to w sumie naukowo ( psychologia , biologia ) opisać .
To taka matryca chyba wzajemna . ( ? )
Współżycie z kimś innym ( drugim ) jest natomiast
jakby zerwaniem tego "związku" jaki by nie był .
To przekroczenie granicy choć RAZ , daje jednak trwałe konsekwencje w psychice .
( u obu osób )

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4222
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Nirwanna » 20 sty 2018, 19:24

Ale co to Freitag? ja niśt fersztejen, sory :-P
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

mare1966
Posty: 979
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: mare1966 » 20 sty 2018, 19:55

.............. kobieta ;)

To taki Małysz ( może o Stochu nie słyszała ? )
tylko made in germany .

Dziś zajął 3 miejsce ( sobie tak skaczą kto dalej , ci oni ) .

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4222
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Nirwanna » 20 sty 2018, 20:21

aaaa, dobra ;-) Zakonotowałam jedynie Stocha jako wice, resztę patriotycznie moja pamięć pominęła ;-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 1967
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: s zona » 20 sty 2018, 21:03

mare1966 pisze:
20 sty 2018, 19:55
.............. kobieta ;)

To taki Małysz ( może o Stochu nie słyszała ? )
tylko made in germany .

Dziś zajął 3 miejsce ( sobie tak skaczą kto dalej , ci oni ) .
Mare ,a moze nie dlatego ,ze kobieta ;)
ale my Patriotki jestesmy :D

s zona
Posty: 1967
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: s zona » 20 sty 2018, 21:10

mare1966 pisze:
20 sty 2018, 19:00

Wydaje mi się , że inicjacja seksualna ( to pierwsze współżycie z konkretna osobą )
jakby odciska na psychice taką pieczęć , matrycę .
To jest coś poza świadomością , dość trudno uchwytne ,
choć można to w sumie naukowo ( psychologia , biologia ) opisać .
To taka matryca chyba wzajemna . ( ? )
Współżycie z kimś innym ( drugim ) jest natomiast
jakby zerwaniem tego "związku" jaki by nie był .
To przekroczenie granicy choć RAZ , daje jednak trwałe konsekwencje w psychice .
( u obu osób )
i niestety musze sie z Toba Mare tutaj tez zgodzic ..
tylko ,co dalej ...
czy istnieje jakis Javel , cos ,co wybieli i zdezynfekuje ..

mare1966
Posty: 979
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: mare1966 » 20 sty 2018, 22:06

Myślę , że tak ,
choć nie kupisz tego w sklepie z niemiecką chemią .

To najpierw kwestia głowy ( jak to w seksie bywa ) .
Kwestia zrozumienia , wybaczenia , pojednania .
Ale to zrozumienie "ciężaru gatunkowego" zdrady
( nie jakiegoś tam przewinienia , błędu - tylko "zbrodni" )
najpierw musi się dokonać w osobie zdradzającej .
Potem powinna nastąpić jakaś prośba o wybaczenie , przeprosiny .
Inaczej chyba ( ? ) podjęcie kontaktów seksualnych
będzie się ocierało jakby darmową prostytucję .

Nawiasem , uważam , że i bez zdrady
w wielu małżewństwach
istnieje coś takiego jak "prostytucja małżeńska"
( różne jej odmiany ) .
np.
-Mąż się naoglądał ostrych pornosów
i wymusza na żonie wejście w rolę .
- Żona kupczy i wydziela , "nagradza" męża seksem .
Dość częsta sytuacja .
- Żona młodsza o 50 lat , albo mąż młodszy o 20 .

itd. są i inne

Darkot

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Darkot » 21 sty 2018, 14:59

Mare1966 chcesz powiedzieć, że jeśli w związku małżeńskim nie jest idyllicznie a standardowo jak to w życiu raz lepiej raz gorzej bo np małżonkowie jeszcze nie przerobili tego co nie pozwala im w życiu być dojrzdojrzałymi dorosłymi ludźmi, ale się kochają a wtedy jak jest lepiej i żona bardziej otwiera się na męża i nagrodą jest ich bliska relacja to to jest prostytucja?

mare1966
Posty: 979
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: mare1966 » 21 sty 2018, 15:57

Darkot ,
nie rozumiem co oznacza to "i żona bardziej otwiera się na męża i nagrodą jest ich bliska relacja to to jest prostytucja? "


( nawiasem , cały ten post to raptem jedno zdanie ........ trochę bardzo złożone )

Darkot

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: Darkot » 21 sty 2018, 18:39

Mare napisałeś:"Żona kupczy i wydziela , "nagradza" męża seksem". Chciałem zwrócić twoją uwagę, że w małżeństwie różnie bywa i ja tego Twojego określenia o wydzielaniu bliskości małżeńskiej nie nazwał bym prostytutką. To jest tylko moje zdanie oczywiście.

mare1966
Posty: 979
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: mare1966 » 21 sty 2018, 22:01

Darkot ,
sam napisałeś , że różnie bywa .
A więc bywa np. i tak ,
że żony dopuszczają męża do papu ,
jak sobie na to czymś zasłuży ( jakąś atrakcyjną wycieczką zagraniczną , grubszą gotówką ,
spolegliwością itp. ) Jak byś nazwał takie zachowanie .
Dla jasności - osobiście mnie to nie dotyczyło .
Tym niemniej tak bywa , może tylko przykład dość skrajny ,
ale kobiety doskonale wiedzą na czym misiom zależy
i doskonale opanowały tę grę w coś za coś .

s zona
Posty: 1967
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: s zona » 22 sty 2018, 8:56

mare1966 pisze:
21 sty 2018, 22:01
Darkot ,
sam napisałeś , że różnie bywa .
A więc bywa np. i tak ,
że żony dopuszczają męża do papu ,
jak sobie na to czymś zasłuży ( jakąś atrakcyjną wycieczką zagraniczną , grubszą gotówką ,
spolegliwością itp. ) Jak byś nazwał takie zachowanie .
Dla jasności - osobiście mnie to nie dotyczyło .
Tym niemniej tak bywa , może tylko przykład dość skrajny ,
ale kobiety doskonale wiedzą na czym misiom zależy
i doskonale opanowały tę grę w coś za coś .
niestety ...
dr Pultawska mowi tez w podobnym tonie o wadach kobiet ...min o materializmie
.. "zadaja od meza swiadczen materialnych " ...

Wanda Półtawska (8/17) - Najczęstsze wady małżeńskie
https://www.youtube.com/watch?v=GUQKuIhsADc

STOPka
Posty: 27
Rejestracja: 10 maja 2017, 12:38
Płeć: Kobieta

Re: Mój smutny koniec?

Post autor: STOPka » 22 sty 2018, 12:24

Widzę, że powrót mojego męża wywołał ciekawą dyskusję :)
Jedna myśl mi nasunęła się czytając Waszą wymianę zdań - owszem to mój mąż wrócił (fizycznie do domu), jednak powrót jest po obu stronach. Ja myślałam, że dla mnie to będzie łatwiejsze, jednak bałam się tego powrotu, czy zaufam na nowo jemu. Miałam sporo znaków zapytania, wątpliwości, obaw. Wiem, że powrót mojego męża był bardziej możliwy/realny dzięki temu, że w tym kryzysie mieliśmy jakiś kontakt ze sobą.
Nie jest łatwo odbudować małżeństwo. Odbudowywanie odbywa się na zgliszczach. Trzeba się spocić, zabrudzić, aby zacząć na nowo żyć ze sobą, ALE... jest inaczej, to inne zmęczenie, bo ma się Boga przy sobie i przeszłość, która powinna być dla nas wielką lekcją. Odbudowywanie jest procesem, w którym muszą brać dwie osoby. Jedna może szybciej buduje niż druga i wtedy (MOIM ZDANIEM TO JEST BARDZO TRUDNE) trzeba uszanować, zrozumieć, zaakceptować wolniejszą zmianę, przemianę, budowę drugiego współmałżonka. Nie naciskać, nie napierać, aby ta druga strona robiła szybciej, bo być może ona robi tak szybko jak potrafi.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości