Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 28 wrz 2019, 20:28

Witam na forum
Postanowiłam napisać bo jestem obecnie w bardzo dużym kryzysie małżeńskim i nie wiem co dalej robić.
Jesteśmy małżeństwem od 23 lat i mamy dwoje dzieci. W ubiegłym roku poważnie zachorowałam najpierw szpital potem sanatorium i powrót do domu. Już przed moją chorobą mąż cały czas przesiadywał na telefonie. Nosił go cały czas ze sobą (czego nie było wcześniej). Miał wyciszony dzwonek telefonu i zawsze kład go ekranem do dołu żeby jak go już przez przypadek zostawił w widocznym miejscu nic nie było widać.

Zapytałam męża z kim tak cały czas pisze odpowiedział, że szuka czegoś w internecie. Podczas mojego pobytu w sanatorium w dniu urodzin córki wyjechał na całe popołudnie i wrócił wieczorem.
Dzieci bardzo chciały do mnie przyjechać ale mąż nie był za tym. W końcu przyjechali i to było najgorsze spotkanie jakie miałam. Mąż był nieobecny, cały czas musiał coś napisać w ogóle się nie odzywał o jakiejkolwiek czułości już nie wspomnę. Poprosiłam naszego przyjaciela żeby z nim porozmawiał. Owszem porozmawiał ale mąż stwierdził, że jest przemęczony bo ma dużo pracy i tyle.
Po powrocie z sanatorium przeprowadziłam rozmowę z mężem i dowiedziałam się, że to koleżanka z pracy i fajnie im się pisało ale to już koniec.
Niby wszystko wróciło do normy ale było inaczej. Mąż godzinami przebywał w pracy, często wychodził do garażu i przebywał tam godzinami. Dzieci zwracały mi uwagę, że tata cały czas pisze i nawet jadąc samochodem staje na poboczu bo ma coś ważnego do napisania.
Pewnego razu gdy wrócił późno z pracy powiedziałam, że chcę zobaczyć jego telefon odpowiedział, że to jego własność. Po kilku minutach wrócił i powiedział to sobie zobacz. Już nie chciałam bo wiedziałam , że wykasował co trzeba.

I tak życie toczyło się dalej. W czerwcu przy niedzielnym śniadaniu mąż bez powodu się zdenerwował spakował swoje rzeczy i wyszedł mówiąc "dosyć już tego". Zostaliśmy z dziećmi w szoku. O co chodzi?
Mąż przez kilka dni mieszkał poza domem ale codziennie przyjeżdżał bo musiał opiekować się chorą matką, która mieszka z nami. Trwało to przez kilka dni po czym wrócił do domu jakby nigdy nic.




Taka sytuacja powtórzyła się się ponownie za jakiś czas.
W wakacje byliśmy na wczasach. Jakie było moje zdziwienie gdy pewnego razu na plaży koło nas zobaczyłam ludzi z naszej miejscowości, którzy mieszkali w pensjonacie koło nas. Niby mnie to zdziwiło ale przeszłam do porządku dziennego. Siedzieli koło nas na plaży mój mąż pił piwo z jej mężem (bo się znali). Znowu niby wszystko w porządku.
Mąż podczas wypoczynku bardzo chętnie chodził po pieczywo, wychodził wieczorem na "papierosa" którego palił 40 minut itd. Często też musiał iść do pokoju bo nagle coś mu się przypomniało itd.

Finał tego wszystkiego nastąpił po powrocie z urlopu. Przypadkowo spotkana koleżanka z męża pracy zaczęła ze mną rozmawiać i wtedy wyszło, że ta kobieta , która była ze swoja rodziną na wczasach koło nas pracuje z moim mężem. Dostałam nr telefonu i uzyskałam rachunek szczegółowy rozmów mojego męża oraz sms-ów. To co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg. Rozmowy po 65 minut od 4:00 do 24:00 ,1500 sms-ów w ciągu miesiąca. Zabrałam nr tej kobiety i poszłam do męża, który był w garażu mówiąc, że mam jej nr i o wszystkim wiem. Wykrzyknął, że dobrze że wszystko wyszło. Oczywiście usłyszałam masę epitetów pod swoim adresem. Spakował się wyprowadził. Taka sytuacja trwa od prawie 2 miesięcy. Mąż wyprowadza się i wraca. Teraz szuka mieszkania i chce wyprowadzić się dla naszego dobra bo potrzeba nam dystansu do siebie. Podejmowałam już wiele rozmów z nim ale wszystko jest bezowocne. On nie widzi w tej znajomości nic złego. Już do niej nie pisze ale razem pracują. Mąż twierdzi, że nic oprócz przyjaźni nie łączy go z kowalską.
Ja sobie z tym nie radzę. Jestem pod opieką psychiatry i biorę leki bo nie mogę ani spać ani jeść. Jak to strasznie boli. Świadomość, że po tylu latach zostało się odrzuconą. Nie mogę zrozumieć, że wtedy kiedy walczyłam o życie on spotykał się i pisał z inną kobietą. Kowalska ma męża i dwoje dorosłych dzieci.
Zdobyłam się na odwagę i poszłam do niej do pracy. Stała bezczelna i nieugięta. Żadnej skruchy, przepraszam nic. Tak samo zachowuje się mój mąż on nie czuje się winny.

Proszę o pomoc jak dalej żyć?
Czytałam na forum wpisy jakże podobnych sytuacji do mojej i staram się jak najwięcej korzystać z podpowiedzi ale może usłyszę coś co choć trochę mi pomoże.

Jonasz
Posty: 979
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Jonasz » 29 wrz 2019, 19:44

Witaj Pestko na naszym forum.

Cieszę się że już tu się rozgościłaś i szukasz sama podpowiedzi, nie mniej jednak założenie własnego wątku i opowiedzenie własnej historii jest bardzo dobrym rozwiązaniem.

Oczywiście zachęcam Cie do dalszego zaznajamiania się z biężacymi wątkami bądź archiwum http://archiwum.kryzys.org/index.php
jak i zachęcam do odwiedzenia naszych ognisk http://sychar.org/ogniska/ a także do kontaktu z Sycharkami online - Modlitwa na Skype http://sychar.org/skype/ czy Mityng 12 Kroków http://www.mityng.sychar.org/

Jednocześnie proszę o ostrożność i dyskrecję w podawaniu szczegółów , aby zadbać o bezpieczeństwo swoje i bliskich w realu – Internet nie jest anonimowy.

Pozdrawiam w imieniu Moderacji.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

jacek-sychar
Posty: 6292
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: jacek-sychar » 29 wrz 2019, 20:35

Witaj Pestko

Są dwie szkoły postępowania z takimi mężami, jak Twój.
Pierwsza zakłada ostre postawienie granic. W Twojej sytuacji należałoby zakładać, że jak Twój mąż się wyprowadził czy wyprowadza, bo się pogubiłem, jaki jest obecny jego stan, to powinien zabrać również swoją mamę. Oczywiście wszystko zależy od tego, do kogo należy dom, w którym mieszkacie, a przynajmniej w którym Ty mieszkasz.
Druga metoda zakłada udawanie, że nic się nie stało i czekanie, aż mąż zmądrzeje.
Może i są jeszcze jakieś stany pośrednie, ale trudno je jednoznacznie zdefiniować.
Ale to, jak postąpić zależy od wielu czynników. Ze swojej strony powiem, że najwięcej od tego, ile Ty będziesz w stanie wytrzymać w takim matriksie.

Pavel
Posty: 2333
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pavel » 29 wrz 2019, 23:39

Ja polecam książki:
"Miłość potrzebuje stanowczości" Dobsona
oraz
"Granice w relacjach małżeńskich" Cloud, Townsend.
Konferencje zwłaszcza ks. Dziewieckiego również nie zaszkodzą.

Czy mąż kowalskiej wie co się dzieje?
Oczywiście do wszystkiego warto podejść mądrze i będąc na to gotowym (czyli na wszelakie konsekwencje swoich czynów, decyzji),
zderzenie niewiernego męża ze wszelkimi konsekwencjami jego dziełań nierzadko mogą pomóc wrócić z obłoków (siarczystych) na ziemię.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Koszmar
Posty: 9
Rejestracja: 28 maja 2019, 20:26
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Koszmar » 30 wrz 2019, 11:02

Witaj Pestko!
Jest nas wiele. Tu na forum znajdziesz ukojenie.Ono pomaga,choć nie uleczy. Mój mąż został.Nie ufam mu i wciąż sobie z tym nie radzę. Nie pomoże leżący telefon,siedzenie w domu,wychodzenie razem czy z "przylepem". Nie potrafię się tego wyzbyć.Zawiódł mnie tyle razy w ciągu ostatnich miesięcy,że nawet teraz gdy jest"czysty" jak twierdzi,choć wciąż nie był u spowiedzi,nie ufam mu. Męczę się z tym i jest mi źle z samą sobą.Wciąż się z nią porównuje. Mimo, że nie mam podstaw ,by czuć się źle,jestem wrakiem. Odbudowana psychicznie,wierząca,silna,wartosciowa a jednak wciąż zdeptana.Różaniec na ręce by modlić sie zamiast sprawdzać telefon.
On mnie nie kocha. To widać.Został bo się wystraszył,bo go przerosło.Ale mimo ogromu pracy nad sobą nie umiem się tym cieszyć,zaufac mu.Wciąż wracają te kłamstwa,strach,obawa,że zmieni zdanie,że się rozmyśli z ratowania,że się wycofa,bo zrobię coś źle.
Z tym balastem tak trudno żyć.Rozumiem co tzn marzyć o amnezji,chcieć obudzić się rano i nic nie pamiętać.Boję się że nas "nowych,odcietych grubą kreską od przeszłości" tym właśnie zabiję. Przebaczyć wiele łatwiej niż zapomnieć.
Oni nie czują wyrzutów sumienia,bo narazie go nie mają.Nic ich nie gryzie,za to nas zżera poczucie niepewności.
Tu nas otaczają modlitwą i to pomaga,ale z całą trudną resztą musimy zmagać się same.
Wiedz,że nie jesteś sama,jest nas wiele.
Ja czekam ,aż on poczuje,że się od tego uwolnił,ale nie wiem,czy mam tyle cierpliwości i siły.
Bądź dzielna.Nie łatwo mi się to mówi,bo sama nie chciałam tego słuchać,ale od kiedy się od niego odwiesiłam,to przynajmniej zaczął mnie szanować i zauważać.Przed nami długa droga,ale jak tu mówią-łatwiej z nim niż bez niego,więc póki nie odszedł masz okazję pokazać się z innej strony.
I wierz w to ,że może się udać.Ja jeszcze wierzę.

Koszmar
Posty: 9
Rejestracja: 28 maja 2019, 20:26
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Koszmar » 30 wrz 2019, 13:40

Pavel ma sporo racji,ale czasem( u mnie tak było) mąż kowalskiej stwierdził,że nie chce rozgłosu.Rozwodzą się,nawet nie powiedział jej że wie o zdradzie,bo boi się,że mu zaszkodzi przy podziale majątku. Jedyną osobą ,której może zależeć na prawdzie lub zmianie tego wszystkiego jest jej prawie pełnoletnie dziecko,ale do tego się nie posunę.Nie zniszczę psychiki dorastającego dziecka temu,że jego matka zniszczyła moją rodzinę i małżeństwo.Tylko osoby którym zależy mają na to wpływ.Konsekwencje zdrady ponosimy wszyscy,nie tylko Ci co zdradzają.
Nie licz Pestka,że ktokolwiek ma wpływ na Twojego męża.Poczytaj o fazach przebaczenia.Tobie to pomoże.Jemu nikt nie pomoże dopóki sam sobie nie zda sprawy z tego , że jest opętany diabłem.Jeśli na czas się opamięta to jest szansa na ratowanie,jeśli sprawy zjadą za daleko,na wiele rzeczy może być za późno.
Każdy przypadek jest inny. Nie ma rady na zło,poza tym,że trzeba próbować je zwyciężać dobrem.
Przeczytałam polecane książki,pomogły mi zrozumieć ,że popełniłam wiele błędów ale nie rozwiązały moich problemów.
Nie łatwo jest nauczyć się ufać,gdy ktoś wciąż zawodzi.Dla mnie to trudniejsze niż samo przebaczenie.

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 30 wrz 2019, 16:37

Jonaszu, Jacku i Pavelu i Ty Koszmarze dziękuję Wam z całego serca za Wasze wpisy. Bardzo wiele dla mnie znaczą bo jestem strasznie zagubiona. Najgorszy jest ten lęk, który czuję w każdej chwili i niepewność co dalej???

Jacku
Dom jest własnością moją i męża oboje jesteśmy współwłaścicielami, ale moja teściowa ma chyba tak się to nazywa służebność wieczystą. Nie możemy nic z tym zrobić póki żyje. Najprościej byłoby to sprzedać i wtedy miałabym okazję kupić jakieś mieszkanie. W tej chwili jest to jednak niemożliwe. Mam związane ręce.

Obecnie jest w domu ale już dwa razy się wyprowadzał i wracał. Od nowego miesiąca ma wyprowadzić się na dobre bo ma mieszkanie, które wynajął. Czy tak będzie zobaczymy.

Pavelu
Tak zadzwoniłam do matki męża kowalskiej bo mieszka na osiedlu na którym ja mieszkałam w dzieciństwie i podałam nr telefonu prosząc o kontakt dwukrotnie. Mąż kowalskiej nie oddzwonił. Od mojego męża wiem, że jej mąż o wszystkim wie, że ona pisze z moim mężem i to rozumie. Facet pracuje za granicą i wraca raz dwa razy w miesiącu do domu to co on może wiedzieć na temat tego co robi jego żona. Z drugiej strony jak kowalska przedstawiła sytuację mojego męża, że ma żonę, która jest taka a taka (na pewno same negatywy) to rozumie, że mój mąż potrzebuje wsparcia. Takiego wsparcia mu udziela. Co w tym złego??? :lol:

To co ja przeżywam to jedno ale pozostają dzieci. Córka skończyła niedawno 18 lat ale syn to nastolatek, który był z ojcem w dobrych relacjach. Po tym wszystkim nie chce z nim rozmawiać i całkowicie go ignoruje. A mój mąż to nie jest osoba, która walczy o nas, relacje itd. Gdy były sytuacje trudne to zawsze się wycofywał i tak jest tym razem. Unosi się honorem i ma to gdzieś. Sam powiedział cyt;"ile razy będę gówniarza prosił" albo ja w niczym nie skrzywdziłem....(imię naszego syna).

Mój mąż to taki niedojrzały chłopczyk, który jak zaczynają się trudności ucieka byle dalej.
Nikt z nas nie widzi tych starań ale on się bardzo, bardzo stara.

Teraz gdy to piszę jest w domu nie ma dzieci nie zaczął żadnej rozmowy tylko ogląda telewizję a za chwilę znowu wyjedzie do pracy bo musi coś zrobić.

Wczoraj rozpoczęłam rozmowę (po raz kolejny) ale ma już dość. Usłyszałam , że on nigdy nie umiał rozmawiać i , że wiem jaką ma z tym trudność. Pytam go to o czym rozmawiałeś z kowalską przez 65 minut skoro nie umiesz rozmawiać? Cisza.Czyli nie umie, nie chce rozmawiać ze mną bo z kowalską umie i to godzinami.

Koszmarze

Może to marne pocieszenie ale rozumiem Cię doskonale; ten ból, żal, strach i to wszystko co Tobie towarzyszy. Bardzo dziękuję za Twój wpis bo nikt tak nie rozumie drugie jak ten kto tego samego doświadczył. Jakbyś chciała pisać ze mną to proszę bardzo może na prywatnych wiadomościach. Jestem z Tobą całym sercem.

Sprawia wrażenie i tak tez mówi, że on się starał a myśmy go ignorowali. Pytam o konkrety i ich brak. To on ma poczucie skrzywdzenia. Najgorsze jest jednak jego przeświadczenie, że nic złego nie zrobił bo tylko z nią pisał. To nic , że jeździł po nią do jej znajomych (to jego wersja) bo nie miał jej kto odebrać, to nic, że w urodziny córki (18) gdy byłam w sanatorium zostawił ją i syna i wyjechał na pół dnia. Jego koronny argument jest jeden nic złego nie zrobiłem.

Ukojenie
Posty: 60
Rejestracja: 17 sty 2019, 16:05
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Ukojenie » 30 wrz 2019, 19:00

Pestko. Wspieram. Mam podobnego meża. Też nie walczy tylko się usuwa. Ucieka. Przed problemami. Taki byl zawsze. Przywykłam. Bralam problemy na siebie. Teź nie umie rozmawiać. Ale z koleżankami umiał bo przed nimi grał kogos innego, lepszego. Przede mną nie mógl udawac kogoś innego.
W trakcie kryzysu to ja byłam ta zla wg niego. Mowil że za malo robimy wspólnych rzeczy. Kiedy indziej krzyczał ze wszystko robimy razem i potrzebuje wolności. Miotal się. Szukal winy we mnie. Teraz wiem że to standardowe zachowanie.

jacek-sychar
Posty: 6292
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: jacek-sychar » 30 wrz 2019, 19:14

Pestka pisze:
30 wrz 2019, 16:37
Obecnie jest w domu ale już dwa razy się wyprowadzał i wracał. Od nowego miesiąca ma wyprowadzić się na dobre bo ma mieszkanie, które wynajął. Czy tak będzie zobaczymy.
A jak Twój mąż się wyprowadzi, to kto będzie się opiekował jego matką? Ty? :shock:

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 30 wrz 2019, 19:47

Dalej on. Teraz też przyjeżdża 2-3 razy dziennie. I to jest takie trudne, że cały czas będzie jednak obecny. Czyli nieobecny - obecny.
Wolałabym aby wyprowadził się i nie bywał w domu ale takiej opcji nie ma. Teściowa jest w stanie wegetatywnym i wszystko trzeba koło niej zrobić.

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 30 wrz 2019, 19:55

Ukojenie
Dziękuję bardzo za wsparcie. Jestem świadoma tego co mi zrobił i dzieciom a jednocześnie tak boli status porzuconej. Przed chwilą dowiedziałam się, że jednak się wyprowadza pod koniec tygodnia ale chce mieć dobre relacje ze mną, chce rozmawiać.
Nie umiem tego pojąć. Zdradził, zostawia i chce żyć jakby nigdy nic. Trochę to dla mnie za dużo.
Znowu ucieczka. A dzieci??? Nic z nimi nie rozwiązał. Coś okropnego. Nie umiem tego wszystkiego pojąć.

Ukojenie
Posty: 60
Rejestracja: 17 sty 2019, 16:05
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Ukojenie » 30 wrz 2019, 22:22

Ciężko coś doradzać. To wszystko mnie chwilami przerastało. Przytulam.

tata999
Posty: 529
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: tata999 » 01 paź 2019, 0:00

Ukojenie pisze:
30 wrz 2019, 22:22
Ciężko coś doradzać. To wszystko mnie chwilami przerastało. Przytulam.
U mnie podobnie. Były rzeczy i momenty, które mnie przerosły. Dla otuchy otaczam modlitwą.

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 01 paź 2019, 5:37

Bardzo proszę o pomoc w moim myśleniu. Może idę w złym kierunku bo sama już nie wiem.
Mój mąż podjął decyzję o wyprowadzce i jak pisałam wcześniej robi to dla nas żeby uspokoić emocje. Nie kocha mnie i nie chce już ze mną być, chce być sam.
Zastanawiam się jak można naprawić relacje jeśli nawet fizycznie jest się poza kręgiem osób z którymi te relacje trzeba naprawić.
Syn nie odzywa się do męża po całej tej sytuacji mąż nie robi nic żeby to zmienić. Jak zmieni taki brak relacji z synem kiedy go nie będzie w domu?

Nie umiem pogodzić się z jego odejściem z tym, że zostawia mnie jak niepotrzebny przedmiot po tylu latach. Nie daję sobie z tym rady. Fakt w ostatnim czasie w domu było piekło chyba dosięgliśmy dna.
Mąż widzi co się ze mną dzieje i niby to rozumie a jednocześnie nie ma chęci pomocy, bycia przy mnie. To co przeżywam to w 100% jego zasługa.

Jego codzienne słowa "musimy od siebie odpocząć" może zatęsknimy za sobą itd.
Czy to nie jest hipokryzja? Wie co przeżywam jak mi jest ciężko (przynajmniej tak mówi) chce odejść i zostawić mnie i dzieci z tym i w tym wszystkim a jednocześnie oczekuje z mojej strony dobrych z nim relacji. Czy to jest normalne?

Ciągle powtarza, że ludzie rozchodzą się i żyją ze sobą w dobrych relacjach. Ja tak nie potrafię. To może problem jest jednak ze mną?

white chocolate
Posty: 65
Rejestracja: 27 lut 2019, 11:59
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: white chocolate » 01 paź 2019, 8:43

Pestka pisze:
01 paź 2019, 5:37
Mój mąż podjął decyzję o wyprowadzce i jak pisałam wcześniej robi to dla nas żeby uspokoić emocje. Nie kocha mnie i nie chce już ze mną być, chce być sam.
Nie ma sensu kopać się z koniem. Odpuść. Nic z tego, co mówisz ani robisz na chwilę obecną do niego nie dotrze. Żadne łzy, wyrzuty, kłótnie. Człwoiek zapętlony w grzechu myśli tylko o sobie. Nic poza tym dla niego nie istnieje. Nie ma z nim żadnego kontaktu.
Pestka pisze:
01 paź 2019, 5:37
Syn nie odzywa się do męża po całej tej sytuacji mąż nie robi nic żeby to zmienić. Jak zmieni taki brak relacji z synem kiedy go nie będzie w domu?
A czy to jest Twój problem Pestko? Zostaw to mężowi. Uczuciom dziecka się nie dziwię. To świadczy o tym, że potrafi odróznić dobro od zła i że to zło dostrzega w postepowaniu ojca.
Nie bierz na siebie nie swojego ciężaru.
TY jesteś mamą i swojego stanowiska nie opuściłaś. Bądź dla dzieci wsparciem i poczuciem bezpieczeństwa.
Jedyne, co mogę doradzić to modlitwa za męża i skupienie się na sobie: wyciszenie, modlitwa, mądra lektura, uspokajająca muzyka, spacer i życie codzienne.
Siły przyjdą tylko potrzeba czasu. Oddawaj Bogu każdy dzień. Nie zamartwiaj się do przodu w myśl ewngelicznej porady:,, "Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie."
Odciąż siebie od toksycznych mysli.
Życzę dużo spokoju serca i Bożego wsparcia. Pozdrawiam.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości