Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Jackina
Posty: 1
Rejestracja: 02 wrz 2019, 20:57
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Jackina » 01 paź 2019, 9:49

To może problem jest jednak ze mną?

Jest to mój pierwszy post. Nie jestem jeszcze zaawansowana w temacie sycharowskim, ale poczytuję, szukam też w innych miejscach odpowiedzi, słucham siebie, czytam, modlę się.
Pestko, pozwoliłam sobie zacytować ostatnie zdanie z Twojego postu. Chciałabym, żeby zabrzmiało to delikatnie, ale tak, na razie problem jest z Tobą. Utożsamiam się z Twoimi kłopotami, mam podobnie. Chciałabym też zacząć nowy wątek i w końcu to zrobię, tylko boję się, że nie będę potrafiła tego powiedzieć w skrócie. Pestko, mój mąż wyprowadził się z domu kilka miesięcy temu. Też usłyszałam, ze mnie nie kocha. Jesteś na początku drogi w temacie kryzysu, wyprowadzki itp. Głośne są w Tobie emocje, dużo by ich tutaj wymieniać. Też tak miałam te kilka miesięcy temu. I wcześniej od kilku lat. Pestko, staraj się uspokoić. A najlepszym uspokojeniem i uciszeniem emocji jest spacer, chwila tylko dla siebie i modlitwa oraz całkowite zawierzenie Bogu. To nie przyjdzie dzisiaj, czy jutro, ale staraj się, choć to trudne, nie dopowiadać, nie dopisywać teorii do decyzji męża, przede wszystkim wyciszyć się i wsłuchać w siebie i w to, co Bóg do Ciebie mówi. Dużo by o tym pisać. Sama dziś jestem w rozkroku, na którymś tam etapie kryzysu, ciągle szukam odpowiedzi i je znajduję. Obecnie czytam, po wielu innych lekturach polecanych tutaj, "Miłość potrzebuje stanowczości". Książka brutalna, ale jakże prawdziwa. Szkoda, że nie przeczytałam jej tych kilka miesięcy wcześniej.
Pestko, trzymam za Ciebie kciuki. Szukaj pomocy wokół, nie wstydź się, takich jak my, wierzących, w kryzysie, jest wokół pełno. Ja choć spokojniejsza, beczę praktycznie codziennie, ale tak jak mówię dzieciom, napiszę i Tobie "Wszystko się ułoży dobrze. Niekoniecznie tak, jak byśmy chcieli, ale na pewno dobrze".

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 01 paź 2019, 10:46

Droga white chocolate i Jackino

Bardzo Wam dziękuję za Wasze słowa otuchy, wsparcia i obiektywnego spojrzenia na moją sytuację.
Tak to prawda dużo we mnie różnych emocji i ciągłego zamartwiania się za innych też. Wiem, że muszę odpuścić ale to takie trudne, strasznie trudne.

Wasze słowa dodały mi otuchy. Za to bardzo dziękuję i pozdrawiam.

Kwiatkowa
Posty: 20
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Kwiatkowa » 01 paź 2019, 21:24

Kochana Pestko,
bardzo Ci współczuję tego przez co przechodzisz, bo sama się w tym odnajduję. Mój koszmar trwa już dłuższy czas i mimo, że nasza rodzina od roku jest w komplecie.. to mieszanina uczuć i niepokoju jest jeszcze we mnie (ale o tym może później) Obserwuje Wasze forum od dłuższego czasu, ale dopiero teraz piszę..
W tych wielu historiach jakie tu poznałam i co wyczytałam i wysłuchałam dopatruję się pewnego schematu zachowań zdradzających i zdradzanych. Wszystkie te rady, aby najpierw zająć się sobą na pewno wydają Ci się nierealne.. kiedy słyszałam coś podobnego myślałam: „łatwo im mówić, nie czują tego co ja”.
Ale powiem Ci, że to jedyne wyjście na teraz. Kiedy zostałam sama, postarałam się zatroszczyć o siebie i wydaje się to takie małostkowe i próżne, ale zaczęłam odwiedzać kosmetyczkę, fryzjera, kupiłam nowe ciuchy. Zrobiłam kurs prawa jazdy (na który nigdy nie miałam czasu), oglądałam filmy, czytałam książki, ostro trenowałam i zaczęłam biegać, wychodziłam z dzieckiem do teatru, kina, odwiedzałam przyjaciół, rodzinę. Starałam się żyć tu i teraz.. Dużo się modliłam i słuchałam wielu konferencji. Chodziłam na spotkania z księdzem w poradni rodzinnej.. dał mi wiele wsparcia i wiele wytłumaczył z zachowań mojego męża.
Proszę pamiętaj o jednym to nie jest Twoja wina, że mąż postąpił jak postąpił. To jego wybór, nie Twój. Tak samo jak zamiast wybrać rozmowę z żoną wolał spotkania z kowalską. Każdy z nas jest dorosły i jak wspomniano, ma wolną wolę.
Polecam książkę pt.” Kocha, lubi,zdradza” tam amerykańska psycholog par, wyjaśnia że zdrada to nie jest poszukiwanie lepszego partnera, ale poszukiwanie lepszej wersji samego siebie i nie dotyczy osoby zdradzanej.
Z kolei od psychologa usłyszałam, że gdy wszystko się dzieje po naszej myśli i nasze życie się układa to się „zwijamy”, a tylko podczas kryzysowych sytuacji „rozwijamy”. Staniesz na nogi, zobaczysz.
Ściskam Cię mocno.

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 01 paź 2019, 21:39

Kochana Kwiatkowo

Wiem, że mnie rozumiesz tak jak inni , którzy przez to przechodzili, przechodzą. Gdy wchodzę na forum to zawsze z nadzieją, że Ktoś coś do mnie napisze. Dawno już nie doświadczyłam tyle troski i wsparcia od ludzi jak na naszym forum. To budujące i cudowne. Mimo, że każdy z nas przeżywa swój ból umie znaleźć słowa otuchy i pociechy dla innych.
Pisząc to jestem wzruszona.

Dziękuję Wam wszystkimi Tobie Kochana Kwatkowo za proste i mądre słowa zarazem.

Ogarniam swoim złamanym ale wrażliwym sercem.

Kwiatkowa
Posty: 20
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Kwiatkowa » 02 paź 2019, 9:13

Hej Pestko, jak dzisiaj, jak się trzymasz..?
Wiesz co, tak sobie pomyślałam dzisiaj w drodze do pracy, że każda sytuacja w życiu jest po coś i każdą złą chwilę da się przekuć w coś dobrego. Fajnie, że się tu pojawilaś, znajdziesz tu ogromne wsparcie. Człowiek jak zaczyna mówić o swoich problemach, nagle inni zaczynają się odkrywać, okazuje się wtedy że nie ma idealnych rodzin, mężów czy żon.
Ja tu trafiłam w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie jak zapomnieć o tym co przeszłam, jak dalej żyć. Pozbyć się natrętnych myśli, czy dobrze robię sklejając moją rodzinę, że tak na prawdę każdy dzień to walka.. żeby wstać, umyć się, zjeść, iść do pracy itd. Może to za wcześnie, ale wiesz co przekonałam się że jestem strasznie odporna i silna. Wiem już co to znaczy usłyszeć (po prawie 20 latach):”nie kocham Cię”. Ale wiem tez, że takich uczuć, emocji, doświadczeń, nawet przyzwyczajeń nie da się zniszczyć i pokonać przez jedną kowalską. Nie da się skreślić takiej historii jednym romansem. Musisz też wziąć pod uwagę to, że taki romans szybko płonie i szybko się wypala.
Twój mąż też z pewnością otrzeźwieje, zorientuję się za jakiś czas co traci.
Trzymaj się
I pisz koniecznie, co u Ciebie i jak sobie radzisz.
Ściskam Cię mocno. Dasz radę

Rybka
Posty: 104
Rejestracja: 13 wrz 2018, 17:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Rybka » 02 paź 2019, 11:45

Kwiatkowa pisze:
02 paź 2019, 9:13
Musisz też wziąć pod uwagę to, że taki romans szybko płonie i szybko się wypala.
Twój mąż też z pewnością otrzeźwieje, zorientuję się za jakiś czas co traci.
Byłabym ostrożna z takimi zapewnieniem... tak , nadzieja na początku pozwala przeżyć, niestety moim zdaniem opóźnia też proces zdrowienia .
Smutna prawda jest taka że nie każdy nie wierny małżonek się ogarnie . Moim zdaniem świadomość ta, choć bolesna jest potrzebna do nauki samodzielnego życia i ruszenia dalej .
Wobec wszystkiego, co ci się przydarza, możesz albo sobie współczuć, albo traktować to, co się stało, jako prezent. Wszystko jest albo okazją do rozwoju, albo przeszkodą, która zatrzyma Twój rozwój. Wybór należy do Ciebie.
Wayne Dyer

Kwiatkowa
Posty: 20
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Kwiatkowa » 02 paź 2019, 14:03

Nie chodziło mi tu o serwowanie złudnych nadziei... i narażanie Pestki na większe cierpienie, może mam poprostu inne podejście.
W mojej sytuacji wszyscy wokół mi radzili daj sobie spokój z nim (mężem) on nie wróci.
A ja myślałam odwrotnie, wierzyłam, ufałam i czekałam
Ludzie są różni.. każdy z nas jest inny, każdy ma inną historię.
Napisałam Pestce, że jej mąż może się otrząśnie za jakiś czas. Jaki nie wiadomo, za tydzień, za pół roku, albo 10 lat
To tylko tyle
Pestko jeśli rozbudziłam w Tobie jakieś przykre nadzieje, to przepraszam

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 02 paź 2019, 21:57

Kochana Kwiatkowo

Dziś był dla mnie długi dzień zaczął się wcześnie rano od mszy świętej a skończył na różańcu i spowiedzi.
Od wczoraj ogarnął mnie jakiś spokój. Zawdzięczam to zapewne Tobie i wszystkim tym, którzy wspierają mnie modlitwą, radami i swoimi doświadczeniami. Fakt, jak człowiek zaczyna się otwierać na innych i dzielić się tym co trudne okazuje się, że są ludzie,którzy wysłuchają i pomogą.

Sytuacja niewiele się zmieniła bo mój mąż, który miał się wyprowadzić pod koniec tygodnia poinformował mnie, że nie wie kiedy się wyprowadzi bo osoba od której ma wynająć mieszkanie strasznie miesza. Czy ta osoba czy może on? Nie wiem.

Widzę jak się szarpie i miota i mu współczuję ale to są jego decyzje od momentu podjęcia romansu aż do teraz. Może niech zacznie ponosić konsekwencje swoich decyzji.

Dla mnie i dzieci to bardzo trudne bo takie szarpanie wyprowadzam się , nie wyprowadzam się jest igraniem z naszymi uczuciami.
Od dwóch miesięcy żyję na takiej emocjonalnej huśtawce i nie wiem czego mogę oczekiwać. Jestem już tym zmęczona.
Tak jak napisałaś Kwiatkowo to jego wybór. Nie rozmawia , nie proponuje, nie stara się i nie walczy o nas to czego oczekuje???

W swojej naiwności myśli, że można żonie i dzieciom zgotować piekło na ziemi a potem żyć w przyjaźni z nimi. Przepraszam! Ja się na taki układ nie piszę.

Kwiatkowo nie rozbudziłaś we mnie przykrych nadziei. Wiem, że kierujesz się troską o mnie i piszesz z serca.To wiele znaczy dla mnie.

Droga Rybko dziękuję za wpis. Mam świadomość, że "nawrócenie" męża może nastąpić a może nie nastąpić, ale jak to mówią nadzieja umiera ostatnia.

Jest mi trochę lżej czy tak pozostanie nie wiem. Wiem, że mam ludzi, którzy mnie wspierają i dzieci, które mnie kochają a to już bardzo dużo.

Pozdrawiam Kwiatkowo i Rybko. Dziękuję

Kwiatkowa
Posty: 20
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Kwiatkowa » 02 paź 2019, 22:53

Cieszę się, że dzisiaj ogarnął Cię większy spokój.
Z tego co piszesz, Twój mąż nadal się miota.. hm pewnie to ten amok zakochania go ogarnął..
Człowiek nie jest w stanie racjonalnie myśleć i jeszcze gra na uczuciach Twoich i dzieci.
U mnie było to samo, czekaliśmy z dzieckiem na wyrok, kiedy nas opuści.. później gdy już to się stało, pojawiła się agresja i przedziwne zarzuty pod moim adresem, generalnie byłam przeszkodą do jego szczęścia z kowalską.. eh
Trzymaj się Kochana Pestko
Pamiętaj, że masz dzieci. Jesteście razem to Was też na pewno zbliży jeszcze bardziej, macie siebie. Przekieruj swoje siły na nich. Może zaplanujcie coś ciekawego na weekend, wyjdźcie gdzieś...
Ja ostatnio „spalam” się kulinarnie i sportowo.
Ściskam Cię ciepło

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 03 paź 2019, 15:33

Witaj Kwiatkowo

Masz rację to czekanie jest jak wyrok. Ciągle zmienia zdanie i już się pogubiłam, czego on tak naprawdę chce. I ten brak starania o cokolwiek. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Pomogłam mu podjąć ostateczną decyzję spakowałam rzeczy i gdy powiedziałam ,że z nimi coś zrobić to poinformował mnie, że jutro ułoży w szafie. O co chodzi? Czy ja mam prosić żeby został czy co ???

Masz rację Kochana skupiam się na sobie i dzieciach ale w takiej niepewności żyć nie będę. O nie, nie mam na to siły. Musi się opowiedzieć za jakimś rozwiązaniem i o to będę walczyła.

A jak Ty sobie radzisz z tym wszystkim???

Przytulam mocno

Kwiatkowa
Posty: 20
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Kwiatkowa » 03 paź 2019, 18:11

Hej Pestko,
mają historię można liczyć w latach.
Kiedy już się dowiedziałam na czym stoję, że mam do czynienia z kowalską. Załamałam się totalnie. Mimo to postanowiłam walczyć. Mój mąż po paru miesiącach wrócił do domu. Przepraszał, prosił o wybaczenie, później szok... kilku miesięczna obojętność.. czułam pod skórą, że dzieje się coś złego, zaczął się oddalać a nawet mi mówić jak tęskni za kowalską. A ja.. cóż starałam się mu pomóc, później poinformował mnie że myśli o tym aby odejść.. po kilku dniach poinformował mnie że odchodzi. Następnego dnia zabrał wszystkie swoje rzeczy. Zostałam sama z dzieckiem.
I się zaczęło.. psycholog, poradnia rodzinna i ksiądz który mi bardzo pomógł, spotykaliśmy się raz w tygodniu i planowaliśmy jak go z tego wyrwać..
Mój mąż nie chciał odwiedzać dziecka w naszym domu, zaczęła się szarpanina. Zarzuty, agresja.. generalnie stoję mu na drodze do szczęścia z kowalską.. a ja prosiłam, tłumaczyłam, że zróbmy coś dla dziecka, że sakrament itd..
Usłyszałam prośbę o rozwód. Wówczas powiedziałam stanowcze nie, że nigdy się na to nie zgodzę, że nadal go kocham i chce zrobić wspólny rachunek sumienia i naprawić wszystko co się popsuło..
Nic... podobnie jak Wszyscy tutaj miałam dosyć tej huśtawki uczuć, a jednocześnie tego zawieszenia w próżni
Pomimo grona fantastycznych przyjaciół i dobrej pracy, a przede wszystkim dziecka nie miałam nikogo. Stwierdziłam, że koniec już tej walki i muszę wreszcie zadbać o siebie. Zaczęłam ważyć tyle co w podstawówce. Mój dzienny jadłospis to były dwa herbatniki, garstka orzechów i herbata malinowa. Mój organizm się posypał.
Znajomi z pracy zaczęli podejrzewać, że mam raka.
Bardzo się skupiłam na sobie, tak jak pisałam wcześniej, kosmetyczka, nowe ciuchy, kupiłam rower którym śmigałam do pracy. Czytałam książki, wychodziłam do kina ze znajomymi, zapraszałam przyjaciół do siebie.. żeby nie myśleć.. żeby żyć
Wówczas postanowilam się wyprowadzić z dzieckiem do innego miasta, gdzie miałam bliską rodzinę.
Zorganizowałam dziecku szkołę, byłam już nawet umówiona na rozmowę o pracę, zapewnione mieszkanie. Działałam. Twierdziłam że muszę uciec, bo inaczej nigdy się nie uwolnię.
Zresztą ja mam taki charakter, że w sytuacjach stresowych budzi się we mnie wojownik.
Zanim przedstawiłam plan mężowi.. nagle nie wiedzieć czemu zaczął nas odwiedzać w domu, robiliśmy wspólne posiłki, a to na wspólne oglądanie meczu a to na coś.. ale żadnej bliskości nic.. zawsze świetnie ubrany (jakby się szykował na te spotkania). Tak jakby chciał się zbliżyć. Jakby się miotał, między nami a kowalską. Jakby chciał mieć furtkę, trzymał nas na wszelki wypadek.
Pewnego dnia poinformowałam męża o tym, że planuję wyprowadzkę, powiedziałam że nie mogę tak dłużej żyć, że muszę się ratować, że nie może mnie tak traktować.
Dałam mu dwa tygodnie do namysłu albo to kończymy i się wyprowadzam albo sprzątamy ten bałagan.
Umówiliśmy się konkretnego dnia, że weźmiemy oboje urlop i spędzimy go razem z dzieckiem.
Popołudniu poprosiłam o decyzję. Byłam przekonana, że to koniec.
Zaskoczył mnie, powiedział że chce wrócić.
Byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam co teraz robić, żadnego planu B tylko wyprowadzka. Miał już plan co spakuję.
Tego samego dnia przywiózł swoje rzeczy, zakończył romans. Po przyniesieniu wszystkich rzeczy poinformował mnie wieczorem, że wrócił do dziecka. Nic sobie z tego nie zrobiłam.
Zaczęliśmy terapię u psychologa. Wówczas to terapeuta otworzył mi oczy, że mąż zaczął od kłamstwa. Miałam wrażenie, że po tych wizytach czuję się coraz gorzej..
ale pojawił się wspólny wyjazd, a ja dalej walczyłam.. sama ze sobą, starałam się być najlepszą żoną na świecie, nie zrobiłam mu ani jednego wyrzutu, bardzo się zmieniłam
po kilku miesiącach usłyszałam że mąż się we mnie zakochał, że żałuje tego co zrobił.. widzę że się stara, ale nie są to jakieś spektakularne wyznania a raczej czyny..
Mija już sporo czasu.. a mnie dopada strach, co jeśli znowu coś się stanie, ktoś się pojawi zawróci mu w głowie.. czy dobrze zrobiłam, czy dobre decyzje podejmuję, że czasem nie mam siły już walczyć
Kiedyś mama przyjaciółki, która miała podobne przejścia w małżeństwie powiedziała mi, że przetrwała bo miała przed oczami cały czas obraz tego faceta, w którym się zakochała. Dobrego i uczciwego.
I ja tak samo staram się patrzeć na mojego męża, jak na chłopaka którego pokochałam 20 lat temu.
Raz jest lepiej, raz gorzej. Ale się staram, wracam do Boga, do mojego kochanego taty ;-)

Pestka
Posty: 25
Rejestracja: 25 wrz 2019, 17:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Pestka » 03 paź 2019, 19:35

Witaj Kwiatkowo

Jesteś silną i waleczną osobą. Głęboki szacunek z mojej strony dla Ciebie. Nie wiem czy bym tak potrafiła, nie wiem czy tak kocham.
Twoja siła i odwaga pokonały to co było najtrudniejsze i finał jest pozytywny. To wspaniałe.

Ja dzisiaj dowiedziałam się, że mąż się nie wyprowadza, że zostaje. Powód ? Ani ja ani dzieci po prostu przerosły go ceny mieszkań, które chciał wynająć. Zapytałam co z nami z naszą rodziną dalej odpowiedź: nie wiem zobaczymy....

Nie wiem co będziemy oglądać więc czekam.
I pojawia się inny problem nasz syn, nastolatek. Na wiadomość, że mąż zostaje wściekł się okropnie i ja go rozumiem. Ubrał się w pancerz gniewu, żalu, złości bo boi się, że jak kolejny raz zaufa i wybaczy to znowu zostanie zraniony. Wiem jak cierpi i wiem, że ma do tego prawo. On nic nie zawinił ale się boi jak zaszczute zwierzątko.
Swoją złość wyładowuje na mnie, że zgodziłam się aby mąż został, że z nim rozmawiam itd. Jestem miedzy młotem a kowadłem.
Widzę cierpienie mojego dziecka i brak reakcji mojego męża i wiem, że on (mąż) nie zrobi nic. Zawsze przechodził nad wszystkim do porządku dziennego.

I myślę sobie jak teraz żyć?
I po co była ta szarpanina i gadka o wyprowadzce? Po co tyle niepokoju i nieprzespanych nocy? Czy nie lepiej żeby mąż jednak się wyprowadził?

Znowu jestem na rozdrożu i znowu nie wiem co robić?

Kwiatkowa
Posty: 20
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Kwiatkowa » 03 paź 2019, 20:02

Kochana Pestko,
dziękuję Ci za miłe słowa. Dałam z siebie wiele, ale czy wszystko, czy wystarczy mi na kolejne dni.. nie wiem.
Najważniejsze to chyba być tu i teraz, żyć.
Postaraj się Kochana wrócić do spokoju, do tego stanu który opisywałaś wczoraj. Może poobserwuj, ale nie analizuj za bardzo zachowania męża.
No tak sytuacja finansowa go przerosła, może to nienajlepszy powód dla Was - Ciebie i dzieci.
Szkoda mi Twojego syna.. staraj się z nim dużo rozmawiać. Dacie radę.
Mąż przyjął pozycję „olewczą”, pewnie sam kryje emocje.
Kochana trzymaj się, jestem całym sercem z Tobą

A.zelia
Posty: 94
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: A.zelia » 04 paź 2019, 7:27

Pestka pisze:
03 paź 2019, 19:35
Witaj Kwiatkowo

Jesteś silną i waleczną osobą. Głęboki szacunek z mojej strony dla Ciebie. Nie wiem czy bym tak potrafiła, nie wiem czy tak kocham.
Twoja siła i odwaga pokonały to co było najtrudniejsze i finał jest pozytywny. To wspaniałe.

Ja dzisiaj dowiedziałam się, że mąż się nie wyprowadza, że zostaje. Powód ? Ani ja ani dzieci po prostu przerosły go ceny mieszkań, które chciał wynająć. Zapytałam co z nami z naszą rodziną dalej odpowiedź: nie wiem zobaczymy....

Nie wiem co będziemy oglądać więc czekam.
I pojawia się inny problem nasz syn, nastolatek. Na wiadomość, że mąż zostaje wściekł się okropnie i ja go rozumiem. Ubrał się w pancerz gniewu, żalu, złości bo boi się, że jak kolejny raz zaufa i wybaczy to znowu zostanie zraniony. Wiem jak cierpi i wiem, że ma do tego prawo. On nic nie zawinił ale się boi jak zaszczute zwierzątko.
Swoją złość wyładowuje na mnie, że zgodziłam się aby mąż został, że z nim rozmawiam itd. Jestem miedzy młotem a kowadłem.
Widzę cierpienie mojego dziecka i brak reakcji mojego męża i wiem, że on (mąż) nie zrobi nic. Zawsze przechodził nad wszystkim do porządku dziennego.

I myślę sobie jak teraz żyć?
I po co była ta szarpanina i gadka o wyprowadzce? Po co tyle niepokoju i nieprzespanych nocy? Czy nie lepiej żeby mąż jednak się wyprowadził?

Znowu jestem na rozdrożu i znowu nie wiem co robić?
Jeśli mieszkanie jest Twoje to niech mąż się wyprowadzi. Tak wybrał. To są konsekwencje. Twarda miłosć.

A syna rozumiem, mąż traktuje dom jak hotel.

Jonasz
Posty: 983
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak żyć po zdradzie męża, który nie widzi w tej sytuacji nic niewłaściwego

Post autor: Jonasz » 04 paź 2019, 9:42

A.zelia pisze:
04 paź 2019, 7:27
Jeśli mieszkanie jest Twoje to niech mąż się wyprowadzi. Tak wybrał. To są konsekwencje. Twarda miłosć.
Azelio a co wyrzucenie kogoś z domu ma wspólnego z miłością ? ;)
Nawet jak mieszkanie jest moją własnością to współmałżonek już nie - to nie zbędny mebel stary lub nieużyteczny.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ala40 i 3 gości