Winna, zdesperowana, nawrócona

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Majaa
Posty: 19
Rejestracja: 13 lis 2019, 11:53
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: Majaa » 16 lis 2019, 16:01

Blondi pisze:
16 lis 2019, 13:04
Majuu musisz uzbroić się w cierpliwość. Piszesz, że się nawróciłaś, ok. Mąż jeśli Ci wybaczy, to sądzę, że nie stanie się to w ciągu miesiąca. Rozumiem jego niechęć do Ciebie. Wg mnie zachowuje się racjonalnie. Mężczyźni w sądach mają ciężej, więc się zabezpiecza. Rozumiem go. Jak Ty imprezowałaś, to kto opiekował się dziećmi? Jeśli on, to czemu się dziwisz, że chce w razie rozwodu uzyskać wyłączną opiekę? On widocznie nie ufa Ci ani jako żonie ani jako matce. Jak go zdradzałaś to myślałaś o dzieciach? Przy spowiedzi ksiądz mi też powiedział, że zdrada mojego męża to tylko jego grzech i jeśli nie czuję się na siłach z nim być, to mam prawo się od niego odseparować. Separacja ma chronić przed krzywdzicielem, dla męża być może jesteś takim krzywdzicielem. Ja bardzo długo miałam poczucie zmarnowanego życia. Kocham męża, wybaczyłam, ale nie zapomnę.
A Tobie jak udało się przez to przejść, wybaczyć? Czy potrafisz tetaz z tym normalnie żyć?

Majaa
Posty: 19
Rejestracja: 13 lis 2019, 11:53
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: Majaa » 16 lis 2019, 16:04

Lukasz.wroc pisze:
16 lis 2019, 13:31
Majaa pisze:
15 lis 2019, 20:23
NUMB88 pisze:
15 lis 2019, 6:44
Jestem w podobnej sytuacji. Małżonka miała romans z kolegą z pracy przez blisko 9 miesięcy (patrz mój temat).
Małżonka wyspowiadała się, żałuje z całego serca, chciałaby cofnąć czas. Cierpi...
Fizyczna miłość dla mężczyzny ma fundamentalną wartość. Straciłaś w jego oczach.
Jeśli facet ma zasady to tak naprawdę ma prawo podziękować za wspólne życie. W jego oczach zawsze będziesz z kowalskim w łóżku. Zawsze będzie widział cudze ręce na małżonce (i nie tylko). Kochankowie przełamują w romansie wszelkie stereotypy łóżkowe, współżycie na wiele sposobów, uczą się nowych przeżyć. To nigdy się nie wymydli.
Co Ci pozostaje ?
Próbuj walczyć... szkoda dzieci (polecam Hey - mimo wszystko)
Wiem, że dla każdego człowieka (a zwłaszcza mężczyzny) jest to największy cios. I mąż mówi o tym otwarcie, że sobie nie wyobraża sobie zbliżenia fizycznego ze mną. Tym bardziej nie mogę sobie tego wszystkiego wybaczyć.
Myślę, że jedynie czas, modlitwa przebaczenie i wspólna terapia może pomóc. Ale na to wszystko potrzeba czasu.
Ja jednak dodam, ze fakt iz jest to dla mężczyzny trudny temat, jednak myślę, ze terapia pomoglaby z tym dojść "do ładu" w jego głowie. Nikt nie jest czyjąś własnością.
Tak myślę, ze gdyby moja żona wróciła to też pewnie widziałbym oczami wyobraźni to co mogło sie wcześniej dziać.
Pewnie troche by potrwalo żebym mógł z tym żyć i pełni oddać się psychicznie mojej żonie. Ale nikt z nas święty nie jest.
Każdy facet, w tym Twój mąż oczami wyobraźni nie raz "rozbieral" inną kobietę i zdradzał w myslach swoją żonę. To też nie jest w porządku. Różnica jest tylko w dotyku ciało do ciała. Ale sadze, ze waga problemu zbliżona.
Więc myślę, ze na poziomie psychiki dałoby sie to w końcu poukładać i odlozyc na dolną półkę.
Zapomnieć całkowicie raczej się nie da.
Wiem, że to jest ogromny problem przejść przez to, odłożyć tak jak mówisz "na dolna półkę" , ale to wymaga czasu i pracy pewnie z terapeuta, duchownym.. Nie wiem...
Głęboko w to wierzę, że to się może udać. Modlę się o to każdego dnia.

Blondi
Posty: 74
Rejestracja: 02 paź 2018, 9:34
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: Blondi » 16 lis 2019, 19:30

Majuu czas robi swoje, rany goją się powoli, ale jednak goją się. Dużo rozmawiałam z mężem, on uświadomił mi, jakie błędy popełniłam. Kryzys był udziałem nas obojga. Ja po prostu kocham swojego męża i nie chciałam niszczyć naszej rodziny i wyrządzać krzywdy dzieciom. Mogłam unieść się honorem, ale co by mi to dało? Życie samotnej matki z dwójką dzieci nie jawiło mi się kolorowo. Wiem, że bym sobie poradziła, bo mam dobrą pracę, ale czy o to chodzi, żeby pokazać wszystkim, że postawiłam na swoim i daję sobie radę? Myślę, że nie. Mi pomogło słuchanie na Youtube słów mądrych księży wymienianych na forum, postawa męża. Przeczytałam kilka lektur polecanych tu. Postawa męża, który o mnie walczył też była ważna a w zasadzie kluczowa. Zdrady nie da się zapomnieć, ale ja nauczyłam się z tym żyć. Bądź cierpliwa Majuu, jeśli mąż nie chce z Tobą rozmawiać, to nie nalegaj, skup się na dzieciach.

Majaa
Posty: 19
Rejestracja: 13 lis 2019, 11:53
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: Majaa » 17 lis 2019, 10:34

twardy pisze:
15 lis 2019, 22:27
Majaa pisze:
15 lis 2019, 20:17
Nawet jeśli ktoś ma zdolność kredytową i jest w stanie płacić kredyt samodzielnie?
To nie ma dla banku żadnego znaczenia. Lepiej trzymać dwie głowy kredytobiorców niż jedną.
U mnie dokładnie tak było i bank się nie zgodził.
W piątek podpisaliśmy alt notarialny z przepisaniem domu na męża. Dom wraz z kredytem hipotecznym jest własnością męża, a On ma mnie spłacić za wkład własny, który włożyliśmy. Czy wobec tego bank może siennie zgodzić na przepisanie kredytu na męża? Czyli mam rozumieć, że istnieje ryzyko iż mimo że już nie jestem właścicielem tego domu, będę współkredytobiorcą i bank może wymagać ode mnie spłacania rat, gdyby mąż się z tego nie wywiązywał?

Małgorzata Małgosia
Posty: 302
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: Małgorzata Małgosia » 17 lis 2019, 11:08

Majaa pisze:
17 lis 2019, 10:34
twardy pisze:
15 lis 2019, 22:27
Majaa pisze:
15 lis 2019, 20:17
Nawet jeśli ktoś ma zdolność kredytową i jest w stanie płacić kredyt samodzielnie?
To nie ma dla banku żadnego znaczenia. Lepiej trzymać dwie głowy kredytobiorców niż jedną.
U mnie dokładnie tak było i bank się nie zgodził.
W piątek podpisaliśmy alt notarialny z przepisaniem domu na męża. Dom wraz z kredytem hipotecznym jest własnością męża, a On ma mnie spłacić za wkład własny, który włożyliśmy. Czy wobec tego bank może siennie zgodzić na przepisanie kredytu na męża? Czyli mam rozumieć, że istnieje ryzyko iż mimo że już nie jestem właścicielem tego domu, będę współkredytobiorcą i bank może wymagać ode mnie spłacania rat, gdyby mąż się z tego nie wywiązywał?
Ja sama znam dokładnie taką sytuację. Znajomi rozwiedli się, ona wyprowadziła do kochanka i nie chciała wspólnego mieszkania. On bardzo dobrze zarabiał (naprawdę dobrze, to były kwoty miesięcznie powyżej 10 tys.złotych), rata kredytu ok.3000 zł. Dogadali się, że mieszkanie jego, a tu z kredytem nie dało się. Bank nie zgodził się na pozostawienie jednego kredytobiorcy.

Wspólnie płacili raty, teraz nie wiem jak jest.
Może to też zależy od kwoty kredytu i ile lat jeszcze zostało?
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Ewuryca
Posty: 264
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: Ewuryca » 17 lis 2019, 11:11

Majaa pisze:
17 lis 2019, 10:34
twardy pisze:
15 lis 2019, 22:27
Majaa pisze:
15 lis 2019, 20:17
Nawet jeśli ktoś ma zdolność kredytową i jest w stanie płacić kredyt samodzielnie?
To nie ma dla banku żadnego znaczenia. Lepiej trzymać dwie głowy kredytobiorców niż jedną.
U mnie dokładnie tak było i bank się nie zgodził.
W piątek podpisaliśmy alt notarialny z przepisaniem domu na męża. Dom wraz z kredytem hipotecznym jest własnością męża, a On ma mnie spłacić za wkład własny, który włożyliśmy. Czy wobec tego bank może siennie zgodzić na przepisanie kredytu na męża? Czyli mam rozumieć, że istnieje ryzyko iż mimo że już nie jestem właścicielem tego domu, będę współkredytobiorcą i bank może wymagać ode mnie spłacania rat, gdyby mąż się z tego nie wywiązywał?
Majaa tak było u mnie. to zależy od zdolności kredytowej męża i trochę dobrej woli banku. U nas po przepisaniu notarialnym domu na mnie bank nie wyraził zgody na przepisanie kredytu na jedną osobę. Czyli w tym momencie dom i kredyt spłacam ja, ale mąż nadal widnieje w banku jako kredytobiorca.

A.zelia
Posty: 167
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: A.zelia » 17 lis 2019, 12:49

"Były zapisy m. In o tym, że dzieci mieszkają pod adresem ojca i to On sprawuje opiekę nad Nimi w przypadku naszego zamieszkania oddzielnego.
Kazda matka zrozumie, że nie moglam się na to zgodzić."

Ale Ty opuściłaś dzieci w chwili romansu, a nie dopiero opuścisz jak się wyprowadzisz. Tym bardziej dziękuj Bogu, że maż nie obstawał i przy tym warunku.

A.zelia
Posty: 167
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: A.zelia » 17 lis 2019, 13:00

Justdb post_id=202192 time=1573900208 user_id=4638]
Natomiast nie uprawnia go to do bycia krzywdziciela, a tak się stanie jeżeli odizoluje dzieci od matki
a kto mówi o odizolowaniu dzieci od matki? Jej mąż chce ustalenia opieki i chciał ustalenia każdorazowego miejsca zamieszkania przy nim.

Ochrona majątku przed poczynaniami żony (zdradziła) ochrona dzieci przed szarpaniem nimi w tej sytuacji.

Mąż Mai zrobił dokładnie to co tutaj radzicie zdradzonym kobietom.
Justdb - czemu to źle? Podwójne standardy/

W pełni się zgadzam ze szwagrem Autorki. Jezus nie uczy nas nie ponoszenia konsekwencji swych czynów. Chwała Panu za to, że nie nie obstaje przy opuszczeniu przez Maję domu (nie dzieci, dzieci opuściła romansując) bez dzieci.

No i nawrócenie kiedy kochanej zostawił bywa cenione cokolwiek niżej niż takie gdy zdradzający wraca nie zostając na lodzie w "nowym".

co do kryzysu - z tego co ona pisze ją znudziło dotychczasowe rzeczy i przeprowadzi, mąż walczył. Ja tu winy męża nie widzę. Nie zawsze winne są 2 strony. Często. Ale nie zawsze.
Ostatnio zmieniony 17 lis 2019, 19:14 przez Anonymous, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie z trudem. A.zelio sprostuj jeżeli coś nie tak :)

Jonasz

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: Jonasz » 17 lis 2019, 20:33

W maju 2019 poznałam mężczyznę, który mnie mocno zauroczył i z którym weszłam w romans. Wyobrażałam sobie, że będę szczęśliwa. Ale tak się nie stało. Zdradziłam męża, tamten mężczyzna zakończył znajomość, a ja zniszczyłam nam życie.

Mąż dowiedział się o wszystkim z wiadomości telefonicznych.

Początkowo nie chciał dać mi drugiej szansy, ale ostatecznie zgodził się najpierw na separację, potem z upływem dwóch miesięcy na podział i rozdzielność majątkową i na tym się skończyło.

Te ostatnie 4 miesiące były najcięższym momentem naszego życia. Mąż wyrzucał złość, gniew, do czego miał prawo. Stał się obojętny. Nasze drogi rozchodziły się jeszcze bardziej. Czułam się odrzucona, beznadziejna i straciłam wiarę.

We wrześniu poznałam na weselu znajomych mężczyznę, z którym korespondowaliśmy przez ok 2 tygodnie. Po tym czasie zorientowałam się, co ja robię. Zamiast walczyć o męża, to wchodzę w kolejną beznadziejną relację.
Maiuu ja zastanawiam się że pierwszy kryzys zdaje się nie został porządnie i właściwie przepracowany.
Przez każde z Was osobno i razem jako małżeństwo.
Rozwiązany?
Przemyślany?
Wnioski nie zostały wyciągnięte.
Efektem mogł być i drugi.
Ale doceniam to że w drugim SAMA się wycofałaś w porę. ;)

Cierpliwości, czasu na pewno trzeba.
Dać czas drugiemu.
I zajęcia się w końcu samą sobą - krzywdą wyrządzoną samej sobie, zranieniem samego siebie.
To też będzie bardzo ważne i trudne- przebaczyć i zaufać samemu sobie.
Trudno żyć w nieustannym poczuciu winy i coś z tym budować sensownego.

Justdb
Posty: 509
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: Justdb » 17 lis 2019, 20:45

A.zalia
Majaa pisze:
14 lis 2019, 12:10
Powiedział wprost, albo godzę się na takie warunki separacji, albo rozwód. Pozew rozwodowy już złożył dwa tygodnie temu. Teraz podpisaliśmy porozumienie separacyjne, które ma wstrzymać pozew rozwodowy. Najważniejsze jest dla mnie to, że możemy nadal mieszkać razem całą rodziną z dziećmi (bo początkowo mąż żądał mojej wyprowadzki bez dzieci) i, bo sytuacja jest bardzo skomplikowana i trudna.
A.zalia uważasz, że to dobre dla dzieci. Przecież Majaa nie trwa w swoim grzechu. Zrozumiała to, chce naprawiać. Rozumiem krzywdę jej męża, bo sama to przeszłam. Jego postępowanie byłoby zrozumiałe gdyby bronił się przed krzywdzicielem. Ale ona go już nie krzywdzi. Myślisz że on swoim postępowaniem nie krzywdzi dzieci? Jesteś tego taka pewna.? Czy dzieci mają ponieść konsekwencje zdrady matki, czy tu nie wdarł się kusy, który podsyca żal jej męża. Wiem o czym mowię. Czy uważasz, że Jezus nauczał ponosić konsekwencje swoich czynów? Jeżeli tak, to jak się do tego ma nauka o miłosierdziu? Wiesz rozmawiałam z wieloma księżmi i żaden nie powiedział mi , odejdz od męża zostaw go , bo cię skrzywdził. Wszyscy zgodnie mówili, przebacz i próbuj z Jezusem budować na nowo.
Ostatnio zmieniony 17 lis 2019, 20:51 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie
Justyna

twardy
Posty: 1768
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: twardy » 17 lis 2019, 22:35

Majaa pisze:
17 lis 2019, 10:34
W piątek podpisaliśmy alt notarialny z przepisaniem domu na męża. Dom wraz z kredytem hipotecznym jest własnością męża, a On ma mnie spłacić za wkład własny, który włożyliśmy. Czy wobec tego bank może siennie zgodzić na przepisanie kredytu na męża? Czyli mam rozumieć, że istnieje ryzyko iż mimo że już nie jestem właścicielem tego domu, będę współkredytobiorcą i bank może wymagać ode mnie spłacania rat, gdyby mąż się z tego nie wywiązywał?
Dokładnie tak.
Ja z żoną tak właśnie mamy i zdolność kredytowa nie ma w takiej sytuacji dla banku żadnego znaczenia.

A.zelia
Posty: 167
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: A.zelia » 17 lis 2019, 23:12

Jeżeli Jezus miałby nie wymagać odpowiedzialności za popełnione czyny gdzie jest miejsce na Jego sprawiedliwość?

Tak. Jestem pewna, że on nie krzywdzi dzieci. On blokuje opcję szarpania nimi w całej tej sytuacji czyli robi to samo co wielokrotnie obok rozdzielności doradza się tu osobom zdradzonym.

Przy okazji chroni dzieci od grania nimi pt zapomnijmy bo mamy dzieci. Nie. Dzieci nie są licencją na zdradzanie (musi być przebaczone i zapomniane bo są dzieci). Szantaż dziećmi to największe świństwo jakie można zrobić, które już nie jednego i nie jedną pchnęło do złożenia papierów rozwodowych.

Justdb
Posty: 509
Rejestracja: 20 mar 2019, 7:13
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: Justdb » 18 lis 2019, 7:13

A.zelia. cały czas mówisz tutaj , że na forum radzi się zdradzanym " zabezpieczenie pobytu dziecka". Tak i owszem, ale w sytuacji, gdy krzywdziciel nadal krzywdzi. Mottem Sycharu jest, że każde małżeństwo sakramentalne jest do uratowania. Separacja , jak mówi ks. Dziewiecki, jest obroną przed dalszym krzywdzeniem. Z tego co napisała autorka wątku, przestała krzywdzić i się nawraca. To po pierwsze. Po drugie, mamy, naśladować Jezusa. Ileż mamy różnych przykładów z Biblii, gdzie Jezus przebaczał. Nikt tu nie pochwalił Majęę za to co , zrobiła. Ona opamiętała się. I niea znaczenia, czy kowalski ją rzucił, czy ona jego. To ona się wyspowiadała, ona podjęła walkę o swoje małżeństwo, ona się nawraca i prosi o pomoc.
Po trzecie autorka z tego co napisała, nie gra uczuciami dzieci, z opisu wynika ,że to raczej mąż w swoim cierpieniu to robi "jeżeli nie podpiszesz to...."
Justyna

A.zelia
Posty: 167
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: A.zelia » 18 lis 2019, 8:30

A.zelia. cały czas mówisz tutaj , że na forum radzi się zdradzanym " zabezpieczenie pobytu dziecka". Tak i owszem, ale w sytuacji, gdy krzywdziciel nadal krzywdzi.
O tym czy to koniec krzywd maż ma prawo się przekonać i ma prawo na chwilę obecną tego nie wiedzieć. A gra dziećmi już się toczy jak np to nie zostawię dzieci - zostawiła w chwili zadania się z kowalskim.
Mottem Sycharu jest, że każde małżeństwo sakramentalne jest do uratowania. Separacja , jak mówi ks. Dziewiecki, jest obroną przed dalszym krzywdzeniem.
I to mąż Mai robi. Krzywda nie paruje w sekundzie zakończenia relacji pozamałżeńskiej, ona będzie jeszcze długo. Tak jak słusznie zauważył jej szwagier ona też musi pokazać, że walczy i jej zależy. W tym momencie priorytetem jest mąż i odbudowanie jego poczucia bezpieczeństwa. Droga do tego wiedzie przez separację, określił na jakich warunkach.
Ona opamiętała się. I niea znaczenia, czy kowalski ją rzucił, czy ona jego. To ona się wyspowiadała, ona podjęła walkę o swoje małżeństwo, ona się nawraca i prosi o pomoc.
Ma zasadnicze znaczenie. Co innego koniec pierwszego romansu (ją rzucił) co innnego pisanie z kolejnym facetem (ona skończyła). Jakość powrotu ma znaczenie. Co innego powrót do kogoś (tą osobę kocham) co innego od kogoś (kochanek rzucił i jest się na lodzie, więc z braku laku, obaw jak to będzie logistycznie i finansowo, obaw przed rozwodem i wywróceniem życia [zbiorczo te powody określa się jako twz dla dobra dzieci] niech już będzie mąż/zona. do następnego zapewne przy tego rodzaju motywacji.
Po trzecie autorka z tego co napisała, nie gra uczuciami dzieci, z opisu wynika ,że to raczej mąż w swoim cierpieniu to robi "jeżeli nie podpiszesz to...."
Ktoś gra bo pojawiło się przekonywanie męża o daniu żonie szansy bo dzieci. Jeszcze raz. Dzieci nie są licencją na zdradzanie. Mąż nie gra dziećmi, chroni siebie i ma do tego prawo. Mąż ratuje związek. Określa co musi być by mógł spróbować odzyskać zaufanie. Gdyby tego nie robił złożyłby od razu o rozwód. ewentualnie o rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy Mai.

A.zelia
Posty: 167
Rejestracja: 14 gru 2018, 13:04
Płeć: Kobieta

Re: Winna, zdesperowana, nawrócona

Post autor: A.zelia » 18 lis 2019, 8:42

Podsumowując - stało się dużo, bardzo dużo i sytuacja musi dojść do normy. Deską ratunkową jest własnie ta separacja, oddech, zwiększenie poczucia bezpieczeństwa męża i danie szansy, co zrobił, bo jakby nie zrobił to od razu wniósłby o rozwód.

Natomiast w pełni rozumiem go, że ten czas (separacji) i te warunki są potrzebne, za dużo się widać stało, by on mógł przejsć nad tym do porządku dziennego jak gdyby nigdy nic. Tak by było dla autorki najprościej, widocznie jedna nie da się.

Separacja jest szansą na to, że normalność kiedyś jeszcze będzie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości