Zdrada męża - jak się podnieść?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Delfin
Posty: 19
Rejestracja: 05 wrz 2019, 13:39
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Delfin » 04 kwie 2020, 22:15

Ja dowiedziałam się w sierpniu o jego romansie który trwał 2 lata. W styczniu kazałam się wyprowadzić bo podobnie jak Ty odkryłam że dalej piszą że sobą. Może powinnaś zaufać mu ze jednak ten czas rozłąki z Wami zmienił jego podejście. Mój niestety w tym czasie przekonał się jak mu codownie jest w tym nowym świecie wręcz mówiąc mi że 15 lat małżeństwa to była jego porażka.

Ukasz
Posty: 2548
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Ukasz » 05 kwie 2020, 13:12

Kłapouszek pisze:
03 kwie 2020, 17:29
Dlatego Ukaszu nie mogę powiedzieć mężowi, że chcę jego powrotu. Chcę, ale człowieka, który będzie na tyle dojrzały, aby rozpocząć wraz ze mną pracę nad naszymi relacjami, a nie lokatora, który nadal będzie utrzymywał kontakty z kowalska, a korzystał z dobrodziejstw domowych.
Żeby było jasne: w żadnym wypadku nie zachęcałem Cię do bezwarunkowej zgody na powrót męża.
Tu raczej chodzi o to, jak sformułować ten komunikat.
Ja ująłem w słowa konkretne warunki, które dla mnie są minimum. To było wygaszenie kontaktów z kowalskimi (nie wiem, czy była zdrada fizyczna, emocjonalna kwitła i była mi ostentacyjnie demonstrowana), trochę czasu dla nas (jeden dzień w tygodniu spędzony w dowolny sposób razem), wspólny urlop (za wyjątkiem tygodnia w roku, o który ja nie miałbym nawet prawa spytać) i uporządkowanie finansów (albo formalna rozdzielność, albo jakaś otwartość przynajmniej na poziomie informacji, nawet bez wspólnych decyzji). Jednocześnie mówiłem i pisałem, że pomijając pierwszy z punktów, z którego nie zrezygnuję, to są propozycje i możemy o nich otwarcie rozmawiać. Moja żona odrzuciła wszystko i ja zażądałem jej wyprowadzki, co się po pewnym czasie dokonało.
Nie wiem, czy postąpiłem dobrze. Byłem tu na forum krytykowany za to, że w ten sposób piszę scenariusze, narzucam żonie swoją wolę, próbuję wymusić miłość, skupiam się na tym, co zewnętrzne. A ja po prostu chciałem, żeby moje stanowisko było jasne, żeby ona wiedziała, że kocham ją bezwarunkowo, ale wspólne życie jest obwarowane pewnymi warunkami. Zabrało mi kilka lat rozeznanie tego, czego chcę, i to wyraziłem. Mam poczucie, że w ten sposób uszanowałem i siebie i moje małżeństwo, ale też świadomość, że mogę się mylić. Pewność mam tylko taką, że zgadzanie się na wszystko nie jest mądrą miłością.
Wracając do Ciebie: pytałem tylko, czy masz poczucie, że wyraziłaś mężowi w pełni Twoje stanowisko i odczuwasz pokój w tym miejscu: on wie, czego Ty chcesz. A co z tym zrobi, to już jego odpowiedzialność.

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 05 kwie 2020, 17:57

Ukaszu, rozumiem, że nie zachęcałeś mnie do bezwarunkowej zgody na powrót męża :)
Podczas rozmowy określiłam jasno mężowi warunki ponownego zamieszkania z nami. Pierwszym i najważniejszym jest całkowite zerwanie kontaktów z kowalską, nawet tych zawodowych. Wymyśliłam sobie jeszcze, aby przy mnie zadzwonił do niej lub napisał, ze to koniec. Tak zasugerowała nam pani na terapii w grudniu po pierwszej zdradzie, ale mąż nigdy tego nie zrobił, twierdząc, że w listopadzie napisał to, co mu podyktowałam, że to koniec i uznał to za zakończenie romansu. Jak się okazało w lutym, chyba nie do końca poskutkowało, choć mąż twierdzi, że do zdrady fizycznej za drugim razem nie doszło, ale była to zdrada emocjonalna, tak samo bolesna jak ta pierwsza.
Ukaszu, mój mąż po określeniu tego najważniejszego warunku, wycofał się, twierdząc, że on nie musi zrywać kontaktów, bo z nią nie jest i się z nią nie spotyka, tylko dwa razy w ciągu pięciu tygodni rozmawiali przez telefon. A przecież dla niej wyprowadził się z domu, bo powiedziałam, ze nie ma mojej zgody na życie ze mną i romansowania z nią. Stad tez moje dylematy w poprzednim poście, bo nie wiem już, co o tym wszystkim myśleć, czy mój mąż mówi prawdę, czy tez nie. Tak naprawdę, on zna już moje warunki i decyzja leży po jego stronie. To on może teraz dokonać wyboru, czy chce być ze mną, spełniając ten najważniejszy warunek.

s zona
Posty: 2935
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: s zona » 05 kwie 2020, 18:06

Klapouszku,
slucham po raz kolejny tych katechez sp Ks Pawlukiewicza ... jesli nie sluchalas, moze cos wezmiesz dla siebie ..
Sp ks.Piotr Pawlukiewicz - z facetem jak z dzieckiem
https://www.youtube.com/watch?v=gleoHIroVYY
w 2:15 jak dla mnie w sedno .. i sprawdzone na moim osobistym mezu :)

I dla mezczyzn Czego potrzebuje kobieta? sp ks. Piotr Pawlukiewicz (8/9)
https://www.youtube.com/watch?v=549K5D75We0

Ale Granice tez byly
GRANICE W RELACJACH MAŁŻEŃSKICH www.tolle.pl/pozycja/granice-w-relacjach-malzenskich oraz polecane przez Krople Rosy audycje z serii Nocne swiatla " Gdzie, i w jaki sposób stawiać granice w relacjach?
https://www.youtube.com/watch?v=M8nWWWG5zrU
i ochronnie wczesniej Lista Zerty - u mnie czesciowo ...

Klapouszku.. a gdybys na Okres Wielkiej Nocy zaufala mezowi, ze chce do Was tj Cibie i dzieci wrocic .. tak z miloscia... milosierdziem ale z Ochrona Siebie .. daloby sie ?

Moze nie wszystko jest takie czarno biale, jak My myslimy . moze z meza punktu widzenia te akcenty sa w innym miejscu ..
Moze Warto zaufac swojej intuicji ... jak Ty czujesz, co jest dla Ciebie dobre ...

Mam nadzieje, ze nie "przekroczylam" zadnej z granic ...

ps "Nocne swiatla" czesto polecala Krople Rosy, dzieki - jesli tu zajrzysz :)

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 05 kwie 2020, 18:23

Delfinie, takie słowa, które usłyszałaś od męża na pewno bardzo bolą. Mój mąż co prawda nigdy nie powiedział mi, ze mnie już nie kocha, ale nagle okazało się, że wcale nie byliśmy dobrym małżeństwem, choć przez 15 lat ciągle powtarzał, że tak świetnie się dobraliśmy i jesteśmy sobie przeznaczeni, a potem to samo pisał kowalskiej o przeznaczeniu. Mnie też bardzo zabolała przemoc fizyczna, jakiej dopuścił się wobec mnie mój mąż, pomimo tego, że zrobił to pod wpływem silnych emocji, nie mając już żadnych argumentów na to, że po raz drugi odkryłam jego zdradę. Nie wiem już, co bolało bardziej...
Delfinie, rozumiem, że Twój mąż mieszka z kowalską dopiero od stycznia, więc to bardzo krótki okres, aby móc powiedzieć, czy jest mu lepiej niż w małżeństwie. To zaledwie trzy miesiące. Mówisz, ze romans trwał dwa lata, ale wiesz doskonale, że wtedy zdradzacz pokazuje jak najlepszą wersję siebie samego, podobnie kowalska. Jak przeczytałam te kilka wiadomości mojego męża, to nie wierzyłam w to, że jest takim poetą, że potrafi tworzyć takie cudowne zdania i że potrafi być taki pomysłowy. Mój mąż w rozmowie ze mną nie potrafił wymienić ani jednej wady kowalskiej, dopiero po długim namyśle powiedział, ze pali papierosy i lubi słodycze :lol: a zalety wymienił śpiewająco. Dlatego wydaje mi się, nie wiem tego na pewno, ale może Twój mąż też jest jeszcze na tym etapie, że nie dostrzega wad kowalskiej. A prędzej czy później przyjdą prawdziwe obowiązki i prawdziwe życie. Trzymaj się Kochana. Ściskam mocno.

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 05 kwie 2020, 18:49

S_zona, dziękuję za te linki, na pewno dzisiaj posłucham. Oczywiście, że nie przekroczyłaś żadnej z granic, jestem bardzo wdzięczna za wszystkie Twoje słowa, które tutaj do mnie kierujesz, bo czasem czuję się po prostu jak dziecko we mgle, zwłaszcza gdy serce mówi jedno, a rozum podpowiada drugie...
Co do listy Zerty, po pierwszej zdradzie zastosowałam ja tylko przez kilka dni, teraz stosuję wiele z jej punktów prawie wzorowo i zauważyłam, że mąż jest zdziwiony tym, że postawiłam tyle granic, a przede wszystkim, że sobie poradziłam. Gdy przyjeżdża, nie leżę i nie płaczę do poduszki, tylko żyję z uśmiechem na twarzy. Dzieci też o niego nie zabiegają, tak jak dotychczas, gdy z nami mieszkał. Zobaczył, że nie „wiszę” na nim i potrafię zrobić też to, czym on się zajmował.
S_zono co do świąt, długo o tym myślałam. Dziś w nocy napisał do mnie mąż i zapytał, czy może nas odwiedzić i spędzić z nami święta . I...zgodziłam się, żeby przyjechał do dzieci. Dziś zaproponował, że zrobi dla nas zakupy, mam tylko wysłać mu, czego potrzebuję. Ale boję się mu znowu zaufać, pomimo jego zapewnień, że z nią nie jest, bo poza tymi zapewnieniami, nic nie robi w moim kierunku. Dlatego może tak, jak napisałaś S_zono, na okres świąt pozwolić na spotkanie, ale z ochrona samej siebie.
Dziękuję za te słowa S_zono.

Wiedźmin
Posty: 1563
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Wiedźmin » 05 kwie 2020, 21:13

Kłapouszek pisze:
05 kwie 2020, 18:49
[...]
Ale boję się mu znowu zaufać, pomimo jego zapewnień, że z nią nie jest, bo poza tymi zapewnieniami, nic nie robi w moim kierunku. Dlatego może tak, jak napisałaś S_zono, na okres świąt pozwolić na spotkanie, ale z ochrona samej siebie.
Dziękuję za te słowa S_zono.
Ale dlaczego "się boisz" zaufać?
To się nie bój i może po prostu na razie nie ufaj z założenia i tyle.
(ja tak zrobiłem, bo ciężko ufać zdradzaczowi recydywiście... odrobinę zdrowego rozsądku warto zachować) :D ;)

A jak długo mąż "nie nie robi w Twoim kierunku"?
Poproszę o odpowiedź w miesiącach czy też latach...

Moja żona "nic nie robiła w moim kierunku" jakieś 3 lata. Ktoś inny pisał o 7 latach... Choć ja teraz coś zauważam... że żona coś jednak robi. Co prawda przez te 3 lata tak zdążyłem się zdystansować, że teraz te drobne kroczki nie robią na mnie większego wrażenia. Nie wiem, czy one są wskutek tego, że z mężem jednak łatwiej przejść przez kryzys, jaki nam rządzący zafundowali... czy z innych powodów... ale te drobne gesty zauważam. Wspólne aktywności, morsowanie... zrobiona kawa... czy obiad... czy zakupy... czy cokolwiek... dla domu, rodziny, a czasem nawet wyłącznie dla mnie.

Tak jak napisałem prawie 3 lata temu... obie ścieżki są bardzo trudne - czy próba "sklejania poobijanego małżeństwa" - czy też dalsze samotne (w separacji fizycznej/po rozwodzie) kroczenie przez życie.

Ja w dalszym ciągu nie mam pojęcia, czy moje małżeństwo przetrwa kolejny miesiąc, kwartał, rok, czy 5 lat - ale w przeciwieństwie do tego co przeżywałem na początku kryzysu... wizja separacji fizycznej/rozstania wcale nie nie przeraża. To owszem trudna droga... ale podobnie jak próba ratowania - a czasem może być wręcz łatwiejsza... w sensie - spokojniejsza.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

nałóg
Posty: 1593
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: nałóg » 05 kwie 2020, 22:28

Rządzący?czy epidemia?

Ukasz
Posty: 2548
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Ukasz » 05 kwie 2020, 22:54

Kłapouszek pisze:
05 kwie 2020, 18:49
Ale boję się mu znowu zaufać, pomimo jego zapewnień, że z nią nie jest, bo poza tymi zapewnieniami, nic nie robi w moim kierunku.
A może jednak coś robi, tylko Tobie jest trudno to dostrzec:
Kłapouszek pisze:
01 mar 2020, 12:26
Niestety, wczoraj miałam awarię wody w kuchni i mąż przyjechał mi pomoc. Zapytał, czy może sobie zrobić kanapkę i nic nie odpowiedziałam. Naprawiał do północy
Kłapouszek pisze:
02 kwie 2020, 10:57
Mąż nie mieszka z nami już 5 tygodni, ale bardzo często przyjeżdża do dzieci, ze mną też rozmawia, ale nigdy nie porusza tematu naszego małżeństwa, ja też nie. W sobotę przyjechał pomóc mi posprzątać kotłownię, znowu żartowaliśmy, śmialiśmy się jak dawniej, było po prostu miło. Zaproponowałam mu też obiad. Następnego dnia zadzwonił i zapytał, czy może się do nas „wprosić” na obiad, nie odmówiłam. W poniedziałek zrobił nam duże zakupy, mimo że o nie nie prosiłam, bo martwi się, że może nam czegoś zabraknąć, mimo ze ja wszystko ogarniam, bo pracuję zdalnie z domu. Podziękował mi za te miłe dni.
I wczoraj, w urodziny naszego syna, mąż zapytał, czy może się z powrotem wprowadzić do domu, gdyż już dłużej nie może wynajmować tam mieszkania.
Kłapouszek pisze:
04 kwie 2020, 18:33
gdy pytam, dlaczego z nią nie jest, to ze nie chce z nią być, bo nie i koniec. Ale może mówi to, co ja chcę usłyszeć, bo zbliżają się święta i chciałby je spędzić z nami, bo już o to pytał...
Kłapouszek pisze:
05 kwie 2020, 18:49
Dziś zaproponował, że zrobi dla nas zakupy, mam tylko wysłać mu, czego potrzebuję.
Wiesz - to na pewno nie jest tyle, ile zrobić powinien, to za mało, ale to na pewno nie jest nic. Nie mam pojęcia, czy powinnaś mu to jakoś okazywać, czy nie, ale jedno wydaje mi się pewne: warto dostrzec jego wysiłki. Po prostu je widzieć na własny użytek. Podziękować Bogu. Rozważyć wartość tego i zastanowić się, czy jak da się z tego wyciągnąć więcej dobra.
Bardzo wielu z nas chciałoby mieć takie "nic", jakie Tobie oferuje Twój niewierny mąż.

Wiedźmin
Posty: 1563
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Wiedźmin » 05 kwie 2020, 23:00

Jak dla mnie rządzący. No ale to dla mnie.

Rząd zabronił mi, mojej żonie pracować a moim dzieciom chodzić do szkoły czy "epidemia"?
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8228
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Nirwanna » 06 kwie 2020, 8:12

nałóg pisze:
05 kwie 2020, 22:28
Rządzący?czy epidemia?
Wiedźmin pisze:
05 kwie 2020, 23:00
Jak dla mnie rządzący. No ale to dla mnie.

Rząd zabronił mi, mojej żonie pracować a moim dzieciom chodzić do szkoły czy "epidemia"?
Panowie, resztę argumentów proponuję na priv.
Od dawna na forum nie poruszamy tematów politycznych, aby skupić się na ratowaniu małżeństw.

Podobnie moderacja podchodzi do tematu epidemii i nałożonych przez rząd ograniczeń - dopuszczalne jest opisywanie, jak sobie w tej sytuacji radzimy.
Niedopuszczalne jest udowadnianie, że ktoś inny źle myśli, i przekonywanie innych forumowiczów do własnego sposobu przeżywania tej sytuacji.
Niezależnie od tego, jak bardzo abstrakcyjny wydaje się sposób myślenia i przeżywania innego człowieka.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 06 kwie 2020, 9:17

Wiedźminie, odpowiadając na Twoje pytanie, mój mąż w moim kierunku nie robi nic od listopada zeszłego roku, kiedy dowiedziałam się o romansie. Obiecywał, ze on pokaże za pomocą czynów, jak bardzo mu zależy na tym, aby ratować nasze małżeństwo. Niestety, przez trzy miesiące, do lutego nie wydarzyło się nic szczególnego, a w kutym okazało się, że mąż znowu z nią ma kontakt.
Od wyprowadzki minęło 5 tygodni, a on proponuje zakupy, pomoc przy samochodzie, ale nie podejmuje żadnej rozmowy, co dalej.
Jednak czytając Twoją wypowiedź Wiedźminie, to u Ciebie to wszystko trwa o wiele dłużej, a Ty jednak jesteś ze swoją żoną- dobrze rozumiem?
Ja po prostu boję się, ze znowu zaufam, uwierzę w to, ze chce być z nami, a potem znowu objawi się ona i mąż po raz kolejny jej ulegnie. Oczywiście dostrzegam te jego gesty i opiekuńczość w tym trudnym czasie.

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 06 kwie 2020, 9:37

Ukaszu, dziękuję za te słowa. Może rzeczywiście tak bardzo boję się, że popełnię te same błędy, co w listopadzie i dlatego nie dopuszczam do siebie myśli, ze te zakupy, pomoc w kotłowni czy przy awarii wody mogą być małymi krokami w moim kierunku.Może...
Mój mąż nie umiał rozmawiać o problemach, zawsze zamykał się wtedy w sobie. Może dlatego nie potrafi porozmawiać o tym, co się stało po raz drugi z jego strony.
Oczywiście, dostrzegam to, co robi od niedawna, ale ciągle doszukuję się w tym tylko chwilowego zainteresowania, bo nie ma gdzie mieszkać, a nie ze chce coś ze mną naprawiać. Choć wiem, ze to może być pierwszy krok właśnie do tego.

Wiedźmin
Posty: 1563
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Wiedźmin » 06 kwie 2020, 9:57

Kłapouszek pisze:
06 kwie 2020, 9:17
[...]
a Ty jednak jesteś ze swoją żoną- dobrze rozumiem?
Ja po prostu boję się, ze znowu zaufam, uwierzę w to, ze chce być z nami, a potem znowu objawi się ona i mąż po raz kolejny jej ulegnie. Oczywiście dostrzegam te jego gesty i opiekuńczość w tym trudnym czasie.
Tak, mieszkamy razem.
Ale nie bój się "że ... znowu zaufam".

Na razie nie ufaj z założenia... i tyle.
Zauważaj drobne kroczki jakie próbuje robić mąż, ale oczywiście nie bierz tego od razu za dobrą monetę...
Obserwuj bez oczekiwań... choć wiem, jak bardzo to trudne to teraz może być dla Ciebie.
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 15 kwie 2020, 10:29

Kochani, u mnie niestety, nastał trudniejszy czas. W święta przyjechał mąż i ten czas spędziliśmy naprawdę w miłej atmosferze. Został na noc w salonie. W poniedziałek pożegnał się z nami, a my zaczęliśmy grać w państwa i miasta. Po 30 minutach ktoś zapukał do drzwi, to był mąż, który stwierdził, ze chce zagrać z nami. Znowu został. Niestety, zaczęliśmy rozmawiać o naszych relacjach i z miłego człowieka mój mąż zamienił się znowu w nieprzyjemnego. Następnego dnia nie chciał wyjechać, ponieważ zasłaniał się tym, ze robi coś do pracy, poza tym to tez jego dom. Zaczął być nieprzyjemny, powiedział wiele gorzkich słów: że niszczę dzieci, ze mi na nich nie zależy, ze mam się zastanowić czy jestem zdrowa. Przypomniałam mu, że to on znalazł sobie kogoś, a potem nas zostawił i wtedy nie interesował się dziećmi. Niestety, emocje u mnie wzięły górę i zaczęłam krzyczeć. Na terapii wybrzmiała ta moja emocjonalność w kłótniach, gdyż wychowywałam się w domu, gdzie dziadek był alkoholikiem i terroryzował awanturami całą rodzinę. Ja często stawałam w obronie babci lub mamy, gdy taty nie było w domu. Pani tłumaczyła mężowi, że taki model rozwiązywania konfliktów znam z domu, że jak tylko to przepracuję z psychologiem, to na pewno będą efekty, ale on powinien mi w tym pomóc, nie prowokować, nie wyśmiewać. Niestety wczoraj mąż to wszystko wykorzystał. Znowu pokazał twarz z czasu romansu, kiedy mówił, ze ma gdzieś to, co mówię. Wieczorem przepraszał za swoje zachowanie i znowu chciał zostać na noc, bo tu jest mu dobrze z nami. Oczywiście według niego nic się nie stało, niczym mnie nie zranił. Przepłakałam wczoraj cały wieczór. Dzieci znowu były świadkami tej kłótni, mimo ze były w swoim pokoju. Nie umiem poradzić sobie z tymi przykrymi słowami, mimo ze wiem, że jestem dobra mama, ale nie rozumiem, jak można mieć takie dwie twarze. Proszę o modlitwę.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości