Zdrada męża - jak się podnieść?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Kwiatkowa
Posty: 93
Rejestracja: 20 wrz 2019, 15:01
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kwiatkowa » 25 lut 2020, 19:42

Kłapouszku, strasznie mi przykro..
To koszmar.. ale u mnie było to samo, mąż wracał na chwilę, później odchodził znowu do kowalskiej.. aby na dobre wrócić
ktoś celnie tu wspomniał, że to było jak uzależnienie z którego nie mógł się wyrwać...

Rozmawialiśmy o tym ostatnio, i się okazało ze to słowo „amok” idealnie pasuje do tych sytuacji..
U nas tak na prawdę pomogło to, że się do kowalskiej wyprowadził. Przekonał się jakie to jest życie bez rodziny, w obcym miejscu, gdzie nic nie jest jego.

Nie wiem.. ale tak jak mówi ks. Dziewiecki (akurat go dzisiaj słuchałam) może trzeba pomyśleć żeby postawić jasne granice. Strasznie mocno odczułam dziś słowa księdza, że jeśli żona nie stawia granic nie jest szanowana. Powiem Ci, że tak to właśnie jest.. ja płacząca i proszącą nie byłam kimś o kogo warto się starać.. byłam tylko marudzącą przeszkodą..
Napisze Ci jeszcze coś bardzo osobistego.. mój mąż kiedyś (podczas jakiejś z wielu kłótni) powiedział mi, że ze mną nie da się nawet dobrze pokłócić..
z kolei mój kolega przyznał nieskromnie, że w każdym małżeństwie musi być co jakiś czas ostre „pięr....ięcie” (moderacja przepraszam za to pojęcie ;))
Chodzi mi właśnie o to stawianie granic...
Od jakiegoś czasu przeżywam te słowa.. tutaj i te dyskusje na ten temat, kazania ks. Dziewieckiego ale to bardzo ważne. Jeśli nie będziesz darzyć siebie tym szacunkiem, mąż również nie będzie Ci tego dawał
To ważne
Trzymaj się Kochana

MaryM
Posty: 190
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: MaryM » 25 lut 2020, 22:25

Klapouszku przytulam😥 twój mąż postąpił podle popychając Cię, w dodatku na oczach dzieci. Może to jego dno, od którego się odbije, a może nie... To wiele mówi o nim jako o człowieku. Bez oceniania- jest słaby, bo brnie w takie sytuacje. Jest Ci ciężko ale czy on w obecnym stanie buduje Cię czy tylko niszczy? Ob będzie teraz działał w panice, bo chciał mieć ciastko i zjeść ciastko. Niby trochę wrócić i niby mieć kowalską. Bo tak naprawdę żadna z Was go nie ma w pełni. Takie niby życie chciałby prowadzić? Jak długo? Ty zrobiłaś wszystko by ratować relację. Dlaczego znowu zawiódł? Jest pewnie kilka przyczyn, ale najważniejsza - bo MOGŁ. Bez filozofii, bez drugiego dna, bez związku z tym jaka jesteś. Wypłacz się ma maxa, bo to pomoże. Jeśli nie masz w sobie złości to z żalu ale płacz. I módl się , bo w końcu przyjdzie spokój. Ty jesteś teraz bardzo ważna, bo Ciebie Bóg wybrał do troski o wartości, o małżeństwo.

MaryM
Posty: 190
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: MaryM » 25 lut 2020, 22:38

zatem bądź dla SIEBIE dobra. Dołowanie się i rozpacz ogranicza Ciebie, odbiera Ci siły, zatem egoistycznie zaniechaj tego. Zapewnij sobie siły i energię do działania. Może gdy podejmiesz jakieś kroki, Twój mąż przyjrzy się w końcu sobie i także on stanie w prawdzie? Może zdrapie to błoto, którym się zanurzył, gdy dostanie zimny prysznic., którego się nie spodziewał, Moze właśnie lekkiej poprawy krążenia potrzebuje? Sama zdecyduj czy powinien przejść kwarantannę? Bo Kowalska jest jak złośliwe oprogramowanie - chętnie zainstalował, bo za darmo, bo dostępne, bo fajnie zapakowane, bo MÓGŁ. A wysypał cały system. I tez jest mu z tym żle. Dasz radę, wierzę , że dasz!

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 25 lut 2020, 23:00

Krople Rosy, pytasz, co mąż na to- wyprowadza się. Twierdzi, że do kolegi, ale w to nie wierzę. Nie po tych wszystkich kłamstwach i zapewnieniach, że teraz pokaże mi czyny...i pokazał.

Nałóg, już zaczynałam ufać, już zaczynałam wybaczać... w sobotę byłam u spowiedzi i pokutą było odmówienie ojcze nasz razem z mężem w intencji naszego małżeństwa. W niedzielę go o to poprosiłam i się na to zgodził bez problemu. A w poniedziałek wszystko wyszło na jaw.
Nałóg, ja też mam poczucie bezsilności, bo w listopadzie pomimo wiedzy o zdradzie, on chciał ze mną być. Teraz twierdzi, ze tamtej nie kocha, pomimo wyznań bardzo bogatych, które mam jako dowód, tylko pisał, bo chciał odzyskać swoje pieniądze i taką grę sobie wymyślił, ale nie chciał mnie w to wciągać. Wreszcie zrozumiałam, że to zwykły kłamca, który sam nie wie, co jest prawdą, a co nie.

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 25 lut 2020, 23:38

Marylko, pierwszy raz, gdy popchnął mnie w łazience, odciągnął go syn pytając: "Tata, co ty robisz". Na dworze, gdy popchnął mnie dwa razy w błoto, było ciemno i nikt tego nie widział. mam tylko zdjęcia siniaków, ale on mi dziś powiedział, że nic nie pamięta i to słowo przeciwko słowu. Poza tym stwierdził, że w sadzie nie mogę użyć jako dowodów zdrady screenów jego rozmów z nią, gdyż zdobyłam to, naruszając jego prywatność i przeglądając jego telefon. Nie wiem czy ma rację, niestety, nie posiadam takiej wiedzy. Od dłuższego czasu widziałam, ze nadal mnie nie szanuje, mimo że dałam mu drugą szansę: raz miły, innym obrażający słowami, potem przepraszający.
Marylko, masz rację, oszukiwałam siebie, ciągle go tłumaczyłam. Czas przestać się oszukiwać. Jutro wizyta u prawnika i psychologa dziecięcego.
Po wyjściu na jaw zdrady w listopadzie zwierzyłam się tylko dwóm osobom, które bardzo mi pomogły i są ze mną nadal. Wtedy mąż powiedział, abyśmy sami to rozwiązali, po co mieszać innych. Chroniłam go, bo nie widziałam sensu opowiadania innym o nas. Dziś ogarnia mnie rozpacz...

s zona
Posty: 2935
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: s zona » 25 lut 2020, 23:41

Zdrajcy kłamią, kłamcy zdradzają...

5 lat temu zamowilam taka ksiazke ....kiedy juz bylam dobita na maxa .. pomogla mi sie zorganizowac ...

Pmogly tez wspomniane przez Naloga " metody " ...

Modlitwa dodawala sil a egzorcyzm malzenski uspokajal emocje..

Stawianie tych granic boli .. ale wydaje mi sie ,ze jest to bol oczyszczajacy .. i wg mnie warto bylo sie przemoc, zeby uzdrowic to, co gnilo ...

Zycze sil i Bozego Prowadzenia ...

s zona
Posty: 2935
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: s zona » 25 lut 2020, 23:50

Kłapouszek pisze:
25 lut 2020, 23:00
Krople Rosy, pytasz, co mąż na to- wyprowadza się. Twierdzi, że do kolegi, ale w to nie wierzę. Nie po tych wszystkich kłamstwach i zapewnieniach, że teraz pokaże mi czyny...i pokazał.

Nałóg, już zaczynałam ufać, już zaczynałam wybaczać... w sobotę byłam u spowiedzi i pokutą było odmówienie ojcze nasz razem z mężem w intencji naszego małżeństwa. W niedzielę go o to poprosiłam i się na to zgodził bez problemu. A w poniedziałek wszystko wyszło na jaw.
Nałóg, ja też mam poczucie bezsilności, bo w listopadzie pomimo wiedzy o zdradzie, on chciał ze mną być. Teraz twierdzi, ze tamtej nie kocha, pomimo wyznań bardzo bogatych, które mam jako dowód, tylko pisał, bo chciał odzyskać swoje pieniądze i taką grę sobie wymyślił, ale nie chciał mnie w to wciągać.. Wreszcie zrozumiałam, że to zwykły kłamca, który sam nie wie, co jest prawdą, a co nie.
Klapouszku .. moze to naiwne z mojej strony .. ale gdyby tak pokusic sie o wykazanie mezowi jego niewinnosci .. moze to nie do konca jest klamstwo w Twoim kierunku .. Tylko intryga w kierunku kowalskiej ..
Nwm ....
Pomodle sie za Was ...

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 25 lut 2020, 23:55

MaryM, dziękuję. Masz rację, że zrobił to, bo nie postawiłam twardych granic. Trzy dni granice, czwarty uległość, bo przecież wrócił, odbudowuje, stara się. Choć przez te trzy miesiące nie zrobił nic szczególnego. Tydzień temu syn zauważył, że mąż z nią pisał, gdy go zapytałam, czy to prawda, powiedział, ze napisała, ale nie czytał i skasował. Stwierdził, że nagle wysłała mu jakiś filmik po takim czasie, ale on ją zablokuje, żebym była spokojna, ale musi ją przez to wpisać na nowo do książki telefonicznej i czy się na to zgadzam. Potem kupił mi kwiaty na przeprosiny, ze ona pisze do niego.
Dziś napisał do dzieci, że je kocha i przeprasza za wszystko. Zadzwonili do niego i zapytali, dlaczego nie kocha już mamy, a on powiedział, że kocha ale czasem dorośli muszą się pokłócić, żeby się potem pojednać. Ale ze mną już rozmawia inaczej. próbuje swoich sztuczek manipulacyjnych, mówi ładnie, milutko, ale ja powiedziałam, że się na to nie nabiorę. On jest zszokowany. nie dociera do niego, że to koniec. Jutro mamy spotkać się i ustalić obowiązki związane z dziećmi, kredytem i co dalej. on twierdzi ze nie chce być z żadną z nas i jej nie kocha. Myśli ze się znowu na to złapię, jak w listopadzie. Zwłaszcza ze kazał jej czekać az wszystko pozałatwia ze mną, bo zawsze będzie ją kochał, nawet gdy ona będzie układać sobie zycie z kims innym.

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Chile » 26 lut 2020, 8:32

Kłapouszku, jest tu wiele historii podobnych do mojej, ale Twoja jest mi chyba najbliższa. Doskonale Cię rozumiem z tym brakiem granic, ja mimo zdrad przed laty sama zabiegałam o ratowanie małżeństwa. Był to ogromny błąd z mojej strony, mój lekarz określił to nawet zachowaniem patologicznym. Odebrałam mężowi możliwość odczucia straty i odkupienia swojej winy, mocno go zubożyłam. Teraz zbieram siły do wykopania go z domu. Nie oglądałam jeszcze ks. Dziewieckiego, ponieważ wiem, co mówi, wiem czego oczekuje, a ja wciąż nie jestem gotowa. Czekam na jakąś moc od Boga, jakiś impuls. Mam nadzieję, że tyle mogę od Niego oczekiwać, że to nie jest wymuszanie na Nim tego, czego ja chcę.

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Chile » 26 lut 2020, 8:35

nałóg pisze:
25 lut 2020, 16:28
Poczucie skrzywdzenia w wyniku faktycznego skrzywdzenia jest bardzo destrukcyjne. Dasz radę zrobić takaemocjonalna paczkę z męza i wysłać go Bogu??? nich Bóg się z nim "potarmosi".
Myślę, ża dam radę, muszę tylko gdzieś poczytać o technicznej stronie takiego wysyłania paczek :)

marylka
Posty: 1075
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: marylka » 26 lut 2020, 9:05

Chile pisze:
25 lut 2020, 15:05

Marylko, tylko skąd wziąć na to wszystko siły, kiedy człowiek czuje się znokautowany? Moje doświadczenie mi mówi, że więcej we mnie bezsilności i niemocy, niż nerwów... Chyba się jakoś mocno zablokowałam. Ja też się starałam, wybaczałam, nie rozpamiętywałam, a dostałam w nagrodę to samo - nowe kłamstawa i zdradę.
Znokautowany człowiek sie czuje wtedy gdy sam sie ustawi w takiej pozycji.
Wszystko zależy od MYŚLENIA I PODEJSCIA
Kiedy ja odchodzilam - zrobilam sobie rachunnek sumienia i własnie spojrzalam jaka jest
PRAWDA.
"Mamy wspaniale dzieci, mam ciekawa prace, mamy piekny dom, potrafie posprzatac ugotowac a i dzieci mnie obdarzaja zaufaniem. Ciesze sie szacunkiem wśrod ludzi, mam kilku znajomych..."
Tak naprawde najwiekszym przegranym byl mąż.
Nie ja
Ja okazalo sie, że calkiem fajna babka jestem :P
A że zdradził?
Zawiódl zaufanie?
No to mowie - JEGO strata
Ja go nie zdradzalam. Ja dotrzymalam słowa przysiegi
A dlaczego sie wyprowadziłam?
Bo wybralam mniejsze zlo
Wiedzialam że bedziemy sie tak gonić - tzn ja go sledze i szukam dowodow - on - coraz sprytniejszy w swojej branży.
Mnie to wykonczalo psychicznie. Czesto plakalam albo wpadalam w odretwienie. Czesto byly awantury na co patrzyly przerażone dzieci.
Już wtedy dotarło do mnie że on mnie nie szanuje. A jak ma szanowac? Jak ja sama daje sie wciagać w jego świat zdrady?
- tak jak Ty Klpouszku
Też mi opowiadal jak mu cieżko...też....dlatego ja to rozumiem - spiesze z pocieszeniem i ciepla piersia do przytulenia a on?
Wyplacze sie wyżali....robi dalej swoje.
I co?
Przecież wiadomo że to sie nie zmieni
To naiwne i głupie jest caly czas tak samo dzialac i liczyc na zmiany
I...wtedy zdecydowalam że bedę cierpiala ale w samotnosci i bez niego
Z nim o wiele bardziej cierpialam znoszac klamstwa klmstwa klamstwa
W koncu mu powiedzialam - jak śmiesz? Jestem twoja żona. Jak śmiesz?
Bez żadnych tlumaczen co mialam w zwyczaju robić - tlumaczyc podstawowe prawdy.
Dziś wiem - faceci nie sa tacy glupi - nie trzeba im tlumaczyc podstawowych pojeć. Dobrze widza rożnice miedzy żoną a kochanka tylko przed żona udaja takich niezorientowanych...bo wola sluchać oczywistych oczywistosci od żon niż sami gadac.

Dodam jeszcze że moj maż szybko przekonal sie jak jest cudownie samemu. I szybko chcial wrocić.
Ale nie zawsze tak jest
Ale to nie mialo znaczenia - ja byłam z daleka od człowieka ktory notorycznie klamal.
Przynajmniej od tego bylam wolna.
I pomalu stawalam na nogi
Aż mąż zatęsknil do domu ktory stworzyłam z dziećmi
Zmiana - wcale nie musi oznaczac - na gorsze
Pozdrawiam

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Chile » 26 lut 2020, 10:03

marylka pisze:
26 lut 2020, 9:05
Znokautowany człowiek sie czuje wtedy gdy sam sie ustawi w takiej pozycji.
Wszystko zależy od MYŚLENIA I PODEJSCIA
Kiedy ja odchodzilam - zrobilam sobie rachunnek sumienia i własnie spojrzalam jaka jest
PRAWDA.
"Mamy wspaniale dzieci, mam ciekawa prace, mamy piekny dom, potrafie posprzatac ugotowac a i dzieci mnie obdarzaja zaufaniem. Ciesze sie szacunkiem wśrod ludzi, mam kilku znajomych..."
Tak naprawde najwiekszym przegranym byl mąż.
Nie ja
Ja okazalo sie, że calkiem fajna babka jestem :P
A że zdradził?
Zawiódl zaufanie?
No to mowie - JEGO strata
Ja go nie zdradzalam. Ja dotrzymalam słowa przysiegi
A dlaczego sie wyprowadziłam?
Bo wybralam mniejsze zlo
Wiedzialam że bedziemy sie tak gonić - tzn ja go sledze i szukam dowodow - on - coraz sprytniejszy w swojej branży.
Mnie to wykonczalo psychicznie. Czesto plakalam albo wpadalam w odretwienie. Czesto byly awantury na co patrzyly przerażone dzieci.
Już wtedy dotarło do mnie że on mnie nie szanuje. A jak ma szanowac? Jak ja sama daje sie wciagać w jego świat zdrady?
- tak jak Ty Klpouszku
Też mi opowiadal jak mu cieżko...też....dlatego ja to rozumiem - spiesze z pocieszeniem i ciepla piersia do przytulenia a on?
Wyplacze sie wyżali....robi dalej swoje.
I co?
Przecież wiadomo że to sie nie zmieni
To naiwne i głupie jest caly czas tak samo dzialac i liczyc na zmiany
I...wtedy zdecydowalam że bedę cierpiala ale w samotnosci i bez niego
Z nim o wiele bardziej cierpialam znoszac klamstwa klmstwa klamstwa
W koncu mu powiedzialam - jak śmiesz? Jestem twoja żona. Jak śmiesz?
Bez żadnych tlumaczen co mialam w zwyczaju robić - tlumaczyc podstawowe prawdy.
Dziś wiem - faceci nie sa tacy glupi - nie trzeba im tlumaczyc podstawowych pojeć. Dobrze widza rożnice miedzy żoną a kochanka tylko przed żona udaja takich niezorientowanych...bo wola sluchać oczywistych oczywistosci od żon niż sami gadac.

Dodam jeszcze że moj maż szybko przekonal sie jak jest cudownie samemu. I szybko chcial wrocić.
Ale nie zawsze tak jest
Ale to nie mialo znaczenia - ja byłam z daleka od człowieka ktory notorycznie klamal.
Przynajmniej od tego bylam wolna.
I pomalu stawalam na nogi
Aż mąż zatęsknil do domu ktory stworzyłam z dziećmi
Zmiana - wcale nie musi oznaczac - na gorsze
Pozdrawiam
Marylko, głęboko wierzę w to, że za jakiś czas będę w stanie napisać to, co Ty. Że uwierzę w to, zadziałam, nie dam się znów nabrać na tanie ochłapy uczucia, że pozwolę mu stracić nas. Że odzyskam szacunek do siebie.
Nie rozumiem tylko jednego: to Ty się wyprowadziłaś z tego pięknego domu?

marylka
Posty: 1075
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: marylka » 26 lut 2020, 11:57

Chile pisze:
26 lut 2020, 10:03
Marylko, głęboko wierzę w to, że za jakiś czas będę w stanie napisać to, co Ty. Że uwierzę w to, zadziałam, nie dam się znów nabrać na tanie ochłapy uczucia, że pozwolę mu stracić nas. Że odzyskam szacunek do siebie.
Nie rozumiem tylko jednego: to Ty się wyprowadziłaś z tego pięknego domu?
Też w to wierze że Ci sie uda
Wszystko zależy od podejscia
Ja zrozumialam - oczywiscie nie od razu że to co robi maż - to jedno
A jak to na mnie wplywa - to drugie
Np - skopal mnie, upokorzył
To nieprawda przecież jest. Upokorzył SIEBIE - nie mnie
A że czuje bol i smutek - to tak - przecież go kocham
Ale czy bede gryzla glebe z bolu czy dam sie powalic cierpieniu - to już moja sprawa.
Ja przez jakis czas gryzlam glebe.
Myśle że to naturalny etap przeżywania jakies straty.
Ale nie można zatracic sie w tej rozpaczy

Wyprowadzilam sie ja bo bedac samotna mamą latwiej logistycznie bylo mi sie wyprowadzic i byc bliżej pracy szkoly itd
Ale nie podarowalam mu domu - zgodzil sie na mnie go przepisac.
Ja takich prezentow nie robie
Pozdrawiam

Chile
Posty: 29
Rejestracja: 17 lut 2020, 14:00
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Chile » 26 lut 2020, 14:42

Tak mi jeszcze przyszło do głowy, że Lista Zerty nie obejmuje własnie "ochłapów uczucia", jak nazwałam dziwne znaki, które daje mi mąż. Wiecie, jakiś kwiatek na walentynki, sms w ciągu dnia, niewiele warte, służy głównie manipulacji. Koi resztki sumienia zdradzającego. Zupełnie nie wiem, jak mam na nie reagować. Jak się nie wkręcać. Rozum mówi, żeby przyjąć na chłodno i iść dalej.

Kłapouszek
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Zdrada męża - jak się podnieść?

Post autor: Kłapouszek » 27 lut 2020, 9:51

Kwiatkowa, dziękuję. Czy mogę Cię o coś zapytać. Jak znosiłaś te powroty i kolejne odejścia? Gdy wracał, to funkcjonowaliście normalnie, czy po prostu obok siebie? Czy nie byłaś podejrzliwa? Przepraszam, jeśli to zbyt osobiste pytania, ale nie radzę sobie z tym, ze znowu mnie oszukał.
Wczoraj mieliśmy spotkanie i powiedział mi, ze spotkał ja przypadkiem pod koniec stycznia, potem dwa razy u klienta. I poczuł coś, czego nie umie nazwać, ale to nie miłość. Zaczęli pisać i tak jakoś stwierdził, że odzyska swoje pieniądze, kłamiąc jej, ze kocha, a potem bez mojej wiedzy to zakończy. Niestety, przejrzałam telefon i teraz to moja wina, że cierpię. Po co zaglądałam do telefonu. On nie widzi nic złego w tym, ze pisze się do kogoś takie słowa, mając żonę. To tylko słowa, nic nie znaczą. Pisał tylko to, co ona chciała usłyszeć. Takie bzdury wkłada mi do głowy...Po zarzuceniu mu, że zdradził mnie po raz kolejny stwierdził, że jeszcze tego drugi raz nie zrobił. Zaproponował separację. Nagle teraz, już nie ratowanie, jak w listopadzie. Byłam u prawnika i na razie kazała mi zająć się sobą i dziećmi i nie działać pochopnie, pod wpływem emocji.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości