Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

contesempre
Posty: 154
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 20 sie 2020, 8:16

Witajcie,
trochę mnie nie było, trochę się działo ale pominę szczegóły, opowiem w skrócie. Chciałabym napisać Wam świadectwo uzdrowienia małżeństwa ale niestety... :| nie będzie takie.

Rozprawa się odbyła, mąż się przyznał do Kowalskiej, powiedział przed sądem, że nie kocha mnie od kiedy złożył pozew. I wiece co? Coś we mnie pękło. Nie mam już ochoty ani siły na życie nim i dostosowywanie życia pod niego. On już nie wróci. Ja w sądzie powiedziałam swoje, nie zmieniłam stanowiska, kolejną rozprawę sędzia wyznaczył na wiosnę. Moja adwokat powiedziała, że to po to, byśmy mieli czas na porozumienie.
Nagle wszystkie słowa, którymi karmił moją nadzieję, okazały się kłamstwami a nie prawdą. Po rozprawie mąż wysłał mi zdjęcie z Kowalską a ona sama później pisała do mnie swoje żale. Totalnie nie rozumiem jej zachowania :roll: to takie dziecinne a niby mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi.
Nie mam ochoty na wojnę z nim ani robienie mu pod górkę. Nie ukrywam niczego, w sądzie opowiedziałam o mojej wcześniejszej relacji z Kowalskim a mąż powiedział, ze pewności nie ma czy go zdradziłam tylko nadszarpnęłam jego zaufania :roll: i to jest powodem rozpadu małżeństwa...

W miniony weekend pierwszy raz odważyłam się porozmawiać na ten temat z koleżankami, wyrzuciłam z siebie wszystko, dosłownie wszystko, wszystkie jego słowa kierowane do mnie, obelgi, to jak mnie traktował, co robiłam dla niego, jak traktowała mnie jego rodzina, co mówiliśmy w sądzie itd. Wcześniej nie umiałam, nie chciałam i bałam się, że mąż się dowie i będzie miał pretensje ale po tym co usłyszałam na rozprawie, dostałam jakiejś odwagi :lol: do tej pory wszystko wyrzucałam z siebie tutaj.

Uczę się od nowa żyć, już bez niego. Nadal są wzloty i upadki ale po każdym upadku wiem jak się podnieść. Świadomość tych wahań i wiedza, że za każdym razem się podniosę, sprawiają, że w chwilach zwątpienia nie tkwię zbyt długo.

Nie modlę się o powrót męża, nie modlę się o jego nawrócenie. Nie życzę im źle. Zastanawiam się tylko,jak długo Kowalska będzie trwała w tym bałaganie z moim mężem. Ale życzę im dobrze, kocham męża mimo wszystko i chcę żeby był szczęśliwy a jeśli z nią jest, to niech tak zostanie.
Modlę się o mądrość dla siebie, o świeży umysł, o roztropność i opanowanie, rozwagę w działaniu, o wzmocnienie mojej wiary i kierowanie mnie do modlitwy w chwilach zwątpienia, o odsunięcie ode mnie myśli o mężu bo są męczące, o dobre życie, o to by być dobrym człowiekiem.

Nino
Posty: 510
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Nino » 07 wrz 2020, 20:28

Pieknie sie modlisz :)

contesempre
Posty: 154
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 09 wrz 2020, 10:07

Cześć,
słuchajcie mam problem z tym moim jeszcze mężem :? Chociaż sama już dawno odpuściłam a po rozprawie klapki spadły mi z oczu to on jest mega nieznośny i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Konkretnie, chodzi o to, że rozgrywa on w okół siebie melodramat albo jakąś baledre, gada na mnie niestworzone historie i robi z siebie tragicznego bohatera, skrzywdzonego i nękanego. Kiedy zwracam mu uwagę, by nie gadał na mnie do nikogo bo nie mam zamiaru dłużej się tłumaczyć wszystkim ze wszystkiego i się bronić, kiedy on uciekł za granicę by mieć spokój a ja mam wszystko na "garbie" - on mówi "daj spokój mi i wszystkim wokół". :roll:
Robi z siebie ofiarę a ze mnie kata. Ma swoją Kowalską, zdradza mnie od miesięcy, zrzuca na mnie winę za wszystko, nie wtrącam się, nie pytam, nie kontaktuję, nie interesuję się nimi i żyję własnym życiem a czuję się jakbym tym, że żyję komuś przeszkadzała. :cry:

Ktoś z Was miał podobnie i uporał się z tym w jakiś sposób :?:

Paprotka
Posty: 136
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Paprotka » 09 wrz 2020, 11:23

Ja myśle ,ze się uporałam a raczej pogodziłam z tym ,ze mąż odszedł do innej kobiety i jest z nią szczęśliwy. Poranilismy się z mężem bardzo plus on ma kolejne dzieci. Praktycznie nie utrzymujemy kontaktu ale czasem wypytują się o niego i nie jest to najlepsze.

contesempre
Posty: 154
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 09 wrz 2020, 12:20

Ja też już się z tym pogodziłam i nie ingeruję w ich życie, nie wypytuję o niego ani o nich nikogo. Po prostu kiedy upomniałam go by nie mówił głupot, to nakręcił się jakbym go nękała. Histeryzuje, kiedy ja nikomu nic nie robię by komukolwiek dawać spokój. Żyję własnym życiem, nie obarczając nikogo swoimi problemami. Od czerwca, rozmawialiśmy na nasz temat raz, dzień przed rozprawą i wtedy ostatni raz mu powiedziałam, że ma gdzie i do kogo wracać, ze może wszystko się jeszcze zmienić. On naciskał bym zgodziła się na rozwód. Powiedział, ze nie da się ze mną dogadać. No ale nie da się dogadać kiedy każde chce czegoś innego. Ja mam się zgadzać na wszystko czego chce, żeby żył wygodnie moim kosztem a moje prośby mogą pozostać niespełnione bo on ma prawo odmówić... Niech sobie żyje i będzie szczęśliwy ale już mógłby przestać nakręcać te sztuczne historyjki bo przez to ja nie mam spokoju. Gdyby w końcu zaczął mówić prawdę byłby szczęśliwszy w związku i nie musiałby sie ukrywać a i ja bym odetchnęła, nie musząc się wstydzić za niego i bronić siebie z jego kłamstw.

Pavel
Posty: 3226
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Pavel » 09 wrz 2020, 18:57

Po pierwsze wstydzić to się można za swoje czyny. Czyli warto byś postanowiła przestać się wstydzić za coś na co wpływu nie masz.
Oczywiście rozumiem jak to jest, bo sam tak miałem. I to przez większość życia ;) To wstydziłem się za to co robił tata, mama, rodzeństwo, dalsza rodzina, przyjaciele, znajomi, Polacy na obczyźnie, a nawet politycy na arenie międzynarodowej 😂😂😂
Dopiero w kryzysie podczas pracy nad sobą pojąłem, że cokolwiek by nie zrobili w/w to nie definiuje mnie, nie ma ze mną za wiele wspólnego i z pewnością nie jest moją odpowiedzialnością.

Co do kłamstw - wg mnie możesz je prostować, jeśli tak zdecydujesz, najlepiej zwięźle.
Jednocześnie nie wydaje mi się, że tłumaczyć znajomym bliższym i dalszym się nie musisz ;)
To twoje życie, twoja prywatność, a ci którzy są w twoim życiu cenni - nie będą cię osądzać na podstawie opowieści zasłyszanych z drugiej ręki.
Czy na pewno warto przywiązywać aż tak dużą wagę do opinii ludzi?

P.s.
Chciałem już ostatnio zwrócić na to uwagę: jeśli życzysz mężowi szczęścia, to jednak nie z kowalską, bo to się wzajemnie wyklucza ;) Przynajmniej z perspektywy Chrześcijanina.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

contesempre
Posty: 154
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 10 wrz 2020, 10:02

Pavel pisze:
09 wrz 2020, 18:57
(...) Co do kłamstw - wg mnie możesz je prostować, jeśli tak zdecydujesz, najlepiej zwięźle.


(...) P.s.
Chciałem już ostatnio zwrócić na to uwagę: jeśli życzysz mężowi szczęścia, to jednak nie z kowalską, bo to się wzajemnie wyklucza ;) Przynajmniej z perspektywy Chrześcijanina.
Cześć Pavel,
Miło znowu czytać Twoje spojrzenie. Inna perspektywa daje do myślenia. Masz rację, nie odpowiadam za niego i staram się znajomym tłumaczyć krótko i na temat bez zbędnego gadania i doszukiwania się przyczyn i celu jego postępowania.
Co do P.S - może źle to ujęłam, ja chcę żeby po prostu był szczęśliwy a czy to szczęście osiągnie przy mnie, przy innej czy sam, to już nie zależy ode mnie. Nie będę mu życzyć źle bo to też wyklucza się z moją wiarą.
Chciałabym w końcu pełną piersią odetchnąć od tej chorej relacji. Skoro on sam mówi, że chce żyć w spokoju to niech postępuje tak bym i ja w spokoju mogła żyć dalej... Bo chociaż mi personalnie nic nie robi, to te doszukiwanie drugiego dna we wszystkim i rozgrywanie wokół siebie dramatu strasznie mnie męczy.

Paprotka
Posty: 136
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Paprotka » 10 wrz 2020, 14:29

Contesempre ja rozumiem Twoje życzenie szczęścia mężowi z kimkolwiek. To zamyka pewien rozdział.
Pavle przecież nie mogę powiedzieć: życzę Ci zdrowia ale nie szczęścia ,bo mnie zostawiłeś i żyjesz z inna kobieta. Po tym co przeżyliśmy mówienie mu ,ze szczęścia zazna tylko w małżeństwie ze mną wywołałoby pewnie w nim śmiech.
Myśle ,ze życzenie szczęścia jest tym samym co pogodzenie się ,daje spokoj.
Contesempre , czy macie z mężem rozwód ? Bo jeśli nie to pewnie to jest przyczyna jego zachowania. Pewnie jest wściekły lub Cię prowokuje.

Lawendowa
Posty: 4248
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Lawendowa » 10 wrz 2020, 14:56

contesempre pisze:
10 wrz 2020, 10:02
Co do P.S - może źle to ujęłam, ja chcę żeby po prostu był szczęśliwy a czy to szczęście osiągnie przy mnie, przy innej czy sam, to już nie zależy ode mnie. Nie będę mu życzyć źle bo to też wyklucza się z moją wiarą.
Warto przyjrzeć się temu czy chcesz życzyć mężowi szczęścia (wiecznego) czy "szczęścia".
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

contesempre
Posty: 154
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 10 wrz 2020, 15:04

Paprotka pisze:
10 wrz 2020, 14:29
(...)
Contesempre , czy macie z mężem rozwód ? Bo jeśli nie to pewnie to jest przyczyna jego zachowania. Pewnie jest wściekły lub Cię prowokuje.
Nie mamy jeszcze rozwodu.
Lawendowa pisze:
10 wrz 2020, 14:56

Warto przyjrzeć się temu czy chcesz życzyć mężowi szczęścia (wiecznego) czy "szczęścia".
Życzę mu dobrze, chcę by był zdrowy, wiódł spokojne i szczęśliwe życie, nie ma w tym żadnej ironii czy terminowości.

Paprotka
Posty: 136
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Paprotka » 10 wrz 2020, 16:18

Lawendowa pisze:
10 wrz 2020, 14:56
contesempre pisze:
10 wrz 2020, 10:02
Co do P.S - może źle to ujęłam, ja chcę żeby po prostu był szczęśliwy a czy to szczęście osiągnie przy mnie, przy innej czy sam, to już nie zależy ode mnie. Nie będę mu życzyć źle bo to też wyklucza się z moją wiarą.
Warto przyjrzeć się temu czy chcesz życzyć mężowi szczęścia (wiecznego) czy "szczęścia".
Zastanawiałam się kiedyś nad tym. Czy wiodąc nieszczęśliwe życie na ziemi będziemy przez to szczęśliwy w życiu wiecznym ? I mówię tu o brak szczescia w małżeństwie , tak po ludzku.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9644
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Nirwanna » 10 wrz 2020, 17:47

Paprotka pisze:
10 wrz 2020, 16:18
Lawendowa pisze:
10 wrz 2020, 14:56
contesempre pisze:
10 wrz 2020, 10:02
Co do P.S - może źle to ujęłam, ja chcę żeby po prostu był szczęśliwy a czy to szczęście osiągnie przy mnie, przy innej czy sam, to już nie zależy ode mnie. Nie będę mu życzyć źle bo to też wyklucza się z moją wiarą.
Warto przyjrzeć się temu czy chcesz życzyć mężowi szczęścia (wiecznego) czy "szczęścia".
Zastanawiałam się kiedyś nad tym. Czy wiodąc nieszczęśliwe życie na ziemi będziemy przez to szczęśliwy w życiu wiecznym ? I mówię tu o brak szczescia w małżeństwie , tak po ludzku.
Wg mnie nie ma tu prostej zależności przyczynowo-skutkowej. Wg mnie mocno to zależy od człowieka - jak to nieszczęście (lub brak szczęścia) przeżywa, czy w duchu Ewangelii i w Duchu, czy czysto po ludzku.
Można być szczęśliwym w ogóle (i tu i tam) mimo nieszczęścia, braku szczęścia po ludzku, bo będzie to owoc współpracy z Jego łaską, wzięcia swojego (i tylko swojego) krzyża czyli wchodzenia w ból rozwojowy, gdy od Boga takie zaproszenie dostanę.
Można być szczęśliwym tu, a tam już niekoniecznie, bo to niekoniecznie (np. czyściec) będzie konsekwencją odrzucenia swojego krzyża (każdy ma własny, inny) oraz starannego zakopywania talentów. Choć po ludzku i z wierzchu patrząc - wszystko będzie grało.
Można być nieszczęśliwym i tu i tu, czyli wejść w takie cierpiętnictwo oraz pretensje i wrogość do Pana Boga, że po śmierci szanując wolność człowieka On nie będzie chciał tej osoby skazywać na swoją wieczystą Obecność.
Można być szczęśliwym od początku i tu i tu, czyli od początku życia mieć tę łaskę otwartości na Boże działanie i ochoczą współpracę z Bożą łaską, wówczas krzyż dla postronnych, po ludzku - będzie mało znaczący, niezauważalny, bo przeżywany bardzo wewnętrznie i szczęściodajny.
Pomiędzy tym schematem czterech punktów będzie wiele postaw i sytuacji niezerojedynkowych.
Do takich rozkminek swoich osobistych sytuacji warto zaprosić stałego spowiednika i/lub kierownika duchowego.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

contesempre
Posty: 154
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 11 wrz 2020, 7:43

Nirwanna pisze:
10 wrz 2020, 17:47
(...)
Można być szczęśliwym od początku i tu i tu, czyli od początku życia mieć tę łaskę otwartości na Boże działanie i ochoczą współpracę z Bożą łaską, wówczas krzyż dla postronnych, po ludzku - będzie mało znaczący, niezauważalny, bo przeżywany bardzo wewnętrznie i szczęściodajny.
Mówiąc krótko, zawierzając swoje życie Najwyższemu i współpracując z Nim w drodze przez życie, mimo braku szczęścia na ziemi, osiągniemy szczęście wieczne przy Nim - jeśli dobrze zrozumiałam.
odbiegając od tematu szczęścia, wtrącę coś jeszcze. Wprost proporcjonalnie do upływającego czasu, zaczynam łączyć coraz więcej wątków. Dopiero teraz dociera do mnie, dlaczego coś się wydarzyło, dlaczego konkretne osoby wtrącały się w nasze małżeństwo, dlaczego widziałam męża tu czy tam. I choć już o tym pisaliśmy wcześniej, ze doradzający zawsze mają swój ukryty powód to dopiero niedawno dotarło do mnie kto z jakich powodów to robił - kierował rady dla mojego męża. Nie wiem zupełnie co się ze mną dzieje ale kiedy ostatnio byłam u adwokat, po powrocie ogarnęła mnie taka złość w stronę męża... Zaczynam widzieć już chyba to zło, które mi wyrządził, zaczyna mnie to obrzydzać i wzbudzać nienawiść. Tym bardziej, że on nie widzi nic złego w swoim postępowaniu... Czasem jeszcze nie panuję nad emocjami i w myślach grzeszę ale chyba nie mam wpływu na to, co kłębi się jeszcze w mojej głowie.

Caliope
Posty: 818
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Caliope » 11 wrz 2020, 10:14

Wiesz Conte, ja doszłam do podobnych wniosków i przestałam ogólnie słuchać ludzi których zawsze słuchałam i brałam do siebie rady. Polegam na sobie ,psychologu, tym forum i ludziach którzy są w małżeństwie i mogą być dla mnie wzorem. Nie ma sensu myśleć o tym jakie zło mąż wyrządził, szkoda na to życia i czasu który można spożytkować w inny ciekawy sposób.

contesempre
Posty: 154
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 11 wrz 2020, 11:13

Caliope pisze:
11 wrz 2020, 10:14
Wiesz Conte, ja doszłam do podobnych wniosków i przestałam ogólnie słuchać ludzi których zawsze słuchałam i brałam do siebie rady. Polegam na sobie ,psychologu, tym forum i ludziach którzy są w małżeństwie i mogą być dla mnie wzorem. Nie ma sensu myśleć o tym jakie zło mąż wyrządził, szkoda na to życia i czasu który można spożytkować w inny ciekawy sposób.
Caliope, ja nie słucham rad innych, żyję po swojemu, sama podejmuję decyzje i sama siebie później z nich rozliczam. Mój mąż jednak jest konformistą a steruje nim stado socjopatów, chcących przez jego postępowanie osiągnąć własne cele.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości