Wierzę że się uda!

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Pavel
Posty: 1195
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Pavel » 21 lip 2017, 23:43

udasiek pisze:
21 lip 2017, 15:28
Matko ależ napisałam, ale sami mówicie że mam tu się wyzewnętrzniać a nie na męża... więc korzystam
I dobrze ;)
udasiek pisze:
21 lip 2017, 15:28
Ale we mnie tkwi myśl że może TO jest ON, że to może właśnie ona potrafi być dla męża inspiracją i tym kimś kto uczyni z niego lepszego, silniejszego mężczyznę, że to ona jest tym kogo mu potrzeba żeby rozwinąć skrzydła, że może na prawdę ja tego nie umiem, może to ja go tak bardzo dołowałam...
Wystarczy pozbyć się takiego myślenia.
Od tego co pogrubiłem, jest Twój mąż. Zwalanie odpowiedzialności za własny wzrost, uwarunkowywanie go od innych osób, jest błędem. Tak jak nasze wyobrażenia, że do tego służą/są niezbędne inne osoby.
Skutkami motywowania własnych działań jest najczęściej zarzucenie tych działań, gdy "motor" naszych działań przestaje działać jak założyliśmy.
Dlatego na forum polecamy pracę nad sobą DLA SIEBIE, nie współmałżonka. Bo gdy on/ona nie reagują pozytywnie na naszą pracę (albo reagują wręcz negatywnie, co nie jest rzadkością), łatwo stracić motywacę do dalszej pracy.
udasiek pisze:
21 lip 2017, 15:28
A może nie? może II związki są szczęśliwsze? może dla dobra tej osoby odchodzącej należy ją puścić, niech jest szczęśliwa z kimś kto jest jej ... wiecie - te wszystkie piękne określenia.
Statystyki mówią co innego. Procent rozwodów w drugim i kolejnych małżeństwach jest wyższy niż w pierwszych.
Da się to dość łatwo wytłumaczyć logicznie.
Jeśli ktoś ucieka zamiast naprawiać.
Jeśli buduje na kłamstwie i krzywdzie innych.
Jeśli nie przepracuje kryzysu (gdyby przepracował, to by nie uciekał).
Jeśli ma w głowie bałagan i niewłaściwe wartości, priorytety.
Jeśli woli obarczać winą innych zamiast siebie....

To nie da się zbudować niczego wartościowego. Na takich fundamentach niczego solidnego się nie zbuduje.
A wichry i burze nie omijają nikogo.
udasiek pisze:
21 lip 2017, 15:28
Próbuję nieraz sobie przetłumaczyć że już wybrałam ścieżkę (ratowanie, trwanie przy mężu choćby i bez niego) i teraz po prostu muszę się jej trzymać, nie dopuszczać tych myśli zwątpienia (jak to zrobić??)
Ja w chwilach zwątpienia się modliłem, prosząc Boga o siłę, mądrość i cierpliwość.
udasiek pisze:
21 lip 2017, 15:28
A ze środowiskim trzeba się ścierać - nikt nie wierzy, wszyscy mówią - po co ci to, daj spokój, znajdź sobie kogoś, zapomnij - im szybciej tym lepiej, on był taki śmaki i owaki. Mało wspierające więc staram się mało rozmawiać z tymi osobami (jak mało widywałam się z rodzicami teraz już w ogóle ich unikam, co b ich boli, wiem).
Ja na początku kryzysu również unikałem.
Póżniej zaś postawiłem pewne granice i ich pilnowałem. Polecam ;)
udasiek pisze:
21 lip 2017, 15:28
Oczywiście mogę się tłumaczyć i mówić że "on też ... " ale wiem że to nie to forum
:D
udasiek pisze:
21 lip 2017, 15:28
a boję się porównań... nie wyjdę w nich dobrze...
Po pierwsze, po co Ci takie porównania?
Po drugie, nie znając Cię, wiem, że to nieprawda. Ty masz swoje zalety, Ty jesteś sobą i sobą masz zostać :)
Po trzecie, warto popracować nad poczuciem własnej wartości, samoakceptacji i pokochać siebie. I oczywiście pracować nad sobą, bo warto być coraz lepszym człowiekiem :)
udasiek pisze:
21 lip 2017, 15:28
Trzeba koniecznie wyjaśnić dlaczego właściwie wrócił, czy wie co czuje i CO było prawdziwą przyczyną odejścia
Do tego potrzebna jest odwaga, szczerość i otwartość drugiej strony. W innym wypadku możemy otrzymać niezbyt satysfakcjonuące nas odpowiedzi, ewentualnie ich nie otrzymać.
Piszę to na bazie własnych doświadczeń w tej materii.
W związku z tym skupiłem się na poprawie relacji, na budowaniu, na swojej części. A czy otrzymam odpowiedzi na te pytania (i moim zdaniem zasadne, ważne), pokaże czas.

Poza tym jedna ważna rzecz.
Tak, warto pracować nad sobą. Eliminować wady, dysfunkcje i nabywać wiedzę.
Nie oznacza to, że musisz być idealna.
Czy dajesz sobie prawo do bycia niedoskonałą? Do potknięć?
udasiek pisze:
21 lip 2017, 15:28
Ja wiem że muszę zmieniać się, zmienić podejście,nauczyć się kochać, wiele wiele pracy. Wiem. Ale jednocześnie wiem że wiele razy się starałam
Nic nie musisz. Aczkolwiek możesz (i warto :)) ).
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

udasiek
Posty: 201
Rejestracja: 15 lip 2017, 9:59
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: udasiek » 22 lip 2017, 21:17

Pavel pisze:
21 lip 2017, 23:43
Zwalanie odpowiedzialności za własny wzrost, uwarunkowywanie go od innych osób, jest błędem. Tak jak nasze wyobrażenia, że do tego służą/są niezbędne inne osoby.
Skutkami motywowania własnych działań jest najczęściej zarzucenie tych działań, gdy "motor" naszych działań przestaje działać jak założyliśmy.
Dlatego na forum polecamy pracę nad sobą DLA SIEBIE
Dobra kochani, spróbuję zacząć zatem od tych papierosów...
Myślę że warto przestać palić bo:
- śmierdzę już sama sobie
- dzieci tego nie lubią
- robią mi się zmarszczki wokół ust
- szkoda zębów
- tracę czas
- mało seksowne
hmm może się uda, zobaczymy.
Pavel pisze:
21 lip 2017, 23:43
Ty masz swoje zalety, Ty jesteś sobą i sobą masz zostać
Dziękuję :D
Pavel pisze:
21 lip 2017, 23:43
W związku z tym skupiłem się na poprawie relacji, na budowaniu, na swojej części. A czy otrzymam odpowiedzi na te pytania (i moim zdaniem zasadne, ważne), pokaże czas.
A zatem zamknąć buzię i zabrać się za swoją samoocenę i siebie... Boję się tylko że nie zdzierżę w którymś momencie i wyleje się ze mnie. Ale postaram się szukać na siebie sposobów, dać sobie i mężowi czas, poczekać aż "odtaje". Nie wiem ile dam radę... Pozwólcie że jak będę miała chęć napisać/ powiedzieć coś szalonego (raniącego) to zrobię to najpierw tu.

Pavel
Posty: 1195
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Pavel » 23 lip 2017, 13:15

udasiek pisze:
22 lip 2017, 21:17
Pozwólcie że jak będę miała chęć napisać/ powiedzieć coś szalonego (raniącego) to zrobię to najpierw tu.
To dobry pomysł :)
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

inga
Posty: 226
Rejestracja: 15 kwie 2017, 9:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: inga » 23 lip 2017, 18:16

To jest najlepszy pomysł :)
Pomaga jeszcze 'zamknięcie się' mi się czasem udaje zamilczeć nawet jak już się trochę zagalopuję.. Po jakimś czasie okazuje się, że to była bardzo dobra decyzja.
No i modlitwa... 'Jezu ufam Tobie' powtarzane 'w głowie' jak już się wszystko gotuje wewnątrz.

udasiek
Posty: 201
Rejestracja: 15 lip 2017, 9:59
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: udasiek » 23 lip 2017, 20:04

Czy tez mieliście wrażenie ze Wasz mąż \zona Was nienawidzą? Ze maksymalnie dziala im na nerwy Wasz glos, telefon? Boje się ze nie dam rady. Boje się ze jestem rozgrywana w jakiś sposób...

Pavel
Posty: 1195
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Pavel » 24 lip 2017, 3:11

Takie wrażenie miałem, w sumie ciężko to nawet nazwać wrażeniem, ta nienawiść była wręcz namacalna.
Moją żonę drażnił mój głos, sposób chodzenia, spania, generalnie drażniło ją we mnie wszystko.
Tyle tylko, że działo się to przed decyzją o powrocie.
Rozumiem Twoje obawy, jednocześnie negatywne nastawianie się w niczym Ci nie pomoże, wręcz przeciwnie.
Nie ma sensu kreować czarnych scenariuszy, warto po prostu jak najlepiej robić swoje.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

udasiek
Posty: 201
Rejestracja: 15 lip 2017, 9:59
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: udasiek » 24 lip 2017, 10:38

Pavel pisze:
24 lip 2017, 3:11
warto po prostu jak najlepiej robić swoje.
Nabyłam całą biblioteczkę książek :roll: ("perły" "5 języków" "warto ratować małżeństwo" "kochaj siebie" " miłość potrzebuje stanowczości" "granice w relacjach" "ile jest warta twoja obrączka") co polecacie na I rzut?

Mam wrażenie że zbzikowałam ;) ale skądś muszę czerpać siłę a wiem że mąż mi jej teraz nie może dać. Poza tym mnie też to przecież dotyczy:
Pavel pisze:
21 lip 2017, 23:43
Zwalanie odpowiedzialności za własny wzrost, uwarunkowywanie go od innych osób, jest błędem. Tak jak nasze wyobrażenia, że do tego służą/są niezbędne inne osoby
A dzieci przecież nie mogą być moją "emocjonalną nogą", to ja muszę poszukać w sobie. Może dobrze że zostałam sama na te 3 tyg... nic nie dzieje się bez przyczyny...

Ratuje mnie o Dolindo.

Dziękuję że jesteście ze mną, raźniej mi!

3 dzień bez palenia :)

jacek-sychar
Posty: 3729
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: jacek-sychar » 24 lip 2017, 10:42

udasiek pisze:
24 lip 2017, 10:38
3 dzień bez palenia
No, wielkie gratulacje! :D
Pierwsza duża zmiana w Twoim życiu.

A co do książek, to zacznij czytać od tej, która Ci najbardziej pasuje. Ja przynajmniej tak robię. Potem mnie wciąga i każda kolejna idzie łatwiej.

udasiek
Posty: 201
Rejestracja: 15 lip 2017, 9:59
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: udasiek » 24 lip 2017, 11:01

jacek-sychar pisze:
24 lip 2017, 10:42
No, wielkie gratulacje! :D
dziękuję :mrgreen:
zacznę zatem od "kochaj siebie"

Pavel
Posty: 1195
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Pavel » 24 lip 2017, 13:08

Ja bym polecał na początek "5 języków", bo dość krótka, łatwo się czyta, a na obecnym etapie będziesz mogła ją wykorzystywać.
Następnie "Kochaj siebie a nieważne z kim się zwiążesz". Tę się czyta ciężej, aczkolwiek bardzo Ci pomoże w wielu kwestiach.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Niezapominajka
Posty: 352
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Niezapominajka » 24 lip 2017, 22:04

Ja też będę rzucać, bo rozsmakowałam się w nich podczas kryzysu. Ale tylko kilka na wieczór.
Tak, trzeba się zbudować emocjonalnie i przestać oczekiwać spełnienia od męża. Oni też są niedoskonali. Mi to pomaga. Jaka być? Też mnie to męczyło. Sobą. Bez udawania. Skupić się na tym co fajne i cieszyć się z tego co jest. Nie oczekiwać cudów na kiju tylko brać radość z tego że jest dobrze i budować dzień po dniu. Z nią jemu było fajnie bo się cieszyli sobą tak normalnie. Więc trzeba te normalność wrócić. Nie udawać. Pokazywać mu siebie prawdziwa a nie udawaną, upozowana, cała w pozie jaka mu się spodobam. Pokazać mu siebie, odkrywać się szczerze. Bo tylko tak rodzi się prawdziwość w relacjach. Nie udawać, nie silić się i zdjąć oczekiwania, bo to one nas wpędzają w rozpad i świry.

jarek70
Posty: 299
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: jarek70 » 25 lip 2017, 16:45

Udasiek ja ze swej strony polecam Ks. Dziewieckiego audiobook KOD Miłosierdzia, czyli sekrety udanych relacji.
I o cierpieniu zresztą też.
Ten Gość normalnie ilekroć go słucham rozwala mnie totalnie i burzy wszystko, co do tej pory miałem zbudowane. :x
Złoszczę się, nie zgadzam, dyskutuję ale potem w większości przyznaję mu rację. :lol:
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

udasiek
Posty: 201
Rejestracja: 15 lip 2017, 9:59
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: udasiek » 26 lip 2017, 0:27

Dzieki za typy przeczytania, swoja droga czy to nie szalone myśleć ze przeczytanie jakiejś książki odmieni małżeństwo w jakiś cudowny sposób?...
Na razie czytam pokochaj siebie... Troche trudne.
Z papierosami poleglam. Ale jutro tez jest dzien ("walka z wrogiem którego wiadomo ze sie pokona to nie walka" Pawlukiewicz).
Powiedzcie jak to jest z tym brakiem oczekiwań - wiem ze tak trzeba i tez widzę ze maz na brak meczenia go dobrze reaguje. Ale czy dla Was nie jest to równe z rezygnacją, brakiem wiary ze juz cokolwiek w tym związku się da zmienić...?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 2587
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Nirwanna » 26 lip 2017, 6:51

swoja droga czy to nie szalone myśleć ze przeczytanie jakiejś książki odmieni małżeństwo w jakiś cudowny sposób?...
Ludki miłe, no litości ;-) nie jest tak, że przeczytana książka uratuje małżeństwo :-P
Natomiast owszem, bywa tak, że Pan Bóg na prośbę "Pomóż mi!" podsyła - dobrych ludzi i pomocne książki. Tylko, że te dwa czynniki mają być - tylko i aż - impulsem do zmian. Samo przeczytanie książki może spłynąć jak woda po kaczce. Przeczytanie z równoczesnym przyjmowaniem do siebie: tu zawaliłam, tu mam coś do naprawy, a tu są hektary do zaorania - staje się impulsem do zmian. I dopiero kiedy po przeczytaniu sukcesywnie wdrażam zmiany, mimo bólu i trudności, konsekwentnie - może zacząć się działanie Pana Boga w moim życiu, a w konsekwencji być może uratowanie małżeństwa.

Cbdu ;-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Niezapominajka
Posty: 352
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wierzę że się uda!

Post autor: Niezapominajka » 26 lip 2017, 8:13

Udasiek a jakbyś tak miała siebie zapytać czego oczekujesz? Rozmowy o powrocie? Dlaczego wrócił? Bo wrócił tak? Tylko nic nie gada? Zapewnień, deklaracji? To Cię drąży że wrócił i dla niego wszystko ok? Bo nie wiem czy dobrze rozumiem i chciałabym doprecyzować. Jeśli rozmowy o decyzji to masz prawo. To naturalne. I on powinien to zrozumieć. Natomiast jeśli zapewnień o miłości, to chyba jeszcze za wcześnie. To się buduje pomału, krok po kroku, dobra atmosfera, słowem, gestem i jak człowiek tym nasiąknięte poczuje się pewnie to dopiero sam się otwiera.
Czy u Was była taka rozmowa po tym jak zdecydował się wrócił? Czy też wrócił i uznał że sam ten fakt już wystarczy i nie potrzeba nic mowic? Może dlatego tak się z tym czujesz? Napisz

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość