Razem i co dalej?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

karinka48
Posty: 7
Rejestracja: 03 lip 2017, 22:43
Płeć: Kobieta

Razem i co dalej?

Post autor: karinka48 » 03 sie 2017, 11:17

Witam,
Powracam po 6 miesiacach. Dla przypomnienia, maz rok temu odszedl do kochanki. Po pol roku wrocil.
Do sedna, niby wszystko fajnie wyglada. Maz sie stara, duzo rozmawiamy, wspolnie spedzamy czas, sprawy wspolzycia tez sie bardzo poprawily. Ale... nie dosc, ze ciagle drecza mnie mysli o kowalskiej, to wiem ze maz mnie nie kocha i nie widac by cokolwiek sie zmienilo. Jest, bo mu dobrze. Wczoraj zapytalam, bo zbliza sie rocznica slubu, czy ponownie by mnie wybral. Padla przykra odpowiedz, ze nie. Na partnerke tak, ale nie na zone. Zamurowalo mnie. Zaczynaja krazyc gdzies tam w glowie mysli, czy warto tak trwac w malzenstwie. Wiem, ze to glupie, ale dzieje sie to mimowolnie.
Jakie sa Wasze doswiadczenia?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4246
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: Nirwanna » 03 sie 2017, 11:59

Witaj, karinko, po powrocie :-)
Dałabyś radę podlinkować swój stary wątek? Łatwiej będzie się odnieść do Twoich słów i Twojej historii :-)

Pytasz:
Wczoraj zapytalam, bo zbliza sie rocznica slubu, czy ponownie by mnie wybral. Padla przykra odpowiedz, ze nie. Na partnerke tak, ale nie na zone. Zamurowalo mnie. Zaczynaja krazyc gdzies tam w glowie mysli, czy warto tak trwac w malzenstwie. Wiem, ze to glupie, ale dzieje sie to mimowolnie.
Jakie sa Wasze doswiadczenia?
Moje doświadczenia są takie, że - teraz, po wielu latach boksowania się ze swoimi emocjami i z rzeczywistością - zadaję takiego kalibru pytania wtedy, kiedy mam wewnętrzną zgodę na każdą odpowiedź. Czyli - niezależnie od tego, co rozmówca mi powie, ja to przyjmę, i mnie to nie rozwali emocjonalnie, oraz kołowrotka myśli nie spowoduje. Jeśli nie mam takiej zgody, to nie pytam.
Jeśli mam coś tam wiedzieć, nawet bez pytania i bez tej zgody, to liczę na to, że druga strona sama z siebie powie, w swoim czasie i kiedy będzie gotowa. A ja dostanę od Pana Boga siłę, aby to dźwignąć :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Aleksander
Posty: 879
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Razem i co dalej?

Post autor: Aleksander » 03 sie 2017, 12:29

karinka48 pisze:
03 sie 2017, 11:17
[...]
Padla przykra odpowiedz, ze nie. Na partnerke tak, ale nie na zone. Zamurowalo mnie.
[...]
Cześć Karinko,

Powiem Ci, że odpowiedź może bolesna, ale za to super jest co innego.
Pewnie jest szczera - ja bym to docenił. Naprawdę.

W wielu przypadkach pewnie byłoby inaczej, czyli ktoś by skłamał, mówiąc "Tak" a w myślach mówiąc "Nie".
Więc ja bym tu się skupił na szczerości. To bardzo ważne, że potrafił tak powiedzieć.
Ja tam zawsze wolę żyć w bolesnej prawdzie, niż w iluzji szczęsliwości nakręcanej kłamstwem.

A Ty - Ty wybrałabyś go ponownie?
Na partnera?
Na męża?

A.

karinka48
Posty: 7
Rejestracja: 03 lip 2017, 22:43
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: karinka48 » 04 sie 2017, 21:39

Nirwanna, link do starego forum
http://archiwum.kryzys.org/viewtopic.php?t=15216

karinka48
Posty: 7
Rejestracja: 03 lip 2017, 22:43
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: karinka48 » 04 sie 2017, 21:43

Aleksander, doceniam, tylko ciezko mi sie odnalezc w takiej sytuacji. Jak odszedl, to bylo dla mnie to jednoznaczne z tym, ze nie kocha. A jak juz wrocil, to jest to dla mnie abstrakcja. Nie umiem tego wytlumaczyc. Dla mnie to duza zmiana, przyzwyczailam sie do tego, ze mowil, ze kocha. Dlatego tez, ja nie mowie jemu, ze kocham. Po prostu nie chce sobie robic przykrosci.

Pavel
Posty: 1781
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Razem i co dalej?

Post autor: Pavel » 04 sie 2017, 21:56

Z jednej strony doskonale rozumiem o czym piszesz Karinko.
Z drugiej zaś - poza tym co napisał Aleksander (i z czym się zgadzam), co Ci po słowach, w dodatku pustych.
W moim rozumowaniu, aby słowo "kocham" miało wartość, osoba je wypowiadająca powinna potrafić kochać. Wiedzieć czym jest prawdziwa, dojrzała miłość.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4246
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: Nirwanna » 05 sie 2017, 9:46

Karinko, zajrzałam na Twój archiwalny wątek :-)

Po pierwsze powinnaś bardzo mocno przyjrzeć się słowom Pavla: aby słowo "kocham" miało wartość, osoba je wypowiadająca powinna potrafić kochać. Wiedzieć czym jest prawdziwa, dojrzała miłość.
Warto przyjrzeć się im w kontekście - czy ja umiem prawdziwie dojrzale kochać? czy mój mąż umie prawdziwie i dojrzale kochać? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedź brzmi "nie", to czemu taką wagę do tych słów przywiązujesz?

Po drugie - jak Twoja terapia DDA?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

inga
Posty: 228
Rejestracja: 15 kwie 2017, 9:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: inga » 05 sie 2017, 12:05

O mądrze piszecie, Aleksandrze, Pavle i Nirwanno

Karinko mi również brakuje słów. Ale.. Uświadomiłam sobie wczoraj, że ja CZUJĘ, że kocham męża ale moje zachowanie tego często nie mówi.. Więc sama też nie mówię, że go kocham.. Próbuję starać się, żeby to zobaczył..

karinka48
Posty: 7
Rejestracja: 03 lip 2017, 22:43
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: karinka48 » 07 sie 2017, 13:35

Nirwanna, niestety moja terapia sie zakonczyla, poniewaz nie udalo mi sie jej pogodzic z nowa praca. I chyba zaczynam powoli wracac do starych nawykow, toku myslenia. Nie mowie, ze ona nic n8e dala, ale to chyba i tak bylo za malo.

karinka48
Posty: 7
Rejestracja: 03 lip 2017, 22:43
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: karinka48 » 07 sie 2017, 13:40

Inga, po przeczytaniu Twojego postu, to chyba mam tak samo. Czuje, ze kocham ale chyba nie widac. Moze dlatego, ze zaczelam bardziej dbac o siebie niz "ganiac" za mezem. Tak ze skrajnosci w skrajnosc.

Nie wiem czy maz jest zdolny do dojrzalej milosci. Ciezko to ocenic. Tym bardziej, ze w wiekszosci przypadkow zachowuje sie tak, jakby kochal. Tylko slowa wyrazaja co innego...

lustro
Posty: 764
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: lustro » 22 sie 2017, 11:55

A nie przyszło wam do glowy, ze Miłość to postawa?

Patrząc na to od tej strony przestaje się szukać emocji. Bo chodzi o świadomy wybór i postawę z niego wynikajacą.
Uczucia i emocje zawsze mogą minąć.

Kto nie stanął oko w oko z takim sensem Miłości stale szuka słów, emocji, uczyć...ozdobników...jak z bajki.

Nie szukaj słów, szukaj świadectw.
I kochaj.

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: Niezapominajka » 24 sie 2017, 22:38

Pięknie napisane, zgadzam się. Szkoda że tak późno to zrozumiałam.

karinka48
Posty: 7
Rejestracja: 03 lip 2017, 22:43
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: karinka48 » 14 wrz 2017, 11:47

I znow do Was wracam z podkulonym ogonem. Moze to ze mna cos nie tak.
Staram sie nie naciskac, byc mila (tzn. nie czepaic aie o wszystko, wykazywac wieksza empatie itd.) i byc radosna jak kiedys. Juz mi sie wydawalo ze idzie to w dobra strone, bo czulam sie moze nie tyle kochana co "zadbana" przez meza. Wczoraj podjelam temat kupna mieszkania w jakims tam dluzszym okresie czasu. Nie mowie ze juz, ale czy myslal o tym. Dostalam odpowiedz ze nie, bo nie ma na to weny. Zaczelam z nim rozmawiac, tak delikatnie, czy chodzi o nas. Powiedzial ze tak. Moze jestem masochistkom bo pociagnelam temat dalej i znow sie poranilam na wlasne zyczenie. On nie wie co bedzie dalej, ze jest mu dobrze, ale minal rok i on kompletnie nic nie czuje. Stara sie zeby bylo dobrze, chociaz przyznal, ze potrafi bardziej. Bylej kochance potrafil bardziej dogodzic, zawsze staral sie zeby kazde spotkanie bylo ciekawe i jak najlepiej spedzone. Nie powiem ze bylo mi latwo to przelknac i tego sluchac. Bylam twarda i nie poleciala ani jedna lza, ani jeden zarzut. A teraz siedze w pracy i czuje ze moj mur peka, ze mam ochote plakac, ze czuje sie gorsza.

Przepraszam, ale musialam sie gdzies wygadac.

Pavel
Posty: 1781
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Razem i co dalej?

Post autor: Pavel » 14 wrz 2017, 14:04

Po przeczytaniu Twego postu mam dwie myśli:
1) czy czytałaś "Pięć języków miłości" Chapmana?
2) czy takie myślenie/czucie Twojego męża nie bierze się z tego, że myli miłość z zakochaniem i aby czuć się spełnionym nie oczekuje uczuć towarzyszących zakochaniu?
Jeśli tak, to niestety może się tylko zawieść.
Mogę się oczywiscie mylić, ale mi to wygląda na efekt braku przepracowania kryzysu.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Razem i co dalej?

Post autor: Niezapominajka » 14 wrz 2017, 15:31

Na pewno myli. Ciekawe czy do kochanki by tak biegał i starał się po 10 latach? To naturalne że miłość po x latach łapie inny etap. Stabilności bezpieczeństwa zaufania, a że nuda...nooo jak ktoś chce fajerwerków to niech się postara. Co on chce czuć? Początkowa dopaminę, haj? Nie da się. Ma bałagan w sobie i myli zakochanie z miłością.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ukasz i 3 gości