Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Pavel
Posty: 3221
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: Pavel » 17 lip 2020, 21:13

lustro pisze:
16 lip 2020, 10:29
Jak to mawiaja madrzy ludzie - kompromis to przegrana obu stron.
Ja uważam, że pozorna przegrana.
lustro pisze:
16 lip 2020, 10:29
Jasne, można powiedziec - taki krzyz. A katolik niesie swoj krzyż, bo to jego droga do zbawienia.
Tylko czy tak na pewno powinno wygladac małżeństwo i partnerstwo...?
takie myslenie to wg mnie grzech przeciw małżeństwu. Bo naszym zadaniem jest ulepszanie małżeństwa, na ile możemy. Chociażby tylko ze swojej strony.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Pavel
Posty: 3221
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: Pavel » 17 lip 2020, 21:49

Sarah pisze:
16 lip 2020, 11:41
Pavel pisze:
14 lip 2020, 11:23
Wtedy wybrałem sobie żonę skrojoną na miarę moich własnych popaprań
I jeszcze, że teraz wybrałbyś "dużo lepiej".
Nie kojarzę za bardzo Twojej sytuacji z innych wątków. Ale nie chciałabym na miejscu Twojej żony tego przeczytać. Czułabym się bardzo niekomfortowo. Nie wiem jak to napisać, żeby przeszło przez moderację ;). Czy nie jest tak, że jesteś z nią nie (tylko) z powodu nawrócenia, ale dlatego, że właśnie z tym "dużo lepszym" wyborem był problem? Każdy raczej myśli, że ma świat u swoich stóp, póki pozostaje to w sferze rozważań teoretycznych. Ja też. A potem, no cóż, nierzadko okazuje się, że wybór wcale nie jest taki szeroki, albo i w ogóle go nie ma, i wtedy nawet małżonek "skrojony na miarę własnych popaprań" może okazać się jakąś opcją, przynajmniej bezpieczną. A jak jeszcze to zracjonalizować i "ubrać" w wyższe wartości...
Początek mam nadzieję wyjaśniłem dwa posty wyżej ;)
Mój wątek jest na starym forum.

Moja żona słyszała to ode mnie bezpośrednio ;) Swój stan wtedy oceniam równie surowo i mało politycznie poprawnie :lol: :lol: :lol: . Myślę, że mając świadomość tego z jakim bałaganem weszliśmy w małżeństwo i co w nim narobiliśmy, głupio byłoby wciąż zakłamywać rzeczywistość i nie nazywać jej po imieniu.
Moja żona ma wszelkie cechy (zwłaszcza te najtrudniejsze :lol: :lol: ) by pomagać mi wzrastać, nawet gdy o to nie proszę :lol:
To zapewne działa w dwie strony :lol:
Jestem szczęśliwym mężem i ojcem czwórki dzieciaków, w tym dwóch "pokryzysowych". Mam nadzieję, i staram się popierać te nadzieje działaniem, że nasza relacja będzie dużo lepsza niż jest. Bo zawsze tak można, a my dopiero zaczynamy.
Nie jestem z nią na siłę, albo dlatego, że nikt inny by mnie nie chciał ;)
Jestem z nią, bo podjąłem kiedyś decyzję.
I jestem w pełni przekonany, że mimo wszelkich trudności mogę z nią zbudować małżeństwo swoich marzeń, a te trudności to wartość dodana, wisienka na torcie :)
Sarah pisze:
16 lip 2020, 11:41
A jak jeszcze to zracjonalizować i "ubrać" w wyższe wartości...
Szczęśliwie się z tym nie utożsamiam.
Paprotka pisze:
17 lip 2020, 11:53
Kompromis jest potrzebny ale myśle ,ze nie kosztem siebie.
Mogłabyś rozwinąć?
Paprotka pisze:
17 lip 2020, 11:53
. Mąż odchodząc powiedział ,ze pierwszy raz w życiu podjął samodzielna ,dojrzała decyzje i czuje się wolny i akceptowany.
Jak to się ma do określenia go dojrzałym, skoro jego wypowiedź świadczy o czymś przeciwnym?
Czy nie ukazuje to jakiegoś udziału w kryzysie? Czy masz takową analizę za sobą?
Paprotka pisze:
17 lip 2020, 11:53
Teraz po 2 latach z obecnym terapeuta mam inne zdanie
Inne, znaczy jakie?
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

lustro
Posty: 1238
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: lustro » 17 lip 2020, 22:57

Pavel pisze:
17 lip 2020, 21:13
lustro pisze:
16 lip 2020, 10:29
Jak to mawiaja madrzy ludzie - kompromis to przegrana obu stron.
Ja uważam, że pozorna przegrana.
lustro pisze:
16 lip 2020, 10:29
Jasne, można powiedziec - taki krzyz. A katolik niesie swoj krzyż, bo to jego droga do zbawienia.
Tylko czy tak na pewno powinno wygladac małżeństwo i partnerstwo...?
takie myslenie to wg mnie grzech przeciw małżeństwu. Bo naszym zadaniem jest ulepszanie małżeństwa, na ile możemy. Chociażby tylko ze swojej strony.
Oczywiscie, ze mozesz tak uwazac.
Wytlumacz to mężowi Paprotki, bo o nim myślałam to pisząc.
I przy okazji Paprotce, ze wystarczy postawa miłości w małżeństwie. Bez prawdziwej bliskości, intymnej więzi, uczuć - po prostu decyzja i postawa.

Rzecz w tym, ze sie tu oceniania postawe meza Paprotki nie znajac ani jego "strony medalu", ani nie mając żadnego wplywu na niego samego.
To, moim zdaniem, bez sensu.

Mamy tu Paprotke, z jej historią i jej osobą.
I to ona moze cos zrobic, zmienic, poprawić...w sobie. Bo na to ma wplyw i to zależy od niej.
A patrzac na to, co napisala, trochę tego do zrobienia jest.

Nadal uwazam, ze kompromis jest przegraną obu stron. A ze moze przynieść korzyści wyzszym wartosciom, to odrebna sprawa. Dlatego jest stosowany nie tylko w malzenstwach.

Pavel
Posty: 3221
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: Pavel » 18 lip 2020, 10:04

lustro pisze:
17 lip 2020, 22:57

I przy okazji Paprotce, ze wystarczy postawa miłości w małżeństwie. Bez prawdziwej bliskości, intymnej więzi, uczuć - po prostu decyzja i postawa.
A ja gdzieś tak pisałem?
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: tata999 » 18 lip 2020, 10:49

lustro pisze:
17 lip 2020, 22:57
Bez prawdziwej bliskości, intymnej więzi, uczuć - po prostu decyzja i postawa.
Bez prawdziwej bliskości z wieloletnią żoną/mężem? Czy sugerujesz, że tę "prawdziwą bliskość" można osiągnąć z nowopoznaną osobą? W krótszym czasie? Wydaje mi się to nierealne lecz może ktoś ma inne doświadczenia?

Analogicznie z głębią intymnej więzi. Nie rodzi się ona natychmiast moim zdaniem.

Uczucia zapewne mijają po początkowych uniesieniach lub zmieniają się w inne. Myślę, że inne uczucia żywi się w pierwszym roku związku, inne w 10, a jeszcze inne w 30. Wydaje mi się to naturalne tak samo, jak to, że się starzejemy. Na marginesie wyczuwam, że z faktem przemijania wiąże się największy problem, z którym trudno sobie poradzić, a małżeństwo, odpowiedzialność, rodzina, religia itd. dostają rykoszetem.

vertigo
Posty: 138
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: vertigo » 18 lip 2020, 13:40

tata999 pisze:
18 lip 2020, 10:49
lustro pisze:
17 lip 2020, 22:57
Bez prawdziwej bliskości, intymnej więzi, uczuć - po prostu decyzja i postawa.
Bez prawdziwej bliskości z wieloletnią żoną/mężem? Czy sugerujesz, że tę "prawdziwą bliskość" można osiągnąć z nowopoznaną osobą? W krótszym czasie? Wydaje mi się to nierealne lecz może ktoś ma inne doświadczenia?
Jak najbardziej realne tata.. Ja mam takie doświadczenie - teraz, po kryzysie, gdy szerzej patrzę na wiele spraw, mogę powiedzieć, że przez prawie 20 lat nie zbudowaliśmy z żoną ani więzi, ani bliskości, ani szeroko rozumianej intymności (dlaczego, to osobny temat). Żona weszła w relację z kowalskim (lustro całkiem dobrze opisała niektóre przyczyny, dlaczego tak się wydarzyło) i dopiero w tej relacji krok po kroku budowali to, czego my przez lata nie zrobiliśmy. I to na tyle dobrze, że po roku wybrała odejście. Dlaczego? Bo nie miała punktu zaczepienia, by ze mną zostać ("my w ogóle nie znamy się" mówiła). I powiem więcej, czego by kowalski nie nawywijał ich relacji, to ona już nie wróci... Wiem, na czym stoję :lol:

I proszę nie pisać, że "każde małżeństwo sakramentalne...". Nie każde - uważam, że szanse mają takie, w których jakaś więź została przez lata zbudowana, bo wtedy jest do czego odwołać się i na czym budować od nowa. I jest sens wracać.
Ludzie robią wszystko, aby siebie samych przekonać, że świat nie wygląda tak, jak wygląda naprawdę.

lustro
Posty: 1238
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: lustro » 18 lip 2020, 20:13

Mili panowie
Pavel, tata...

Wczytajcie sie proszd w to, co pisze Paprotka.
Jak odbierala, czula...wspólne zycie z mężem. Bliskość, intymność, miłość...

Tata
Ja rozumiem, ze Ty nie rozumiesz.
Ja wiem, ze więź to nie lata przeżyte razem, ale "to cos", co potrafi byc między ludźmi niemal od samego początku i wzrastać.
Nie z kazdym sie przyjaznimy, mimo, ze sympatyczny.
Nie kazdego pokochamy, mimo, ze fajny czlowiek.
Nie z kazdym czujemy więź...nawet jak to nie wspolmalzonek po 20 latach.

Miłość małżeńska, to nie tylko postawa i decyzja.
Moze wzrastac latami... A moze nigdy, bo jej nie bylo.
Wtedy faktycznie zostaje tylko postawa.

JolantaElżbieta
Posty: 630
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: JolantaElżbieta » 19 lip 2020, 0:43

lustro pisze:
18 lip 2020, 20:13
Mili panowie
Pavel, tata...

Wczytajcie sie proszd w to, co pisze Paprotka.
Jak odbierala, czula...wspólne zycie z mężem. Bliskość, intymność, miłość...

Tata
Ja rozumiem, ze Ty nie rozumiesz.
Ja wiem, ze więź to nie lata przeżyte razem, ale "to cos", co potrafi byc między ludźmi niemal od samego początku i wzrastać.
Nie z kazdym sie przyjaznimy, mimo, ze sympatyczny.
Nie kazdego pokochamy, mimo, ze fajny czlowiek.
Nie z kazdym czujemy więź...nawet jak to nie wspolmalzonek po 20 latach.

Miłość małżeńska, to nie tylko postawa i decyzja.
Moze wzrastac latami... A moze nigdy, bo jej nie bylo.
Wtedy faktycznie zostaje tylko postawa.
Zawsze mi się wydawało, że budowanie więzi zaczyna się od postawy miłości, po etapie zakochania. Może go równie dobrze nie być jak w małżeństwach aranżowanych - sama postawa wystarczy, żeby zbudować więź i miłość. Bo miłości na początku małżeństwa nie ma - ja się buduje wspólnymi latami i wspólną postawą. Szkodliwe mity romantycznej miłości doprowadzają do nieszczęść, bo ludzie zaczynają szukać jednorożca zamiast skoncentrować się na tym do czego się zobowiązali. Sama przeszłam przez ten etap, mówię o sobie. Ogarnęłam się, mój mąż nie. Uwierzył w bratnią duszę i drugą połówkę jabłka. Nalezy przedwfiniować czym jest małżeństwo. Nasi dziadkowie rozumieli, bo nie było telewizji, romantycznych komedii i innych bzdetów! Jeśli wzięliśmy Boga na świadka, to od Niego powinniśmy uczyć się miłości - św. Paweł napisał jej definicję, tylko nikt jej nie chce zrozumieć :-(

renegate

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: renegate » 19 lip 2020, 1:49

tata999 pisze:
18 lip 2020, 10:49
lustro pisze:
17 lip 2020, 22:57
Bez prawdziwej bliskości, intymnej więzi, uczuć - po prostu decyzja i postawa.
Bez prawdziwej bliskości z wieloletnią żoną/mężem? Czy sugerujesz, że tę "prawdziwą bliskość" można osiągnąć z nowopoznaną osobą? W krótszym czasie? Wydaje mi się to nierealne lecz może ktoś ma inne doświadczenia?

Analogicznie z głębią intymnej więzi. Nie rodzi się ona natychmiast moim zdaniem.

Uczucia zapewne mijają po początkowych uniesieniach lub zmieniają się w inne. Myślę, że inne uczucia żywi się w pierwszym roku związku, inne w 10, a jeszcze inne w 30. Wydaje mi się to naturalne tak samo, jak to, że się starzejemy. Na marginesie wyczuwam, że z faktem przemijania wiąże się największy problem, z którym trudno sobie poradzić, a małżeństwo, odpowiedzialność, rodzina, religia itd. dostają rykoszetem.

Wtedy, gdy jest prawdziwa miłość, po 30 latach kochasz jeszcze bardziej niż po roku.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: tata999 » 19 lip 2020, 4:03

lustro pisze:
18 lip 2020, 20:13

Tata
Ja rozumiem, ze Ty nie rozumiesz.
Niepotrzebne te uszczypliwości chociaż dużo o Tobie i Twojej wypowiedzi świadczą.
lustro pisze:
18 lip 2020, 20:13

Nie z kazdym czujemy więź...nawet jak to nie wspolmalzonek po 20 latach.

Miłość małżeńska, to nie tylko postawa i decyzja.
Moze wzrastac latami... A moze nigdy, bo jej nie bylo.
Wtedy faktycznie zostaje tylko postawa.
Nie z każdym czujemy więź, wiadomo. Więź buduje się we dwoje. Czy to z mężem, czy to z żoną, czy to z dzieckiem itd.

twardy
Posty: 1779
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: twardy » 19 lip 2020, 9:07

JolantaElżbieta pisze:
19 lip 2020, 0:43
Zawsze mi się wydawało, że budowanie więzi zaczyna się od postawy miłości, po etapie zakochania. Może go równie dobrze nie być jak w małżeństwach aranżowanych - sama postawa wystarczy, żeby zbudować więź i miłość. Bo miłości na początku małżeństwa nie ma - ja się buduje wspólnymi latami i wspólną postawą. Szkodliwe mity romantycznej miłości doprowadzają do nieszczęść, bo ludzie zaczynają szukać jednorożca zamiast skoncentrować się na tym do czego się zobowiązali. Sama przeszłam przez ten etap, mówię o sobie. Ogarnęłam się, mój mąż nie. Uwierzył w bratnią duszę i drugą połówkę jabłka. Nalezy przedwfiniować czym jest małżeństwo. Nasi dziadkowie rozumieli, bo nie było telewizji, romantycznych komedii i innych bzdetów! Jeśli wzięliśmy Boga na świadka, to od Niego powinniśmy uczyć się miłości - św. Paweł napisał jej definicję, tylko nikt jej nie chce zrozumieć
renegate pisze:
19 lip 2020, 1:49
Wtedy, gdy jest prawdziwa miłość, po 30 latach kochasz jeszcze bardziej niż po roku.
Dokładnie. Najważniejsze, aby nie mylić zakochania z miłością.

Ewuryca
Posty: 274
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: Ewuryca » 19 lip 2020, 9:40

A ja sobie myśle, że warto wziąć pod uwagę że każdy z wypowiadających się ma racje mimo, że ich stanowiska są odmienne. Przecież każdy napisał w jakimś sensie o sobie, o swoich doświadczeniach wiec opiera się to na prawdzie. Nie rozumiem dlaczego myśli się że tylko jedna opcja myślenia jest dobra a jak ktoś ma inne zdanie to trzeba udowadniać że się myli. Postawa Pawła pokazuje co u niego przeniosło efekt i odbudowało rodzine z gruzów i super, bardzo dobrze że się tym dzieli, jednocześnie można brać pod uwagę że gdyby taka sytuacja zaistniała z „inną” żoną to mogłoby się tak nie skończyć. To samo u lustro, zupełnie inna sytuacja życiowa, także uratowane małżeństwo, ale gdyby trafiło na innego męża to nawet taka postawa która uratowała jej małżeństwo w innym związku mogłaby się okazać fiaskiem. Według mnie pisanie czy miłość to postawa czy uczucie to gdybanie, bo to tak jakby zakładać że żyjemy tylko według jakiegoś schematu i wystarczy się wpasować i działa. Małżeństwa aranżowane zapewne były takie które przeżyły całe życie razem jak i takie który były fiaskiem. To samo z małżeństwami dziadków, to prawda że nie było rozwodów ale czy na pewno wszystkie były dobre, wiele się słyszy że w dawnych czasach kobiety po prostu nie miały wyjścia i musiały być z mężami a były bite i upokarzane. Ja sama tez żałuje że przyszło mi żyć w czasach w których jest tyle rozpadających się małżeństw i traktuje to jako moją osobistą porażkę życiową, ze sama w tym uczestniczyłam, chociaż po ludzku powodów miałam dużo. Patrząc na małżeństwo moich rodziców po 35 latach podpisuje się po tym co napisała renegate, kochają się mocniej niż na początku i oni naprawdę nie wyobrażają sobie życia bez siebie ale od początku łączyła ich prawdziwa miłość, nigdy nie wątpili ze chcą być ze sobą mimo że z wieloma problemami musieli się z mierzyć. Jeśli chodzi o autorkę wątku to pewnie wszystko ma swoje korzenie jak to w każdym kryzysie bywa. Zarówno brak zbudowanej więzi, jak i to ze małżeństwo się rozpadło, chociaż tak jak napisałam wcześniej, po 25 latach razem odejście do kogoś bo się zakochał.., nie znajdę tu ani jednego wytłumaczenia ani dla męża ani dla kobiety, która się z nim związała...

Sarah
Posty: 161
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: Sarah » 19 lip 2020, 11:28

JolantaElżbieta pisze:
19 lip 2020, 0:43
Zawsze mi się wydawało, że budowanie więzi zaczyna się od postawy miłości, po etapie zakochania. Może go równie dobrze nie być jak w małżeństwach aranżowanych - sama postawa wystarczy, żeby zbudować więź i miłość.
Ryzykowna teza moim zdaniem. Sugerujesz, że z każdym można zbudować udane małżeństwo? No ja jednak jakieś tam wymagania mam, i tego będę się trzymać ;)
JolantaElżbieta pisze:
19 lip 2020, 0:43
Nalezy przedwfiniować czym jest małżeństwo. Nasi dziadkowie rozumieli, bo nie było telewizji, romantycznych komedii i innych bzdetów!
Przede wszystkim powszechna była zależność ekonomiczna kobiet od mężczyzn i dlatego, mówiąc kolokwialnie, nie mogły one "podskakiwać". Czytałam, że przed wojną wśród tzw. inteligencji powszechny był model: mąż, żona plus kochanka męża, mniej lub bardziej oficjalna. Nierzadko taką rolę pełniły też służące mieszkające przy rodzinie. Żonie pozostawało zaciskać zęby, ewentualnie też próbować się pocieszać gdzieś na boku, co oczywiście spotykało się już z o wiele mniejszą akceptacją społeczną. Naprawdę mamy tęsknić za tamtymi czasami i traktować to jako wzór do naśladowania? Moim zdaniem w dzisiejszych czasach, kiedy obie płcie są równe, są większe szanse na stworzenie udanego związku. Myślę, że każdy uczciwy, wartościowy mężczyzna woli, jeśli jego kobieta jest z nim, bo chce, bo go kocha, a nie dlatego, że jest od niego uzależniona i nie ma wyjścia, prawda?
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: tata999 » 19 lip 2020, 19:39

Sarah pisze:
19 lip 2020, 11:28
JolantaElżbieta pisze:
19 lip 2020, 0:43
Zawsze mi się wydawało, że budowanie więzi zaczyna się od postawy miłości, po etapie zakochania. Może go równie dobrze nie być jak w małżeństwach aranżowanych - sama postawa wystarczy, żeby zbudować więź i miłość.
Ryzykowna teza moim zdaniem. Sugerujesz, że z każdym można zbudować udane małżeństwo? No ja jednak jakieś tam wymagania mam, i tego będę się trzymać ;)
Nie, nie taka sugestia płynie z wypowiedzi. Nie z każdym można zbudować udane małżeństwo tak, jak nie każdemu deklaruje się postawę miłości.

Małżeństwo może być nieudane niezależnie czy aranżowane, czy nie, czy wg Twoich wymagań, czy innych itd.
Sarah pisze:
19 lip 2020, 11:28
JolantaElżbieta pisze:
19 lip 2020, 0:43
Nalezy przedwfiniować czym jest małżeństwo. Nasi dziadkowie rozumieli, bo nie było telewizji, romantycznych komedii i innych bzdetów!
Przede wszystkim powszechna była zależność ekonomiczna kobiet od mężczyzn i dlatego, mówiąc kolokwialnie, nie mogły one "podskakiwać".
Podasz źródło tej opinii lub danych historycznych? Pachnie mi to propagandą. Ponadto, ani kobieta, ani mężczyzna związku małżeńskiego zawierać nie musieli. Raczej nie wydawano córki za mąż, żeby było jej gorzej. Chyba, że wyjątkowo wyrodni rodzice lub autodestrukcyjna córka do tego dążyli.
Inna sprawa, że na tym polega związek, że w pewnych obszarach wchodzi się w zależność z partnerem lub partnerką ku wspólnemu dobru. To oczywiste.
Sarah pisze:
19 lip 2020, 11:28
Czytałam, że przed wojną wśród tzw. inteligencji powszechny był model: mąż, żona plus kochanka męża, mniej lub bardziej oficjalna.
Poproszę o źródło. Z takiej informacji wynikałoby, że mniej więcej każda żona byłaby jednocześnie czyjąś kochanką, a zatem każdy mąż był zdradzany ("mniej lub bardziej oficjalnie"). Wydaje mi się, że to propagandowa bzdura.
Sarah pisze:
19 lip 2020, 11:28
Nierzadko taką rolę pełniły też służące mieszkające przy rodzinie. Żonie pozostawało zaciskać zęby, ewentualnie też próbować się pocieszać gdzieś na boku, co oczywiście spotykało się już z o wiele mniejszą akceptacją społeczną.
Tu też poproszę o źródło, bo jest to niewiarygodne.

Paprotka
Posty: 136
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Powrót pomimo braku miłości ze strony męża

Post autor: Paprotka » 19 lip 2020, 20:24

Pavle a uważasz ,że mój mąż wyprowadzając się z domu zostawił moje dziecko ,które już wtedy od 2 lat mieszkało w innym mieście ? Ja uważam teraz ,że powiedziało bardzo mądrą rzecz. Oczywiście wtedy uważałam ,że powinien zerwać kontakty z ojcem w ramach "solidarności". Nie wolno dzieci mieszać w sprawy rodziców. To wielki egoizm.
Co do oceny mojej wiary i religijności nie będę komentować. Nie masz kompletnie racji.
Jeśli chodzi o kompromisy to nie są szczegóły. Uważasz ,że mając lęk wysokości i choroby dodatkowe powinnam zostać taternikiem w ramach daru miłości ? To jest przykład ale ich jest wiele. Jeśli ludzie się różnią to nie są kompromisy a rezygnacja z siebie. Mój mąż to robił i jakoś nie rozpaliło to w nim miłości do mnie. Po wszystkim okazało się ,że ludzie z którymi wiele lat jeździł nad morze są mu bardzo obojętni. Robił to dla mnie i z przyzwoitości. Może to była postawa miłości ale nie było w niej samego uczucia. Może sympatia.
Tato999 można być 25 lat razem i nie być ze sobą blisko ani nie mieć ze sobą intymnej relacji. Można być przyzwyczajonym do danej osoby ale wiesz ,że to nie jest Twój przyjaciel, bo nie z każdym się przyjaźnimy.
Nie mam podstaw ,żeby uważać ,że z obecną partnerką nie jest blisko jeśli zostawił wszystko dla niej. Znali się wcześniej kilka lat więc nie był to chwilowy impuls. My wzięliśmy ślub po 1,5 rocznej znajomości. Zauroczenie minęło i to wszystko.
Nie piszę tego ,żeby bronić męża ale nie będę się oszukiwać ,że ze mną to była bliskość i miłość tylko taka niewidoczna ,a z nią nie bo ze mną był 25 lat a z nią kilka plus kilka lat wspólnej pracy. Nie mam podstaw ,żeby uważać ,że mój mąż kłamie albo go zamroczyło jeśli wiem ,że tak nie jest. To oszukiwanie siebie. Życie w napięciu jest wykańczające. To nie jest miłe wiedząc ,że on kocha kogoś tak bardzo pomimo różnych perturbacji. Ciągle wmawiano mi ,że to tylko zauroczenie tylko na jakiej podstawie ? Pewnie w wielu przypadkach tak jest ale my nie mamy do czego wracać. Moja sytuacja jest taka jak Vertigo. Też nie było bliskości pomimo wspólnych lat i też wiem ,że on nie wróci.
I to prawda ,jak się kogoś kochało to po latach pewnie kocha się go jeszcze bardziej, inaczej ale bardziej. Jeśli ktoś mówi ,że tak nie jest i czyny o tym świadczą to po co się okłamywać. Nie planuję innych związków.

I tak jak mówi Sarah kiedyś małżeństwa były trwałe ,bo kobiety nie miały wyjscia. Wcale się niczego nie naprawiało to jest slogan i romantyzm ,który nam się wciska. Kobieta jako ofiara przemocy nie miała gdzie pójść. A posiadanie licznych kochanek i aranżowane śluby w dawnych czasach nie są czymś godnym do naśladowania.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości