Jak się wybacza

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Niepoprawny83
Posty: 132
Rejestracja: 07 wrz 2021, 22:43
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak się wybacza

Post autor: Niepoprawny83 » 13 lip 2022, 23:13

...Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza...

Julit
Posty: 96
Rejestracja: 08 wrz 2021, 21:41
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Julit » 14 lip 2022, 8:36

Z Synem swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj, swojemu Synowi nas oddawaj.

Tycjana
Posty: 81
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 16 lip 2022, 9:58

Dziękuję.

Mąż wyprowadził się. Pierwszy szok minął i poczułam ulgę. Nie taką czystą i radosną, ale jednak. Zaczęłam się przyglądać temu. Jak to? Dlaczego nie jestem zdruzgotana, nie wpadam w rozpacz?

Oczywiście nie jest idealnie, bywa ciężko samej z dziećmi. Ale nie jest tak źle..

Zobaczyłam jak bardzo było mi z nim źle w tym kryzysie. Jak bardzo cierpiałam. Byłam w związku bez miłości, kochając, ale nie otrzymując nic w zamian. Cykliczne wybuchy złości, nieumiejętność panowania nad sobą, tłumaczona TĄ sytuacją.. Życie w jakimś napięciu... To było złe. Dla mnie. Dla dzieci. Powtarzanie, że nie chce krzywdzić, ale nieustannie robił to..

Pierwsza myśl po wyprowadzce była taka, że w końcu będzie spokój. I jest! I jest mi dobrze. I ciężko uwierzyć, że tak długo to trwało.. Okazuje się, że przez te półtora roku, mimo wszelkich starań, nie dało się żyć normalnie. Emocje targały całą rodziną. Nie wiem co jest przyczyną, dlaczego mąż stał się taki niezrównoważony. Ale nie chcę zgadywać. Chcę zająć się sobą. Zaopiekować się. Miło spędzać czas z dziećmi. Zadbać też o nie bardziej.

Powiedziałam mężowi, że po tym wszystkim co przeszłam, co przerobiłam i dokąd doszłam (raczej do Kogo), jestem i będę szczęśliwym człowiekiem, z mężem czy bez niego. On zaś chce "jeszcze być szczęśliwy". Tyle, że beze mnie.

Mam poczucie, że tego małżeństwa już nie da się tego naprawić. Wiem... Nie takie rzeczy Bóg naprawiał.. Wiem.. Nie umiem pogodzić w sobie tych myśli, opcji. Nie chcę męża takiego jaki był teraz. Czuję złość na niego i w kontakcie z nim nie umiem tego ukryć. Skracam więc kontakt do minimum, żeby tego zbytnio nie pokazać. Wolałabym go nie widywać przez dłuższy czas..
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego." Ks. Pawlukiewicz

Łk 10, 41-42 "(...) martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego."

Tycjana
Posty: 81
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 17 lip 2022, 10:31

Wracam już coraz bardziej do siebie. Jak zwykle piszę w emocjach i kiedy stygnę nieco, rozum i stabilność powraca.

Wierzę, ufam, robię swoje. A męża powierzam Panu.

Ostatnio, czy to na forum czy szukając wartościowych książek i nagrań, kiedy napotykam silne postawy mężczyzn, bardzo wzbudzają we mnie podziw. Wiadomo, tęsknię do takiej postawy u męża. Ale lubię się im przyjrzeć bliżej dla siebie. Daje mi to inspirację do bycia.. lepszą kobietą? Mądrą, silną, niezłomną, stałą. Wiele jest tych cech, które chciałbym rozwijać czy mieć. Wiem, że mam w sobie potencjał do bycia taką kobietą, żoną, matką. Odnajduję w tym powołanie. I cały czas proszę o prowadzenie w tej drodze..
I nie jest to chęć bycia taką tylko dla męża. Chcę być taka w swoich oczach, dla poczucia własnej wartości.
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego." Ks. Pawlukiewicz

Łk 10, 41-42 "(...) martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego."

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 3068
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak się wybacza

Post autor: ozeasz » 17 lip 2022, 21:44

Tycjana pisze:
16 lip 2022, 9:58
Czuję złość na niego i w kontakcie z nim nie umiem tego ukryć. Skracam więc kontakt do minimum, żeby tego zbytnio nie pokazać. Wolałabym go nie widywać przez dłuższy czas..
A może nie kryć tej złości, a wyrazić ją tak, by być w zgodzie ze sobą a nie zranić tu męża czy innej osoby?

Inni właśnie widzą że jest coś nie tak i domyślają, a po co?

Warto wyrazić swoje emocje skupiając się na komunikacie "ja", opisać co mi to robi, i co mnie złości, i jak sobie chcę z tym poradzić żeby w niej nie ugrzęznąć, podchodząc z miłością do siebie jak i interlokutora?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Ruta
Posty: 2320
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Ruta » 18 lip 2022, 11:37

ozeasz pisze:
17 lip 2022, 21:44
Tycjana pisze:
16 lip 2022, 9:58
Czuję złość na niego i w kontakcie z nim nie umiem tego ukryć. Skracam więc kontakt do minimum, żeby tego zbytnio nie pokazać. Wolałabym go nie widywać przez dłuższy czas..
A może nie kryć tej złości, a wyrazić ją tak, by być w zgodzie ze sobą a nie zranić tu męża czy innej osoby?

Inni właśnie widzą że jest coś nie tak i domyślają, a po co?

Warto wyrazić swoje emocje skupiając się na komunikacie "ja", opisać co mi to robi, i co mnie złości, i jak sobie chcę z tym poradzić żeby w niej nie ugrzęznąć, podchodząc z miłością do siebie jak i interlokutora?
Myślę, że to dobry pomysł. Wyrażać emocje. Niewyrażone emocje rodzą sporo napięcia w relacjach. Czuć je w powietrzu. Ale jeśli nie są otwarcie wyrażane, pozostają domysły i jest nie za przyjemnie.

Dla mnie było to bardzo trudne, zacząć wyrażać emocje, szczególnie te z kategorii smutek, zranienie - bałam się reakcji męża. Niepotrzebnie jak się okazało. Jak zaczęłam okazywać takie emocje, spokojnie, z szacunkiem bez oczekiwać, mój mąż zaczął na nie reagować. Z empatią.

Ze złością było inaczej. Problem był po obu stronach. Ja się bałam ją wyrażać, mój mąż być jej adresatem. Mąż robił uniki, kiedy wiedział, że mogę się wściec. Aż do dnia gdy się wkurzyłam, przy kolejnym uniku. Nie było wobec kogo wyrazić złości... Ton wkurzające!!!
Ale od czego mamy smsy...Napisałam mężowi, ze jestem wściekła i z jakiego powodu, oraz, że chcę konstruktywnego rozwiązania, a jemu od mojej złości nic się nie stanie, nie zamierzam go zabijać, ale chcę żeby wiedział, że ta konkretna sytuacja mnie wkurzyła. I że nie chcę takich sytuacji w przyszłości. Od tamtej pory mąż robi mniej uników, nawet jak coś zawali. Myślę, że głównie dzięki zmianie w moim sposobie okazywania złości. Co innego o niej opowiedzieć, co innego ją na kogoś wylać :)

Tycjana
Posty: 81
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 18 lip 2022, 19:32

Dziękuję. Wiem, że macie rację. Nie mogę tego dusić w sobie. I pewnie nie będę. Typem ciskającym gromy nie jestem. Ale też nie należę do osób, które będą złość dusić i pielęgnować w sobie, bo jej po prostu nie lubię.

Przez całe małżeństwamo mąż zarzucał mi, że chowam urazę za wiele rzeczy. I miał rację. Więc podczas kryzysu starałam się zawalczyć z tym mechanizmem. Także po to, by wybaczyć zdradę i umieć z nią żyć. Bardzo nad tym pracowałam, dla siebie i dla męża.

Więc złość też muszę ogarnąć. Trochę ją wybiegam, to mnie ratuje.. Ale postaram się ją puścić...

Mam w ogóle problem z tym jak traktować męża. Nie mam ochoty na kontakt, bycie miłą i uprzedziłam go o tym wprost. Musi minąć trochę czasu..
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego." Ks. Pawlukiewicz

Łk 10, 41-42 "(...) martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego."

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości