Jak się wybacza

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Tycjana
Posty: 54
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 10 lip 2021, 20:44

Na chłodno, po modlitwie, wiem już, że niezbyt mądry był ten post.. Wiadomo, że mąż o prostu bał się powiedzieć prawdę, wstydził. Teraz nawet myślę, że to tak miało być, że taki był plan (Boży), nie żebym tyle rozpaczała, ale żeby mąż lepiej zobaczył co zrobił, bardziej to odczuł, żeby kolokwialnie mówiąc ruszyło go. I widziałam w końcu wczoraj po taz pierwszy chyba i szczerość, i strach, że już go nie chcę, i prawdziwy żal.. Niegdy mnie tyle nie przepraszał, wiem, że bardzo żałuje. W końcu to wiem.. Puste, ale jednak bardzo tego potrzebowałam.. Tak bardzo się zamknął uczuciowo na mnie.. Tylko nie wiem co dalej.. On mnie pyta co ma zrobić.. Nie wiem, nie chcę nim kierować, niech sam dojdzie, w końcu przejmie inicjatywę, choć w połowie będzie taki pomysłowy jak w zdradzaniu mnie... Kto może proszę wesprzeć mnie modlitwą.. Mąż nadal nie wpadł na to, żeby się zbliżyć do Jezusa.. Mówiłam mu wcześniej jak mi to pomogło.. Ehh
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Tycjana
Posty: 54
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 11 lip 2021, 8:00

Caliope pisze:
10 lip 2021, 19:10
Możesz też wziąć pod uwagę, to, że mąż wcale nie kłamał, tylko wiele nie pamięta ,bo był pod wpływem alkoholu, a teraz ma przebłyski świadomości. Mój ojciec zdradzając moją matkę też nic nie pamiętał, dowiedziała się dopiero z listów kowalskiej do ojca. On się zarzekał , że nic nie było, a jednak wyszło.
Caliope, proszę Cię nie przenoś więcej swoich doświadczeń na moje. To, że napisałam o alkoholu nie znaczy że wiesz na czym polega problem. Zdrady były w większości bez alkoholu, mąż nie pije codziennie (był taki czas tylko), nie chce mi się tego tłumaczyć. Rozumiem że jesteś przekonana do swojego, ale wybacz, nie masz racji. Twoje posty na ten temat przesłaniaja trochę mój problem.
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Caliope
Posty: 1894
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Caliope » 11 lip 2021, 18:39

Tycjana pisze:
11 lip 2021, 8:00
Caliope pisze:
10 lip 2021, 19:10
Możesz też wziąć pod uwagę, to, że mąż wcale nie kłamał, tylko wiele nie pamięta ,bo był pod wpływem alkoholu, a teraz ma przebłyski świadomości. Mój ojciec zdradzając moją matkę też nic nie pamiętał, dowiedziała się dopiero z listów kowalskiej do ojca. On się zarzekał , że nic nie było, a jednak wyszło.
Caliope, proszę Cię nie przenoś więcej swoich doświadczeń na moje. To, że napisałam o alkoholu nie znaczy że wiesz na czym polega problem. Zdrady były w większości bez alkoholu, mąż nie pije codziennie (był taki czas tylko), nie chce mi się tego tłumaczyć. Rozumiem że jesteś przekonana do swojego, ale wybacz, nie masz racji. Twoje posty na ten temat przesłaniaja trochę mój problem.
No to widzę, że nie widzisz w tym problemu, ok, twoja sprawa, twoje małżeństwo. Nie rozumiesz, nie musisz, ale trwaj przy Bogu.

Tycjana
Posty: 54
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Jakie są zasady postępowania po zdradzie

Post autor: Tycjana » 12 lip 2021, 23:31

Zaczynam nowy wątek, niestety w starym nie bardzo udało mi się zadać kilka zasadniczych pytań odnośnie postępowania Zdradzonego względu Zdradzacza.
1. Kwestia ujawnienia zdrady. Do tej pory nie powiedziałam nikomu, prócz jednej przyjaciółki i jest mi bardzo ciężko z tym, nikomu nie mogę powiedzieć co u mnie na prawdę i muszę udawać, że wszystko jest ok.
2. Kwestia "wyrzucenia" Zdradzacza z domu. Nie zrobiłam tego, mimo że od początku sam nie wykazywał chęci zerwania kontaktu. Zerwali "za porozumieniem stron", gdy sama napisałam do Kowalskiej. Potem okazało się, że nie walczył o mnie, bo już nie musiał, nie wyrażał szczególnie skruchy i nie miał potrzeby naprawiania małżeństwa tylko "przysypywania piaskiem" zdrady i reszty naszych problemów.
3. Kwestia ujawnienia (bądź nie) zakresu zdrady. Czy musimy wiedzieć jak nas zdradzono? A jeśli Zdradzacz nie chce przyznać? Czy i jak zmusić do prawdy Zdradzacza. Mój nie chciał mówić, trudno mu było powiedzieć jaki był zakres zdrady. Dostawałam skrawki, by w końcu ostatecznie ustalić zakres. Po 4 miesiącach od zdrady okazało się, że ostateczna prawda wcale nie była prawdą, tzn. ukrył najcięższe przewinienia.
4. Kwestia odbudowania zaufania. Nie mam dowodu na to, że zdrada została zakończona. Jedyne, co wiem, to to, co mówi Zdradzacz. Ale okazało się, że kłamał o zakresie zdrady. Więc? Wiem też, że.. doskonale kłamie, a ja lubię mu uwierzyć...
To są moje rozterki. Na temat Zdradzacza, który nie chce rozmawiać, pracować nad kryzysem, czytać, słuchać konferencji, iść na terapię.
Przepraszam, podobno chce iść na terapię, żeby zrozumieć siebie.
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Lawendowa
Posty: 4997
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jakie są zasady postępowania po zdradzie

Post autor: Lawendowa » 13 lip 2021, 23:09

Tycjana pisze:
12 lip 2021, 23:31
Zaczynam nowy wątek, niestety w starym nie bardzo udało mi się zadać kilka zasadniczych pytań odnośnie postępowania Zdradzonego względu Zdradzacza.
Tycjano, zdecydowaliśmy o doklejeniu Twojego nowego wątku do poprzedniego. Odnosisz się tutaj ściśle do swojej, osobistej sytuacji i dobrze, bo nie ma recept przystających do wszystkich zdradzających i wszystkich zdradzanych. O ile niektóre schematy mogą się powtarzać i pozornie sytuacje wyglądają bardzo podobnie, to i tak każda sytuacja jest nieco inna i niepowtarzalna i nie ma jednej uniwersalnej drogi dla wszystkich.
To są moje rozterki. Na temat Zdradzacza, który nie chce rozmawiać, pracować nad kryzysem, czytać, słuchać konferencji, iść na terapię.

Przepraszam, podobno chce iść na terapię, żeby zrozumieć siebie.
A to akurat uważam, za bardzo dobry kierunek - indywidualna terapia, by zrozumieć siebie to dobry wstęp do pracy nad relacją. I właśnie w tej kolejności. Bez zrozumienia siebie, odkrycia własnych motywacji, deficytów, przyczyn zdrady itd trudno pracować nad relacją, bo to co legło u podstaw kryzysu nie zostało przepracowane . Nierzadko bywa tak, że dobrzy terapeuci wysyłają małżonków (albo jedno z nich) trafiających do nich na terapię małżeńską, najpierw na terapię indywidualną, która jest potrzebna do tego by małżeńska mogła przynieść jakieś pozytywne rezultaty.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Ruta
Posty: 1597
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Ruta » 14 lip 2021, 0:39

Tycjano,

ja osobiście uważam, że nie ma sensu wiedzieć o zdradzie zbyt dużo. Mój mąż nadal jeszcze jest w relacji z inną kobietą. Chronię się przed wiedzą o szczegółach. Kategorycznie pilnuję by był to problem jedynie męża, a nie naszej rodziny i zamierzam tak postępować nadal. Po co miałabym siebie ranić? Nie zamierzam poznawac szczegółów zdrady ani teraz, ani tym bardziej nie widziałabym powodu, by robić tak w sytuacji, gdy mój mąż zdecydowałby zakończyć inne relacje i wrócić jako mąż i ojciec do rodziny. Myślę, że problem przeszłości zamknęłabym w prośbie o badania. Bo zdrowie jest ważne. A przeszłości zdradzający już nie zmieni, ani nikt inny też nie.

Natomiast zdrowy rozsądek podpowiada z początku przynajmniej ograniczone zaufanie. To raczej naturalne, że trudno zaufac komuś, kto zaufanie zawiódł. Nie chodzi tu o to, by zadręczać się nawzajem.

Mój mąz już raz do mnie wrócił - wtedy co prawda nie chodziło o zdradę tylko narkotyki i długi ciąg, którego nie umiał długo przerwać. O zdrady też, ale formalnie ich nie było. I bardzo źle zrobiłam wtedy od razu obdarzając męża zaufaniem, nie stawiając prawie żadnych granic, sądząc, że tak będzie dobrze. Nie chodzi o jakies poddawania próbom, ale o to, by jednak to osoba, która krzywdziła, dostała przestrzeń by wykazać dobrą wolę i chęć powrotu do roli ojca/męża, do budowania relacji. Podanie wszystkiego na talerzu, nadskakiwanie - to wszystko wręcz zachęca do tego, by pozostać przy starych nawykach i zachowaniach. To na ile i jakie są chęci po drugiej stronie, do życia w szczerości i zakończenia krzywdzenia, zdrad czy innych destrukcyjnych zachowań, łatwo zweryfikowac "w praniu", o ile się ma odwagę. Ja jej wtedy nie miałam.

Tycjana
Posty: 54
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 14 lip 2021, 13:42

Dziękuję bardzo za odpowiedzi. Od kilku dni z nikim nie rozmawiam i bardzo trudno już znieść mi tę sytuację. Poniekąd wiem, że sama ją stworzyłam, a z drugiej strony kierowałam się potrzebą jakiegoś nowego poczatku, koniecznie w prawdzie. I się zawiodłam. Wcale nie trzeba żyć w prawdzie. To taki życiowy klasyk: wyobrażenia vs. rzeczywistość, zawsze musi być między nimi rozdźwięk..
Bardzo staram się nabrać dystansu, ale kiepsko mi to wychodzi, w dodatku mąż całymi dniami w pracy, ja w domu z dziećmi (bo wakacje)..
Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem totalnie zaślepiona poczuciem żalu. Nie mam dystansu. To jest racja, że dobrze, że się zapisał do psychologa, szczerze to w to nie bardzo wierzyłam.. Może jednak chce zmiany. Muszę dać sobie i jemu czas. Na ten moment największym wysiłkiem jest normalna rozmowa. I spędzanie czasu na niemyśleniu. Dzięki raz jeszcze za odzew.
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 10571
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Nirwanna » 14 lip 2021, 14:05

Tycjana pisze:
14 lip 2021, 13:42
I spędzanie czasu na niemyśleniu.
Nie da się tak.
Ale można i warto przekierować swoje myślenie na tory maksymalnie konstruktywne.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Tycjana
Posty: 54
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 14 lip 2021, 15:41

Ruta pisze:
14 lip 2021, 0:39
Tycjano,

ja osobiście uważam, że nie ma sensu wiedzieć o zdradzie zbyt dużo. Mój mąż nadal jeszcze jest w relacji z inną kobietą. Chronię się przed wiedzą o szczegółach. Kategorycznie pilnuję by był to problem jedynie męża, a nie naszej rodziny i zamierzam tak postępować nadal. Po co miałabym siebie ranić? Nie zamierzam poznawac szczegółów zdrady ani teraz, ani tym bardziej nie widziałabym powodu, by robić tak w sytuacji, gdy mój mąż zdecydowałby zakończyć inne relacje i wrócić jako mąż i ojciec do rodziny. Myślę, że problem przeszłości zamknęłabym w prośbie o badania. Bo zdrowie jest ważne. A przeszłości zdradzający już nie zmieni, ani nikt inny też nie.
Ruta,
Myślę, że normalnie ja też bym w te szczegóły nie wchodziła, ale szanowny mąż na samym początku wyraził się, że "to tylko w głowie", co jakoby sugerowało, że jest zauroczony kimś, potem przeszło w "nie spałem z nią", co okazało się nieprawdą w sensie doslownym, gdyż spędził całą noc u niej itd. Czyli mówił rzeczy, które okazywały się nieprawdą.. Nie wiem do tej pory dlaczego go zapytałam o niektóre rzeczy, jakby ktoś mi te pytania układał, dokładnie tam, gdzie było kłamstwo... Na pewno są rzeczy, których nie wiem, ale już nie chcę więcej. Chciałbym tylko, żeby już nie kłamał..
I współczuję Ci sytuacji.. Szczerze.. Masz dużo siły, oby Wam się udało..
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

sajmon123
Posty: 313
Rejestracja: 16 lis 2020, 22:57
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak się wybacza

Post autor: sajmon123 » 16 lip 2021, 0:23

Tycjana.. Mam trochę kontrowersyjną propozycję dla Ciebie. Nie wiem czy to działa czy nie, gdyż nie mieszkam z żoną i ciężko mi wykonać taki krok. Być może dla Ciebie będzie "łatwiejszy"...

Proponuję, by przytulić męża i powiedzieć - oboje osobno popsuliśmy to wszystko (może być wulgarnie by podkreślić dramaturgię) - naprawmy to wspólnie...

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Janieja » 16 lip 2021, 9:08

Tycjano, nie wiem, czy Ci to pomoże, jest potrzebne, ale napiszę.
Niestety, w moim małżeństwie to ja okazałam się krzywdzicielem. Nic tego nie usprawiedliwia, nic nie może być wytłumaczeniem takiego czynu.
Zawsze potępiałam zdradę i wiele bym postawiła, a może wszystko, że nie jestem do tego zdolna.
Okazało się inaczej i bardzo, bardzo tego żałuję. Gdyby tylko dało się cofnąć czas i nie tylko zapobiec temu, ale zupełnie inaczej żyć w małżeństwie. Mąż jest wybuchowy, apodyktyczny, krzyk traktuje jako sposób wywierania nacisku, a poza tym jest bardzo troskliwym ojcem i na pewno mnie kochał (mam nadzieję, że kocha nadal, choć może inaczej). Również bardzo kochalam/kocham męża, jednak trwająca lata walka o zrozumienie, nieatakowanie mojej rodziny, ograniczenia, sprawiły, że ciężar ten zaczął mnie mocno przytłaczać.
Popełniłam wiele błędów, które uświadomiłam sobie dopiero czytając tu na forum, słuchając ks. Dziewieckiego.
Najgorszy jest dla mnie widok cierpiącego męża.
Co teraz robię? Po omacku, wszystko - mąż ma nieograniczony dostęp do wszystkiego (telefon, komputer), nigdzie nie wychodzę bez niego (żadne towarzyskie spotkania), od rana do nocy staram się pokazać, że kocham i bardzo żałuję.
Mój mąż, tak jak Ty, bardzo się zawiódł i teraz należy mu się wszystko, co pomoże mu znosić to piekło.
Walczymy i bywa lepiej oraz gorzej, ale nie wolno się poddać.

Tycjana
Posty: 54
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 17 lip 2021, 0:33

sajmon123 pisze:
16 lip 2021, 0:23
Tycjana.. Mam trochę kontrowersyjną propozycję dla Ciebie. Nie wiem czy to działa czy nie, gdyż nie mieszkam z żoną i ciężko mi wykonać taki krok. Być może dla Ciebie będzie "łatwiejszy"...

Proponuję, by przytulić męża i powiedzieć - oboje osobno popsuliśmy to wszystko (może być wulgarnie by podkreślić dramaturgię) - naprawmy to wspólnie...
Dzięki za odzew. Niestety to dużo głębsza sprawa. Mąż bardzo się oddalił, ostatnio pozwoliłam sobie napisać do niego list i tą drogą czynimy pewne kroki. Już wiem, że nie zdradza dalej. Ale długa droga przed nami. On jeszcze w jakimś sensie się zastanawia czy chce ze mną być po tym wszystkim .. Dziś po raz pierwszy powiedziałam, że nie zrezygnuję z niego.. Widzę, że jesteśmy w zupełnie innym momencie i.. czekam..
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Tycjana
Posty: 54
Rejestracja: 07 kwie 2021, 15:51
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Tycjana » 17 lip 2021, 0:37

Janieja pisze:
16 lip 2021, 9:08
Tycjano, nie wiem, czy Ci to pomoże, jest potrzebne, ale napiszę.
Niestety, w moim małżeństwie to ja okazałam się krzywdzicielem. Nic tego nie usprawiedliwia, nic nie może być wytłumaczeniem takiego czynu.
Zawsze potępiałam zdradę i wiele bym postawiła, a może wszystko, że nie jestem do tego zdolna.
Okazało się inaczej i bardzo, bardzo tego żałuję. Gdyby tylko dało się cofnąć czas i nie tylko zapobiec temu, ale zupełnie inaczej żyć w małżeństwie. Mąż jest wybuchowy, apodyktyczny, krzyk traktuje jako sposób wywierania nacisku, a poza tym jest bardzo troskliwym ojcem i na pewno mnie kochał (mam nadzieję, że kocha nadal, choć może inaczej). Również bardzo kochalam/kocham męża, jednak trwająca lata walka o zrozumienie, nieatakowanie mojej rodziny, ograniczenia, sprawiły, że ciężar ten zaczął mnie mocno przytłaczać.
Popełniłam wiele błędów, które uświadomiłam sobie dopiero czytając tu na forum, słuchając ks. Dziewieckiego.
Najgorszy jest dla mnie widok cierpiącego męża.
Co teraz robię? Po omacku, wszystko - mąż ma nieograniczony dostęp do wszystkiego (telefon, komputer), nigdzie nie wychodzę bez niego (żadne towarzyskie spotkania), od rana do nocy staram się pokazać, że kocham i bardzo żałuję.
Mój mąż, tak jak Ty, bardzo się zawiódł i teraz należy mu się wszystko, co pomoże mu znosić to piekło.
Walczymy i bywa lepiej oraz gorzej, ale nie wolno się poddać.
Dzięki, że napisałaś. Bardzo bym chciała, żeby mój mąż tak zareagował. Wyszły głębsze problemy i on równoważy je ze zdradą... Także.. Powodzenia Wam życzę. Nic nie pomaga zdradzonemu tak jak aktywne wyrażanie żalu, zapewnianie o miłości, chęci poprawy i budowanie zaufania.
"Kto pierwszy zacznie kochać ten wygrał i ma szansę uratować drugiego."
Ks. Pawlukiewicz

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Janieja » 17 lip 2021, 8:47

Tycjana pisze:
17 lip 2021, 0:37
Janieja pisze:
16 lip 2021, 9:08
Tycjano, nie wiem, czy Ci to pomoże, jest potrzebne, ale napiszę.
Niestety, w moim małżeństwie to ja okazałam się krzywdzicielem. Nic tego nie usprawiedliwia, nic nie może być wytłumaczeniem takiego czynu.
Zawsze potępiałam zdradę i wiele bym postawiła, a może wszystko, że nie jestem do tego zdolna.
Okazało się inaczej i bardzo, bardzo tego żałuję. Gdyby tylko dało się cofnąć czas i nie tylko zapobiec temu, ale zupełnie inaczej żyć w małżeństwie. Mąż jest wybuchowy, apodyktyczny, krzyk traktuje jako sposób wywierania nacisku, a poza tym jest bardzo troskliwym ojcem i na pewno mnie kochał (mam nadzieję, że kocha nadal, choć może inaczej). Również bardzo kochalam/kocham męża, jednak trwająca lata walka o zrozumienie, nieatakowanie mojej rodziny, ograniczenia, sprawiły, że ciężar ten zaczął mnie mocno przytłaczać.
Popełniłam wiele błędów, które uświadomiłam sobie dopiero czytając tu na forum, słuchając ks. Dziewieckiego.
Najgorszy jest dla mnie widok cierpiącego męża.
Co teraz robię? Po omacku, wszystko - mąż ma nieograniczony dostęp do wszystkiego (telefon, komputer), nigdzie nie wychodzę bez niego (żadne towarzyskie spotkania), od rana do nocy staram się pokazać, że kocham i bardzo żałuję.
Mój mąż, tak jak Ty, bardzo się zawiódł i teraz należy mu się wszystko, co pomoże mu znosić to piekło.
Walczymy i bywa lepiej oraz gorzej, ale nie wolno się poddać.
Dzięki, że napisałaś. Bardzo bym chciała, żeby mój mąż tak zareagował. Wyszły głębsze problemy i on równoważy je ze zdradą... Także.. Powodzenia Wam życzę. Nic nie pomaga zdradzonemu tak jak aktywne wyrażanie żalu, zapewnianie o miłości, chęci poprawy i budowanie zaufania.
Obejmuję Cię/Was modlitwą.
Dużo osób tu na forum pisze o tym, że najlepsze co możemy zrobić, to praca nad sobą. Ja najchętniej zmieniałabym to, co wokół mnie (męża, dzieci, współpracowników). Teraz działam inaczej, a mimo to wciąż popełniam błędy.

Janieja
Posty: 128
Rejestracja: 30 cze 2021, 11:04
Płeć: Kobieta

Re: Jak się wybacza

Post autor: Janieja » 17 lip 2021, 9:36

fiołek pisze:
30 cze 2021, 16:01
zamartwianie się, czy wróci mąż do kochanki, nie uchroni przed niczym, choc trudno je wyplenic z głowy, niszczy głownie nas samych, sprobuj odwrocic myśli od tego problemu, to jest bardzo trudne, nieomal niemozliwe zadanie, ale konieczne.Rozpamiętywanie, smucenie się, martwienie, obwinianie czyni nasnieznosnym dla otoczenia I rzeczywiscie paradoksalnie to moze ułatwic drugiej stronie podjęcie decyzji, której bysmy najbardziej nie chcieli, złozenie tego naszego bólu w ofierze Bogu ma dużą wartosc, bo to nasze głębokie, raniące cierpienie...Mozna sprobować przełamac się I podjąć walké z samym sobą, stać się dla męza ufnym, wbrew obiektywnym przeciwskazaniom, cierpliwym, milszym, wybaczającym, ale to codzienne zapieranie się siebie I składanie w ofierze, ale co mamy do wyboru: walkę na egoizmy, złoszczenie, niedarowanie uraz, a na koncu tej drogi wzajemną nienawisc do siebie zamiast ślubowanej miłości. Nasze trudy I dobre nastawienie może zostać nagrodzone wzajemnym darem wybaczenia sobie I tego Ci życzę gorąco.
Pięknie powiedziane. Zastosuję u siebie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości