Kryzys - wiem, i co dalej?

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Pavel
Posty: 793
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - wiem, i co dalej?

Post autor: Pavel » 04 maja 2017, 1:43

Piotr41 pisze:
03 maja 2017, 22:43
Nie wiem czy przejawiam zachowania toksyczne. Jeśli je rozpoznaję u innych, to chyba bym u siebie rozpoznał, czy mogę je tak głęboko kamuflować?
Nie musisz kamuflować.
Możesz je po prostu uznawać za normalne, a przynajmnie niezbyt szkodliwe. Nie twierdzę oczywiście, że takowe przejawiasz.
Twoja żona może mieć inny punkt widzenia, faktycznie szkoda, że komunikacja "leży", może byś się wtedy dowiedział jakie jest jej subiektywne spojrzenie.
Piotr41 pisze:
03 maja 2017, 22:43
Brakuje mi z jej strony uczciwej i jasnej relacji, bez oceny, moralizowania i emocjonalnego odżwięku wypowiedzi. Takiej konkretnej suchej relacji, bez oskarżenia. Wiem że to jest nasz problem
To Twój problem.
Oczekujesz, że żona będzie funkcjnować tak, jak funkcjonuje mężczyzna. Ona jest kobietą i funkconuje jak kobieta.
Bo właśnie takie między innymi są między nami różnice.
Może pozwól jednak aby "działała" po swojemu?
Poza tym, nie każdy jest taki jak my. I dobrze, bo ma być sobą.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

mare1966
Posty: 428
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - wiem, i co dalej?

Post autor: mare1966 » 04 maja 2017, 9:46

Piotr41 pisze: ↑03 maja 2017, 22:43
Brakuje mi z jej strony uczciwej i jasnej relacji, bez oceny, moralizowania i emocjonalnego odżwięku wypowiedzi. Takiej konkretnej suchej relacji, bez oskarżenia. Wiem że to jest nasz problem

.....pavel odpowiada :
To Twój problem.
Oczekujesz, że żona będzie funkcjnować tak, jak funkcjonuje mężczyzna. Ona jest kobietą i funkconuje jak kobieta.
Bo właśnie takie między innymi są między nami różnice.

Nie bardzo się z tym zgodzę .
Były na tym forum kobiety bardzo analityczne , wręcz zadziwiające
taką "chłodną realistyczną oceną" .
Zresztą , myślę , że kobiety są w zdecydowanej większość ,
bardzo pragmatyczne i twardo stąpają po ziemi ,
tylko mają znacznie bogatsze "środki wyrazu" ,
cały repertuar zachowań , fochów , to urodzone aktorki .
Dlatego facetowi trudno się wstrzelić w klimat kobiety na daną sekundę .

Generalnie to ona sama nie wie czego chce .
Znaczy niby wie , ale tego jest tak dużo , że trudno WSZYSTKO jej wyrazić .
Ona jest przekonana natomiast , że TY POWINIENEŚ wiedzieć to wszystko
i to bez jej słów nawet . Zresztą przecież ona to cały czas "mówi" ,
tylko po kobiecemu ( coś jak po arabsku ) .
A facet chciałby listę ( tak jak np. listę zakupów ) .
Zakupione , odhaczone , załatwione .

W tym sęk , że kobiety nie cierpią "suchej relacji" .
Im bardziej chyba melodramat pasuje i komedia od czasu do czasu ( ale romantyczna ) .

Pavel
Posty: 793
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - wiem, i co dalej?

Post autor: Pavel » 04 maja 2017, 12:09

Było późno i czegoś nie dopisałem.
Ocenianie i moralizowanie to nie są cechy typowo kobiece. To wady ludzkie, sam musiałem i pewnie wciąż muszę z nimi walczyć.

Mare, wiem, że istnieją kobiety funkcjonujące bardziej "po męsku".
Nawet nie jest to takie rzadkie w dzisiejszych czasach, bo nasze role niebezpiecznie się mieszają.
Mi się wydaje, że zamiast marudzić, że kobiety są od nas rożne, warto się ich uczyć (na ile to możliwe) i tą ich inność zwyczajnie postarać się akceptować.
Dla kobiet wiele naszych zachowań rownież wydaje się absurdalne.
Nie bez powodu Bóg tak nas stworzył, ja nie zamierzam "kopać się z koniem", wolę drogę bardziej bezpieczną ;)
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

mare1966
Posty: 428
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - wiem, i co dalej?

Post autor: mare1966 » 04 maja 2017, 13:39

Nawet nie jest to takie rzadkie w dzisiejszych czasach, bo nasze role niebezpiecznie się mieszają.
Mi się wydaje, że zamiast marudzić, że kobiety są od nas rożne, warto się ich uczyć (na ile to możliwe) i tą ich inność zwyczajnie postarać się akceptować.
Co by jednak wskazywało ( to mieszanie ) na pewną "wartość" teorii płci kulturowej . :lol:
A prostsze wytłumaczenie : kobiety wychowują dzieci ( w domu , szkole ) , mąż nie jest już też od dawna
"głową rodziny" ( cokolwiek by to nie znaczyło ) .
W domu z reguły rządzi już kobieta .
Najważniejsze są dzieci , mąż za psem zaraz ( lub kotem ) . :lol:


Pavel ,
a kto tu marudzi ?
W tej "różności" cała ich uroda .
Natomiast , czasem mi się wydaje , że niektóre kobiety są już zmęczone tym "przewodzeniem" .
Zaletą faceta jest to , że potrafi UPROŚCIĆ życie kobiecie , nadać mu kierunek
( mniej lub bardziej błędny , ale zdecydowany :lol: )

Piotr41
Posty: 7
Rejestracja: 06 lut 2017, 23:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - wiem, i co dalej?

Post autor: Piotr41 » 05 maja 2017, 21:16

@ Pavel - ja chyba nieprecyzyjnie wyraziłem się-mnie chodzi o to że jak komunikacyjnie leżymy, to leżymy jak betka. Wiem że to jak wygląda rozmowa, to zalezy od obu stron.
Ale jak może wyglądać, kiedy jedna ze stron twierdzi że nie zrezygnuje z przemocy w rozmowie?
I to nie usprawiedliwia mojej przemocy słownej. W praktyce to jest tak, że jak do pewnego momentu wytrzymuję, staram sie być opanowany, kiedy czuję że dochodzi taki moment że zaraz wybuchnę, albo nie chcę słuchać obelg pod moim adresem, wychodzę. Wiem że mimo moich tłumaczeń, może byc to odebrane jako ucieczka. Ale nie może być tez tak, że pomimo odwrotu, ja nadal jestem atakowany i druga strona nadal nie chce odpuścić.

To jest główny dla mnie problem. I teraz pytanie czy to jest problem charakterystyczny dla płci? Czy bez względu na płeć chcemy (chcielibyśmy) nasze problemy rozwiązywac bezkonfliktowo, a przynajmniej bez przemocy, obrażania siebie i wycieczek pod adresem?

Stąd moje życzenie, abym usłyszał "w suchej relacji" o co jej chodzi, czego oczekuje. Zwłaszcza że moja połowa lubi tzw. konkret, lubi kiedy jej ktoś konkretnie powie o co chodzi. Więc dlaczego nie może tak do mnie? Dlaczego zawsze dostaje mi się w trakcie rozmów na "trudne tematy", i sa one coraz krótsze?
Tym bardziej mnie martwi zatwardziałość mojej zony w tym temacie. Jej zdecydowane i wyraźne nie dla innej formy rozmowy jak kłótnia.

Dlatego myślę, że to nie jest róznica w komunikacji na zasadzie innego spojrzenia kobiety a mężczyzny.

jacek-sychar
Posty: 1551
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - wiem, i co dalej?

Post autor: jacek-sychar » 05 maja 2017, 21:20

Piotrze

A czytałeś coś o relacjach i reakcjach męskich i damskich? O widzeniu świata przez mężczyzn i przez kobiety?
czytałeś np. książkę Johna Graya "Mężczyźni są z Marsa a Kobiety z Wenus"?

Piotr41
Posty: 7
Rejestracja: 06 lut 2017, 23:28
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - wiem, i co dalej?

Post autor: Piotr41 » 06 maja 2017, 17:04

Nie czytałem. Czytałem inne n.t. budowania granic w związku, "Miej odwagę kochać" - ale powiem że mało z tego wynika, tyle że ja sam zdobywam informacje, zaczynam widzieć różnice, błedy w naszych relacjach, ale nie przekłada sie to na lepsze budowani relacji.
Zresztą - czy upór jest wpisany w płeć? Zwłaszcza jeśli chodzi o brak chęci zmiany sposobu komunikacji, żeby nie dyskutować, nie warczeć czy krzyczeć na siebie tylko rzeczowo i konstruktywnie rozmawiać - w tym o przyszłości, czasem o przeszłości, żeby nie być ocenianym stereotypowo?
Czy to nie są "normalne rzeczy"?

jacek-sychar
Posty: 1551
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - wiem, i co dalej?

Post autor: jacek-sychar » 06 maja 2017, 17:30

Piotr41 pisze:
06 maja 2017, 17:04
Zresztą - czy upór jest wpisany w płeć? Zwłaszcza jeśli chodzi o brak chęci zmiany sposobu komunikacji, żeby nie dyskutować, nie warczeć czy krzyczeć na siebie tylko rzeczowo i konstruktywnie rozmawiać - w tym o przyszłości, czasem o przeszłości, żeby nie być ocenianym stereotypowo?
Czy to nie są "normalne rzeczy"?
Upór nie jest wpisany w płeć, ale w płeć wpisane są różne sposoby zachowywania się. Nie twierdzę, że jakaś kolejna książka coś załatwi, ale może pomóc zrozumieć zachowanie małżonki. No i oczywiście zrozumieć zachowanie siebie. Lub swój sposób reagowania.

Pavel
Posty: 793
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys - wiem, i co dalej?

Post autor: Pavel » 06 maja 2017, 18:15

jacek-sychar pisze:
06 maja 2017, 17:30
Upór nie jest wpisany w płeć, ale w płeć wpisane są różne sposoby zachowywania się. Nie twierdzę, że jakaś kolejna książka coś załatwi, ale może pomóc zrozumieć zachowanie małżonki. No i oczywiście zrozumieć zachowanie siebie. Lub swój sposób reagowania.
Moje doświadcznie mówi mi, że książki, o ile podejdziemy do nich uważnie i z pokorą, mogą zmienić wiele w naszym życiu.
Sporo rad z różnych książek wcieliłem w życie. Mogę nawet z całą pewnością stwierdzić, że część wywróciła moje życie do góry nogami, w pozytywny sposób na szczęście.
Słyszałem wielokrotnie, że książki nie nauczą nas jak żyć. Nieprawda. W ciągu ostatnich kilkunastu miesiący książki (i konferencje) zmieniły mnie i moje życie.
Zacząłem dużo lepie rozumieć siebie, dowiedziałem się, co w moim funkcjonowaniu było dobre i normalne, co zaś nie (i skąd się to brało).
Zacząłem się uczyć żony, tego jak ona funkcjonuje.
Również dzięki książkom zacząłem się uczyć jak panować nad sobą, swoimi wadami, swoim ego.
Od ponad roku nawet chyba raz nie pokłóciłem się z żoną, nie daję się wciągać w sprzeczki.

Podpisuje się pod tym co napisał Jacek, wyciągnięcie jego cytatu nie jest podważaniem tego co napisał, a podzieleniem się własnym doświadczeniem.

Piotrze, na żonę nie masz wpływu, na jej zachowanie również.
Możesz naomiast, choć oczywiście wiem, że nie jest to łatwe, zrobić wszystko, aby z Twojej strony było w porządku.
Może żona z czasem zechce również, może nie. Może nasiąkła pewnymi złymi wzorcami i nie będzie chciała tego zmieniać.
Może jednak to jej zachowanie jest tarczą, reakcją na jej uczucia, niezaspokojone potrzeby, maską pod którą kryje się strach.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość