Wyjątkowy ślub

Wydarzył się cud uzdrowienia małżeństwa, a może tylko maleńki cudzik?...

Moderator: Moderatorzy

mare1966
Posty: 772
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Wyjątkowy ślub

Post autor: mare1966 » 04 lut 2018, 21:21

Myślę , że jak najbardziej
nadaje się do działu świadectw .

https://www.youtube.com/watch?v=OHiDmz6u4RA

Atalia
Posty: 25
Rejestracja: 03 maja 2017, 11:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wyjątkowy ślub

Post autor: Atalia » 05 lut 2018, 17:16

Dzięki Mare stokrotne! Kiedyś oglądałam, potem gdzieś mi się zagubił link. Chętnie powrócę jeszcze raz...
"Oto nadeszły chwalebne gody Baranka, Małżonka czeka już: Alleluja!
Błogosławieni, którzy wezwani są na ucztę Baranka!!"
https://www.youtube.com/watch?v=eA1bF0vZcWk

mare1966
Posty: 772
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Wyjątkowy ślub

Post autor: mare1966 » 05 lut 2018, 23:42

Podziękowania
należą się pomysłodawcą umieszczenia filmu w sieci .
Myślę , że prawdopodobnie takie było założenie .
Można by rzecz , taka nowoczesna ewangelizacja ,
promocja istoty sakramentalnego małżeństwa .
Dodam , że skuteczna - skoro prawie 2 mln odsłon .
Spisali się wszyscy , chociaż pewnie najbardziej sami młodzi .
Niestety , tego typu świadome małżeństwa zawierane są
niezwykle rzadko .

Angela
Posty: 106
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wyjątkowy ślub

Post autor: Angela » 17 lut 2018, 7:19

Nasz ślub był jak najbardziej świadomy. Ale co zadziało się w głowie mojego męża, że teraz jest przekonany o nieważności sakramentu z mojej winy. Teksty naszego dziękczynienia po komunii przechowujemy do dzisiaj. W nim dziękowaliśmy Bogu i ludziom, których postawił na naszej drodze, za to jak nas prowadził i uczył Swojej miłości. Jednomyślnie dziękowaliśmy za zaufanie, którym Bóg nas obdarzył składając w nasze ręce łaski wynikające z sakramentu małżeństwa. I pisaliśmy te teksty bez wzajemnej konsultacji. I pamiętaliśmy zawsze treść kazania z Mszy Św. ślubnej, gdzie ksiądz życzył nam, aby udało się nam zrobić wszystko, by już jako staruszkowie chodzić na spacery trzymając się za paluszki.
Wydawało się, że cel sobie postawiony jest bliski osiągnięcia. Jeszcze 3 lata temu, po 22 latach małżeństwa, wobec całej parafii i jednomyślnie składaliśmy świadectwo w niedzielę Świętej Rodziny. Mówiliśmy jakim dobrem dla naszego małżeństwa było zachowanie czystości przedmałżeńskiej oraz praktykowanie czystości małżeńskiej min przez naturalną regulację poczęć. Jak wiele radości dało nam otwarcie się na życie przez świadome przyjęcie 6 dzieci, którymi Bóg nas obdarzył. I mówiliśmy jak wielką siłę ma łaska sakramentu przeprowadzając nas przez trudności finansowe, zdrowotne i konflikty małżeńskie. Był to okres, gdy cieszyliśmy się sobą i przeżywaliśmy jakby drugi miesiąc miodowy.
Wkrótce potem jakby w mężu coś eksplodowało. Z dnia na dzień, bez żadnego widocznego powodu, pojawiły się urojenia zdrady. I trawją z mniejszymi lub częściej większymi zawirowaniami dla funkcjonowania naszej rodziny. Fundament wydawał się solidny, więc dlaczego są tylko zgliszcza naszego małżeństwa. Mówi się, że choroba psychiczna zwalnia dotychczasowe hamulce, uwalniając skrywane przekonania.Zatem to wszystko musiało tkwić w mężu od początku.
Ja czerpię z tego forum całymi garściami, zmieniam się głównie dla siebie i dzieci. Im jestem spokojniejsza, tym bardziej go drażnię. Na 25 rocznicę ślubu, gdy pierwsza podziękowałam mu za wspólne lata, mąż podziękował mi tylko za trud urodzenia mu dzieci, które kocha ( choć jest przekonamy, że nie są jego) i że czasem smacznie gotuję. I żebym się nie podlizywała, bo małżeństwo ze mną, to jak wdepnięcie w ...
Ufam, że i go doświadczenie jest dane od Boga po coś, choć po ludzku choroba psychiczna odbiera nadzieję na naprawę małżeństwa.

krople rosy
Posty: 595
Rejestracja: 06 sty 2018, 12:40
Płeć: Kobieta

Re: Wyjątkowy ślub

Post autor: krople rosy » 19 lut 2018, 12:39

Myślę, że Bóg to ten fundament na którym może przetrwać każde małżeństwo. Ale Bóg to Prawda i bez stawania w prawdzie małżeństwo wcześniej czy później przejdzie kryzys. Człowiek musi dopuścić prawdę o sobie: zobaczyć jaki jest, jakie jego pragnienia i myśli dochodzą do głosu. Nie tłumić tego ale się temu przyjrzeć. Wiara i relacja z Bogiem to proces. Czasem chciałoby się ominąć pewne etapy i od razu wejść na sam szczyt zażyłości z Bogiem. Pokazać sobie i innym że się zasłużyło na Jego błogosławieństwo i wszystko teraz MUSI się udać.
Widzę z własnego życia że się co trochę z tego ,,szczytu''spada po coś. Człowiek najpierw musi być człowiekiem i musi spojrzeć temu zranionemu i grzesznemu człowieczeństwu w oczy. Chrystus Bóg stał się człowiekiem, przyjął na Siebie tę zbrukaną szatę ludzką by pokazać drogę człowiekowi. Myślę, że wierzyć Bogu i ufać to znaczy umieć konfrontować się z każdą szkaradą wydobywającą się z serca, i dopiero wtedy wołać do Boga ze skruchą prosząc o oczyszczenie i wzrastanie do najlepszej wersji Siebie do której stworzył nas Bóg.
Postawy na pokaz i dla jakichś swoich korzyści z góry skazane są na porażkę. Tak to widzę.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość