moje świadectwo

Wydarzył się cud uzdrowienia małżeństwa, a może tylko maleńki cudzik?...

Moderator: Moderatorzy

Rafaella
Posty: 1
Rejestracja: 14 sty 2021, 17:43
Płeć: Kobieta

moje świadectwo

Post autor: Rafaella » 03 lut 2021, 11:18

Witam. Piszę to świadectwo bo wiem jak ważne jest danie nadziei, że w sytuacji, która wydaje nam się beznadziejna, że potrzebujemy tylko cudu... aby coś się zmienioło i to się dzieje. Wiem już, że wiara, modlitwa może nas zmienić i powoli otaczających nas ludzi.
Mój kryzys małżeński zaczął się ok 8 miesięcy temu, a może nawet wcześniej tylko tego nie zauważyłam. Miałam bardzo duże zaufanie do mojego męża, dawałam mu dużo swobody przejęłam większość obowiązków związanych z dziećmi i domu mimo, że też pracuję. Mój mąż dużo pracował w tygodniu, a w weekendy też realizował się w swoim hobby. Chaciałam żeby był szczęśiwy, realizował się, nie chciałam mu w tym przeszkadzać. To był jeden z błędów, bo zapomniałam o sobie i, że powinniśmy być oboje tak samo odpowiedzialni za naszą rodzinę; Uważałam, że przysięga małżeńska, któtrą sobie złożyliśmy tak samo jest dla nas ważna, tak samo myślimy, że jesteśmy z sobą do końca bo sobie to przyśięglismy... Uwazałam ogólnie, że jestśmy stworzeni dla siebie i jesteśmy tak czy siak ze sobą szczęśliwi...
Mój mąż zaczął sie odemnie oddalać, mało przebywał w domu, był coraz bardziej nerwowy. Widziałam , że coś jest nie tak, próbowałam rozmawiać, ale zbywał mnie, że wszystko jest ok. Dalej to trwało i próbowałam to wyjaśniać naciskałam, aby powiedział o co chodzi; przestał okazywać mi czułość nasze wspołżycie było prawie rzadne... bardzo z tego powodu cierpiałam i się obwiniałam; Pewnego dnia gdy dzieci nie było próbowalam z nim pogadac co sie dzieje, że jest inny do mnie, nie okazuje mi miłości itd. mój mąż był bardzo milczący, a ja coraz bardziej go naciskałam, nie nrozumiałam jego milczenia - był to dla mnie szok, bo sprawial wrażenie, że mu nie zależy na naszym związku, rodzinie. Byłam zrozpaczona bo on milczał nie chciał rozmawiać i powtarzał, że czuje blokade przede mną..; Czułam się jakbym waliła w mur, wewnętrznie zaczęłam panikować, próbowałam ratować nasze małżeństwo rozmową później kłótniami, płaczem, a on coraz to bardziej uciekał...nie rozmawiał był chłodny jak nigdy...
Az pewnego dnia przyjechali do nas jego rodzice i ...., po czasie wykrzyczał, że chce rozwodu. Był to dla mnie szok, nie rozumiałam tego; podawał głupie wyssane z palca argumenty, co dla mnie nie były powodem aby się rozwodzić. ... Od tamtej pory moje życie stało się koszmarem, nie wiedziałam co mam robić uważałam, że to wszystko bezsensu nierozumiałam jego decyzji. Od tamtej pory powtarzał mi że mnie nie kocha i ze to koniec.. błagałam go abyśmy spróbowali wszystko naprawić poszli na terapie, ale on nie chciał, powtarzał, że to koniec i mam to w końcu zrozumiec.. od kiedy zaczął się mój kryzys trafiłam na forum Sychar, i dużo czytałam..., niektóre treści wydawały mi się dziwne, niezrozumiałe, że jak mozna tak walczyć o małżeństwo gdy ta druga osoba nie chce lub zdradza... Zaczęłam popadać w depresje, jego nie było, a gdy był nie chciał ze mną rozmawiać. Był to dla mnie koszmar straciłam kontrolę nad wszystkim, w pracy nie potrafiłam nic zrobić, koleżanki odsunęły mnie trochę od obowiązków, w domu zawieszałam się non stop płakałam, nie słuachałam co dzieci do mnie mówią... Na szczęście dostałam duże wsparcie od rodziny, najbliższych przyjaciół, zaczęłam chodzić do psychologa, i brać leki depresyjne.. wszystko to pomogło mi trochę stanąć na nogi aby dzieci widziały mamę która jest silna i dawała im poczucie bezpieczeństwa. Dzieci widziały co się dzieje i to bardzo przezywały.. Zaczęłam się dużo modlić była to m.in. pompejanaka i modlitwa o uratowanie małżeństwa; słuchałam konferencji ks. Marka, czytałam forum sychar, polecane książki,; postanowiłam wszystko zrobić aby uratować moje małżenstwo, było bardzo ciężko zaczęłam wdrażać listę zerty choć nie zawsze sie udawało ale podnosiłam się i dalej walczyłam. Mdlitwa i Sychar pomógł mi stanąć na nogi znaleźć spokój duchowy i siłę. Wiem, że otrzymałam wiele łask, bo miałam siłę do działania. Priorytetem stała się moja więź duchowa, więż z dziećmi oraz zadbanie o siebie. Widziałam, że moje błaganie go, to nic nie daje. On wszystko robił aby się rozwieść założył nowe konto, spał, kupował odzielnie itd. Poprzez treści sycharowe, modlitwę szkolenia i konferencje, stopniowo moja pewność siebie zaczęła wzrastać, i zajmowałam się sobą, swoim rozwojem osobistym. Chciałam to zrobić dla siebie, poprostu stać się lepszą wersją samej siebie; Mąż mnie zaczął straszyć pozwem, wyliczał mi ile mi da alimentów itp. zastanawiała mnie jego determinacja zaczełam przeczuwać że jest ktoś inny,.. niestety moje obawy się potwierdziły, była inna kobieta. Był to dla mnie szok, niespodziewałam sie tego.... Nie wiedziałam co robić... kiedyś w takiej sytuacji na gorąco bym mu wygarnęła, że go nienawidzę i to ja chce rozwodu... Ale miałam w sobie pomimo tego taki spokój, wieczorem modliłam się co mam zrobic i trafiłam na fragment pisma św. o nierozerwalności małżeństwa... przypadek ... nie sądze... targało mną w środku, że jak to mam dalej walczyć o mojego męża, modlić się mimo tego, że mnie zdradza..?! Ale zdziwł mnie mój wewnętrzny spokój, zaufałam tym słowom z Pisma św. postanowiłam wszystko oddać Bogu. Poprosiłam o modlitwę dużo wspólnot modlitewnych.... Wiedziałam, że ten kryzys niestety po coś jest zaczełam dostrzegać w nim nawet plusy... ponieważ zbliżyłam się do Boga i zobaczyłam, że potrafię być nawet szczęśliwa bez mojego męża. Zrozumiałam że nie powinnam uzależniać swojego zadowolenia poczucia szcześcia od bycia mężatką. Wiedziałam, że moj mąż robi źle, ale moje słowa nic nie dadzą , postanowiłam się za niego modlić, bo bycie żoną zobowiąuje mnie aby zadbać o jego zbawienie... postanowiłam mu utrudniać krzywdzenie naszej rodziny, np. wyznaczyłam równy podział obowiązków, abyśmy porówno zajmowali się dziećmi, nie prałam mu, nie gotowałam, przestałam pisać, zdawkowo odpisywałam na sms, ale cały czas zapewniałam,, że nie umiem go przestać kochać ale nie będe go zmuszać do bycia ze mną i że będę się za niego modlić. Pewnego dnia postanowiłam że mu powiem, że wiem wszystko o jego zdradzie i chcę aby się wyprowadził. Przed tą rozmową dużo się modliłam, zwłaszcza prosiłam wsparcie Św. Michała Archanioła i Św. archanioła Rafała. Ta rozmowa to był przełom w naszej relacji, mąż był zaskoczony cała tą rozmową, wogóle całkiem inaczej ze mną rozmawiał i patrzył.. na koniec mnie bardzo przytulał... był inny. Następnie cały wekeend praktycznie płakał i mówił, że żałuje, że mnie tak skrzywdził i naszą całą rodzinę,; To był początek jego powrotu do naszej rodziny. Trochę to trwało. Wiem, że powoli wtedy dojrzewał, aby zamknąć tamten związek; Modliłam się za niego, było wiele trudnych rozmów, łez, ale mój mąż powoli wracał, a mną mieszały różne uczucia ból na to, że był ktoś inny w jego życiu... ale wiem, że otrzymałam wiele łask i potrafiłam wtedy przez to przejść patrzeć na niego mimo tego wszystkiego nadal z miłością... Mąż zaczął stawać na wysokości zadania, przepraszał i prosił o wyabczenie, i że chce naprawić nasze małżeństwo. Przyznam, nie było mi łatwo i nie jest bo ból nadal jest, ale razem się staramy, w naszym małżenstwie zaszły duże zmiany, on się zmienił... podziękował mi za modlitwę za niego.. i sam zaczął się wspołnie ze mną modlić codziennie.. co kiedyś było nie do pomyślenia..bo nawet mowił ze nie wierzy w Boga. Wiem kochani, że stał się mój małżeński cud, wiara w moc sakramentu małżeństwa i w działanie Boga, Maryii i wszystkich świętych odmieniła mojego męża i mnie. Wiem, że przed nami dużo pracy, zmiany postępowania, nauczenia sie dbania o siebie od nowa. Ale jestm na to gotowa, wiem, że było warto i niestey ten kryzys był potrzebny naszemu związkowi, aby dostrzec błędy, i wzmocnić naszą wiarę. Wiem, że każdy związek jest inny, że wszystko co się dzieję w naszym życiu ma jakiś sens i to co z tym zrobimy zależy od nas czy przekujemy to co się dzieje w dobro, nauczymy się dziękować za dana sytuację bo to zmienia wewnętrznie nas samych.
Z Panem Bogiem.

Lawendowa
Posty: 4218
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: moje świadectwo

Post autor: Lawendowa » 03 lut 2021, 18:47

Witaj Rafaella na Forum,
bardzo się cieszę, że podzieliłaś się z nami świadectwem Twojej wiary i łaskami jakie z niej wypłynęły.
Chwała Panu !!!
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Pavel
Posty: 3209
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: moje świadectwo

Post autor: Pavel » 03 lut 2021, 19:04

Chwała Panu!
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

sajmon123
Posty: 123
Rejestracja: 16 lis 2020, 22:57
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: moje świadectwo

Post autor: sajmon123 » 03 lut 2021, 19:23

Chwała Panu!

Ps. Nie wiem czemu tak się dzieje, że obojętnie od płci, schemat jest bardzo podobny, ale mężczyźni chowają ego w kieszeń i wracają, kobiety niestety bardzo rzadko. Tyle się mówi o męskiej dumie. Dla Twojego męża napewno nie było to łatwe. Z Bogiem

elena
Posty: 160
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: moje świadectwo

Post autor: elena » 03 lut 2021, 22:28

Chwała Panu!

Jak dobrze, ze podzieliłaś się z nami swoim świadectwem, to daje duże wsparcie dla małżonków w kryzysie :)
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Zwyklaosoba
Posty: 66
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: moje świadectwo

Post autor: Zwyklaosoba » 04 lut 2021, 0:52

Dziękuję za świadectwo, potrzebuje ich teraz , podnoszą mnie, Rafaello życzę wspaniałości, na pewno będzie, najbardziej cieszy mnie, że miałaś szanse spotkać Boga tu na ziemi, właśnie poprzez Boga, sama doświadczam tego daru, daru idącego/ płynącego z cierpienia ale przede wszystkim korzystam z Wiary, jakiej nigdy nie miałam, która nie ma nic wspólnego z tym światem.

fannyprice
Posty: 638
Rejestracja: 16 kwie 2019, 10:39
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: moje świadectwo

Post autor: fannyprice » 04 lut 2021, 1:08

Chwała Panu ❤️
Dziękuję Ci.
"można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem"

Umiłowana79
Posty: 56
Rejestracja: 27 wrz 2020, 7:49
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: moje świadectwo

Post autor: Umiłowana79 » 04 lut 2021, 10:00

Piękne
Alleluja!!!

ines05
Posty: 1753
Rejestracja: 20 lut 2017, 14:01
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: moje świadectwo

Post autor: ines05 » 20 lut 2021, 20:28

Dziękuję bardzo :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość