siła i moc sakramentu małżeństwa

Wydarzył się cud uzdrowienia małżeństwa, a może tylko maleńki cudzik?...

Moderator: Moderatorzy

szkiełko
Posty: 2
Rejestracja: 12 kwie 2021, 13:57
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

siła i moc sakramentu małżeństwa

Post autor: szkiełko » 15 maja 2021, 1:17

Jestem po rozwodzie 11 lat. Nie będę opisywała całej historii ponieważ jest bardzo podobna do wielu tutaj. Przez 10 lat małzeństwa znosiłam męża egoizm, zdrady, alkohol, przemoc. Wszystko wybaczałam aż w końcu sama upadłam. Weszłam w romans i po roku mąż się domyślił, że coś się zmieniło bo przestałam płakać i błagać żeby nie wychodził do knajpy, żeby nie zostawiał nas z dziećmi (3)i itd. Więcej się uśmiechałam i nie byłam skupiona na nim. Mimo, że ja mu wiele razy wybaczałam on nie potrafił mi wybaczyć mojej zdrady. Przepraszałam go wiele razy jednak to nic nie dało. Wyprowadziłam się z domu z dziećmi do moich rodziców. Przez 4 lata po rozwodzie żyłam w wierności przysiędze małżeńskiej dzięki wspólnocie Sychar, na którą natrafiłam w internecine. Modliłam się za męża, za nas. Jednak weszłam w relację z mężczyzną na początku przyjacielską bo on jest też bożym człowiekiem jednak po 2 latach znajomości ulegliśmy pokusie i żyliśmy jak małżeństwo. W miedzy czasie mój partner uzyskał unieważnienie małżeństwa a ja wciąż czekam na zakończenie sprawy już w drugiej instancji. Pan Bóg wie co robi :) . Mimo, upływu lat i trwania w nowym związku 7 lat, wciąż w sercu mam męża. Bardzo często mi się śni. Mój mąż od 10 lat też jest w relacji z kobietą chociaż nie mieszkają razem. Nie mają wspólnych dzieci. I teraz chcę Pan Bogu podziękować, że nie zapomniał o nas i myślę , że prowadzi nas do siebie a przynajmniej taką mam nadzieję przez znaki , które doświadczam. Od ponad roku nie mieszkam już z partnerem i nasza relacja wróciła na tor zwykłej znajomości o co się modliłam bo nie umiałam i podświadomie nie chciałam się w pełni ofiarować drugi raz tak jak mojemu mężowi. Od lipca 2020 roku nasiliły się sny z moim mężem. Miałam mnóstwo myśli o nim. Nie dawało mi to spokoju. Aż wreszcie w listopadzie 2020r coś mi mówiło żebym napisała do męża sms jak się czuje co u niego. Dodam , że my ze sobą w ogóle się przez te lata nie kontaktowaliśmy, chociaż ja co jakiś czas wysyłałam mu sms i meile ,że jestem i on jest w moim sercu, ale nigdy nie dostałam odpowiedzi lub były bardzo nie miłe wręcz wulgarne. I w środku nocy napisałam. Odpisał wcześnie rano, ze jest z nim bardzo źle, i jeśli przeżyje do końca roku (2020) to jest szansa, że będzie żył. Szok , niedowierzanie, że odpisał , rozpacz, lęk tysiące myśli co robić. Kilka razy powtarzał, żebym nie mówiła dzieciom . Nasze dzieci są już dorosłe. Akurat córka była u mnie, wsiadłyśmy w auto i pojechałyśmy do chłopaków 300 km żeby im o tym powiedzieć. Nie będę opisywać ze szczegółami jednak pojechaliśmy wszyscy razem do męża, ale on nie chciał się z nami widzieć . Rozmawiał z dziećmi 2 godziny przez tel. Były łzy wzruszenia i wiele emocji. Na drugi dzień sama bez dzieci rozmawialam z mężem. Bardzo mi podziękował za to co zrobiłam. Nie mógł uwierzyć, że przyjechałam i powiedział, że dla mnie zrobiłby to samo. Chciałam zostać żeby się nim zaopiekować przynajmniej do czasu, gdy się lepiej poczuje, ale stanowczo odmawiał. Mówił, że ma się nim kto opiekować. I jak mu przejedzie to się znowu ożeni. Jednak ja się tym nie zraziłam, bo sam przyznał, ze o chorobie powiedział tylko mnie a jej tej kobiecie nie powiedział co sugeruje, że nie darzy jej aż takim zaufaniem lub potrzebą podzielenia się czymś tak osobistym, co daje mi nadzieję. Jak do tej pory się nie ożenił to mam nadzieję , że już tego nie zrobi/ Kończąc, mąż wraca do zdrowia. Jednak na moje sms nie odpisuje. Napisał tylko raz pod koniec grudnia żebym się nie martwiła i nie zajmowała się już nim tylko cieszyła się swoim życiem dopóki mogę. Modlę się nie ustająco za niego i za nas, o uzdrowienie naszego małżeństwa w nowennie pompejańskiej. I coraz częściej myślę o powrocie do domu. Mam spokojne zycie, piękne relacje z rodziną . Rodzice mnie potrzebują a jednak jestem nieszczęśliwa jakby nie na swoim miejscu. Nawet bardzo chcę wrócić, tam są moje dzieci. I to ja opóścilam mojego męża i nasz dom i zostawiłam go na pastwę grzechu. Nie wiem co robić. Tam musiałabym poszukać pracy, zacząć wszystko od nowa. Sama. Nie wiem czy poradziłabym sobie pod wspólnym dachem z mężem i odwiedzinami jego kochanki. Trudne ale zarazem wiem , że Pan Bóg jest i wierzę , że mnie prowadzi. I jest tam ognisko Sychar. Bóg zapłać za tę wspólnotę. Proszę o modlitwę i ja obiecuję modlitwę.

Lawendowa
Posty: 5428
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: siła i moc sakramentu małżeństwa

Post autor: Lawendowa » 15 maja 2021, 21:45

Witaj szkiełko na Forum,
skoro już kiedyś tutaj byłaś, to zapewne pamiętasz obowiązujące zasady.

Pod Twoją obronę...
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Al la
Posty: 3042
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: siła i moc sakramentu małżeństwa

Post autor: Al la » 17 maja 2021, 12:59

...uciekamy się, Święta Boża rodzicielko...
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

s zona
Posty: 4537
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: siła i moc sakramentu małżeństwa

Post autor: s zona » 26 cze 2021, 8:59

....naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych...

Ruta
Posty: 2008
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: siła i moc sakramentu małżeństwa

Post autor: Ruta » 26 cze 2021, 11:25

...ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać...

malutka
Posty: 2
Rejestracja: 03 lis 2017, 6:03
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: siła i moc sakramentu małżeństwa

Post autor: malutka » 03 sty 2022, 18:12

...Panno Chwalebna i błogosławiona...

Pantop
Posty: 2404
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: siła i moc sakramentu małżeństwa

Post autor: Pantop » 10 sty 2022, 10:38

..O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza..

Filemon
Posty: 96
Rejestracja: 12 kwie 2017, 18:48
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: siła i moc sakramentu małżeństwa

Post autor: Filemon » 11 sty 2022, 7:40

... Z Synem swoim nas pojednaj...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość