Wyjście z nałogu palenia

Wydarzył się cud uzdrowienia małżeństwa, a może tylko maleńki cudzik?...

Moderator: Moderatorzy

Ruta
Posty: 2238
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Wyjście z nałogu palenia

Post autor: Ruta » 22 kwie 2022, 0:55

Pantop pisze:
21 kwie 2022, 7:40
Ruta pisze:Znam już reguły tej walki, ale nie jest łatwiej.
Serio?
Opisz proszę jak Twe zmagania wpływają na pierwiastki zła na wyżynach niebieskich.

W sposób jawny się czepiam, bo może dlatego że obiecałem sobie z przyjacielem po jego przyjeździe spalić po exluzywnym cygarze - obaj jesteśmy nałogowcami a ostatnie cygaro paliliśmy razem ok 6 lat temu. Przyjedzie w lato.
To. Lub następne. :lol: :lol: :lol: :lol:

3M się Ruta.

ps adwokata diabła:
się nie przejmuj ani nic, bowiem nauka twierdzi że do 7 papierosów dziennie to nie nałóg :twisted: :twisted: :twisted:
Nie mam bladego ani zielonego pojęcia jak moje zmagania wpływają na pierwiastki, niezależnie od ich proweniencji ani położenia... pojęć w innej kolorystyce także nie posiadam ... za to Reguły to Reguły 8-)

Pierwsza jest najbardziej absurdalna, ale za to działa. Zawsze. Wygrasz tylko jeśli przegrasz. Na dzień dobry ogłaszam kapitulację, kładę się na ziemi i nie ruszam. Wołam pomocy. Pomoc przychodzi. Koniec meczu. Klapa jak nic ale i tak rozlegają się wiwaty. W amerykańskim filmie dostałbym jeszcze monetę okolicznościową na 20 rok trzeźwości od dziadka mojego sponsora, a całość zostałaby okraszona jakąś pouczającą przemową. Tak do bólu amerykańską, że aż powodująca mdłości i konwulsje w każdej hardej słowiańskiej duszy, co takiego cukru organicznie nie trawi. Może powinnam wychodzić z nałogu za oceanem? Jedna przemowa i nigdy już nie sięgnęłabym po papierosa. Nawet Marek Hłasko w Stanach wytrzeźwiał... czy w tym czasie palił biografowie nie wspomnieli.

Znajomość reguł ma tylko jeden mankament. Że chętnie by się je zastosowało...jutro. A tymczasem mecz jest taki fajny, czy wygrywasz czy przerywasz, emocje są przednie.

Zastosowałam reguły "dziś", tj. 19 kwietnia. Trzeba kochać się miłością twardą. To reguła dwa. Też działa. Pomoc przyszła. Mecz zakończył się na wyniku 3:1. Moją przegraną. Zażywasz -przegrywasz, wchodzisz na ring - obrywasz. Taki tam wierszyk okolicznościowy. Jak grasz ze swoim nałogiem, każdy mecz jest ustawiony. Wierszyków i powiedzonek tyle, prawdziwe, proste, zrozumiałe, a człowiek dalej głupi. Zejdźże już kobieto z tego boiska. No złażę...

Niby już widownia się rozeszła, szatnie opustoszały, ale jeszcze uporczywie dzwoni trener drużyny przeciwnej i pyta: a może mała dogryweczka? Mówię grzecznie: dziękuję, już się nie bawię. Nie odpuszcza, przechodzi na komunikację niewerbalną, odzywa się takim niemal pieszczotliwym uczuciem w płucach i obiecuje, że to minie, jak tylko wlezę na murawę. Karne sobie poćwiczymy, albo strzelimy meczyk towarzyski. Jeden przecież nie zaszkodzi.

Pokornie idę trzasnąć się w kałużę. Tatoooooo!!!

A pierwiastki? - spytasz... Dzisiaj potęgujemy :D

Pantop
Posty: 2794
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wyjście z nałogu palenia

Post autor: Pantop » 23 kwie 2022, 20:45

Sprytnie.

s zona
Posty: 2987
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Wyjście z nałogu palenia

Post autor: s zona » 24 kwie 2022, 22:16

Czytam Rute i Pantopa i podziwiam przy okazji Wasze piora ...kapelusze z glow ...

Moze przy okazji podziele sie swoim zmaganiem z nalogiem. Chyba juz tak mozna bylo nazwac to moje "zlopanie kaw"...do 5 na dzien ....bo " niskie cisnienie " duzo pracy itp, kazdy powod dobry ...

Pod koniec roku "Krople Rosy" zadala troche "przekornie pytanie".. " ktora z nas po 20 latach picia kawy potrafilaby przestac tak z dnia na dzien ". Mysle, moze sprobuje .... Czas byl trudny, pracy sporo, bez jedzenia moge przezyc dzien ale bez kawy ?

Olsnilo mnie ,ze moze warto dolaczyc jakas intencje ", zeby sie to "wyrzeczenie nie zmarnowalo " .

Moze za dusze czyscowe .. i POSZLO ...Skutecznie i niemal bezbolesnie ... 4 ms jestem " czysta " bez kawy pod zadna postacia .. W swieta siegnelam po kawowego Michalka chyba .... zero smaku,jak dla mnie,az dziwne ...Zapach espresso
tez nie robi na mnie zadnego wrazenia ..

Chwala Panu :)

Ruta
Posty: 2238
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Wyjście z nałogu palenia

Post autor: Ruta » 28 kwie 2022, 7:04

s zona pisze:
24 kwie 2022, 22:16
Czytam Rute i Pantopa i podziwiam przy okazji Wasze piora ...kapelusze z glow ...

Moze przy okazji podziele sie swoim zmaganiem z nalogiem. Chyba juz tak mozna bylo nazwac to moje "zlopanie kaw"...do 5 na dzien ....bo " niskie cisnienie " duzo pracy itp, kazdy powod dobry ...

Pod koniec roku "Krople Rosy" zadala troche "przekornie pytanie".. " ktora z nas po 20 latach picia kawy potrafilaby przestac tak z dnia na dzien ". Mysle, moze sprobuje .... Czas byl trudny, pracy sporo, bez jedzenia moge przezyc dzien ale bez kawy ?

Olsnilo mnie ,ze moze warto dolaczyc jakas intencje ", zeby sie to "wyrzeczenie nie zmarnowalo " .

Moze za dusze czyscowe .. i POSZLO ...Skutecznie i niemal bezbolesnie ... 4 ms jestem " czysta " bez kawy pod zadna postacia .. W swieta siegnelam po kawowego Michalka chyba .... zero smaku,jak dla mnie,az dziwne ...Zapach espresso
tez nie robi na mnie zadnego wrazenia ..

Chwala Panu :)
Gratulacje :) Jestem pod wrażeniem. Nie pijam kawy na co dzień, bo nie mogę. Wprawia moje serce w jakieś dzikie rytmy. Ale nie ma dnia bym o niej nie marzyła. Uświadomiłam sobie, czytając ciebie, że całkiem sporo myśli poświęcam kawie. Chyba nawet więcej niż mężowi :o

Przyjęłam zasadę, że kawę pijam na wyjazdach, wtedy na full nawet dwie albo trzy, oraz w bardzo wyjątkowych sytuacjach. Lubię chodzić koło osiedlowej piekarni, bo tam robią kawę i pachnie kawą. Lubię też jak mąż przychodzi do domu i robi sobie kawę. Długie przerwy w piciu kawy czynią ją wyjątkową i pożądaną. Znam te mechanizmy, to mechanizmy uzależnienia: próby panowania, suche picie i shot.

Byłam bardzo szczęśliwa, gdy Bóg uwolnił mnie od obsesji palenia i okazało się, że mogę pic kawę bez budzenia w ten sposób głodu nikotynowego. A dla mnie był to przez całe lata zestaw. Nie wyobrażałam sobie kawy bez papierosa.

Nie myślałam o tym jak dotąd w ten sposób, ale to, co napisałam nie brzmi za dobrze. Kwestia kawy zajmuje mi sporo myśli i sporo mojej uwagi. A myśl, że miałabym nie pić kawy wywołuje coś w rodzaju paniki. Gdy myślę, by calkiem przestać pić kawę, odzywa się we mnie znany mi już głos: no to jeszcze "pożegnanie". Tak ze trzy miesiące. Codziennie kawa. A potem już nic. Ten mechanizm też znam, uczyłam się o nim. Ponieważ już rzuciłam, to teraz mogę pić więcej...Hm... Za dusze czyśćcowe...

Całkiem poważnie wyje mi w głowie: dobrze, ale nie dziś, nie dziś...

***
Jeśli chodzi o papierosy, jest dobrze. Obsesja nie wróciła. Trochę poleżałam w kałuży, przyszedł Tata i powiedział, żebym przestała się wygłupiać, bo jestem dorosła i trochę nie wypada. A ja liczyłam, że przebierze mnie w cieple suche ubranie, posadzi na stołeczek i zrobi ciepłe kakao :roll: chyba zaczynam dorastać :lol:

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość