Swiadectwo z rozprawy sadowej

Wydarzył się cud uzdrowienia małżeństwa, a może tylko maleńki cudzik?...

Moderator: Moderatorzy

Dominika
Posty: 47
Rejestracja: 06 cze 2018, 0:59
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Dominika » 29 sty 2021, 11:32

Witam kochane Sycharki,

Niedawno przeczytałam relacje ze sprawy rozwodowej jednej z nas.

Sama we wrześniu 2020 roku byłam na swojej rozprawie I pomyślałam, ze może moje doświadczenie będzie komuś pomocne.
Nie wnikając, w przyczyny kryzysu, po trudnych 17 latach małżeństwa mąż zdecydował, że wniesie sprawę o rozwód.
Wcześniej starał się o stwierdzenie nieważności, ale wniosek został odrzucony. Ktoś mu ‘doradził’, ze lepiej mieć rozwód cywilny ażeby starać się o stwierdzenie nieważności.

W sumie to chyba od początku miałam jakieś niewyjaśnione wewnętrzne przekonanie, ze małżeństwo jest na zawsze. Często słuchałam kazań Ks Pawlukiewicza gdzie mówił, ze małżeństwo zawarte przed Bogiem, słowa przysięgi wypowiedziane przed ludźmi, w obecności świadków, podpisane własnoręcznie, no już bardziej po ludzku zobowiązać się nie da: obowiązuje mnie na cale życie.
Inna sprawa czy dobrze rozumialam co przysiega oznacza. Raczej nie. Ciagle sie tego ucze. Ale, ze do smierci: to raczej bylo jasne.

W tym trudnym czasie czesto odrzucałam myśl o pozwie, który przyszedł w okolicach lipca. Nie rozmawiałam z nikim. Nie reagowałam. Byłam uczestniczka 12 kroków. I to często grupa, prowadzacy, mobilizowali mnie, żeby się przygotować. Nie wypierać tego ze świadomości. Modlić się o pomoc i sile. Ale i ZACZAC DZIALAC.

Zdecydowałam się na prawnika. A raczej prawnik został mi ‘znaleziony’ przez rodzinę, której po wielu latach ukrywania powiedziałam co się działo w naszym małżeństwie. To rowniez zasluga 12 krokow. Moi rodzice, siostry oraz ich rodziny, okazały się bardzo wspierające. Jeżeli mogę dać jakaś rade: nie ukrywajcie przed światem tego, co się dzieje w Waszym małżeństwie. Ja przed długi czas nie mówiłam o naszym kryzysie nikomu. Byłam w ciąży, która poroniłam w ~15 tygodniu, o czym nie wiedział nikt. Z perspektywy czasu widze, ze nie było to dobre. I dla mnie I dla mojego męża. Sama, w jakiejś części doprowadziłam to tego, co się stało. Może, gdybym poprosiła o pomoc wcześniej, sprawy potoczyły się inaczej.

Do rozprawy przygotowałam się modlitwa. W końcu przyszły siły I napisałam odzew na pozew: który został trochę przerobiony przez prawnika, który twierdził, że jest to jednak pismo procesowe I emocje trzeba trochę zostawić na boku.

Od dluzszego czasu mieszkam za granica, rozprawa była w Polsce. Obawiałam się, czy dam rade na nią dojechać, przez Covid 19 było dużo restrykcji nałożonych na przemieszczanie się. Ale Bóg tak pomógł, ze akurat na ten okres lock down został rozluźniony.

Rozprawa była we wtorek. Przez weekend uczestniczyłam w rekolekcjach Mirki o przebaczeniu. I tez ‘spadły’ mi z nieba. Jak wielkiej siły mi dodały; trudno nawet opisać.
Ja byłam bardzo rozbita przed ta rozprawę I cala sytuacje.
W dniu rozprawy poszłam rano do Kościoła. Bardzo pomogła mi modlitwa Moich Krokowiczow. Pamiętam jak dostawałam na Whats Up wiadomości, ze są ze mną. Było to bardzo pomocne. Jestem im bardzo, ale to bardzo wdzięczna. W kieszeni miałam obrazek z Matka Boska, która kiedyś dostałam od pewnej siostry.
Przed rozprawa, mąż nie chciał ze mną rozmawiać. Tez przyszedł z prawnikiem. Od razu wręczył sędziemu nowy pozew ze wskazaniem o winie. Mój prawnik poprosił o chwile przerwy. Nawet nie czytałam nowego pozwu. Powiedziałam, ze moje stanowisko się nie zmienia. Nie godzę się na rozwód.
Sędzina poprosiła, żebyśmy doszli do jakiegoś porozumienia na sali. Maz nalegał na rozwód. Zaproponowałam separacje. Mąż początkowo nie chciał sie zgodzić twierdząc, ze nic nas nie łączy. Ale tu sędzina zaproponowała rozważenie, ze jednak 17-letniego związku tak łatwo nie powinno sie przekreślać.
Ostatecznie separacja została ogłoszona.

Przez cały czas rozprawy miałam w sobie spokój. Nawet na pytanie, czy kocham męża potrafiłam odpowiedzieć, ze tak.

Powiem Wam, ze parę dni przed rozprawa naszły mnie wątpliwości, ze może jednak się zgodzić. Ze to tylko papier przecież. Ze rozwód cywilny nie wpłynie na sakrament.
Moja 12 krokowa grupa dawała mi sil I odpowiedzi. Znalazłam tez księdza, który okazał się moim przewodnikiem duchowym. On powiedział tylko parę slow na zadane mu pytanie, czy dobrze robie. Zapytał sie, czy czytałam Katechizm Kościoła Katolickiego. Bo tam jest jednoznaczna odpowiedź. I powiedział, ze On nie ma najmniejszej wątpliwości, ze rozwód to zło. Ze mam przestać stawiać męża na pierwszym miejscu I ‘ułatwiać’ mu życie. Napisałam tez krotkie pytanie do Ks Dziewieckego i odpowiedz przyszła tego samego dnia. ‘’Prosze stanowczo nie zgadzać sie na rozwód’’

Po paru miesiącach od orzeczonej separacji, mąż wrócił do domu. Kierowały nim różne względy: rowiez ekonomiczne, niekoniecznie chęć pojednania. Nie jest łatwo. Ale przyznał, ze chyba sprawa rozwodu; nie była dobrym pomysłem.

A powiem Wam, ze do mnie przyszedł spokój. Bo chociaż był to jeden z najtrudniejszych dni w moim życiu. To jednak przeżyty dobrze. I nie jest to rownoznaczne z radoscia. Po rozprawie przyszly lzy. Oraz zwykly bol. Ale tez I spokój. Prawnik skomentował moje zachowanie: nie wiem skąd w Tobie było tyle siły. Na wszystkie sprawy rozwodowe, w których uczestniczył, jestem trzecia, która nie zgadza sie na rozwód. Może to tez jest jakieś świadectwo….

Lawendowa
Posty: 4429
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Lawendowa » 29 sty 2021, 12:10

Chwała Panu!!!
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9878
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Nirwanna » 29 sty 2021, 15:21

Chwała Panu!!! :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

awe
Posty: 18
Rejestracja: 07 lut 2017, 17:59
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: awe » 29 sty 2021, 17:15

Bogu niech będą dzięki

burza
Posty: 425
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: burza » 29 sty 2021, 17:59

Dziękuję, za to piękne świadectwo Boże.

Magdalena35
Posty: 6
Rejestracja: 17 maja 2020, 16:10
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Magdalena35 » 29 sty 2021, 20:46

Chwała Panu!

Zwyklaosoba
Posty: 118
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Zwyklaosoba » 31 sty 2021, 12:27

Chwała na Wieki, piękne świadectwo, zaraz idę do kościoła, zdrowaśka za Was będzie , za wasze wspólne życie

jmj99
Posty: 2
Rejestracja: 19 paź 2020, 1:59
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: jmj99 » 31 sty 2021, 13:29

Przed chwilą dotarło do mnie że to dzieje się naprawdę tu i teraz. Chwała Panu.

Caliope
Posty: 1046
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Caliope » 31 sty 2021, 15:02

Piękne świadectwo, dla mnie abstrakcja, a się zadziało :)

Dominika
Posty: 47
Rejestracja: 06 cze 2018, 0:59
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Dominika » 31 sty 2021, 19:40

Zwyklaosoba pisze:
31 sty 2021, 12:27
Chwała na Wieki, piękne świadectwo, zaraz idę do kościoła, zdrowaśka za Was będzie , za wasze wspólne życie
Dziekuje pieknie. Przyda sie. Oj przyda. 😀

Dominika
Posty: 47
Rejestracja: 06 cze 2018, 0:59
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Dominika » 31 sty 2021, 19:41

jmj99 pisze:
31 sty 2021, 13:29
Przed chwilą dotarło do mnie że to dzieje się naprawdę tu i teraz. Chwała Panu.
Tak. To terazniejszosc. Zywa

Inszynier
Posty: 5
Rejestracja: 08 maja 2019, 15:37
Płeć: Mężczyzna

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Inszynier » 19 lut 2021, 9:03

Dominiko obserwowałem Twoją przemianę na krokach, jesteś wielką duchowo.👍

W modlitwie za Wasze małżeństwo.🙏
Jezu ufam Tobie

mare1966
Posty: 1396
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: mare1966 » 19 lut 2021, 21:07

Cytuję :"Ale tu sędzina zaproponowała rozważenie, ze jednak 17-letniego związku tak łatwo nie powinno sie przekreślać.
Ostatecznie separacja została ogłoszona."

Podziękuj sędzinie, rozsądna kobieta.
Bywają i takie, choć to niestety mniejszość.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9878
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Nirwanna » 19 lut 2021, 21:28

Mare, może więcej radości, a mniej szpileczek? ;-)
W końcu to wątek świadectwowy :-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Filemon
Posty: 84
Rejestracja: 12 kwie 2017, 18:48
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Swiadectwo z rozprawy sadowej

Post autor: Filemon » 19 mar 2021, 9:29

Bogu niech będą dzięki za to orzeczenie...

Ja przy okazji mam pytanie formalne, takie proceduralne. Jeśli złożony jest pozew rozwodowy (świeża sprawa, pierwszej rozprawy jeszcze nie było), czy możliwe jest przeformułowanie go na wniosek o separację? Czy też wniosek o rozwód powinien być wycofany, a złożony odrębnie wniosek o separację?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości