Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Co o nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa mówią Biblia, Katechizm, dokumenty papieskie...

Moderator: Moderatorzy

MareS
Posty: 202
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: MareS » 17 wrz 2018, 12:47

marylka pisze:
17 wrz 2018, 12:12
mare1966 pisze:
15 wrz 2018, 20:59
Zepsuty13 ,
nie sądzę aby takie rzeczy
stały się powodem do stwierdzenia nieważności .
No , jakby to było może 200 tyś , albo 2 mln ?
Ale jak jesteś prezesem KGH , to i 2 mln obiektywnie to niewielki kredycik .
No a jak ktoś gra w lotto ?
( pół Polski gra )
To od jakiej kwoty / miesięcznie można by mówić o hazardzie
do stwierdzania nieważności ?
A jak ktoś pali i zataił ?
A ile ............. itd.


No i można by przecież celowo mieć jakiś haczyk w razie czego
na unieważnienie .
Dochodzimy do absurdu .
Myślisz? Że tak jest?
A jak myślisz - od ilu miesięcznie zatajonych zdrad SB orzeka stwierdzenie nieważności?
A może rocznie?
Oczywiście przed ślubem.. a potem..jak wyłazi że w trakcie ślubu nadal ten nałóg istnieje?

Myślisz że taka postawa świadczy o dojrzałości?
Monti pisze:
15 wrz 2018, 21:54
Dodatkowo, chcąc wykazać, że małżeństwo było nieważnie zawarte, musiałby twierdzić, że był niedojrzały, niezdolny do podjęcia obowiązków małżeńskich itp. I to by mogła wykorzystać żona przeciwko niemu w sprawie rozwodowej.
Myślisz? Że jak gosć sobie zdradzał i zdradza i jednocześnie zapewnia byt żonie - to był? I jest?
Dojrzały emocjonalnie?
A może na początek zanim zacznie szukać się haków na współmałżonka i pobiegnie do SB należy stanąć w prawdzie przed samym sobą i stwierdzić, czy dobrze "odrobiłem pracę domową" przed ślubem. Łatwo zwalić winę na kogoś innego i mieć pretensje do Boga, że nie uznaje rozwodów. Mnie nikt na siłę nie ciągnął do ołtarza a jej zachowania świadczyły o DDA.
"Widziały gały co brały."

Monti
Posty: 242
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: Monti » 17 wrz 2018, 12:52

marylka pisze:
17 wrz 2018, 12:12
Monti pisze:
15 wrz 2018, 21:54
Dodatkowo, chcąc wykazać, że małżeństwo było nieważnie zawarte, musiałby twierdzić, że był niedojrzały, niezdolny do podjęcia obowiązków małżeńskich itp. I to by mogła wykorzystać żona przeciwko niemu w sprawie rozwodowej.
Myślisz? Że jak gosć sobie zdradzał i zdradza i jednocześnie zapewnia byt żonie - to był? I jest?
Dojrzały emocjonalnie?
Marylka, pisałem na konkretnym przykładzie Marcina - Zepsutego, który nie zdradzał żony, tylko po prostu zataił kredyt.

Ja też osobiście twierdzę, że to by była trochę naciągana podstawa do stwierdzenia nieważności. Kredyt nie jest aż taki duży, poza tym zaciągnięty przd ślubem, kiedy jeszcze nie mieli majątku wspólnego.

W świetle obecnych wydarzeń to raczej postawa żony Marcina wg mnie jest niedojrzała.

Na marginesie. proponuję nie używać skrótu "SB" na określenie Sądu Biskupiego ;)

jacek-sychar
Posty: 5726
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: jacek-sychar » 17 wrz 2018, 12:54

Monti pisze:
17 wrz 2018, 12:52
Na marginesie. proponuję nie używać skrótu "SB" na określenie Sądu Biskupiego
Gorąco popieram.
Jako człowiek "trochę" starszy, bardzo źle mi się ten skrót kojarzy. :?

marylka
Posty: 422
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: marylka » 17 wrz 2018, 14:06

jacek-sychar pisze:
17 wrz 2018, 12:54
Monti pisze:
17 wrz 2018, 12:52
Na marginesie. proponuję nie używać skrótu "SB" na określenie Sądu Biskupiego
Gorąco popieram.
Jako człowiek "trochę" starszy, bardzo źle mi się ten skrót kojarzy. :?
:D no...ja ten skrót stąd zaczerpnełam. Też mnie zaskoczył.

Dzięki MareS za wpis. To jest właśnie to -przyjrzyj sie samemu sobie - stań w uczciwości gdzie nawaliłeś.
A nie..targuj się....hohoho...z samym Bogiem. Do ilu zł to jeszcze nie grzech? A od ilu już tak?

Jak to dobrze że biskupi maja odpowiednie przygotowanie do tego! I konsultuja swoje decyzje z samym Bogiem.

Jest szansa, że nie usłyszymy werdyktu sedziego - jeśli ukradł - co wszyscy widza i schował do kieszeni kasę
- werdykt -do zaboru banknotu nie doszło :lol: :lol: :lol:

Chciałam na jedno zwrocić uwage
Monti pisze:
17 wrz 2018, 12:52
W świetle obecnych wydarzeń to raczej postawa żony Marcina wg mnie jest niedojrzała.

Bo co?
Bo Marcin od 4 miesięcy!!! sie nawraca?
A żona jeszcze nie na tańcach z nim?
Nie zapomniała jeszcze jakie 5 lat z nim miała?
Przeczytaj sobie pierwsze i ostatnie posty Marcina.
Początkowo widział swoja wine.
Teraz...wydaje sie.......że właściwie byl calkiem w porzo...no może ten kredycik...chwilówka...chwilunia własciwie...

Żeby była jasnosć - ja modle sie o pojednanie tego małżeństwa.
Ale daleka bylabym od takich wpisów na temat żony Marcina.
Wiemy o nim tyle ile chciał nam powiedzieć. A jeszcze - jego subiektywna ocena siebie czy żony nie zawsze musi być zgodna prawdą obiektywną.
Takie wpisy nie służą niczemu zdrowemu.
Także dla Marcina.
Zresztą....niech każdy uprawia co chce. Np klepanie bracha po karczychu.
Dzisiaj nałóg przypomniał w innym temacie - naprawa potrzebuje tyle czasu ile psucie.
I po takim okresie czasu po 5 latach - możemy zobaczyć - czy ta naprawa Marcina to na poważnie było?
Idzie mu świetnie ale wiekszość to deklaracje jakim on ma zamiar być.
Może żona te deklaracje zna już?
I może potrzebuje tego czasu?
Kto wie?
A Ty Marcin....nie zgadzasz sie na rozwód cywilny a chcesz wiedzieć czy sa przwsłanki do unieważnienia?
Ty logicznie działasz?
O zbadanie występuje zainteresowany! Otrzymania takiego stwierdzenia.
Jesteś zainteresowany?
Myślisz że to poważne i dojrzałe pytać biskupa a na końcu powiedzieć - tak tylko....pytam..
Biskup żeby to rozeznać potrzebuje czasu. Ok roku jeślu sie nic nie zmieniło.
A Ty...na końcu powiesz...że to z ciekawości czy byłeś/ jesteś dojrzały?
No chyba, że chcesz wystąpić formalnie...
Dużo tu widzę sprzeczności i nielogicznych działań

Monti
Posty: 242
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: Monti » 17 wrz 2018, 15:24

Marylka, nie było moim zamiarem lekeważenie problemu Marcina. Wiadomo, że ma nad czym pracować. Ale chyba zgodzisz się, że postawa jego żony (oczywiście, bazując na tym, co nam napisał) nie jest w porządku. Jej działanie już dawno nie jest stawianiem granic, tylko porzuceniem małżonka (łamaniem przysięgi).
Z tego, co zrozumiałem, Marcin chciał tylko rozeznać temat w związku z twierdzeniami jego żony, że małżeństwo jest nieważne. Może nie atakuj bez potrzeby chłopaka, bo i tak ma ciężko...

Pavel
Posty: 1785
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: Pavel » 17 wrz 2018, 15:51

Marylko,
O ile się zgadzam, że Marcin powinien przyglądać się przede wszystkim sobie i pracować nad sobą, o tyle czytając o biednej żonie która męczyła się 5 lat mam spory niesmak.
Dlaczego?
Bo miała 4 lata na to by się od niego uwolnić, jeżeli było jej z nim tak tragicznie.

Nie ma w tym nawet odrobiny logiki aby wychodzić za mąż za kogoś z kim się 4 lata tylko
cierpi. I nawet jeśli takie sytuacje się zdarzają, świadczą o niedojrzałości, dysfunkcyjności.
Mi się wydaje, że warto zachować w ocenach daleko posuniętą ostrożność.

Sam pamiętam jaki obraz siebie i żony przekazałem na początku bytności na forum. W tym szoku opisałem naszą sytuację oraz przyczyny kryzysu i jego wybuchu jednak inaczej niż wyglądały w rzeczywistości.
Moja ostrość widzenia była zniekształcona. Nie tylko przez potężne emocje które mną wtedy targały ale i przez kłamstwa i maski żony.

Oczywiście ostrzegam jednocześnie przed usprawiedliwieniem się, relatywizowaniem i rozmywaniem własnej odpowiedzialności.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

marylka
Posty: 422
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: marylka » 17 wrz 2018, 16:02

Tak Monti. Rozumiem intencje i Twoje i Marcina. Ale ja tu widzę rozmydlanie tematu mniejsza wieksza wina... jak się wczytasz to dostrzeżesz wpis że właściwie ona o wszystkim wiedziała i to też jej wina. To wpis Marcina!
Wiem że Ci cieżko Marcin i wspieram Twoje działania te w zdrowieniu Twoim całym sercem. Znam niejednego co sie wycofał z pracy nad sobą. Skończyli różnie.
Ty walczysz/naprawiasz i bomba. Tak trzymaj. Chciałam Cie nakłonic do refleksji - czy sie nie zapedzasz w tym kombinowaniu z przyszłością.
Co do żony...no cóż mogę powiedzieć...
I Jezus widział Magdalenę- jej historię...i nie potepił.... mamy Go naśladować.
Nie jesteśmy na tym urlopie z żona Marcina. I nie mamy pojęcia co z kim i dlaczego tak robi.
Marcin od początku miałeś scenariusz...sprawdzałeś jej grafik i goscia poza jej plecami.
Już wtedy cos wiedziałeś. Że ma plan Cie zdradzić. Może naciagasz rzeczywistosć żeby sie zgadzała z urojeniami a ona całkiem inna?Obsesja?
Wiesz czemu to piszę? I ja miałam znajomosc z gosciem który do dzis jest moim przyjacielem. Dasz wiarę że znał sekrety mojego małżeństwa a ja jego i NIC? Z tego o czym od razu wiekszosć pomyśli?

Nie wiadomo jak wygladało Marcina małżeństwo.
Chce podkreślić, że to Marcin twierdzi że żona go zdradza. A dowodu żadnego nie przedstawił.
Owszem wyglada to dwojako ale ja sie pytam - czy tu ma dojsć do przyłapania żony na goracym uczynku?
Czy pokazania jej miłości i woli budowania?
Sprawdzisz ważnosc i załóżmy że byłeś dojrzały.
I co????
Chcesz na rumaku wjechać w zwycieskiej zbroi i triumfalnym okrzykiem do niej - MIAŁEM RACJĘ!!!!
Myślisz że te działania zbliżaja Was do siebie?
Chcesz zawalczyć o Wasze Małżeństwo czy o Swoje Racje?
Zastanów się.
A potem - czy odpowiednie techniki i plan działań podejmujesz w zwiazku z tym.
NA TO chciałam zwrócić uwagę Marcinowi

marylka
Posty: 422
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: marylka » 17 wrz 2018, 16:27

Pavel pisze:
17 wrz 2018, 15:51
O ile się zgadzam, że Marcin powinien przyglądać się przede wszystkim sobie i pracować nad sobą, o tyle czytając o biednej żonie która męczyła się 5 lat mam spory niesmak.
Dlaczego?
Bo miała 4 lata na to by się od niego uwolnić, jeżeli było jej z nim tak tragicznie.
Tak. Oki.
Masz rację.
Ja nie napisałam że żona jest bez winy.
Tylko buntuje sie przed takim pochopnym ocenianiem jej - że ponieważ Marcin pracuje - ona też powinna. I to w tempie Marcina.
On jakoś miał prawo 5 lat błądzić natomiast - żona jakos tego prawa nie ma.
Oczywiscie - poobija się i poharata jeszcze bardziej i lepsze dla niej osobiscie byłoby nie robienie głupot.
Ale...każdy ma swój czas. A przyzwolenia na czas żony Marcina tu nie widze. I to konkretnie mnie buntuje.
Inna sprawa....
Dlaczego przez 5 lat sie męczyła?
Pewnie jak każdy z nas miała swoje nie zaleczone DD.
No chyba że...Marcin 5 lat jej obiecywał zwodził zapewniał o miłości okłamywał...
A ona w imię miłości...pokładała wiarę i nadzieję
Dlatego to 5 lat trwało....
Scenariuszy mogą być tysiące
Nie lepiej trzymać sie obranej drogi w pracy nad sobą?
Takie zerkanie - co na to żona - potrafi demotyować. Ale jednocześnie pokazuje że może nie o prace nad soba chodziło?
Tylko żeby ściągnąć żonę?
To odpowiadam w kontekście tego co Marcin w swoim wątku dzis napisał.

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 206
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: karo17 » 17 wrz 2018, 16:46

I ja się przychylę do tego co pisze Pavel.
Oprócz kredytu, to były z tego co pamiętam zakłady, które szanowna małżonka pomagała obstawiać. Poza tym Marcin regularnie przynosił kasę do domu z pracy i dawał żonie. Zdrad brak, przemocy brak... więc skąd ten cały rozwód ze strony żony? Poza tym wielkiego cierpienia po mężu u niej nie widać. Jeszcze nie przeleżały miesiąca papiery w sądzie a żona już "hula" po świecie hmm zastanawiające. Bardzo ciekawe jakie były rzeczywiste powody rozwodu bo w rzekomy kredyt chyba nikt nie wierzy...

lena50
Posty: 370
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: lena50 » 18 wrz 2018, 1:39

marylka pisze:
17 wrz 2018, 16:27
Pavel pisze: ↑
17 wrz 2018, 15:51
O ile się zgadzam, że Marcin powinien przyglądać się przede wszystkim sobie i pracować nad sobą, o tyle czytając o biednej żonie która męczyła się 5 lat mam spory niesmak.
No...ja też niesmak mam,bo żona nie męczyła się 5 lat,jeśli już to 9 miesięcy,bo tyle żoną była.
lena50....dawniej lena

nałóg
Posty: 693
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: nałóg » 18 wrz 2018, 11:34

W kolejnych postach dyskutantów przewija się określenie: "wina" i "walka".Mam do Was pytanie:
- aby była "wina" to powinno być przewinienie lub występek-przestępstwo- wykroczenie. Jak wina to powinna być tez i "kara".
-"walka" - z kim walczy Marcin? bo to że usiłuje cos robić ze sobą(bardziej czy mniej udolnie) to jest "walka"? .W walce zwykle jest zwycięzca i zwyciężony ,a w kryzysie małżeńskim z takiej "walki" wychodzą wszyscy poharatani psychicznie i emocjonalnie....już pisze o dzieciach.
Na ile podczytuję watek Marcina to on zataił fakt kredytu ( a mogli zawrzeć rozdzielność majątkową przed ślubem),a w hazardzie żona mu -jak pisze- kibicowała czynnie.

W kryzysie swój udział mają obie strony , choć za zdradę zawsze odpowiada ten co wskakuje do cudzego łóżka niezależnie od postawy współmałżonka.
Pisząc o "winie" piszący stawia się w pozycji śledczego, prokuratora i sędziego bez podstaw do dawania sobie takich uprawnień.

Sugeruję pisanie "udział " zamiast "wina".

Słowa i myśli maja moc sprawczą ale bywają też jak miecz i potrafią ranić. Uważność na to co i jak piszemy i mówimy. PD

Zepsuty13
Posty: 215
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: Zepsuty13 » 18 wrz 2018, 16:07

Monti pisze:
15 wrz 2018, 19:49
Wydaje mi się, że Sąd Biskupi (podobnie jak sąd świecki) nie udziela odpowiedzi na abstrakcyjne pytania, tylko rozstrzyga konkretne sprawy, które do niego wpłynęły. Po poradę w tym przedmiocie powinieneś udać się do prawnika kanonisty (najlepiej będącego adwokatem kościelnym przy właściwym dla Ciebie Sądzie Biskupim). Dopytaj, może przy Sądzie Biskupim Twojej diecezji istnieje możliwość skorzystania z porady adwokata kościelnego. Taka porada nie będzie jednak wiążąca. Będzie to tylko opinia danego prawnika, a sąd może orzec inaczej.
Na samym początku kryzysu jak żona na prawdę chciała mi wmówić, że ślub ze mną jest nieważny - zadzwoniłem po poradę do adwokatów kościelnych mogących świadczyć na sprawach Sądu Biskupiego. Na 3 adwokatów każdy powiedział, że ważny ale to tylko ich opinia. Bardziej ciekawiło mnie co w przypadku, jeżeli żona stwierdzi, że ona brała ślub pod przymusem lub inne bajki itp itd, żeby wziąć winę na siebie byle tylko nie mieć ślubu ? Czy są tego jakieś konsekwencje?
mare1966 pisze:
15 wrz 2018, 20:59
nie sądzę aby takie rzeczy
stały się powodem do stwierdzenia nieważności .
No , jakby to było może 200 tyś , albo 2 mln ?
Ale jak jesteś prezesem KGH , to i 2 mln obiektywnie to niewielki kredycik .
No a jak ktoś gra w lotto ?
To od jakiej kwoty / miesięcznie można by mówić o hazardzie
do stwierdzania nieważności ?
A jak ktoś pali i zataił ?
A ile ............. itd.
No i można by przecież celowo mieć jakiś haczyk w razie czego
na unieważnienie .
Dochodzimy do absurdu .
Bardziej mi chodzi o konsekwencje tego uzależnienia a nie wartości kwotowej. To jest tak jak mówię: niby w lodówce jedzenia nie ubywa, niby wody do wanny nikt nie wlewa, nikt kanału w TV nie zmienia ale jednak po domu "ktoś" chodzi i ma wpływ na życie...
Nirwanna pisze:
15 wrz 2018, 21:19
Miejmy nadzieję, że do rozwodu nie dojdzie. Jednak wniosek o stwierdzenie nieważności małżeństwa można wnosić niezależnie od kwestii rozwodu. Prawo kanoniczne nie wymaga, aby strony były w trakcie lub po rozwodzie.
Nigdy nie wystąpię ze swojej strony o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Nie tędy droga. Czy do rozwodu dojdzie ? Na dzień dzisiejszy poza wielkim cudem ze strony " Góry" nie ma innej opcji...
Monti pisze:
17 wrz 2018, 12:52
Marylka, pisałem na konkretnym przykładzie Marcina - Zepsutego, który nie zdradzał żony, tylko po prostu zataił kredyt.
Ja też osobiście twierdzę, że to by była trochę naciągana podstawa do stwierdzenia nieważności. Kredyt nie jest aż taki duży, poza tym zaciągnięty przd ślubem, kiedy jeszcze nie mieli majątku wspólnego.
W świetle obecnych wydarzeń to raczej postawa żony Marcina wg mnie jest niedojrzała.
Zataiłem kredyt ale niestety ten kredyt ma wpływ na Nasz majątek wspólny, bo nagle żona dowiedziała się, że część środków z wypłaty idzie na kredyt. Z drugiej strony czy nie wyszłaby za mnie gdybym zarabiał 400 zł mniej ? Teraz gdybanie i zastanowienie się czy to rozważamy jeszcze na poziomie miłości czy materialistycznego podejścia i zachowań. Żony nigdy nie zdradziłem, nigdy nie kokietowałem innej kobiety, nie rozmawiałem na jakieś "tematy" z inną kobietą. Dla mnie żona jest Żoną przez duże "Ż". Postawy żony nie komentuję już jakoś zbytnio, bo mnie po prostu boli...Boli, że przekreśliła wszystko do co do dnia.
marylka pisze:
17 wrz 2018, 14:06
Bo co?
Bo Marcin od 4 miesięcy!!! sie nawraca?
A żona jeszcze nie na tańcach z nim?
Nie zapomniała jeszcze jakie 5 lat z nim miała?
Przeczytaj sobie pierwsze i ostatnie posty Marcina.
Początkowo widział swoja wine.
Teraz...wydaje sie.......że właściwie byl calkiem w porzo...no może ten kredycik...chwilówka...chwilunia własciwie...

Żeby była jasnosć - ja modle sie o pojednanie tego małżeństwa.
Ale daleka bylabym od takich wpisów na temat żony Marcina.
Wiemy o nim tyle ile chciał nam powiedzieć. A jeszcze - jego subiektywna ocena siebie czy żony nie zawsze musi być zgodna prawdą obiektywną.
Takie wpisy nie służą niczemu zdrowemu.
Także dla Marcina.
Zresztą....niech każdy uprawia co chce. Np klepanie bracha po karczychu.
Dzisiaj nałóg przypomniał w innym temacie - naprawa potrzebuje tyle czasu ile psucie.
I po takim okresie czasu po 5 latach - możemy zobaczyć - czy ta naprawa Marcina to na poważnie było?
Idzie mu świetnie ale wiekszość to deklaracje jakim on ma zamiar być.
Może żona te deklaracje zna już?
I może potrzebuje tego czasu?
Kto wie?
A Ty Marcin....nie zgadzasz sie na rozwód cywilny a chcesz wiedzieć czy sa przwsłanki do unieważnienia?
Ty logicznie działasz?
O zbadanie występuje zainteresowany! Otrzymania takiego stwierdzenia.
Jesteś zainteresowany?
Myślisz że to poważne i dojrzałe pytać biskupa a na końcu powiedzieć - tak tylko....pytam..
Biskup żeby to rozeznać potrzebuje czasu. Ok roku jeślu sie nic nie zmieniło.
A Ty...na końcu powiesz...że to z ciekawości czy byłeś/ jesteś dojrzały?
Marylko, nawracam się i jestem na dobrej drodze ze swoim życiem. Nie wiem czy Monti czy Amica (miały ze mną kontakt tel) potwierdzą ale uwierz mi Marylko, że nie jestem jakimś patologicznym typem. Tu nie chodzi nawet o to, że żona nie wróciła i myślę, że taki był wydźwięk ale o to, że to już nie jest twarda miłość tylko dążenie do celu po trupach...Tym trupem będzie moje małżeństwo cywilne i ja. Jakie żona miała ze mną 5 lat ? Takie, że zdecydowała się na ślub, spędzaliśmy wspólnie każdą chwilę, - to nie była patologia (przepraszam za określenie). Były gorsze momenty, lepsze, najlepsze ale uwierz mi bądź nie - przez całe 5 lat pokłóciliśmy się z 6 razy. I to o jakieś bzdety poza tym ostatnim teraz i rozmowie w marcu. To nie jest żadna chwilówka tylko kredyt w banku, który spłacam regularnie, nie ma żadnego komornika - spływa wynagrodzenie i z automatu zaciąga na poczet kredytu. Boli mnie "chwilówka" bo chwilówkę najczęściej łapią ludzie, którzy nie mogą już wziąć nic w banku. U mnie to jest normalny kredyt w banku. Dziękuję Ci za modlitwę. Wiesz, jak najbliższa Ci osoba stara się wmówić, że coś jest nieważne, że coś na pewno jest nieważne i tego nie było to w którymś momencie pomyślisz " Kurcze a może tak było niestety?". Starałem się tylko dowiedzieć jak jest. Powtórzę - nigdy nie zamierzam wystąpić o stwierdzenie nieważności.
Monti pisze:
17 wrz 2018, 15:24
Marylka, nie było moim zamiarem lekceważenie problemu Marcina. Wiadomo, że ma nad czym pracować. Ale chyba zgodzisz się, że postawa jego żony (oczywiście, bazując na tym, co nam napisał) nie jest w porządku. Jej działanie już dawno nie jest stawianiem granic, tylko porzuceniem małżonka (łamaniem przysięgi).
Z tego, co zrozumiałem, Marcin chciał tylko rozeznać temat w związku z twierdzeniami jego żony, że małżeństwo jest nieważne. Może nie atakuj bez potrzeby chłopaka, bo i tak ma ciężko...
Pracuję i powtórzę to jeszcze raz. Nie przestanę niezależnie od decyzji żony. Może to głupio zabrzmi i możecie to źle odebrać ale tak samo jak na odejście żony zareagowałbym pewnie np na jej informację o ciąży albo jakbyśmy kupili mieszkanie. Trochę po ślubie żyliśmy bez jakiegoś wyraźnego "kroku". Szkoda, że trafił się akurat ten "w tył" mojego małżeństwa.
Pavel pisze:
17 wrz 2018, 15:51
Marylko,
O ile się zgadzam, że Marcin powinien przyglądać się przede wszystkim sobie i pracować nad sobą, o tyle czytając o biednej żonie która męczyła się 5 lat mam spory niesmak.
Dlaczego?
Bo miała 4 lata na to by się od niego uwolnić, jeżeli było jej z nim tak tragicznie.
Nie ma w tym nawet odrobiny logiki aby wychodzić za mąż za kogoś z kim się 4 lata tylko
cierpi. I nawet jeśli takie sytuacje się zdarzają, świadczą o niedojrzałości, dysfunkcyjności.
Mi się wydaje, że warto zachować w ocenach daleko posuniętą ostrożność.
Pavel,
Zajmuje się sobą i dążę do tego, żeby być lepszym człowiekiem sam dla siebie, dla całego świata i Boga. Uwierzcie mi, bo któryś raz to napisze: jestem/byłem mężem, który oglądał z żoną jej ulubione seriale, który chodził z Nią na spacery, nosił ciężkie zakupy, pomagał zmywać naczynia czy obierał ziemniaki zanim wróci z pracy...Jestem "normalnym" facetem, który zawsze pierwsze co wychodząc z pracy dzwonił do żony chociaż do domu mam 5 minut drogi...ale też zrobiłem jej dużo krzywdy przez zakłady sportowe. Tutaj bardziej chodzi o to, że żona postawiła granice w marcu rozmową i teraz po prostu idzie zgodnie z planem.
karo17 pisze:
17 wrz 2018, 16:46
I ja się przychylę do tego co pisze Pavel.
Oprócz kredytu, to były z tego co pamiętam zakłady, które szanowna małżonka pomagała obstawiać. Poza tym Marcin regularnie przynosił kasę do domu z pracy i dawał żonie. Zdrad brak, przemocy brak... więc skąd ten cały rozwód ze strony żony? Poza tym wielkiego cierpienia po mężu u niej nie widać. Jeszcze nie przeleżały miesiąca papiery w sądzie a żona już "hula" po świecie hmm zastanawiające. Bardzo ciekawe jakie były rzeczywiste powody rozwodu bo w rzekomy kredyt chyba nikt nie wierzy...
Zdrady nigdy, przemocy nigdy. Tylko za mocno ją przytulałem kiedyś ;) To hulanie mogło mieć za zadanie to, żebym zgodził się na rozwód bez orzekania o winie. Szybka piłka. Jak tylko żona dowiedziała się, że podtrzymuję stanowisko swoje to zdjęć koniec z urlopu i koniec wpisów o "szczęśliwym życiu" " cudowny wolny czas". Dla żony fakt niepowiedzenia o kredycie jest najważniejszy. Ślub nie jest ważny i koniec kropka. Na ten moment żona jest mądrzejsza niż Sąd Biskupi i powiedziała, że ona ślubowała przed Bogiem a nie biskupem, który podejmuje decyzję.
marylka pisze:
17 wrz 2018, 16:02
Chciałam Cie nakłonic do refleksji - czy sie nie zapedzasz w tym kombinowaniu z przyszłością.
Co do żony...no cóż mogę powiedzieć...
I Jezus widział Magdalenę- jej historię...i nie potępił.... mamy Go naśladować.
Nie jesteśmy na tym urlopie z żona Marcina. I nie mamy pojęcia co z kim i dlaczego tak robi.
Marcin od początku miałeś scenariusz...sprawdzałeś jej grafik i gościa poza jej plecami.
Już wtedy cos wiedziałeś. Że ma plan Cie zdradzić. Może naciagasz rzeczywistosć żeby sie zgadzała z urojeniami a ona całkiem inna? Obsesja?
Wiesz czemu to piszę? I ja miałam znajomosc z gosciem który do dzis jest moim przyjacielem. Dasz wiarę że znał sekrety mojego małżeństwa a ja jego i NIC? Z tego o czym od razu wiekszosć pomyśli?
Nie kombinuję. Po prostu na chwilę obecną uwierz mi Marylko, wyczytywałem w mailach żony takie epitety i stwierdzenia, że to jest demoniczna determinacja do urwania małżeństwa, kontaktu, zaczęcia życia od nowa. Co może posunąć do takich kroków? A no moim zdaniem fakt, że jest już " nowa" opcja a ktoś stoi na przeszkodzie.

Może była na urlopie kilka dni, może dłużej - nie wiem. Nowych zdjęć od momentu otrzymania odpowiedzi nie ma. Czy miały za zadanie mnie " złamać". Śmiem twierdzić, że tak i że nie pojawiły się przypadkiem. Perspektywa zdjęć była, że na pewno ktoś robił zdjęcia, były dwa talerzyki i ogólnie było cudownie. Uważasz, że jest to "fair" i dorosłe zachowanie w stosunku do swojego męża ?
marylka pisze:
17 wrz 2018, 16:02
Nie wiadomo jak wygladało Marcina małżeństwo.
Chce podkreślić, że to Marcin twierdzi że żona go zdradza. A dowodu żadnego nie przedstawił
Nie oceniam co robi żona. Mówiłem tylko, że jest z kimś i to nie jestem ja.
marylka pisze:
17 wrz 2018, 16:27
Ja nie napisałam że żona jest bez winy.
Tylko buntuje sie przed takim pochopnym ocenianiem jej - że ponieważ Marcin pracuje - ona też powinna. I to w tempie Marcina.
On jakoś miał prawo 5 lat błądzić natomiast - żona jakos tego prawa nie ma.
No chyba że...Marcin 5 lat jej obiecywał zwodził zapewniał o miłości okłamywał...
A ona w imię miłości...pokładała wiarę i nadzieję
Dlatego to 5 lat trwało....
Nie lepiej trzymać sie obranej drogi w pracy nad sobą?
Daję żonie czas na przepracowanie Naszego kryzysu, nawet na zrobienie błędów ale żeby epatować tym wszem i wobec? Kryzys można przejść na wiele sposobów - kulturalnie i z rozwagą. Moja żona wiedziała, że po ślubie chciałbym mieć dziecko i własne lokum - nawet z kredytem ale własne. A nie spłacać komuś raty za mieszkanie. Uważasz, że to jest również zwodzenie i obiecywanie o miłości ? Chcąc z kimś układać życie na poważnie ?
Jestem świadomy tego co czuję do żony i to nie jest miłość, która się " wypali" jak do jakiejś dziewczyny po czasie. Żona wie, że jestem dobrym człowiekiem, bo sama mi to powiedziała ale że się gdzieś potraciłem...

Awatar użytkownika
karo17
Posty: 206
Rejestracja: 02 maja 2018, 17:47
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: karo17 » 18 wrz 2018, 16:37

Marcin, ja bym apelował o to żebyś już tak nie biczował się publicznie.
Zrobiłeś taki publiczny rachunek sumienia, zmieniasz się i to bardzo. Jak dla mnie możesz tu być wzorem do naśladowania.
Ile kobiet chciałoby mieć takiego męża który zrozumiał co robił źle i realnie się zmienia na lepsze? Pewnie mnóstwo :) Także brawa dla Ciebie. Na żonę wpływu nie masz bezpośredniego, ale to co robisz na pewno działa na twoją korzyść. Oby tak dalej.

Zepsuty13
Posty: 215
Rejestracja: 16 lip 2018, 0:49
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: Zepsuty13 » 19 wrz 2018, 23:17

No działa na moją korzyść ale już chyba nie w stosunku do żony.

Ale tak mnie naszła myśl - powiem na swoim przykładzie, bo tak najlepiej.

Jedna strona składa o rozwód cywilny. Udaje się jakimś naciaganym sposobem i później chcąc układać życie na nowo składa pismo o stwierdzenie nieważności małżeństwa biorąc "winę" na siebie, bo wie że np. było zawarte zgodnie ze wszystkimi "wytycznymi". Stwierdza, że ona nie była np. gotowa na założenie rodziny albo była presja, była zmuszona i co teraz? Chcąc układać sobie życie na nowo "winę" na siebie i za 1/2/3 lata kolejny kościelny?

Wiem, że może się to wydać abstrakcyjnym rozwiązaniem ale czy aż tak nierealnym?

Wiadomo, że przed Bogiem się nie oszuka ale mówimy o realnym, ziemskim podejściu.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4246
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Stwierdzenie nieważności małżeństwa, gdy małżonka kłamie

Post autor: Nirwanna » 20 wrz 2018, 6:47

Marcin, w liście zerty jest "nie schodź z raz obranej drogi".
Więc może nie kombinuj. Bo już zaczynasz manipulować sobą. I takie myślenie świadczy o nawrocie myślenia nałogowego.
Wracaj do trzeźwości i przyjrzyj się temu.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość