Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Co o nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa mówią Biblia, Katechizm, dokumenty papieskie...

Moderator: Moderatorzy

Monti
Posty: 1088
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Monti » 09 sty 2022, 8:01

Może nie mam wystarczających kompetencji intelektualno-duchowych, ale uważam, że nasza postawa w procesie powinna być spójna z tym, czego naprawdę chcemy. Jeśli chcemy naprawiać małżeństwo i żyć wspólnie, wnosimy o oddalenie powództwa, jeśli w danym momencie nie ma. możliwości wspólnego życia, ale bierzemy to pod uwagę w przyszłości - wnosimy o separację, a jeśli nie chcemy mieć z mężem/żoną nic wspólnego - żądamy orzeczenia rozwodu. Czasem się nie dziwię sędziom, którzy irytują się, widząc tę niespójność. Czy w owej niezgodzie na rozwód, która w Sycharze jest dogmatem, chodzi o autentyczną postawę serca, czy tylko o "czystość rytualną"? A może wynika z lęku przed tym, co przyniesie zmiana? Czy szukam woli Bożej, czy raczej propaguję pewną ideologię?
Pytanie nie dotyczy bezpośrednio Mgły, ale jest bardziej ogólne. Coraz bardziej przekonuję się, że życie jest na tyle skomplikowane, że często nie ma jednego jedynie słusznego rozwiązania.
Zastrzegam na potrzeby Moderacji, że moim celem nie jest promowanie rozwodów.
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

EL.
Posty: 5484
Rejestracja: 29 sty 2017, 21:46
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: EL. » 09 sty 2022, 14:57

A jaka jest wola Boga wobec małżeństwa Monti ??
Bo mówimy o małżeństwie, prawda….o sakramencie !
Jaka jest wola Boga wobec swoich sakramentów ?

Decydując się na zawarcie sakramentu wobec Boga i innych świadków…..no nie mów mi, ze robimy to tylko z tradycji …hm….w dzisiejszy świat i tradycja….fiu, fiu….wiec myśle, że jednak coś nami powodowało, że jednak zdecydowaliśmy się sakrament . To poważna decyzja .

I co dalej ??
Coś się psuje….i już nas sakrament ma nie obowiązywać ? Tak myślisz….że tak właśnie jest ….czy , że może tak być ??

A przysięga małżeńska….polecam sobie przypomnieć…..
….na dobre i na złe !!…..póki smierć nas nie rozdzieli ….


I jeszcze….warto się zastanowić czym jest miłość ?
…..czy to uczucie, odczucie ?…..czy może raczej nasza suwerenna postawa i w wolności podjęta decyzja ?
Skoro ktoś mnie krzywdzi , mówi, że już nie kocha…..czy nasza postawa ma być taka sama ? Poważnie ??


Wspólnota Trudnych Małżeństw Sychar dobrowolnie przyjęła za charyzmat - brak zgody na rozwód .
TAK , ta Wspólnota tak ma …..i zobacz ilu nas tu jest ….ilu ludzi chche dobrowolnie przyjąć taką postawę .

Jasne, że bolą nas rany naszych współmałżonków ….ale to nie znaczy, że mam się obrazić i zabrać zabawki ze wspólnej piaskownicy i zachować się krzywdząco wobec mojego krzywdziciela.
NIE , nie muszę być taka sama !
Nasza tu postawa jest taka….że mimo takich oto krzywd małżeńskich, ja mam prawo czuć co czuję , mam prawo nadal trwać w swojej postawie miłości, mam prawo nadal kochać…ba…kochać nawet za nic i mimo wszystko !

Noooo naszych współmałżonków to wkurza…jasne, bo mieli napisany w głowie scenariusz, że się urywają ze wspólnego życia, rzucą kilka obraźliwych i raniacych słów…..a współmałżonek będzie mu wtórował , szybko wyprowadzi się ze wspólnego życia i domu i równie szybko ułoży sobie życie z kims zza rogu.
A tu….niespodzianka….. współmałżonek nie chche odejść, kocha nadal, czeka na powrót…..można tak ?? JASNE !! Bo wolni jesteśmy w swoich decyzjach i postawach .
Współmałżonek się wścieka, diabeł również !!..No i Sąd ……i każdy ma prawo, bo w swojej wolności wcale nie musimy współbrzmieć ani z kłamcą szatanem, krtory przez wdepnięcie w grzech naszego współmałżonka zniewolił go, zmienił myślenie i odczuwanie, pozwala łamać przysięgi itp,ani z Sądem, któremu zwykle zależy na czasie , na kasie a mniej na człowieku …zwłaszcza tym cierpiącym. A decyzja powinna być podjęta dla dobra obu współmałżonków !!

O jakiej spójności mówisz Monti …w kryzysie małżeńskim ?
W kryzysie małżeńskim nie ma spójności …jest degrengolada , grzech , ból i cierpienie ….często jednego ze współmałżonków.
Trzeba wiec zadbać o tych skrzywdzonych, żeby mogli dojsc do jakiejś równowagi, żeby mogli żyć.

Czy taką równowagą ma być zgoda na rozwód….żeby dopasować się do krzywdzącego nas współmałżonka ?

W kryzysie …każdym, wiec i w małżeńskim również , nasze emocje zaczynają szaleć …góra - dół, dół - góra…..zaczynają być naszymi największymi wrogami !
Nie myśli wtedy logicznie ani krzywdziciel ani krzywdzony ……wiec ważnych życiowych decyzji ….
polecam wtedy nie podejmować !
Dać sobie czas aż emocje się uspokoją, wyciszą……to trochę potrwa !


A dzieci ? Co wtedy z dziećmi ….i ze spójnością ?? Jak to wytłumaczysz ??

Polecam zrobić sobie tu, na Sychar badania ….badania ludzi w kryzysie….przekonasz się wtedy, jak wielu z nas , ludzi w rozpadzie małżeńskim jest …..dziećmi rozwiedzionych rodziców , dziećmi z rodzin borykających z różnymi nieprawidłowościami.
Bez mocnych wzorów i mocnych postaw rodziców …..my sami chwiejemy się i rozpadamy !

Gdyby rodzice byli przyzwoitymi ludźmi, bronili wartości, przysięgi , ważnych życiowych decyzji i postaw…..to dzieci byłyby takie same.
Więc dla swoich własnych dzieci , my bądźmy prawi, uczciwi wobec siebie i innych ludzi, wobec sakramentu, wobec Boga, wobec naszych decyzji i postaw …..tak ! dla siebie i dla naszych dzieci ! WARTO !
I to jest właśnie SPÓJNOŚĆ !!

Rozwód jest zawsze złem .
Krzywdzenie drugiego człowieka zawsze jest złem ! El.
"Nasza miłość do ludzi jest miarą naszej miłości do Boga " - Edyta Stein

"Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie " - Jan Paweł II

Monti
Posty: 1088
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Monti » 09 sty 2022, 15:46

EL. pisze:
09 sty 2022, 14:57
A jaka jest wola Boga wobec małżeństwa Monti ??
Bo mówimy o małżeństwie, prawda….o sakramencie !
Jaka jest wola Boga wobec swoich sakramentów ?

Decydując się na zawarcie sakramentu wobec Boga i innych świadków…..no nie mów mi, ze robimy to tylko z tradycji …hm….w dzisiejszy świat i tradycja….fiu, fiu….wiec myśle, że jednak coś nami powodowało, że jednak zdecydowaliśmy się sakrament . To poważna decyzja .

I co dalej ??
Coś się psuje….i już nas sakrament ma nie obowiązywać ? Tak myślisz….że tak właśnie jest ….czy , że może tak być ??

A przysięga małżeńska….polecam sobie przypomnieć…..
….na dobre i na złe !!…..póki smierć nas nie rozdzieli ….


I jeszcze….warto się zastanowić czym jest miłość ?
…..czy to uczucie, odczucie ?…..czy może raczej nasza suwerenna postawa i w wolności podjęta decyzja ?
Skoro ktoś mnie krzywdzi , mówi, że już nie kocha…..czy nasza postawa ma być taka sama ? Poważnie ??


Wspólnota Trudnych Małżeństw Sychar dobrowolnie przyjęła za charyzmat - brak zgody na rozwód .
TAK , ta Wspólnota tak ma …..i zobacz ilu nas tu jest ….ilu ludzi chche dobrowolnie przyjąć taką postawę .

Jasne, że bolą nas rany naszych współmałżonków ….ale to nie znaczy, że mam się obrazić i zabrać zabawki ze wspólnej piaskownicy i zachować się krzywdząco wobec mojego krzywdziciela.
NIE , nie muszę być taka sama !
Nasza tu postawa jest taka….że mimo takich oto krzywd małżeńskich, ja mam prawo czuć co czuję , mam prawo nadal trwać w swojej postawie miłości, mam prawo nadal kochać…ba…kochać nawet za nic i mimo wszystko !

Noooo naszych współmałżonków to wkurza…jasne, bo mieli napisany w głowie scenariusz, że się urywają ze wspólnego życia, rzucą kilka obraźliwych i raniacych słów…..a współmałżonek będzie mu wtórował , szybko wyprowadzi się ze wspólnego życia i domu i równie szybko ułoży sobie życie z kims zza rogu.
A tu….niespodzianka….. współmałżonek nie chche odejść, kocha nadal, czeka na powrót…..można tak ?? JASNE !! Bo wolni jesteśmy w swoich decyzjach i postawach .
Współmałżonek się wścieka, diabeł również !!..No i Sąd ……i każdy ma prawo, bo w swojej wolności wcale nie musimy współbrzmieć ani z kłamcą szatanem, krtory przez wdepnięcie w grzech naszego współmałżonka zniewolił go, zmienił myślenie i odczuwanie, pozwala łamać przysięgi itp,ani z Sądem, któremu zwykle zależy na czasie , na kasie a mniej na człowieku …zwłaszcza tym cierpiącym. A decyzja powinna być podjęta dla dobra obu współmałżonków !!

O jakiej spójności mówisz Monti …w kryzysie małżeńskim ?
W kryzysie małżeńskim nie ma spójności …jest degrengolada , grzech , ból i cierpienie ….często jednego ze współmałżonków.
Trzeba wiec zadbać o tych skrzywdzonych, żeby mogli dojsc do jakiejś równowagi, żeby mogli żyć.

Czy taką równowagą ma być zgoda na rozwód….żeby dopasować się do krzywdzącego nas współmałżonka ?

W kryzysie …każdym, wiec i w małżeńskim również , nasze emocje zaczynają szaleć …góra - dół, dół - góra…..zaczynają być naszymi największymi wrogami !
Nie myśli wtedy logicznie ani krzywdziciel ani krzywdzony ……wiec ważnych życiowych decyzji ….
polecam wtedy nie podejmować !
Dać sobie czas aż emocje się uspokoją, wyciszą……to trochę potrwa !


A dzieci ? Co wtedy z dziećmi ….i ze spójnością ?? Jak to wytłumaczysz ??

Polecam zrobić sobie tu, na Sychar badania ….badania ludzi w kryzysie….przekonasz się wtedy, jak wielu z nas , ludzi w rozpadzie małżeńskim jest …..dziećmi rozwiedzionych rodziców , dziećmi z rodzin borykających z różnymi nieprawidłowościami.
Bez mocnych wzorów i mocnych postaw rodziców …..my sami chwiejemy się i rozpadamy !

Gdyby rodzice byli przyzwoitymi ludźmi, bronili wartości, przysięgi , ważnych życiowych decyzji i postaw…..to dzieci byłyby takie same.
Więc dla swoich własnych dzieci , my bądźmy prawi, uczciwi wobec siebie i innych ludzi, wobec sakramentu, wobec Boga, wobec naszych decyzji i postaw …..tak ! dla siebie i dla naszych dzieci ! WARTO !
I to jest właśnie SPÓJNOŚĆ !!

Rozwód jest zawsze złem .
Krzywdzenie drugiego człowieka zawsze jest złem ! El.
Widzę, że strasznie Cię zirytowałem :)
Nie jest moją intencją kwestionowanie zasadności wierności małżeńskiej, nierozerwalności sakramentu małżeństwa czy tym podobne rzeczy. Gdyby tak było, pewnie dawno nie było mnie już na forum.
Nie musisz mi też tłumaczyć "elementarza" sycharowskiego, bo go doskonale znam.
Chodzi mi tylko o to, że - na ile znam Ewangelię - ważniejsza jest postawa serca niż formalne deklaracje.
Więc jeśli nawet ktoś się nie zgadza na rozwód, ale radykalnie odcina się od współmałżonka i nie chce mieć z nim nic wspólnego, to jest to wg mnie funta kłaków warte. Jak ów faryzeusz z przypowieści, który niby postępował sprawiedliwie, ale nie odszedł usprawiedliwiony po swojej modlitwie.
Należy też pamiętać, że przysięga małżeńska wywołuje skutki zarówno kanoniczne, jak i cywilne. I odróżniać te dwa porządki - sakrament, który jest nierozerwalny i małżeństwo cywilne, które może być rozwiązane przez rozwód.
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

lustro
Posty: 1446
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: lustro » 09 sty 2022, 16:49

EL. pisze:
09 sty 2022, 14:57

A przysięga małżeńska….polecam sobie przypomnieć…..
….na dobre i na złe !!…..póki smierć nas nie rozdzieli l
W przysiedzę malzenskiej w KK nie ma "na dobre i na złe" ani "póki śmierć nas nie rozdzieli" to wersja z anglosaskich filmów 😉
To sobie przypomnijmy jej tekst:
Ja (Twoje imię) biorę Ciebie (imię wybranki) za żonę i ślubuję Ci: miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci.”

Monti przecież nie propaguje tu ani rozwodów, ani porzuceń.
Nie rozumiem skąd takie wnioski?
On zwraca uwagę na spójność słów i czynów.
Skoro ktoś odcina się od współmałżonka i zakłada życie bez niego, a nie zgadza się na rozwod lub separację, to jest niespójny.
I taka postawa uderza także w pozostałych wierzących, którzy nie zgadzają się na rozwod, ale chcą naprawiac i budować.
Wrzuca się wszystkich do wspólnego worka nawiedzonych katolików. I nie traktuje poważnie.

jacek-sychar
Posty: 6621
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: jacek-sychar » 09 sty 2022, 17:20

Droga EL.

Nigdy nie myślałem, że będę musiał Tobie odpisywać i to w takim stylu.
Jest mi bardzo przykro, że przeczytałem Twój post. Byłoby mi na sercu lżej, gdybym go nie przeczytał. Zawsze Cię szanowałem, ale nie mogę pozostawić tego postu bez odpowiedzi.
EL. pisze:
09 sty 2022, 14:57
Wspólnota Trudnych Małżeństw Sychar dobrowolnie przyjęła za charyzmat - brak zgody na rozwód
Naprawdę? :shock:
A gdzie to jest zapisane?
Na głównej stronie naszej wspólnoty ja widzę inny charyzmat:
index.php
Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Czy jest tutaj informacja, że charyzmatem jest niezgoda na rozwód?
Ja widzę, że celem jest pomaganie małżonkom w sytuacji kryzysowej.
Niezgoda na rozwód pojawiła się później i podawana jest w broszurce i różnych materiałach polecanych na tym forum. Powiem więcej. Wydaje mi się, że nastąpiło jakieś przejęcie (wrogie?) naszej wspólnoty i zamiast pomocy małżonkom w sytuacjach kryzysowych nagle promuje się niezgodę na rozwód. Nie jest ważne, jak ten małżonek, który godzi się na rozwód żyje, czy rzeczywiście dochowuje wierności sakramentalnemu małżonkowi, czy tylko nie zgadza się na rozwód.
Niestety, ale znam kilku panów z naszej wspólnoty, którzy w imię niezgody na rozwód nieźle skomplikowali sobie życie. Mają po kilka, kilkanaście różnych spraw sądowych, w tym karnych. Dlaczego? Bo zachęcani przez niektóre osoby z tego forum (które nie ponoszą z tego tytułu żadnych konsekwencji) nie tylko nie godzą się na rozwód, ale "pokazują" swoją miłość do współmałżonka przez różne życzenia, próby spotkań, ... A to jest już czysty stalking, czyli uporczywe nękanie bądź prześladowanie, bo nasz współmałżonek, który sobie tego nie życzy, nagle staje się ofiarą. A w tej sytuacji kłania się nam prokurator i kodeks karny.

Gorąco apeluję więc o rozdzielenie sytuacji sakramentalnej od sytuacji prawa państwowego. To są dwie różne sytuacje.

Patrzmy więc na to, czy ten który nawet zgodził się na rozwód (często po wielu latach separacji nieformalnej) jest dalej wierny małżonkowi sakramentalnemu, czy nie. To dla mnie to jest ważne, a nie czy zgodzi się na rozwód, czy nie.

Ja jestem przykładem osoby, która po około 8 latach życia samemu po odejściu małżonki, zgodziła się na rozwód.
I niestety muszę stwierdzić, że spotkały mnie ze strony wspólnoty i niektórych osób przykrości. Praktycznie usunięto mnie od pracy na rzecz wspólnoty, a wielu wie, że byłem bardzo w te prace zaangażowany.
Ile nasłuchałem się prób "prostowania mnie" przez ludzi wytresowanych przez wspólnotę, to już lepiej nie wspominać.
Bo nagle jakimś prawem kościelnym stała się niezgoda na rozwód.
Z przykrością stwierdzam, że niestety z tego powodu wielu kapłanów nie chce mieć z Sycharem nic wspólnego, bo uważa naszą wspólnotę za co najmniej wojującą.

Nie pisałem tego wcześniej, ale teraz napiszę.
Wolno mi być nadzwyczajnym szafarzem komunii świętej i pełnić posługę w kościele, ale nie wolno mi pracować na rzecz wspólnoty Sychar. Czy to jest normalne? Czy tak pomagamy małżonkom, którzy chcą dochować wierności swojemu niewiernemu współmałżonkowi?

Czy takie posty jak ten EL pomagają wspólnocie? Na podstawie jakich przepisów prawa kościelnego tak traktuje się tutaj małżonków, którzy zgodzili się na rozwód cywilny, ale dalej pozostają wierni sakramentowi małżeństwa?

EL.
Posty: 5484
Rejestracja: 29 sty 2017, 21:46
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: EL. » 09 sty 2022, 18:02

Monti pisze:
09 sty 2022, 8:01
Może nie mam wystarczających kompetencji intelektualno-duchowych, ale uważam, że nasza postawa w procesie powinna być spójna z tym, czego naprawdę chcemy. Jeśli chcemy naprawiać małżeństwo i żyć wspólnie, wnosimy o oddalenie powództwa, jeśli w danym momencie nie ma. możliwości wspólnego życia, ale bierzemy to pod uwagę w przyszłości - wnosimy o separację, a jeśli nie chcemy mieć z mężem/żoną nic wspólnego - żądamy orzeczenia rozwodu. Czasem się nie dziwię sędziom, którzy irytują się, widząc tę niespójność. Czy w owej niezgodzie na rozwód, która w Sycharze jest dogmatem, chodzi o autentyczną postawę serca, czy tylko o "czystość rytualną"? A może wynika z lęku przed tym, co przyniesie zmiana? Czy szukam woli Bożej, czy raczej propaguję pewną ideologię?
Pytanie nie dotyczy bezpośrednio Mgły, ale jest bardziej ogólne. Coraz bardziej przekonuję się, że życie jest na tyle skomplikowane, że często nie ma jednego jedynie słusznego rozwiązania.
Zastrzegam na potrzeby Moderacji, że moim celem nie jest promowanie rozwodów.
No ja Monti, nie wyczytuje w Twoim poście tego, co sugeruje Lustro….

, a jeśli nie chcemy mieć z mężem/żoną nic wspólnego - żądamy orzeczenia rozwodu
No raczej właśnie nie żądamy rozwodu ….bo jesteśmy my - Wspólnotą, która nie dąży do rozwodu .
A dwa…..No dzisiaj w życiu może się tak wydarzyć, że nie chcę, nie mogę być z mężem …..i póki co, mogę tak to zostawić….ale z tylu głowy mamy przecież , że w życiu wszystko jest możliwe ….i moja postawa dzisiaj , nie musi być równa mojej postawie za kilka dni, prawda ?

Wiemy już o tym, że mamy całe spektrum możliwości naprawy naszego małżeństwa w przyszłości …..a kategoryczne decyzje palenia mostów …zawsze zdążymy.


Próbuję zrozumieć sytuację, którą podajesz Lustro .
Nie mogę być ze współmałżonkiem np.przemocowcem….to logiczne ….rozumiem !!…..jednocześnie nie zgadzam się na rozwód …..bo być może w zamyśle mam , że współmałżonek podda się terapii i mamy wspólne dzieci , które tez czekają na przemianę rodzica….tak to pojmuję .
Przecież mamy takie sytuacje …..czy to jest niespójna postawa ?
"Nasza miłość do ludzi jest miarą naszej miłości do Boga " - Edyta Stein

"Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie " - Jan Paweł II

Niepoprawny83
Posty: 121
Rejestracja: 07 wrz 2021, 22:43
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Niepoprawny83 » 09 sty 2022, 18:16

Zgodzę się z EL. Dodatkowo nie dając rozwodu przemocowcowi z którym póki się nie zmieni nie chcemy mieć doczynienia, utrudniamy mu zawarcie nowego małżeństwa i niszczenie kolejnej ofiary.

lustro
Posty: 1446
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: lustro » 09 sty 2022, 18:40

Niepoprawny83 pisze:
09 sty 2022, 18:16
Zgodzę się z EL. Dodatkowo nie dając rozwodu przemocowcowi z którym póki się nie zmieni nie chcemy mieć doczynienia, utrudniamy mu zawarcie nowego małżeństwa i niszczenie kolejnej ofiary.
Od tego jest separacja
I daje wyraźny sygnał postawy

Niepozorny
Posty: 165
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Niepozorny » 09 sty 2022, 18:50

EL. pisze:
09 sty 2022, 18:02
Monti pisze:
09 sty 2022, 8:01
Może nie mam wystarczających kompetencji intelektualno-duchowych, ale uważam, że nasza postawa w procesie powinna być spójna z tym, czego naprawdę chcemy. Jeśli chcemy naprawiać małżeństwo i żyć wspólnie, wnosimy o oddalenie powództwa, jeśli w danym momencie nie ma. możliwości wspólnego życia, ale bierzemy to pod uwagę w przyszłości - wnosimy o separację, a jeśli nie chcemy mieć z mężem/żoną nic wspólnego - żądamy orzeczenia rozwodu. Czasem się nie dziwię sędziom, którzy irytują się, widząc tę niespójność. Czy w owej niezgodzie na rozwód, która w Sycharze jest dogmatem, chodzi o autentyczną postawę serca, czy tylko o "czystość rytualną"? A może wynika z lęku przed tym, co przyniesie zmiana? Czy szukam woli Bożej, czy raczej propaguję pewną ideologię?
Pytanie nie dotyczy bezpośrednio Mgły, ale jest bardziej ogólne. Coraz bardziej przekonuję się, że życie jest na tyle skomplikowane, że często nie ma jednego jedynie słusznego rozwiązania.
Zastrzegam na potrzeby Moderacji, że moim celem nie jest promowanie rozwodów.
No ja Monti, nie wyczytuje w Twoim poście tego, co sugeruje Lustro….

, a jeśli nie chcemy mieć z mężem/żoną nic wspólnego - żądamy orzeczenia rozwodu
No raczej właśnie nie żądamy rozwodu ….bo jesteśmy my - Wspólnotą, która nie dąży do rozwodu .
A dwa…..No dzisiaj w życiu może się tak wydarzyć, że nie chcę, nie mogę być z mężem …..i póki co, mogę tak to zostawić….ale z tylu głowy mamy przecież , że w życiu wszystko jest możliwe ….i moja postawa dzisiaj , nie musi być równa mojej postawie za kilka dni, prawda ?

Wiemy już o tym, że mamy całe spektrum możliwości naprawy naszego małżeństwa w przyszłości …..a kategoryczne decyzje palenia mostów …zawsze zdążymy.


Próbuję zrozumieć sytuację, którą podajesz Lustro .
Nie mogę być ze współmałżonkiem np.przemocowcem….to logiczne ….rozumiem !!…..jednocześnie nie zgadzam się na rozwód …..bo być może w zamyśle mam , że współmałżonek podda się terapii i mamy wspólne dzieci , które tez czekają na przemianę rodzica….tak to pojmuję .
Przecież mamy takie sytuacje …..czy to jest niespójna postawa ?
Ja podobnie jak Lustro odbieram to, co napisał Monti. Mam jednak wrażenie, że wszystkim chodzi o to samo, ale problem jest w komunikacji.
Monti pisze:
09 sty 2022, 8:01
...nasza postawa w procesie powinna być spójna z tym, czego naprawdę chcemy. Jeśli chcemy naprawiać małżeństwo i żyć wspólnie, wnosimy o oddalenie powództwa, jeśli w danym momencie nie ma. możliwości wspólnego życia, ale bierzemy to pod uwagę w przyszłości - wnosimy o separację, a jeśli nie chcemy mieć z mężem/żoną nic wspólnego - żądamy orzeczenia rozwodu.
EL. pisze:
09 sty 2022, 14:57
O jakiej spójności mówisz Monti …w kryzysie małżeńskim ?
W kryzysie małżeńskim nie ma spójności …jest degrengolada , grzech , ból i cierpienie ….często jednego ze współmałżonków.
Trzeba wiec zadbać o tych skrzywdzonych, żeby mogli dojsc do jakiejś równowagi, żeby mogli żyć.
Monti pisze:
09 sty 2022, 8:01
Czy w owej niezgodzie na rozwód (...) chodzi o autentyczną postawę serca, czy tylko o "czystość rytualną"?
Ja to rozumiem tak, że niespójne są te osoby, które nie zgadzają się na rozwód, ale są już pewne, że nigdy w życiu nie będą ze swoim współmałżonkiem. Ich niezgoda wynika z tego, że katolik nie może się zgodzić na rozwód, bo popełnia wtedy grzech ciężki. W ogóle nie biorą pod uwagę tego, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i jeśli w tym momencie nie wyobrażają sobie wspólnego życia, to może się to kiedyś zmienić.
Z braku rodzi się lepsze!

Niepoprawny83
Posty: 121
Rejestracja: 07 wrz 2021, 22:43
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Niepoprawny83 » 09 sty 2022, 18:54

lustro pisze:
09 sty 2022, 18:40
Niepoprawny83 pisze:
09 sty 2022, 18:16
Zgodzę się z EL. Dodatkowo nie dając rozwodu przemocowcowi z którym póki się nie zmieni nie chcemy mieć doczynienia, utrudniamy mu zawarcie nowego małżeństwa i niszczenie kolejnej ofiary.
Od tego jest separacja
I daje wyraźny sygnał postawy
Właśnie wydawało mi się, że trzeba o tym wspomnieć sądząc po Twoim i Montiego wpisach.

EL.
Posty: 5484
Rejestracja: 29 sty 2017, 21:46
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: EL. » 09 sty 2022, 19:20

lustro pisze:
09 sty 2022, 18:40
Niepoprawny83 pisze:
09 sty 2022, 18:16
Zgodzę się z EL. Dodatkowo nie dając rozwodu przemocowcowi z którym póki się nie zmieni nie chcemy mieć doczynienia, utrudniamy mu zawarcie nowego małżeństwa i niszczenie kolejnej ofiary.
Od tego jest separacja
I daje wyraźny sygnał postawy
I są już w separacji …..
Czy konieczna jest wtedy separacja formalna ? Komu na niej zależy ?
Czasem jest konieczna .
"Nasza miłość do ludzi jest miarą naszej miłości do Boga " - Edyta Stein

"Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie " - Jan Paweł II

lustro
Posty: 1446
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: lustro » 09 sty 2022, 19:21

EL. pisze:
09 sty 2022, 18:02
[
Nie mogę być ze współmałżonkiem np.przemocowcem….to logiczne ….rozumiem !!…..jednocześnie nie zgadzam się na rozwód …..bo być może w zamyśle mam , że współmałżonek podda się terapii i mamy wspólne dzieci , które tez czekają na przemianę rodzica….tak to pojmuję .
Przecież mamy takie sytuacje …..czy to jest niespójna postawa ?

I wtedy zgadzam separacji.
Ona wyraźnie mówi - z takim kimś ja teraz nie mogę i nie chce być, ale nie zamykam drzwi, czekam.

A stawianie sprawy - nie będę z Tobą ale rozwodu Ci nie dam
jest po prostu złośliwością. A przynajmniej tak z zewnątrz wygląda.
I moim zdaniem przynosi szkodę wszystkim katolikom nie zgadzającym się na rozwod ze względu na przekonania religijne.
Tym bardziej, że KK dopuszcza separację.

Nino
Posty: 1161
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Nino » 09 sty 2022, 19:32

Mnie również razi postawa: nie zgadzam się na rozwód, ale...nie wyobrażam już sobie dalszego życia z sakramentalnym małżonkiem.
No i następnie heroiczna?? w tej sytuacji decyzja: zostanę sam, sama!

Nie widzę w tym spójności.

lustro
Posty: 1446
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: lustro » 09 sty 2022, 19:38

EL. pisze:
09 sty 2022, 19:20
lustro pisze:
09 sty 2022, 18:40
Niepoprawny83 pisze:
09 sty 2022, 18:16
Zgodzę się z EL. Dodatkowo nie dając rozwodu przemocowcowi z którym póki się nie zmieni nie chcemy mieć doczynienia, utrudniamy mu zawarcie nowego małżeństwa i niszczenie kolejnej ofiary.
Od tego jest separacja
I daje wyraźny sygnał postawy
I są już w separacji …..
Czy konieczna jest wtedy separacja formalna ? Komu na niej zależy ?
Czasem jest konieczna .
Jezeli sprawy zaszły do sądu- a zaszły - to nalezało by jednak byc spojnym w swoich słowach i czynach,i wtedy moim zdaniem, konieczna jest separacja.
Póki to dzieje sie tylko miedzy małzonkami, a nie na drodze formalnej, mozna powiedzieć, tak jak Ty.

EL.
Posty: 5484
Rejestracja: 29 sty 2017, 21:46
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: EL. » 09 sty 2022, 19:44

lustro pisze:
09 sty 2022, 19:21
EL. pisze:
09 sty 2022, 18:02
[
Nie mogę być ze współmałżonkiem np.przemocowcem….to logiczne ….rozumiem !!…..jednocześnie nie zgadzam się na rozwód …..bo być może w zamyśle mam , że współmałżonek podda się terapii i mamy wspólne dzieci , które tez czekają na przemianę rodzica….tak to pojmuję .
Przecież mamy takie sytuacje …..czy to jest niespójna postawa ?

I wtedy zgadzam separacji.
Ona wyraźnie mówi - z takim kimś ja teraz nie mogę i nie chce być, ale nie zamykam drzwi, czekam.

A stawianie sprawy - nie będę z Tobą ale rozwodu Ci nie dam
jest po prostu złośliwością. A przynajmniej tak z zewnątrz wygląda.
I moim zdaniem przynosi szkodę wszystkim katolikom nie zgadzającym się na rozwod ze względu na przekonania religijne.
Tym bardziej, że KK dopuszcza separację.
Tak Lustro…..ale wiesz…wszystko w wolności.
Inni mają prawo mieć inne zdanie, prawda ?
"Nasza miłość do ludzi jest miarą naszej miłości do Boga " - Edyta Stein

"Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie " - Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość