Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Co o nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa mówią Biblia, Katechizm, dokumenty papieskie...

Moderator: Moderatorzy

Nowiutka
Posty: 1472
Rejestracja: 21 lut 2021, 6:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Nowiutka » 17 sty 2022, 17:42

Firekeeper pisze:
17 sty 2022, 12:03
Teoretycznie. Zastanawiam się jak to wygląda. Jeśli mój mąż nie jest winny rozpadu małżeństwa, ale chce wziąć ze mną rozwód. Składa pozew o rozwód. Ale ja nie chcę rozwodu. Wystarczy się nie zgodzić jako osoba też teoretycznie niewinna czy muszę jako osoba niegadzająca się na rozwód wykazać winę męża, żeby do rozwodu nie doszło, albo mąż moją winę żeby doszło do rozwodu?
Myślę że to zależy od sądu, trzeba się prawnika poradzić.
Na moje jak nie chcesz rozwodu udowadniasz że jest fajnie, jak chcesz a druga strona nie chce wypusujesz jej winę. Jeśli oboje są niewinni albo wycofanie pozwu albo separacja.
Dlatego mnie np mąż straszył że rodzinę przeciwko mnie postawi jak się nie zgodzę na rozwód polubownie. Musi udowodnić moją winę więc i zacząć wielką wojnę rodzinną.
Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. [Mt 28, 20]

Firekeeper
Posty: 360
Rejestracja: 24 maja 2021, 19:46
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Firekeeper » 17 sty 2022, 18:37

Nowiutka pisze:
17 sty 2022, 17:42
Firekeeper pisze:
17 sty 2022, 12:03
Teoretycznie. Zastanawiam się jak to wygląda. Jeśli mój mąż nie jest winny rozpadu małżeństwa, ale chce wziąć ze mną rozwód. Składa pozew o rozwód. Ale ja nie chcę rozwodu. Wystarczy się nie zgodzić jako osoba też teoretycznie niewinna czy muszę jako osoba niegadzająca się na rozwód wykazać winę męża, żeby do rozwodu nie doszło, albo mąż moją winę żeby doszło do rozwodu?
Myślę że to zależy od sądu, trzeba się prawnika poradzić.
Na moje jak nie chcesz rozwodu udowadniasz że jest fajnie, jak chcesz a druga strona nie chce wypusujesz jej winę. Jeśli oboje są niewinni albo wycofanie pozwu albo separacja.
Dlatego mnie np mąż straszył że rodzinę przeciwko mnie postawi jak się nie zgodzę na rozwód polubownie. Musi udowodnić moją winę więc i zacząć wielką wojnę rodzinną.
Właśnie nad tym się zastanawiam, czy moralnie usprawiedliwione jest nie wyrazić zgody na rozwód ale żeby do niego nie doszło, przedstawiać drugiego małżonka jako wyłącznie winnego. Właśnie co da taka wojna?

Sefie
Posty: 379
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Płeć: Mężczyzna

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Sefie » 17 sty 2022, 19:25

Firekeeper pisze:
17 sty 2022, 12:03
Teoretycznie. Zastanawiam się jak to wygląda. Jeśli mój mąż nie jest winny rozpadu małżeństwa, ale chce wziąć ze mną rozwód. Składa pozew o rozwód. Ale ja nie chcę rozwodu. Wystarczy się nie zgodzić jako osoba też teoretycznie niewinna czy muszę jako osoba niegadzająca się na rozwód wykazać winę męża, żeby do rozwodu nie doszło, albo mąż moją winę żeby doszło do rozwodu?
Mąż może wnieść o rozwód bez orzekania, wtedy jeśli wyrazisz zgodę sądu nie interesuje kto jest winny.
Domyślnie ktoś ponosi winę za trwały i zupełny rozpad małżeństwa albo powód albo pozwany albo obie strony. W przypadku braku zgody na rozwód przez pozwanego, sąd docieka kto ponosi winę i ją przypisze jednej ze storn lub obu.
Trwały i zupełny rozpad przejawia się w 3 materiach, emocjonalnej, fizycznej i ekonomicznej. W teorii wystarczy wyprowadzić się od męża/żony na kilka miesięcy, założyć osobne konto i wnieść sprawę, które też kilka miesięcy trwa. Wtedy masz trwały i zupełny rozpad małżeństwa.

Obronić się przed orzeczeniem rozwodu to dowiedzenie, że rozwód jest sprzeczny z zasadami współżycia społecznego lub że żąda go strona wyłącznie winna rozpadowi.
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

Lawendowa
Posty: 5806
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Lawendowa » 17 sty 2022, 20:38

Nowiutka, Firepeeper - czytając Was zastanowiło mnie, czy coś się u którejś z Was zmieniło i mężowie wnieśli pozew o rozwód, albo któraś z Was? Jeśli nie, to czemu mają służyć takie teoretyczne rozważania? Skupianie się na czymś co może nigdy nie nastąpić odciąga od tego co jest tutaj i teraz. Takie rozważania i skupianie się na rozwodzie nie wnosi nic dobrego, jest bardzo niszczące. Po co się tak ranić?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Nowiutka
Posty: 1472
Rejestracja: 21 lut 2021, 6:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Nowiutka » 18 sty 2022, 6:20

Lawendowa pisze:
17 sty 2022, 20:38
Nowiutka, Firepeeper - czytając Was zastanowiło mnie, czy coś się u którejś z Was zmieniło i mężowie wnieśli pozew o rozwód, albo któraś z Was? Jeśli nie, to czemu mają służyć takie teoretyczne rozważania? Skupianie się na czymś co może nigdy nie nastąpić odciąga od tego co jest tutaj i teraz. Takie rozważania i skupianie się na rozwodzie nie wnosi nic dobrego, jest bardzo niszczące. Po co się tak ranić?
Nie będę teraz wnikać w moje sprawy.
Wątek dotyczy niespójności postawy, wyjaśnienie "how to" z tym rozwodem było dla mnie naturalną rzeczą, na jakiej zasadzie można zadziałać z miłością lub przeciw miłości. Jak ktoś chce zadziałać z miłością to raczej nie poprzez przerzucanie się winą, w ten sposób się nie obroni przed rozwodem a będą kolejne rany. Efektem będzie orzeczenie raczej o winie obojga lub "uwolnienie" oskarżającej poprzez rozwód (niech się z nim już nie męczy).
Pytanie Firepeeper odniosłam raczej do ogółu - wszak są też inni niekoniecznie zarejestrowani przeglądający te forum, chcialąm odpowiedzieć Firepeeper i innym którzy mogą mieć takie myśli w głowie.
Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. [Mt 28, 20]

Ruta
Posty: 2186
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Ruta » 18 sty 2022, 9:18

Nowiutka pisze:
18 sty 2022, 6:20
Lawendowa pisze:
17 sty 2022, 20:38
Nowiutka, Firepeeper - czytając Was zastanowiło mnie, czy coś się u którejś z Was zmieniło i mężowie wnieśli pozew o rozwód, albo któraś z Was? Jeśli nie, to czemu mają służyć takie teoretyczne rozważania? Skupianie się na czymś co może nigdy nie nastąpić odciąga od tego co jest tutaj i teraz. Takie rozważania i skupianie się na rozwodzie nie wnosi nic dobrego, jest bardzo niszczące. Po co się tak ranić?
Nie będę teraz wnikać w moje sprawy.
Wątek dotyczy niespójności postawy, wyjaśnienie "how to" z tym rozwodem było dla mnie naturalną rzeczą, na jakiej zasadzie można zadziałać z miłością lub przeciw miłości. Jak ktoś chce zadziałać z miłością to raczej nie poprzez przerzucanie się winą, w ten sposób się nie obroni przed rozwodem a będą kolejne rany. Efektem będzie orzeczenie raczej o winie obojga lub "uwolnienie" oskarżającej poprzez rozwód (niech się z nim już nie męczy).
Pytanie Firepeeper odniosłam raczej do ogółu - wszak są też inni niekoniecznie zarejestrowani przeglądający te forum, chcialąm odpowiedzieć Firepeeper i innym którzy mogą mieć takie myśli w głowie.
Nie zgodziłam się na rozwód, ale o nic męża w procesie nie oskarżyłam.
Kocham mojego męża. Jestem przekonana, że sami nie jesteśmy w stanie podnieść naszego małżeństwa i naszej relacji uzdrowić, ale mocno wierzę, że jest to w mocy Bożej. Wierzę też, że uzdrowienie każdego małżeństwa i przywrócenie jedności małżonków jest wolą Boga. Mam też w sobie potrzebę dotrzymania danego mężowi słowa, bo dałam je przed Bogiem szczerze, z miłości z zamiarem dotrzymania do końca życia, także wtedy, gdy będzie trudno. Nasz kryzys jest ogromny, każde z nas ma swoje trudności i problemy, to przełożyło się na duży kryzys naszej relacji. Nadal wierzę, że Bóg może nas z tych kryzysów wyprowadzić. To są powody dla których ja wewnętrznie na rozwód się nie godzę, nie uważam go za dobre rozwiązanie. I nie chciałam na sali sądowej zaprzeczać sobie, swoim przekonaniom, uczuciom, wierze.

Procesowo może i taka postawa wygląda słabo, ale myślę, że nie warto wygrywać procesu kosztem relacji. Zdecydowałam się ograniczyć do mówienia o swoich uczuciach i postawie, wierze, a wynik zostawić sądowi.
Nie wyklucza to złożenia apelacji, gdy są podstawy do jej złożenia. Nie zależy mi na tym, by nie doszło do rozwodu "za wszelką cenę", ale by nie doszło do rozwodu za moim przyzwoleniem.

jacek-sychar
Posty: 6621
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: jacek-sychar » 18 sty 2022, 10:07

Lawendowa pisze:
17 sty 2022, 20:38
Nowiutka, Firepeeper - czytając Was zastanowiło mnie, czy coś się u którejś z Was zmieniło i mężowie wnieśli pozew o rozwód, albo któraś z Was? Jeśli nie, to czemu mają służyć takie teoretyczne rozważania? Skupianie się na czymś co może nigdy nie nastąpić odciąga od tego co jest tutaj i teraz. Takie rozważania i skupianie się na rozwodzie nie wnosi nic dobrego, jest bardzo niszczące. Po co się tak ranić?
Przepraszam bardzo, ale czy to nie jest wątek dyskusyjny?
Dlatego właśnie są tutaj rozważania teoretyczne, no i oczywiście świadectwa osób, które w różny sposób przeszli przez rozwód.
Uważam, że wątek jest bardzo potrzebny, bo pozwala sobie wyrobić zdanie lub chociaż dowiedzieć się, jakie są możliwości w obliczu rozwodu.
Jeżeli ktoś jest na naszym forum, to raczej znaczy, że jest w sytuacji kryzysowej. A od sytuacji kryzysowej często już tylko mały kroczek do rozwodu.
Nie trzeba teraz oczywiście pisać od razu scenariuszy, jak człowiek się zachowa, ale warto wiedzieć.
Czemu zdecydowana większość z nas jest tutaj? Bo czegoś wcześniej nie wiedzieliśmy.

Nie deprecjonujmy wzajemnie swoich postaw. To, że coś mi nie podoba, albo inaczej coś widzę, nie znaczy od razu, że muszę to krytykować i pokazywać, że moje jest lepsze lub ważniejsze.
A z przykrością muszę stwierdzić, że tak odbieram część postów. Pisane ex cathedra z pozycji jedynie słusznej racji.

Firekeeper
Posty: 360
Rejestracja: 24 maja 2021, 19:46
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Firekeeper » 18 sty 2022, 12:19

Ja dalej ponawiam pytanie, czy zasadne moralnie jest będąc osobą teoretycznie niewinną, nie zgodzić się na rozwód i wszelkimi możliwymi sposobami do niego nie dopuszczać? Nie zgadzając się na rozwód bez orzekania o winie zgadzam się jednocześnie na ciężki przebieg rozwodu i zasadne jest zbierać wszelkie dowody na winę współmałżonka? Takie mam sprzeczne odczucia po czytaniu tego wątku więc wolę Lewandowa po prostu dopytać.

Ruta co do Twojej postawy nie mam wątpliwości. Dlatego, że Twój mąż jest uzależniony, wziął winę na siebie. Ty go nie oskarżałaś.

Monti
Posty: 1088
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Monti » 18 sty 2022, 13:43

Firekeeper pisze:
18 sty 2022, 12:19
Ja dalej ponawiam pytanie, czy zasadne moralnie jest będąc osobą teoretycznie niewinną, nie zgodzić się na rozwód i wszelkimi możliwymi sposobami do niego nie dopuszczać? Nie zgadzając się na rozwód bez orzekania o winie zgadzam się jednocześnie na ciężki przebieg rozwodu i zasadne jest zbierać wszelkie dowody na winę współmałżonka? Takie mam sprzeczne odczucia po czytaniu tego wątku więc wolę Lewandowa po prostu dopytać.

Ruta co do Twojej postawy nie mam wątpliwości. Dlatego, że Twój mąż jest uzależniony, wziął winę na siebie. Ty go nie oskarżałaś.
Nie wiem, czy jest sens rozważać takie problemy abstrakcyjnie. W konkretnych takich sytuacjach trzeba pytać Boga, siebie samego i ewentualnie konsultować z kimś rozsądnym.
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

Pantop
Posty: 2758
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Pantop » 18 sty 2022, 14:56

Firekeeper pisze:Ja dalej ponawiam pytanie, czy zasadne moralnie jest będąc osobą teoretycznie niewinną, nie zgodzić się na rozwód i wszelkimi możliwymi sposobami do niego nie dopuszczać? Nie zgadzając się na rozwód bez orzekania o winie zgadzam się jednocześnie na ciężki przebieg rozwodu i zasadne jest zbierać wszelkie dowody na winę współmałżonka? Takie mam sprzeczne odczucia po czytaniu tego wątku więc wolę Lewandowa po prostu dopytać.
Są trzy wyjścia:

-Pierwszy sposób
Zgodzić się od razu.

-Drugi sposób
Nie zgadzać się w ogóle, przy założeniu, że ostatnią rzeczą na Ziemi będzie moja zgoda na rozwód cywilny. Poświęcę temu całe życie, wynajmę dziesięć kancelarii prawniczych i zatrudnię dwudziestu detektywów, na końcu odwołam się do Sztrasburga a potem nieprawomyślnym sędziom (nie wyłączając stenotypistek) wytoczę za pomocą rzeczonych kancelarii długie, kosztowne a nade wszystko ciągnące się latami procesy z powództwa cywilnego.
Nie dość tego zasięgnę opinii na piśmie wszelkich autorytetów prawnych, duchowych, medialnych. sąsiadów i właściciela pralni z przeciwka by potwierdzili mą prawdomówność, szczerość i dobre intencje.
Już ja pokażę memu współmałżonkowi jaką należy obrać prawidłową postawę w obliczu zagrożenia rozwodem cywilnym.
Ma wiedzieć że go kocham a nadto poświadczę to swym determinizmem w obronie tego szczytnego ideału.
Wcześniej umrę niż nawet pomyślę o rezygnacji.
PRAWDA LUB ŚMIERĆ!!!

-Trzeci sposób
Znaleźć coś pośredniego pomiędzy pierwszym a drugim.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 11625
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Nirwanna » 18 sty 2022, 15:11

Ja poszłam właśnie w trzeci sposób ;-)
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

vertigo
Posty: 242
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: vertigo » 18 sty 2022, 15:22

Nirwanna pisze:
18 sty 2022, 15:11
Ja poszłam właśnie w trzeci sposób ;-)
To "zgodziłaś się, nie zgadzając", czy "nie zgodziłaś się, zgadzając"? ;)
Ludzie robią wszystko, aby siebie samych przekonać, że świat nie wygląda tak, jak wygląda naprawdę.

Firekeeper
Posty: 360
Rejestracja: 24 maja 2021, 19:46
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Firekeeper » 18 sty 2022, 15:54

Dzięki Pantop za obrazowe wyjaśnienie😊

Właśnie odebrałam czytając komentarze, że ten drugi sposób jest przyjęty w Sychar. Mniej więcej śledząc wątek dywan takie wrażenie moje było.

Pierwszy sposób nie widziałam jeszcze, żeby ktoś takie rozwiązanie w ogóle zasugerował w Sychar. Więc przyjęłam, że jest niezgodne.

A trzecie to takie właśnie pomiędzy. Wątek Ruty mi pasuje do tego trzeciego rozwiązania.

Ja miałam takie etapy, że najpierw chciałam rozwodu z wyłącznej winy męża, potem chciałam rozwodu za porozumieniem stron. Całe szczęście odechciało mi się rozwodów w ogóle. I mam nadzieję, że tak zostanie.

Ruta
Posty: 2186
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Ruta » 18 sty 2022, 17:05

Firekeeper pisze:
18 sty 2022, 12:19
Ja dalej ponawiam pytanie, czy zasadne moralnie jest będąc osobą teoretycznie niewinną, nie zgodzić się na rozwód i wszelkimi możliwymi sposobami do niego nie dopuszczać? Nie zgadzając się na rozwód bez orzekania o winie zgadzam się jednocześnie na ciężki przebieg rozwodu i zasadne jest zbierać wszelkie dowody na winę współmałżonka? Takie mam sprzeczne odczucia po czytaniu tego wątku więc wolę Lewandowa po prostu dopytać.

Ruta co do Twojej postawy nie mam wątpliwości. Dlatego, że Twój mąż jest uzależniony, wziął winę na siebie. Ty go nie oskarżałaś.
Właśnie przed takim dylematem, o którym piszesz stanęłam w swoim życiu. Mój mąż złożył wniosek o rozwód za obopólną zgodą. Ja nie wyraziłam zgody. Wobec tego pełnomocniczka mojego męża wniosła o orzeczenie rozwodu z mojej wyłącznej winy. W tej sytuacji, gdybym chciała wygrać proces i nie dopuścić do orzeczenia rozwodu, mogłam wytoczyć ciężkie działa i wykazać wyłączną winę męża. W naszej sytuacji nie było to trudne, nałogi, zerwanie terapii, wyprowadzka do kochanki, każdej tej rzeczy mogłam łatwo dowieść. Jednak zdecydowałam, że tego nie zrobię.

W postawie miłości i wierności tak jak ją rozumiem nie chodzi tylko o to, by nie godzić się na rozwód. W mojej ocenie, jeśli kocham (także gdy kocham postawą, a nie uczuciem), to nie tylko nie godzę się na rozwód, ale także na żadne inne zachowanie, które godzi w jedność małżeńską i zaprzecza miłości. Jak mogłabym mówić, że kocham męża i równocześnie upokarzać go publicznie przed sądem, wyciągać jego sprawy, zbierać haki, dowody. Byłoby to przeciwko mojemu mężowi, a więc przeciwko mojej miłości. I w mojej ocenie, byłoby to łamaniem przysięgi jaką mężowi złożyłam i której z serca chcę dotrzymać.

Co do postawy mojego męża, sądzę że przynajmniej po części wynikała z mojej postawy. Mąż zwolnił pełnomocniczkę, nie złożył żadnego pisma, a na kolejnej rozprawie oficjalnie zmienił stanowisko, wnosząc już nie o rozwód z mojej, ale ze swojej winy. I przy tym stanowisku do końca sprawy pozostał.

To było dla mnie trudne, wystawić się na ciosy, powiedzieć kocham cię i nie będę z tobą walczyć, cokolwiek zrobisz. Sporo mnie to kosztowało własnej wewnętrznej walki, pokonania siebie i przekroczenia miotających mną uczuć: złości, żalu, zranienia i bardzo silnego u mnie instynktu, który na atak każe odpowiadać atakiem, a na odrzucenie agresją. Dużo pracy nad wybaczeniem.

Drugim trudem było pozostać w zgodzie ze sobą i nie ulec presji. Zanim mój mąż złagodniał i przyjął pokojową postawę, był bardzo agresywny i przemocą naciskał na mnie i na to, bym wyraziła zgodę na rozwód. I trwało to tak długo, dokąd nie nauczyłam się efektywnie bronić. Czyli długo.

Więc moja odpowiedź, na bazie moich doświadczeń brzmi: lepiej nie dać się wkręcić w maszynę rozwodową. Niezależnie od wszystkich trudności, jakie przeszłam, po zakończeniu tego etapu procesu byliśmy w stanie spędzić razem popołudnie już w dniu rozprawy, zaraz potem spędzić razem święta, współpracować, móc na siebie nawzajem spojrzeć. To o wiele więcej warte, niż wywalczenie tego, by sąd nie orzekł rozwodu. Dla mnie jest ważne, że ja się do tego orzeczenia nie przyłożyłam.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 11625
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niezgoda na rozwód - niespójności postawy

Post autor: Nirwanna » 18 sty 2022, 18:34

vertigo pisze:
18 sty 2022, 15:22
Nirwanna pisze:
18 sty 2022, 15:11
Ja poszłam właśnie w trzeci sposób ;-)
To "zgodziłaś się, nie zgadzając", czy "nie zgodziłaś się, zgadzając"? ;)
Nie zgodziłam się nie zgadzając się ;-) Czyli starałam się zachować spójność - zgodnie z tytułem wątku.

Początek był podobny jak u Ruty. Mąż złożył pozew o rozwód bez orzekania o winie, za porozumieniem stron. Ja się nie zgodziłam, bo twierdziłam, że rozwód nam nie jest potrzebny, a małżeństwo jest do uratowania. Mąż wniósł o orzekanie winy - mojej. Jego świadkowie próbowali pokazać, że jestem be. Moi świadkowie twierdzili, że byliśmy dobrym małżeństwem i możemy takim dalej być.
Sąd ostatecznie orzekł rozwód z orzeczeniem winy. Winą obarczył wyłącznie męża. Bo każde z nas przedstawiło fakty i ich chronologię. Mąż twierdził, że w kolejnym związku znalazł się po mojej wyprowadzce. Ja twierdziłam, że kolejny związek męża był przyczyną mojej wyprowadzki. Sąd uwierzył mi, chyba spójniej gadałam ;-) I orzekł, że winny jest mąż, ale jednocześnie mimo że ja jako strona niewinna się nie zgadzam - że rozwód należy orzec ze względu na zasady współżycia społecznego "bo mąż jest w innym związku, deklaruje że do pani nie wróci, a doświadczenie życiowe sądu potwierdza, że tak będzie". Inaczej mówiąc - sąd klepnął prawnie to, po ludzku już się zadziało, czyli uporządkował prawnie stan faktyczny.
Ja z kolei mam spójność z wyznawanymi wartościami, że nie klepnęłam sądowi ani mężowi zgody na to. Odpowiedzialność leży wyłącznie po ich stronie.
Ale też mam spokój i brak poczucia winy, bo męża o nic nie oskarżałam i żadnych brudów w sądzie nie prałam.

Pavel często powtarza, że "nie da się kłócić w pojedynkę". Podobnie z owymi brudami - jak ich nie chcesz prać w sądzie, to ich nie wnosisz. Proste.
Niezgoda na rozwód, aby być spójnym z wyznawanymi wartościami - tak, to moje.
Niezgoda na rozwód "bo tak", i to na dokładkę tak jak Pantop opisał - to nie moje.

Dorzucę jeszcze zasadę z KKK, że "cel nie uświęca środków". Inaczej mówiąc, jeśli niezgodę na rozwód przeprowadzam czynami moralnie nagannymi - to grzeszę, niezależnie od dobrej intencji powstrzymania rozwodu.
Poczytać można o tym w Dziale III KKK: http://www.kerygma.pl/katechizm-kkk/kkk ... -1749-1775
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość