Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 11 lut 2019, 22:52

https://brewiarz.pl/ii_19/1102p/czyt.php3
Rdz 1, 1-19
Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.
Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. Bóg, widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą.
I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy.
A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj oddzieli ono jedne wody od drugich!» Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, Bóg nazwał to sklepienie niebem.
I tak upłynął wieczór i poranek – dzień drugi.
A potem Bóg rzekł: «Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!» A gdy tak się stało, Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg, widząc, że były dobre, rzekł: «Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona». I tak się stało. Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek – dzień trzeci.
A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I tak się stało. Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek – dzień czwarty.
Ps 104 (103), 1-2a. 5-6. 10 i 12. 24 i 35c
Błogosław, duszo moja, Pana, *
Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki!
Odziany w majestat i piękno, *
światłem okryty jak płaszczem.
Umocniłeś fundamenty ziemi, *
nie zachwieje się na wieki wieków.
Jak szatą okryłeś ją Wielką Głębią, *
ponad górami stanęły wody.
Ty zdroje kierujesz do strumieni, *
które pośród gór się sączą.
Nad nimi mieszka ptactwo niebieskie *
i śpiewa pośród gałęzi.
Jak liczne są dzieła Twoje, Panie! *
Ty wszystko mądrze uczyniłeś,
ziemia jest pełna Twoich stworzeń. *
Błogosław, duszo moja, Pana.
Mk 6, 53-56
Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu.
Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.
Gdy czytałem rano jedną ze strof psalmu – Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki! Odziany w majestat i piękno, światłem okryty jak płaszczem – przeoczyłem jedną literę. Wyszło na to, że Bóg jest okryty światem, że to całe stworzenie okrywa Go jak płaszcz. Ta pomyłka ustawiła moje spojrzenie na wszystkie czytania. Oto Bóg stwarza świat jako piękną szatę dla Siebie, w niej się ukrywa, ona – a właściwie on, czyli świat – ma Jego kształty, jest po to, żebym łatwiej mi było dostrzec Jego piękno. Ta szata, czyli cały świat, jest Nim wypełniony; wypełniony życiem, ładem stwarzanym Jego słowem, przesycony dobrem.
Też świat jednocześnie nie jest Bogiem – jedynie Jego odbiciem. Nie jest doskonały. Jest w nim grzech, ból, śmierć i jej zapowiedź, choroba. Do tego ułomnego świata przychodzi źródło jego istnienia, sam Bóg. I wszędzie tam, gdzie się pojawia, przywraca ład, życie, zdrowie. Choćby tylko dotknęli frędzla Jego płaszcza. Bóg znów jest okryty płaszczem, tym razem dosłownie. I ten płaszcz, ten skrawek stworzenia okrywający Stwórcę, jest przesycony Jego mocą, życiem, które uzdrawia, przywraca ład stworzenia.
Jednak w tym psalmie było światło, a nie świat.
Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem. Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. Bóg, widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nią, pierwocinami swojego stworzenia, okrył się jak płaszczem. Na ten płaszcz nałożył resztę, cały majestat i piękno Swego dzieła.
Wszystko się zgadza, jest nawet jakoś subtelniejsze i głębsze. I pewnie bym tego nie dostrzegł, gdyby nie moja drobna pomyłka.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 13 lut 2019, 0:22

https://brewiarz.pl/ii_19/1202p/czyt.php3
Rdz 1, 20 – 2, 4a
Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!» Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg, widząc, że były dobre, pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody w morzach, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».
I tak upłynął wieczór i poranek – dzień piąty.
Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!» I stało się tak: Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre.
A wreszcie Bóg rzekł: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem podniebnym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.
Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad ptactem podniebnym, nad rybami morskimi i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa podniebnego, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I tak się stało. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek – dzień szósty.
W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz wszystkie zastępy jej stworzeń. A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał, stwarzając.
Oto są dzieje początków po stworzeniu nieba i ziemi.
Ps 8, 4-5. 6-7. 8-9
Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło palców Twoich, *
na księżyc i gwiazdy, które Ty utwierdziłeś:
Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, *
czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?
Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów, *
uwieńczyłeś go czcią i chwałą.
Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich, *
wszystko złożyłeś pod jego stopy:
Owce i bydło wszelakie *
i dzikie zwierzęta,
ptaki niebieskie i ryby morskie, *
wszystko, co szlaki mórz przemierza.
Mk 7, 1-13
U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.
Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?»
Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie».
I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, oraz: „Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie».
Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło palców Twoich, na księżyc i gwiazdy, które Ty utwierdziłeś: kim jestem, że o mnie pamiętasz, kim jestem, że troszczysz się o mnie?
Kim jestem, że dla mnie stworzyłeś ten cudowny świat, wielki, groźny, nieogarniony, piękny? Że złożyłeś go pod moje stopy?
Stworzenie było aktem zastąpienia chaosu ładem, nadaniem praw. Cały akt stworzenia, a szczególnie ustanowienie praw rządzących światem, zostało dokonane dla człowieka. Słowo Boże i wszystkie zawarte w nim przykazania są dla mnie, dla mojego dobra.
Nie wiem, dlaczego Jezus tak zdyskredytował mycie rąk przed jedzeniem i delikatne pytanie faryzeuszy na ten temat. Może ono jednak nie było delikatne, może to było ostre oskarżenie pod adresem apostołów. A przykazanie Bóg dał po to, żeby człowiek z niego korzystał dla swojego dobra, a nie po to, aby było pretekstem do pogardy czy nienawiści. Podany dalej przez Jezusa przykład jest już jednoznaczny: nie wolno zmieniać Bożego nakazu opieki nad rodzicami, żeby pozyskać trochę kasy dla świątyni.
Nierozerwalność małżeństwa nie jest ciężarem nałożonym na człowieka, lecz darem dla niego. Przestrogą, żebym robił krzywdy sobie i innym. Droga za tym Słowem bywa bolesna, bardzo trudna. Widać takiego daru potrzebuję.
Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło palców Twoich, na księżyc i gwiazdy, które Ty utwierdziłeś – czuję, że mnie kochasz Boże, że to wszystko jest niepojętym darem dla mnie. Cały wszechświat. Każde twoje Słowo.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 13 lut 2019, 9:48

https://brewiarz.pl/ii_19/1302p/czyt.php3
Rdz 2, 4b-9. 15-17
Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię, bo nie było człowieka, który by uprawiał ziemię, a nurt wody wypływał z ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby.
Wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.
A zasadziwszy ogród w Edenie na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.
Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. A tak przykazał Pan Bóg człowiekowi: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać do woli, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz».
Ps 104 (103), 1-2a. 27-28. 29b-30
Błogosław, duszo moja, Pana, *
Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki!
Odziany w majestat i piękno, *
światłem okryty jak płaszczem.
Wszystko czeka na Ciebie, *
byś dał im pokarm we właściwym czasie.
Gdy im dajesz, zbierają, *
gdy otwierasz swą rękę, sycą się Twym dobrem.
Kiedy odbierasz im oddech, marnieją *
i w proch się obracają.
Stwarzasz je, napełniając swym Duchem, *
i odnawiasz oblicze ziemi.
Mk 7, 14-23
Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!»
Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.
I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».
Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Tu jest dla mnie wszystko jasne. Wyjaśnienie, jakie Jezus podaje uczniom – już nie. Z jednej strony jest wchodząca do ciała materia – jedzenie, które przechodzi przez układ pokarmowy i jest wydalane. Z drugiej rzeczywistość duchowa, która wychodzi z serca. Dwie zupełnie różne, nieporównywalne płaszczyzny. Próbując to jakoś zestawić widzę dwie ścieżki, które nie są sprzeczne i raczej się nawzajem uzupełniają.
Pierwsza to taka, że materia nie może uczynić człowieka nieczystym. Jezus mówi o czystości duszy, a tej nie może zbrukać żadne fizyczne błoto czy niestrawny posiłek. Nie narusza czystości także materia wychodząca z ciała, choć część z niej, akurat tę, o której mówi Jezus, nazywamy nie bez przyczyny nieczystościami. Warto pamiętać, że nie tylko w czasach Jezusa, ale przez wiele wieków później uważano właśnie wypływ substancji z ciała za źródło nieczystości człowieka – szczególnie upływ krwi. Echa tego można spotkać i dzisiaj: spotkałem się z poglądem, że przypadkowe spożycie poczęstunku oferowanego przez wyznawców Hare Kryszna albo fizyczny kontakt z amuletem o określonym kształcie powoduje szkody duchowe. Dla mnie słowa Jezusa przeczą jednoznacznie takim pomysłom. Oczywiście czym innym jest świadome, celowe przyjmowanie takiego posiłku czy noszenie amuletu.
Tu dochodzimy do drugiej ze wspomnianych ścieżek. Noszenie symboli Złego czyni mnie nieczystym, bo to jest decyzja, którą podjąłem w sercu. Moja zgoda na zło wychodzi w ten sposób ze mnie. Nie może natomiast tego dokonać ktoś z zewnątrz pokazując mi taki przedmiot. Nie może mnie oblepić cudzy grzech, jeśli ja się na niego nie zgodzę, nie przyjmę go dobrowolnie do siebie. Jeśli ktoś podstępnie wciągnie mnie w jakiś przekręt, to jego podstęp nie odbiera mi łaski – co najwyżej moja głupota, która pozwoliła na tę sytuację. Cudzołóstwo współmałżonka nie plami w żaden sposób drugiej strony, trwającej w czystości. Oglądanie pornografii zanieczyszcza duszę nie dlatego, że istnieją te obrazy, tylko dlatego że ktoś się nimi karmi, taką decyzję podejmuje w sercu.
Kolejną barierą w przyjęciu słów Jezusa jest dla mnie samo pojęcie nieczystości: jak rozumieć to, że człowiek staje się nieczysty. Moja głupota, której doświadczam często, czyni mnie nieczystym? Na czym to polega? Ciekawą drogą przybliżającą tę zagadkę są dwa pozostałe czytania.
Boże, Ty nie tylko stworzyłeś świat, ale też nieustannie go odnawiasz, podtrzymujesz w istnieniu. Wszystko czeka na Ciebie, byś dał im – byś dał nam! - pokarm we właściwym czasie. Gdy nam dajesz, sycimy się Twym dobrem. Kiedy odbierasz nam oddech, marniejemy i w proch się obracamy. Nieustannie nas stwarzasz, napełniając swym Duchem, sycisz nas Twym dobrem, odnawiasz nasze życie.
Bóg zaoferował człowiekowi pełnię tego daru i jednocześnie dał wybór. W rajskim ogrodzie rosło drzewo poznania dobra i zła. W zasięgu ręki wisiał owoc zła, grzech. Możemy go skosztować – zgrzeszyć. Bóg przestrzega, że to poznanie zła, zakosztowanie go, przynosi śmierć.
Bóg jest w we mnie i nieustannie odnawia we mnie życie, syci mnie swym dobrem. Pozwala mi jednak ten dar odrzucić. Wybrać grzech. Postanowić, że zamiast Jego dobra, wyjdzie ze mnie zło. Nie pozwolić mu działać, zatkać źródło łaski. On daje mi mądrość, składa ją w głębi serca, a ja mogę wybrać głupotę. On mi kładzie pokorę, a ja mogę wejść w pychę. On podsuwa dobre myśli, ja mogę wybrać złe. On mnie obdarza czystością, ja mogę wejść w nierząd i cudzołóstwo. Bóg jest odziany w majestat i piękno – Bóg, który mieszka we mnie – On jest światłem okryty jak płaszczem. Chce, żebym świecił Jego czystym blaskiem. A ja mogę tę czystość odrzucić, zakryć to źródło światła, dobra, życia i wybrać przeciwieństwo, wypuścić z serca grzech, stać się nieczystym, okryć się plamą ciemności. Śmierci.

Monti
Posty: 444
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Monti » 13 lut 2019, 11:03

Czasami osoby znajdujące się w fazie ostrego kryzysu małżeńskiego tłumaczą swoje wybuchy złości czy agresję wyzywającym zachowaniem współmałżonka. Dzisiejszy fragment Ewangelii obnaża bezpodstawność takiego rozumowania. Prawda jest taka, że każdy z nas ponosi odpowiedzialność za swoje działanie. I choć zachowanie drugiej osoby może sprzyjać grzechowi, sam grzech ma swoją przyczynę w naszym wewnętrznym nieuporządkowaniu czy niedojrzałości.
Obyśmy mieli taką dojrzałość, by umieć mądrze reagować na doznawaną krzywdę.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 14 lut 2019, 23:37

Monti - bardzo mi się podoba Twój komentarz. Ja teoretyzowałem i tworzyłem misterne konstrukcje, a Ty przyłożyłeś to po prostu do życia.
https://brewiarz.pl/ii_19/1402p/czyt.php3
Dz 13, 46-49
Paweł i Barnaba powiedzieli do Żydów: «Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: „Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”».
Poganie, słysząc to, radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju.
Ps 117 (116), 1-2
Chwalcie Pana, wszystkie narody, *
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska, *
a wierność Pana trwa na wieki.
Łk 10, 1-9
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!” Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was.
W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę.
Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”».
My, jako Kościół, jesteśmy nowym narodem wybranym. To do nas przede wszystkim Bóg kieruje swoje słowo. Do nas posyła swoich apostołów. Czujemy się bezpieczni, pewni z racji okrycia kokonem Kościoła. Więcej – jesteśmy częścią wielkiej i ważnej wspólnoty, Sycharu. Trwamy w wierności wbrew światu. Jak Żydzi w czasach apostolskich. Czy będąc tak blisko Źródła potrafimy zawsze być czujni i otwarci?
Czy pokój, który przynoszą nam uczniowie Chrystusa, zostanie w nas, czy wróci do nich?
I druga myśl – jak prostą misję zleca Jezus swoim uczniom, w tym także mi. Nie bierz ze sobą niczego własnego. Zanieś pokój. Uzdrawiaj chorych – pomagaj tak, jak umiesz. I mów po prostu, że przybliżyło się do was królestwo Boże.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 15 lut 2019, 10:02

https://brewiarz.pl/ii_19/1502p/czyt.php3
Rdz 3, 1-8
Wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: «Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?»
Niewiasta odpowiedziała wężowi: «Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli». Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».
Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią, a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski.
Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie w porze powiewu wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu.
Ps 32 (31), 1b-2. 5. 6-7
Szczęśliwy człowiek, †
któremu nieprawość została odpuszczona, *
a jego grzech zapomniany.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy, *
a w jego duszy nie kryje się podstęp.
Grzech wyznałem Tobie *
i nie skryłem mej winy.
Rzekłem: «Wyznaję mą nieprawość Panu», *
a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu.
Do Ciebie więc modlić się będzie każdy wierny, †
gdy znajdzie się w potrzebie. *
Choćby nawet wezbrały wody, fale go nie dosięgną.
Ty jesteś moją ucieczką, †
wyrwiesz mnie z ucisku *
i dasz mi radość mego ocalenia.
Mk 7, 31-37
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu.
Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić.
Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę».
Motyw Adama chowającego się w krzakach i wezwanie mężczyzny, żeby wreszcie z nich wyszedł, słyszałem już wiele razy. A Ewa też tam była. Czy była tam z nim? Czy on był z nią?
Grzech pierworodny rozgrywa się w relacji. Tej między Bogiem a człowiekiem, ale także tej między ludźmi. I to nie jakiejś, ale tej najbliższej z możliwych: między mężem a żoną, którzy stanowią jedno ciało. Skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią, a on zjadł.
Przestali patrzeć na siebie tak, jakby byli jednym ciałem. Natychmiast skryli intymność swego ciała przed tym drugim, dotąd najbliższym człowiekiem. I uciekli.
To na pewno jest obraz każdego grzechu, ale jeden bije aż po oczach: cudzołóstwo. Bóg daje kochającym się ludziom cudowny ogród, żeby go doglądali i żeby jedli wszystkie jego owoce, sycące ich jedno ciało i dające rozkosz zmysłom. Stał przed nimi otworem cały ogród, ogromny i niemożliwy do poznania w całości, o niewyczerpanym bogactwie, ogród, gdzie nie brakowało niczego. I było tylko jedno drzewo i jedno ostrzeżenie: jeśli skosztujesz zła, stracisz to życie, które masz – stracicie je oboje! Szatan przychodzi z kłamstwem: Bóg zna zło, skosztował go, karmi się nim i okłamuje was, że jest inaczej, ten owoc jest równie dobry, jak pozostałe, nawet lepszy, bo wyjdziesz ze swoich ograniczeń, sam będziesz jak Bóg.
Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy – wtedy uwierzyła w to kłamstwo. Przestała widzieć prawdę. Zmysły, które miały ją otwierać na prawdę, zaczęły ją karmić kłamstwem. Stała się w istocie ślepa. Sięgnęła po owoc i kolejne zmysły też uwierzyły kłamstwu. I dała ten owoc mężowi. Znajdź sobie kogoś, ułóż sobie życie. A on zjadł.
I oboje zobaczyli, że są nadzy. Że nie mają nic. Mieli cudowny ogród, który był ich domem, bezpiecznym i pełnym szczęścia. Takim, po którym w porze powiewu wiatru przechadza się Bóg, w którym On przenika chwile rozkoszy. I zostali z niczym. Serca wypełnia lęk. Uciekają przed Tym, który może ich uratować. Nie chcą Go spotkać, nie chcą Go widzieć, nie chcą Go słyszeć, nie chcą Go doświadczyć. Stają się głusi i ślepi. I niemi. Uciekają przed sobą. Oplatają się gałęziami, żeby nikt nie zobaczył ich intymności, zakrywają swój grzech przed samymi sobą, ale to nie pomaga – i tak uciekają głębiej i dalej.
Owocu tego drzewa mieli nawet nie dotykać, ich zmysły miały trzymać się od niego z daleka, a oni je zjedli, wpuścili do swego wnętrza, zaczęli się nim karmić, zachłysnęli się nim, uwierzyli w jego smak i w jego rozkosz, on zaczął wypełniać ich dusze, wypełniać je trucizną i uzależniać od siebie.
Głuchy i niemy człowiek nie był w stanie nawet sam przyjść do Jezusa. Nawet prosić. Grzesznik chowa się przed Bogiem, zamyka swoje uszy i nie chce do Niego mówić. Mimo to Bóg staje przed nim i pyta: gdzie jesteś? A on może zrobić tylko jedno: wyznać swą nieprawość Panu, odrzucić podstęp i kłamstwo wszczepione w jego duszę przez Złego i stanąć w prawdzie. Wtedy Jezus bierze ten grzech, zabiera śmiertelny jad i przywraca życie, przywraca człowieczeństwo. Staje bardzo blisko: wkłada palce do moich uszu i śliną dotyka mojego języka. W takiej relacji z Nim, przekraczającej granice intymności, jest ocalenie, jest zbawienie. Bardzo mocno to do mnie dotarło, gdy czułem Jego Ciało na swoim języku, a w uszach brzmiało wciąż Jego Słowo. To słowo.
To drzewo poznania dobra i zła to moja wolność. W tej wolności mogę uwierzyć w kłamstwo, sięgnąć po zło i nim się karmić, mogę je dać innym, także najbliższym – i mogę je od nich wziąć. Jednak to samo drzewo daje mi wolność, żeby tego wszystkiego nie robić. Mogę odrzucić kłamstwo, mogę nawet nie dotykać zła i jego owocu, mogę go nie dawać innym i nie przyjmować od innych. Mogę stać się oparciem dla ukochanego człowieka w czasie największej próby i z miłości powiedzieć – nie. Nie chcę tego owocu.

Pantop
Posty: 1559
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 15 lut 2019, 17:53

Głuchoniemy
Biedak - nie mówi, gdyby chociaż słyszał..
- Patrzcie, patrzcie! - Jezus bierze go na stronę!
- Coś mu tam robi, przy języku, o i przy uszach palcami!
- Tak zrobił to! CUD!!

Stoję w tym tłumie i obserwuję scenę.
Wracam do siebie i rozmyślam nad tym co ujrzałem.
Krótki rachunek - jak wykorzystuję swój głos i słuch.
Bieda :oops:

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 16 lut 2019, 14:22

Też złapałem się ostatnio na tym, że tak zagadałem się stojąc przed Nim, że słowa straciły swoją wagę i nie byłem w stanie nic usłyszeć.
https://brewiarz.pl/ii_19/1602p/czyt.php3
Rdz 3, 9-24
Pan Bóg zawołał Adama i zapytał go: «Gdzie jesteś?»
On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się».
Rzekł Bóg: «Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?»
Mężczyzna odpowiedział: «Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem».
Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: «Dlaczego to uczyniłaś?»
Niewiasta odpowiedziała: «Wąż mnie zwiódł i zjadłam».
Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: «Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę».
Do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą».
Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: «Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem, mówiąc: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał z niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!»
Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących.
Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich. Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się jak jeden z Nas: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki».
Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden, aby uprawiał tę ziemię, z której został wzięty. Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił na wschód od ogrodu Eden cherubów i miecz z połyskującym ostrzem, aby strzec drogi do drzewa życia.
Ps 90 (89), 2 i 4. 5-6. 12-13
Zanim narodziły się góry, †
nim powstał świat i ziemia, *
od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach †
jest jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.
Porywasz ich, stają się niby sen poranny, *
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca, *
wieczorem więdnie i usycha.
Naucz nas liczyć dni nasze, *
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał? *
Bądź litościwy dla sług Twoich!
Mk 8, 1-10
W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: «Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka».
Odpowiedzieli uczniowie: «Jakże tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?»
Zapytał ich: «Ile macie chlebów?»
Odpowiedzieli: «Siedem».
I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo, i polecił je rozdać.
Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił.
Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty.
Psalmista mocno przeciwstawia czas ludzki – Bożemu. On jest stały, wieczny, nie ma początku ani końca, nie podlega upływowi czasu, jest poza nim, a raczej ponad nim. To on panuje nad czasem, rozumie go, włada nim.
Człowiek przeciwnie: przemijanie jest istotą jego egzystencji na tym świecie, każda chwila zbliża go do końca, ale on sam nie może biegu czasu ani przyspieszyć, ani opóźnić. Więcej: sam z siebie nie potrafi nawet czasu pojąć, nauczyć się liczyć go, dostosować się do jego rytmu, żyć zgodnie z nim.
To nie był pierwotny stan człowieka. Owoce drzewa życia w raju nie były zakazane. Czas nie płynął, śmierć nie zbliżała się nieuchronnie ku człowiekowi, nie przenikała swą zapowiedzią każdej jego chwili – bo nie było chwili, tylko jeden, trwający Boży czas, Boży moment. Człowiek sam uruchomił zegar wbrew ostrzeżeniu Stwórcy, uwiedziony kłamstwem, że tak się nie stanie. Tak ruszyła przenikająca cały świat zasada przemijania, droga ku śmierci, nieuchronna w swym końcu i nieubłagana w swym tempie, odmierzająca czas bólu i trudu. Życie stało się wysiłkiem, nieustannym zmaganiem, w którym człowiekowi brak sił. Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał? Bądź litościwy dla sług Twoich!
Bóg słyszy to wołanie. Nie patrzy obojętnie z nieba, ze swej niedostępności (aż mi się układa nowe słowo: niebostępność...). Doskonale widzi nasz trud, zmaganie, niedostatek sił. Wie, że jesteśmy zdani na Jego pomoc i karmi wszystkich w swoim czasie. Jezus widzi, że towarzyszący mu tłum jest trzy dni w drodze, ma świadomość tego, co może czekać słabszych bez Jego interwencji. To on zwraca uwagę uczniów na upływ czasu i jego konsekwencje. I łamie prawa natury, żeby przyjść im z pomocą.
Nie mam wpływu na czas. Ani na czas bólu, ani radości. Mogę jedynie prosić Pana o mądrość liczenia moich dni. Przyjęcia każdego z nich w całej pełni, jako zadania i daru. Pogodzenia się jego rytmem, akceptacji wtedy, gdy każda godzina zdaje się być ciężarem nie do zniesienia i zgody na ulotność tej chwili, którą chciałbym zatrzymać.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 17 lut 2019, 23:46

Dziś po raz pierwszy prowadziłem liturgię Słowa dla dzieci w naszej kaplicy. Po kolekcie przeszliśmy do salki obok - około 20 dzieci od ok. 3 do ok. 10 lat, niektóre z rodzicami. Wróciliśmy w trakcie przygotowywania darów. Konspekt tej rozmowy, który wklejam niżej, wcześniej zatwierdził rektor kaplicy, który powierzył mi to zadanie. Pierwsze reakcje, jakie słyszałem po mszy św., były pozytywne.
Najtrudniejsze były emocje. Fakt, że to działo się wewnątrz liturgii, jakby przenosił mnie w jakiś inny wymiar. W dodatku tego dzieciaki, te buzie, te wpatrzone oczy. I to Słowo o błogosławieństwie w ubóstwie, głodzie, płaczu, odrzuceniu. Co chwila głos wiązł mi gardle, zaczynało brakować tchu, wilgotniały oczy. Jakoś dotrwałem do końca, nie wiem, na ile to było widoczne.
Dziś dzielę się z Wami tym samym, co przekazywałem dzieciom. Mam nadzieję, że pod tą prostą formą znajdziecie coś dla siebie. Te rozważania mam stale przygotowywać z pewnym wyprzedzeniem, żeby ks. rektor miał możliwość ich weryfikacji. Chętnie wstawiałbym je tutaj już w sobotę koło południa, może i Wy mi coś podpowiecie?
https://brewiarz.pl/ii_19/1702/czyt.php3
Dzisiejsze czytania przynoszą zagadkę, a nawet coś więcej: tajemnicę. Każde z nich odsłania jakąś jej część i zarazem każde kolejne jest coraz bardziej tajemnicze.
Jr 17, 5-8
Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza
Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, gdy nadejdzie upał, bo zachowa zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców.
Oto słowo Boże

Nie będziemy dzisiaj śpiewać psalmu z dwóch powodów. Po pierwsze ja nie umiem ich śpiewać, a jeszcze się nie znamy i nie wiem, kto mógłby mi pomóc. Po drugie treść tego psalmu jest powtórzeniem pierwszego czytania: zawiera obraz człowieka, który upodobał sobie Słowo Boże i nad nim rozmyśla - On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a wszystko, co czyni, jest udane.
Powiedzcie, jaki jest człowiek, porównany tu do drzewa nad strumieniem?
Biedny czy bogaty?
Głodny czy najedzony?
Płacze czy się śmieje?
Jest kochany i szanowany, otoczony przyjaciółmi, czy może odrzucony, samotny obrzucany wyzwiskami?
Moje pytania mogą się Wam wydawać dziwne, ale to, co powie nam za chwilę Pan Jezus, jest jeszcze bardziej zdumiewające.
Z listu św. Pawła przeczytamy jedno krótkie i proste zdanie, ale mówiące o niezwyklej Osobie i o niezwykłym zdarzeniu.
1 Kor 15, 12. 16-20
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych, co pomarli.
Oto słowo Boże

Są tu dwa powiązane ze sobą i trudne słowa: zmartwychwstanie i pierwociny. Jak wiecie, Pan Jezus umarł na krzyżu i został złożony w grobie. Był martwy – i wstał ponownie w pełni życia. Żaden martwy człowiek nigdy wcześniej tego nie dokonał. Jezus nie był jednak jedynie pierwszy spośród nich. Słowo pierwociny oznacza, że oni wszyscy są w jakiś sposób razem i Chrystus rozpoczął w ten sposób wstawanie z martwych ich wszystkich.
To trochę tak, jakby grupa wędrowców stanęła przed rwącą rzeką i chciała się przeprawić. Pierwszy spośród nich, przewiązany liną, przechodzi na drugą stronę. Tam przywiązuje tę linę na drugim brzegu i już wszyscy mają taką poręcz i jest im łatwiej się przeprawić. Podaję Wam taki przykład, bo sam niedawno tak się przeprawiałem.
Posłuchajmy teraz słów tego, który pierwszy przeprawił się na drugą stronę życia. Zanim odszedł do swego Ojca mówił do nas, ludzi, tak.
Łk 6, 17. 20-26
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie.
Oto słowo Pańskie

Błogosławiony to znaczy szczęśliwy; taki, który powinien cieszyć się i radować. Zadziwiające błogosławieństwa wypowiedział Pan Jezus!
Kto z Was, jak dorośnie, chce być biedny?
Kto chce lubi być głodny, tak bardzo bardzo głodny?
Kto chce płakać?
Kto cieszy się, gdy go inni znienawidzą, odepchną, wyzywają obraźliwymi słowami?
Kto potrafi być szczęśliwy z tego powodu?
A właśnie do tego zachęca nas Pan Jezus. Mówiłem Wam, że dziś czeka nas tajemnica.
To jednak nie koniec. Ta tajemnica jest jeszcze głębsza. Pamiętacie, jak się powodzi pobożnemu człowiekowi, o którym opowiada prorok Jeremiasz? On miał być ubogi, głodny, zapłakany, samotny i zwyzywany? Przecież nie.
Tu właśnie dotykamy tej największej tajemnicy. To jedno z najtrudniejszych pytań, jakie stoją przed uczniami Chrystusa. Zadawali je sobie najwięksi mędrcy, próbowali na nie odpowiedzieć i nikomu nigdy się to w pełni nie udało.
Jak to się dzieje, że Bóg jest wszechmocny, może wszystko, kocha nas, a mimo to spotykają nas ból i nieszczęścia? I takie małe przykrości na co dzień, i prawdziwe tragedie. Dlaczego nie możemy być wszyscy zawsze bogaci, najedzeni, roześmiani, szanowani, kochani? Skoro Bóg wszystko może? Dlaczego sam Pan Jezus musiał tak bardzo cierpieć i umrzeć na krzyżu?
Nie odpowiem Wam na to pytanie. Prawda, która jest odpowiedzią, jest ukryta w Bogu i nie możemy jej w pełni poznać. Możemy jedynie trochę się do niej przybliżyć. Wróćmy do dzisiejszych czytań.
Czy to drzewo, o którym opowiadał prorok Jeremiasz, było ochronione przed upałem i suszą?
[odpowiedzi dzieci]
nie obawia się, gdy nadejdzie upał, bo zachowa zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju
Ono nie było pod kloszem, w szklarni, to nie była doniczka na parapecie w ciepłym i bezpiecznym domu. Uczeń Chrystusa nie jest ochroniony przed bólem i trudnościami. On jedynie ma korzenie, które sięgają głęboko, tam, gdzie jest płynąca woda, czysta, w obfitości. Jeśli upał zabierze mu wodę, to on zaczerpnie nową. Jeśli wicher pozrywa mu liście, to wypuści nowe.
Jeżeli uczeń Chrystusa jest ubogi, to co bierze w posiadanie? Całe królestwo Boże! Całe niebo!
Jeżeli jest głodny? To będzie nasycony, nakarmiony do syta.
Jeżeli jest smutny? To otrzyma taką radość, że będzie się śmiać na głos.
Jeżeli go ludzie odrzucą, to jeszcze mocniej poczuje, jak bardzo Bóg go kocha.
Dzięki temu, że Chrystus zmartwychwstał, już uchylił swoim uczniom drzwi do nieba. Ten, kto kocha Jezusa, i doznaje biedy, głodu, smutku, odrzucenia, poniżenia może właśnie wtedy sięgnąć sercem do nieba i wziąć stamtąd od Pana Jezusa obfitość bogactwa, siły, radości, szacunku, miłości. Błogosławiony to ten, któremu Bóg uchyla już tu na ziemi drzwi do nieba.
Gdy przyjdzie taki czas, że będzie Ci czegoś bardzo brakować, że poczujesz wielki smutek, ból lub krzywdę, to przypomnij sobie błogosławieństwa Pana Jezusa. Poproś Go w tej chwili, żeby pozwolił Ci zaczerpnąć skarbów nie z tego świata, z nieba. Jego bogactwa, Jego radości, Jego miłości.
Tak można. Znam wiele osób, które tak zrobiły i Bóg spełnił ich prośbę. Ja sam też tego doświadczyłem. Nie wiem, dlaczego wszechmocny Bóg pozwala na cierpienie, ale wiem, że w tym cierpieniu jest z nami i nam pomaga.

Monti
Posty: 444
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Monti » 18 lut 2019, 8:32

Ukaszu, mnie się podoba Twoje rozważanie, przede wszystkim dlatego, że jest bardzo związane ze Słowem Bożym. Księża często w czasie kazań dla dzieci odbiegają od tematu, używają jakichś rekwizytów, które może są dla dzieci atrakcyjne, ale odwracają uwagę od tego, co najważniejsze. Ty skupiasz się na czytaniach i to jest dobre. W zależności od grupy wiekowej dzieci, trzeba uważać, by rozważania nie były zbyt abstrakcyjne, tylko konkretnie osadzone w życiu.
Wystrzegałbym się tylko pomijania niektórych fragmentów czytań, bo to chyba dość poważne nadużycie liturgiczne…

We wczorajszych czytaniach mnie uderzył przede wszystkim fragment z Księgi Proroka Jeremiasza, a którym autor pisze, że człowiek, który pokłada ufność w Panu zachowuje zielone liście i owocuje nawet w czasie posuchy. Przez ponad rok kryzysu małżeńskiego skupiłem się tylko na tym jednym aspekcie życia, wszystko inne zeszło na dalszy plan. Moje życie było wegetacją, nie wydawało owoców. Dopiero niedawno to się zmieniło, zacząłem cieszyć się chwilą, drobnymi przyjemnościami, dostrzegać innych. Żona wróci albo nie, a ja mam żyć tu i teraz, bo te chwile już nie wrócą… Ciągle jeszcze za mało ufam, co objawia się pewnym niepokojem, ale jest dużo lepiej, niż było.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 18 lut 2019, 19:11

Monti pisze:
18 lut 2019, 8:32
Wystrzegałbym się tylko pomijania niektórych fragmentów czytań, bo to chyba dość poważne nadużycie liturgiczne…
Propozycja rektora była taka, żeby w ogóle zostawić samo gadanie, może wtrącić jakieś zdanie z czytań. A już zdecydowanie miałem pominąć drugie czytanie, wyciąć je w całości. Podobnie z wyznaniem wiary i modlitwą powszechną. To ja się uparłem, żeby zachować cały porządek liturgii Słowa. Skracanie czytań konsultowałem nie tylko z rektorem, ale też z moim kierownikiem duchowym - w pełni poparł takie rozwiązanie.
To są w większości naprawdę małe dzieciaki, przedszkolaki. Nie ma znaczenia, czy im przeczytam dwa razy więcej czy nie, i tak będzie to powyżej możliwości ich percepcji.

A mi się podoba Twoja, Monti, refleksja z tych czytań. Jak ją przeczytałem, to sam zacząłem się zastanawiać, jakie owoce przyniósł mi ostatni rok. Takiej obfitości nie miałem chyba nigdy wcześniej.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 19 lut 2019, 17:28

https://brewiarz.pl/ii_19/1902p/czyt.php3
Rdz 6, 5-8; 7, 1-5. 10
Pan Bóg, widząc, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki podniebne, bo żałuję, że ich stworzyłem».
Tylko Noego Pan darzył życzliwością.
Pan rzekł do Noego: «Wejdź wraz z całą twą rodziną do arki, bo przekonałem się, że tylko ty jesteś wobec Mnie prawy wśród tego pokolenia. Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; również i z ptactwa – po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachować ich potomstwo dla całej ziemi. Bo za siedem dni spuszczę na ziemię deszcz, który będzie padał czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aby wyniszczyć wszystko, co istnieje na powierzchni ziemi – cokolwiek stworzyłem».
I wypełnił Noe wszystko tak, jak mu Pan polecił. A gdy upłynęło siedem dni, wody potopu spadły na ziemię.
Ps 29 (28), 1b-2. 3ac-4. 3b i 9b-10
Oddajcie Panu, synowie Boży, *
oddajcie Panu chwałę i sławcie Jego potęgę.
Oddajcie Panu chwałę Jego imienia, *
na świętym dziedzińcu uwielbiajcie Pana.
Ponad wodami głos Pański, *
Pan ponad wód bezmiarem!
Głos Pana potężny, *
głos Pana pełen dostojeństwa.
Zagrzmiał Bóg majestatu: *
a w Jego świątyni wszyscy mówią: «Chwała!»
Pan zasiadł nad potopem, *
Pan jako Król zasiada na wieki.
Mk 8, 14-21
Uczniowie Jezusa zapomnieli zabrać chleby i tylko jeden chleb mieli z sobą w łodzi. Wtedy im przykazał: «Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda!»
A oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chlebów. Jezus zauważył to i rzekł do nich: «Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chlebów? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?»
Odpowiedzieli Mu: «Dwanaście».
«A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?»
Odpowiedzieli: «Siedem».
I rzekł im: «Jeszcze nie rozumiecie?»
Chyba nikt nie ma wątpliwości że Księga Rodzaju nie jest opisem historycznych wydarzeń. To obraz kreślony przez Boga przede mną i dla mnie. O mnie. Anonimowa zbiorowość ludzka to po prostu ja. To moje niegodziwości, moje złe usposobienie zasmuciło Boga. On dał mi wszystko, a ja chodziłem ponury jak Kain. Wszystko, co otrzymałem, uznałem za swoje i domagałem się więcej. Nie umiałem już cieszyć darem. Wreszcie Bóg postanowił obmyć mnie ze wszystkiego, co zbędne. Zostawić tylko mnie samego. I zesłał na moje życie potop.
Takim potopem mogą być różne tragedie w ludzkim życiu. W moim był to kryzys małżeński. Chyba nie tylko w moim.
Ten stan po potopie znakomicie opisuje psalm. Pan zasiadł nad potopem, Pan jako Król zasiada na wieki. Ponad wodami głos Pański, Pan ponad wód bezmiarem! Głos Pana potężny, głos Pana pełen dostojeństwa. Gdy leżałem w prochu, wyzuty niemal ze wszystkiego, Bóg zasiadł nade mną pełen majestatu. I zabrzmiał Jego potężny głos.
Co do mnie mówił? Żebym się strzegł kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. Pokładania ufności w samych normach, przepisach, przykazaniach – i w dobrach tego świata, bogactwie, władzy, poklasku, uznaniu w oczach innych. W miłości ze strony żony. A mój umysł był otępiały, miałem uszy, ale nie słyszałem. A On cierpliwie tłumaczył dalej, przypominał mi, że jest źródłem miłości, przypominał mi moje życie, jak on rozmnażał moją miłość. Jak z mojego okruchu dobrej woli, zwykłej zgody na Jego działanie, czynił wielka ucztę z koszami ułomków. Aż wreszcie raz jeszcze dokonał cudu rozmnożenia Siebie we mnie.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 21 lut 2019, 0:07

https://brewiarz.pl/ii_19/2002/czyt.php3
Rdz 8, 6-13. 20-22
Po czterdziestu dniach Noe, otworzywszy okno arki, które przedtem uczynił, wypuścił kruka; ale ten wylatywał i zaraz wracał, dopóki nie wyschła woda na ziemi.
Potem wypuścił z arki gołębicę, aby się przekonać, czy ustąpiły wody z powierzchni ziemi. Gołębica, nie znalazłszy miejsca, gdzie by mogła usiąść, wróciła do arki, bo jeszcze była woda na całej powierzchni ziemi; Noe, wyciągnąwszy rękę, schwytał ją i zabrał do arki. Przeczekawszy zaś jeszcze siedem dni, znów wypuścił z arki gołębicę i ta wróciła do niego pod wieczór, niosąc w dziobie świeży listek z drzewa oliwnego. Poznał więc Noe, że woda na ziemi opadła. I czekał jeszcze siedem dni, po czym wypuścił znów gołębicę, ale ona już nie powróciła do niego.
W sześćset pierwszym roku, w miesiącu pierwszym, w pierwszym dniu miesiąca wody wyschły na ziemi, i Noe, zdjąwszy dach arki, zobaczył, że powierzchnia ziemi jest już prawie sucha.
Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych, złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: «Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem. Będą zatem istniały, jak długo trwać będzie ziemia: siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc».
Ps 29 (28), 1b-2. 3ac-4. 3b i 9b-10
Czym się Panu odpłacę *
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia *
i wezwę imienia Pana.
Wypełnię me śluby dla Pana *
przed całym Jego ludem.
Cenna jest w oczach Pana *
śmierć Jego wyznawców.
Wypełnię me śluby dla Pana *
przed całym Jego ludem.
W dziedzińcach Pańskiego domu, *
pośrodku ciebie, Jeruzalem.
Mk 8, 22-26
Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: «Czy coś widzisz?» A gdy ten przejrzał, powiedział: «Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa».
Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie.
Jezus odesłał go do domu ze słowami: «Tylko do wsi nie wstępuj!»
W historii potopu widzę w gruncie rzeczy jedno proste przesłanie: dzieło stworzenia nie było aktem jednorazowym. Bóg odnawia świat nieustannie i tylko dzięki temu on istnieje. Gdy On odwróci swój wzrok, życie ustaje. Bóg tego nie robi, wciąż daje tchnienie życia. I jak na początku oddzielił światło od mroku, tak już zawsze będzie dzień i noc.
Moja odpowiedź na to to wdzięczność za wszystko, co Bóg mi wyświadczył. A Bóg wyświadczył mi wszystko. I mogę na to odpowiedzieć tylko wyznaniem Jego imienia.
I wiernością wobec ślubu, który przed Nim złożyłem. Mogą być różne śluby, ale ja miałem tylko jeden i tylko jeden ślub składałem przed Nim. Ten mam wypełnić przez oddanie Jemu mojego życia. Mam tak świadczyć wobec całego ludu – wobec świata – i zarazem pośrodku Jeruzalem, w sercu Kościoła. W mojej wierności mam być świadectwem Kościoła wobec świata.
I wreszcie ów niezwykły cud Jezusa. Wszystkie inne działy się ot tak – pyk i załatwione. Moment, cięcie, zerowy czas. Ten jest inny.
Sam moment przyprowadzenia niewidomego nie jest jeszcze tak unikalny: często człowiek nie może sam dotrzeć do Boga i pomoc innych – nasza pomoc – bywa niezastąpiona. Potem zaczyna się niesamowita historia. Jezus ujmuje tego człowieka za rękę. Pamiętacie ten moment, kiedy Jezus ujął Was za rękę? Jak wyprowadzał Cię w miejsce osobne, gdzie byliście sam na sam, twarzą w twarz? I zwilżył mu oczy Swoją śliną. Poślinił palce? Chyba nie, teraz ręce położył na niego – na głowę, na ramiona – a na oczy dopiero później. Wygląda na to, że Jezus zwilżył temu człowiekowi oczy pocałunkiem... I on zaczął widzieć, na razie mgliście i niewyraźnie.
Ja chyba jestem właśnie w tym momencie. Jezus ujął mnie za rękę i wyprowadził poza wieś, osobno. Tam Jego usta dotknęły moich oczu i zacząłem coś dostrzegać. Na razie tylko trochę, dostrzegam ludzi niby drzewa. Na razie. Ten cud trwa. Jezus położy ręce na moich oczach i przejrzę zupełnie, zostanę uzdrowiony; będę wszystko widział jasno i wyraźnie. A potem On coś mi powie. Jeszcze nie wiem, co.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 21 lut 2019, 23:28

https://brewiarz.pl/ii_19/2102p/czyt.php3
Rdz 9, 1-13
Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo podniebne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi, i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko.
Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia. Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie – upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata. Jeśli ktoś przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga.
Wy zaś bądźcie płodni i mnóżcie się; zaludniajcie ziemię i miejcie nad nią władzę».
Potem Bóg tak rzekł do Noego i do jego synów: «Oto Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię».
Po czym Bóg dodał: «A to jest znak przymierza, które Ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią».
Ps 102 (101), 16-17. 18-19. 20-21. 29 i 22-23
Poganie będą się bali imienia Pana, *
a Twej chwały wszyscy królowie ziemi,
bo Pan odbuduje Syjon *
i ukaże się w swym majestacie.
Pan przychyli się ku modlitwie opuszczonych *
i nie odrzuci ich modłów.
Należy to zapisać dla przyszłych pokoleń, *
lud, który się narodzi, niech wychwala Pana.
Spojrzał Pan z wysokości swego przybytku, *
popatrzył z nieba na ziemię,
aby usłyszeć jęki uwięzionych, *
aby skazanych na śmierć uwolnić.
Synowie sług Twoich bezpiecznie mieszkać będą, *
a ich potomstwo będzie trwało w Twej obecności.
Aby imię Pana głoszono na Syjonie †
i w Jeruzalem Jego chwałę, *
kiedy zgromadzą się razem narody i królestwa, aby służyć Panu.
Mk 8, 27-33
Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?»
Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków».
On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz». Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.
I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».
W jednym zdaniu Jezus zestawił Boga, człowieka i szatana. Myślenie Piotra było ludzkie, więc Mistrz nazwał go szatanem. Zadziwiające. Co jest szatańskiego w byciu człowiekiem?
Syn Człowieczy będzie cierpieć, poniesie śmierć i zmartwychwstanie. Tu znów są te trzy rzeczywistości: Boska – zmartwychwstanie, ludzka – cierpienie, i szatańska – śmierć. Znów splecione ze sobą. Tylko czy na pewno słusznie zestawiam ludzką kondycję z cierpieniem?
Bóg wyrzeka się na przyszłość potopu, zsyłania śmierci na ziemię. Zawiera przymierze z wszelką istotą żywą. Z całym stworzeniem – przymierze między Nim a ziemią. Ziemia wypełniona Jego stworzeniami staje się wspólnotą przed Bogiem – z człowiekiem jako tym, który ją prowadzi. Człowiek jest koroną życia – bo został stworzony na obraz Boga. Tu znów jest Bóg i życie, jest śmierć – której Bóg się wyrzeka, i jest człowiek jako korona stworzenia. Świat nie jest tu miejscem cierpienia, lecz rozkwitu życia. A znakiem przymierza jest łącząca niebo i ziemię tęcza, wszystkie barwy świata, Jego piękno. To piękno stworzenia jest pieczęcią Stwórcy, daną nam po to, by nam o Nim przypominać. Świat i człowiek są tu po stronie Boga, a nie szatana i śmierci.
Jak to się stało, że za myślenie ludzkie Piotr został nazwany szatanem?
Jezus nie pytał uczniów o opinie o Nim, żeby je poznać. On je przecież znał. To pytanie było dla uczniów. Miało ich przygotować do następnego. Uświadomić, że wszystkie odpowiedzi sprowadzające Chrystusa do samego człowieczeństwa są błędne. Tak dochodzi do przełomowego zdarzenia. W Ewangelii według św. Marka właśnie w tym momencie następuje objawienie mesjańskiej misji Chrystusa. Jeszcze niedawno, po uciszeniu burzy na jeziorze, uczniowie pytali: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne? (Mk 4, 41) Piotr wypowiadając swą wiarę w Mesjasza czyni ją znaną ludziom – na razie samym uczniom, ale to jest ogromny krok właśnie dla nich. Jezus od razu wprowadza ich w tę tajemnicę, w tę obecność dwóch rzeczywistości i ich relacji do człowieczeństwa Chrystusa. A Piotr cofa się, zapomina o dokonanym przed chwilą wyznaniu i zamyka się w myśleniu czysto ludzkim, zamyka się przed Słowem, odcina Bożą rzeczywistość, próbuje zastąpić Boży plan swoim pomysłem. Wyrzuca Boga i Jego myślenie ze swoich myśli – i upomina Boga, że ma się ograniczyć do ludzkiego myślenia. To Jezus nazywa przejściem na stronę szatana i potępia. To jest droga do Złego.
Jestem zawieszony między wszechobecnym dobrem, życiem i jego Źródłem a śmiercią i jej ojcem, szatanem. Jestem powołany do łączności z Bogiem, bo tylko On jest źródłem życia i zmartwychwstania, tylko On chroni przed cieniem śmierci. Tylko pójście za Nim, radykalne, z odrzuceniem prymatu własnego myślenia. Pójście za Nim w pełnej ufności nawet przez Golgotę. To jedyna droga, każda inna jest szatańska. I jeśli przyjdzie to doświadczenie, mam się strzec upominania Boga, jak ma postępować.
Pan przychyli się ku modlitwie opuszczonych i nie odrzuci ich modłów.

Ukasz
Posty: 1311
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 22 lut 2019, 10:10

https://brewiarz.pl/ii_19/2202/czyt.php3
1 P 5, 1-4
Najmilsi:
Starszych, którzy są wśród was, proszę ja, również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały.
Ps 23 (22), 1-2a. 2b-3. 4. 5. 6
Pan jest moim pasterzem, *
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć *
na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, *
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska *
są moją pociechą.
Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
a kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni mego życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.
Mt 16, 13-19
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»
A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».
Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».
Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».
Zestawienie wczorajszej i dzisiejszej Ewangelii jest niesamowite. To jest ta sama scena, to samo wydarzenie, te same osoby: Jezus i Piotr. Ten sam początek – Ty jesteś Mesjasz – i jak odmienne rozwinięcie rozmowy: zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku - Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół. Trudno chyba o mocniejsze podkreślenie mojej wolności i zarazem jej ograniczenia: szatan albo Bóg w Kościele. Mojej zdolności do dobrego i do złego. Bóg widzi we mnie całą pełnię mojej słabości i zdolności do zła i całą pełnię dobra, jaką we mnie złożył. I właśnie dlatego buduje na człowieku.
Wielokrotnie pisałem, że sceny opisane w Piśmie Świętym nie muszą rejestrować faktycznych zdarzeń. Jednak w tym przypadku jestem przekonany, że jest odwrotnie: ta rozmowa z uczniami pod Cezareą Filipową odbyła się rzeczywiście i widzimy jej prawdziwą treść. Mateusz i Marek zanotowali inną część. Mateusz, prawdopodobny naoczny świadek, odnotował przekazanie Piotrowi władzy nad Kościołem. Marek, korzystający zapewne z relacji samego Piotra, uwiecznił gorzkie upomnienie ze strony Jezusa. Można przyjąć, że sam Piotr dokonał tego wyboru: widział siebie bardziej jako grzesznika niż jako głowę Kościoła. Zwróćmy uwagę na jego pierwsze spotkanie z Jezusem jako Bogiem: wyjdź ode mnie Panie, bo jestem człowiek grzeszny. (Łk 5, 8) Między relacjami dwóch ewangelistów nie ma więc sprzeczności. Obaj opisali jedną rozmowę, pomijając jakąś jej część, a razem oddali ją w sposób pełniejszy. Oba zdarzenia nastąpiły naprawdę. Piotr usłyszał, że jest szatanem i ma odejść i, w czasie tej samej rozmowy, usłyszał, że jest opoką, na której Jezus zbuduje Kościół. Dynamika tego spotkania z Jezusem była więc niezwykła. Najpierw obojętne pytanie, co ludzie mówią o Jezusie. Wielkie wyznanie mesjańskiej godności Chrystusa. Nauka o Jego cierpieniu i zmartwychwstaniu. Ludzki sprzeciw. Ostre napomnienie. Skrucha. I powołanie do tego, by być fundamentem Kościoła.
To jest moje życie, moja droga. Po drodze Jezus ze mną rozmawia. Przygotowuje mnie. Stawia mi pytanie zupełnie zasadnicze, kim On jest dla mnie. Udziela mi Ducha Świętego, abym mógł na nie odpowiedzieć, być świadkiem Jego boskości. Odsłania przede mną sens życia tu na ziemi, a ja jestem opornym uczniem i próbuję narzucić Bobu mój własny plan, moim zdaniem lepszy. On obnaża moją grzeszność. Daję łaskę skruchy, powstania z upadku. I powierza powołanie, które przewyższa swoją wielkością i godnością nie tylko moje zdolności, ale nawet wyobrażenie.
Stawia przed radykalnym wyborem: albo On, albo szatan. Nie ma nic pośrodku.
I jeszcze jedno zestawienie z wczorajszymi czytaniami i myślami, które one we mnie obudziły. Stoję między Bogiem a szatanem, między niebem a piekłem. Świat i moje życie są przeniknięte cierpieniem, a zarazem Jego życiem z pełnią szczęścia. Piotr wyznaje, że jest świadkiem Chrystusowych cierpień oraz uczestnikiem tej chwały, która ma się objawić. Oba wyznania, pozornie oczywiste, zaskakują. Piotra nie było pod krzyżem. Był na dziedzińcu pałacu arcykapłana, ale tam był zajęty czym innym. Grzał się przy ogniu i zaprzeczał, jakoby znał Jezusa. Dopiero potem wyszedł i gorzko zapłakał. (Mt 26, 69-75) Tam, na zewnątrz, nie widząc i nie słysząc swego Mistrza, zaczął być świadkiem Jego męki, bo doświadczył jej cząstki w sobie. I druga część: uczestnik chwały, która dopiero ma się objawić. Nieba, którego jeszcze tu nie ma, które ma dopiero przyjść. A on już jest jego uczestnikiem, bo ono jednocześnie już tu jest.
Mój ból, przeżywany z Nim, czyni mnie świadkiem Chrystusowych cierpień. I jednocześnie sprawia, że staję się uczestnikiem dóbr przyszłych. Błogosławieni jesteście, ubodzy – głodni, płaczący, znienawidzeni, znieważeni i opuszczeni - albowiem do was należy królestwo Boże. (Łk 6, 20-22) Niebo. Teraz. Bo już teraz jesteśmy uczestnikami nieba.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości