Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 26 lis 2019, 23:05

https://www.paulus.org.pl/czytania
Dn 2,31-45
Daniel powiedział do Nabuchodonozora:
„Ty, królu, patrzyłeś: Oto posąg bardzo wielki, o nadzwyczajnym blasku stał przed tobą, a widok jego był straszny. Głowa tego posągu była z czystego złota, pierś jego i ramiona ze srebra, brzuch i biodra z miedzi, golenie z żelaza, stopy zaś jego częściowo z żelaza, częściowo z gliny.
Patrzyłeś, a oto odłączył się kamień, mimo że nie dotknęła go ręka ludzka, i ugodził posąg w jego stopy z żelaza i gliny, i połamał je. Wtedy natychmiast uległy skruszeniu żelazo i glina, miedź, srebro i złoto, i stały się jak plewy na klepisku w lecie; uniósł je wiatr, tak że nie pozostał po nich nawet ślad. Kamień zaś, który uderzył posąg, rozrósł się w wielką górę i napełnił całą ziemię.
Taki jest sen, a jego znaczenie przedstawimy królowi. Ty, królu, królu królów, któremu Bóg Nieba oddał panowanie, siłę, moc i chwałę, w którego ręce oddał w całym zamieszkałym świecie ludzi, zwierzęta polne i ptaki powietrzne i którego uczynił władcą nad nimi wszystkimi, ty jesteś głową ze złota.
Po tobie jednak powstanie inne królestwo, mniejsze niż twoje, i nastąpi trzecie królestwo miedziane, które będzie panowało nad całą ziemią. Czwarte zaś królestwo będzie trwałe jak żelazo; żelazo, co wszystko kruszy i rozrywa w kawałki; jak żelazo, co miażdży; zetrze i zmiażdży ono wszystkie inne.
To, że widziałeś stopy i palce częściowo z gliny, częściowo zaś z żelaza, oznacza, że królestwo ulegnie podziałowi; będzie miało coś z trwałości żelaza. To zaś, że widziałeś żelazo zmieszane z mulistą gliną, a palce u nóg częściowo z żelaza, częściowo zaś z gliny, oznacza, że królestwo będzie częściowo trwałe, częściowo zaś kruche. To, że widziałeś żelazo zmieszane z mulistą gliną, oznacza, że zmieszają się oni przez ludzkie nasienie, ale nie będą się odznaczać spoistością, podobnie jak żelazo nie da się pomieszać z gliną.
W czasach tych królów Bóg Nieba wzbudzi królestwo, które nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Jego władza nie przejdzie na żaden inny naród. Zetrze i zniweczy ono wszystkie te królestwa, samo zaś będzie trwało na zawsze, jak to widziałeś, gdy kamień oderwał się od góry, mimo że nie dotknęła go ludzka ręka, i starł żelazo, miedź, glinę, srebro i złoto. Wielki Bóg wyjawił królowi, co nastąpi później; prawdziwy jest sen, a wyjaśnienie jego pewne”.
Dn 3,57-58a.59a.60a.61a.62a.63a
Błogosławcie Pana, wszystkie dzieła Pańskie, *
chwalcie i wywyższajcie Go na wieki.
Błogosławcie Pana aniołowie Pańscy, *
błogosławcie Pana niebiosa.

Błogosławcie Pana, wszystkie wody pod niebem, *
błogosławcie Pana, wszystkie potęgi.
Błogosławcie Pana, słońce i księżycu, *
błogosławcie Pana, gwiazdy niebieskie.
Ap 2,10c
Bądź wierny aż do śmierci,
a dam ci wieniec życia.
Łk 21,5-11
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”.
Zapytali Go: „Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?”
Jezus odpowiedział: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: «Ja jestem» oraz: «nadszedł czas». Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”.
Wtedy mówił do nich: „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”.
Znów najbardziej mnie porusza miejsce tych słów w drodze Jezusa. Wdowi grosz to początek Jego ostatniego publicznego nauczania w relacji św. Łukasza; podobnie jest zresztą u św. Marka, a św. Mateusz wprawdzie nie wspomina o wdowie, ale również on umieszcza obraz paruzji bezpośrednio przed wydarzeniami triduum paschalnego. Skrajna bieda i doskonała hojność, pieniądz będący symbolem jego braku, najmniejsza postać wyniesiona przez Jezusa jako wzorzec. I natychmiast potem, niemalże w tej samej chwili, próba odwrócenia uwagi Jezusa w dokładnie przeciwnym kierunku, ku bogactwu świątyni. A On odwraca myślenie rozmówców: to bogactwo jest niczym, przeminie bez śladu. I będą się dziać wielkie rzeczy. Wojny, przewroty, trzęsienia ziemi, straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. I stanie się królestwo Boże, czyli sam Jezus. Niewidomy zakrzyknie i odzyska wzrok, grzesznik pobiegnie za Panem i się nawróci. Najbiedniejsza wdowa odda wszystko Bogu i sama zostanie wywyższona przez Jego syna. Wielki posąg zostaje starty i rozwiany jak plewy na wietrze. Dzieją się rzeczy ostateczne, przemija postać tego świata, jego pycha, a król obejmuje rządy tam, gdzie przebiega oś wszechświata – w ludzkim sercu. Bóg doznaje uwielbienia.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 27 lis 2019, 10:27

https://www.paulus.org.pl/czytania
Dn 5,1-6.13-14.16-17.23-28
Król Baltazar urządził dla swych możnowładców w liczbie tysiąca wielką ucztę i pił wino wobec tysiąca osób. Gdy zasmakował w winie, rozkazał Baltazar przynieść srebrne i złote naczynia, które jego ojciec, Nabuchodonozor, zabrał ze świątyni w Jerozolimie, aby mogli z nich pić król oraz jego możnowładcy, jego żony i nałożnice.
Przyniesiono więc złote i srebrne naczynia zabrane ze świątyni w Jerozolimie; pili z nich król, jego możnowładcy, jego żony i jego nałożnice. Pijąc wino wychwalali bożków złotych i srebrnych, miedzianych i żelaznych, drewnianych i kamiennych.
W tej chwili ukazały się palce ręki ludzkiej i pisały za świecznikiem na wapnie ściany królewskiego pałacu. Król zaś widział piszącą rękę. Twarz króla zmieniła się, myśli jego napełniły się przerażeniem, jego stawy biodrowe uległy rozluźnieniu, a kolana jego uderzały jedno o drugie.
Wtedy przyprowadzono Daniela przed króla. Król odezwał się do Daniela: „Czy to ty jesteś Daniel, jeden z uprowadzonych z Judy, których sprowadził z Judy król, mój ojciec? Słyszałem o tobie, że posiadasz boskiego ducha i że uznano w tobie światło, rozwagę i nadzwyczajną mądrość. Słyszałem zaś o tobie, że umiesz dawać wyjaśnienia i rozwiązywać zawiłości. Jeśli więc potrafisz odczytać pismo i wyjaśnić jego znaczenie, zostaniesz odziany w purpurę i złoty łańcuch na szyję i będziesz panował jako trzeci w królestwie”.
Wtedy odezwał się Daniel i rzekł wobec króla: „Dary swoje zatrzymaj, a podarunki daj innym. Jednakże odczytam królowi pismo i wyjaśnię jego znaczenie. Uniosłeś się przeciw Panu nieba. Przyniesiono do ciebie naczynia Jego domu, ty zaś, twoi możnowładcy, twoje żony i twoje nałożnice piliście z nich wino. Wychwalałeś bogów ze srebra i złota, z miedzi, żelaza, z drzewa i kamienia, którzy nie widzą, nie słyszą i nie rozumieją. Bogu zaś, w którego mocy jest twój oddech i wszystkie twoje drogi, czci nie oddałeś. Dlatego posłał On tę rękę, która nakreśliła to pismo.
A oto nakreślone pismo: mene, mene, tekel ufarsin. Takie zaś jest znaczenie wyrazów: mene - Bóg obliczył twoje panowanie i ustalił jego kres; tekel - zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki; peres - twoje królestwo uległo podziałowi; oddano je Medom i Persom”.
Dn 3,64a.65a.66a.67a.68a.69a.70
Błogosławcie Pana, deszcze i rosy, *
błogosławcie Pana, wszystkie wichry.
Błogosławcie Pana, ogniu i gorąco, *
błogosławcie Pana, chłodzie i upale.

Błogosławcie Pana, rosy i szrony, *
błogosławcie Pana, mrozy i zimna.
Błogosławcie Pana, lody i śniegi, *
chwalcie i wywyższajcie Go na wieki.
Ap 2,10c
Bądź wierny aż do śmierci,
a dam ci wieniec życia.
Łk 21,12-19
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.
A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”.
Tym razem widzę w czytaniach po prostu opis mojej sytuacji. Aby to wyjaśnić, opiszę, co się dzieje w mojej rodzinie. Dziesięć lat temu mój brat i moja siostra zaprosili na rodzinną wigilię swoich kochanków. Siostra była wtedy w ciąży ze swoim kowalskim, kowalska mojego brata właśnie urodziła jego dziecko. Sprzeciwiłem się tłumacząc, żeby byłaby to nasza zgoda na zdradę małżeńską i uderzy to w przyszłości z naszą rodzinę. Nikt mnie nie poparł. Kowalski przyszedł, moja siostra następnie zostawiła męża z trójką dzieci i teraz ma już dwoje z tym nowym partnerem. Bywał na kolejnych wigiliach, a dwie ostatnie odbywały się u niego. Kowalska sama zrezygnowała z obecności w tamte święta, niedługo później ucięła wszelkie kontakty z moim bratem; walczył o prawa do dziecka, ale ostatecznie nic nie wskórał. Nadal regularnie zdradzał żonę z innymi kobietami, ale ona to tolerowała i nadal są razem.
Rok do dwóch lat później, czyli w 2011 r. i druga moja siostra i moja żona znudziły się swoimi mężami. W 2018 r. w obu małżeństwach doszło do faktycznej separacji. Wtedy też stwierdziłem, że nie chcę więcej takiej „rodzinnej wigilii” i następne spotkanie w to święto organizuję ja. W kolejnym roku moja siostra złożyła pozew rozwodowy i zmusiła męża do wyprowadzki. Moja żona oświadczyła mi, że uważa nasze małżeństwo za zakończone. Zapraszając rodzinę na wieczór wigilijny do mnie zaznaczyłem, że nie chcę obecności kochanka mojej siostry (brat i druga siostra nie zgłaszają chwilowo chęci przyprowadzania swoich kowalskich, moja żona nie chce mi powiedzieć nic o swoich planach na święta). Rozpętała się burza. Brat całkiem dosłownie odsądził mnie od czci i wiary, stwierdził, że skoro jestem taki zły, to nic dziwnego, że porzuciła mnie żona. Wygląda na to, że będę w ten wieczór sam, co brałem pod uwagę i na co się godzę, zaznaczyłem to nawet w zaproszeniu rozesłanym rodzinie. Nie sądziłem jedynie, że spotkam się z taką nienawiścią. Przeciwni mojej decyzji są nawet moi synowie. Szwagier porzucony dziesięć lat temu przez moją siostrę też długo mnie odwodził od tego zamiaru. Dopiero po kilkugodzinnej rozmowie uznał, że rozumie moje motywy i ich nie potępia. Zgadza się za mną drugi szwagier, świeżo porzucony, ale on w zasadzie powoli zrywa w ogóle kontakt z moją rodziną.
To wszystko dzieje się dokładnie w czasie, gdy liturgia przynosi te czytania. Uroczysta i bezbożna uczta. Aklamacja przed Ewangelią z wezwaniem do wierności. Zapowiedź odrzucenia z powodu Jego imienia. Sposobność do dawania świadectwa. Nienawiść ze strony najbliższych. Może fałszywie odnoszę do siebie te treści, może moja decyzja nie była słuszna – sprawiam ból tym, którzy mnie kochają, przede wszystkim moim dzieciom i moim rodzicom – ale tak teraz rozeznałem. Stawiam wszystkich przed trudnym, bolesnym wyborem i czuję, że tak trzeba.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 28 lis 2019, 23:00

https://www.paulus.org.pl/czytania
Dn 6,12-28
Mężowie podbiegli gromadnie i znaleźli Daniela modlącego się i wzywającego Boga. Udali się więc do króla i oznajmili mu w sprawie zakazu królewskiego: „Czy nie kazałeś, królu, ogłosić dekretu, że ktokolwiek prosiłby w ciągu trzydziestu dni o coś jakiegokolwiek boga lub człowieka poza tobą, ma być wrzucony do jaskini lwów?”
W odpowiedzi król rzekł: „Sprawę rozstrzygnięto według nienaruszalnego prawa Medów i Persów”.
Na to odpowiedzieli zwracając się do króla: „Daniel, ten mąż spośród uprowadzonych z Judy, nie liczy się z tobą, królu, ani z zakazem wydanym przez ciebie. Trzy razy dziennie odmawia swoje modlitwy”.
Gdy król usłyszał te słowa, ogarnął go smutek, postanowił uratować Daniela i aż do zachodu słońca usiłował znaleźć sposób, by go ocalić.
Lecz ludzie ci pospieszyli gromadnie do króla, mówiąc: „Wiedz, królu, że zgodnie z prawem Medów i Persów żaden zakaz ani dekret wydany przez króla nie może być odwołany”. Wtedy król wydał rozkaz, by sprowadzono Daniela i wrzucono do jaskini lwów.
Król zwrócił się do Daniela i rzekł: „Twój Bóg, któremu tak wytrwale służysz, uratuje cię”. Przyniesiono kamień i zatoczono go na otwór jaskini lwów. Król zapieczętował go swoją pieczęcią i pieczęcią swych możnowładców, aby nic nie uległo zmianie w sprawie Daniela.
Następnie król odszedł do swego pałacu i pościł przez noc, nie kazał wprowadzić do siebie nałożnic, a sen odszedł od niego. Król wstał o świcie i udał się spiesznie do jaskini lwów. Gdy był blisko jaskini, wołał do Daniela głosem pełnym bólu: „Danielu, sługo żyjącego Boga, czy Bóg, któremu służysz tak wytrwale, mógł cię wybawić od lwów?”
Wtedy Daniel odpowiedział królowi: „Królu, żyj wiecznie. Mój Bóg posłał swego anioła i on zamknął paszczę lwom; nie wyrządziły mi one krzywdy, ponieważ On uznał mnie za niewinnego; a także wobec ciebie nie uczyniłem nic złego”. Uradował się z tego król i rozkazał wydobyć Daniela z jaskini lwów; nie znaleziono na nim żadnej rany, bo zaufał swemu Bogu. Na rozkaz króla przyprowadzono mężów, którzy oskarżyli Daniela, i wrzucono do jaskini lwów ich samych oraz ich dzieci i żony. Nim jeszcze wpadli na dno jaskini, pochwyciły ich lwy i zmiażdżyły ich kości.
Król Dariusz napisał do wszystkich narodów, ludów i języków zamieszkałych po całej ziemi: „Wasz pokój niech będzie wielki. Wydaję niniejszym dekret, by na całym obszarze mojego królestwa odczuwano lęk i drżenie przed Bogiem Daniela. Bo On jest Bogiem żyjącym i trwa na wieki. On ratuje i uwalnia, dokonuje znaków i cudów na niebie i na ziemi. On uratował Daniela z mocy lwów”.
Dn 3,71-72a.73a.74-75a.76a
Błogosławcie Pana, dni i noce, *
chwalcie i wywyższajcie Go na wieki.
Błogosławcie Pana, światło i ciemności, *
błogosławcie Pana, błyskawice i chmury.

Niech ziemia błogosławi Pana, *
niech Go chwali i wywyższa na wieki.
Błogosławcie Pana, góry i pagórki, *
błogosławcie Pana, wszystkie rośliny ziemi.
Łk 21,20-28
Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane.
Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą.
Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte.
Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.
A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy – gdy ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Gdy trwoga ogarnie całe narody, ja mam podnieść głowę i nabrać ducha? Ja też jestem człowiekiem.
Bóg zaprasza mnie, żebym nie tyle przekroczył granice moich możliwości, co je zupełnie porzucił. Nie skorygował nieco kierunek, jaki mi nadaje ludzka natura, co poszedł zupełnie pod prąd. Żebym żyjąc w tym świecie opuścił go i zanurzył się w Bogu.
Sam nie mogę nic. Nie jestem jednak sam. Bóg jest obecny. Najpierw w Kościele. Jezus nie zwraca się do mnie, lecz do nas, mówi w liczbie mnogiej. Mam być nie tyle samotną wyspą wobec szumu morza i jego nawałnicy, co być częścią takiej wyspy. Ona jako całość też nie mogłaby się oprzeć mocom natury, gdyby nie była ciałem Chrystusa. A jest. Będąc w Kościele, w łączności z Jezusem, mam być niejako poza tym światem i jego prądami. Iść w kierunku, który wykracza poza tę rzeczywistość.
Taka postawa Kościoła jest świadectwem dla świata, że ten inny kierunek istnieje. Jest znakiem Boga. Jego obliczem na ziemi. On się właśnie tak objawia ludziom: w ludziach, w ich wierze i oddaniu. Król Dariusz nie znał imienia Boga, któremu służył Daniel. Nazwał go po prostu Bogiem Daniela. Daniel był obliczem Boga, jakie król zobaczył - i uwierzył.
Myśl o tym, że ja mam być dla innych ludzi twarzą Boga na ziemi zarazem mobilizuje i paraliżuje. Panie, to jest tak daleko od wszystkiego, co potrafię i na co mógłbym sam się ważyć. Zrób ze mną to, co dobre, i daj, żebym przy tym jak najmniej wierzgał.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 29 lis 2019, 9:45

https://www.paulus.org.pl/czytania
Dn 7,2-14
Ujrzałem swoją wizję w nocy. Oto cztery wichry nieba wzburzyły wielkie morze. Cztery ogromne bestie wyszły z morza, a jedna różniła się od drugiej. Pierwsza podobna była do lwa i miała skrzydła orle. Patrzyłem, a oto wyrwano jej skrzydła, ją zaś samą uniesiono w górę i postawiono jak człowieka na dwu nogach, dając jej ludzkie serce.
A oto druga bestia, zupełnie inna, podobna do niedźwiedzia, z jednej strony podparta, a trzy żebra miała w paszczy między zębami. Mówiono do niej: „Podnieś się. Pożeraj wiele mięsa”. Potem patrzyłem, a oto inna bestia, podobna do pantery, mająca na swym grzbiecie cztery plisie skrzydła. Bestia ta miała cztery głowy; jej to powierzono władzę.
Następnie patrzyłem i ujrzałem w nocnych widzeniach, a oto czwarta bestia, okropna i przerażająca, o nadzwyczajnej sile. Miała wielkie zęby z żelaza i miedziane pazury; pożerała i kruszyła, depcąc nogami to, co pozostawało. Różniła się od wszystkich poprzednich bestii i miała dziesięć rogów. Gdy przypatrywałem się rogom, oto inny mały róg wyrósł między nimi i trzy spośród pierwszych rogów zostały przed nim wyrwane. Miał on oczy podobne do ludzkich oczu i usta, które mówiły wielkie rzeczy.
Patrzyłem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła to płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał sprzed Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Z powodu gwaru wielkich słów, jakie wypowiadał róg, patrzyłem, aż zabito bestię; ciało jej uległo zniszczeniu i wydano je na spalenie. Także innym bestiom odebrano władzę, ale ustalono okres trwania ich życia co do czasu i godziny.
Patrzałem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.
Dn 3,77-78a.79a.80a.81a.82
Błogosławcie Pana, źródła, *
chwalcie i wywyższajcie Go na wieki.
Błogosławcie Pana, morza i rzeki, *
błogosławcie P.aia, wieloryby i morskie stworzenia.

Błogosławcie Pana, wszystkie ptaki powietrzne, *
błogosławcie Pana, trzody i dzikie zwierzęta.
Błogosławcie Pana, wszyscy ludzie, *
chwalcie i wywyższajcie Go na wieki.
Łk 21,29-33
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść:
„Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie.
Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”.
Dwa obrazy, które mają mnie prowadzić w tym samym kierunku. Przerażające bestie wychodzące ze wzburzonego morza. Do tego sztormu nawiązał także Jezus – do szumu morza i jego nawałnicy, które napełnią trwogą narody. Potem jednak Chrystus opowiada przypowieść utrzymaną w zupełnie innym klimacie: drzewo figowe wypuszcza pąki. Zbliża się lato. Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Bądźcie gotowi, to bardzo ważne, żeby rozpoznać ten czas. Nie być jak Jerozolima, która nie rozpoznała czasu swego nawiedzenia (Łk 19, 44). Mam za zadanie rozpoznać znaki, które mówią o zbliżaniu się królestwa Bożego. Powinny być dla mnie oczywiste jak widok pąków na drzewie.
Nie są. Czytam opis bestii, apokaliptycznych klęsk, zburzenia miasta i świątyni i nie mam pojęcia, jak odnaleźć wokół mnie ich odpowiednik. Może powinienem zajrzeć jakoś głębiej między wiersze tej Ewangelii. Była pisana prawdopodobnie niedługo po zburzeniu Jerozolimy i pod silnym wrażeniem tego wspomnienia. Słowa Jezusa sprzed 40 lat nabierały kształtu płonących ruin i rzezi obrońców. Kres pokolenia stawał się kresem Świętego Miasta. Nachodziły na siebie trzy warstwy – opis ponownego przyjścia Chrystusa, opis zburzenia Jerozolimy i koniec życia każdego człowieka. Ta ostatnia spadła gdzieś na dno, najgłębiej, a jest dla mnie najważniejsza. Nie wiem, ile czasu upłynie od mojej śmierci do paruzji i ta wiedza nie jest mi potrzebna, bo dla mnie dzień sądu będzie jeden i ten sam. Do niego mam się przygotować. On się zbliża, on jest moją bramą królestwa Bożego. Nie tylko w wymiarze czasowym. Mogę żyć blisko tej rzeczywistości już teraz, sam się do niej zbliżać, otwierać się na nią. Rozpoznawać czas nawiedzenia, gdy Bóg jest blisko.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 30 lis 2019, 10:14

https://www.paulus.org.pl/czytania
[dziś są możliwe dwa różne pierwsze czytania, Rz 10,9-18 lub poniższe:]
Iz 49,1-6
Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: „Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię”.
Ja zaś mówiłem: „Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą”.
A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela.
I rzekł mi: „To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”.
Ps 19,2-3.4-5ab
Niebiosa głoszą chwałę Boga, *
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi, *
noc nocy przekazuje wiadomość.

Nie są to słowa ani nie jest to mowa, *
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi, *
ich słowa aż po krańce świata.
Mt 4,18-22
Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.
I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”.
Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał.
A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.
Dlaczego Andrzej i inni apostołowie rzucili wszystko i poszli za Jezusem na jedno Jego słowo? Ponieważ ono było w nich od samego początku. Ono ich ukształtowało. I gdy przyszło – trafiło dokładnie tam, gdzie zawsze było jego miejsce. Jezus po prostu wiedział, że w nich jest właśnie to Słowo, i na nie się powołał.
Byli rybakami i zostali rybakami ludzi. Jezus nie przekreślił ich dotychczasowego życia, lecz je wypełnił Swoim wezwaniem. Poruszył kolejne struny ich duszy, które były od początku i czekały na ten głos. I zaczęły grać wraz z tymi, które brzmiały dotąd.
Nigdy nie miałem wątpliwości, że ja zostałem powołany do małżeństwa. Ono teraz nie wygląda tak, Jak by tego chciał Ten, który nas złączył w jedno. Mógłbym powiedzieć za Izajaszem, że próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. I mogę też powtarzać za nim dalej: moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Bóg mój stał się moją siłą.
Moje powołanie nie zostało odwołane. Okazało się, że cicha, odwzajemniona miłość, jaką się cieszyłem przez wiele lat, to za mało. Teraz mam ją rozwijać, choć nie spotyka się z wzajemnością. To ma być światło, które dotrze dalej. Są ludzie, którzy potrzebują tego mojego doświadczenia. Ono nie jest tylko dla mnie, ma się rozchodzić po całej ziemi. Nie przez to, że będę krzyczał, stawiał siebie na świeczniku. Ja mam po prostu robić swoje, w cichości i pokorze. Moja świadectwo ma być czyste, a nie głośne. A Bóg zaniesie je tam, gdzie będzie potrzebne.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 02 gru 2019, 0:42

Pierwsza niedziela Adwentu, rok C, 1 grudnia 2019
https://www.paulus.org.pl/czytania?data=2019-12-1
Rozpoczął się adwent. Czy wiecie, co znaczy to słowo?

Łacińskie słowo adventus oznacza po prostu przyjście, przybycie na miejsce. W liturgii Kościoła nazywamy tak czas przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Kto z was lubi te święta?

A kto chciałby je przegapić: chciałby, żeby stało się tak, że nawet nie zauważy, że przeszły, że nie będzie ich w ogóle pamiętał, że mu nic po nich nie zostanie? Kto chce przegapić Bożę Narodzenie?

A co jest najważniejsze w tych świętach?

Wspólna kolacja wigilijna, dzielenie się opłatkiem, prezenty, choinka, kolędy, spotkania z rodziną – to wszystko jest po to, żeby spotkać Jezusa. Nie przegapić tego, że On do nas przychodzi. On jest treścią tego wszystkiego, co się składa na święta. Kościół ogłasza nam, jak pasterzom w Betlejem, że Bóg się rodzi. My tam idziemy, do stajenki, żeby szukać Jezusa. Wyobraźcie sobie, że pasterze przyszliby tam, porozmawiali z Maryją i Józefem, ponarzekali na dziurę w dachu, pochwalili duży zapas siana, poklepali osła po jego grubym zadzie i sobie poszli – nie zauważając w ogóle Dzieciątka Jezus. To nie miałoby sensu, prawda? A to naprawdę może się nam zdarzyć: że przeżyjemy całe święta tak, jakby Pana Jezusa nie było.
Dzisiejsze czytania podpowiadają nam, co zrobić, żeby tak się nie stało. Żeby dobrze wykorzystać czas adwentu.
Czytanie z Księgi proroka Izajasza (Iz 2, 1-4a (5))
Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy:
Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stać będzie mocno na szczycie gór i wystrzeli ponad pagórki.
Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: «Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską, do świątyni Boga Jakuba! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo pochodzi z Syjonu i słowo Pańskie – z Jeruzalem».
On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i sędzią dla licznych narodów.
Oto słowo Boże.
O czym nam mówi, o czym przypomina to czytanie? Co jest w nim ważne, aktualne dla nas?

Przyjście Pana. Po prostu to, że On nam obiecał, że do nas przyjdzie i że to na pewno się stanie. To pierwsza i najważniejsza rzecz, o której warto pamiętać w czasie adwentu. Bóg nadchodzi!
Ps 122, 1-2.4-5.6-7.8-9
Idźmy z radością na spotkanie Pana.
Proście o pokój dla Jeruzalem: *
Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
Niech pokój panuje w twych murach, *
a pomyślność w twoich pałacach.
Idźmy z radością na spotkanie Pana.
O czym mówi ten psalm?

O pokoju. Jezus, gdy przyjdzie przyniesie nam pokój – ale też my potrzebujemy pokoju w nas, żeby do nas przyszedł. Jakie jest przeciwieństwo pokoju?

Wojna. Kłótnia, niezgoda. Co w takim razie mamy zrobić, żeby dobrze się przygotować do świąt Bożego Narodzenia?

Pogodzić się ze wszystkimi. Również z Jezusem. Przeprosić go za wszystko, co złe, postanowić poprawę. Przebaczyć tym, którzy nas skrzywdzili. Nie kłócić się.

Czy wyobrażacie sobie człowieka, który jest pełen pokoju? Spróbujcie go opisać.

Nie ma w nim nic gwałtownego, głośnego. Jest spokój, cisza, jakieś skupienie. To też ważna wskazówka dla nas: wrócimy jeszcze do niej rozmawiając o Ewangelii.
Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian (Rz 13, 11-12(14))
Bracia:
Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdy uwierzyliśmy.
Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła!
Oto słowo Boże
Do czego nawołuje nas św. Paweł w tym liście?

Odrzućmy uczynki ciemności. Po prostu nie grzeszmy. Nie róbmy tego, co złe, co nas oddala od Boga. Zróbmy rachunek sumienia – co jest u mnie złe, co można poprawić – i zacznijmy to robić.

Przyobleczmy się w zbroję światła. Co to może oznaczać?

Modlitwę. To może być nawet najwyższa forma modlitwy, czyli udział we Mszy świętej. Można się wybrać na roraty – adwentowe poranne Msze św. ku czci Najświętszej Maryi Panny. To słowo rorate pochodzi również z łaciny i oznacza zrosić, delikatnie skropić. W czasie tej mszy śpiewa się pieśń „Rorate coeli”, czyli „Niebiosa rosę spuście nam z góry”. Jesteśmy jak rośliny na pustyni i potrzebujemy wody i to takiej, która nie spłynie po nas szybko, lecz w nas wsiąknie. Sakramenty, a szczególnie Eucharystia, sprawiają, że nasiąkamy Bogiem. To najlepsza zbroja. jaka może być, bo jest wewnątrz nas, a nie na zewnątrz. To jest ta zbroja światła.

Słowa z Ewangelii według świętego Mateusza. (Mt 24, 37-44)
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona.
Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».
Oto słowo Pańskie
Św. Paweł pisał, żebyśmy się obudzili. A co mówi Pan Jezus?

Żebyśmy czuwali. Żebyśmy nie przegapili Jego przyjścia do nas. Czy można przegapić moment, kiedy Jezus przyjdzie ponownie na ziemię i nastąpi koniec świata?

Nie, to będzie coś, czego nie można nie zauważyć. Można jednak przegapić czas przygotowania i w tej chwili zupełnie nie być gotowym ja przyjście Pana Jezusa. Można być niezdolnym do tego, żeby się na Niego otworzyć. Gdy ten moment już przyjdzie, będzie za późno na dobre uczynki, na modlitwę, na pogodzenie się z innymi ludźmi.

Adwent to jest czas przygotowania na przyjście Pana Jezusa na koniec świata czy na najbliższe Boże Narodzenie?

I jedno i drugie. I jeszcze trzecie: Bóg przychodzi do nas z różnymi niespodziankami. Chodzi o to, żeby być zawsze gotowym na spotkanie z Nim i przyjęcie daru od Niego. I w dniu Jego powtórnego przyjścia, i w czasie zbliżających się świąt i w każdej chwili; w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.
Wyobraźcie sobie, że ma przyjść do Was bardzo wyczekiwany gość. Bardzo pragniecie Jego przyjścia i ono ma już nastąpić. Siedzicie w swoim pokoju i nasłuchujecie, czy ktoś nie idzie do furtki, czy nie puka do drzwi. Już cieszycie się tym przyjściem, ale w ciszy i skupieniu. To jest właśnie adwent.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 02 gru 2019, 22:44

https://www.paulus.org.pl/czytania
Iz 4, 2-6
W owym dniu Odrośl Pana stanie się ozdobą i chwałą, a owoc ziemi przepychem i krasą dla ocalałych z Izraela. I będzie tak: Ktokolwiek pozostał żywy na Syjonie, i kto się ostał w Jeruzalem, każdy będzie nazwany świętym i wpisany do Księgi Życia w Jeruzalem.
Gdy Pan obmyje brud Córy Syjońskiej i krew rozlaną w Jeruzalem oczyści powiewem sądu i podmuchem pożogi, wtedy Pan przyjdzie spocząć na całej przestrzeni góry Syjonu i na tych, którzy się tam zgromadzą, we dnie jako obłok z dymu, w nocy jako olśniewający płomień ognia. Albowiem nad wszystkim chwała Pańska będzie osłoną i namiotem, by za dnia dać cień przed skwarem, ucieczkę zaś i schronienie przed nawałnicą i ulewą.
Ps 122, 1-2.4-5.6-7.8-9
Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: *
«Pójdziemy do domu Pana».
Już stoją nasze stopy *
w twoich bramach, Jeruzalem.

Refren: Idźmy z radością na spotkanie Pana.

Do niego wstępują pokolenia Pańskie, *
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie, *
trony domu Dawida.

Refren: Idźmy z radością na spotkanie Pana.

Proście o pokój dla Jeruzalem: *
Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
Niech pokój panuje w twych murach, *
a pomyślność w twoich pałacach.

Refren: Idźmy z radością na spotkanie Pana.

Ze względu na moich braci i przyjaciół *
będę wołał: «Pokój z tobą!».
Ze względu na dom Pana, Boga naszego, *
modlę się o dobro dla ciebie.

Refren: Idźmy z radością na spotkanie Pana.
Mt 8, 5-11
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go».
Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi».
Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim».
Ustęp z Księgi Izajasza i Psalm pełne są ciepła, pokoju, radości. Jest jednak w środku coś, co zdaje się nie pasować: Pan obmyje brud Córy Syjońskiej i krew rozlaną w Jeruzalem oczyści powiewem sądu i podmuchem pożogi. Nawet to oczyszczenie najpierw jest ukazane jako lekki powiew, po nim jednak przychodzi podmuch pożogi. Bo świat nie jest jeszcze czysty. I brud nie jest lekki. Rozlana jest krew. Jeruzalem nasiąknięte jest krwią. Pożoga jest konieczna, żeby wypalić ten brud głęboko wżarty w ciało. I jest zwiastunem dobrej nowiny, oczyszczenia, obietnicy, zdrowia, pomyślności, pokoju.
Byłem i po części wciąż jestem oczyszczany przez Boga pożogą. Już widzę światło, które zza niej przebija, ale nadal wypala we mnie grzech. Ten stary i ten nowy, który nieustannie przybywa.
Leżę i cierpię. Nie mogę sam iść po pomoc. Lecz jest Ktoś, kto czuje mój ból i idzie po wsparcie. Przyjmuje postać sługi, aby mnie wybawić. To się dokonuje bez żadnej mojej zasługi. Pożoga powoli ustępuje, skwar ustaje, nawałnica i ulewa powoli ucichają. Wschodzi słońce.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 03 gru 2019, 22:47

https://www.paulus.org.pl/czytania
Iz 11, 1-10
Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzenia. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej.
Nie będzie sądził z pozorów ani wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi.
Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą pospołu i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na gnieździe kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani działać na zgubę po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze.
Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę, i sławne będzie miejsce jego spoczynku.
Ps 72, 1-2,7-8,12-13,17
Refren: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie.

Boże, przekaż Twój sąd królowi, *
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie *
i ubogimi według prawa.

Refren: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość *
i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza, *
od Rzeki aż po krańce ziemi.

Refren: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie.

Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa, *
i ubogiego, który nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim, *
nędzarza ocali od śmierci.

Refren: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie.

Niech jego imię trwa na wieki *
jak długo świeci słońce, niech trwa jego imię.
Niech jego imieniem wzajemnie się błogosławią, *
niech wszystkie narody życzą mu szczęścia.

Refren: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie.
Łk 10, 21-24
Jezus rozradował się w Duchu Świętym, i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».
Jezus rozradował się w Duchu Świętym, duchu mądrości, i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi. Jakie rzeczy? Wielkie rzeczy, które pragnęło ujrzeć wielu proroków i królów. Kim jest Syn, kim jest Ojciec. Znajomość Pana, która na kształt wód napełnia kraj pokojem. Więcej: wielki pokój od morza do morza, od Rzeki aż po krańce ziemi – na wieki, aż księżyc nie zgaśnie. Korzeń Jessego, znak dla narodów, który upodobał sobie w bojaźni Pańskiej. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
To całe dobro zostało zakryte przed mądrymi – a Jezus nie płacze nad tym, tylko się tym raduje w Duchu Świętym – bo jednocześnie objawia to wszystko prostaczkom, bo takie jest Jego upodobanie. W odkrywaniu przed tymi, którzy nie są mądrzy, nie są mądrzy sami z siebie i jest w nich miejsce na ducha mądrości, na inną mądrość, która nie jest ich. Którzy nie stają się przez to mądrzy, pozostają prostaczkami napełnionymi znajomością Pana. Duchem mądrości i rozumu, duchem rady i męstwa, duchem wiedzy i bojaźni Pańskiej.
Jeżeli pozwolę sobie samemu być prostaczkiem przed Bogiem, nie mówić Mu, jak jest i ma być, jeśli przed Nim wyjmę watę z uszu i włożę do ust, to On mnie tak właśnie napełni. On da mi rozeznanie, jak postąpić, jak odróżnić dobro od zła. Kiedy moje usta i uczynki mają być rózgą, a kiedy łagodnością. Sprawi, że będę znakiem, Jego imieniem, którym będą się wzajemnie błogosławić. Pokojem.
Jeśli tylko przestanę być mądry i pozwolę, żeby we mnie wyrosła różdżka z pnia Jessego.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 04 gru 2019, 9:16

https://www.paulus.org.pl/czytania
Iz 25, 6-10a
Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł.
I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.
Ps 23, 1-2a,2b-3,4, 5,6
Refren: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana.

Pan jest moim pasterzem, †
niczego mi nie braknie. *
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.

Refren: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana.

Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, †
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. *
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.

Refren: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana.

Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
a kielich mój pełny po brzegi.

Refren: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.

Refren: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana.
Mt 15, 29-37
Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u Jego nóg, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela.
Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby ktoś nie zasłabł w drodze». Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu, na pustkowiu, weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?» Jezus zapytał ich: «Ile macie chlebów?». Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek». A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.
Wielka obietnica zawarta w proroctwie Izajasza jest skierowana do dwóch adresatów. Najpierw dla wszystkich ludów – ale na tej górze. Dla tych, którzy przyjdą na tę ucztę. Następnie dla swego ludu na całej ziemi. Dla tych, którzy Mu zaufali, że ich wybawi. Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze – również dla nich, bo oni w sercu udali się na Syjon, do swego Pana. Jedni i drudzy podjęli jakiś wysiłek, aby stanąć przed Panem.
Ewangelia opisuje z kolei dwie grupy cudownie obdarzone przez Jezusa. Najpierw byli to ci, których do Niego przyniesiono, których położono u Jego stóp. Ci, którzy to zrobili, trwali przy Chrystusie, aż wyczerpali swe siły. Wtedy Jezus sam zobaczył, że i oni potrzebują pokarmu od Niego i ich nakarmił. Oba cudy dokonały się jednak z udziałem ludzi. W pierwszym było to przyniesienie potrzebujących do Niego. W drugim uczniowie oddali Mistrzowi wszystko, co sami mieli do jedzenia. W pewien sposób wszyscy położyli samych siebie u Jego stóp, zdając się na Jego łaskę.
Jeżeli rzeczywiście zaufam Panu, On zdejmie ze mnie całun śmierci. Jeżeli nie będę tego potrafił, ale przynajmniej stanę bezradny na Jego górze, to zrobi to samo. Jeżeli nie będę w stanie nawet tam pójść, mam szansę, że dobrzy ludzie mnie zaniosą i położą u Jego stóp. Wystarczy, że nie będę udawał zdrowego, pozwolę się zanieść. Wystarczy okruch zgody we mnie.
Mogę jednak znacznie więcej: mogę nie czekać, tylko zaufać Mu i udać się na Jego górę. Mogę dostrzec ułomnego obok mnie i zabrać go ze sobą. Mogę roztropnie zadbać o odrobinę chleba i choćby kilka rybek, żeby Jezus miał co rozmnożyć wokół mnie.
To niesamowite, pod jak czułą jestem opieką i jak wiele zależy ode mnie.

Pantop
Posty: 1904
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 04 gru 2019, 11:24

Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u Jego nóg, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela.
Jest także coś co nosi miano tajemnicy cierpienia, zgodnie z którą już nie jest tak fajnie.
Jakiś ludzik modli się o uzdrowienie swoje lub czyjeś - figa.
Jakaś rodzina w czasie wojny modli się o powrót męża i ojca z gestapo - figa.
Ileś osób na tym forum modli się o powrót współmałżonka - figa - ops przepraszam - zerknijcie do działu świadectw..
Nie wiem jak to jest ale podejrzewam że osób wysłuchanych, którym Ojciec daje to o co proszą OD RAZU - jest znikomy procent.
Staram się być pragmatykiem.
Zachowujmy w sercu nadzieję ale gotujmy się raczej na milczenie (jako odpowiedź na zanoszone prośby) oraz pot i łzy.


Jakże miłe wtedy będzie ewentualne rozczarowanie.



Oczywiście - Ojciec góruje Swymi myślami jak niebo nad ziemią.
Istnieje więc duża doza prawdopodobieństwa, że swymi planami i prośbami niejednokrotnie Go mocno rozśmieszamy :P - a to już coś :idea:




ps a może tajemnica tkwi w naszej wierze a konkretnie w jej braku - wszak możemy spotykać żywego Jezusa codziennie

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 06 gru 2019, 7:41

https://www.paulus.org.pl/czytania
Iz 26, 1-6
W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w ziemi judzkiej: «Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia umieścił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał.
Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło; podepczą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich».
Ps 118, 1 i 8-9, 19-21, 25-27a
Refren: Błogosławiony, idący od Pana.

Dziękujcie Panu, bo jest dobry, *
bo łaska Jego trwa na wieki.
Lepiej się uciekać do Pana, †
niż pokładać ufność w człowieku. *
Lepiej się uciec do Pana, niż pokładać ufność w książętach.

Refren: Błogosławiony, idący od Pana.

Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości, *
wejdę przez nie i podziękuję Panu.
Oto jest brama Pana, *
przez nią wejdą sprawiedliwi.

Refren: Błogosławiony, idący od Pana.

Dziękuję Tobie, że mnie wysłuchałeś *
i stałeś się moim Zbawcą.
O Panie, Ty nas wybaw, *
pomyślność daj nam, o Panie!

Refren: Błogosławiony, idący od Pana.

Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie, *
błogosławimy wam z Pańskiego domu.
Pan jest Bogiem *
i daje nam światło.

Refren: Błogosławiony, idący od Pana.
Mt 7, 21. 24-2
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie każdy, kto Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».
Skała: tylko to jedno wyłania mi się z tych czytań. Pewny punkt odniesienia, niewzruszony, na którym zawsze mogę się oprzeć i on się nie zachwieje. Ja nie jestem stały, nie jestem silny ani niezawodny. Potrzebuję tej skały, żebym mógł do niej przylgnąć. Szczególnie wtedy, gdy wszystko wokół płynie, rozmywa się, wiruje, gdy czasem mam wrażenie, że świat zwariował, że wszystko jest na opak. Wszystko poddane w wątpliwość zakwestionowane, nawet wyśmiane i wzgardzone. Ten nurt może mnie porwać, tak, że już nie będę miał czego się chwycić. Jedynym ratunkiem jest przywrzeć do tej skały, wczepić się w nią z całej siły, wrosnąć.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 06 gru 2019, 20:43

https://www.paulus.org.pl/czytania
Iz 29, 17-24
Tak mówi Pan Bóg: «Czyż nie w krótkim już czasie Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany? W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widziały. Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wytępieni zostaną wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i powodują odprawę sprawiedliwego z niczym».
Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba, który odkupił Abrahama: «Odtąd Jakub nie będzie się rumienił ani oblicze jego już nie przyblednie, bo gdy ujrzy swe dzieci, dzieło mych rąk, wśród siebie, ogłosi imię moje jako święte. Wtedy czcić będą Świętego Jakubowego i z bojaźnią szanować Boga Izraela. Dusze zbłąkane poznają mądrość, a szemrzący otrzymają pouczenie».
Ps 27, 1, 4, 13-14
Refren: Pan moim światłem i zbawieniem moim.

Pan moim światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać?
Pan obroną mojego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę?

Refren: Pan moim światłem i zbawieniem moim.

O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, †
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu *
przez wszystkie dni mego życia,
abym kosztował słodyczy Pana, *
stale się radował Jego świątynią.

Refren: Pan moim światłem i zbawieniem moim.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana *
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny, *
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

Refren: Pan moim światłem i zbawieniem moim.
Mt 9, 27-31
Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno wołali: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!».
Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?».
Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!».
Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie».
I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!». Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
Widziałem, jak tych czytań słuchali niewidomi. A oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widziały. Wierzę, że będę oglądał dobra Pana. Niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?». «Według wiary waszej niech wam się stanie». I otworzyły się ich oczy.
Myślałem o tym, jak bardzo ci niewidomi odnosili te czytania do siebie. Jak czytelna to była dla nich obietnica, a może tylko metafora, ale na pewno przemawiająca wprost do nich. Potem zdałem sobie sprawę, że tym samym nurt Słowa skierowałem gdzieś obok mnie. Przecież Bóg mówi do mnie. To ja jestem niewidomy?
Trochę dziwna jest ta rozmowa Jezusa. Są dwie strony dialogu. Z jednej jest On, a z drugiej para tak zespolona w jedno, że mówią jednym głosem, a Jezus nie zwraca się do żadnego z nich, lecz do obu tych osób. Jak już tu kiedyś wspominałem, oryginał grecki nie rozróżnia rodzaju: to były dwie osoby nieznanej nam płci, dwóch, dwie lub dwoje. Wyobrażenie sobie, że to było małżeństwo, coś we mnie poruszyło. Dwoje ludzi woła wspólnie Boga o litość. On ich pyta o wiarę, oni odpowiadają zgodnie. On dotyka ich oczu. Odzyskują wzrok. Rozpiera ich taka radość, że nie są w stanie przestrzegać nawet zakazu Tego, który ich uzdrowił.
Ja jestem jednym z tych niewidomych. Wołam, błagam o uzdrowienie. Wiem, że wciąż dotykam ciemności, ale nawet jej nie umiem w sposób pewny oddzielić od światła. Mam sprawne wszystkie zmysły, ale nie wiem, czy mam ten najważniejszy, czy mam światłe oczy serca i czy właściwie odróżniam dobro od zła. Ulituj się nade mną, Synu Dawida, Jezu Chryste! Tak bardzo potrzebuję światła. Jezu, ulituj się nad nami!

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 07 gru 2019, 9:57

https://www.paulus.org.pl/czytania
Iz 30, 19-21. 23-26
Tak mówi Pan Bóg, Święty Izraela: Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci On łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci.
Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, a oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: «To jest droga, idźcie nią!», jeśli chciałbyś iść na prawo lub na lewo.
On ześle deszcz na zboże, którym obsiejesz rolę, a pokarm z plonów ziemi będzie soczysty i pożywny. Twoje trzody będą się pasły w owym dniu na rozległych łąkach. Woły i osły obrabiające rolę żreć będą paszę dobrze przyprawioną, która została starannie przewiana.
Dojdzie do tego, że na każdej wysokiej górze i na każdym wyniosłym pagórku będą strumienie płynących wód na czas wielkiej rzezi, gdy padną warownie. Wówczas światło księżyca będzie jak światło słoneczne, a światło słońca będzie siedmiokrotne, jak światło siedmiu dni, w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach.
Ps 147, 1-2, 3-4, 5-6
Refren: Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu.
Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu, *
słodko jest Go wysławiać.
Pan buduje Jeruzalem, *
gromadzi rozproszonych z Izraela.
Refren: Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu.
On leczy złamanych na duchu *
i przewiązuje ich rany.
On liczy wszystkie gwiazdy *
i każdej imię nadaje.
Refren: Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu.
Nasz Pan jest wielki i potężny, *
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych, *
karki grzeszników zgina do ziemi.
Refren: Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu.
Mt 9, 35 - 10, 1.5.6-8
Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.
A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza.
Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo». Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszelkie choroby i wszelkie słabości.
Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: «Idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie».
Bóg daje mi w tych czytaniach dwie obietnice. Pierwsza to opieka: utulenie, ukojenie, opatrzenie ran, uzdrowienie. Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach. On leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany. Leczy wszystkie choroby i wszystkie słabości. Uzdrawia chorych, wskrzesza umarłych, oczyszcza trędowatych, wypędza złe duchy. Zbawia. Nie będę gorzko płakał.
Druga obietnica to światło, dar rozeznania, Jego słowo - słowa rozlegające się za mną: «To jest droga, idźcie nią!», jeśli chciałbym iść na prawo lub na lewo. Jego głos - bliskie już jest królestwo niebieskie. Światło księżyca jak światło słoneczne, a światło słońca siedmiokrotne, jak światło siedmiu dni.
Tekst Izajasza odnosi się zarazem i do przyjścia Mesjasza, i do Jego ponownego przyjścia i do tej chwili. Rychło okaże mi On łaskę na głos mojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie mi. To nie znaczy, że już teraz nastąpi uwolnienie od cierpienia. Choćby mi dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, mój Nauczyciel już nie odstąpi, a oczy moje patrzeć będą na mojego Mistrza. Będą patrzeć na Tego, którego przebili (Za 12, 10; J 19, 37). Bóg mnie nie odstąpi, a ja będę patrzeć na Ukrzyżowanego. Choćby mi dał chleb ucisku i wodę utrapienia, nie odstąpi ode mnie, będzie ze mną w tym ucisku i utrapieniu, a ja będę go widzieć tuż obok mnie, ukrzyżowanego. Będę na Niego patrzeć, będę mógł Go wielbić, a dobrze jest śpiewać Mu psalmy, słodko jest Go wysławiać. To jest to uleczenie i ukojenie, które nadchodzi już teraz. On sam, Jezus, razem ze mną w moim bólu. Lituje się nade mną, bo jestem znękany i porzucony jak owca niemająca pasterza, i bierze mnie na ramiona.
On może być jednak pośrednio, w sercach, w słowach, w rękach tych, których posyła. On leczy wszystkie choroby i wszystkie słabości i On posyła, aby leczyć wszelkie choroby i wszelkie słabości. Mam rozpoznać Go w tych ludziach. Rozpoznać w nich Ukrzyżowanego. I mam sam iść, aby leczyć wszelkie choroby i wszelkie słabości. I pozwolić znękanym i porzuconym rozpoznać we mnie – przeze mnie - Chrystusa. Ukrzyżowanego.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 08 gru 2019, 9:07

Druga niedziela Adwentu – Niepokalane Poczęcie NMP, rok C, 8 grudnia 2019
https://www.paulus.org.pl/czytania?data=2019-12-8
Dziś mamy drugą niedzielę adwentu i jednocześnie uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. Mamy przygotowywać się do świąt Bożego Narodzenia, a przewodnikiem na tej drodze będzie Maryja. Czytania poprowadzą nas przez całą historię świata.
Czytanie z Księgi Rodzaju (Rdz 3, 9-15)
Gdy Adam spożył z drzewa, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: «Gdzie jesteś?».
On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się».
Rzekł Bóg: «Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?».
Mężczyzna odpowiedział: «Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem».
Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: «Dlaczego to uczyniłaś?».
Niewiasta odpowiedziała: «Wąż mnie zwiódł i zjadłam».
Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: „Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej; ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę».
Oto słowo Boże.
Co to za historia – o czym opowiada ta historia?

O grzechu pierworodnym. O samym początku tego, że człowiek odwrócił się od Boga, przekroczył Jego nakaz i wybrał własną drogę, własny pomysł na życie. Zwiódł go diabeł – człowiek dał się wieść diabłu, prowadzić przez niego, zamiast przez Boga. Dotąd żył szczęśliwy w raju. Co się zmieniło po grzechu?

Człowiek zaczął odczuwać lęk przed Bogiem, ukrywać się przed Nim. Zaczął się wstydzić, Bóg stał się dla niego kimś obcym. Gdy Bóg pyta Adama, dlaczego zjadł zakazany owoc, ten zaczyna od razu zrzucać winę na Ewę i na samego Boga. Bóg widzi, co się stało, i zapowiada, co teraz będzie. Teraz – to znaczy przez całe dzieje człowieka. Zapowiada walkę. Między kim a kim?

Walkę, nieprzyjaźń między diabłem a człowiekiem i Bogiem. Jak ona się skończy?

Diabeł mocno zrani człowieka, sprawi mu wielki ból, ale ostatecznie przegra. Będzie jednak do tego prowadzić bardzo długa droga. Spójrzmy na jej kolejne etapy.
Ps 98, 1-4
Śpiewajcie Panu, bo uczynił cuda
Pan okazał swoje zbawienie, *
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją *
dla domu Izraela.
Śpiewajcie Panu, bo uczynił cuda.
Komu Bóg się najpierw objawił, z kim zawarł pierwsze przymierze?

Z Abrahamem i z jego potomstwem, z Izraelem, z narodem wybranym. I już jemu zapowiedział, że objawi swoją sprawiedliwość komu?

Poganom, czyli innym ludom, na przykład nam. Po prostu wszystkim.
A czy Bóg odwołał przez to Swoje przymierze z narodem wybranym, czy pozostał mu wierny?

Pozostał wierny i dobry dla Swojego ludu – ale po prostu nie tylko dla niego. Kiedy to się stało, kiedy inne narody uwierzyły w Boga?

Po przyjściu Jezusa na ziemię. Żydzi wierzyli, że przyjście Mesjasza będzie oznaczało powrót do raju: do szczęścia, pełnej sprawiedliwości, do uwolnienia od cierpienia. Tak się nie stało. Jezus przyszedł i nie przemienił całego świata. Otworzył jednak możliwość innej zmiany, może nawet jeszcze większej.

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian (Rz 15, 4-9)
Bracia:
To, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało także dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję. A Bóg, który daje cierpliwość i pociechę, niech sprawi, abyście wzorem Chrystusa te same uczucia żywili do siebie i zgodnie jednymi ustami wielbili Boga i Ojca Pana naszego, Jezusa Chrystusa.
Oto słowo Boże
Spróbujmy teraz rozłożyć ten trudny tekst na kawałki. Co to są „pisma”, to, co kiedyś zostało napisane?

To jest Słowo Boże, właśnie to, którym się teraz zajmujemy.
Co ma nam dać to słuchanie, czytanie, rozważenie Słowa?

Cierpliwość, pociechę, nadzieję – bo w tym Słowie jest sam Bóg. Dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma - A Bóg daje cierpliwość i pociechę. Bóg przychodzi do nas w Swoim słowie i nas przemienia, jeśli Mu tylko na to pozwolimy.
Jacy będziemy, jeśli pozwolimy Bogu, żeby działał w nas?

Będziemy jak Chrystus, będziemy mieli te same uczucia, tę samą cierpliwość i pociechę, tę samą miłość, co On. Będziemy się nawzajem kochać i będziemy razem wielbić Boga. Tak się dzieje, kiedy człowiek naprawdę przyjmie Słowo Boże. Teraz posłuchajmy o takim jednym przypadku, gdy człowiek przyjął Słowo Boże – najpełniej, jak to się da, i z największymi owocami.
Słowa z Ewangelii według świętego Łukasza. (Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Wszedłszy do Niej, anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».
Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?».
Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».
Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa twego».
Wtedy odszedł od Niej anioł.
Oto słowo Pańskie
Spróbujmy teraz popatrzeć na to czytanie tak, jakby to do nas przyszedł Bóg przez swojego anioła.
Bóg przychodzi i nagle zdajemy sobie sprawę z Jego obecności bardzo blisko. Co się wtedy dzieje?

Wyobraźcie sobie, że spotykacie olbrzyma, kogoś kilka razy większego od was i bardzo silnego.
Wyobraźcie sobie, że spotykacie kogoś niesłychanie mądrego. W rozmowie okazuje się, że on wie wszystko, zna przyszłość, zna nawet wasze myśli, zna was lepiej niż wy sami.
Wyobraźcie sobie, że spotykacie kogoś, od kogo aż bije ogromna miłość, takie ciepło, w którym chcielibyście się zanurzyć.
Można sobie wyobrazić jeszcze kilka takich scen, takich niezwykłych osób, a i tak nie wyobrazimy sobie całej potęgi, mądrości, miłości i wszystkich innych cech Boga. Co można poczuć gdy nagle spotykamy kogoś takiego z bardzo bliska? Co poczuła Maryja?

Zmieszała się, obudził się jakiś lęk, niepewność, obawa. Bóg ją pociesza, uspokaja, ale jednocześnie zapowiada jej przyszłość, daje jej niezwykłe zadanie. Jakie?

Urodzi syna, który będzie nazwany Synem Bożym. Bóg, przychodząc do nas w Swoim słowie, daje nam pociechę, ale również zadanie – i to ogromne, niepojęte. Mamy być jak Chrystus! Jak Maryja zareagowała na wieść o tym zadaniu?

Spytała, jak to możliwe. To ma być jej syn i zarazem Syn Boga? To Bóg ma być jej mężem? Jak to się stanie? Jak ja mogę być taki, jak Chrystus?

Bóg odpowiada, że Duch Święty zstąpi na nas, że osłoni nas Jego moc. Że to, co się stanie, nie dokona się naszymi siłami, tylko Jego, że to on, Bóg, będzie działał przez nas.

Jak odpowiedziała na to Maryja?

Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa twego. Bóg oczekuje od nas właśnie takiej odpowiedzi: zgody na to, żeby to On nas prowadził, żebyśmy my szli za Nim.
Najpiękniejsze, co może się stać w te święta, to takie spotkanie z Bogiem, taka rozmowa z Nim. Postarajmy się przygotować do tego. Mamy na tej drodze dobrego przewodnika – Maryję.

Ukasz
Posty: 2082
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 09 gru 2019, 18:29

https://www.paulus.org.pl/czytania
Iz 35, 1-10
Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić».
Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód, a badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale – w trzcinę i sitowie.
Będzie tam droga czysta, którą nazwą drogą świętą. Nie przejdzie nią nieczysty, gdy odbywa podróż, i głupi nie będą się tam wałęsać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wstąpi na nią ani się tam nie znajdzie, ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na czołach; osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.
Ps 85, 9ab-10, 11-12, 13-14
Refren: Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić.

Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi: *
Oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom.
Zaprawdę, bliskie jest Jego zbawienie †
dla tych, którzy Mu cześć oddają *
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Refren: Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić.

Łaska i wierność spotkają się z sobą, *
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie, *
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Refren: Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić.

Pan sam szczęściem obdarzy *
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim, *
a śladami Jego kroków zbawienie.

Refren: Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić.
Łk 5, 17-26
Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli tam też faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem. A była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać.
Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa. On, widząc ich wiarę, rzekł: «Człowieku, odpuszczone są ci twoje grzechy».
Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: «Kimże on jest, że wypowiada bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy prócz samego Boga?».
Lecz Jezus przejrzał ich myśli i w odpowiedzi na nie rzekł do nich: «Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczone są ci twoje grzechy”, czy powiedzieć: „Wstań i chodź”? Otóż żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do sparaliżowanego: «Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!». I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do swego domu, wielbiąc Boga.
Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: «Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj».
Pewnie wszyscy, a przynajmniej większość z Was słyszała o sporze na temat szóstej prośby w modlitwie Ojcze nasz: „nie wódź nas na pokuszenie”? Czy może, zgodnie zatwierdzonym do użytku liturgicznego przekładem Biblii Tysiąclecia, „nie daj, byśmy ulegli pokusie”? To pierwsze jest głęboko zakorzenione w tradycji Kościoła i bliższe oryginałowi, ale sugeruje, że to Bóg wiedzie na pokuszenie, co przecież nie jest prawdą. Dzisiejsza Ewangelia pomaga mi wejść w tę tajemnicę.
Kluczowe słowo „wódź” to greckie eisenenkēs. Pojawia się w Piśmie Św. rzadko, ale jedna ze wzmianek jest szczególnie sugestywna. Spotykamy ją właśnie w opisie uzdrowienia paralityka. Mężczyźni spuścili (eisenenkein) go wraz z łożem na sam środek. Boże nie spuszczaj mnie w pokusę, w sam jej środek, mnie sparaliżowanego i bezsilnego, Nie pozostawiaj mnie w tym pokuszeniu.
Chory człowiek został spuszczony – wwiedziony – przed Jezusa, a nie w środek pokusy. Spójrzmy jednak na tę scenę. Sparaliżowanemu udaje się, dzięki pomocy, determinacji, pomysłowości i przede wszystkim wierze jego towarzyszy, dostać się przed oblicze Mistrza, który ma moc uzdrawiania. I słyszy, że są odpuszczone jego grzechy. Czy nie było w nim pokusy, żeby złorzeczyć? Krzyczeć, że on tu „przyszedł” po zdrowie, po władzę w swoich kończynach, a nie po odpuszczenie grzechów? On sparaliżowany, jakże miałby grzeszyć?
Czy nie jest to jakoś podobne do naszej sytuacji. Zostaliśmy porzuceni, trwamy wierności, padamy u stóp Jezusa i wołamy: ratuj! A On nam mówi: odpuszczone są wasze grzechy. A nam świat się zawalił! To nie my tkwimy w cudzołóstwie!
Myśli paralityka nie znamy, ale Słowo odsłania nam wnętrze innych uczestników tego zdarzenia. Faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem. Nie wiadomo, w którym mieście rozegrała się opisywana scena, ale na pewno nie w Jerozolimie. Ci faryzeusze i uczeni w Prawie przyszli z daleka specjalnie po to, żeby słuchać Jezusa. Wygląda na to, że siedzieli wokół Niego, blisko. Przyszli, żeby karmić się Słowem. I oto On sprawia, że zarzucają Mu bluźnierstwo. Czy nie przywiódł ich na pokuszenie? Czy nie wiedział, że tak się stanie? Czy poznał ich myśli dopiero wtedy, gdy pojawiły się w ich głowach, czy może wcześniej? To przecież nawet bez Boskiej wiedzy dało się łatwo przewidzieć. Jezus właśnie po to tak postąpił, żeby oni zadali sobie w duszy pytanie: kimże On jest?
Oni nie potrafili uwierzyć, że Jezus jest Bogiem. Że jest Mesjaszem. Gdy przyjdzie Mesjasz, świat zostanie odmieniony, uzdrowiony. Łaska i wierność spotkają się z sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój, wierność z ziemi wyrośnie, Pan sam szczęściem obdarzy. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na czołach; osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń. Nie będzie leżał dalej sparaliżowany u stóp Mesjasza!
Bóg obiecuje nam szczęście, jeśli przylgniemy do Niego. Wtedy ustąpi smutek i wzdychanie. A przecież nie ustępuje. Nie całują się sprawiedliwość i pokój, z ziemi zdaje się wyrastać raczej cudzołóstwo niż wierność. Nie jesteśmy w raju, nie jesteśmy w niebie.
Tkwimy w tym momencie ewangelicznej perykopy. Jezus już odpuścił grzechy. Już zbawił. Dokonał cudu, który nas nie uzdrawia, tylko spuszcza w środek pokusy. Jest z nami, stoi nad naszym paralitycznym łożem, zbawia – i nie uzdrawia. Tkwi w nas Jego obietnica przyjścia królestwa Bożego, czyli Jego samego, ale nie realizuje się na naszych oczach.
Boże, nie porzucaj mnie w środku tej pokusy. Daj mi wiarę, by we mnie dokonało się to, co ma nastąpić. By nadzieja stawała się faktem we mnie. Żebym potrafił sobie odpowiedzieć na pytanie, kimże On jest, kimże Ty jesteś?
To trwa. Ja trwam w wierności i nie znam przyszłości. Jestem bezsilny, zdany tylko na Jego moc. Ona zawsze jest, ale zarazem czasem jest jakby nieobecna: wtedy, gdy spuszczono przed Niego paralityka, była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać. Wtedy – to znaczy nie zawsze? Jest taki czas, kiedy ta moc jest, ale jeszcze się nie objawia? Ja chyba w tym czasie jestem. Panie nie pozostawiaj mnie w tym czasie pokusy. Daj mi wiarę, aby stało się to, co ma się stać. Żebym usłyszał: mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu! I żebym poszedł wielbiąc Boga. Do domu.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości