Medjugorje

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 26 mar 2021, 14:17

Szόsta medytacja wielkopostna: o. Ante Vučković o Słowie Bożym
data: 25.03.2021
.

Po o. Marinko Šakocie i o. Stanko Mabiću, szόstą medytację wielkopostną przygotował o. Ante Vučković. Tematem jego medytacji jest Słowo Boże.

``Minęło dużo czasu, odkąd Bóg nawiązał z nami, ludźmi, relację i to w najgłębszy możliwy sposób, mówiąc do nas naszym językiem i w naszym języku, objawiając, kim jest. Punktem kulminacyjnym jest oczywiście to, że Słowo Boże - logos - przyjęło ciało i zamieszkało między nami, żyło między nami, więc nasze spotkanie ze Słowem Bożym jest zawsze spotkaniem z najgłębszą tajemnicą naszej ludzkiej relacji z Bogiem i Jego relacji, jego woli, by z nami się komunikować.

Słowo Boże jest dla nas ważne, ponieważ my - jeszcze zanim je spotkamy - intuicyjnie wyczuwamy, że różni się od naszego słowa. Słowo Boże stwarza. My za pomocą naszego słowa możemy czynić wiele rzeczy, ale nie możemy tworzyć tak, jak stwarza Bóg. Słowo Boże karmi naszego ducha, tak jak pokarm karmi nasze ciało i jest to być może jedna z ważnych metafor Słowa Bożego. Znajdziemy to u proroka Ezechiela, który mówi: „Synu człowieczy, zjedz to, co masz przed sobą. Zjedz ten zwój i idź przemawiać…“ (Ez 3, 1). J Pokarm jawi się nam jako siła, dzięki której żyjemy. W ten sposób Słowo Boże staje się w podobny sposób siłą, którą żyje nasz duch, dzięki której działamy ”- mówił w medytacji o. Ante Vučković, stawiając przed nami cytataty biblijne, według których Słowo Boże jest niezmienne, trwałe, obiektywne, wieczne ...

O. Ante mówi, że „niezliczone rzesze ludzi zmieniły swój sposób życia właśnie dzięki spotkaniu ze Słowem Bożym, gdzie wystarczyło jedno Słowo Boże. Wystarczy, że zrozumiem, że skierowane jest ono do mnie, aby mogła nastąpić przemiana ”.

Św. Antoni Pustelnik, św. Augustyn są przykładem tego, że ich życie zmieniło jedno Słowo Boże, które usłyszeli.

„Może coś podobnego wydarzyło się w twoim życiu, może jest w twoim życiu Słowo Boże, które dotyka najgłębszych pokładów Twojego bytu - dostrzegamy cały dramat ludzkiego życia, jego korzenie. W tych chwilach stajemy na rozdrożu. To tak, jakbyśmy się na nowo narodzili. Niektórzy mówią, że Słowo ich przebudziło a u większosci z nich towarzyszyły temu również emocje. To wszystko są dobre powody, aby czytać Słowo Boże, traktować je jako pokarm, codzienny ”, powiedział o. Ante, przytaczając ˈpoznanie samego siebieˈ jako jeden z powodów, dla których powinniśmy czytać Słowo Boże i pyta nas ˈCo się dzieje, kiedy poznajemy siebie przed zwierciadłem Słowa Bożego?ˈ

``Poznaję wtedy swoje grzechy i jednocześnie odkrywam Jego miłosierdzie. Zdarza się, że odkrywam swoje pęknięcia, swoje choroby, swoje potrzeby, a jednocześnie, w tym samym czasie, odkrywam Jego wolę uzdrowienia mnie. Zdarza mi się doświadczać łez i smutku, a jednocześnie doświadczam,że Bóg pragnie mnie pocieszyć. Zdarza mi się odkryć swoje zagubienie i odkryć Go szukającego mnie . Zdarza się, że odkrywam, jak oszukuję samego siebie i że On chce, abym poznał siebie w Jego prawdzie. Zdarza się, że odkrywam swoją śmiertelność, swoje granice, swoją przemijalność i odkrywam w Jego Słowie, że On chce dać mi życie, niezniszczalne , życie wieczne '', wyjaśnia o. Ante Vučković i na koniec medytacji w tym tygodniu odpowiada na pytanie: Dlaczego czytać Słowo Boże?

''Aby kształtować lepszy świat. Aby uczynić go lepszym, chronić go przed nami samymi aby uczyć się naszych relacji, lepiej je kształtować, aby uczyć się, kim jesteśmy, poznać siebie, karmić się Bożą miłością i pozwalać na to, by w nas, w chwilach trudnych mogła rozpalić się nadzieja - nadzieja, która pochodzi z woli Boga, aby nam towarzyszła w relacjach, w komunikacji. W ten sposób odkrywamy podobieństwo naszego wnętrza do Boga. Jesteśmy istotami takimi jak On, które pragną mieć relację, które chcą się komunikować. Słowo Boże zostało nam dane, abyśmy mogli utrzymać tę relację przy życiu ”.

Całą medytację wielkopostną o. Ante Vučkovića przy akompaniamencie chorałów gregoriańskich w wykonaniu o. Zvonimira Pavičicia można znaleźć pod linkiem
https://www.youtube.com/watch?v=7Jp47XXhVtQ
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 28 mar 2021, 0:22

Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 28 mar 2021, 0:24

Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 30 mar 2021, 21:11

Niedziela Palmowa w Medjugorje
https://www.youtube.com/watch?v=TTGNBps6xnE
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 30 mar 2021, 21:14

Niebieski krzyż w Medjugorju najnowsze nagranie z marca
https://www.youtube.com/watch?v=HaBjO2QJ6l4
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 06 kwie 2021, 12:05

Arcybiskup Hoser: Medjugorje modelem nowej ewangelizacji
„Najświętsza Dziewica wzywa nas do nawrócenia, do fundamentalnego wyboru, w którym wybieramy Boga lub to, co jest przeciwne Bogu, czyli moce ciemności”, tłumaczył abp Hoser i dodał, że ten apel jest skierowany do wszystkich mieszkańców świata.
https://www.ekai.pl/arcybiskup-hoser-me ... quag9GqAOg
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 06 kwie 2021, 12:13

Wielkanoc w Medjugorje - nie wiadać żadnych maseczek
https://www.youtube.com/watch?v=Bb8ph9JKh5Y
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 06 kwie 2021, 12:14

https://www.youtube.com/watch?v=wVhlb6YEWig figura Chrystusa Zmartwychwstałego
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 06 kwie 2021, 12:15

Abp Henryk Hoser SAC znalazł się w szpitalu. Przyjechał do Polski, żeby się zaszczepić. Przyjął pierwszą dawkę Pfizera, ale przed przyjęciem drugiej się zaraził COVID-19. Proszę o modlitwę w jego intencji. https://www.facebook.com/henryk.zielinski.796
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 06 kwie 2021, 12:23

Wielki Piątek w Medjugorje - https://www.youtube.com/watch?v=t9rPG7BGZDw
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 28 kwie 2021, 21:33

Orędzie, 25 kwietnia 2021 r.
Drogie dzieci! Dziś was wzywam, byście w kolorach wiosny dali świadectwo waszej wiary. Niech będzie to wiara wsparta nadzieją i odwagą. Dzieci, niech wasza wiara będzie niezachwiana w każdej sytuacji, nawet w tym czasie pokusy. Odważnie idźcie z Chrystusem Zmartwychwstałym w kierunku nieba, które jest waszym celem. Towarzyszę wam w tej drodze świętości i wszystkich was zachowuję w moim Niepokalanym Sercu. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 28 kwie 2021, 21:38

Wiara nadziei i odwagi

Wywiad OJCA LIVIO w Radio Maryja z MARIĄ PAVLOVIĆ-LUNETTI 25 kwietnia 2021 r.

O. Livio: Mario! To szczególne orędzie, ma zapach wiosny!

Marija: Nie pierwszy raz, bo Matka Boża mówiła o wiośnie w wielu orędziach. Tu chodzi o wiosnę wiary, o wiosnę kolorów. Staraliśmy się, z pewnym zakonnikiem, zrozumieć co znaczą te słowa. Powiedział: „Mogą to być różne odcienie wiary, jak kolory habitów zakonnych: są Franciszkanie, którzy mają brązowe habity, Dominikanie chodzą w białych”.

Wiosną przyroda stacza prawdziwą bitwę. Niekiedy przychodzą przymrozki i mogą zniszczyć przyszłe zbiory. Zdarzają się burze, czasem spadnie grad. Podobnie dzieje się z nami. Lecz Matka Boża wzywa nas, byśmy przeżywali wiosnę wiary, nadziei i odwagi. Tego nie powinno zabraknąć, szczególnie nam, którzy zostaliśmy powołani do tego, aby być świadkami. Czyż nie, Ojcze Livio?

O. L.: Tak! Ja również rozmyślałem nad tym stwierdzeniem. Wiara powinna być jak kolory wiosny, a one są radosne, żywe, soczyste, bujne, pociągające. Nasza wiara również powinna taka być: radosna i barwna, jak kwiaty na wiosnę.

M.: Także delikatne. Wiosenna zieleń jest wrażliwa i my powinniśmy tacy być: delikatni i wrażliwi dla innych szczególnie dla tych, którzy nie mają wiary.

O. L.: Powinniśmy także przyciągać innych, tak jak wiosenne kwiaty przyciągają motyle. Nasza wiara powinna intrygować, zadziwiać nawet tych, którzy są daleko. Są w tym orędziu różne ważne rzeczy. Pierwsza rzecz, o którą chciałbym spytać, to słowo, które pojawiło się już kilka razy w kolejnych orędziach: odwaga. To słowo powtarza się bardzo często. Twoim zdaniem, do czego nawiązuje ta odwaga?

M.: Rozważałam to, zastanawiałam się. Muszę powiedzieć, w nawiązaniu do wiosny, że dopóki kwiat zamyka się w swoim pąku, nie ma odwagi wyjść. A potem, kiedy zaczyna świecić słońce, staje się coraz piękniejszy, wychodzi ze swego ukrycia. My również powinniśmy odważnie wychodzić z tej skorupy, w której często się zamykamy, często nie mamy odwagi, żeby dawać świadectwo. A przynajmniej ja tak to zrozumiałam. Chodzi także o odwagę, którą daje nam obecność Maryi. Nie jesteśmy sami, bo Ona jest z nami. Do tego powiedziała, że: umieszcza nas w swoim Niepokalanym Sercu. Mamy tę pewność, którą daje nam Matka Boża. Jesteśmy w niej zakochani, idziemy za Nią, a Ona prowadzi nas do bezpiecznej przystani, do Eucharystii.

Maryja i Eucharystia, jak mówił ksiądz Bosko, to dwie kolumny, których powinniśmy się trzymać ze wszystkich sił. Bez Maryi i bez Eucharystii, z pewnością trudniej byłoby żyć wiarą. A jeśli mamy te dwie kolumny, jest także jasność, którą drogą należy pójść. A Maryja prowadzi nas od samego początku. Ona wzywa nas i prowadzi do Jezusa, nigdy nie zatrzymywała naszej uwagi na sobie. Zawsze nam mówiła o Jezusie i zawsze nas do Niego prowadziła.

Czasem słyszy się, że niektóre osoby są przywiązane do Maryi, ale przecież jeśli ktoś przyjął Jej orędzia, to nie stoi w miejscu, cały czas jest w drodze. Idzie drogą nawrócenia, drogą wiary, drogą modlitwy. To nie tylko powtarzanie wciąż tych samych modlitw, lecz głębokie – i coraz głębsze przeżywanie wiary. Nawet kiedy odmawiamy jedno Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu – na początku może to być zwykłe powtarzanie słów, ale przez umysł te słowa coraz głębiej przenikają do serca i zaczyna się droga nawrócenia, droga świętości, na którą wzywa nas Gospa. Dlatego głęboko wierzę, że to Jej wezwanie jest drogą, nie tylko dla poszczególnych osób, dla mnie i dla ciebie, ale dla nas. Byśmy zaczęli nowe życie, o którym Ona mówi: życie świętości, życie odwagi, patrząc w stronę Nieba. Świętość w życiu codziennym prowadzi do celu, którym jest Niebo.



O. L.: Aby dobrze zrozumieć sens orędzia, dokonać jego interpretacji, zawsze przyglądam się słowom i liczę je. Zauważyłem, że w tym orędziu, na samym początku, aż trzy razy powtarza się słowo «wiara». Mówiłaś kiedyś, że bardzo uderzyły Cię słowa Matki Bożej, kiedy powiedziała: «Odrzuciliście wiarę i krzyż». Jak rozumiem, żyjemy w świecie, w którym wiele osób odrzuciło wiarę, wiele osób zmieniło religię, odwróciło się od chrześcijaństwa. Jeśli przyjrzymy się liczbie wiernych w naszych kościołach, statystyki pokazują, że chrześcijanie stali się mniejszością. W niektórych krajach, zwłaszcza na północy Europy, to bardzo nieliczna mniejszość.

Być może Maryja martwi się o naszą wiarę, mówi: «niech wasza wiara będzie niezachwiana w każdej sytuacji, nawet w tym czasie pokusy». Żyjemy w czasach, kiedy ludzie tracą wiarę, tymczasem panoszy się nowa religia, bezbożny i materialistyczny ateizm. Dlatego mówi byśmy byli silniejszymi w każdej sytuacji, abyśmy nie ulegli pokusie, żebyśmy nie byli słabi, bo grozi nam to utratą wiary. Wydaje mi się, że wiara jest dziś zagrożona i musimy walczyć!

M.: Dokładnie! Jestem głęboko przekonana, że musimy walczyć. Przede wszystkim naszym życiem, odwagą, świadectwem. Nasza broń to ciepło, wiosna, wrażliwość – łagodność, ale i stanowczość. Nie możemy być chwiejni. Matka Boża wskazuje nam czułość i łagodność przez swoje Niepokalane Serce, o którym mówi w tym orędziu. Nie jesteśmy świadomi daru, który posiadamy. Najbardziej mnie boli nie sam fakt utraty wiary, tylko to, że ludzie nawet nie wiedzą, co tracą. Dlatego trafiają do jakichś sekt, zaczynają zajmować się jogą, fascynują się religiami wschodu, jakimiś guru, a zupełnie zatracają świadomość piękna własnej wiary. Wzruszam się na samą myśl o tym, że Pan Jezus zmartwychwstał jako jedyny, tylko On jeden umarł za nas, aby dać nam życie wieczne. Nikt inny tego nie zrobił. A wiele osób wybiera jakiegoś guru czy nie wiadomo kogo – zamiast Jezusa, który umiłował nas tak bardzo, że oddał za nas życie. To mnie bardzo zasmuca.

O. L.: Kto był dzisiaj na Mszy Świętej, usłyszał te słowa: «Ja jestem Dobrym Pasterzem, który oddaje życie za swoje owce, a najemnik ucieka i nie zależy mu na owcach». To smutne, że tak wielu opuściło Jezusa i poszło za bożkami tego świata. Maryja przychodzi do Medziugorja już od 40 lat. Gdyby nie Jej obecność, co by się z nami stało? Czy Twoim zdaniem jest zadowolona z tego, w jaki sposób Jej odpowiedzieliśmy?

M.: Nie było ani jednego orędzia, które nie byłoby orędziem nadziei. Matka Boża ciągle pokłada w nas nadzieję, nieustannie nas wzywa, zachęca, dodaje nam odwagi. Towarzyszę wam na tej drodze świętości i wszystkich was umieszczam w moim Niepokalanym Sercu – mówi dzisiaj. Maryja nie opuszcza nikogo, prowadzi nas do swego Syna, Jezusa Zmartwychwstałego. My też mamy zmartwychwstać razem z Nim. Sądzę, że Matka Boża patrzy szerzej, widzi więcej niż my. Bo my widzimy puste kościoły, widzimy utratę wiary, widzimy drastyczne sytuacje – dziś umiera więcej chrześcijan niż w czasach komunizmu, zniszczono wiele kościołów, były masakry, mordowano księży… Ale Gospa daje nam nadzieję, mimo że my widzimy czarno, Ona mówi o kolorach wiosny, karze nam patrzeć oczyma wiary, oczyma odwagi i nadziei. To mnie wzrusza i dopóki Ona jest z nami, nie powinniśmy się niczego bać. Ona prowadzi nas, kocha nas, dodaje nam odwagi, powiedziała, że nie powinniśmy bać się przyszłości.

O. L.: Przyszłość należy do Boga. Maryja powiedziała: «Jeśli należycie do mnie, zwyciężycie». Czyli Ona tutaj jest dla tryumfu Jej Niepokalanego Serca. Jej zwycięstwo jest pewne. Ale my też zostaliśmy wezwani do tego, aby przyczynić się do tego zwycięstwa.

M.: Dokładnie! To wzruszające. Jesteśmy niczym – ale w oczach Bożych jesteśmy ważni. Każdy z nas. Nieważne, czy ktoś jest przykuty do łóżka, czy ktoś jest chory, czy przeżywa chwile próby, nie widzi rozwiązania dla swoich problemów, jeśli zaufa Panu Bogu, zaufa Jego Najświętszej Matce, uczyni ten krok wynikający z wiary, wówczas doświadcza pomocy Boga. Prośmy Boga o pomoc, o pocieszenie, prośmy z wiarą. Widzieliśmy tysiące razy, na przykładzie osób, które dają świadectwo, mówią, że Bóg dał im uzdrowienie duchowe czy fizyczne – na tysiące sposobów. Kiedy mamy Boga, kiedy pukamy do Jego drzwi, On odpowiada na nasze potrzeby. Trzeba o tym pamiętać, kiedy przychodzą trudne chwile. Trzeba wierzyć, trzeba ofiarować swoje cierpienie – a na pewno nie pójdzie na marne, wszystko ma sens i Pan Bóg na pewno odpowie.

O. L.: Już o tym wspomniałaś, ale wydaje mi się, że bardzo ważna jest perspektywa, którą nam dała Maryja. W jednym z pierwszych orędzi, kiedy mówiła wam o Raju, Piekle i Czyśćcu, powiedziała, że wiele osób myśli, że wszystko się kończy wraz ze śmiercią. Taką wizję życia ma wielu znanych nam ludzi. Myślą, że nie istnieje dusza nieśmiertelna, że nie ma życie pozagrobowego, że śmierć to koniec życia. Jednak to bardzo ważne, żebyśmy – jako chrześcijanie – podchodzili do życia z nadzieją, z tą pewnością, że Niebo istnieje, że Niebo jest celem, do którego zmierzamy. Obecność Gospy, która przychodzi z Nieba na Ziemię w swoim uwielbionym ciele, to najpiękniejszy dowód, że Niebo istnieje i że jest naszym celem.

M.: Dokładnie! Widzę to także tutaj, w Medziugorju. Maryja nigdy nie wspomniała, że jest covid. Tutaj, na przykład w kościele, w otoczeniu, kiedy rozmawiamy ze sobą, nie ma takiego strachu jak we Włoszech. Ktoś mógłby powiedzieć, że to brak odpowiedzialności, ale ja w tym widzę gest wiary. Nie wiary bezmyślnej, podjęto decyzję, że należy uzyskać tzw. odporność stadną. Potrzebujemy przebywania ze sobą. Mówiono o pierwszych chrześcijanach: „Zobaczcie, jak oni się kochają”. A w tej chwili cierpienia, jeżeli jesteśmy sami, nie możemy wyrazić swojej miłości, dzielić się z innymi, pomagać sobie nawzajem. To bardzo piękne, kiedy można się dzielić, nie tylko spożywać wspólny posiłek, lecz także dzielić się doświadczeniami duchowymi z innymi osobami, które potrafią nas zrozumieć. Także czas wspólnej modlitwy. Ostatnio często żartowaliśmy, że będziemy modlić się na różańcu, ale z dystansem.

Owszem, jest wirus. Ale ten wirus nie może być ważniejszy od naszej relacji z Bogiem, a wiele osób obawia się przyjść do kościoła. Ludzie boją się i nie chodzą na Mszę Świętą, a wirus jest dla nich wymówką. A nie powinno tak być. Nie należy uciekać się do takiego pretekstu, tylko mieć odważną wiarę, która góry przenosi. Są różne zatłoczone miejsca, takie jak supermarkety czy dyskoteki, w tych miejscach można również zarazić się koronawirusem. Trzeba przeżywać ten czas zachowując pogodę ducha, a także z wiarą. Przeżywamy moment próby, owszem – ale ten koronawirus nie może stać się dla nas najważniejszą rzeczą na świecie.

O. L.: Kiedy Matka Boża mówi o czasie próby, ma na myśli pandemię czy próbę wiary?

M.: Myślę, że chodzi o próbę wiary, bo Matka Boża nigdy nie mówiła o pandemii.

O. L.: Zgadza się! W lipcu 2019 roku powiedziała: «Przyjdą pokusy, a wy nie będziecie silni i grzech zapanuje, ale jeśli należycie do mnie – zwyciężycie». I tam była mowa o próbie wiary. Myślę, że teraz również jest mowa o próbie wiary i wydaje mi się, że to największa próba.

M.: Są media, telewizja, itd. Wiadomo, po której stronie stoją i do czego dążą. Wiadomości ciągle zasiewają strach, szerzą niezgodę, nie podają prawdy. Często słyszymy informacje sprzeczne i niezgodne z prawdą. Doświadczyłam tego, także nie tak dawno. Słysząc wiadomości w telewizji, miałam ochotę pojechać tam do nich i powiedzieć: „To co tu opowiadacie, to nie jest prawda!”. Ale kiedy ma się do czynienia z kłamstwem i z ojcem kłamstwa, nie można zrobić nic więcej, jak tylko przeżegnać się znakiem krzyża świętego i powiedzieć „Idź precz ode mnie, szatanie”. Niestety, dzisiaj jest tak, w wielu sytuacjach, że zamiast człowiekowi pomagać, środki przekazu zaszczepiają strach. Nie wiadomo, jakie plany temu przyświecają i nie chcę w to wchodzić. Straszą nas, tak jakby człowiek miał żyć milion lat. A ludzkie życie jest krótkie, mało kto dożyje stu lat, a ten krótki czas, który został nam dany trzeba przeżyć dobrze.

Maryja mówi, że to czas próby i myślę, że chodzi o próbę wiary. Dlatego mówi, by mieć nadzieję, wiarę i odwagę. Kiedy mamy nadzieję, mamy modlitwę, mamy także odwagę, aby dawać świadectwo, odwagę, aby żyć. Często nie jest łatwo żyć i dawać świadectwo wiary naszym życiem. Kiedy przebywamy w otoczeniu wrogim wobec wiary, zaakceptują wszystko, tylko nie to, że jesteś chrześcijaninem. Kiedy powiesz, że jesteś na diecie – wszyscy powiedzą, że o siebie dbasz, że walczysz z nadwagą, ale kiedy powiesz, że pościsz – patrzą na ciebie jak na fanatyka. Nasza wiara powinna być odważna, także w tego rodzaju sytuacjach. Pamiętam jak moje dwie znajome skarżyły się kiedyś, że mają problemy w biurze. Powiedziały, że zachowują post, inni zaczęli traktować je jak jakieś fanatyczki. Poradziłam im, żeby w takim razie powiedziały, że stosują dietę – a wtedy wszyscy zaczną je podziwiać. To wręcz niewiarygodne, ale tak właśnie jest. Do tego doszliśmy.

O. L.: Powszechna jest wrogość wobec chrześcijaństwa. Także w naszym społeczeństwie.

M.: Myślę, że to coś więcej niż wrogość. Teraz rozpętała się prawdziwa batalia. Wszystko to, co jest związane z Kościołem, wszystko to, co dotyczy wiary – nieważne jakim sposobem – ale ważne, żeby zostało zniszczone. Nie podoba mi się to. Nawet w czasach komunizmu nikt nie wtrącał się do tego, czy ktoś chodzi do kościoła czy nie. A teraz - ledwie zaczęła się pandemia, pamiętam jak ksiądz sprawował Mszę Świętą, wkroczyli karabinierzy i kazali mu przerwać. Jakim prawem? Jak można pozwolić na coś takiego? Nawet w czasach komunizmu tutaj nie działy się takie rzeczy. Doszło do tego, że wchodzą do kościołów, demolują, niszczą figury świętych, niszczą ołtarze, kradną hostie… Gdzie myśmy się znaleźli? Ja szanuję ciebie – i ty mnie szanuj. Możemy żyć ze sobą w zgodzie.

Pamiętam, jak pojechałam do Rosji, byli prawosławni i katolicy, wszyscy chcieli słuchać o Matce Bożej, po pewnym czasie dało się odczuć jedność wśród tych chrześcijan. Kiedyś pojechałam do Bejrutu, było mnóstwo muzułmanów – modliliśmy się wszyscy razem. Nie wiem dokładnie, ile jest w Libanie różnych wyznań chrześcijańskich, wydaje mi się, że około 30. Ale byliśmy wszyscy jednego serca i jednego ducha, ponieważ modliliśmy się wspólnie. Ja szanuję ciebie – ty szanuj mnie, módlmy się, i będzie zgoda. Broń i zabijanie do niczego dobrego nie doprowadzi. Diabeł wkłada człowiekowi broń do ręki. Módlmy się do Boga o pokój, a On obdarzy nas pokojem. Miejmy odwagę, aby świadczyć. Każdy z nas jest jak bukiet kwiatów, które mają różne kolory, ale stanowią piękną całość. Nigdy nie będę Markiem, bo jestem Marią. Jestem Marią, i jestem taka, jaka jestem. Tak samo jak ty nie jesteś Markiem, czy Janem. Każdy z nas jest inny i przez to ubogacamy się nawzajem. Jeśli tego nie rozumiemy, nie warto żyć, skończy się na tym, że wszyscy się pozabijamy.

A Matka Boża prosi: „Módlcie się o pokój. Módlcie się o jedność”. Nie tylko o jedność chrześcijan, ale za cały świat, bo Pan Bóg dał nam ten piękny świat, byśmy tu żyli. Maryja mówi o wiośnie, chodzi o nasze serce i duszę, lecz także o wiosnę w przyrodzie. Mówi się o walce z zanieczyszczeniem, a o. Slavko kiedyś powiedział, że tu w Medziugorju, ma być jak najwięcej kwiatów i jak najmniej śmieci. Drobnymi gestami możemy wiele zrobić. Możemy stać się narzędziem pokoju, dobra, miłości, łagodności – wszystkiego, co dobre. Matka Boża zachęca, by wzrastało w nas dobro, piękno, życie chrześcijańskie, byśmy świadczyli o tym, że jesteśmy chrześcijanami, także wobec tych, którzy nimi nie są. Mogę wiele dać także tym, którzy są muzułmanami, wyznawcami innej wiary czy poganami. Mogę dać im uśmiech, swoją gościnność, przez to kim jestem.

O. L.: Jak mamy przeżywać nadchodzący miesiąc maj?

M.: Maj to zawsze wielkie wyzwanie, piękna rzecz. Tutaj wiele się dzieje. Nie tylko modlitwa wcześnie rano, z myślą o czterdziestej rocznicy będzie czterdziestodniowe przygotowanie. Maj to miesiąc szczególnie poświęcony Maryi. Nie tylko modlimy się na różańcu, modlimy się w rodzinie, składamy drobne ofiary i wyrzeczenia, ale przede wszystkim, czynimy to z łagodnością i czułością, myśląc o Matce Bożej. Trzeba tylko jednego: wytrwałości. W maju na pewno wiele osób nie będzie mogło przyjechać do Medziugorja, będzie się obawiać tego wirusa, itd. Ale w jedności siła – będziemy się łączyć w modlitwie z wami wszystkimi. Sprawimy, że ten maj będzie wyjątkowy, pamiętając o 40 latach obecności Matki Bożej wśród nas.

Marija i o. Livio odmówili na koniec Magnificat oraz Chwała Ojcu, i o. Livio udzielił błogosławieństwa.
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 28 kwie 2021, 21:39

Orędzie dla Ivana 16.04.2021r. z Bostonu

„Drogie dzieci, to jest czas odpowiedzialności, przyjmijcie i żyjcie odpowiedzialnie moimi orędziami. Wróćcie do mojego Syna, wróćcie do modlitwy. Kochane dzieci, pozwólcie Bogu mówić do waszych serc. Szatan chce rządzić i zniszczyć wasze życie. Kochane dzieci, bądźcie wytrwali, odważni, cierpliwi i silni w dążeniu do świętości. Jestem z wami i wszystkich was błogosławię moim macierzyńskim błogosławieństwem. Dziękuję wam, drogie dzieci, że również dziś odpowiedzieliście na moje wezwanie”.
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

tereska
Posty: 423
Rejestracja: 05 lut 2017, 10:07
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Medjugorje

Post autor: tereska » 28 kwie 2021, 21:44

Wywiad z Mariją z 25.03.2021.

O. Livio: Mario! Obiecałaś, że opowiesz nam o dzisiejszym objawieniu, które było niezwykłe.

Marija: Rano obudziła mnie litania do Matki Bożej śpiewana przez pielgrzymów z Europy Wschodniej. Dziś jest wielkie święto, tego dnia Maryja powiedziała - Tak - i dzięki temu stała się Matką naszego Zbawiciela. Kiedy Matka Boża przychodzi, zwykle pozdrawia nas słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. A my odpowiadamy: „Zawsze niech będzie pochwalony Jezus i Maryja”. Potem Matka Boża milczy, słucha nas, albo coś mówi. Natomiast dzisiaj, w momencie objawienia, być może pod wpływem tego szczególnego dnia, który był przepełniony modlitwą, rozważaniem tak wypowiedzianego przez Maryję, poczułam ogromne pragnienie, żeby Jej podziękować. Przecież gdyby nie powiedziała tak, Jezus nie mógłby się narodzić, Duch Święty nie mógłby na Nią zstąpić. Dziękowałam nie tylko za Jej tak, a za Jej obecność pośród nas, jak Elżbieta, kiedy powiedziała: „A skądże mi to, że matka mojego Pana przychodzi do mnie”. To był dla mnie bardzo wzruszający moment, kiedy mogłam podziękować Maryi za Jej obecność.

Tym razem, jak nigdy dotąd, to ja zaczęłam rozmowę, dziękując za Jej obecność, za to, że powiedziała tak i prosząc, aby upodobniła nas do siebie, by sprawiła, że będziemy mówili Bogu tak w całym naszym życiu, prosząc, byśmy mogli odpowiedzieć na to wezwanie, na ten wielki Jej dar. Myślę, że nie tylko ja tak czuję, jako widząca, ale my wszyscy. Polecałam Jej wszystkie osoby, za które się modlę, cały świat, całą przeszłość i przyszłość. Kiedy Matka Boża przekazywała orędzie, była tak cudowna, że wzruszyłam się do łez, czułam głęboką radość, bo czułam, że w tym momencie wraz z Nią przyszło do nas Niebo. Popłynęły łzy wdzięczności. Maryja swoją obecnością dodaje nam otuchy.

Moment dzisiejszego objawienia był szczególny. Zwykle, kiedy jest jakieś święto, Matka Boża przychodzi, przekazuje orędzie, modli się nad nami, błogosławi – i odchodzi. A dzisiaj została dłużej. Modliła się nad nami. Miałam takie odczucie, że radowało Ją przebywanie z nami, tu, na ziemi. A to coś bardzo rzadkiego. Bardzo mnie to poruszyło, bo poczułam, że Jej obecność jest dla nas zaproszeniem, byśmy byli święci tak jak Ona, byśmy mówili Bogu tak całym naszym życiem, tak jak Ona i że Pan Bóg działa, Duch Święty działa przez nas. Dlatego mówię, że to było coś nadzwyczajnego. Nie tylko modlitwa z Maryją, nie tylko spotkanie z Nią, nie tylko to, że dała nam orędzie… to było coś więcej, moje serce to czuło i chciałam podzielić się z wami tym niezwykłym dniem.

O. L.: Czy miała także królewską szatę?

M.: Tak! Zawsze, kiedy jest święto, Matka Boża przychodzi w złotej szacie. Dziś Jej szata była jakby haftowana złotem.

O. L.: Pamiętam jak opowiadaliście mi kiedyś, że 25 marca Maryja jest szczęśliwa, bo tego dnia Ona sama otrzymała wielką łaskę. Odkryła, że została wybrana do wielkich rzeczy. Za pierwszym razem, 25 marca 1982 r. – i chyba Vicka mówiła o tym w książce o. Bubalo, że Matka Boża tańczyła z radości. Pamiętasz to?

M.: Nie, nie pamiętam. Wiem tylko, że to dzień wielkiego święta. Tego dnia składaliśmy Jej nasze drobne podarki, modlitwy, kwiaty… dziś też ofiarowałam Jej pierwsze wiosenne kwiaty, fiołki, pierwiosnki, bo odmawiając Różaniec Święty na zewnątrz, zbierałam polne kwiaty, zrobiłam z nich bukiecik i ofiarowałam Matce Bożej. Kiedy myślimy o Maryi, w sercu wszyscy czujemy się dziećmi. Jestem już dojrzałą kobietą, ale w moim sercu nadal mieszka dziecko. Dlatego zebrałam kwiaty, aby ofiarować je Maryi. To Ona sprawiła, że rozmiłowaliśmy się w Niej, a kiedy Ją pokochamy, Ona prowadzi nas do swego Syna, Jezusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

O. L.: Czy Matka Boża lubi kwiaty? Często o nich mówi...

M.: Tysiące razy… Matkę Bożą zawsze cieszą kwiaty. Kiedy widzę jakiś kwiat, moja pierwsza myśl jest taka, żeby dać go Maryi. To silniejsze ode mnie. Może to dziecko, które ciągle jest w moim sercu, ale często zbieram dla Niej kwiaty. Miesiąc temu, kiedy kwitły migdałowce, zerwaliśmy kilka gałązek, zawsze z myślą o Matce Bożej. Moja ziemska mama, której już nie ma, nie była zachwycona, kiedy przynosiłam do domu gałązki migdałowca. Mówiła: „Zniszczyłaś drzewo! Z tych kwiatów już nie będzie owoców”. A Gospę kwiaty zawsze radują.

O. L.: Pamiętam jak kiedyś, mówiąc o swoim tak, Matka Boża powiedziała: <Tak, tak, mówicie: tak, tak>. Powtórzyła to dwukrotnie, pamiętasz?

M.: Matka Boża wezwała nas nie tylko do tego, by powiedzieć tak. Również w dzisiejszym orędziu, prosi z pokorą, byśmy się modlili. Tyle razy zachęcała nas, pomagała, ponaglała nas, byśmy się modlili. Już w 2000 r. powiedziała, że: kto się modli, ten nie boi się przyszłości. Powiedziała wtedy, byśmy poświęcili się Jej Niepokalanemu Sercu i Sercu Jej Syna, a wtedy szatan nie będzie mógł wyrządzić nam krzywdy. Dzisiejsze orędzie jest podobne, a jednocześnie widzimy jak działa diabeł, który chce wzbudzić niepokój, chce wojny, chce wypełnić nasze serca lękiem.

O. L.: W ciągu ostatnich sześciu miesięcy Maryja już trzeci raz mówi o wojnie: w październiku, w lutym, i teraz – w marcu. Mówiła, że szatan chce nienawiści, że chce wojny. Dzisiaj powiedziała, że diabeł chce niepokoju, czyli zamieszania, wojny. W ubiegłym miesiącu powiedziała, że trzeba modlić się i pościć, aby powstrzymać wojny. Pamiętam jak opowiadałaś o drugim dniu objawień, 26 czerwca, kiedy schodziłaś ze wzgórza, a Gospa przekazała ci ważne orędzie dotyczące pokoju. Wtedy Maryja mówiła przede wszystkim o wojnie z Bogiem i o pokoju w znaczeniu pojednania się z Bogiem. Jak rozumiem, to wojna człowieka z Bogiem prowadzi do wojen pomiędzy ludźmi. A zatem, przede wszystkim powinniśmy pojednać się z Bogiem, jeżeli chcemy pokoju na ziemi.

M.: Dokładnie to mówi Matka Boża, powtarza, i dokładnie o to nas prosi. Jest u nas takie przysłowie: „diabeł nie śpi”. Nam się wydaje, że poszliśmy do przodu, ale w ludzkich sercach wciąż narasta niepokój, trwa nieustanna rywalizacja: kto jest silniejszy. Kiedy przyjrzeć się światu, Chiny chwalą się, że mają potężną broń, także Korea Północna, organizuje marsze i parady militarne, jak w Rosji czy w Ameryce. U nas niedawno mówiono o Serbii, która zakupiła jakieś nowoczesne helikoptery… innymi słowy, człowiek czuje się potężny, kiedy ma tego rodzaju żelastwo i myśli, że dzięki temu jest bezpieczny.

Tymczasem wczoraj, po latach, spotkałam kapłana, którego poznałam kiedyś w Rosji. Wczoraj z nim rozmawiałam. Powiedział mi, że sytuacja na świecie nie jest dobra. Rosja chce być wielkim mocarstwem, Ameryka ciągnie w drugą stronę, chce być światową potęgą, wywołując niepokoje pod pretekstem wolności i demokracji. A w rzeczywistości, jeśli nie mamy Boga, nie mamy szacunku, nie tylko do życia. Doszło do tego, że człowiek zabija własne dzieci. Ile jest aborcji? Tu nie trzeba żadnej wojny. Ile niewinnych dzieci zostało zabitych? Robi się badania, i kiedy się okazuje, że dziecko może mieć jakąś wadę, lekarze pytają: „To co robimy?”. Często dochodzi w takich sytuacjach do aborcji. Znam wiele osób, które powiedziały „Nie!”, a potem na świat przychodziły dzieci zupełnie zdrowe! Już nie wierzymy w cuda. Przestaliśmy wierzyć w Boga. Jestem przekonana, także jeśli chodzi o tę pandemię, że jeśli naprawdę będziemy wierzyć i modlić się, to wszystko się skończy. Trzeba tylko zaufać Bogu. - 3000

O. L.: Twoim zdaniem, czy bardziej powinniśmy bać się wirusa czy wojny?

M.: Najbardziej powinniśmy się bać o własną duszę. Bo życie to tylko podmuch. A jeśli nie zaczniemy troszczyć się o swoją duszę, zaczynamy się niepokoić, zaczynamy się bać, zaczynamy się obawiać, że zabraknie nam rzeczy materialnych, zaczynamy wojnę przeciwko Bogu, a to do niczego dobrego nie prowadzi. Nawet lekarze mówią, że jeśli ktoś się modli, potrafi walczyć z każdą chorobą i wygrać. Jeśli się modlimy, jesteśmy pozytywnie nastawieni do świata. Chrześcijanin jest pogodny, współpracuje z Bogiem, a Bóg uzdrawia. Bóg nie jest jakimś ozdobnym bibelotem, On mieszka pośród nas, Bóg jest naszą Drogą, Prawdą i Życiem. A dziś, kiedy świętujemy ten dzień, gdy Duch Święty zstąpił na Maryję, gdy dokonało się Wcielenie, gdy Słowo stało się Ciałem w łonie Maryi Dziewicy, naszej ukochanej Matki, Ona stała się tą, która niesie nas przez pustynię do nowego życia.

Ona mówi: „Nawracajcie się! Wierzcie w Ewangelię! Powróćcie do Boga, bo bez Boga nie ma przyszłości!”. Matka Boża nas wzywa, byśmy byli pogodni, pokorni, byśmy się modlili. Przecież Pan Jezus powiedział, że kołaczącemu otworzą. Módlmy się wspólnie! Módlmy się także o to, aby Bóg wyzwolił nas od tej pandemii, która nieustannie się zmienia, nawet naukowcy nie wiedzą, skąd się to wzięło i co będzie dalej. Mówi się teraz o szczepieniach, a tak naprawdę szukają jakiegoś rozwiązania po omacku, szukają światełka w ciemności. A Matka Boża mówi, że to Bóg jest naszą światłością, że nasza przyszłość jest w Bogu. Dlatego mówię: pomóżmy Bogu, i pomóżmy sobie. Matka Boża powiedziała: „Jeśli się modlicie, jeśli otwieracie wasze serca, wtedy mogę wam pomóc”. Ale my już nie mamy wiary! Dlatego Matka Boża nawołuje, żebyśmy powrócili, przypomina, że należymy do Niej.

O. L.: Jesteście wybrani, by nieść radość i pokój, bo należycie do mnie.

M.: Właśnie tak! Matka Boża mówi: należycie do mnie. Ja was chronię, ja was prowadzę, ja wam pomagam, słucham waszych modlitw, zanoszę je do mego Syna Jezusa. Nie bójcie się! Kiedy przyszedł czas, Józef usłyszał te słowa: „Nie bój się, Józefie. Nie bój się wziąć do siebie Maryi, swej małżonki”. Gdy chciał Ją oddalić, gdy nie rozumiał, co się dzieje. My dzisiaj też nie rozumiemy. A Matka Boża mówi: Nie bój się. Nie lękaj się o swoje życie. Zajmij się Bożymi rzeczami. Pan Bóg powiedział, że bez Jego woli włos ci z głowy nie spadnie.

O. L.: To orędzie jest majestatyczne, królewskie. Wypowiedziane przez królową, która dzierży w dłoniach historię całego świata. Uderzył mnie majestat, potęga i siła, które płyną z tych słów. Jest także bardzo mocne zdanie. Maryja powiedziała: <przyszłość należy do Boga>. Przyszłość nie należy do nas, nie należy do świata. Świat nie może planować przyszłości, nie panuje nawet nad teraźniejszością. Przyszłość jest w ręku Boga. Jedyne wyjście to wierzyć i zaufać Bogu.

M.: Dokładnie tak. Dlatego Gospa powiedziała, żeby modlić się z pokorą: „bądźcie pokorni, módlcie się i powierzcie wszystko w ręce Najwyższego, który was stworzył”. Bóg wie czego potrzebujemy. Mamy bardziej Mu zaufać. Dziś wieczorem, w czasie Mszy Świętej, podczas modlitwy wiernych, modliliśmy się za wszystkie osoby, które były w Medziugorju, za tych wszystkich, którzy mieli tę możliwość i tę łaskę, żeby odczuć obecność Maryi. Czekaliśmy w kaplicy na orędzie, modląc się. Były obecne osoby, które tłumaczą orędzie na różne języki, i kiedy usłyszeliśmy od Niej, że zostaliśmy wybrani, że Ona przyszła do nas jako Królowa Pokoju, wszyscy poczuliśmy wdzięczność, pomyśleliśmy o tych wszystkich osobach, który otrzymały tę łaskę, że mogły przyjechać do Medziugorja, spotkać Matkę Bożą w swoim sercu, nawrócić się, powrócić do Boga, wrócić do modlitwy i zacząć od nowa, w przekonaniu, że śmierć nie ma ostatniego słowa.

Pomyśleliśmy o tych wszystkich, którzy już nie żyją, ale odeszli mając wiarę. Niedawno był pogrzeb naszego przyjaciela z grupy modlitewnej. Lekarze powiedzieli jego żonie, że nie da się nic zrobić, a ona stwierdziła, że są gotowi przyjąć wolę Boga. Ten człowiek zmarł, zostawił troje dzieci, ale mamy tę świadomość, że życie i śmierć są w ręku Boga. Matka Boża powiedziała o o. Slavko: „Wasz brat, Slavko, narodził się dla Nieba”. Wcale nie mówiła o śmierci, bo my boimy się śmierci. Tymczasem dla chrześcijanina nawet śmierć niesie radość. Kiedy spotykasz Boga, nawet jeśli jesteś biedny, twoje serce jest pełne radości. Nawet jeśli nie masz domu, tylko jakąś lepiankę. Nie myślisz o rzeczach materialnych, bo twoje serce myśli o tym, co Boże. Zaczynamy zupełnie inaczej myśleć, inaczej patrzeć na świat. Matka Boża kiedyś powiedziała: „Chcę, żebyście przeżywali raj już tu, na ziemi”. Wzywa do tego nas wszystkich.

O. L.: Powiedziałaś kiedyś, że Maryja jest Niewiastą przyszłości. To znaczy: Bóg jest naszą przyszłością, wszyscy zmierzamy do Boga, to nie podlega dyskusji. Matka Boża mówi: „Jesteście wybrani, by nieść radość i pokój, bo należycie do mnie”. Może niektórzy myślą, że nie zostali wybrani. Co powiedziałabyś takim osobom?

M.: Wszyscy zostaliśmy wybrani. Tylko od nas zależy w jaki sposób odpowiemy. Matka Boża powiedziała: „Jesteście wybrani, by nieść radość i pokój, bo należycie do mnie”. Chce przez to powiedzieć, że to my Ją spotkaliśmy. Za chwilę będziemy przeżywać Wielki Tydzień, to czas głębokiego smutku, płaczu i łez – które stanowią nieodłączną część naszego życia. Matka Boża patrzyła, jak Jej Syn był ukrzyżowany i umarł na Krzyżu. Ale Ona była silną kobietą. Każdy z nas ma jakiś krzyż, ale Matka Boża nas wzywa. Nawet jeśli cierpimy, będziemy mieli w sobie radość i pokój. Matka Boża chce, byśmy zostali świętymi. A święci są często Bożymi szaleńcami, nikt ich nie rozumie. My też powinniśmy być trochę szaleni. W swoim dążeniu do świętości mamy pamiętać, że chodzimy po ziemi. Dziś wieczorem powiedziałam, że muszę się ładnie ubrać i uczesać, bo przychodzi Matka Boża. Kiedy weszłam do kaplicy, jakaś dziewczyna powiedziała: „Jak pięknie wyglądasz!”. A ja jej odpowiedziałam, że to i tak nie wystarczy na spotkanie z Matką Bożą. Ona jest dla nas przykładem, a my powinniśmy Ją naśladować naszym życiem, we wszystkim, także w sposobie zachowania i ubiorze.

Dziś jest dzień świąteczny, więc należy ubrać się odświętnie, a nie byle jak. Pamiętam jak kiedyś zachorowałam, jako nastolatka. Dużo pościłam, modliłam się, nie spałam w nocy, chodziłam na Kriżewac, na Wzgórze Objawień. W pewnym momencie mój organizm nie wytrzymał. Pojawiły się bóle mięśni, problemy z sercem, ogromne osłabienie. Lekarze stwierdzili, że to z przemęczenia. Bardzo dużo pościłam. Matka Boża prosiła o post w środy i w piątki. W czwartki też nic nie jadłam, przychodziło wielu pielgrzymów. W piątki znów pościłam. W soboty przyjeżdżało mnóstwo Chorwatów, więc wychodziłam z domu, ze względu na rodzinę, bo ci ludzie szukali mnie. Modliliśmy się z pielgrzymami, przychodziła jedna grupa za drugą. W niedziele często zostawaliśmy w kościele, żeby pomagać siostrom. Bardzo mało spaliśmy. Pomagaliśmy w sprzątaniu, myliśmy posadzkę w kościele, trzeba było także schylać się czyścić ławki, bo niektórzy przyklejali pod spodem gumę do żucia. Pamiętam, że przed świętem Niepokalanego Poczęcia lekarka powiedziała mi, że mój organizm jest wyczerpany, że nie mogę tyle pościć, bo to jest czas wzrastania. Byłam wtedy bardzo szczupła, ale nie martwiłam się tymi problemami, bo myślałam że zaraz umrę i prędzej pójdę do Nieba. Byłam bardzo osłabiona, męczyłam się przy najmniejszym wysiłku. Powiedziano mi, że mam leżeć w łóżku, odżywiać się i odpoczywać. Pierwszy raz w życiu nie mogłam ofiarować żadnych wyrzeczeń odprawiając nowennę. Moja nowenna polegała na tym, żeby jeść. W pewnym momencie przyszła Matka Boża, powiedziałam, że jest mi przykro, że chciałam ofiarować Jej jakieś wielkie wyrzeczenie, ale mi nie pozwolono, musiałam być posłuszna rodzicom, nie chciałam się z nimi kłócić. Okazałam posłuszeństwo, także dlatego, że byłam osobą widzącą.

A Matka Boża powiedziała mi: dziś jest święto. Spodziewałam się, że założysz tę ładną piżamę, którą masz w szafie. I wtedy, już po objawieniu, wyciągnęłam z szafy najładniejszą piżamę, którą trzymałam na specjalne okazje. A to była specjalna okazja, pomimo choroby. Ojciec Slavko, jako mój przewodnik duchowy, przychodził do mnie codziennie z Komunią Świętą, a ja odzyskałam równowagę i nie mam już takich problemów ze zdrowiem. Wszyscy powinniśmy osiągnąć równowagę. Wszyscy zmagamy się z różnymi problemami, nie umiemy sobie poradzić, walimy głową w mur. A trzeba z pokorą dążyć do równowagi, oddawać Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

O. L.: Mario, na koniec chcę cię spytać, czy powinniśmy zadać sobie trud, żeby przystąpić do spowiedzi przed Wielkanocą, pomimo wirusa, pomimo lockdownu i obostrzeń?

M.: To jest problem we Włoszech. Nie znam dokładnie sytuacji, nie wiem, czy kościoły są jeszcze otwarte…

O. L.: Tak.

M.: Spowiedź wielkanocna to nie tylko obowiązek. Matka Boża nas prosi, żebyśmy spowiadali się co miesiąc. Przede wszystkim chcę powiedzieć: świętość, świętość i jeszcze raz świętość, bo bez świętości nie ma pokory. Świętość oznacza także nawrócenie, oznacza także sakramenty, nie tylko spowiedź, ale nowe życie dzięki dobrej spowiedzi, życie w łasce. Widziałam wiele osób, zwłaszcza starszych, które boją się pójść do kościoła. Ze strachu przed wirusem. Ale przecież są zachowane wszystkie środki ostrożności, dystans, itd. W kościele się nie zarazisz. Kościół jest duży, można sobie znaleźć miejsce, można pójść każdego dnia, nie tylko w niedzielę. To byłoby piękne, gdyby codziennie nasze kościoły były pełne, jak w niedzielę. A nawet bardziej: jak na Wielkanoc.

Niedługo zaczyna się Wielki Tydzień, będziemy przeżywać Mękę Pańską. Pamiętam, jak w naszych domach śpiewało się pieśni pasyjne, mój ojciec znał je na pamięć. Można z łatwością znaleźć tradycyjne modlitwy w internecie. Zacznijmy modlić się wspólnie w rodzinie. Oderwijmy się od komputera i od telewizji, od tych wszystkich rzeczy, które odrywają nas od Boga. Niech ten Wielki Tydzień stanie się wielkim zwrotem w naszym życiu duchowym, a zobaczycie, że będziemy pogodni i nie będzie nam straszny żaden wirus. Należymy do Boga, a wirus pochodzi od złego i nie ma dla niego miejsca. Tam gdzie jest Bóg, nie ma miejsca dla diabła. Trzeba się modlić!

O. L.: Jestem przekonany, że gdybyśmy się modlili, Maryja mogłaby sprawić, że wirus zniknąłby w mgnieniu oka. Modlitwa czyni cuda. Gospa o tym mówiła, ty powtarzałaś te słowa wiele razy, są dla nas pocieszeniem.

M.: Chcę powiedzieć, że trzeba się modlić. Wiem, że mamy w sercu wiele trosk. Boimy się o przyszłość, o pracę, o dom, o dzieci, o wnuki… ale ofiarujmy wszystkie nasze trudności Bogu. Osoby, które się modlą, wielokrotnie i na różne sposoby doświadczyły tego, że Bóg się o nas troszczy, że wysłuchuje naszych modlitw. Pomódlmy się w intencji wszystkich osób, abyśmy powiedzieli Matce Bożej tak, byśmy powiedzieli, że chcemy za Nią podążać, że chcemy Ją kochać, że tak jak Ona chcemy powiedzieć Bogu tak i postawić Go na pierwszym miejscu w naszym życiu.

Marija i o. Livio odmówili na koniec Magnificat oraz Chwała Ojcu, i o. Livio udzielił błogosławieństwa.
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II, ( Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas mszy św. na placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979.)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość