Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 798
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 17 lis 2018, 18:19

https://brewiarz.pl/xi_18/1711p/czyt.php3
Łk 18, 1-8
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».
I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»
W tym wątku, w sąsiednim zatytułowanym „Osobista relacja z Bogiem” viewtopic.php?f=16&t=372&start=195 i wreszcie w tym poświęconym mojemu przypadkowi
https://www.kryzys.org/viewtopic.php?f ... start=465 rozwinęła się ostatnio ciekawa dyskusja. Po jednej stronie stanął Pantop, a po drugiej reszta świata. Rzecz generalnie dotyczyła szczęścia na ziemi, przeżywania już tutaj radości królestwa Bożego i wrażliwości Boga na nasze wołanie, że takiego "szczęścia" to my już mamy serdecznie dość. Wiem, że upraszczam brutalnie, ale sprowadzając kilka tysięcy znaków do kilkudziesięciu inaczej się nie da. Teraz mam wrażenie, że do tej dysputy poprzez liturgię włącza swój głos główny zainteresowany, czyli Bóg.
Wdowa znakomicie nadaje się na figurę porzuconego małżonka. Doznaje ona od kogoś niesprawiedliwości, co sprawia jej cierpienie. Zwraca się więc do tego, który ma możliwość stanąć w jej obronie i powinien to zrobić. Ten jednak nie chce, bo nie jest dobry, nie boi się Boga, nie jest jak Bóg. Wdowa jest jednak równie nieustępliwa jak dziejąca się jej niesprawiedliwość i cierpienie nią wywołane. Wciąż przychodzi z prośbą tak długo, aż zostaje wysłuchana.
Jezus zaznacza wyraźną różnicę między owym sędzią a prawdziwym Sędzią: tamten zwlekał, Ten nie, Ten prędko weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego. Zapowiada to jednoznacznie. Prośba nie tylko, że na pewno zostanie wysłuchana, ale do tego szybko! Trudno tu nie dopatrzyć się riposty na post Pantopa:
Pantop pisze:
12 lis 2018, 10:24
/.../i odwrócę wasz los/.../
Oczywiście droga Angelo.
Pozostało pytanie: kiedy?
Odpowiedź: we właściwym czasie.

ALE JESZCZE NIE TERAZ!!
Otóż Bóg nam mówi, że właśnie teraz.
Potem jednak następuje zdanie, które poddaje to niejako w wątpliwość – czy jednak ...? – a w każdym razie stawia to wszystko w innym świetle. Odnosi całą powyższą przypowieść do przyjścia na ziemię Syna Człowieczego. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Tak pyta Syn Człowieczy będąc na ziemi... Czy chodzi o paruzję? O przyjście królestwa Bożego? To ostateczne, czy to dokonujące się wciąż tu na ziemi? To spełnienie pierwszej prośby modlitwy, której On sam nas nauczył. Przecież to właśnie przypowieść o modlitwie, a Jego uczniowie mają się modlić w ten sposób! Mamy wytrwale zanosić przede wszystkim tę prośbę, o przyjście Jego królestwa, o Jego przyjście, o taką obronę przed przeciwnikiem. To ono, królestwo Boże, żywy Jezus obecny we mnie, ma być tarczą przed Przeciwnikiem, przed Złym. Przed jego złym podszeptom szydzącym z nadziei, kpiącym z cudu, drwiącym z wierności, kuszącym jego wersją szczęścia tu i teraz, mówiącym o Bogu dalekim i obojętnym, poddającym w wątpliwość obietnicę. Obietnicę przyjścia królestwa Bożego – Jezusa, samego Boga! - nie tylko na końcu czasów, ale prędko, już przychodzącego, już będącego w zasięgu ręki. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Czy zostanie dostrzeżony?

Pantop
Posty: 1333
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 18 lis 2018, 5:01

Otóż Bóg nam mówi, że właśnie teraz.
Oooo..
No to popatrz na sytuację swoją, Montiego, Zepsutego13, i wielu innych, może moją.
Masz swoje/Boże ,,teraz,,.
Ni mniej, ni więcej.
To jest ta odpowiedź?
To jest to rychłe wzięcie w obronę??

cytat ze ,,Zmienników,,: - NIE ROZŚMIESZAĆ KLIENTÓW!
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

Monti
Posty: 242
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Monti » 18 lis 2018, 7:30

Pantop pisze:
18 lis 2018, 5:01
Otóż Bóg nam mówi, że właśnie teraz.
Oooo..
No to popatrz na sytuację swoją, Montiego, Zepsutego13, i wielu innych, może moją.
Masz swoje/Boże ,,teraz,,.
Ni mniej, ni więcej.
To jest ta odpowiedź?
To jest to rychłe wzięcie w obronę??

cytat ze ,,Zmienników,,: - NIE ROZŚMIESZAĆ KLIENTÓW!
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Pantopie, antycypując trochę rozważania Ukasza dotyczące dzisiejszej Ewangelii oraz biorąc pod uwagę, że nijako wywołałeś mnie do tablicy, chciałbym Ci zwrócić uwagę na pewną kwestię.
Otóż dzisiejsza Ewangelia na pierwszy rzut oka odnosi się do czasów ostatecznych. Ale myślę, że można ją interpretować szerzej, zważywszy na słowa Jezusa: „Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie”.
Kryzys małżeński jest dla każdego z nas końcem świata. Takiego, o jakim marzyliśmy i jaki sobie zaplanowaliśmy. I w kontekście tego końca świata Jezus mówi: „Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi”.
Ja wierzę, że On jest blisko, mimo, że też nie rozumiem, dlaczego to wszystko dopuszcza.
Wg mnie to dobrze, że się buntujesz, bo to oznacza, że jesteś myślący:) I mam nadzieję, że dzięki temu znajdziesz własną odpowiedź na nurtujące Cię (nas) pytania.

Pantop
Posty: 1333
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 18 lis 2018, 9:03

Miły Monti

„Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie”.
Od liceum rozważałem to zdanie. Jak to? To 40-50 lat i już?? Ale zaraz - to samo czytane było 100 i 1000 lat temu.. więc..? Więc nie mam klucza do jezusowego rozumienia słowa ,,pokolenie,,.

Monti pisze:Kryzys małżeński jest dla każdego z nas końcem świata. Takiego, o jakim marzyliśmy i jaki sobie zaplanowaliśmy. I w kontekście tego końca świata Jezus mówi: „Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi”.
Tuś pokazał.
Pewnie - każdy ma prawo do osobistej interpretacji.
Niech więc i mnie wolno będzie :P
Po mojemu Tato robi sobie z nas ... żarty. Zdaje się mówić: - No złota kruszynko - pokaż jak zorganizujesz sobie ,,szczęście,, na ziemi. Następnie - np mi - odbiera żonę i chęć do czegokolwiek, siedzi sobie na niebieskim tronie i filuternie marszcząc brwi zdaje się pytać: - No Pantop - jak sobie teraz poradzisz?
A ja Mu na to: - No nie poradzę sobie Tato :D
Ciężar bytowania w materii przerasta me zerowe siły - dziękuję, wysiadam, było miło. Jeśli masz ochotę oglądać konanie za życia, to może wybierz kogoś twardszego - takiego św Pawła albo św Piotra. Ja mogę zaśpiewać Ci w tej kwestii rolling stonesów. Tytuł znasz :lol:

jacek-sychar
Posty: 5726
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: jacek-sychar » 18 lis 2018, 10:18

Pantop pisze:
18 lis 2018, 9:03
Po mojemu Tato robi sobie z nas ... żarty. Zdaje się mówić: - No złota kruszynko - pokaż jak zorganizujesz sobie ,,szczęście,, na ziemi. Następnie - np mi - odbiera żonę i chęć do czegokolwiek, siedzi sobie na niebieskim tronie i filuternie marszcząc brwi zdaje się pytać: - No Pantop - jak sobie teraz poradzisz?
A ja głupi myślałem, że kryzys mojego małżeństwa to wynik działania mojej żony i mnie. :o

Pavel
Posty: 1785
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pavel » 18 lis 2018, 12:52

jacek-sychar pisze:
18 lis 2018, 10:18
Pantop pisze:
18 lis 2018, 9:03
Po mojemu Tato robi sobie z nas ... żarty. Zdaje się mówić: - No złota kruszynko - pokaż jak zorganizujesz sobie ,,szczęście,, na ziemi. Następnie - np mi - odbiera żonę i chęć do czegokolwiek, siedzi sobie na niebieskim tronie i filuternie marszcząc brwi zdaje się pytać: - No Pantop - jak sobie teraz poradzisz?
A ja głupi myślałem, że kryzys mojego małżeństwa to wynik działania mojej żony i mnie. :o
Też tego nie potrafię zrozumieć - jak można odpowiedzialność za swoje i współmałżonka błędy i wcześniejsze wybory zrzucać na Boga.
Napiszę wprost, rzadko w taki sposób już teraz reaguję, ale razi mnie to na tyle, że robię to jednak bez zawahania:
Trąci mi takie stwierdzenie niesamowitą pychą, brakiem pokory i nieprzepracowaniem źródeł kryzysu w małzeństwie i samym sobie.
Bóg za nas nie wybiera, Bóg nie wybierał nam współmałżonków i nie zniechęcił ich za nas do nas samych.
Można oczywiście iść w zaparte i do końca życia się tak oszukiwać. Niestety to brnięcie w ślepy zaułek...
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 667
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: ozeasz » 18 lis 2018, 13:43

Zgadzam sie z Jackiem i Pavlem , biorę jednak pod uwagę że jako chrześcijanie bierzemy udział w walce duchowej , w którą włączamy się w momencie opowiedzenia sie za Chrystusem .
Mimo naszej nieświadomości w jakimś stopniu ,u każdego pewnie jest to inny stopień , diabeł i tak obrał nas za cele ,a szczególnie małżeństwo jako znak Bożej miłości na ziemi .
Więc nie łudźmy się że zostaniemy pominięci w tej walce , lew ryczący ciągle krąży wokół tych którzy są już świadomi . Nieświadomych taktycznie nie ma co straszyć lepiej nęcić i manipulować .Takie film jak "Adwokat diabła" ,czy książka C.S .Lewisa "Listy starego diabła do młodego" odkrywają zaledwie rąbek tej tajemnicy która kryje się w innym - duchowym wymiarze .

Czytałem kiedyś książki które polecam dla zobrazowania takiej walki z oficyny Vocatio "Włądcy ciemności" , "Synowie buntu" , "Prorok" który został również wydany pod tytułem "Kapłani manipulacji" .
Są to powieści ,wyszły spod pióra protestantów , jednak na mnie wywarły ogromne wrażenie odkrywając w sposób ciekawy ,możliwy scenariusz walki duchowej w świecie ludzi .
Proponuję też książki C.S.Lewisa przedstawiające jak może wyglądać świat bez grzechu pierworodnego ,jak mogło wyglądać pierwsze zwiedzenie ludzi , fundamentalne prawdy Ewangelii zawarte w fantastyce trochę jak z Verna .
"Z milczącej planety" , "Perelandra" ,trzeciej z serii nie czytałem .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Monti
Posty: 242
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Monti » 18 lis 2018, 14:59

Chyba muszę wziąć w obronę Pantopa...:)
Faktem jest, że to my sami sprowadzamy na siebie problemy przez swój grzech, niedojrzałość itp. Ale jednak to Bóg czuwa nad naszym losem i dopuszcza określone trudności.
Moja żona w roku 2012 (rok naszego ślubu) i teraz to dwie różne osoby. Oczywiście, jest to kwestia jej wyborów, pewnej ewolucji. Nie mogłem tego przewidzieć wcześniej.
Wiele małżeństw doświadcza trudności, ale nie wszystkich opuszczają współmałżonkowie, nie wszędzie są zdrady, agresja czy choroby psychiczne. Bóg to w jakimś sensie dopuszcza, bo przecież mógłby dotknąć jednego czy drugiego zdradzacza swoją łaską. A jednak, te powroty są stosunkowo rzadkie.
Do tego Pantopowi jego droga małżonka utrudniała kontakt z dziećmi, co uważam za wyjątkowe draństwo.
Nie dziwię się zatem jego stanowi ducha i tym pytaniom. Wręcz dziwne byłoby, gdyby ich nie stawiał.
Na marginesie, proponuję przenieść się z tą dyskusją do innego wątku, bo ten ma służyć refleksji nad Słowem Bożym.

Pantop
Posty: 1333
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 18 lis 2018, 19:53

Do naiwnych/pięknoduchów/idealistów (do których i ja kiedyś się zaliczałem)

Wy naprawdę wierzycie, że coś zależy od was?
Gdybym miał to ubrać w odniesienie to mam taki brutalny obraz: jest człek uwiązany na dwóch paskach.
Jeden trzyma Tato, drugi - szatan.
Obszar, który utrzymujecie, że coś od nas zależy, to ten przedział ruchu, w którym nie następuje naprężenie jednego z pasków.
Nadto
Bywamy (jako pyły ludzkie) obiektem wyrafinowanych gier - patrz przykład Hioba i jego kumpli.
Kumple chcieli dobrze, potem widząc bezmiar cierpienia swego przyjaciela pobłądzili w swych radach dla niego i co? BURA! (to przykład jednej z niespodzianek, o których pisałem wcześniej, że się ich najbardziej obawiam).
No bo przecież oni mieli swą (zerową w porównaniu) inteligencją rozpoznać że idzie o ,,zakład o dolara,, na wyżynach niebieskich między Stwórcą a zbuntowanym pajacem!!!

Dalej
ozeaszu i Monti
A może w środowiskach, w których się obracacie, są przypadki, gdzie jedno/oboje małżonkowie dopuszczają się rozlicznych zdrad i... nic się nie dzieje (przynajmniej w tym ludzkim oglądzie). Mają dzieci, domy, auta, niezłą pracę i wynagrodzenie.
Nieraz sobie przewrotnie myślę dlaczego i ich nie ,,dosięga miłość Taty,, w takim kontekście jak sycharków?
No bo przecież to dla ich dobrze pojmowanego dobra! Ponieważ jednak mój stan wiedzy o gierkach, zakładach i kaprysach u GÓRY jest zerowy - daję spokój.

Przypomina mi się zdarzenie z życia.
Byłem kiedyś na kusie komputerowym, którego zwieńczeniem był egzamin i certyfikat w razie zdania.
Pracowałem sumiennie, ćwiczyłem w domu samodzielnie oraz u kuzyna - nie miałem wtenczas swego kompa.
Nadszedł dzień egzaminu, zasiedliśmy przed kompami i... opadły nam ręce.
Egzaminator (egzamin odbywał się w niezależnej od wykładów placówce) ogłosił ciszę a ja (i cała reszta) stanęliśmy w obliczu NIEZROZUMIAŁEGO I CAŁKOWICIE N I E I N T U I C Y J N E G O interfejsu poruszania się po teście. Egzaminator - woda w usta.
Odczułem bezsilność.
Odczułem wściekłość.
Zrozumiałem fakty, uspokoiłem się, odsunąłem krzesło od stanowiska do tyłu, założyłem ręce za siebie i wlepiłem oczy w sufit czekając końca farsy.
Tak jak obecnie.

Ukasz
Posty: 798
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 18 lis 2018, 23:24

Ależ te dyskusja toczy wokół aktualnych czytań i naszych refleksji z nich płynących. Jeśli ja bym o coś apelował, to obfitsze czerpanie w argumentacji z tego właśnie Słowa, a może mniej z dowolnych argumentów, jakie kojarzą się z tematem.
Moje odczucia po lekturze dzisiejszych czytań są bardzo bliskie temu, co napisał Monti - wierzcie lub nie, ale jego post przeczytałem już po napisaniu swojego tekstu:
https://brewiarz.pl/xi_18/1811p/czyt.php3
Antyfona na wejście
Jr 29, 11. 12. 14
Pan mówi: * Myśli moje są myślami pokoju, a nie udręczenia. * Wzywać Mnie będziecie, a Ja was wysłucham * i sprowadzę do domu ze wszystkich krajów waszego wygnania.
Dn 12, 1-3
W owym czasie wystąpi Michał, wielki książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu. Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały, aż do chwili obecnej. W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani są w księdze.
Wielu zaś, co śpi w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie.
Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki i na zawsze.
Ps 16 (15), 5 i 8. 9-10. 11
Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, *
to On mój los zabezpiecza.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy, *
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje.
Dlatego cieszy się moje serce i dusza raduje, *
a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie,
bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz *
i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie.
Ty ścieżkę życia mi ukażesz, *
pełnię radości przy Tobie
i wieczne szczęście *
po Twojej prawicy.
Hbr 10, 11-14. 18
Każdy kapłan Starego Testamentu staje codziennie do wykonywania swej służby i wiele razy składa te same ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, «aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem pod Jego stopy». Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy.
Mk 13, 24-32
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte.
Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”.
A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi.
Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec».
Dzisiejsze pierwsze czytanie, psalm i ewangelia mówią o przyszłości, o rzeczach ostatecznych, o przyjściu Boga w chwale i o wiecznym szczęściu. W pierwszym i ostatnim z tych tekstów jest też mowa o wielkim ucisku – wielkim cierpieniu – i o Jego świętych. Drugie czytanie, z Listu do Hebrajczyków, też odnosi się do ofiary, do Bożego zwycięstwa i do uświęcenia Jego uczniów. Jego najistotniejszym przesłaniem jest wieczna aktualność ofiary Chrystusa. Ona już się dokonała i zarazem jest tą, której skutki będą trwać do samego końca, będzie trwać ona sama – choć już dokonana i zamknięta – i jej moc. Ta ofiara spina Paschę z Paruzją, a przez to wszystko, co jest między nimi. Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani. Dotyka swoich wiernych doskonałością, wiecznością i świętością; tym, co ostateczne i pełne. Sprawia, że rzeczywistość końca czasów jest dostępna już teraz. Spójrzmy na opisy apokaliptyczne jak na obraz nas samych tu i teraz.
Doznajemy ucisku, cierpienia, jakiego nie było, odkąd narody powstały, aż do chwili obecnej, dla mnie osobiście największego, wypełniającego miarę tego, co mogę teraz znieść. Dzieje się to w sposób gwałtowny, przechodzi przeze mnie jak burza i błyskawice, wali się mój świat. Te same znaki są zarazem zapowiedzią Jego przyjścia z wielką mocą i chwałą, właśnie w tym czasie dostąpię zbawienia. Bóg gromadzi swoich wiernych - będą świecić jak blask sklepienia - zgromadzi swój Kościół. Zgromadził go wtedy, w dniach paschalnych, zgromadzi na końcu czasów, gromadzi wciąż każdego dnia na eucharystii, na modlitwie, na spotkaniu ogniska Sycharu, tu na forum. Ta rzeczywistość jest wciąż obecna, wciąż się staje. Wciąż brzmi Boża pieśń stworzenia, wciąż promienieje mocą Jego zmartwychwstanie, lśni chwała Jego powtórnego przyjścia. Nadzieja psalmisty na pełnię radości przy Nim i wieczne szczęście po Jego prawicy jest odniesiona do przyszłości – ale takiej, która już jest.
A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi.

Odniosę się jeszcze do dwóch rzeczy.
Pierwsza: czy mój ból odpowiada Bóg, czy ja sam? Oczywiście, że ja. Oczywiście, że Bóg. I do tego jeszcze inne osoby. Nie mieszajmy dwóch zupełnie różnych płaszczyzn. Bóg nie chce mojego cierpienia, nie dręczy mnie. Jednocześnie otacza mnie opieką i dba, żebym nigdy nie był doświadczony ponad miarę. Pytanie skierowane do Boga, dlaczego mnie tak doświadczył, jest zasadne i w żaden sposób nie uchyla ani mojej odpowiedzialności za własne uczynki, ani tych, którzy mnie krzywdzą.
Kluczem do tej dyskusji z Pantopem wydaje mi się to jego wyznanie:
Pantop pisze:
18 lis 2018, 9:03
odbiera żonę i chęć do czegokolwiek
Problem polega chyba na tym, że do żony przywiązałeś Pantopie całą resztę i w ten sposób wydaje Ci się, że wraz z jej odejściem ktoś z zewnątrz mógł Ci odebrać "chęć do czegokolwiek". Tę chęć możesz odebrać sobie tylko sam i wygląda na to, że Ci się to udaje. Życie tych spośród nas, którzy niosą ciężar porzucenia i samotności, nie jest ogołocone ze wszystkiego, z radości, z marzeń, z wyzwań. Jest inne, niż byśmy chcieli, ale zarazem właśnie na tej drodze możemy doświadczyć tego, co ze współmałżonkiem nie było lub nie byłoby nam dane. Rzecz w tym, aby to odnaleźć, a nie pławić się w cierpiętnictwie. A to, czego szukasz, blisko jest, u drzwi.
Dziś wieczorem żona wybiła mi z głowy jakiekolwiek nadzieje na pojednanie. Wygląda na to, że to ostatnie dni pod jednym dachem. Potem rozstanie, raczej na długo. Kocham ją, to boli - i chwała Panu!

Pantop
Posty: 1333
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 19 lis 2018, 7:56

Ukasz ma rację
Wydzielić można nowy wątek.
W kąciku psychologicznym?

Ukasz
Posty: 798
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 19 lis 2018, 9:59

Dziękuję Pantopie za przyznanie mi racji, ale nie wiem, do czego się odnosisz. Jeżeli chodzi o wydzielenie nowego wątku to ja Ci racji nie przyznaję. Uważam, że przynajmniej teraz tu jest doskonałe miejsce na prowadzenie dokładnie tej dyskusji. Dotyczy ona jednego fundamentalnych dla nas, sycharków, pytań: na czym polega moje powołanie w sytuacji porzucenia przez współmałżonka? Na czym Boże wezwanie do radości, do pokoju, do pełni życia? Na czym polega w tej sytuacji charyzmat sakramentu małżeństwa? Nie ma jednej odpowiedzi, to jest żywa rzeczywistość, która wciąż się odsłania przed każdym z nas na różne sposoby, ale przede wszystkim przez Słowo.
https://brewiarz.pl/xi_18/1911p/czyt.php3
Ap 1, 1-4; 2, 1-5a
Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg, aby ukazać swym sługom, co musi stać się niebawem i co On, wysławszy swojego anioła, oznajmił przez niego za pomocą znaków słudze swojemu, Janowi. Ten poświadcza, że słowem Bożym i świadectwem Jezusa Chrystusa jest wszystko, co widział. Błogosławiony, który odczytuje, i ci, którzy słuchają słów proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska.
Jan do siedmiu Kościołów, które są w Azji: «Łaska wam i pokój od Tego, Który jest i Który był, i Który przychodzi, i od siedmiu Duchów, które są przed Jego tronem.
Usłyszałem Pana mówiącego do mnie: Aniołowi Kościoła w Efezie napisz: To mówi Ten, który trzyma siedem gwiazd w prawej ręce, Ten, który się przechadza wśród siedmiu złotych świeczników: Znam twoje czyny: trud i twoją wytrwałość, i to, że złych nie możesz znieść i że próbie poddałeś tych, którzy zwą samych siebie apostołami, a nimi nie są, i że ich znalazłeś kłamcami. Ty masz wytrwałość, i zniosłeś cierpienie dla imienia mego – niezmordowany.
Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości. Pamiętaj więc, skąd spadłeś, i nawróć się, i poprzednie czyny podejmij!»
Łk 18, 35-43
Kiedy Jezus przybliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał przeciągający tłum, wypytywał się, co to się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi.
Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie.
A gdy się przybliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?»
On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał».
Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła».
Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.
Bogu niech będą dzięki za to, że jest to z nami Pantop, który zabiera głos w imieniu wszystkich pogrążonych w cierpieniu, zanurzonych w bólu tak głęboko, że nie potrafią z niego wyjść ani nawet wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć słońca. Zawierzyli Bogu, trwają w wierności, odrzucają ofertę świata z jego cudzołóstwem i pytają Boga – dlaczego? Dlaczego to jedno ciało, które On połączył, jest rozrywane na dwoje? Dlaczego muszą czuć ten ból, dlaczego ich oczy zachodzą mgłą beznadziei? To ich wielka wierność, że z tym pytaniem stają przed Bogiem, to owoc ich bliskiej relacji z Nim i to zmaganie przyniesie jej pogłębienie.
Czy słyszysz Pantopie, jak Bóg mówi do Ciebie w tych czytaniach: Znam twoje czyny: trud i twoją wytrwałość, i to, że złych nie możesz znieść i że próbie poddałeś tych, którzy zwą samych siebie apostołami, a nimi nie są, i że ich znalazłeś kłamcami. Ty masz wytrwałość, i zniosłeś cierpienie dla imienia mego – niezmordowany.
Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości. Pamiętaj więc, skąd spadłeś, i nawróć się, i poprzednie czyny podejmij!
To mówi Ten, Który jest i Który był, i Który przychodzi, Który przychodzi do Ciebie.

W moim pierwszym poście na forum, niemal dokładnie rok temu, napisałem
viewtopic.php?f=10&t=541
Kryzys od ponad 6 lat, przy czym od trzech wypalił we mnie wszelkie uczucia. [...]
Mam pewność, że kiedyś znów możemy być razem, ale nawet nie potrafię już o tym marzyć, a nadzieja to akt woli. Najbardziej realnym i obiecującym wyjściem z obecnego piekła wydaje się śmierć.
Siedziałem jak niewidomy przy drodze i żebrałem o odrobinę nadziei. Wołałem do Boga: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Siedzieliśmy tam, Pantopie, razem, przy tej samej drodze, którą przechodził Jezus. Ci, którzy nas poprzedzili w drodze, nastawali na nas, żebyśmy umilkli, wciąż nastają na Ciebie. Lecz Ty jeszcze głośniej wołasz: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
Jezus przystanął i kazał przyprowadzić mnie do siebie.
A gdy się przybliżyłem, zapytał mnie: «Co chcesz, abym ci uczynił?»
Ja odpowiedziałem: «Panie, aby odnowiła się moja pierwotna miłość, abym znów pokochał żonę».
Jezus mi odrzekł: «Kochaj, twoja wiara cię uzdrowiła».
A ja Jego łaską pokochałem od nowa, odnowiła się moja pierwotna miłość, stała się głębsza, wierniejsza i pełniejsza niż kiedykolwiek przedtem. I poszedłem za Nim, radośnie wielbiąc Boga. A ci, którzy są świadkami mojego uzdrowienia, oddają chwałę Bogu.

A teraz Jezus każe przyprowadzić do siebie Ciebie Pantopie. I pyta: Co chcesz, abym ci uczynił?
Tobie, nie Twojej żonie. Co Jezus może zrobić w Twoim sercu, żeby nadal nie pogrążało się w rozpaczy? Aby przejrzało? Jak dać Ci światłe oczy serca, abyś zobaczył, czym jest nadzieja Twojego powołania? (Ef 1, 18)

Pantop
Posty: 1333
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 19 lis 2018, 11:43

Ukasz pisze:Dziękuję Pantopie za przyznanie mi racji, ale nie wiem, do czego się odnosisz. Jeżeli chodzi o wydzielenie nowego wątku to ja Ci racji nie przyznaję. Uważam, że przynajmniej teraz tu jest doskonałe miejsce na prowadzenie dokładnie tej dyskusji. Dotyczy ona jednego fundamentalnych dla nas, sycharków, pytań: na czym polega moje powołanie w sytuacji porzucenia przez współmałżonka? Na czym Boże wezwanie do radości, do pokoju, do pełni życia? Na czym polega w tej sytuacji charyzmat sakramentu małżeństwa? Nie ma jednej odpowiedzi, to jest żywa rzeczywistość, która wciąż się odsłania przed każdym z nas na różne sposoby, ale przede wszystkim przez Słowo.
To byłaby ekwilibrystyka.
Codzienne Słowo stanowi pewien nurt - taki coby z niego czerpać na każdy dzień.

Temat, który poruszamy wychodzi poza ten nurt.
W dopowiedzeniu - wymaga nie tylko odwołań do cytatów z Pisma, innych niż z aktualnego dnia, lecz również przykładów i odniesień do konkretnych sytuacji z życia.
A to już jest poza formułą tego wątku.

Popraw jeślim co pomylił.

Ukasz
Posty: 798
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 19 lis 2018, 18:40

Nie tyle poprawiam, co wyrażam odmienne zdanie. Słowo powinno być nurtem, który płynie przez moje życie, a nie obok. Temat, który poruszamy, powinien być w tym Słowie zanurzony, aż po uszy albo nawet głębiej.
Tylko taki jest naszego - mojego na pewno - rozważania czytań w tym miejscu. Te uwagi mają wartość o tyle, o ile wypływają z życiowego doświadczenia i o ile mają potem wpływ na to życie. Nie musi to być tylko życie moje, dla mnie ważne są także historie opowiadane przez innych, ich ból i radość, upadki i ciągły wzrost, potknięcia i mądrość, jaką zdobywają na tej drodze. Staram się to jakoś zbierać: to życie rozsypane jak zbita szyba i cudownie sklejane na powrót w jakiś niesamowity kalejdoskop.
Rozumiem, że chciałbyś bardziej odnieść się do Twojego życia i bardziej skupić na nim, niż na tym akurat fragmencie Słowa, które jest czytane danego dnia. Też uważam, że dobrze by było dyskutować z Tobą w Twoim wątku, tam, gdzie jest opisana Twoja historia. W takim miejscu każde Twoje słowo i każde wypowiedziane/wypisane do Ciebie ma inną wagę. Założyłeś tych wątków już kilka. wybierz ten najlepszy, odżyw go, chętnie tam zajrzę.

Pantop
Posty: 1333
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 19 lis 2018, 22:58

- No pać pan jaki chitrus!

ps Ty się Ukasz nie bój ani nic; jak tylko myśli zbiorę i dostanę okruch natchnienia, to odpiszę na Twój wpis - wiesz który

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość