Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 12 cze 2019, 9:38

https://brewiarz.pl/vi_19/1206p/czyt.php3
2 Kor 3, 4-11
Bracia:
Jeżeli dzięki Chrystusowi taką ufność w Bogu pokładamy, to nie dlatego, żebyśmy uważali, iż jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz wiemy, że ta możność nasza jest z Boga. On też sprawił, że mogliśmy stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia.
Ale jeśli posługiwanie śmierci, utrwalone literami w kamieniu, dokonywało się w chwale, tak iż synowie Izraela nie mogli spoglądać na oblicze Mojżesza z powodu blasku jego oblicza, który miał przeminąć, to o ileż bardziej pełne chwały będzie posługiwanie Ducha? Jeżeli bowiem posługiwanie potępieniu jest chwałą, to o ileż bardziej będzie obfitować w chwałę posługiwanie sprawiedliwości. Wobec przeogromnej chwały okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową. Jeżeli zaś to, co przemijające, było w chwale, daleko więcej cieszy się chwałą to, co trwa.

Mt 5, 17-19
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim».
Pierwsze zdanie z pierwszego czytania stanowi swego rodzaju zamknięcie tego, co pisałem wczoraj i przedwczoraj. Dalej następuje rozwinięcie, które przy pierwszej lekturze wydało mi się odległe od mojego doświadczenia. Potem jednak spróbowałem je odnieść do konkretnej sytuacji i to właśnie do tej, które w jakiejś mierze jest wspólna nam wszystkim tutaj.
Mamy literę prawa, która w perspektywie św. Pawła jest potępieniem, wręcz śmiercią. Jest zakazem, ograniczeniem, odcięciem jakiejś części życia. Niewątpliwie prawem jest przykazanie „Nie cudzołóż”. Precyzyjne, zakazujące. Dla wielu osób, porzuconych przez współmałżonków, brzmi jak wyrok, jak odebranie ważnej części życia, jak potępienie. Widać na nim cień śmierci.
Owocem Ducha jest miłość. Ona daje życie, szczęście, pozwala rozwinąć skrzydła. Kochając rozkwitamy, jesteśmy stworzeni do kochania i do bycia kochanymi. To jest życie, życie w obfitości.
Wierność po porzuceniu jest heroizmem, ale wciąż wydaje się jakoś osiągalna ludzkimi siłami. Wzrastanie w miłości, czerpanie w niej sił w tej sytuacji jest już czymś zupełnie wykraczającym poza nasze możliwości. Po prostu niemożliwym bez pomocy Ducha Świętego. Jednak z Nim jest to droga, na którą nas zaprasza. Wskrzeszajcie umarłych, wskrzeszajcie, tchnijcie w życie w to, co po ludzku jest już całkiem martwe. Jeżeli chwałą Bożą jest nasza wierność w porzuceniu, to czym jest miłość do tej osoby, która nas porzuciła? Wzrost tej miłości?
Jezus przestrzega bardzo wyraźnie, że prawa nie znosi. Przykazanie nie cudzołóż obowiązuje. Jest warunkiem pójścia dalej. Świat Ducha otwiera się nie przez porzucenie prawa, lecz przez jego wypełnienie. To znacznie więcej niż przestrzeganie, ale i ono się w nim zawiera. Wierność nie jest celem, lecz warunkiem sięgnięcia po owoce Ducha Świętego, po żywą miłość i po życie w niej – w obfitości.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 13 cze 2019, 22:41

https://brewiarz.pl/vi_19/1306p/czyt.php3
Iz 6, 1-4. 8
W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana zasiadającego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł; dwoma zakrywał swą twarz, dwoma okrywał swoje nogi, a dwoma latał.
I wołał jeden do drugiego: «Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały». Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem.

I powiedziałem: «Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów!» Wówczas przyleciał do mnie jeden z serafinów, trzymając w ręce węgiel, który kleszczami wziął z ołtarza. Dotknął nim ust moich i rzekł: «Oto dotknęło to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech».
I usłyszałem głos Pana mówiącego: «Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?» Odpowiedziałem: «Oto ja, poślij mnie!»

Ps 23 (22), 2-3. 5. 6
Pan pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. †
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.
J 17, 1-2. 9. 14-26
W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, rzekł:
«Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś.
Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi.
Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.
Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie.
Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś.
I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś.
Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.
Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich».
Pierwsze czytanie mszalne z Księgi proroka Izajasza pomija trzy wiersze, które wydają mi się ważne dla zrozumienia całego tekstu. Uzupełniłem je więc oznaczając tłustą czcionką ustępy czytane w trakcie liturgii.
Fragment modlitwy arcykapłańskiej Chrystusa akcentuje mocno opozycję między światem a tym, co Boże, święte. Świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Święci – tak św. Paweł nazywa chrześcijan w pierwszych gminach – są na świecie i jednocześnie nie należą do niego. Jezus nie chciał ich zabierać stąd: nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Mają tu pozostać. Mają tu ważne zadanie, misję, są niezbędni właśnie tutaj. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. Oni są kluczem do wiary świata w Boga, w Jego Syna, w zbawienie, w miłość. Ta szczególna misja i godność ma być przekazywana dalej. Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. To już jest bezpośrednio o nas, o mnie. Jezus poświęcił samego Siebie, abym został uświęcony, czyli żebym stał się przynależny do świętości, rzeczywistości Bożej. Żebym stał się częścią prawdy, Słowa, Jego imienia, Jego chwały, Jego miłości, abym stał się jednością z tym wszystkim przez jedność z Nim samym i z tymi, którzy do Niego należą.
Pragnieniu tej jedności powinna towarzyszyć równie mocna świadomość odrębności tego, co ludzkie i światowe, od wszystkiego, co należy do Boga. Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów! Bóg nie neguje tej postawy, przeciwnie, pochwala ją. Potwierdza fakt przepaści między Swoją wielkością i chwałą a moją nędzą, moją niezdolność do jej przekroczenia, zupełny brak przygotowania do tego, żeby na Niego choćby spojrzeć. Most między tymi światami może zbudować tylko On, kontakt może nastąpić tylko z Jego woli. Tylko on może wypalić ogniem z ołtarza grzech, oczyścić mnie, tylko On może wystosować zaproszenie. Mi pozostaje jedynie odpowiedzieć: Oto ja, poślij mnie!
I wtedy zaczyna się coś zupełnie niezwykłego. Po dotknięciu moich warg rozpalonym węglem, po znienawidzeniu przez świat, po uznaniu mojego własnego uniżenia Pan pozostawia mnie na tym świecie i jednocześnie pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach, prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć...

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 14 cze 2019, 22:56

https://brewiarz.pl/vi_19/1406p/czyt.php3
2 Kor 4, 7-15
Bracia:
Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd cierpienia znosimy, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym ciele. Ciągle bowiem my, którzy żyjemy, jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was – życie.
A że mamy tego samego ducha wiary, według którego napisano: «Uwierzyłem, dlatego przemówiłem», my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby łaska, obfitująca we wdzięczność wielu, pomnażała się Bogu na chwałę.

Ps 116B (115), 10-11. 15-16. 17-18
Ufność miałem nawet wtedy, gdy mówiłem: *
«Jestem w wielkim ucisku».
I zalękniony wołałem: *
«Każdy człowiek jest kłamcą!»
Cenna jest w oczach Pana *
śmierć Jego wyznawców.
O Panie, jestem Twoim sługą, †
Twym sługą, synem Twojej służebnicy. *
Ty rozerwałeś moje kajdany.
Tobie złożę ofiarę pochwalną *
i wezwę imienia Pana.
Wypełnię me śluby dla Pana *
przed całym Jego ludem.
Mt 5, 27-32
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa».
Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was – życie. O kim pisze św. Paweł? List do Koryntian jest kierowany od Pawła i Tymoteusza do gminy korynckiej. Dlaczego w Pawle i Tymoteuszu działa śmierć, a w Koryntianach życie? Skąd się bierze to przeciwstawienie? Wcześniej mamy piękny obraz naszego życia: zewsząd cierpienia znosimy, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Jak bardzo jest to bliskie doświadczeniu kryzysu, gdy wali się nasz świat. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym ciele. Ciągle bowiem my, którzy żyjemy, jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa. My, którzy żyjemy – a kim są ci drudzy, „wy” – czy to ci, którzy już nie noszą w ciele konania Chrystusa? Cierpienia, niedostatku, prześladowania, obalania na ziemię? Już nie żyją? W ich ciele już się objawiło życie Jezusa? To dla mnie niezwykła zagadka, której nie potrafię rozwiązać. Udało mi się znaleźć tylko taką informację, że zdaniem części biblistów List do Koryntian nie jest jednolity, nie powstał jako jeden tekst, lecz jest wynikiem połączenia kilku listów pawłowych. Czyżby któryś z nich był skierowany do tych braci, którzy odeszli do Pana?
Podobną zagadkę stanowi dla mnie struktura czytania z Ewangelii. Zawarte w niej ustępy są dobrze znane, szczególnie w Sycharze. Ich wzajemne relacje są jednak dla mnie zaskoczeniem, jakbym ich wcześniej nie widział. Jedno z najbardziej radykalnych wezwań Jezusa – wyłup swoje oko, odetnij swoją rękę – zostało zamknięte klamrą odnoszącą się do konkretnej sytuacji: do małżeństwa i cudzołóstwa. Jezus mówi o wielkości, o pełni oblubieńczej miłości. Nie ma nic pośredniego: każda niewierność jest zdradą, cudzołóstwem, a miłość jest na całe życie. Albo żyjesz tak, że nie spoglądasz nawet pożądliwie na inną kobietę, bo miłość Cię wypełnia i nie zostawia miejsca na takie rozproszenie, albo żałuj, że nie pozbawiłeś się na czas oka i ręki, żeby temu zapobiec. I tak ma być nie przez chwilę, lecz po wasze ostatnie tchnienie. Całe życie ma być wypełnione gorącą, wierną miłością, a jeśli nie, to lepiej wyłup sobie oko i odetnij rękę. Lepiej nie pozwól, by przyszło do Ciebie, przez Twoje zmysły, nic gorszącego. Nie warto oglądać świata, słuchać go, dotykać, wąchać, smakować – jeśli to położyłoby się cieniem na twojej miłości, i to dokładniej tej do żony czy męża. I żadne działanie, które przyniosłoby krok przeciw tej miłości, nie ma racji bytu. Lepiej pozbawić się go w ogóle, tracąc ręce, niż zrobić tymi rękami cokolwiek, co sprzeciwia się tej miłości.
Naszym lekarstwem na cierpienia i prześladowania, na doznaną krzywdę, jest wolność płynąca z Boga. Taka, że daje nam siłę odrzucić wszystko, co sprzeciwia się darowi oblubieńczej miłości, nawet moje zmysły i wszystko, co one przynoszą, nawet moje ciało i całe jego działanie.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 15 cze 2019, 18:32

https://brewiarz.pl/vi_19/1506p/czyt.php3
2 Kor 5, 14-21
Bracia:
Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał.
Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień.
W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.

Ps 103 (102), 1b-2. 3-4. 8-9. 11-12
Błogosław, duszo moja, Pana, *
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana *
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.
On odpuszcza wszystkie twoje winy *
i leczy wszystkie choroby.
On twoje życie ratuje od zguby, *
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.
Miłosierny jest Pan i łaskawy, *
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie zapamiętuje się w sporze, *
nie płonie gniewem na wieki.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, *
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu, *
tak daleko odsuwa od nas nasze winy.
Mt 5, 33-37
J Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym.
Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi»
Dzisiejsze czytania wracają kolejny raz do relacji między Bogiem a światem. Niedawno słyszeliśmy o opozycji, przeciwstawieniu, wręcz nienawiści świata do Boga. Dziś widzimy tę wzajemną relację z nieco innej strony.
W Chrystusie Bóg jednał z sobą świat. Zrobił to bardzo prosto: jak odległy jest wschód od zachodu, tak daleko odsuwa od nas nasze winy. Wziął je na siebie i zaniósł na krzyż. Już nie ma tego, co było ze świata i oddzielało nas od Boga. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Teraz ja mam dalej nieść to samo przebaczenie.
Chrystus wzywa mnie do całkowitej przemiany. Mam żyć już nie dla siebie, tylko dla Niego, mam być nowym stworzeniem. Jak? Nie egzaltacją, wykrzykiwaniem Jego imienia, szumnymi deklaracjami, piętnowaniem innych. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. Mam mieć w sobie zwykłe, najzwyklejsze dobro, ciche i pokorne. I taką Jego moc, żeby moje „tak” znaczyło więcej niż wszystkie przysięgi.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 17 cze 2019, 17:15

https://brewiarz.pl/vi_19/1706p/czyt.php3
2 Kor 6, 1-10
Bracia:
Napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem Pismo: «W czasie pomyślnym wysłuchałem cię, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą». Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.
Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono naszej posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, przez objawy Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny, wśród czci i pohańbienia, przez zniesławienie i dobrą sławę. Uchodzący za oszustów, a przecież prawdomówni, niby nieznani, a przecież dobrze znani, niby umierający, a oto żyjemy, jakby karceni, lecz nie uśmiercani, jakby smutni, lecz zawsze radośni, jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko.

Mt 5, 38-42
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie».
Jakby smutni, lecz zawsze radośni – z serii kontrastów, jakie ponownie stawia nam przed oczy św. Paweł, ten wydaje mi się najbliższy mi i nam. Mamy powody, by się smucić, i po wyłącznie po ludzku rzecz biorąc one zdecydowanie przeważają. Jeżeli jednak zaczynamy patrzeć na siebie i świat wokół nas oczami Chrystusa, wszystko wygląda inaczej. To, co było ważne, okazuje się bez znaczenia, inne rzeczy nagle rosną z naszych oczach lub wręcz strata staje się zyskiem. Wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach – św. Paweł widzi czas upragniony, dzień zbawienia. Kryzys, który jest szansą na wzrost, na zbliżenie z Chrystusem. Krzywda, która staje się bogactwem i sposobnością do świadectwa, do radykalnego zademonstrowania przynależności do Niego, przede wszystkim przed samym sobą. Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Pozornie potworna naiwność i zachęta do złego. Więcej: stosowana głupio, bez Boga, może być rzeczywiście grzeszną naiwnością i zgorszeniem. Takie postępowanie jest mądrością, która przekracza mnie i moje możliwości. Mam postępować nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono naszej posługi. Jak iść za Bogiem, to tylko z Nim, za Jego głosem, niesiony Jego Duchem.
I właśnie stoję na rozdrożu i próbuję rozeznać ten Boży plan dla mnie. Zupełnie nie wiem, w którą stronę się zwrócić. Pozostaje modlitwa i pokorne oczekiwanie na to, że On wskaże drogę. I nadzieja, że gdy to już się stanie, to ja tę wskazówkę dostrzegę.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 19 cze 2019, 0:16

https://brewiarz.pl/vi_19/1806p/czyt.php3
Mt 5, 43-48
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».

W tej Ewangelii najbardziej niezwykłe nie jest wezwanie do miłowania nieprzyjaciół, lecz ostatnie zdanie tej perykopy. Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. W tym się mieści wszystko – nie tylko miłość nieprzyjaciół, ale miłość w ogóle doskonała, bez żadnej skazy, oblubieńcza, zdolna do ofiarowania wszystkiego, potężniejsza od śmierci. Mam nie tylko być jak Bóg – mam być doskonały jak Bóg. Doskonały, pełen wszelkich umiejętności, wolny od zranień i wad.
To jest po prostu niemożliwe. Nawet z pomocą Ducha Świętego. Dopiero po tamtej stronie, gdy staniemy z Nim twarzą w twarz, poznamy Go, jakim jest, i staniemy się do Niego podobni. Podobni – też nie doskonali jak On.
Bądźcie doskonali. Wszystko jest przed wami. Wszystko stoi otworem. Idźcie i nie martwcie się, co robić po dojściu do celu. Zawsze możesz być lepszy, doskonalszy, bardziej podobny do Niego.
Nigdy nie powiem do Boga, że zadanie już wykonałem i proszę o czas odpoczynku i zapłatę. Jedno i drugie wyznaczy On, nie ja.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 19 cze 2019, 23:53

https://brewiarz.pl/vi_19/1906p/czyt.php3
2 Kor 9, 6-11
Bracia:
Kto skąpo sieje, ten i skąpo zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg.
A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki, według tego, co jest napisane: «Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki».
Ten zaś, który daje siewcy ziarno do zasiewu i chleb do jedzenia, dostarczy również wam ziarna i rozmnoży je, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości. Wzbogaceni we wszystko, będziecie pełni wszelkiej prostoty, która składa przez nas dziękczynienie Bogu.

Mt 6, 1-6. 16-18
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie».
Bóg oczekuje ode mnie, abym postępował nie żałując i nie czując się przymuszonym, zgodnie ze swoim sercem, i to sercem radosnym. Oczywiście chce, żebym kochał, słuchał Jego słowa, żebym modlił się, dawał jałmużnę i pościł. Żebym odmawiał sobie czegoś, co jest mi naprawdę potrzebne, jak jedzenie, coś ważnego, czego pragnę – i żebym to robił z radością, nie czując się przymuszonym, zgodnie ze swoim sercem.
W tym nie ma żadnej sprzeczności. Przecież z radością oddajemy najlepszy kąsek ukochanej osobie: nie żałując, nie czując się przymuszonym, nie na pokaz, nie dla jakiejś korzyści. Z radości, że mogę coś dać tej, którą kocham.
Jeżeli to oddanie najlepszej cząstki jest bólem i wewnętrzną walką, to nasza relacja jest chora lub nie ma jej wcale. Nie sądzę, żeby intencją Jezusa był post tylko wtedy, gdy mam na niego ochotę i gdy sprawia mi frajdę. Modlitwa tylko wtedy, gdy mam odpowiedni nastrój. Chodzi raczej o to, żeby do tej postawy dążyć. Żeby ofiarowanie kawałka siebie Bogu tak weszło w krew i było tak pełne woli zbliżenia z Nim, żeby przestało ciążyć, żeby stało się moim oddechem. I żebym oddychał pełną piersią.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 20 cze 2019, 12:19

https://brewiarz.pl/vi_19/2006p/czyt.php3
Rdz 14, 18-20
Melchizedek, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a ponieważ był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrama, mówiąc: «Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi! Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów!» Abram dał mu dziesiątą część ze wszystkiego.

Ps 110 (109), 1b-2. 3-4
Rzekł Pan do Pana mego: «Siądź po mojej prawicy, *
aż uczynię Twych wrogów podnóżkiem stóp Twoich».
Pan rozciągnie moc Twego berła z Syjonu: *
«Panuj wśród swych nieprzyjaciół!
Przy Tobie panowanie w dniu Twego triumfu, †
w blasku świętości, *
z łona jutrzenki zrodziłem Cię jak rosę».
Pan przysiągł i tego nie odwoła: *
«Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka».
1 Kor 11, 23-26
Bracia:
Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę!» Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: «Kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę!»
Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie.
Łk 9, 11b-17
Jezus mówił tłumom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu, mówiąc: «Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie mogliby się zatrzymać i znaleźć żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu». Lecz On rzekł do nich: «Wy dajcie im jeść!» Oni zaś powiedzieli: «Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i zakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi». Było bowiem mężczyzn około pięciu tysięcy.
Wtedy rzekł do swych uczniów: «Każcie im rozsiąść się gromadami, mniej więcej po pięćdziesięciu». Uczynili tak i porozsadzali wszystkich.
A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi. Jedli i nasycili się wszyscy, a zebrano jeszcze z tego, co im zostało, dwanaście koszów ułomków.
Święto ku czci Bożego Ciała i powstała z czasem praktyka publicznej procesji ma w sobie coś z ukoronowania rozwoju kultu w Kościele Katolickim. Natomiast pierwsze czytanie i psalm odwołują się do postaci Melchizedeka, króla i kapłana; to jedne z najstarszych tekstów biblijnych i odnoszą się do samych początków odkrywania przez człowieka Jedynego Boga. Łącznie ukazuję wielką drogę od pierwszej intuicji wzbudzonej przez Ducha Świętego do żarliwej czci Jezusa, Boga wcielonego, w Jego materialnej postaci. Oczywiście punktem zwrotnym tego wielowiekowego procesu jest Ostatnia Wieczerza, ustanowienie Eucharystii.
Gdy patrzę z tej perspektywy na ewangeliczny opis rozmnożenia chleba porusza mnie przede wszystkim tajemnica kapłaństwa, tego sakramentalnego i tego powszechnego. Wy dajcie im jeść! Rzesze ludzi idące za Chrystusem, tak głodne Jego słowa, że porzuciły troskę o chleb powszedni. Znaleźli się wraz ze swym nauczycielem na pustyni, gdzie byli zdani tylko na Niego. Tu zderzają się dwie postawy. Apostołowie sądzą, że należy tym ludziom przemówić do rozsądku: niech sami zadbają w sposób odpowiedzialny o pokarm, niech się rozejdą, niech zrezygnują z kolejnej uczty duchowej na rzecz niezbędnego posiłku. Jezus nie potępia racjonalności tej rady, nie bagatelizuje głodu tłumów. Nakazuje uczniom nakarmić wszystkich, i to nie duchowo, lecz cieleśnie. Wykorzystuje przy tym dostępne zasoby materialne – nie tworzy chleba z niczego, nie przemienia weń kamieni, tylko pomnaża te kilka przezornie zachowanych bochenków. Ważnym krokiem jest też swoista socjotechnika: podzielenie tłumu na grupy, które dzięki temu stają się wspólnotami. Rozdawaniu chleba przez Apostołów towarzyszy prawdopodobnie wyciąganie z sakw i toreb własnych zapasów i hojne dzielenie się nimi z osobami wokół. Tym wszystkim działaniom fizycznym towarzyszy jednak moc wcielonego Słowa, która pomnaża ich skutki. Jezus nie skąpi łaski, ale ona uzupełnia, a nie zastępuje rozum i materię. Z drugiej strony ten pomnożony chleb nie jest już tylko chlebem, lecz staje się znakiem, jakoś zawiera w sobie Jego działanie, Jego obecność.
Ponownie wracam do kapłaństwa: Jezus czyni ten znak rękami apostołów. Nakazuje im to działanie, nawet przypisuje im wyłączne sprawstwo. Nie mówi, że jeść damy „my”, czyli On i apostołowie, lecz „wy”. Rozmnożenie chleba – cud – dokonuje się przez apostołów. Oni karmią lud i to nie tylko samym chlebem, lecz także nim jako znakiem. Wchodzą w swoją funkcję kapłańską. To jest czytelna, wielka zapowiedź Eucharystii. Wy dajcie im jeść! Apostołowie mają nakarmić Kościół Chlebem Żywym. Teraz to się wciąż dokonuje, jest wciąż aktualne, wciąż jest palącą potrzebą. Ludzie czekają na apostołów, na ich ręce, na żywe w nich Słowo, żeby się nakarmić Bogiem.
Scena ewangeliczna opisuje jednak posiłek nie tylko, a nawet nie przede wszystkim duchowy. Jest nakazem troski nie tylko o duszę i jest skierowana nie tylko do kapłanów. Tu wreszcie dochodzę do siebie: to jest wezwanie, w którym słyszę swoje imię. Ja mam dać jeść ludziom wokół mnie. Być otwartym na ich potrzeby, wychodzić im naprzeciw. Roztropnie dbać o dostępne zasoby i z rozwagą nimi szafować. Pamiętać, że mam wykorzystać wszystkie swoje możliwości i nie martwić się tym, czy one wystarczą. To nie moja odpowiedzialność. Jeżeli będę to robić w Jego imię, na Jego słowo, to On pomnoży to tak, żeby było dość. Uzupełni to nie tylko ilościowo, w Sobie znany sposób, lecz również napełni ten chleb Swoim Duchem, uczyni go znakiem Swojej obecności.
I nie mam robić tego sam, lecz we wspólnocie, w Kościele. Wy dajcie im jeść! My – Kościół. Granice między chlebem Żywym a powszednim, między kapłaństwem sakramentalnym a powszechnym, tracą na ostrości. Wielkie wezwanie i zadanie, wielka godność. Chwała Panu!

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 21 cze 2019, 9:55

https://brewiarz.pl/vi_19/2106p/czyt.php3
2 Kor 11, 18. 21b-30
Bracia:
Ponieważ wielu chlubi się według ciała – i ja będę się chlubił. Jeżeli inni zdobywają się na odwagę – mówię jak szalony – to i ja się odważam.
Hebrajczykami są? Ja także. Izraelitami są? Ja również. Potomstwem Abrahama? I ja. Są sługami Chrystusa? Zdobędę się na szaleństwo: Ja jeszcze bardziej! Bardziej przez trudy, bardziej przez więzienia; daleko bardziej przez chłosty, przez częste niebezpieczeństwa śmierci. Przez Żydów pięciokroć byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej. Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od własnego narodu, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach od fałszywych braci; w pracy i umęczeniu, często na czuwaniu, w głodzie i pragnieniu, w licznych postach, w zimnie i nagości, nie mówiąc już o mojej codziennej udręce płynącej z zatroskania o wszystkie Kościoły.
Któż odczuwa słabość, bym i ja nie czuł się słaby? Któż doznaje zgorszenia, żebym i ja nie płonął? Jeżeli już trzeba się chlubić, będę się chlubił z moich słabości.

Mt 6, 19-23
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.
Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie rozświetlone. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!»
Właśnie dziś czeka mnie pierwsza z rozmów piątego kroku – kto przechodził przez warsztaty 12 kroków, wie, o co chodzi. Mam opowiedzieć Bogu na głos całe swoje życie. W małej, rzadko używanej kaplicy w domu rekolekcyjnym zamknę się na kilka godzin przed tabernaculum i będę opowiadał.
I właśnie dziś przychodzą te czytania. Św. Paweł opowiada swoje życie. Podsumowuje: to, co najcenniejsze, to były jego słabości, chwile, gdy dochodził do kresu, jego kryzysy. Nie chlubi się zakładaniem Kościołów, rzeszą nawróconych pogan. Wie, co dla Boga jest najcenniejsze. Wie, co rzeczywiście jest jego darem dla Boga, a co Bożym darem dla niego. Wie, gdzie i u Kogo gromadził skarby. Widzi swoje życie Bożymi oczami, widzi je w światłości, a nie w ciemności, potrafi rozeznać drogę. To rozświetlone spojrzenie wstecz pozwala mu także rozeznać drogę ku przyszłości.
To wszystko przychodzi w momencie, gdy stoję na rozdrożu i wiem, że nie wiem, jaką drogę wybrać. Starałem się przyjąć to tak po prostu i czekać, aż Bóg mi pokaże kierunek. Nadal nie wiem, którędy mam iść, ale te czytania są jak fala orzeźwiającego pokoju w upalny dzień. I jak tu nie ufać Bogu?

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 22 cze 2019, 11:10

https://brewiarz.pl/vi_19/2206p/czyt.php3
2 Kor 12, 1-10
Bracia:
Jeżeli trzeba się chlubić – choć co prawda nie wypada – przejdę do widzeń i objawień Pańskich. Znam człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, też nie wiem, Bóg to wie – został porwany aż do trzeciego nieba. I wiem, że ten człowiek – czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, też nie wiem, Bóg to wie – został uniesiony do raju i słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać.
Z tego więc będę się chlubił, a sobą samym nie będę się chlubił, chyba że moimi słabościami. Zresztą choćbym i chciał się chlubić, nie byłbym szaleńcem; powiedziałbym tylko prawdę. Powstrzymuję się jednak, aby mnie nikt nie szacował ponad to, co widzi we mnie lub co ode mnie słyszy.
Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik Szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali».
Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny.

Mt 6, 24-34
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego – miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!
Dlatego powiadam wam: Nie martwcie się o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom podniebnym: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
Kto z was, martwiąc się, może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?
A o odzienie czemu się martwicie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele polne, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, ludzie małej wiary?
Nie martwcie się zatem i nie mówcie: co będziemy jedli? co będziemy pili? czym będziemy się przyodziewali? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy».
Dzisiejsza Ewangelia jest dla mnie przestrogą przed bałwochwalstwem. W moim przypadku – szczególnie w małżeństwie. Żebym z żony i tym bardziej z małżeństwa nie robił sobie bożka.
Jezus nie gani troski o pożywienie i inne dobra. Te przykłady są rozwinięciem wstępnego stwierdzenia, że nie można służyć dwom panom. Nie można służyć jedzeniu, odzieniu i mamonie, która pozwala je kupić. Można zarabiać pieniądze, kupować sobie rzeczy, dbać o odpowiednio wypełnioną lodówkę i szafę, ale to ma być na właściwym miejscu. A służyć chcę tylko Bogu. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość - a potem, w zgodzie z tym, możecie i powinniście starać się także o inne ważne sprawy.
To samo dotyczy żony i troski o małżeństwo, o relacje z ukochaną osobą, o wspólny dach nad głową. Mam o to wszystko rozsądnie dbać. To jest dobre, jeśli jest wyrazem i formą mojej służby Bogu, jeśli Jemu jest podporządkowane. I jeśli jest sprowadzone do właściwej miary – dnia dzisiejszego. To jest jedna ze spraw powszednich, a nie ostatecznych. Jak chleb: modlimy się o dar chleba powszedniego, na każdy dzień, a nie o zapas na chude lata. Przyszłość powierzam Bogu. Również przyszłość mojego małżeństwa.
Czasem mi się wydaje, że muszę wybierać między Bogiem a moją rodziną. To pozory, ułomność mojego patrzenia i rozumowania. Kryzys jest dla mnie mocnym doświadczeniem mojej słabości, takiej totalnej, aż po bezsilność. Z niej wołałem z wyrzutem: dlaczego? Dlaczego Boże nie ratujesz naszego małżeństwa, miłości, którą Ty sam umocniłeś sakramentem? A Pan odpowiada z ciepłą troską: wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Zaufaj.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 23 cze 2019, 13:21

12 Niedziela zwykła, rok C, 23 czerwca 2019
https://brewiarz.pl/vi_19/2206p/czyt.php3
Dzisiejsze czytania mówią o łączności z Bogiem, także w cierpieniu i szczęściu, o życiu, śmierci i w zmartwychwstaniu.
Za 12, 10-11; 13, 1
Czytanie z Księgi proroka Zachariasza
Tak mówi Pan:
«Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję ducha łaski przebłagania. Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym.
W owym dniu będzie wielki płacz w Jeruzalem, podobny do płaczu w Hadad-Rimmon na równinie Megiddo.
W owym dniu wytryśnie źródło, dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem, na obmycie grzechu i zmazy».
Oto słowo Boże.
Prorok mówi jakimś wyjątkowym dniu w Jerozolimie: to ma być dzień radosny, szczęśliwy, czy wręcz przeciwnie, smutny i bolesny, łaska czy utrapienie?

Jedno i drugie. To ma być łaska, która przyjdzie przez wielki ból, ale przyniesie jeszcze większe błogosławieństwo. Na czym ono ma polegać?

Na przebłaganiu, obmyciu z grzechów. Na zabraniu tego, co nas oddziela od Boga. O jakim wydarzeniu mówi prorok?

O zbawieniu. O męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Teraz posłuchajmy o tym, co czuje dusza człowieka, którego Bóg uwolnił od winy.
Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Boże, mój Boże, szukam Ciebie *
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą *
jak zeschła ziemia łaknąca wody.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, *
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia, *
więc sławić Cię będą moje wargi.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Będę Cię wielbił przez całe me życie *
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie, *
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Bo stałeś się dla mnie pomocą *
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza, *
prawica Twoja mnie wspiera.
Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza
Zapamiętaliście jakieś słowa z tego psalmu? Takie, które Wam się spodobały, może jakoś zdziwiły, zaciekawiły, obudziły smutek, radość lub tęsknotę?

Św. Paweł zwraca nam uwagę, że ta szczególna bliskość z Bogiem dokonuje się w sakramentach.
Ga 3, 26-29
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Galatów
Wszyscy przez wiarę jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa.
Oto słowo Boże
O jakim sakramencie była tu mowa?

O chrzcie. W innym miejscu, w Liście do Rzymian, św. Paweł pisze o chrzcie, że zanurza nas w śmierci i w zmartwychwstaniu Chrystusa. Gdy jesteśmy blisko Boga, tak bardzo blisko, to zaczynamy mieć udział w jego największym dziele: w zbawieniu. Posłuchajmy jak o tym mówi nam sam Pan Jezus.
Łk 9, 18-24
Słowa z Ewangelii według Świętego Łukasza
Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.
Oto słowo Pańskie
Czy Panu Jezusowi chodzi o to, że każdy powinien zamówić u stolarza krzyż większy od niego i nosić go np. do szkoły?

Czy mówi o noszeniu takiego ładnego, złotego krzyżyka na szyi? Apostołowie nosili takie krzyżyki?

Nie. Pan Jezus mówi o tym, co dla każdego z nas jest trudne i bolesne.
Kiedy każdy ma brać swój krzyż?

Co dnia, codziennie. Stale. Tu nie chodzi o rzeczy wyjątkowe i niezwykłe, ale te codzienne. Czyj krzyż mamy brać?

Swój własny. To mogą być np. moje obowiązki. Te, których wcale nie mam ochoty wypełnić, bo inne rzeczy wydają mi się bardziej pociągające: film, gra, odpoczynek. To mogą być trudne uczucia, jak złość czy gniew – wtedy krzyżem, zaparciem się siebie, jest zapanowanie nad tymi uczuciami, które każą nam zrobić komuś krzywdę. Naszym życiem, które mamy oddać są różne pokusy, które pozornie wydają się przyjemne, a w rzeczywistości przynoszą szkodę innym, ale przede wszystkim nam samym.
Pan Jezus wzywa każdego z nas, żeby naśladował Go, żeby szukał Jego śladów i tam stawiał swoje stopy, żeby wybierał wolę Bożą, a nie własne pomysły na życie; aby wypełniał swoje powołanie nie bojąc się bólu i trudu.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 24 cze 2019, 21:57

https://brewiarz.pl/vi_19/2406/czyt.php3
Iz 49, 1-6
Wyspy, posłuchajcie mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: «Tyś sługą moim, w tobie się rozsławię».
Ja zaś mówiłem: «Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą».
A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela.
I rzekł mi: «To zbyt mało, iż jesteś Mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela. Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi».

Ps 139 (138), 1-3. 13-14ab. 14c-15
Przenikasz i znasz mnie, Panie, *
Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz moje myśli, †
przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę, *
i znasz moje wszystkie drogi.
Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze *
i utkałeś mnie w łonie mej matki.
Sławię Cię, żeś mnie tak cudownie stworzył, *
godne podziwu są Twoje dzieła.
I duszę moją znasz do głębi. *
Nie tajna Ci moja istota,
kiedy w ukryciu nabierałem kształtów, *
utkany we wnętrzu ziemi.
Dz 13, 22-26
W synagodze w Antiochii Pizydyjskiej Paweł powiedział:
«Bóg dał ojcom naszym Dawida na króla, o którym też dał świadectwo w słowach: „Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę”. Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu.
A pod koniec swojej działalności Jan mówił: „Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach”.
Bracia, synowie rodu Abrahama i ci spośród was, którzy się boją Boga! Nam została przekazana nauka o tym zbawieniu».
Łk 1, 57-66. 80
Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza.
Jednakże matka jego odpowiedziała: «Nie, lecz ma otrzymać imię Jan».
Odrzekli jej: «Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię». Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać.
On zażądał tabliczki i napisał: «Jan będzie mu na imię». I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił, wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: «Kimże będzie to dziecię?» Bo istotnie ręka Pańska była z nim.
Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem; a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.
Ustęp z Księgi Izajasza i psalm 139 opowiadają o moim powołaniu. Kiedy ono się dokonało i gdzie jest ono zapisane. Nie w niebie, lecz we mnie. Ja jestem zapisem tego powołania – cały. Mogę pójść inną drogą, ale to nigdy nie będzie naprawdę moja droga. Na żadnej innej nie zrealizuję całego siebie, nie będę w pełni sobą. To powołanie może długo pozostawać przede mną zakryte, ale są momenty, kiedy się odsłania i już je znam. Jestem mężem, jestem ojcem.
Często patrząc na coś, co się dzieje, jakoś się wobec tego ustawiam. Uznaję to za cząstkę siebie lub nie. Mecz jakiś drużyn może mi być zupełnie obojętny lub angażować, jeśli utożsamię się z jedną ze stron. Wtedy myślę o niej i o sobie „my”. Wtedy ja wygrywam i przegrywam. To jest najsilniejsze wtedy, kiedy miałem udział w stworzeniu tej drużyny. Gdy sam w niej gram. Gdy w niej gra moje dziecko.
Jestem dzieckiem Bożym. On mnie stworzył, utkał mnie w łonie mej matki. On zawsze jest po mojej stronie. Zawsze myśli o Sobie i o mnie „my”. Zawsze cierpi, gdy przegrywam, i raduje się gdy wygrywam. Dla niego zawsze ja jestem jakąś cząstką Jego samego, On stwarzając mnie włożył w to dzieło Siebie.
Dzisiejsze czytania mówią o powołaniu w ogóle, a szczególnie o powołaniu Jana Chrzciciela. A to było bardzo ciekawe. Jan nie był po to, żeby być Kimś, tylko stał się po to, żeby wskazywać na Kogoś. Cel jego życia leżał poza nim samym i był tego świadom w przepiękny sposób. Był pod tym względem wyjątkowy i jednocześnie wcale nie był. Bo takie powołanie dotyczy w istocie każdego z nas. Ja też nie istnieję po to, żeby świadczyć o sobie, żeby wskazywać na siebie, że samemu czegoś dokonać. Ja również istnieję po to, żeby swoim życiem pokazywać: nie patrz na mnie, tylko na Niego. On jest tym, który ma do ciebie przyjść, który ma dla ciebie życie. Ja nie jestem drogą, prawdą i życiem – tylko On. Miłość, którą mam, jest od Niego i na Niego ma wskazywać. Moja miłość do żony jest po to, po to ją otrzymałem, by była dla nas obojga drogą do Boga. Nie mogę – nie potrafię jej tego powiedzieć. Mogę tylko tak żyć, żeby ona mogła to kiedyś dostrzec, żeby jej w tym nie przeszkodzić. I zarazem żyć tak, żeby samemu nie zapominać, kto jest moją drogą, prawdą i życiem.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 25 cze 2019, 19:35

https://brewiarz.pl/vi_19/2506p/czyt.php3
Mt 7, 6. 12-14
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, nie poszarpały was samych.
Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków.
Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!»

Kto ma być dla mnie świnią, przed którą mam nie rzucać moich pereł? Kogo miałbym tak osądzić, tak bardzo poniżyć w mojej ocenie? Odmówić człowieczeństwa i przypisać kwintesencję złych cech, odrzeć z wszelkiej godności?
Łatwo poszukać w sieci mądrych komentarzy do tego zdania. Nie zabezpieczy to mnie przed pokusą pogardy, gdy doświadczę czyjejś nikczemności. W każdej takiej sytuacji stanę przed tym wyzwaniem od nowa. Co mam dać z siebie, gdy odpowiedzią na dawane przeze mnie dobro jest samo zło – a przynajmniej ja tak to widzę?
Pomocą są dwa następne zdania Jezusa.
Po pierwsze, spojrzenie na drugiego człowieka tak, jakbym to był ja sam. Postawienie się w jego miejscu i wyobrażenie sobie, że to mnie z czyjejś strony spotka taka odpowiedź, jaką sobie wymyśliłem. Miłuj bliźniego swego jak siebie samego.
Po drugie, nie iść za tym, co się nasuwa najłatwiej, najszybciej, co podsuwa złość, lęk, pogarda. Włożyć wysiłek w rozeznanie tej sytuacji. Przemóc się, zaprzeć się siebie samego i spojrzeć na tę osobę oczami Boga. Wtedy zobaczę, co dla niego jest dobre.
Niejako przy okazji może dostrzegę, że np. moje słowa, które wydawały mi się perłami, niekoniecznie nimi są? Moje umizgi? Moje propozycje?

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 26 cze 2019, 16:57

https://brewiarz.pl/vi_19/2606p/czyt.php3
Rdz 15, 1-12. 17-18
Pan tak powiedział do Abrama podczas widzenia: «Nie obawiaj się, Abramie, bo Ja jestem twoim obrońcą; nagroda twoja będzie sowita».
Abram rzekł: «O Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka; przyszłym zaś spadkobiercą mojej majętności jest Damasceńczyk Eliezer». I mówił: «Ponieważ nie dałeś mi potomka, ten właśnie, zrodzony u mnie sługa mój, zostanie moim spadkobiercą».
Ale oto usłyszał słowa: «Nie on będzie twoim spadkobiercą, lecz ten po tobie dziedziczyć będzie, który od ciebie będzie pochodził».
I poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: «Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić»; potem dodał: «Tak liczne będzie twoje potomstwo». Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę.
Potem rzekł do niego: «Ja jestem Pan, który ciebie wywiodłem z Ur chaldejskiego, aby ci dać ten oto kraj na własność». A na to Abram: «O Panie, mój Boże, jak będę mógł się upewnić, że otrzymam go na własność?»
Wtedy Pan rzekł: «Wybierz dla Mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a nadto synogarlicę i gołębicę».
Wybrawszy to wszystko, Abram poprzerąbywał je wzdłuż na połowy i przerąbane części ułożył jedną naprzeciw drugiej; ptaków nie porozcinał. Kiedy zaś do tego mięsa zaczęło zlatywać się ptactwo drapieżne, Abram je odpędził. A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność.
A kiedy słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony, ukazał się dym jakby wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia i przesunęły się między tymi połowami zwierząt. Wtedy to właśnie Pan zawarł przymierze z Abramem, mówiąc: «Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat».

Mt 7, 15-20
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.
Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień. A więc: poznacie ich po ich owocach».

Ustęp z Księgi Rodzaju opowiada o Bogu językiem bardzo pierwotnym, odległym od moich intelektualnych przyzwyczajeń. Zapłata dana potomstwie, jego liczebność jak miara szczęścia czy powołania, zabite zwierzęta jako ofiara i ogień jako świadectwo jej przyjęcia. Natomiast Jezus przemawia do mnie obrazami, które wydają się być w pełni zrozumiałe. Mimo to pierwsze czytanie porusza we mnie kilka strun, a drugie pozostaje zagadką.
Abram godzi się ze swoim losem. Następnie słyszy obietnicę Boga i wierzy w nią. Dopiero potem pyta, czy dostanie jakieś potwierdzenie. Bóg najpierw każe mu wyjść z jego namiotu, na zewnątrz. Dostrzec ogrom świata i ukrytą w nim obietnicę. Potem zaprasza go na spotkanie w liturgii. Abram przygotowuje się, ale Bóg przychodzi dopiero wtedy, gdy człowiek jest we śnie, bierny. Inicjatywa jest tylko po Jego stronie. Potwierdzenie, o które prosi Abram, nie jest kwitem na posiadanie ziemi obiecanej. Jest jedynie skierowanym do niego słowem samego Boga, że On jest Bogiem.
Natomiast pozornie prosta wskazówka Jezusa budzi we mnie niepokój. Jak mam ocenić owoce? Jak połączyć człowieka i zdarzenia z owocami? I jak je ocenić? Czy będę wiedział, które są dobre? Które są już dojrzałe, a które stanowią jedynie zapowiedź prawdziwych owoców? W dodatku mam w ten sposób odróżnić ludzi dobrych od złych. W mojej ocenie myliłem się już tak bardzo, że mam niewielką ufność do mojego rozeznania.

Ukasz
Posty: 1248
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 27 cze 2019, 23:24

https://brewiarz.pl/vi_19/2706p/czyt.php3
Rdz 16, 1-12. 15-16
Saraj, żona Abrama, nie urodziła mu potomka. Miała zaś niewolnicę Egipcjankę, imieniem Hagar. Rzekła więc Saraj do Abrama: «Ponieważ Pan zamknął mi łono, abym nie rodziła, zbliż się do mojej niewolnicy; może z niej będę miała dzieci». Abram usłuchał rady Saraj. Saraj, żona Abrama, wzięła zatem niewolnicę Hagar, Egipcjankę, i dała ją za żonę mężowi swemu, Abramowi, gdy już minęło dziesięć lat, odkąd Abram osiedlił się w Kanaanie. Abram zbliżył się do Hagar i ta stała się brzemienną. A widząc, że jest brzemienna, zaczęła lekceważyć swą panią.
Wtedy Saraj rzekła do Abrama: «Przez ciebie doznaję zniewagi; ja sama dałam ci moją niewolnicę za żonę, ona zaś czując się brzemienną, lekceważy mnie. Niechaj Pan będzie sędzią między mną a tobą!» Abram rzekł do Saraj: «Przecież niewolnica twoja jest w twojej mocy: postąp z nią, jak uznasz za dobre».
Saraj upokorzyła Hagar; wtedy Hagar od niej uciekła.
Anioł Pański znalazł Hagar na pustyni u źródła przy drodze wiodącej do Szur i zapytał: «Hagar, niewolnico Saraj, skąd przyszłaś i dokąd idziesz?» A ona odpowiedziała: «Uciekłam od mojej pani, Saraj».
Wtedy Anioł Pański rzekł do niej: «Wróć do twej pani i pokornie poddaj się pod jej władzę». Po czym Anioł Pański oznajmił: «Rozmnożę twoje potomstwo tak bardzo, że nie będzie można go policzyć». I mówił: «Jesteś brzemienna i urodzisz syna, któremu dasz imię Izmael, bo słyszał Pan, gdy byłaś upokorzona. A będzie to człowiek dziki jak onager: będzie on walczył przeciwko wszystkim i wszyscy – przeciwko niemu; będzie on utrapieniem swych pobratymców».
Hagar urodziła Abramowi syna. I Abram nazwał zrodzonego mu przez Hagar syna imieniem Izmael. Abram miał lat osiemdziesiąt sześć, gdy mu Hagar urodziła Izmaela.

Ps 106 (105), 1b-2. 3-4a. 4b-5
Chwalcie Pana, bo jest dobry, *
bo na wieki trwa Jego łaska.
Któż wysłowi potężne dzieła Pana *
i rozgłosi całą Jego chwałę?
Szczęśliwi, którzy strzegą przykazań *
i sprawiedliwie postępują w każdym czasie.
Pamiętaj o nas, Panie, *
gdyż upodobałeś sobie w Twym ludzie.
Przyjdź nam z pomocą, *
abyśmy ujrzeli szczęście Twych wybranych,
cieszyli się radością Twojego ludu, *
chlubili się razem z Twym dziedzictwem.

Mt 7, 21-29
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości”.
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».
Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie tak jak ich uczeni w Piśmie.
Abram usłyszał obietnicę Boga. Poprosił o jej potwierdzenie i to też otrzymał. Trudno wątpić, że podzielił się tym ze swoją żoną. A potem doszli do wniosku, że jednak muszą sobie poradzić sami, a co gorsza nie całkiem sami... Dziecko zrodzone z wotum nieufności wobec Boga stało się przedmiotem obietnicy podobnej do tej, jaką otrzymał Abram. Tak została obdarzona niewolnica skrzywdzona przez Abrama i Saraj. Bóg nie patrzył na jej winę i Swoje przymierze z Abramem. Wykorzystana i upokorzona niewolnica też była Jego ukochanym dzieckiem. On po prostu kocha każdego z nas.
I oczekuje po prostu takiej odpowiedzi. Obdarza nas, czasem w sposób niezwykły. Czyni dla nas cuda. Więcej: pozwala, by cuda działy się przez nasze ręce. Jeszcze więcej: pozwala nam być ze sobą bardzo blisko. Pozwala spożywać Swoje Ciało i Krew, zawsze czeka na naszą modlitwę. Te wszystkie dary są od Niego dla nas, dla mnie, i są po to, żebym pokochał. Żebym kochał Jego, siebie, drugiego człowieka. Moją żonę. Nawet ta miłość jest Jego darem: chyba chodzi o to, żebym go przyjął. I ucieszył się nim, odnalazł się w tej miłości, w tym darze, w tej radości. Wtedy ta radość połączy mnie z Nim i z innymi. Boże przyjdź nam z pomocą, abyśmy ujrzeli szczęście Twych wybranych, cieszyli się radością Twojego ludu, chlubili się razem z Twym dziedzictwem.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość