Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 6225
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: jacek-sychar » 27 lis 2018, 9:57

To rozumiem, że Adam też nie został stworzony przez Boga i Bóg i nie tchnął w niego życia?
Z Księgi Rodzaju (2, 7):
wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 27 lis 2018, 18:30

Pantopie,

skąd Ty wiesz, czy po tamtej stronie jest czas? I jaki? I że dość proste rozumowanie logiczne, które i tu bierze w łeb przy głębszym opisie zjawisk fizycznych, tam również obowiązuje? Czy sądzisz, że wiedzę o tym, co wykracza poza fizyczność, da się wydedukować z tejże fizyczności?
Ja uważam, że nasze władze poznawcze są ograniczone. Są rzeczy, które możemy udowodnić, takie, które możemy wydedukować, i wreszcie takie, które mogę tylko uwierzyć lub nie. Np. to, czy Bóg istnieje i czy mnie kocha.
Do tych właśnie spraw dających się poznać tylko wiarą należy nieśmiertelność duszy i zmartwychwstanie ciała, które wyznaję wraz z Kościołem co niedzielę w Credo. Ja w to wierzę: że dusza ma początek i nie ma końca, że moje ciało aktualne zostanie przemienione w całkiem inne, ale wciąż będzie to moje ciało, bo ja jestem duszą i ciałem. Nie mam ich, lecz jestem nimi, jednym i drugim. Obcując ze śmiercią innych widzę przemijanie tej formy ciała - i tylko tyle. Reszta jest za zasłoną wiary.

Zajrzyj do tego Twojego wózka. Blokada jest tylko w Twojej głowie, stworzona przez Ciebie, by łatwiej było użalać się nad sobą. Ja ze swojego korzystam, po trochu, na swoją miarę, na ile teraz umiem, i wiem, że tam jest znacznie więcej. Tylko czeka, żeby brać.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 27 lis 2018, 19:10

https://brewiarz.pl/xi_18/2711p/czyt.php3
Aklamacja przed ewangelią: Ap 2, 10c
Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia.
Łk 21, 5-11
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».
Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?»
Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec».
Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie».
Budujemy sobie i Jemu różne świątynie. Powoli buduję świątynię mojego ciała – a tej chwili, w moim wieku, raczej staram się spowolnić proces jej popadania w ruinę. Budowałem przez lata swoją erudycję, umiejętności, pozycję zawodową. Zdarzyło mi się nawet coś budować w sensie dosłownym – szopę, kładkę nad kanałem, kawałek drogi. Nie był to ósmy cud świata, jak świątynia jerozolimska, ale i tak dzieło mile łechtało moje czułe ego.
Jednak chyba najwięcej wysiłku wkładałem w budowanie mojego małżeństwa. I chyba nie został kamień na kamieniu. Ciekawie brzmią w tym kontekście przestrogi Jezusa. Czy nie jest tak, że przede mną lub przed moją żoną staje ktoś i mówi: to ja jestem, to ze mną się połącz. Nadszedł czas, aby być szczęśliwym. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy doświadczycie nienawiści i pogardy we własnym domu, a wasz świat się zawali. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Nie będę parafrazował słów Jezusa o strasznych zjawiskach zapowiadających koniec świata, ale każdy z nas tutaj przeżył swoje trzęsienie ziemi.
W ewangelii według św. Jana Jezus wzywa do zburzenia świątyni (J 2, 19) – i zapowiada jej odbudowę w ciągu trzech dni. A mówił o świątyni swego ciała. Na miejsce ruin tego, co wznosiliśmy dufni w nasze możliwości, On buduje nową świątynię z Siebie samego. Doświadczę tego będąc wiernym aż do śmierci.

Pantop
Posty: 1359
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 27 lis 2018, 20:19

Ukasz pisze:/.../bo ja jestem duszą i ciałem. Nie mam ich, lecz jestem nimi, jednym i drugim.
Wnoszę Ukaszu, że późnym popołudniem złapały się Ciebie żarty.
Nie jesteś swoim ciałem. To że WYDAJE Ci się że nim jesteś, łatwo obalić.
Kogoś spotkała amputacja kończyny.
Załóżmy że to noga i stanowi ona 15% masy ciała.
Idąc Twoim sposobem odczuwania, człowiek ten tracąc15% wagi ciała powinien utracić również około 15% swojej osobowości, ponieważ jest ciałem (i duszą jednocześnie).
A dlaczego tak się nie dzieje?
Bo on nie jest swoim ciałem. Ma je do dyspozycji, używa go, karmi, rozwija - ale nim nie jest.

Wydaje się , że to proste.
Niestety ugruntowane przekonania będą się bronić.
Bezpodstawnie - ale za to długo :lol:

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 717
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: ozeasz » 27 lis 2018, 23:44

Pantop pisze:Wynika z tego, że dusza pochodząca z bezczasu absolutnie nie może mieć początku W CZASIE, gdyż jest to wykluczone.
Czy dobrze rozumiem że z Twojego punktu widzenia jesteś Bogiem -bytem który nie ma początku i końca ?


Czy jeśli wg twojej teorii jestem duszą trwającą w wieczności (bezczasie) to Jestem , jak TEN KTÓRYJEST ?
Co opisuje w takim razie PŚ kiedy czytamy w nim że stworzył człowieka i :
wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. Rdz 2,7
czy to tchnienie to dusza ? Czy kiedy Bóg odbiera tchnienie odbiera też duszę ?
29 Gdy skryjesz swe oblicze, wpadają w niepokój;
gdy im oddech odbierasz, marnieją
i powracają do swojego prochu. Ps 104 , 29
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 717
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: ozeasz » 27 lis 2018, 23:58

Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam Łk 24,39
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 4618
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Echo Słowa

Post autor: Nirwanna » 28 lis 2018, 6:37

Moderacja sugeruje wszystkim interlokutorom powrót do osobistych rozważań Słowa Bożego.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pantop
Posty: 1359
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 28 lis 2018, 8:42

Rozumiem Nirwanno

Przyjdzie nowy wątek stworzyć, co być może nastąpi w kąciku psychologicznym :arrow:

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 28 lis 2018, 10:31

https://brewiarz.pl/xi_18/2811p/czyt.php3
Aklamacja przed ewangelią: Ap 2, 10c
Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia.
Łk 21, 12-19
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić.
A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».
Jezus zapowiada prześladowania. Uświadamia mi, że one będą po coś – aby dać świadectwo. A przecież właśnie po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. I zarazem obiecuje, że włos mi z głowy nie spadnie.
Tyle tylko, że zachowam może wszystkie włosy, ale życia już nie, bo mam szansę znaleźć się wśród tych, których o śmierć przyprawią. A jeśli nawet nie, to i tak mogę się spodziewać więzienia, wleczenia przed wrogie mi władze i przede wszystkim nienawiści ze strony najbliższych. On sam da mi wymowę i mądrość, której żaden z moich prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić, ale one nie uchronią mnie przed tą nienawiścią i cierpieniem stąd płynącym. Tak, jak to było w Jego przypadku – dał świadectwo prawdzie, nikt nie mógł się oprzeć Jego wymowie i mądrości, ale nie uchroniło Go to przed męką i śmiercią. Był wierny aż do śmierci i wziął wieniec życia.
Może być tak, że właśnie po to przyszedłem na świat, aby dawać świadectwo w bólu osamotnienia, odrzucenia przez najbliższą osobę. Że moją szansą na ocalenie tego życia, jego sensu, pomyślne przejście przez czas próby trwający od poczęcia do śmierci – jest wytrwałość, po prostu trwanie wierności. I że na tej drodze Jezus obiecuje mi dotykanie już teraz Jego królestwa, radość i pokój z tego płynące.

Pantop
Posty: 1359
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 29 lis 2018, 21:25

św Łukasz 21,28 pisze:
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Skoro ujrzycie Jeruzalem otoczone przez wojska, wtedy wiedzcie, że jego spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci, co po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby spełniło się wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Nastanie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jeruzalem będzie deptane przez pogan, aż czasy pogan się wypełnią.

Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie».
Hmm
Niezbyt radosne: ,, /.../aż czasy pogan się wypełnią.,, Czyli dojdą do władzy i będą rządzić.
Dalej będzie już tylko lepiej: ,,Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi.,,
Trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie będą miłe chwile.
I tutaj wezwanie, które mi daje nareszcie jakiś promyk nadziei w ogólnym chaosie: nabrać ducha i podnieść głowy.
Głowa Taty w tym aby nam Go wtedy zesłać..
W przeciwnym razie możemy sobie zagrać w bierki lub na fujarce.

Pantop
Posty: 1359
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 30 lis 2018, 11:24

św Mateusz 4,19b pisze:
Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.
I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”.
Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.

A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał.
A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.
Zastanawia łatwość i lekkość z jaką Jezus wykonuje pracę headhuntera (łowcy głów).
W ciągu krótkiego czasu powołał czterech uczniów (z czego później jeden z nich otrzymał klucze do Królestwa).
Żadnego sprzeciwu, pytań, niepewności, szykowania się do drogi, medytacji nijakiej, zasięgania rady u starszych, pożegnania z przyjaciółmi...NIC.
Oczami wyobraźni widzę tę drugą scenę, kiedy Zebedeusz zostaje w pół gestu wyciągania sieci z łodzi, otwartymi ustami i wzrokiem pełnym niedowierzania/zdziwienia.

Ma konkluzja jest taka: Jezus dokonywał wówczas cudów. Niewidzialnych dla oka. Wpłynął łaską, potęgą, mocą, majestatem we wnętrza powołanych tak dalece, że w jednej chwili POZNALI swoją drogę, zostawili wszystko i poszli za Nim.

Wszyscy są (podobno) powołani.
Pozostaje uczciwie pozazdrościć tak jasnego, czystego i spektakularnego powołania, jakim obdarowani zostali pierwsi uczniowie.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 717
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: ozeasz » 30 lis 2018, 15:36

Pantpo pisze:Ma konkluzja jest taka: Jezus dokonywał wówczas cudów. Niewidzialnych dla oka. Wpłynął łaską, potęgą, mocą, majestatem we wnętrza powołanych tak dalece, że w jednej chwili POZNALI swoją drogę, zostawili wszystko i poszli za Nim.
To podkreślone odbieram w kontekście które czytam jako - manipulacja ,ale chyba nie o to Ci chodziło ?
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Pantop
Posty: 1359
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 30 lis 2018, 17:46

Nie.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 30 lis 2018, 22:39

Napisałem swój komentarz nie czytając wcześniej postów już tu zamieszczonych. Wklejam go więc najpierw, a dopiero potem odniosę się do słów Pantopa. Podaję link i wklejam oba czytania, w tym ewangelię ponownie - tak będzie chyba jednak wygodniej.
https://brewiarz.pl/xi_18/3011p/czyt.php3
Iz 49, 1-6
Wyspy, posłuchajcie mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył, uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: «Tyś sługą moim, w tobie się rozsławię».
Ja zaś mówiłem: «Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą».
A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela.
I rzekł mi: «To zbyt mało, iż jesteś Mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela. Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi».
Mt 4, 18-22
Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.
I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi».
Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał.
A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.
W święto św. Andrzeja Apostoła liturgia przynosi nam teksty ukazujące powołanie apostolskie. Szczególnie dwa spośród nich mówią o przemianie tego powołania. Spotkanie Jezusa z Andrzejem jest jednocześnie rewolucją w życiu tego drugiego – natychmiast pozostawia najbliższych, cały swój dobytek i zajęcia, jednym słowem całe swoje dotychczasowe życie – i zarazem kontynuacją. Św. Andrzej nadal ma być rybakiem – ale rybakiem ludzi. Pozornie wygląda to na grę słów i to naciąganą. Jeśli jednak zestawimy tę przemianę z tekstem z księgi proroka Izajasza, widać głębszą kontynuację. Pozornie może się wręcz wydawać, że tam prawie nie ma zmiany: dotąd prorok głosił Słowo ludowi Izraela, odtąd także innym ludom. Dla proroka Pierwszego Przymierza to była jednak ogromna rewolucja. On miał nawrócić do Niego Jakuba i zgromadzić Mu Izraela; przywrócić to, co już było, oddzielić naród wybrany od reszty świata, podjąć misję swoich poprzedników. Teraz ma iść do pogan, do nieczystych, porzucić swój lud, w istocie porzucić swą misję prorocką. A przecież właśnie do niej powołał go Pan już od łona jego matki, dla niej kształtował jego usta, jego całego, prowadził go ku temu od narodzin. On po to przyszedł na świat, aby być prorokiem swego ludu, a Bóg posyła go na zewnątrz, do pogan, każe mu oderwać się od swoich korzeni.
Ta radykalna zmiana nam może wydawać się niewielka, ponieważ już wiemy, że Boże zbawienie ma dotrzeć aż do krańców ziemi. Nowe Przymierze ukazało nam to z całą jasnością.
Zostałem powołany po to, aby z Bogiem i w Bogu budować moją rodzinę. Do tego byłem kształtowany już w łonie mej matki, ku temu szedłem od dnia narodzin, On mnie prowadził tą drogą. Teraz wygląda na to, że z rybaka mam stać się rybakiem ludzi. Porzucić przytulne otoczenie najbliższych i dawać świadectwo dalej. To dla mnie rewolucja, pozornie zaprzeczenie mojego powołania, na pewno przewrót w moim życiu. Może po prostu nie widzę, że to jest kontynuacja? Więcej, pełniejsza i głębsza realizacja tego powołania? Przecież ono nie polega na tym, że mam być kochany przez innych ludzi, lecz na tym, żebym ja kochał Jego miłością i tak dawał świadectwo prawdzie.
Pantop pisze:
30 lis 2018, 11:24
Ma konkluzja jest taka: Jezus dokonywał wówczas cudów. Niewidzialnych dla oka. Wpłynął łaską, potęgą, mocą, majestatem we wnętrza powołanych tak dalece, że w jednej chwili POZNALI swoją drogę, zostawili wszystko i poszli za Nim.
A ja widzę, wokół siebie i tu na forum, że Jezus teraz dokonuje cudów. Niewidzialnych dla oka. Wpływa łaską, potęgą, mocą, majestatem we wnętrza powołanych tak dalece, że w jednej chwili POZNAJĄ swoją drogę, zostawiają wszystko i idą za Nim. Tyle tylko, że poznanie drogi nie oznacza, że ją całą znają na wylot i dlatego mogą na nią spokojnie wejść. Oni poznają, że to jest ich droga, i niejako z zamkniętymi oczami idą za Nim, bo jemu zaufali. Właśnie na tym polega trwanie w wierności w Jego imię. Nie wiem, co mnie czeka, raczej widzę przed sobą przepaść, ale mimo to staram się kroczyć ścieżką Jego przykazań, bo to są Jego przykazania - czyli także moje.

Pantop
Posty: 1359
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 01 gru 2018, 9:15

Ukasz pisze:A ja widzę, wokół siebie i tu na forum, że Jezus teraz dokonuje cudów. Niewidzialnych dla oka. Wpływa łaską, potęgą, mocą, majestatem we wnętrza powołanych tak dalece, że w jednej chwili POZNAJĄ swoją drogę, zostawiają wszystko i idą za Nim.
Aha.
A pamiętasz w zarysie bajkę ,,Nowe szaty króla,,? Czemu więc na siłę wcielasz się w rolę tkacza-oszusta? :(


Chwila, moment, zaraz...
Doza dystansu, krytycyzmu, kilka kroków do tyły by zyskać szerszy ogląd, otrzepanie się z emocji...

Bo może być i tak, że masz rację Ukaszu i wszystko coś napisał to fakty, tylko po prostu ja tego nie dostrzegam, nie widzę, gdyż jestem teraz duchowym ślepcem.
Całkiem być może :idea:
O tym jak ociemniały jestem niech świadczy małe zestawienie: oto za czasów Jezusa faryzeje i kapłani POTRAFILI ZOBACZYĆ (mimo swej chytrości, dwulicowości i obrzydliwości postępowania) znaki i cuda, które On czynił.
Gdzież więc jestem, skoro nie potrafię nawet tego, co dla całej reszty to chleb powszedni i żadna sensacja.


Biada mi :cry:

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość