Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 01 gru 2018, 9:31

https://brewiarz.pl/xii_18/0112p/czyt.php3
Ap 22, 1-7
Anioł Pański ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia rodzące dwanaście owoców – wydające swój owoc każdego miesiąca – a liście drzewa służą do leczenia narodów. Nic godnego klątwy już nie będzie. I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali. I będą oglądać Jego oblicze, a imię Jego – na ich czołach. I już nocy nie będzie. A nie potrzeba im światła lampy ani światła słońca, bo Pan Bóg będzie świecił nad nimi i będą królować na wieki wieków.
I rzekł do mnie: «Te słowa wiarygodne są i prawdziwe, a Pan, Bóg duchów proroków, wysłał swego anioła, by sługom swoim ukazać, co stać się musi niebawem. A oto niebawem przyjdę. Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi».
Łk 21, 34-36
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi.
Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».
W dzisiejszych czytaniach uderzył mnie jeden szczegół. Gdy przyjrzałem mu się bliżej, dostrzegam w nim niezwykłe bogactwo treści.
Drzewo życia. Korzeniami czerpie z rzeki wypływającej z tronu Bożego, od samego Boga. Stoi w miejscu, wciąż jest zanurzone korzeniami w Bogu, nie musi szukać ani za niczym gonić. Jest ciche i potężne zarazem. Jego życie wciąż owocuje przynosząc pokrzepienie każdemu, kto się do niego zbliży i sięgnie po ten owoc. Jego liście leczą. Słowo nie precyzuje, jak to się dzieje, może także przez samo przebywanie w ich cieniu? A może innym potrzebne jest zerwanie niektórych liści i ich spożycie?
To drzewo rośnie między rynkiem a rzeką wody życia. Między tym, co doczesne, świeckie, publiczne, a Źródłem, ciałem Chrystusa – Kościołem. Czerpie z głębi i oddaje owoce tym, którzy przychodzą z każdej strony, leczy wszystkich. Rozpościera swe gałęzie daleko, nie zrywając więzi ze źródłem życia.
Drzewo nie porusza się i nie mówi, ale jest pełne życia, wciąż aktywne, wciąż gotowe, prężne, mocne. Nie jest ociężałe, przejedzone, pijane, zaślepione chciwością. Czerpie tylko życie, tylko to, co jest do niego potrzebne, ma je w obfitości i nim wciąż się dzieli. Czuwa.
Panie, pozwól mi być takim drzewem.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 02 gru 2018, 19:35

https://brewiarz.pl/xii_18/0212/czyt.php3
Jr 33, 14-16
Tak mówi Pan:
«Oto nadchodzą dni, kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu.
W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi.
W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie trwać bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością».
Ps 25 (24), 4-5. 8-9. 10 i 14
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, *
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń, *
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.
Dobry jest Pan i łaskawy, *
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze, *
uczy ubogich dróg swoich.
Wszystkie ścieżki Pana są pewne i pełne łaski *
dla strzegących Jego praw i przymierza.
Bóg powierza swe zamiary swoim czcicielom *
i objawia im swoje przymierze.
1 Tes 3, 12 – 4, 2
Bracia:
Pan niech pomnoży was liczebnie i niech spotęguje miłość waszą nawzajem do siebie i do wszystkich, jaką i my mamy dla was; aby serca wasze utwierdzone zostały w nienagannej świętości wobec Boga, Ojca naszego, na przyjście Pana naszego, Jezusa, wraz ze wszystkimi Jego świętymi.
Na koniec, bracia, prosimy was i napominamy w Panu Jezusie: zgodnie z tym, co od nas przejęliście o sposobie postępowania i podobania się Bogu – jak już zresztą postępujecie – stawajcie się coraz doskonalszymi! Wiecie przecież, jakie nakazy daliśmy wam w imię Pana Jezusa.
Łk 21, 25-28. 34-36
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi.
Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».
Pan zapowiada swe powtórne przyjście. Nie polega to jednak na tym, że podaje lub przynajmniej przybliża mi termin tego zdarzenia, abym mógł się przygotować na ten moment. Wręcz przeciwnie: podkreśla wielokrotnie, że tego nie będę mógł przewidzieć, że ten dzień przyjdzie jak złodziej, że nie zna go nawet sam Jezus. Ja mam być gotowy zawsze, w każdej chwili, to czuwanie ma być częścią mojego życia, ma je kształtować. Czy Bóg chce, abym trwał w ciągłej niepewności? Ba - mdleć ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi?
W pierwszych dwóch czytaniach i w psalmie, odnoszących się przecież do tego samego przesłania, uderza obecność sformułowań o dokładnie przeciwnej wymowie. Nie niepewność i strach, lecz bezpieczne trwanie, ścieżki pewne i pełne łaski, utwierdzone serca - jak już zresztą postępujecie!
Mam żyć w świadomości tego, że ten dzień przyjdzie na pewno, że już się zbliża, że przyjdzie moment pożegnania świata, który znam, chwila, w której wszystko już się dokona i po której nie będę już miał nic więcej do roboty, nie będę miał możliwości ani powinności żadnego dalszego działania. I ta świadomość ma mnie utwierdzać w dobrym postępowaniu, ma mi dawać poczucie bezpieczeństwa, pewności, pokoju. Właśnie dlatego mam nabrać ducha i podnieść głowę – bo zbliża się czas mojego odkupienia. Zbliża się czas Jego przyjścia. Wiedząc, a raczej wierząc kim On jest, mogę nie mdleć ze strachu, jak ludzie wokół mnie, tylko stale radować się nadzieją na przyjście tego dnia.
Tak Bóg wprowadza mnie w czas radosnego oczekiwania – adwentu. I zarazem podpowiada, jak ów czas przeżywać. To ma być czuwanie na modlitwie. Nie chodzi o zarzucenie wszelkiej pracy czy aktywności, lecz przeniknięcie tego wszystkiego spojrzeniem ku Bogu. Oderwaniem się od przywiązania do doczesności. Unikanie obżarstwa i pijaństwa, czyli nadużywania dóbr tego świata, ale też trosk o nie. Nie trwać w poczuciu braku ani przesytu. Być pokornym i ubogim w duchu.
Przestrogę przed obżarstwem z jednej i zamartwianiem się z drugiej strony rozumiem szerzej, odnoszę ją nie tylko do dóbr materialnych. Dla mnie to jest przede wszystkim przywiązanie do poczucia szczęścia płynącego z zewnątrz – np. z miłości innych ludzi, a jednej osoby w szczególności – oraz lęk przed jego utratą lub nieutulony żal po stracie. Właśnie wtedy, gdy czułem się najbardziej szczęśliwy, ani nie potrafiłem stać twardo przy swoich wartościach, ani dostrzec bólu mojej żony. Gdy rodzinne szczęście legło w gruzach, trwałem w roli ofiary. Pan przyniósł mi wyzwolenie od jednego i od drugiego – i chwała Mu za to.
Teraz ścieżki Pana są dla mnie pewne i pełne łaski. Strzegę Jego praw i przymierza, jestem Jego czcicielem, więc On powierza mi swe zamiary, objawia mi swoje przymierze. Nie dlatego, że nie upadam i sam wszystko rozumiem, lecz dzięki temu, że ukazał mi moją grzeszność, ułomność i ubóstwo. Wyzwolił mnie z emocjonalnego obżarstwa i pijaństwa, z trwogi o ich utratę. On wskazuje drogę grzesznikom, pomaga pokornym czynić dobrze, uczy ubogich dróg swoich. Z czuwania czyni drogę pokoju i radości.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 03 gru 2018, 22:31

https://brewiarz.pl/xii_18/0312p/czyt.php3
Iz 2, 1-5
Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy:
Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stać będzie mocno na szczycie gór i wystrzeli ponad pagórki.
Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: «Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską, do świątyni Boga Jakuba! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo pochodzi z Syjonu i słowo Pańskie – z Jeruzalem».
On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i sędzią dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny.
Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!
Ps 122 (121), 1b-2. 4-5. 6-7. 8-9
Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: *
«Pójdziemy do domu Pana».
Już stoją nasze stopy *
w twoich bramach, Jeruzalem.
Do niego wstępują pokolenia Pańskie, *
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie, *
trony domu Dawida.
Proście o pokój dla Jeruzalem: *
Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
Niech pokój panuje w twych murach, *
a pomyślność w twoich pałacach.
Ze względu na moich braci i przyjaciół *
będę wołał: «Pokój z tobą!»
Ze względu na dom Pana, Boga naszego, *
modlę się o dobro dla ciebie.
Mt 8, 5-11
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go».
Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi».
Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim».
Spójrzmy także na dwa ostanie zdania tej perykopy, które nie były czytane dziś podczas liturgii (Mt 8, 12-13):
A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». Do setnika zaś Jezus rzekł: «Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś». I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie.
Bóg stanie w centrum. Jego Słowo wypełni dom. Wtedy w miejsce płaczu i zgrzytania zębów przyjdzie pokój. Słowa i gesty już nie będą służyć do tego, by ranić i niszczyć, tylko aby budować i dzielić się dobrem. To obietnica mesjańska i zarazem odnosząca się do domu, rodziny każdego i każdej z nas.
Aby zaczęła się wypełniać, wystarczy do tego domu zaprosić Jezusa. Powiedzieć Mu swój ból troskę. Zwrócić się do Niego jako do Boga: ze świadomością, że nie jestem godny tej wizyty i z wiarą w Jego wszechmoc. Wtedy On przychodzi. Dokładnie o tej godzinie zaczynamy odzyskiwać zdrowie.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 04 gru 2018, 8:58

https://brewiarz.pl/xii_18/0412p/czyt.php3
Iz 11, 1-10
Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej.
Nie będzie sądził z pozorów ani wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi.
Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą pospołu i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą z sobą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na gnieździe kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani działać na zgubę po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze.
Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę, i sławne będzie miejsce jego spoczynku.
Łk 10, 21-24
Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».
Duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej – to dary Ducha, po którym poznajemy Mesjasza. I właśnie On rozradowawszy się w Duchu Świętym wysławia Ojca, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił je prostaczkom. Bo takie było Twoje upodobanie. Te samy dary Ducha mogą spłynąć na mnie, Jego ucznia, jeśli On zechce mi je objawić. Jeśli stanę przed Nim jako prostaczek, jeśli wyrzeknę się mądrości i roztropności. Wtedy zrobię miejsce dla Jego mądrości i roztropności. Otworzę się na spotkanie z Nim, na Jego Ducha i wtedy – jeśli On zechce – rozraduję się w Duchu Świętym.
To jest wszystko jasno i prosto wyłożone. I jest takim gwałtem na moim, ludzkim rozumowaniu, że mogę tylko udawać, że to rozumiem. To nie jest do zrozumienia, tylko do uwierzenia, nie do poznania, tylko do przyjęcia. To nie jest wiedza, którą można przekazać, to jest Osoba, która przychodzi i wtedy to się staje. Tak po prostu. Po prostaczkowemu.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 05 gru 2018, 9:25

https://brewiarz.pl/xii_18/0512p/czyt.php3
Iz 25, 6-10a
Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł.
I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.
Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6
Pan jest moim pasterzem, †
niczego mi nie braknie, *
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, †
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. *
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.
Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.
Mt 15, 29-37
Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u Jego stóp, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela.
Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze». Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?» Jezus zapytał ich: «Ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek». A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.
Trzy czytania i trzy myśli.
Psalm o dobrym pasterzu brzmi dla mnie jak kpina. Zostałem odarty z tego, co było dla mnie najdroższe, złamany, wdeptany w ziemię. Powoli godzę się z samotnością, która boli. Moj kielich nie jest wypełniony po brzegi. Na pewno nie mogę powiedzieć, że niczego mi nie braknie. Zachowuję jedynie nadzieję, że Ty wiedziesz mnie po właściwych ścieżkach, nie ze względu na moją pobożność, mądrość, siłę czy jakiekolwiek przymioty bym sobie jeszcze przypisał, lecz przez wzgląd na Twoją chwałę. Że ten obraz obfitości jest prawdziwy, choć nie w tym momencie. Że dziś idę przez ciemną dolinę i po prostu mam się nie lękać, lecz ufać, że dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni życia i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy.
Bo On jest wszechmogący i On kiedyś zerwie zasłonę i całun z mojej twarzy, On otrze wszelką łzę, wyprawi dla nas ucztę. On tak powiedział, więc to jest pewne, pewniejsze niż moje subiektywne doświadczenie chwili i ważniejsze od niego. Dlatego już teraz mam mówić: Oto mój Bóg, Ten, któremu zaufałem, że mnie wybawi; oto Pan, w którym złożyłem moją ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia!
Idziemy przez pustynię pełni zranień i zgłodniali. Pan wie, że bez Jego pomocy moglibyśmy zasłabnąć na tej drodze. Widzi to i chce nam pomóc. Jednak Ten, który ma władzę nad światem, potrzebuje moich siedmiu chlebków i kilku rybek. Z nich da mi tyle, że nie będę w stanie ogarnąć ułomków po tej uczcie. Daj mi Panie światło Twego Ducha, abym potrafił dostrzec, co jest u mnie tą garścią podpłomyków i dbał o to, co mi powierzyłeś, abym podał to Tobie w stosownym momencie.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 06 gru 2018, 18:26

https://brewiarz.pl/xii_18/0612p/czyt.php3
Iz 26, 1-6
W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w ziemi judzkiej:
«Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia umieścił mur i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał.
Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło; podepczą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich».
Ps 118 (117), 1bc i 8-9. 19-20. 21 i 25. 26-27a
Dziękujcie Panu, bo jest dobry, *
bo Jego łaska trwa na wieki.
Lepiej się uciekać do Pana, †
niż pokładać ufność w człowieku. *
Lepiej się uciekać do Pana, niż pokładać ufność w książętach.
Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości, *
wejdę przez nie i podziękuję Panu.
Oto jest brama Pana, *
przez nią wejdą sprawiedliwi.
Dziękuję Tobie, że mnie wysłuchałeś *
i stałeś się moim Zbawcą.
O Panie, Ty nas wybaw, *
pomyślność daj nam, o Panie!
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie, *
błogosławimy wam z Pańskiego domu.
Pan jest Bogiem *
i daje nam światło.
Mt 7, 21. 24-27
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».
Miasto potężne, miasto niedostępne, zbudowane na szczycie, opasane podwójnymi murami. Dom. Może być potężny naprawdę, wzniesiony na fundamencie Chrystusa, wypełniania Jego nauki. I może być potężny pozornie, zbudowany na piasku. Zburzy go nawałnica, runie w proch; podepczą go nogi, nogi biednych i stopy ubogich. Bo był to dom zbudowany wbrew Słowu, z krzywdą biednych i ubogich. Budowla wzniesiona na ludzkiej krzywdzie nie ma fundamentów, nie ostoi się. Pokrzywdzeni i tak wejdą tam przez bramę Pana, wejdą w imię Pańskie i podepczą ten dom w proch.
To jest oczywiście wezwanie do tego, żeby budować na Bogu, a nie na grzechu. Widzę w tym jednak także promyk nadziei dla tych, którzy widzą przed sobą mur zbudowany z ich krzywdy. Dom zbudowany na grzechu, który po ludzku patrząc wydaje się być niezdobytą twierdzą. Człowiek – ukochany człowiek – który otoczył się podwójnym murem nienawiści i pogardy. Tam wiedzie brama, brama Pana, tam można wejść w imię Pańskie. Tylko nie wiem, jak to się dokładnie robi i kiedy ta brama się otworzy. Może już po tamtej stronie?

Monti
Posty: 258
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Monti » 06 gru 2018, 22:43

Dzisiejszy psalm przywołuje też ważną prawdę, którą większość z nas przyswoiła dopiero w kryzysie: „Lepiej się uciekać do Pana, niż pokładać ufność w człowieku”.

Kto opiera swoje szczęście tylko na relacji z drugą osobą, traci sens życia, gdy ta relacja się sypie. Bo to jest budowanie na piasku. A dom zbudowany na Skale, którą jest Bóg, nie runie nawet wtedy, gdy przyjdą największe burze.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 717
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: ozeasz » 06 gru 2018, 23:44

Monti pisze:
06 gru 2018, 22:43
Dzisiejszy psalm przywołuje też ważną prawdę, którą większość z nas przyswoiła dopiero w kryzysie: „Lepiej się uciekać do Pana, niż pokładać ufność w człowieku”.

Kto opiera swoje szczęście tylko na relacji z drugą osobą, traci sens życia, gdy ta relacja się sypie. Bo to jest budowanie na piasku. A dom zbudowany na Skale, którą jest Bóg, nie runie nawet wtedy, gdy przyjdą największe burze.
Amen :)
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 07 gru 2018, 22:42

Monti pisze:
06 gru 2018, 22:43
Dzisiejszy psalm przywołuje też ważną prawdę, którą większość z nas przyswoiła dopiero w kryzysie: „Lepiej się uciekać do Pana, niż pokładać ufność w człowieku”.

Kto opiera swoje szczęście tylko na relacji z drugą osobą, traci sens życia, gdy ta relacja się sypie. Bo to jest budowanie na piasku. A dom zbudowany na Skale, którą jest Bóg, nie runie nawet wtedy, gdy przyjdą największe burze.
Ja to widzę troszkę inaczej. Nie rozdzielam relacji z bliźnim, a szczególnie z tą jedną osobą, od budowania na Bogu. Bo to On nas połączył, to od Niego była i jest moja miłość do niej. Pielęgnowanie w sobie relacji do człowieka jest realizacją największego z przykazań i charyzmatu mojego powołania, to jest budowanie na Skale. Problem zaczyna się wtedy, gdy sens życia zaczynam upatrywać w odwzajemnieniu tej miłości, w relacji drugiej osoby do mnie. Dopiero to jest pokładanie ufności w człowieku i budowanie na piasku.

https://brewiarz.pl/xii_18/0712/czyt.php3
Iz 29, 17-24
Tak mówi Pan Bóg:
«Czyż nie w krótkim już czasie Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany? W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widziały. Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wytępieni zostaną wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym».
Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba, który odkupił Abrahama: «Odtąd Jakub nie będzie się rumienił ani oblicze jego już nie przyblednie, bo gdy ujrzy swe dzieci, dzieło mych rąk, wśród siebie, ogłosi imię moje jako święte. Wtedy czcić będą Świętego Jakubowego i z bojaźnią szanować Boga Izraela. Dusze zbłąkane poznają mądrość, a szemrzący otrzymają pouczenie».
Ps 27 (26), 1bcde. 4. 13-14
Pan moim światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę?
O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, †
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu *
po wszystkie dni mego życia,
abym kosztował słodyczy Pana, *
stale się radował Jego świątynią.
Wierzę, że będę oglądał dobra Pana *
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny, *
nabierz odwagi i oczekuj Pana.
Mt 9, 27-31
Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!»
Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?»
Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!»
Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie».
I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!» Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
Spotkanie niewidomych z Jezusem dokonywało się stopniowo, przez wiele etapów. Najpierw po prostu przechodził nieopodal. Potem oni poszli za Nim i wołali o litość. Następnie znaleźli się razem z Nim w jednym domu. Przystąpili do Niego. On rozpoczął z nimi rozmowę. A wreszcie, na samym końcu, dotknął ich. Dotknął ich wiary tak, że stała się faktem.
To moja droga, także w kryzysie. Wiedząc, że Jezus jest niedaleko, głośno wołałem o litość, starałem się po omacku iść za nim. Stanąłem w Jego domu, stanąłem przed nim, usłyszałem pytanie o moją wiarę. Długo to trwało, aż wreszcie powiedziałem, że tak, Panie! I wtedy on mnie dotknął i uzdrowił. Sprawił, że moja wiara w Jego miłość i moc stała się rzeczywistością, przemieniła mnie.
Pierwsze czytanie też opowiada o przywróceniu wzroku niewidomym. I słuchu głuchym. Ci ostatni usłyszą słowa księgi, usłyszą Księgę, usłyszą Słowo. Niewidomi je zobaczą. Zamknięci na nie – doświadczą go. Ono ich dotknie. I staną się najubożsi. Wzbogacą się w pokorze. Bo to bielmo, które Pan zdejmuje z moich oczu, to moja pycha i bogactwo tego świata. Pan mi je zabiera, a ja odzyskuję słuch i wzrok, i dotyk. Słowo znów może mnie dotknąć.
Stając w prawdzie mojego ubóstwa nie będę się już rumienił ani oblicze moje już nie przyblednie, bo gdy ujrzę w sobie dziecko Boże, dzieło Jego rąk, dostrzegę, że Jego imię jest święte, wtedy czcić będę Świętego w duchu i w prawdzie.
Wtedy stanę w Jego świątyni. Ja jestem świątynią Jego Ducha. O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu, abym był Jego domem, aby On mieszkał we mnie po wszystkie dni mego życia, abym kosztował słodyczy Pana, stale się radował Jego świątynią – abym radował się sobą jako Jego dziełem, Jego dzieckiem, Jego domem. To się staje, gdy On dotyka moich oczu.
Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi i oczekuj Pana. Będzie przechodził opodal, a Ty zawołasz: Ulituj się nade mną, Synu Dawida!

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 08 gru 2018, 17:58

We wczorajszej Ewangelii (Mt 9, 29) Jezus powiedział:
Według wiary waszej niech wam się stanie.
A dziś Maryja mówi do anioła:
Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa.
Spójrzmy na całą perykopę ewangeliczną i na dwa czytania.
https://brewiarz.pl/xii_18/0812/czyt.php3
Rdz 3, 9-15
Gdy Adam zjadł owoc z drzewa zakazanego, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: «Gdzie jesteś?»
On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się».
Rzekł Bóg: «Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?»
Mężczyzna odpowiedział: «Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa, i zjadłem».
Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: «Dlaczego to uczyniłaś?»
Niewiasta odpowiedziała: «Wąż mnie zwiódł, i zjadłam».
Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: «Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę».
Ef 1, 3-6. 11-12
Bracia:
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.
Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym.
W Nim dostąpiliśmy udziału również my, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli, po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu, my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie.
Łk 1, 26-38
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami».
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».
Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»
Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».
Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa».
Wtedy odszedł od Niej anioł.
Bóg mówi do człowieka: według wiary twojej niech ci się stanie. A człowiek odpowiada: niech mi się stanie według Twego słowa. Wtedy Słowo staje się ciałem w człowieku – według jego wiary. W całej pełni, jak w przypadku Maryi, lub w jakiejś części. W obu ten dialog trwa nieustannie. Bóg przychodzi, dotyka mnie i cudownie uzdrawia, napełnia życiem, uświęca – według mojej wiary. Ja ją wyrażam odpowiadając Mu, żeby się stało według Jego Słowa i tak mogę zrobić jakiś krok do przodu.
Dwa dzisiejsze czytania ukazują dwa bieguny tego dialogu. Św. Paweł opowiada o tym, co ma się stać we mnie według Bożego Słowa. Mam się napełnić wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie, być święty i nieskalany przed Jego obliczem, istnieć ku chwale Jego majestatu. Taką drogę pełni błogosławieństwa i udziału w Jego chwale, w Jego szczęściu, w Jego pełni życia Bóg przewidział dla mnie przed założeniem świata. To świat został stworzony po to, by to się zrealizowało. Raj – świat bez cierpienia i śmierci, wypełniony ufnością i uwielbieniem stworzenia dla Stwórcy.
W tym świecie była jednak brama wolności, zakwestionowania uwielbienia, zaprzeczenia ufności. Ona prowadzi do drugiego bieguna, do innej odpowiedzi. Człowiek przeszedł przez nią, ja wciąż przez nią przechodzę. Wtedy ukazuje mi się mój własny obraz rysowany przez Szatana. Widzę siebie nagiego i brzydkiego. Gdy Bóg przechodzi nieopodal, nie wołam za nim, lecz ogarnia mnie strach i uciekam w krzaki. Dzieje się nie według Bożego Słowa, lecz według mojej wiary. Mojej niewiary. Odzieram się z błogosławieństwa i pełni życia. Dopiero siedząc i żebrząc na ulicy uświadamiam sobie swoją ślepotę i głośno wołam o litość. Zaczyna się droga z powrotem ku Niemu. Ku Jego dotknięciu.
On nie tylko czeka. Wychodzi naprzeciw. Przychodzi do człowieka, przychodzi do mnie. Kieruje do mnie swoje Słowo pełne błogosławieństwa. Ja je słyszę i nie rozumiem, mieszają się we mnie myśli i emocje. Bóg rozpoczyna dialog, ukazuje ogrom łaski, z jaką przychodzi. Ja wciąż pytam zdziwiony. Panie, ale jak? Jak to się stanie, jak to może się stać, skoro jestem nagi i brzydki? On nie rezygnuje i wciąż dotyka Słowem. Tak długo, aż ja pozwolę, żeby stało się według Jego Słowa. Choć odrobinę, na miarę mojej wiary. On wtedy czyni cud według mojej wiary. Otwiera drogę do kolejnego spotkania.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 09 gru 2018, 10:42

https://brewiarz.pl/xii_18/0912/czyt.php3
Ba 5, 1-9
Odłóż, Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swego, a przywdziej wspaniałe szaty chwały, dane ci na zawsze przez Pana. Przyoblecz się w płaszcz sprawiedliwości pochodzącej od Boga, włóż na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego! Albowiem Bóg chce pokazać wspaniałość twoją wszystkiemu, co jest pod niebem. Imię twe u Boga na wieki będzie nazwane: «Pokój sprawiedliwości i chwała pobożności!»
Podnieś się, Jeruzalem! Stań na miejscu wysokim, spojrzyj na wschód, zobacz twe dzieci, zgromadzone na słowo Świętego od wschodu słońca aż do zachodu, rozradowane, że Bóg o nich pamiętał. Wyszli od ciebie pieszo, pędzeni przez wrogów, a Bóg przyprowadzi ich niesionych z chwałą, jakby na tronie królewskim. Albowiem postanowił Bóg zniżyć każdą górę wysoką, pagórki odwieczne, doły zasypać do zrównania z ziemią, aby bezpiecznie mógł kroczyć Izrael w chwale Pana.
Na rozkaz Pana lasy i drzewa pachnące ocieniać będą Izraela. Z radością bowiem poprowadzi Bóg Izraela do światła swej chwały z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem.
Ps 126 (125), 1b-2b. 2c-3. 4-5. 6
Gdy Pan odmienił los Syjonu, *
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu, *
a język śpiewał z radości.
Mówiono wtedy między narodami: *
«Wielkie rzeczy im Pan uczynił».
Pan uczynił nam wielkie rzeczy *
i radość nas ogarnęła.
Odmień znowu nasz los, o Panie, *
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją, *
żąć będą w radości.
Idą i płaczą, *
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością, *
niosąc swoje snopy.
Flp 1, 4-6. 8-11
Bracia:
Zawsze, w każdej modlitwie, z radością zanoszę prośbę za was wszystkich – z powodu waszego udziału w szerzeniu Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej. Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa.
Albowiem Bóg jest mi świadkiem, jak gorąco tęsknię za wami wszystkimi ożywiony miłością Chrystusa Jezusa. A modlę się o to, by miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości, który przynosimy przez Jezusa Chrystusa, na chwałę i cześć Boga.
Łk 3, 1-6
Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i Trachonitydy, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni.
Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza:
«Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże».
Bóg chce pokazać wspaniałość twoją wszystkiemu, co jest pod niebem. To jedno zdanie z księgi proroka Barucha streszcza w sobie stosunek Boga do człowieka. Do mnie. Do Ciebie. Jestem stworzony na Jego obraz, jestem bardzo dobry, choćbym grzechem zaprzeczał temu i deformował ów wspaniały, Boży obraz we mnie. Bóg wciąż tak patrzy na mnie, takie jest spojrzenie miłości. Wciąż zaprasza, żebym sam dostrzegł to w sobie. Mam włożyć na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego! Taka jest Jego wola, taka jest prawda o mnie, takie jest moje powołanie. Do wielkich rzeczy Bóg mnie powołał, do wspaniałych, na miarę korony i królestwa. Miłość moja ma się doskonalić się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abym był czysty i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełniony plonem sprawiedliwości. Abym był święty. Jestem powołany do świętości. To jest powołanie każdego z nas. Dzieło, które przekracza nasze możliwości, ale my mamy je tylko otworzyć naszą stale odnawianą decyzją kroczenia za Nim i mieć ufność, że Ten, który zapoczątkował w nas dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa.
Bóg obiecuje na tej drodze wielkie błogosławieństwo. Radość. Chwałę. Wyrównanie ścieżek, kojący cień i cudowną woń lasu. Szczęście takie, że będzie się nam wydawać, że śnimy. Usta nasze będą pełne śmiechu, a język będzie śpiewał z radości, ta radość nas ogarnie, wypełni. To jest Jego Słowo, prawda, możemy na nim stanąć jak na skale. I nie jest to tylko zapowiedź nieba i Jego ponownego przyjścia. To jest rzeczywistość, która otwiera się tu i teraz, której doświadczyło i doświadcza wielu.
To jest jednak droga, którą mam nie tylko kroczyć, ale nawet budować. Ona wiedzie nie tylko przez sielankę. Idę i płaczę niosąc ziarno. Zrównanie dolin i pagórków nie dokonuje się za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, lecz w obumieraniu tego ziarna. Odkrywanie piękna Bożego obrazu we mnie wymaga zerwania głęboko wrośniętych w skórę pokładów grzechu i kłamstwa. Bóg jest gotów stale odmieniać mój los, prowadzić mnie mocnym ramieniem, dać siłę do zwalenia góry i wypełniania doliny, czułość i delikatność potrzebną do uczynienia drogi idealnie gładką, daje już w drodze kosztować Swoich darów.
Wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże – to Jego obietnica i zadanie zarazem. Najtrudniejszy w nim jest pierwszy krok. Ujrzenie zbawienia Bożego we mnie samym. Doświadczenie tego, że ono jest moim udziałem. Że Bóg chce pokazać wspaniałość moją wszystkiemu, co jest pod niebem.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 10 gru 2018, 22:43

https://brewiarz.pl/xii_18/1012p/czyt.php3
Iz 35, 1-10
Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Szaronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić».
Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło wykrzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód, a badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale – w trzcinę i sitowie.
Będzie tam droga czysta, którą nazwą drogą świętą. Nie przejdzie nią nieczysty, gdy odbywa podróż, i głupi nie będą się tam wałęsać. Nie będzie tam lwa, ni zwierz najdzikszy nie wstąpi na nią ani się tam nie znajdzie, ale tamtędy pójdą wyzwoleni. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na czołach; osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.
Łk 5, 17-26
Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli tam też faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem. A była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać.
Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa. On, widząc ich wiarę, rzekł: «Człowieku, odpuszczone są ci twoje grzechy».
Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: «Kimże on jest, że wypowiada bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy prócz samego Boga?»
Lecz Jezus przejrzał ich myśli i w odpowiedzi na nie rzekł do nich: «Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczone są ci twoje grzechy”, czy powiedzieć: „Wstań i chodź”? Otóż żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do sparaliżowanego: «Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!» I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do swego domu, wielbiąc Boga.
Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: «Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj»
Czy odnajdujecie siebie w wizji proroka Izajasza? Pustynia i spieczona ziemia – samotność, dręczące pragnienie, doznanie oschłości. Ręce osłabłe, kolana omdlałe brak ducha. Strach, poczucie niesprawiedliwości. Przed oczami ciemność, w uszach głucha cisza. Paraliż.
I jedyne wyjście z tej sytuacji - będzie tam droga czysta, którą nazwą drogą świętą. Wezwanie do czystości i do świętości. Na tej drodze czeka spełnienie obietnicy. Trysną zdroje wód na tej pustyni i strumienie na tym stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód. Ustąpi smutek i wzdychanie. Jego miejsce zajmie radość i szczęście. Rozkwitniemy jak kwiaty jak lilie polne, rozradujemy się skacząc i wykrzykując z uciechy. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga – ci, którzy będą na nas patrzeć, zobaczą w nas Boży obraz, Jego chwałę, Jego wspaniałość.
Jezus patrzy na mnie i mówi: odpuszczone są ci twoje grzechy. Tak dokonuje się ten cud. Tryska woda na pustyni, kwitną kwiaty, rozlewa się wesele, promienieje Jego chwała. Pustynią jest moja poraniona dusza, to tu ma popłynąć strumień, tu mają kwitnąć kwiaty, brzmieć chwała Panu. Ten cud się dokonuje, choć ja nawet nie miałem sił, żeby tu przyjść. Nie miałem nawet wiary potrzebnej do tego, żeby znaleźć się przed Nim. Byli jednak tacy ludzie, którzy mnie do niego przynieśli. Wydawało się to niemożliwe, ale włożyli taki wysiłek, wykazali taką inwencję, działali z taką wiarą, że znalazłem się wprost przed Nim i mogłem doznać cudownego uzdrowienia.
To się stało naprawdę. Nigdy bym nie trafił tu, gdzie jestem, gdyby nie przyjaciele, bliscy i Sychar. Gdyby nie Wy. Wy mnie tu nieśliście i niech Wam Bóg to wynagrodzi. Te zdroje na pustyni, kwiaty na pustkowiu, odwagę w trwodze, radość na dnie smutku i beznadziei w moim życiu – niech On Wam to wynagrodzi.
Jezus powiedział do niewidomych, aby stało się według ich wiary. Tu zobaczył wiarę tych, którzy cierpiącego człowieka przynieśli. Stało się według ich wiary. Dzięki nim otworzyło się okno łaski. Niewidomi szli uparcie za Jezusem i wołali. Maryja czekała w cichości i Bóg sam do niej przyszedł. Sparaliżowany człowiek został przyniesiony do Boga przez bliźnich. Tyle dróg, tyle nadziei.
Czy jestem odpowiedzialny za zbawienie mojej żony? Nie, tylko za swoją wiarę, za to, z jaką wiarą modlę się za nią, z jaką wiarę zanoszę ją przed Chrystusa, za moje świadectwo.
Spotkanie Jezusa ze sparaliżowanym człowiekiem nie zakończyło się na odpuszczeniu grzechów. Jemu Bóg przywrócił też zdrowie cielesne. Czy uleczy z paraliżu także moje małżeństwo? Nie wiem. Może to będzie potrzebne na świadectwo innym, jak w Ewangelii. A może potrzebne będzie inne świadectwo, wierności mimo wszystko. Może to trwanie będzie potrzebne mi. Obietnica zdroju na pustyni na pewno odnosi się do mojej duszy. Naszych relacji małżeńskich może dotyczyć lub nie, to jest przede mną zakryte.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 11 gru 2018, 19:48

https://brewiarz.pl/xii_18/1112p/czyt.php3
Mt 18, 12-14
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak wam się zdaje? Jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się błąka? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały.
Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych».
Ty Panie masz sto owiec. Gdy jedna zabłąka się w górach, cierpisz tak, że zostawiasz pozostałe i szukasz jej. I ją znajdujesz, i wracasz w radości większej, niż z całego pozostawionego stada.
Ja miałem, Panie, tylko jedną owieczkę. I zabłąkaliśmy się tak, że nie możemy się odnaleźć. Wydaje mi się, że szukałem już wszędzie. Już mi mówią, żebym więcej nie szukał. Że sama wróci, a jak nie, to mam być szczęśliwy bez niej. Czy Ty Panie też byłbyś szczęśliwy bez tej jednej? Mając dziewięćdziesiąt dziewięć ukochanych owieczek? Nie, bez tej jednej cierpisz tak, jakby Ci odebrano wszystkie. Każdą kochasz tak, jakby była tą jedyną i tą jedyną kochasz bardziej, niż ja potrafię sobie wyobrazić. Po zaginięciu tej jednej cierpisz bardziej, niż ja po stracie tej jedynej. Ja tak nie potrafię, jestem tylko człowiekiem, całym sercem mogę pokochać tylko jedną. Ta moja też jest Twoją ukochaną. Kochasz ją bardziej niż ja. Ty czujesz jej odejście boleśniej niż ja. Czujesz także jej ból, czego ja nie potrafię, bolą Cię także moje grzechy przeciw miłości, moje zbłąkanie, którego ja nawet nie dostrzegam. Gdy wykrzykuję Ci swój ból, Ty już wcześniej przeżywasz go wielokroć bardziej. A może ja wtedy wcale nie krzyczę, tylko właśnie milczę, a to rozlega się Twój krzyk z dna mojego serca?

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 13 gru 2018, 10:25

https://brewiarz.pl/xii_18/1312/czyt.php3
Iz 41, 13-20
Ja, Pan, twój Bóg, ująłem twą prawicę, mówiąc ci: «Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą».
Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – mówi Pan – odkupicielem twoim – Święty Izraela.
Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i pokruszysz góry, zamienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela.
Nędzni i biedni szukają wody, a jej nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja, Bóg Izraela.
Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię w pojezierze, a wyschniętą ziemię w wodotryski.
Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie. Ażeby zobaczyli i poznali, rozważyli i pojęli wszyscy, że ręka Pańska to uczyniła, że Święty Izraela tego dokonał
Ps 145 (144), 1bc i 9. 10-11. 12-13
Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu, *
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Pan jest dobry dla wszystkich, *
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.
Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła *
i niech Cię błogosławią Twoi wyznawcy.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa *
i niech głoszą Twoją potęgę.
Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę *
i wspaniałość chwały Twojego królestwa.
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków, *
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.
Mt 11, 11-15
Jezus powiedział do tłumów:
«Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu, a zdobywają je ludzie gwałtowni. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie uznać, to on jest Eliaszem, który ma przyjść.
Kto ma uszy, niechaj słucha!»
Główne przesłanie dzisiejszych czytań wydaje mi się proste i dobrze znane, a zarazem wyrażone z niezwykłą mocą.
O co chodzi? O to, aby synom ludzkim oznajmić Bożą potęgę i wspaniałość chwały Jego królestwa. Jestem robaczkiem, nieborakiem, nędznym i biednym, mój język wysechł już z pragnienia, staję bezsilny wobec piętrzących się trudności. To On i tylko On ma moc działania. Może mnie przemienić w swoje potężne narzędzie. Bezsilność zmienić w moc. Pustynię w pojezierze, wodotryski i las pełen rozkosznego cienia. Bylebym tylko nie ubzdurał sobie, że to ode mnie. Żebym nie zapomniał, że dar jest darem, a nie moją zasługą. Tylko to się liczy. To dlatego Bóg opiekując się mną odebrał mi tak wiele: bo uważałem to za swoje i przesłaniało mi to Jego, stało na drodze do jedynej wartości.
Moja wielkość i małość ma tylko jedną miarę – ile jest Boga we mnie, na ile pozwalam mu działać przez siebie, na ile potrafię sam się usunąć, zgodzić na to, by być narzędziem w Jego ręku. Największym spośród zrodzonych z niewiast był Jan, bo szczerze nazywał siebie jedynie głosem wołającego na pustyni. Będąc tu na ziemi nie mógł w pełni otworzyć się na Boga. To niezwykłe szczęście otworzy się przed nami dopiero tam. Będziemy tam z Bogiem bliżej niż ktokolwiek tu na ziemi. Jak niesamowita obietnica kryje się w tym jednym porównaniu.

Ukasz
Posty: 894
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 15 gru 2018, 14:22

https://brewiarz.pl/xii_18/1512p/czyt.php3
Syr 48, 1-4. 9-11
Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień.
Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny?
Ty, który zostałeś wzięty w wirze ognia, na wozie zaprzężonym w ogniste rumaki. O tobie napisano w karceniach dotyczących przyszłości, że masz uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić.
Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.
Ps 80 (79), 2ac i 3b. 15-16. 18-19
Usłysz, Pasterzu Izraela, *
Ty, który zasiadasz nad cherubami!
Wzbudź swą potęgę *
i przyjdź nam z pomocą.
Powróć, Boże Zastępów, *
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
Chroń to, co zasadziła Twoja prawica, *
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.
Wyciągnij rękę nad mężem Twej prawicy, †
nad synem człowieczym, *
którego umocniłeś w swej służbie.
Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie, *
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
Mt 17, 10-13
Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa:
«Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?» On odparł: «Eliasz istotnie przyjdzie i wszystko naprawi. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy ma od nich cierpieć». Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.
Posłuchałem mądrej homilii o tym, jak przychodzi do nas Boży posłaniec, a my go nie rozpoznajemy i postępujemy z nim, jak chcemy. Potem spojrzałem ponownie na pozostałe teksty liturgiczne i obudziły się myśli przedziwne, przewrotne. Moderacjo, czytaj czujnie.
Mamy przed oczami obraz ognistego rydwanu. Wydarzenia spektakularnego. Zmiany losu. Zwrotu, wymiany dekoracji, przestawienia w inne miejsce życia. Ba – nowego życia. O to się modlimy.
Tu można wstawić cały psalm: usłysz mnie wreszcie Boże, który zasiadasz gdzieś wysoko nad cherubami! Wzbudź swą potęgę i przyjdź mi z pomocą. Wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl, chroń to, co zasadziła Twoja prawica. Wyciągnij rękę nad mężem – żoną i zmień go – ją. Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie, będziemy Cię chwalili, tylko daj nam nowe życie. Zabierz wreszcie to stare, bo się zupełnie zepsuło i potrzebuję nowego.
A Jezus mówi, że już mi je dał. A ja go nie poznałem i postąpiłem z nim, jak chciałem.
To na czym polega to nowe życie, skoro wciąż powtarzam te same błędy, potykam się o własne roztargnienie i roztrzepanie, durna pycha siedzi na mnie okrakiem, a żona nie chce ze mną być. To ma być nowe życie?
Patrzę na te teksty jeszcze raz. Uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serca ludzkie ku sobie, odnowić człowieka, odnowić wspólnotę. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, do których Bóg skierował Swoje Słowo, ci, którzy w miłości posnęli. My na pewno żyć będziemy.
Nowy człowiek, choć wciąż ten sam. Nowe życie, ale wciąż to samo. Nowe, bo Bóg potrafi we mnie uśmierzyć gniew, zanim zapłonie. Zwrócił moje serce ku innym, odnowił moją miłość. Zasypiam w miłości i to jest okruch szczęścia od Niego. Zbawił mnie: nie umrę, na pewno będę żyć.
Usłysz mnie Boże, który jesteś. Wzbudź swą potęgę we mnie i przyjdź mi z pomocą, ba ja sam nic nie mogę, wszystko, co we mnie dobre, zasadziła Twoja prawica, nawiedź i chroń Twoją winorośl. Wyciągnij rękę nade mną i przemień mnie, bym więcej nie odwrócił się od Ciebie. Odmień moje życie, abym chwalił Ciebie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości