Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 13 lip 2019, 17:51

https://brewiarz.pl/vii_19/1307p/czyt.php3
Rdz 49, 29-33; 50, 15-26
Jakub tak przykazał swoim synom: «Gdy ja się połączę ze swymi przodkami, pochowajcie mnie przy moich praojcach w pieczarze, która jest na polu Efrona Chittyty, w pieczarze, która jest na polu Makpela w pobliżu Mamre w kraju Kanaan, a którą kupił Abraham wraz z tym polem od Efrona Chittyty tytułem własności grobu. Tam pochowano Abrahama i Sarę, jego żonę, tam pochowano Izaaka i jego żonę Rebekę; tam pochowałem Leę». Pole to wraz z pieczarą zostało kupione od synów Cheta.
Gdy Jakub wydał te polecenia swoim synom, złożył razem swe nogi na łożu, wyzionął ducha i połączył się ze swoimi przodkami.
Bracia Józefa, zdając sobie sprawę z tego, że ojciec ich nie żyje, myśleli: «Być może, Józef będzie nas teraz prześladował i odpłaci nam za wszystkie krzywdy, które mu wyrządziliśmy!» Toteż kazali powiedzieć Józefowi: «Ojciec twój przed śmiercią polecił: Powiedzcie Józefowi tak: Racz przebaczyć swym braciom ich postępek i przewinienie, wyrządzili ci bowiem krzywdę. Teraz przeto daruj łaskawie winę nam, którzy czcimy Boga twojego ojca!» Józef rozpłakał się, gdy mu to powtórzono.
Wtedy bracia sami już poszli do Józefa i upadłszy przed nim, rzekli: «Jesteśmy twoimi niewolnikami». Lecz Józef powiedział do nich: «Nie bójcie się. Czyż ja jestem na miejscu Boga? Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro, żeby sprawić to, co jest dzisiaj, że przeżył wielki naród. Teraz więc nie bójcie się: będę żywił was i dzieci wasze». I tak ich pocieszał, przemawiając do nich serdecznie.
Józef mieszkał w Egipcie wraz z rodziną swego ojca. Dożył on stu dziesięciu lat i doczekał się prawnuków z Efraima. Również dzieci Makira, syna Manassesa, urodziły się na kolanach Józefa.
Wreszcie Józef rzekł do swych braci: «Gdy ja umrę, Bóg okaże wam swą łaskę i wyprowadzi was z tej ziemi do kraju, który poprzysiągł dać Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi». Po czym zobowiązał synów Izraela przysięgą, że spełnią takie polecenie: «Gdy Bóg okaże wam tę wielką swoją łaskę, zabierzcie stąd moje kości». Po czym Józef umarł, mając sto dziesięć lat. Zabalsamowano go i złożono do trumny w Egipcie.

Mt 10, 24-33
Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa – jak jego pan. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, to o ileż bardziej nazwą tak jego domowników.
Nie bójcie się więc ich! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».
Wczorajsze pierwsze czytanie zakończyło się wyznaniem Jakuba, że jest już gotowy opuścić ten świat. Dziś to się dopełnia, a tematu śmierci dotyka także Ewangelia. W sumie dzisiejsza liturgia Słowa jest szkołą dobrej śmierci.
Niesie przede wszystkim jedno przesłanie – żeby jej się nie bać. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Oni naprawdę mogą zabić. Jeżeli utożsamię się tylko ze swoim ciałem, a życie z tym światem, ta perspektywa napawa lękiem. Jeżeli natomiast punkt ciężkości przeniosą na duszę i królestwo Boże, odejście z tego świata będzie tylko pewnym wydarzeniem, ważną cezurą.
Jezus nie bagatelizuje śmierci. Mówi, że jest ponad nią, że jest ona we władzy ojca, że jest w centrum Jego uwagi. Nawet śmierć drobnych istot, jak pospolitego wróbla, jest wydarzeniem, które porusza Boga i może się dokonać tylko za Jego przyzwoleniem. O ileż bardziej śmierć Jego ukochanego dziecka – mnie. Ona nadejdzie. Bóg mnie przed nią nie uchroni, ale wybierze jej czas. Mam Mu na to pozwolić konsekwentnie podążając za Nim i za Jego słowem. Wtedy ona przyjdzie w momencie najlepszym dla mnie, przyjdzie jak dojrzały owoc. Jakub wyzionął ducha i połączył się ze swoimi przodkami.
To literackie określenie śmierci uzmysławia jeszcze jedną rzecz. Tam, po drugiej stronie, zniknie wszystko, co nas oddziela od osób, które kochamy. Od Boga – ale nie tylko. Także od naszych najbliższych. Od rodziców, od ukochanych dzieci. Od żony, od męża. Nie ma znaczenia, czy dostaniemy się tam przed nimi, czy oni już tam są – bo tam nie ma czasu. Myślę o tym z utęsknieniem. Zobaczę moją babcię w pełni sił. Zobaczę mojego sparaliżowanego kolegę w nowym, uwielbionym ciele, wolnym od ułomności. Zobaczę w pełnej prawdzie moich rodziców i synów – oni żyją, ale pozostają dla mnie za grubą zasłoną. I spotkam się z moją żoną tak blisko i intymnie, jak nigdy nie miałem szans za życia. To wszystko kiedyś będzie, ale dopiero wtedy, gdy dopełni się czas wyznaczony przez Niego, kiedy spełnię tutaj to, do czego mnie powołał. Nie ma drogi na skróty: najkrótsza prowadzi dokładnie tak, jak Bóg mnie prowadzi. Przez pelnię życia do pełni życia.

Monti
Posty: 708
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Monti » 13 lip 2019, 22:00

W dzisiejszym pierwszym czytaniu Józef zwraca też uwagę na to, że ze zła, jakim było sprzedanie go przez braci, Bóg wyprowadził dobro. Kochający Bóg nie planuje dla nikogo cierpienia, ale ze zła, jakie się wydarza m. in. wskutek ludzkiej słabości, potrafi wyprowadzić dobro. Ufam, że także z tego dramatu rozpadu naszych rodzin Bóg wyprowadzi jakieś dobro dla każdego z nas. Naszym zadaniem jest tylko szukać Jego woli i starać się ją wypełniać.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 14 lip 2019, 10:02

15 Niedziela zwykła, rok C, 14 lipca 2019
https://brewiarz.pl/vii_19/1407p/czyt.php3
Pismo Święte, które czytamy w czasie każdej mszy świętej i nie tylko, to duża, gruba książka. Jej najważniejsze przesłanie jest jednak bardzo krótkie i proste. Usłyszymy je w dzisiejszej Ewangelii – pierwsze i najważniejsze przykazanie. Najpierw jednak pozostałe czytanie poprowadzą nas do tego momentu.
Pwt 30, 10-14
Czytanie z Księgi Powtórzonego Prawa
Mojżesz powiedział do ludu:
«Będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, przestrzegając Jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa; wrócisz do Pana, Boga swego, z całego swego serca i z całej swej duszy.
Polecenie to bowiem, które Ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: „Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je”. [...]
Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić».
Oto słowo Boże.
Spróbujcie powiedzieć własnymi słowami: jakie Słowo Boże?

Proste, zrozumiałe, dostępne, możliwe do wypełnienia, bliskie, nasze.
Ono nie jest tylko na zewnątrz – zapisane na papierowych stronach czy w komputerze. Ono jest również zapisane w sercu każdego z nas. Gdy je słyszymy, ono budzi się i odkrywamy, że to jest właśnie to, czego najbardziej potrzebujemy, czego najbardziej pragniemy.
Posłuchajmy zwrotki psalmu.
Ps 19 (18), 8-9
Nakazy Pana są radością serca
Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę, *
świadectwo Pana jest pewne, nierozważnego uczy mądrości.
Jego słuszne nakazy radują serce, *
jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.
Nakazy Pana są radością serca
Co się dzieje z człowiekiem, którego poruszyło Słowo Boże?

Raduje się i widzi jaśniej, pełniej. Olśniewa go prawda, jej piękno. To bardzo przyjemne i dobre doświadczenie. Warto do niego dążyć.
Z pierwszego czytania wynikało, że Słowo jest proste i zrozumiałe. Czytanie drugie zdaje się temu przeczyć. Słuchając go starajcie się w nim dostrzec jedno przesłanie, jedną wiadomość, jedną prostą rzecz, którą św. Paweł przekazuje bardzo mądrymi i trudnymi słowami.
Kol 1, 15-20
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan
Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy to Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.
I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem. Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.
Oto słowo Boże
Jak opowiedzielibyście jednym krótkim zdaniem to, co usłyszeliście?

Jezus jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. W Nim zamieszkała cała pełnia. Po prostu: Jezus jest wszystkim.
A z tego wynika jedno przykazanie.
Łk 10, 25-37
Słowa z Ewangelii według Świętego Łukasza
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?»
Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?»
On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego».
Jezus rzekł do niego: «Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył».
Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?»
Jezus, nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.
Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”.
Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?»
On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie».
Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!»
Oto słowo Pańskie
O jakim przykazaniu rozmawiał Pan Jezus z uczonym w Piśmie?

O przykazaniu miłości. Miłości Boga, siebie samego i drugiego człowieka. Mam kochać siebie. Drugiego człowieka kochać równie bardzo, nie wywyższać się ponad niego, jego dobro traktować jako równie ważne, jak moje własne. A Boga mam kochać bardziej. Całym sobą, bezgranicznie.
Po co mam tak kochać? Dlaczego nie mogę żyć sobie tak po prostu robiąc to, na co mam ochotę?

Aby żyć. Uczony w Piśmie zadaje pytanie, na które potem sam sobie odpowiada, prowadzony przez Jezusa: aby osiągnąć życie wieczne. Potem jednak Jezus mówi znów o życiu, ale już o życiu w ogóle, nie tylko wiecznym. To czyń, a będziesz żył. Co Pan Jezus chce nam przekazać w tym zdaniu?

Że kochanie, postępowanie zgodnie z tym przykazaniem, prowadzi do życia. Że to jest życie. Że to jest jedyne prawdziwe życie. Czy ktoś, kto przestaje kochać, od razu umiera?

Jego ciało żyje nadal, ale dusza, która nie kocha, jest jakby martwa. Nie ma życia duchowego bez miłości Boga i człowieka. On żyje, ale samą pustką, nie ma w tym życiu żadnej treści, nie ma nic wartościowego, nic prawdziwego. Takie życie bez miłości jest jak jedzenie, którym nie można się najeść, jak napój, który nie gasi pragnienia.
Jeżeli nikogo bym nie kochał, to wszystko byłoby mi obojętne. Niczym bym się nie mógł zmartwić ani niczym ucieszyć. Nie czułbym żadnego bólu i żadnej przyjemności. Tak, jakbym nie żył.
Kochanie Boga, siebie i ludzi wokół nas to jest prawdziwe życie. Najbardziej intensywne, najpiękniejsze, najżywsze – to jest życie same w sobie, to jest istota życia. Żyć naprawdę to znaczy kochać. Kochać to znaczy żyć naprawdę.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 15 lip 2019, 8:49

https://brewiarz.pl/vii_19/1507p/czyt.php3
Wj 1, 8-14. 22
Rządy w Egipcie objął nowy król, który nie znał Józefa. I rzekł do swego ludu: «Oto lud Izraelitów jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. W przypadku bowiem wojny mógłby się połączyć z naszymi wrogami i walczyć przeciw nam, aby wyjść z tego kraju».
Ustanowiono nad nim przełożonych robót przymusowych, aby go uciskali ciężkimi pracami. Budowano wówczas dla faraona miasta na składy: Pitom i Ramses. Ale im bardziej go uciskano, tym bardziej się rozmnażał i rozrastał, co jeszcze potęgowało wstręt do Izraelitów. Egipcjanie bezwzględnie zmuszali synów Izraela do ciężkich prac i uprzykrzali im życie uciążliwą pracą przy glinie i cegle oraz różnymi pracami w polu. Do tych wszystkich prac przymuszano ich bezwzględnie.
Faraon wydał wtedy rozkaz całemu swojemu ludowi: «Wszystkich nowo narodzonych chłopców wyrzucajcie do rzeki, a każdą dziewczynkę pozostawiajcie przy życiu».

Mt 10, 34 – 11, 1
Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; „i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy”.
Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».
Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.
Kilka luźnych refleksji.
Bóg obiecywał patriarchom błogosławieństwo. Miało się ono wyrazić przede wszystkim w tym, że się rozmnożą w wielki lud, że ich potomkowie staną się ludem licznym, wielkim, silnym. I oto ta obietnica się spełnia. Okazuje się przekleństwem. Marzenie o sile nie przynosi Izraelitom szczęścia. Bóg to zmieni, ale najpierw muszą doświadczyć, że to On jest ich jedyną mocą i ocaleniem.
Jezus wymienia wiele bliskich relacji. Ich dobór jest zdumiewający. Oczywiście uderza przede wszystkim, podobnie tu jak i w wielu innych miejscach, miłości małżeńskiej. Czy ona w ogóle nie była brana pod uwagę jako bardzo bliska? Przecież Jezus mówił o niezwykłej bliskości męża i żony, przewyższającej jakąkolwiek inną, jaka może powstać między dwojgiem ludzi. Zdumiewa to tym bardziej, że pośrednio odwołuje się do małżeństwa: wymienia synową i teściową. Ukazanie ich jako przykładu osób szczególnie sobie bliskich jest piękne. Pośrednio jest uznaniem wagi więzi między małżonkami: czy żona miałaby bardziej kochać matkę swego męża niż jego samego? Przecież na pewno nie.
Powtarzamy wielokrotnie i słusznie, że kto kocha żonę lub męża bardziej niż Boga, nie jest Go godzien, buduje na piasku, przegra. Dlaczego Jezus w tym miejscu nie nazywa tego imieniu, nie mówi wprost? Czy może On jest w tej więzi tak bardzo obecny, że nigdy to nie jest takie proste – albo albo... Że tu nie może być pełnej opozycji, że tu trzeba bardziej szukać Jego drogi niż wyboru, alternatywy. Że nigdy nie chodzi o pełne zaparcie się miłości do osoby, która jest ze mną jednym ciałem, tylko odnalezienie takiej jej formy, która będzie stawiała Jego w samym centrum? Ja naprawdę pytam, szukam po omacku, nie znam odpowiedzi. Czuję, że dotykam tu jakiejś tajemnicy, której rozwikłanie jest wciąż daleko ode mnie.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 21 lip 2019, 23:21

16 Niedziela zwykła, rok C, 21 lipca 2019
https://brewiarz.pl/vii_19/2107p/czyt.php3
Dziś porozmawiamy przede wszystkim o Ewangelii. Wcześniej jednak posłuchamy pięknej opowieści o gościnności i Bożych niespodziankach, a następnie o tym, czym jest dzisiaj ciało Chrystusa.
Rdz 18, 1-10a
Czytanie z Księgi Rodzaju
Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham, spojrzawszy, dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich, podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie.
A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: «O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego». A oni mu rzekli: «Uczyń tak, jak powiedziałeś».
Abraham poszedł więc śpiesznie do namiotu Sary i rzekł: «Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki». Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem.
Zapytali go: «Gdzie jest twoja żona, Sara?» – Odpowiedział im: «W tym oto namiocie».
Rzekł mu jeden z nich: «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona, Sara, będzie miała wtedy syna». Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, [które było tuż] za Abrahamem. Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. Toteż Sara nie miewała przypadłości właściwej kobietom. Uśmiechnęła się więc do siebie i pomyślała: «Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój mąż starzec?» Pan rzekł do Abrahama: «Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam? Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna». Wtedy Sara zaparła się, mówiąc: «Wcale się nie śmiałam» - bo ogarnęło ją przerażenie. Ale Pan powiedział: «Nie. Śmiałaś się!»
Oto słowo Boże.
Czy Abraham wiedział, że to sam Bóg przyszedł do niego?

Nie. On po prostu był dobrym człowiekiem. W tamtej kulturze należało być bardzo gościnnym, więc Abraham wypełniał to bardzo hojnie. I w ten sposób pięknie przyjął samego Boga, który przyszedł do niego z niespodzianką. Jaką?

Że będzie miał syna. Abraham i Sara byli już w takim wieku, kiedy ludzie nie mogą rodzić dzieci. Dlatego Sara się śmiała – nie od razu zrozumiała, że to sam Bóg obiecał im syna. Czy wiecie, jak się ten syn nazywał?

Izaak. Od niego pochodził cały lud wybrany.
Ps 15 (14), 1b-2
Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie
Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie, *
kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie *
i mówi prawdę w swym sercu.
Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie
Ten psalm jest tak prosty, że chyba nie trzeba go w żaden sposób tłumaczyć: dobry człowiek będzie przebywał z Bogiem. Posłuchajmy drugiego czytania.
Kol 1, 24-28
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan
Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.
Oto słowo Boże
Gdy mówimy o ciele Chrystusa na ogół chodzi o hostię: o Jezusa obecnego w chlebie eucharystycznym. On jest tam obecny. Jednak Jego obecność nie ogranicza się tylko do tej postaci: cała msza św. to czas i miejsce szczególnej obecności Jezusa, bo to jest ten moment, że najbardziej jesteśmy Kościołem, wspólnotą zgromadzoną przez Jezusa. Pismo Święte nazywa Ciałem Chrystusa cały Kościół – wszystkich ludzi skupionych wokół Niego. Jezus jest obecny na ziemi przede wszystkim we wspólnocie wierzących – to dlatego Kościół jest święty, chociaż są w nim grzeszni ludzie.
Teraz posłuchajmy Ewangelii
Łk 10, 38-42
Słowa z Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.
Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».
A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».
Oto słowo Pańskie
Co Pan Jezus chce nam dzisiaj przekazać przez tę Ewangelię. Że nie warto pracować?

Czy Jezus zganił Martę?

Nie. Rozmawiał z nią bardzo łagodnie, ciepło, życzliwie. Nie miał do niej pretensji. Nie powiedział, że zrobiła coś złego. Czy obie siostry postąpiły według niego równie dobrze?

Nie. Marię Pan Jezus pochwalił. Marta postępowała dobrze, ale Maria zrobiła coś jeszcze lepszego. Czy chodzi o to, że Marta zawsze pracowała, a Maria zawsze sobie siedziała i słuchała?

Nie. Maria rozpoznała moment, kiedy lepiej było zostawić pracę i po prostu posłuchać Jezusa. Umiała rozróżnić czas na pracę i czas na rozmowę z Bogiem. Tego czasu wcale nie było dużo: Jezus przecież nie mieszkał u nich na stałe. To była wyjątkowa okazja, ta najlepsza cząstka, perełka.
Pan Jezus mówi nam, że poza pracą są nam potrzebne także takie chwile, kiedy pobędziemy sobie z Nim. Siądziemy u Jego stóp i po prostu posłuchamy Go. Uważnie. Tak, jak teraz. Jesteśmy tu wszyscy dla Jezusa, po to, żeby to On przemówił do nas. I ja jestem tu po to, żeby to On mówił, i wy też. My też wybraliśmy tę najlepszą cząstkę i nie będziemy jej pozbawieni.
Warto być czujnym, aby nie przegapić momentu, gdy Bóg do nas przychodzi. Jak do Abrahama lub do Marty i Marii. Może przyjść np. w Eucharystii albo w człowieku, który potrzebuje naszej pomocy.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 22 lip 2019, 16:22

https://brewiarz.pl/vii_19/2207p/czyt.php3
Pnp 8, 6-7
Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak otchłań; żar jej to żar ognia, płomień Pana.
Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki. Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko.

Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9
Boże, mój Boże, szukam Ciebie *
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą, *
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, *
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia, *
więc sławić Cię będą moje wargi.
Będę Cię wielbił przez całe me życie *
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie, *
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.
Bo stałeś się dla mnie pomocą *
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza, *
prawica Twoja mnie wspiera.
J 20, 1. 11-18
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień od niego odsunięty.
Maria stała przed grobem, płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa: jednego w miejscu głowy, a drugiego w miejscu nóg.
I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?»
Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono».
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.
Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?»
Ona zaś, sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę».
Jezus rzekł do niej: «Mario!»
A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu!
Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”».
Poszła Maria Magdalena, oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana i to mi powiedział».
Ustęp z Pieśni nad pieśniami ustawia perspektywę wszystkich trzech czytań. Miłość między Bogiem a człowiekiem splata się tu w niezwykły sposób z miłością między ludźmi. I nie jest to przypadek, lecz język, którym przemawia do nas Duch Święty. Bóg objawia nam cień tej relacji, jaką pragnie mieć z nami, przez najbliższą więź, jaka może połączyć ludzi.
To nic nowego, pewnie każdy z nas wielokrotnie to słyszał. Warto jednak wsłuchać się w Psalm 63 i dostrzec, jak bardzo erotycznym językiem odmalowuje on tęsknotę za Bogiem. Pełen ekspresji obraz spękanej ziemi odnosi się nie do pragnienia duszy, lecz ciała. Ono także tęskni za Bogiem – i to jak gorąco! Wpatruję się w oblicze ukochanej osoby. Dusza ma się nasycić, ma przylgnąć do Boga. Radosne wargi pełne Jego imienia...
I wreszcie tekst Ewangelii. Maria Magdalena płacze. Całą sobą, duszą i ciałem płacze za ukochanym Mistrzem, pragnie zabrać Jego ciało. Nie dostrzega zmiany – tego, że czas tego ziemskiego ciała się skończył i jest już w nowej rzeczywistości. Dopiero jej imię wypowiedziane przez Jezusa stwarza most między tymi światami. Bóg przywraca tę intymną relację i jednocześnie stawia jej granicę: nie zamykaj się w niej, nie próbuj Boga w niej zamknąć, bo jest coś znacznie większego, to dopiero droga, zapowiedź. Jezus budzi od nowa miłość Marii Magdaleny i zachęca ją, by na niej budowała jeszcze wyżej.
Połóż mnie jak pieczęć na twym sercu, jak pieczęć na Twoim ramieniu. Te słowa słyszałem na naszym ślubie i one wciąż rozbrzmiewają we mnie. Zostałem naznaczony pieczęcią Ducha Świętego (Ef 1, 13) – tą samą pieczęcią miłości, która urzeczywistnia się w sakramentach i pozostawia trwały ślad na samym dnie mojej istoty. Teraz stoję i płaczę. Wydaje mi się, że przede mną jest tylko otwarty grób. Szukam Go i nie potrafię Go dostrzec w tym doświadczeniu, ale wiem, że On jest blisko i wymówi moje imię. Chcę je usłyszeć i odpowiedzieć: Rabbuni, Mistrzu.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 23 lip 2019, 23:47

https://brewiarz.pl/vii_19/2307p/czyt.php3
Ga 2, 19-20
Bracia:
Ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża.
Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.
Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.

J 15, 1-8
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was.
Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, jeżeli nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.
Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni.
Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».
Dziś wyjątkowo długo kombinowałem, co by tu o dzisiejszych czytaniach napisać. Tę Ewangelię komentowałem już kilka razy. Teraz rodziły się w głowie różne konstrukcje, ale na szczęście szybko waliły się jak domki z kart.
Zostało tylko jedno. Trwać w Chrystusie. Nie robić nie wiadomo czego, nie wymyślać, nie wysilać się, nie prężyć, tylko po prostu być blisko. Zamilknąć. Słuchać. Przyjąć Słowo w jego prostocie. Tylko pozwolić, żeby przeze mnie spokojnie płynęły Jego soki. Żeby przynosiły Jego owoc. Nie mój.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 24 lip 2019, 9:04

https://brewiarz.pl/vii_19/2407p/czyt.php3
Wj 16, 1-5. 9-15
Synowie Izraela wyruszyli z Elim. Przybyło zaś całe zgromadzenie Izraelitów na pustynię Sin, położoną między Elim a Synajem, piętnastego dnia drugiego miesiąca od ich wyjścia z ziemi egipskiej.
I zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: «Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzie zasiadaliśmy przed garnkami mięsa i jadaliśmy chleb do syta! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem zamorzyć całą tę rzeszę».
Pan powiedział wówczas do Mojżesza: «Oto ześlę wam chleb z nieba, jak deszcz. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie. Lecz szóstego dnia zrobią zapas tego, co przyniosą, a będzie to podwójna ilość tego, co będą zbierać codziennie».
Mojżesz rzekł do Aarona: «Powiedz całemu zgromadzeniu Izraelitów: Przybliżcie się do Pana, gdyż słyszał wasze szemrania». Gdy Aaron przemawiał do całego zgromadzenia Izraelitów, spojrzeli ku pustyni i ukazała się im w obłoku chwała Pana.
I przemówił Pan do Mojżesza tymi słowami: «Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem».
Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi.
Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: «Co to jest?» – gdyż nie wiedzieli, co to było.
Wtedy powiedział do nich Mojżesz: «To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm».

Mt 13, 1-9
Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:
«Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.
Kto ma uszy, niechaj słucha!»
Bóg wyprowadził mnie na pustynię. Nieraz tracę cierpliwość i pytam z bólem: dlaczego? Czy nie mogłem iść do Ciebie mając dom, rodzinę, karmiąc się Twoim błogosławieństwem? Bóg nie odpowiada, ale daje mi chleb na każdy dzień. Znak Swojej obecności i siłę.
Mówi się, że Izraelici szli przez pustynię 40 lat, żeby wymarło pokolenie wyrosłe w niewoli, żeby mogli stać się wolnym ludem. Ile czasu potrzebuję, żeby umarł we mnie niewolnik?
Bóg codziennie sieje we mnie ziarno Swojego słowa, żebym się nim karmił. Znaczenie przypowieści o siewcy znamy. Co to jednak oznacza dla mnie, jak mam to wprowadzić w życie? Nie pozwolić, żeby to Słowo od razu nie uciekło, nie uleciało, zatrzymać je, żeby choć zaczęło puszczać korzenie. Nie iść za łatwym jego rozumieniem, które nic ode mnie nie wymaga. Nie pozwolić, żeby potem, w ciągu dnia, inne sprawy zupełnie zagłuszyły to słowo. A wtedy wyda jakiś owoc. Jaki – to już nie w moich rękach.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 25 lip 2019, 19:01

https://brewiarz.pl/vii_19/2507p/czyt.php3
2 Kor 4, 7-15
Bracia:
Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was – życie.
Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: «Uwierzyłem, dlatego przemówiłem»; my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu.

Ps 126 (125), 1-2ab. 2cd-3. 4-5. 6
Gdy Pan odmienił los Syjonu, *
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu, *
a język śpiewał z radości.
Mówiono wtedy między poganami: *
«Wielkie rzeczy im Pan uczynił».
Pan uczynił nam wielkie rzeczy *
i ogarnęła nas radość.
Odmień znowu nasz los, Panie, *
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją, *
żąć będą w radości.
Idą i płaczą *
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością *
niosąc swoje snopy.
Mt 20, 20-28
Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła.
On ją zapytał: «Czego pragniesz?»
Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».
Odpowiadając, Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?»
Odpowiedzieli Mu: «Możemy».
On rzekł do nich: «Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował».
Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci.
A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».
Stać się niewolnikiem innych, sługą. Pić Jego kielich. Iść i siać ziarno swojego życia, żeby obumierało, zrosić je własnymi łzami. Być glinianym naczyniem: tanim, kruchym, niezbyt pięknym, dość topornym. Pozwolić się wypełnić drogocennym duchem wiary, przeogromną mocą i pozostać glinianym naczyniem.
W tych czytaniach nie wybrzmiewa to wprost, ale jednocześnie Bóg wzywa mnie do radości. A mi się już wydawało, że jakoś stanąłem na nogi, trzymam się, daję radę. A teraz czuję jakby jakiś niewidzialny ciężar leżał mi na ramionach i powoli, nieubłaganie rósł. Droga, by go unieść, jest pokazana nadzwyczaj jasno. Tylko nią pójść...

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 26 lip 2019, 22:41

Dziś w liturgii usłyszałem inne czytania, niż są podane na witrynie Internetowej Liturgii Godzin
https://brewiarz.pl/vii_19/2607p/czyt.php3
Natomiast na stronie
http://idziemy.pl/
są oba zestawy, w tym jeden z komentarzem Bractwa Słowa Bożego. Nie udało mi się ustalić, skąd ta różnica. Co więcej, żeby nie było zbyt prosto: w obu wersjach z Ewangelii według św. Mateusza miały być czytane wersy 16-17 z rozdziału 13, a ja usłyszałem następny ustęp, w. 18-23. Wklejam więc całość.
W każdym razie oba zestawy wyraźnie odnoszą się do dzisiejszych patronów. Piszę o tych tekstach, które faktycznie usłyszałem.
Wj 20, 1-17
1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. 6 Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.
7 Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.
8 Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. 9 Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. 10 Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. 11 W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.
12 Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.
13 Nie będziesz zabijał.
14 Nie będziesz cudzołożył.
15 Nie będziesz kradł.
16 Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek.
17 Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego».

Ps 132, 11.13-14.17-18
11 Pan zaprzysiągł Dawidowi
trwałą obietnicę, od której nie odstąpi:
«[Potomstwo] z ciebie zrodzone
posadzę na twoim tronie.
13 Pan bowiem wybrał Syjon,
tej siedziby zapragnął dla siebie:
14 «To jest miejsce mego odpoczynku na wieki,
tu będę mieszkał, bo tego pragnąłem dla siebie.
17 Wzbudzę tam moc dla Dawida,
zgotuję światło dla mego pomazańca!
18 Odzieję wstydem jego nieprzyjaciół,
a nad nim zabłyśnie jego korona».
Mt 13, 16-23
16 Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. 17 Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.
18 Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! 19 Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. 20 Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; 21 ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. 22 Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. 23 Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».
Czcimy dzisiaj święte małżeństwo – Joachima i Annę. To szczególny dzień dla Sycharu. Nie ma ich w roku liturgicznym wiele, więc warto to zauważyć.
Autor natchniony w Księdze Wyjścia osłania ciężar odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa. Skutki grzechu, szczególnie ciężkiego, mogą trwać przez pokolenia. Dobrze to znamy: DDA, DDR itd. Tym mocniej brzmi jednak wyrażona zaraz potem obietnica. Nie tylko zło ma swój ciężar i owoce, nie tylko ono wpływa na następne generacje. Dobro też i to o wiele silniej. Nasze dobre uczynki również nie pozostają bezowocne, też są jak zakwas, rozprzestrzeniają się i rosną. Bóg jest dawcą tego wzrostu. Nasza odpowiedzialność jest więc jeszcze większa i polega przede wszystkim na tym, co robimy dobrego; zło jest na drugim miejscu. Dążenie do większego dobra jest ważniejsze, niż unikanie zła. Jesteśmy powołani do świętości, a nie do walki z grzechem.
Spójrzmy na psalm jako na obietnicę daną nie tylko dynastii dawidowej. Ona dotyczy także nowej świątyni, nowego domu, w którym będzie oddawana Bogu chwała. Nasz dom, nasza rodzina, ale przede wszystkim każda i każdy z nas. Moje serce: To jest miejsce odpoczynku Boga na wieki, tu będzie mieszkał, bo tego zapragnął dla Siebie.
Zobaczmy, usłyszmy. Tę obietnicę. Szczęśliwe oczy nasze, że widzą, i uszy nasze, że słyszą. Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co my patrzymy, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co my słyszymy, a nie usłyszeli. Pan jest blisko.
I śle nam takie słowo na dzień świętego małżeństwa.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 27 lip 2019, 9:27

https://brewiarz.pl/vii_19/2707p/czyt.php3
Wj 24, 3-8
Mojżesz wrócił z góry Synaj i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego polecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: «Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy».
Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu szczepów Izraela. Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców.
Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wlał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz.
Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: «Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni».
Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: «Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów».

Ps 132, 11.13-14.17-18
Przemówił Pan, Bóg nad bogami, *
i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.
Bóg zajaśniał z Syjonu, *
korony piękności.
«Zgromadźcie Mi moich umiłowanych, *
którzy przez ofiarę zawarli ze Mną przymierze».
Niebiosa zwiastują Bożą sprawiedliwość, *
albowiem sam Bóg jest sędzią.
«Składaj Bogu dziękczynną ofiarę, *
spełnij swoje śluby wobec Najwyższego.
I wzywaj Mnie w dniu utrapienia, *
wyzwolę ciebie, a ty Mnie uwielbisz».
Mt 13, 24-30
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:
«Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?”
A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».
Przypowieść o chwaście wydaje się całkiem zrozumiała, ale i tak uczniowie proszę Jezusa o jej wyjaśnienie i je otrzymują. Ten tekst będzie czytany we wtorek i może do tego czasu poruszy mnie z nim coś, czym będę się chciał z Wami podzielić. Na razie pozostańmy z pierwszym czytaniem i z psalmem.
Dla mnie obraz Mojżesza skrapiającego lud krwią jest dość sugestywny. Tym bardziej, że wiem, że była to zapowiedź skropienia ludu inną krwią: nie zarżniętych cielców, lecz Jezusa. Jednocześnie dociera do mnie to, że nie widzę przeszłości, lecz teraźniejszość. Ofiara Chrystusa zdarzyła się w czasie, ale jest ponad czasem. Staje się aktualna i obecna w czasie każdej mszy św. – podobnie, jak Jego zmartwychwstanie. Jest też w jakiś sposób obecna w każdym ludzkim cierpieniu, bo Jezus łączył się z nim przez Swoją mękę. Włączył cierpiącego człowieka do dzieła zbawienia. Mój udział w tym nie zależy ode mnie, ja tylko mogę być tego bardziej lub mniej świadomy.
Towarzyszy temu wymiana słów. Mojżesz odczytuje Słowo, ono dociera do ludu, a ten odpowiada swoim słowem. Tak dokonuje się przymierze. Krew i słowo. Tak się też odnawia. Cierpienie i słowo, niezmiennie brzmiące Słowo i moje zmienne „tak”.
Słowa mają jednak różną wagę. Te, które wypowiedziałem przed Nim jako sakramentalną przysięgę mają coś z Jego słowa, jego trwałości. To są moje śluby złożone przed Panem. Je również odnawiam składając ofiarę, oddając Mu jakąś cząstkę siebie i mojego życia dzień po dniu. Ma to być ofiara dziękczynna, składana nawet w dniu utrapienia z radością. Bóg mnie obdarzy wolnością, a ja Go uwielbię. Tak sobie wyobrażam spotkanie z Nim: tylko wolność i uwielbienie.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 29 lip 2019, 0:30

https://brewiarz.pl/vii_19/2807/czyt.php3
Rdz 18, 20-32
Bóg rzekł do Abrahama: «Głośno się rozlega skarga na Sodomę i Gomorę, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie. Chcę więc zstąpić i zobaczyć, czy postępują tak, jak głosi oskarżenie, które do Mnie doszło, czy nie; dowiem się».
Wtedy to dwaj mężowie odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem. Podszedłszy do Niego, Abraham rzekł: «Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?»
Pan odpowiedział: «Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich».
Rzekł znowu Abraham: «Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem. Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z braku tych pięciu zniszczysz całe miasto?»
Pan rzekł: «Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu».
Abraham znów odezwał się tymi słowami: «A może znalazłoby się tam czterdziestu?»
Pan rzekł: «Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu».
Wtedy Abraham powiedział: «Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu?» A na to Pan: «Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu».
Rzekł Abraham: «Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?»
Pan odpowiedział: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu».
Na to Abraham: «Niech mój Pan się nie gniewa, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?» Odpowiedział Pan: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu».

Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 6-7d. 7e-8
Będę Cię sławił, Panie, z całego serca, *
bo usłyszałeś słowa ust moich.
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów, *
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.
I będę sławił Twe imię za łaskę i wierność Twoją, *
bo ponad wszystko wywyższyłeś Twe imię i obietnicę.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem, *
pomnożyłeś moc mojej duszy.
Zaprawdę, Pan jest wzniosły, †
patrzy łaskawie na pokornego, *
pyszałka zaś dostrzega z daleka.
Gdy chodzę wśród utrapienia, Ty podtrzymujesz me życie, *
wyciągasz swoją rękę przeciw gniewowi mych wrogów.
Wybawia mnie Twoja prawica. *
Pan za mnie wszystkiego dokona.
Panie, Twa łaska trwa na wieki, *
nie porzucaj dzieła rąk swoich.
Kol 2, 12-14
Bracia:
Z Chrystusem pogrzebani jesteście w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił.
I was, umarłych na skutek występków i «nieobrzezania» waszego grzesznego ciała, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny, przygniatający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża.
Łk 11, 1-13
Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów».
A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».
Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».
Słuchałem tych czytań, dobrze przecież znanych, i jakby przeszły obok. Aż wreszcie uświadomiłem sobie, że brzmią one zupełnie inaczej, jeśli odniosę je do mojej sytuacji – i nie tylko mojej – w małżeństwie. Naprowadziły mnie na to spojrzenie słowa psalmu: gdy chodzę wśród utrapienia, Bóg podtrzymuje me życie. A mi na koniec pozostaje modlitwa – nie porzucaj dzieła rąk Twoich!
Ustęp z Listu do Kolosan odnosi się wprost do chrztu, ale pośrednio do wszystkich sakramentów. Pokazuje ich moc: ona kończą jedno życie, a rozpoczynają drugie, wszystko ustawiają w innej perspektywie, przemieniają człowieka na wskroś. To nie jest jakiś dodatek do mojego życia: to jest jego nowa treść.
Abraham modlił się za Sodomę. Nasi współmałżonkowie często tkwią cudzołóstwie – ja nawet nie wiem, jak to jest w przypadku mojej żony. I Bóg pokazuje mi, jaka powinna być moja postawa w modlitwie. Mam szukać tego, co dobre, prosić, by właśnie to zostało dostrzeżone, wstawiać się za ukochanym człowiekiem. Kochać modlitwą. Być nieustępliwym, wręcz natrętnym.
Panie, niech w moim małżeństwie będzie uwielbione Twoje imię. Ono po to istnieje. Niech spłynie na nas łaska Twojego królestwa, niech się dzieje w nim Twoja wola: tego pragnę i to chcę sam realizować – aby w tu, na ziemi, był już kawałek nieba. I daj nam chleb powszedni, daj nam jeść własny chleb, siły na każdy dzień, naucz nas dzielić się tym chlebem. Przebacz nam nasze winy, przebacz mi i mojej ukochanej, Nie pozwól, byśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw ode złego, wybaw nas Panie.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 29 lip 2019, 9:53

https://brewiarz.pl/vii_19/2907p/czyt.php3
1 J 4, 7-16
Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością.
W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu.
W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.
Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała.
Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata.
Jeśli ktoś wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam.
Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.

J 11, 19-27
Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu.
Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».
Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».
Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».
Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»
Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».
List św. Jana stawia sprawę tak jasno, że nie pozostawia żadnych wątpliwości. Nie da się kochać Boga nie kochając człowieka. Wzorem i celem jest bezinteresowna, bezwarunkowa miłość Boga ku nam, ale droga do niej jest jedna: kochać. Oddać siebie nie uzależniając tego od odpowiedzi drugiej strony.
Moja nadzieja na to, że moje małżeństwo odrodzi się jeszcze tu, po tej stronie, powoli umiera. To boli. I napawa lękiem, że wraz z nią umrze też moja miłość. A jeżeli przestanę kochać swoją żoną, to jakiekolwiek deklaracje o kochaniu bliźniego staną się pustym frazesem.
Panie, gdybyś tu był, moje małżeństwo by nie umarło. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga.
Twoja małżeństwo zmartwychwstanie.
Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym, że tam, gdy usiądziemy u Twoich stóp napełnieni Twoim słowem, znów będziemy razem.
Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?
Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jesteś Bogiem.

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 30 lip 2019, 21:57

https://brewiarz.pl/vii_19/3007p/czyt.php3
Wj 33, 7-11; 34, 5-9. 28
Mojżesz wziął namiot i rozbił go za obozem, i nazwał go Namiotem Spotkania. A ktokolwiek chciał się zwrócić do Pana, szedł do Namiotu Spotkania, który był poza obozem.
Ile zaś razy Mojżesz szedł do namiotu, cały lud stawał u wejścia do swych namiotów i patrzał na Mojżesza, aż wszedł do namiotu. Ile zaś razy Mojżesz wszedł do namiotu, zstępował słup obłoku i stawał u wejścia do namiotu, i wtedy Pan rozmawiał z Mojżeszem. Cały lud widział, że słup obłoku stawał u wejścia do namiotu. Cały lud stawał i każdy oddawał pokłon u wejścia do swego namiotu. A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem. Potem wracał Mojżesz do obozu, sługa zaś jego, Jozue, syn Nuna, młodzieniec, nie oddalał się z wnętrza namiotu.
A Pan zstąpił w obłoku, i Mojżesz zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Jahwe. Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: «Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz niepozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia». Natychmiast Mojżesz skłonił się aż do ziemi i oddał pokłon, mówiąc: «Jeśli darzysz mnie życzliwością, Panie, to proszę, niech pójdzie Pan pośród nas. Jest to wprawdzie lud o twardym karku, ale przebaczysz nasze winy i nasze grzechy, a uczynisz nas swoim dziedzictwem».
I był tam Mojżesz u Pana czterdzieści dni i czterdzieści nocy, i nie jadł chleba, i nie pił wody. I napisał na tablicach słowa przymierza – Dziesięć Słów.

Ps 103 (102), 6-7. 8-9. 10-11. 12-13
Dzieła Pana są sprawiedliwe, *
wszystkich uciśnionych ma w swojej opiece.
Drogi swoje objawił Mojżeszowi, *
swoje dzieła synom Izraela.
Miłosierny jest Pan i łaskawy, *
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie zapamiętuje się w sporze, *
nie płonie gniewem na wieki.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów *
ani według win naszych nam nie odpłaca.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, *
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu, *
tak daleko odsuwa od nas nasze winy.
Jak ojciec lituje się nad dziećmi, *
tak Pan się lituje nad tymi, którzy cześć Mu oddają.
Mt 13, 36-43
Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście».
On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.
Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
Kto ma uszy, niechaj słucha!»
Dziś chciałbym się z Wami podzielić tylko moim zdziwieniem i bezradnością.
Mamy w tych czytaniach dwie wizje Boga. Pierwsza to Bóg łaskawy i miłosierny, który przebacza grzechy. Wprawdzie nie pozostawia ich bez kary, i to do czwartego pokolenia, ale nie przekreśla człowieka. Cały psalm jest hymnem na cześć Jego miłosierdzia i litości. Nie postępuje z nami według naszych grzechów.
Druga wizja to Bóg po prostu sprawiedliwy: dzieli ludzi na prawych i synów Złego, na sprawiedliwych i tych, którzy dopuszczają się nieprawości. Dla tych drugich jest po prostu piekło – piec rozpalony.
Ta pierwsza wizja jest ukazana przez czytania ze Starego Testamentu, w tym przez ustęp z Tory. Ta druga, twarda i nieubłagana, to Ewangelia, to Dobra Nowina, to słowa samego Chrystusa. Jest w tym dla mnie jakaś fundamentalna sprzeczność, której nie potrafię rozwikłać. Sprawdziłem kluczowe pojęcia w oryginale – i wyszło jeszcze mocniej. Potępieni są ci, którzy łamią prawo (anomian – gdzie przedrostek „a” jest zaprzeczeniem, w druga część odnosi się no słowa nomos – prawo, zasada).
Nie wiem. Może po prostu usiłuję znaleźć w jakąś treść w przypowieści, która odnosi się do czego innego? Mówi właśnie o tym, że Bóg nie wkracza i nie karze teraz grzeszników, a czas sądu przyjdzie dopiero potem i będzie ostateczny? A każdy taki ustęp należy rozumieć w harmonii z całym Pismem, z całym nauczaniem Jezusa w szczególności? Może po prostu tak jest - Bóg jest sprawiedliwy i tyle - a ja nie potrafię przyjąć jednoznacznego przekazu Ewangelii? Może to jeszcze nie ten czas, żebym to zrozumiał...

Ukasz
Posty: 2641
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 31 lip 2019, 20:42

https://brewiarz.pl/vii_19/3107p/czyt.php3
Wj 34, 29-35
Gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem. Gdy Aaron i Izraelici zobaczyli Mojżesza z dala i ujrzeli, że skóra na jego twarzy promienieje, bali się zbliżyć do niego. A gdy Mojżesz ich przywołał, Aaron i wszyscy przywódcy zgromadzenia przyszli do niego, i Mojżesz rozmawiał z nimi. Potem przyszli także Izraelici, a on nakazał im wszystko, co Pan mu powiedział na górze Synaj.
Gdy Mojżesz zakończył z nimi rozmowę, nałożył zasłonę na twarz. Ilekroć Mojżesz wchodził przed oblicze Pana na rozmowę z Nim, zdejmował zasłonę aż do wyjścia. Gdy zaś wychodził, mówił Izraelitom to, co mu Pan rozkazał. I wtedy to Izraelici mogli widzieć twarz Mojżesza, że promienieje skóra na twarzy Mojżesza. A Mojżesz znów nakładał zasłonę na twarz, póki nie wszedł na rozmowę z Panem.

Mt 13, 44-46
Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść:
«Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę.
Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją».
Spotkałem się kiedyś ze znajomymi, którzy prowadzili kursy przedmałżeńskie. Pod koniec naszej rozmowy do sali zaczęli wchodzić narzeczeni. Miałem wrażenie, że w sali zrobiło się jaśniej i cieplej. Ich twarze promieniały.
Pewnie wszyscy mamy to doświadczenie: zobaczyć twarz ukochanej osoby, który promienieje po prostu dlatego, że jesteśmy razem. Ten skarb, dla którego sprzedaliśmy wszystkie inne. Podjęliśmy przed Bogiem zobowiązanie wobec tej osoby, że odtąd, póki nas śmierć nie rozłączy, w tej przestrzeni miłości oblubieńczej będzie istnieć tylko ona. Świat, wszystkie kobiety bądź wszyscy mężczyźni, został w tym momencie oddany za dar cieszenia się tą jedną perłą.
Niektórzy z nas noszą w sobie to wspomnienie. Niektórzy potrafią pieścić je w swoich marzeniach. Niektórym nawet dane jest to wciąż od nowa przeżywać. To jest nasz skarb. To na pewno jest mój skarb, który jest od Boga i którym chcę się cieszyć.
On został nam dany jako drogowskaz. To cień tego szczęścia, które nas czeka, kiedy staniemy z Nim twarzą w twarz. To zachęta do tego, by ową perłę docenić i zarazem nie zatrzymać się na niej. Dostrzec w niej promień Ojca. Obudzić w sobie pragnienie spotkania z Nim. Nie tylko tego jednego, na końcu tego etapu naszej drogi, ale również spotkanie tu i teraz. Codziennie odnajdujemy ten skarb, tę perłę, i codziennie jesteśmy wzywani, by oddać za nią wszystko. W tym momencie twarz tego, kto pozyskał skarb, promienieje. To jest zaproszenie dla mnie.
Mam nie tylko oddać wszystko, ale zrobić to z taką radością, że po dokonaniu tego będę promieniować szczęściem. Tak, jak wtedy, gdy dawałem cenny dar ukochanej osobie i ona promieniała szczęściem.
Bo wtedy, gdy z radością oddam wszystko, nie tylko jedno oblicze się rozpromieni. Bóg bardzo czeka na to spotkanie – bardziej niż ja. Właśnie o tym mówi kapłańskie błogosławieństwo Tory: Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą (Lb 6, 25b).
Niech tak będzie każdego dnia: spotkanie z Bogiem i dwa promieniejące oblicza.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość