Echo Słowa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Pantop
Posty: 1612
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 07 sie 2019, 22:21

Po lekturze dzisiejszego Słowa z przykrością stwierdzam, że nie stać mnie na luksus optymizmu.
Najsampierw jednak małe podsumowanie kilku czytań z ostatnich dni:

- Panie jeśli to jesteś Ty, to pozwól mi przyjść do Ciebie po falach - rzecze Piotr i... idzie.
- Wy dajcie im jeść - Ale mamy tylko skromny zapasik - myk, myk i..12 pełnych koszów ułomków chlebka
- A tobie co dolega? - Nie widzę od urodzenia ... - A teraz? - Ludzie ja widzę!!!

Dzisiaj - pod górkę:
/.../ wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
Całkowity ignor z wiadomych względów - pani nie należy do narodu wybranego.

Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami».
Apostołowie mają dosyć rwetesu namolnej kobity i wstawiają się za nią.

Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».
- Mistrz zwraca się do uczniów - zawodząca kobita w dalszym ciągu pełni średnio zaszczytną funkcję persony non grata.

A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi».
Misja wstawienników pali na panewce, więc dziarska niewiasta przejmuje inicjatywę - pada i żebrze.

No i co mi tu upadasz? - nie dla psa kiełbasa
On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom».

Kobieta chyba instynktownie wie, że skończyło się przedstawienie i nadchodzi decydująca chwila:
A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».

I happy end:
Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.
Może błądzę ale doszukałem się sześciu punktów, w których kobieta została poddana próbom - wspomnę - bez jakichkolwiek gwarancji na sukces.

Dlaczego na początku napisałem, że nie jest optymistycznie.
Ano dlatego, że i ja mam do Jezusa taki mały biznesik. Czytam dzisiejsze słowo i nie wiem gdzie jestem. Przy 3 - 4 punkcie? Może przy pierwszym? A może w ogóle jeszcze nie zacząłem prosić/żebrać/krzyczeć.
Dufny we wszechmoc Jezusa nie umiem pozbyć się dobrze skrytej pychy aby rozpocząć proces - to jedna z możliwości.

I znów wraca odwieczne pytanie - o co tu chodzi?
Czy to tylko ja nie jestem wysłuchiwany?

Ukasz
Posty: 1353
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 08 sie 2019, 19:40

Pantopie, a o co prosisz: żeby Bóg zmienił Ciebie, czy żeby zmienił kogoś innego wbrew jego woli?
https://brewiarz.pl/viii_19/0808p/czyt.php3
Lb 20, 1-13
W pierwszym miesiącu przybyła cała społeczność Izraelitów na pustynię Sin. Lud zatrzymał się w Kadesz; tam też umarła i tam została pogrzebana Miriam.
Gdy społeczności zabrakło wody, zeszli się przeciw Mojżeszowi i Aaronowi. I kłócił się lud z Mojżeszem, wołając: «Lepiej by było, gdybyśmy zginęli, jak i bracia nasi, przed Panem. Czemu wyprowadziliście zgromadzenie Pana na pustynię, byśmy tu razem z naszym bydłem zginęli? Dlaczego wywiedliście nas z Egiptu i przyprowadziliście na to nędzne miejsce, gdzie nie można siać, nie ma figowców ani winorośli, ani drzewa granatowego, a nawet nie ma wody do picia?»
Mojżesz i Aaron odeszli od tłumu i skierowali się ku wejściu do Namiotu Spotkania. Tam padli na twarz, a ukazała się im chwała Pana. I przemówił Pan do Mojżesza:
«Weź laskę i zbierz całe zgromadzenie, ty wespół z bratem twoim, Aaronem. Następnie przemów w ich obecności do skały, a ona wyda z siebie wodę. Wyprowadź wodę ze skały i daj pić ludowi oraz jego bydłu».
Stosownie do nakazu zabrał Mojżesz laskę sprzed oblicza Pana. Następnie zebrał Mojżesz wraz z Aaronem zgromadzenie przed skałą i wtedy rzekł do nich: «Słuchajcie, wy buntownicy! Czy potrafimy z tej skały wyprowadzić dla was wodę?» Następnie podniósł Mojżesz rękę i uderzył dwa razy laską w skałę. Wtedy wypłynęła woda tak obficie, że mógł się napić zarówno lud, jak i jego bydło. Rzekł znowu Pan do Mojżesza i Aarona: «Ponieważ Mi nie uwierzyliście i nie objawiliście mojej świętości wobec Izraelitów, dlatego wy nie wprowadzicie tego ludu do kraju, który im daję». To są wody Meriba, gdzie się spierali Izraelici z Panem i gdzie On objawił wobec nich swoją świętość.
Mt 16, 13-23
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»
A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».
Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».
Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».
Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
Odtąd zaczął Jezus Chrystus wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».
Mojżesz postąpił stosownie do nakazu Pana i został surowo ukarany. Stało się tak, ponieważ nie uwierzył i nie okazał świętości Pana ludowi – ale on przecież właśnie to zrobił! Uwierzył, zebrał lud, zapowiedział cud i go dokonał. A jednak coś było nie tak – i to tak gruntownie, że Bóg uznał to za przeciwieństwo wiary i oddania mu czci. Te dwie postawy, ta oczekiwana przez Boga i ta przybrana przez Mojżesza są tak do siebie podobne, że aż trudno dostrzec różnicę między nimi. A ta jest przecież zasadnicza.
Wydaje mi się, że na trop rozwiązania tej zagadki prowadzi perykopa ewangeliczna. Mamy tu niemal powtórzenie tej samej sytuacji, lecz w dwóch wariantach: tym właściwym i tym niewłaściwym wraz z wymownym wskazaniem różnicy.
Najpierw Piotr wyznaję wiarę i oddaje cześć Bogu. Jezus chwali go za to, nazywa błogosławionym. Więcej: nazywa go skałą i powierza mu swój Kościół. Chwilę później ten sam Piotr słyszy, że jest szatanem i ma iść precz. W pierwszej rozmowie Chrystus podkreśla, że wyznanie Piotra nie pochodzi od niego samego, z jego ludzkiej natury. Nie objawiły mu tego jego ciało i krew, lecz Ojciec. Wyznał to, co otrzymał od Boga i oddał chwałę Bogu. Za drugim razem mówił już od siebie. Odrzucił słowo Boże, które właśnie usłyszał, i próbował je zastąpić swoją „mądrością”. Uznał, że sam potrafi rozeznać lepiej.
Opis z Księgi liczb nie precyzuje, na czym polegał błąd Mojżesza. Czy chodziło o to, że uderzył laską dwa razy, choć miał to zrobić tylko raz? Czy o to, że dokonany cud przypisał sobie i Aaronowi? A może jego pytanie, czy potrafią z tej skały wyprowadzić dla was wodę, było pełne goryczy i niewiary, podobnie jak uderzenie w skałę? Na pewno wiemy, że w tym jego zachowaniu, choć z zewnątrz wyglądało na spełnienie Bożego nakazu, nie było wiary w Bożą obietnicę i nie było objawienia Bożej świętości.
Bóg daje mi przykazania. Daje mi powołanie. Mam to wypełnić – ale to nie wszystko. Jeżeli nie będę tego robić z wiarą i ufnością, jeżeli nie będę tylko w Nim upatrywać mocy i tylko Jego wielbić za każdy dobry uczynek, to może on być niczym, gorzej, może stać się moją winą. Bogu nie chodzi o to, żeby jakąś czynność wykonać moimi rękami, tylko o to, żebym ta czynność była moją szkołą wiary prowadzącą do uwielbienia Jego świętości.
A tak na marginesie – w zestawieniu tych dwóch scen widzę niezwykłe piękno. Piotr jest skałą, na której został zbudowany Kościół i z niego wypływa źródło łaski. Tak obfite, że i człowiek i wszelkie stworzenie może ugasić swoje pragnienie. Tą skałą jest grzeszny człowiek. Ja. Jeśli tylko pozwolę działać Bogu, a nie udaremnię tego swoim pomysłem na życie.

Pantop
Posty: 1612
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 09 sie 2019, 1:17

Pantopie, a o co prosisz: żeby Bóg zmienił Ciebie, czy żeby zmienił kogoś innego wbrew jego woli?
A po co zmieniać?
Wystarczy poznanie - kim jestem.

(zrobiłem co mogłem by wyraz ,,wystarczy,, zabrzmiał niepostrzeżenie i jakby nigdy nic :mrgreen: )

Ukasz
Posty: 1353
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 09 sie 2019, 9:02

Chyba znów Cię nie rozumiem. Ja tam chcę się zmienić, choć odrobinę, na lepszą wersję samego siebie. A mówiąc dokładniej chcę pozwolić Bogu, żeby mnie zmienił.

Dziś usłyszałem w liturgii swego rodzaju mieszankę czytań. Pierwsze i psalm były z oficjum wspomnienia obowiązkowego św. Teresy Benedykty od Krzyża, czyli Edyty Stein, patronki Europy:
https://brewiarz.pl/viii_19/0908p/czyt.php3
natomiast Ewangelia z piątku XVIII tygodnia okresu zwykłego:
https://brewiarz.pl/viii_19/0908w3/czyt.php3
To oficjum jest odprawiane dziś poza Europą.
Obie Ewangelie odnoszą się w gruncie rzeczy do roztropności. I ta o dziesięciu pannach z lampami (Mt 25, 1-13) i ta z pytaniem o cenę własnej duszy (Mt 16, 24-28). Do tego tematu na pewno będzie jeszcze okazja wrócić, więc dziś chcę się podzielić tym, jak mnie dotknęły pierwsze czytania.
Oz 2, 16b. 17b. 21-22
Tak mówi Pan:
«Wyprowadzę oblubienicę na pustynię i przemówię do jej serca. I tam odpowie Mi jak w dniu, w którym wychodziła z ziemi egipskiej.
I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana».
Ps 45 (44), 11-12. 14-15. 16-17
Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha, *
zapomnij o swym ludzie, o domu swego ojca.
Król pragnie twego piękna, *
on twoim panem, oddaj mu pokłon.
Córa królewska wchodzi pełna chwały, *
w złotogłów odziana.
W szacie wzorzystej do króla ją prowadzą, *
za nią przywodzą do ciebie dziewice, jej druhny.
Wiodą je z radością i w uniesieniu, *
wkraczają do królewskiego pałacu.
Synowie twoi zajmą miejsce twych ojców, *
ustanowisz ich książętami na całej ziemi.
Ten psalm jest zwykle śpiewany z okazji świąt maryjnych. Jest w dodatku tak jednoznacznie skierowany do kobiety, że nigdy dotąd nie poczułem się jego adresatem. Dopiero w połączeniu z ustępem z Księgi proroka Ozeasza uświadomiłem sobie w gruncie rzeczy oczywistą wymowę obu tekstów. To Bóg poślubia swój lud – każdego człowieka. Mnie.
Warto przypomnieć sobie historię małżeństwa Ozeasza. Bibliści spierają się, czy prorok opisuje swój rzeczywiście zawarty – na polecenie Pana – związek, czy też jest to jedynie alegoria. W każdym razie mówi o prawdę o mnie i zaczyna się tak:
Gdy rozpoczął Pan przemawiać przez Ozeasza, rzekł do niego:
Idź, a weź za żonę kobietę, co uprawia nierząd.
(Oz 1, 2) I on posłuchał. A ona wracała do swego nierządu, do swoich kochanków, i właśnie wtedy Bóg zapowiedział wyprowadzenie jej na pustynię i ponowne poślubienie – przez wierność.
To jedna strona prawdy o mnie: brud grzechu i to taki, że jestem w nim zanurzony cały. Nie przychodzę do Boga czysty, wierny i wspaniały. On wybiera sobie mnie z samego dna mojego człowieczeństwa i dopiero do wierności zaprasza. I jednocześnie ta sama scena - weź za żonę kobietę, co uprawia nierząd – jest opisana w psalmie.
Posłuchaj, mówi do mnie Bóg, zapomnij o swoim życiu dotąd, o bagnie, z którego cię wyciągam, nie wierz w swoją brzydotę. Bóg pragnie mojego piękna, on moim panem, jemu mam oddać pokłon. Sam jestem synem króla, wchodzę pełen chwały, odziany w złotogłów, w szacie wzorzystej prowadzą mnie do Niego. Wiodą mnie z radością i w uniesieniu, wkraczamy do domu Ojca.
Właśnie wtedy gdy dotykam swojego dna Bóg mnie tak wywyższa, zaprasza do relacji najbliższej, najbardziej intymnej z możliwych. Kocha mnie znając całą moją słabość, wiedząc, że wciąż będę wracał do grzechu. Mówi o tym do mnie odwołując się do mojego doświadczenia małżeńskiego, do najpiękniejszych chwili, najwyższego uniesienia, najpełniejszej radości zjednoczenia z nią, do najgorętszego pragnienia i tęsknoty, do najgłębszych pokładów przeżytej miłości. Po to, żeby mi pokazać, że to jest Jego, że to jest po to – żebym Jego kochał i czcił - i że Jego miłość jest jeszcze większa.
I jest to wzorzec dla mnie, jak ja mam kochać. Widząc całą ułomność i całe piękno mojej żony. Także wtedy, gdy ona sięga swojego dna. A może nawet przede wszystkim wtedy mam szansę dotknąć miłości Boga do mnie.

Pantop
Posty: 1612
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 09 sie 2019, 15:56

Chyba znów Cię nie rozumiem. Ja tam chcę się zmienić, choć odrobinę, na lepszą wersję samego siebie. A mówiąc dokładniej chcę pozwolić Bogu, żeby mnie zmienił.
Już się objaśniam

Nie możesz się zmienić ANI ODROBINĘ na lepszą wersję samego siebie.
Bóg także tego nie uczyni 8-)
Kropka.
:lol: :lol: :lol:

Dlaczego
Bo Ojciec stworzył Cię w najlepszej możliwej wersji jaka może być.
I wszystkich innych.

Toteż poznanie tego kim jestem kończy udrękę bytowania a zaczyna nowy etap taki już nie z tego świata choć (czasowo) jeszcze na tym świecie.

Jak mawiał słynny linoskoczek: Żyje się tylko na linie, reszta jest czekaniem :mrgreen:



Proste?
Proste

Ukasz
Posty: 1353
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 10 sie 2019, 9:54

Pantop pisze:
09 sie 2019, 15:56
Bo Ojciec stworzył Cię w najlepszej możliwej wersji jaka może być.
Tak, ale ja tę wersję psułem i psuję. A On może naprawić. Doświadczyłem tak mocno Jego uzdrawiającego dotknięcia, że nie mam co do tego wątpliwości. Twoja wizja, że wystarczy poznanie siebie, do mnie nie trafia - ale to ja, może Twoja droga jest inna.

https://brewiarz.pl/viii_19/1008p/czyt.php3
2 Kor 9, 6-10
Bracia:
Kto skąpo sieje, ten i skąpo zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg.
A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki, według tego, co jest napisane: «Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki».
Ten zaś, który daje siewcy ziarno do zasiewu i chleb do jedzenia, dostarczy również wam ziarna i rozmnoży je, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości.
Ps 112 (111), 1b-2. 5-6. 7-8. 9
Błogosławiony człowiek, który służy Panu *
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi, *
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza *
i swoimi sprawami zarządza uczciwie.
Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje *
i pozostanie w wiecznej pamięci.
Nie przelęknie się złej nowiny, *
jego mocne serce zaufało Panu.
Jego wierne serce lękać się nie będzie *
i spojrzy z wysoka na swych przeciwników.
Rozdaje i obdarza ubogich, *
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą *
będzie jego potęga.
J 12, 24-26
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec».
Dzisiejsze czytania zapraszają mnie do czegoś, co jest dla mnie po prostu niemożliwe. Co przekracza zupełnie ludzkie możliwości, jest ich zaprzeczeniem. Do czegoś, co jest możliwe tylko dla potęgi samego Boga, a co ma wypływać z mojego wnętrza.
Mam być jak ziarno, które obumiera. To ma być obumieranie dobrowolne, w pełnej wolności. Mam umierać każdego dnia, moje życie, wszystko, co jest mną, ma umierać krok po kroku. Mam przeznaczać na śmierć samego siebie. Rzucać w ziemię, siać. Robić to hojnie i z radością. Brać po kawałku siebie samego, wyrywać z siebie i siać w ziemię, żeby obumierało. Pełną ręką, szerokim gestem, że śmiechem na ustach.
Pamiętam czas, gdy patrzyłem bezsilnie na powolne umieranie mojego świata. Gdy to wszystko, co wydawało mi się jego esencją, źródłem szczęścia i siły, sensem życia, powoli rozsypywało się w proch. Ból przeszywał na wskroś, trwał i rósł. Ja próbowałem rozpaczliwie to zatrzymać, odwrócić ten proces, chwycić cokolwiek w dłoń. I chwytałem pustkę, każda nitka się rwała, każda cząstka wyślizgiwała się i odpływała gdzieś w ciemność. Ja wtedy nic nie oddawałem. Moja postawa była przeciwieństwem radości i hojności. Przejście przez ten proces nie było z mojej strony budowaniem relacji z Bogiem. Wtedy zachowałem tylko jakiś strzęp wierności. Byłem w stanie tylko przetrwać bez zupełnego zaparcia się Boga, bez odwrócenia się do Niego plecami. To też było Jego łaską, której nie dostrzegałem i za którą nie potrafiłem dziękować. To był taki czas, gdy On mnie niósł na rękach, a ja pytałem, gdzie się przede mną ukrył.
To doświadczenie było jednak dla mnie bardzo owocne. Słyszę dzisiejsze Słowo i ono mnie dotyka. Widzę, z której strony bije światło, w którą stronę mam iść. Umierać każdego dnia hojnie i z radością. Zupełnie nie martwić się tym, że nie jestem w stanie tego zrobić, że to jest ponad moje siły i wbrew mojej naturze. Mam siać ziarno, które jest mną i zarazem nie jest ode mnie. Ten, który daje siewcy ziarno do zasiewu i chleb do jedzenia, dostarczy również mi ziarna i rozmnoży je. Jeśli tylko pójdę tą ścieżką, ofiaruję moje rachityczne chcenie, mój szept „tak!”, On będzie tam, gdzie Jego sługa. On da mi radość i hojność. Nie zachwieje się, nie przelęknę się złej nowiny, moje serce będzie mocne i zaufa Panu. Obietnica Boga na tej drodze nie zna granic: wywyższona z chwałą będzie moja potęga. Moja, ale przecież nie moja. Chwała i wywyższenie moje, ale przecież nie moje. To wszystko ma być ze mnie i być całkowicie Jego.

Pantop
Posty: 1612
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 10 sie 2019, 16:57

Twoja wizja, że wystarczy poznanie siebie, do mnie nie trafia
Nikt nie jest doskonały :P
Spokojnie i bez pośpiechu zaliczamy kolejne etapy świadomości.
Nikogo w tej wędrówce nie trzeba poganiać a jedynie asystować.
Ja będąc nikim pewną świadomość już mam.
Może dlatego właśnie, że nikim jestem.


Jezus pisze: Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.
No niedobrze!!
Ja miałem takie cichutkie plany, że może jeszcze zejdę się ze swoją połówką. że może jeszcze parę nocy wspólnych, wyjazdów na wczasy, kłótni o nic i kilka wręczonych bez okazji kwiatków.
A tu psinco!
Giń, obumieraj i nienawidź swego życia.

Gdyby uciszyć wewnętrzny bunt i sprzeciw a włączyć logikę to.. wszystko się zgadza.
Każdy umrze - w sensie opuści ciało. W różnych okolicznościach, z różnych przyczyn.

wtręt
Już jakiś czas temu przestałem się użerać z pytaniem: po co to wszystko: życie na ziemi, choroby, problemy, śmierć ciała. Jeśli coś jest poza moją możliwością to szkoda czasu.

Pozostaje jednak zdziwienie.
Jezus prowadzi mnie do sklepu ze słodyczami. Kiedy już nasyciłem oczki cukierniczymi mistrzostwami świata i wyrażam nieśmiało chęć zjedzenia choćby jednej wuzetki słyszę:
- NIE WOLNO!!! - Na ciebie czeka coś lepszego!
- ...a nie - to spoko - to ja już obumieram, ginę a jeśli można - to śmierć poproszę jeszcze dzisiaj około 20.00 :|

Pycha?
Zapewne

Bardziej jednak niż pycha - przeolbrzymia NIEŚWIADOMOŚĆ.
No i chwała Bogu!

renta11
Posty: 456
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: Echo Słowa

Post autor: renta11 » 11 sie 2019, 9:42

No to się fajnie pośmiałam, jak pozornie różnymi drogami prowadzi nas Bóg.
Pantopie
Twoja pokrętna logika jest czasami taka prosta :D

Czasami warto spuścić powietrze ze wzniosłości :D

Pantop
Posty: 1612
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 11 sie 2019, 11:13

renta11 pisze:Twoja pokrętna logika jest czasami taka prosta :D
Dzięki za łyżkę miodu o poranku.


No tak
Korzystam tutaj z przyzwolenia - zachęty wręcz:
Izajasz 1;18 pisze:Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! -
mówi Pan.
W mym odczuciu byłbym wzorowym faryzejuszem ( :P ), gdybym nie dawał szczerej informacji zwrotnej. Zwłaszcza w momencie oświadczenia Jezusa, które otwarcie bije w podstawę naszej tu na ziemi egzystencji. I to tak jednoznacznie, że nie pozostawia literalnie niczego do relatywizowania. (pardon eksperci od relatywizmu - ja wiem - chcieć to móc :twisted: )

Ukasz
Posty: 1353
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 11 sie 2019, 16:01

renta11 pisze:
11 sie 2019, 9:42
Czasami warto spuścić powietrze ze wzniosłości
Czuję na sobie Twój wzrok Rento. Ja też bardzo lubię przekłuwać takie balony i próbuję (z różnym skutkiem) przyprawić humorem nawet dość oficjalne momenty. Tu jednak trochę balonika sobie zostawię.

19 Niedziela zwykła, rok C, 11 sierpnia 2019
https://brewiarz.pl/viii_19/1108p/czyt.php3
Dziś będziemy mówić o Bożej obietnicy, która powinna stale zmieniać całe nasze życie.
Pierwsze czytanie opowiada o ostatniej nocy Izraelitów w Egipcie. Mojżesz powiedział im, że tej nocy przez kraj przejdzie anioł śmierci i uderzy w Egipcjan tak, że pozwolą im wyjść z niewoli.
Mdr 18, 6-8
Czytanie z Księgi Mądrości
Noc wyzwolenia oznajmiono wcześniej naszym ojcom, by nabrali otuchy, wiedząc dobrze, jakim przysięgom zawierzyli. I lud Twój wyczekiwał ocalenia sprawiedliwych, a zatraty wrogów. Czym bowiem pokarałeś przeciwników, tym wsławiłeś nas, powołanych.
Oto słowo Boże.
Po co Mojżesz uprzedził Izraelitów, że to będzie noc wyzwolenia?

Żeby nabrali otuchy. Był też ważny powód praktyczny: anioł śmierci miał omijać domy, których odrzwia pokropiono krwią baranka. Dzięki poleceniu Mojżesza, żeby tak zrobili, nie spotkało ich nieszczęście. Mimo to Pismo mówi nam, że najważniejsza była otucha ludu Bożego, to żeby się radował nadzieją wyzwolenia, a nie drżał ze strachu.
Całe Pismo Święte, każde słowo przychodzące do nas od Boga zawiera konkretne wskazówki, jak żyć. Ważniejsze jest jednak to, że przynosi nam obietnicę nieba, przebywania razem z Jezusem: po to, żebyśmy tego z radością oczekiwali, a nie bali się świata i jego zła.
Ps 33 (32), 20 i 22
Szczęśliwy naród wybrany przez Pana.
Dusza nasza oczekuje Pana, *
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska, *
według nadziei pokładanej w Tobie.
Szczęśliwy naród wybrany przez Pana.
Przypomnijcie sobie taki moment, kiedy oczekiwaliście jakiejś bardzo ważnej i upragnionej wizyty.

Bóg właśnie coś takiego nam obiecuje: że będzie z nami i że będziemy z Nim bardzo szczęśliwi. Mówi nam to po to, żebyśmy tego z radością oczekiwali. Żebyśmy byli na to gotowi, otwarci.
Hbr 11, 8-12
Czytanie z Listu do Hebrajczyków
Dzięki wierze ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Dzięki wierze przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg.
Dzięki wierze także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie, jak niezliczone ziarnka piasku na wybrzeżu morza.
Oto słowo Boże
Bóg obiecał Abrahamowi, który wędrował po ziemiach bardzo ubogich, prawie pustynnych, że da mu kraj mlekiem i miodem płynący, wspaniały. Żeby otrzymać ten dar Abraham musiał uwierzyć i porzucić to, co wtedy miał. Był na to gotów, tak zrobił i ten kraj otrzymał. Czego jeszcze bardzo pragnęli Abraham jego żona Sara?

Dziecka. Byli już w tak podeszłym wieku, że wydawało się to niemożliwe. Gdy Bóg obiecał im syna, nie było im łatwo uwierzyć, szczególnie Sarze. Najpierw dziwiła się, niedowierzała, a nawet się śmiała. Gdy jednak miała ostatecznie wybrać – wierzy czy nie wierzy tej obietnicy – to uwierzyła. I dzięki temu mogły się dalej toczyć dzieje zbawienia. Jezus mógł przyjść na świat – on był potomkiem Izaaka, syna Abrahama i Sary.
Teraz posłuchajmy Ewangelii
Łk 12, 32-38
Słowa z Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.
Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.
Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.
Oto słowo Pańskie
Jaki prezent obiecał Bóg nam, swojej małej trzódce?

Królestwo. I to królestwo Boże – największe i najwspanialsze, jakie tylko może być. Po co nam o tym z góry powiedział, dlaczego nas uprzedził, a nie zrobił niespodzianki?

Żebyśmy się nie bali. Żebyśmy cieszyli się tą obietnicą. Żebyśmy w nią mocno uwierzyli. Żeby nasze życie było radosnym oczekiwaniem na jej spełnienie. Żeby było przygotowaniem na to spotkanie z Jezusem.
A teraz przyjrzyjmy się dokładniej tej przypowieści. Czy Pan Jezus był na tym świecie – tak fizycznie, chodził po ziemi, jadł i tak dalej?

Tak. A czy teraz chodzi w ten sposób między nami?

Nie.

A czy On przyjdzie do nas powtórnie, jeszcze raz w Swoim ciele?

Tak. Czekamy na Jego przyjście. On wyszedł za świata, który do Niego należy. Obiecał, że wróci, i powierzył nam ten dom. Mamy się o niego troszczyć i być zawsze gotowi na Jego powrót. Mamy żyć tak, że gdy usłyszymy Jego pukanie do naszych drzwi, ucieszymy się, że już jest – a nie przestraszymy, że przyszedł nie w porę.
Przypomnijcie sobie jeszcze raz to oczekiwanie na upragnioną wizytę. Czy w Waszym pokoju zawsze jest idealna czystość i porządek?

A czy chcielibyście, żeby ta oczekiwana osoba zastała w Waszym pokoju brud i bałagan?

A czy ta osoba chciałaby, żebyś w ogóle nie bawili się swoimi zabawkami, tylko zawsze stali na baczność na środku pokoju i tak oczekiwali na nią?

Nie. Pan Jezus oczekuje, że będziemy korzystać ze swojego pokoju, z naszych rzeczy, z całego świata. Chce jednak, żebyśmy o ten świat dbali: nie niszczyli go, nie zostawiali w bałaganie. Co Pan Jezus powierzył nam, żebyśmy się o to troszczyli?

Przede wszystkim nas samych. Nasze ciało, nasz umysł, uczucia. Mamy o to wszystko mądrze dbać. O zdrowie, o pracę i wypoczynek, o naukę. Co jeszcze jest nam powierzone?

Nasza rodzina, nasz dom. Czasem z ogródkiem. Tam trzeba dbać też o rośliny. Czasem mamy też jakieś zwierzątko, o które się troszczymy.

Co jeszcze jest nam powierzone?

Nasza ulica, okolica, cała miejscowość. Nasz plac zabaw. Ta kaplica. Ale też szerzej – nasz kraj, nasza ojczyzna. Polska. Co jeszcze?

Cały świat. Bóg go stworzył i nam powierzył. Żebyśmy z niego korzystali i o niego dbali, troszczyli się. Żebyśmy mogli pokazywać Mu z radością, gdy wróci, jak piękny i zadbany jest ten świat.

Nasze życie powinno być radosnym oczekiwaniem na to spotkanie z Bogiem. Czekaniem nie bezczynnym, lecz wypełnionym przygotowaniami, troską o ten powierzony dom. My, uczniowie Chrystusa, czekamy na to spotkanie. A kto jeszcze na nie czeka?

Pan Jezus. Zobaczcie, co się stanie, gdy on już przyjdzie i zastanie nas właśnie w takim radosnym oczekiwaniu: On, stwórca i Pan całego wszechświata, Zbawiciel, przepasze się i każe nam zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie nam usługiwał. Bóg oszaleje z radości, że wreszcie będzie z nami bardzo blisko, twarzą w twarz.
On jeszcze nie przychodzi. Może widzi, że jeszcze nie jesteśmy całkiem gotowi na Jego przyjście? Dziękujmy Mu za to, że dał nam jeszcze trochę czasu na przygotowania.

Pantop
Posty: 1612
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 12 sie 2019, 0:05

Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo
Super obietnica
Dać - tzn dać - bez kasiorki i zasług - coraz bardziej fajnie.

Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę.
Krótko
Dajcie znać, kto się jutro zaczyna pozbywać majątku.
(nóż ktoś jutro wybiera się do zakonu)

A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie.
Dopatruję się tu pewnej przenośni - no bo kto w nocy nie śpi by czuwać o 2, 3 lub którejkolwiek innej straży (godziny)

Nadto - patrząc historycznie - od wniebowstąpienia Jezusa to oczekiwanie się rozpoczęło i ... trwa po dzień dzisiejszy.

Najczęstszy przypadek - kres ludzkiej wędrówki - czyli dusza opuszcza ciało i idzie - na spotkanie z Panem - lub zamiennie - Pan wychodzi takiej duszy na spotkanie.

No i oczywiście tzw porwanie Kościoła Mt24; 39-41 - dotyczący ścisłej końcóweczki PRZED Paruzją.



Czyli co?
Sakramenty, modlitwy, rozmyślania, lektura Słowa.

Dominik
Posty: 5
Rejestracja: 11 sie 2019, 11:57
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Dominik » 12 sie 2019, 8:55

Cześć!

fajnie, że można poczytać rozważania innych. Będę tu zaglądał. Pozdrawiam

Ukasz
Posty: 1353
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Ukasz » 12 sie 2019, 22:33

Pantop pisze:
12 sie 2019, 0:05
Dajcie znać, kto się jutro zaczyna pozbywać majątku.
Naprawdę pobudziłeś mnie do zastanowienia, czy powinienem to zrobić. Nie robię - dlaczego? Czy na pewno powinienem rozumieć to dosłownie? A może właśnie tak? Po prostu sprzedać wszystko, rozdać potrzebującym? Pomyślę, przemodlę, ale już nie dziś.

https://brewiarz.pl/viii_19/1208p/czyt.php3
Pwt 10, 12-22
Mojżesz powiedział do ludu:
«A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, Bóg twój? Tylko tego, byś się bał Pana, Boga swojego, chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go, służył Panu, Bogu twemu, z całego swojego serca i z całej swej duszy, strzegł poleceń Pana i Jego praw, które ja ci podaję dzisiaj dla twego dobra.
Do Pana, Boga twojego, należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko, co jest na niej. Tylko do twoich przodków skłonił się Pan z miłością; spośród wszystkich narodów wybrał ich potomstwo, czyli was, jak jest dzisiaj.
Dokonajcie więc obrzezania waszych serc, nie bądźcie nadal ludem o twardym karku, albowiem Pan, Bóg wasz, jest Bogiem nad bogami i Panem nad panami, Bogiem wielkim, potężnym i straszliwym, który nie ma względu na osoby i nie przyjmuje podarków. On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca, udzielając mu chleba i odzienia. Wy także miłujcie przybysza, bo sami byliście przybyszami w ziemi egipskiej.
Bójcie się Pana, Boga swego, Jemu się oddajcie, służcie Mu i na Jego imię przysięgajcie. On waszą chwałą, On waszym Bogiem, On dla was uczynił te rzeczy straszliwe, które widziały wasze oczy. W liczbie siedemdziesięciu osób zstąpili przodkowie wasi do Egiptu, a teraz Pan, Bóg wasz, uczynił was licznymi jak gwiazdy na niebie».
Ps 147B, 12-13. 14-15. 19-20
Chwal, Jeruzalem, Pana, *
wysławiaj twego Boga, Syjonie!
Umacnia bowiem zawory bram twoich *
i błogosławi synom twoim w tobie.
Zapewnia pokój twoim granicom *
i wyborną pszenicą ciebie darzy.
Zsyła na ziemię swoje polecenia, *
a szybko mknie Jego słowo.
Oznajmił swoje słowo Jakubowi, *
Izraelowi ustawy swe i wyroki.
Nie uczynił tego dla innych narodów, *
nie oznajmił im swoich wyroków.
Mt 17, 22-27
J Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie». I bardzo się zasmucili.
Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy didrachmy z zapytaniem: «Wasz Nauczyciel nie płaci didrachmy?» Odpowiedział: «Tak».
Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: «Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?»
Gdy Piotr powiedział: «Od obcych», Jezus mu rzekł: «A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą złowioną rybę, a gdy otworzysz jej pyszczek, znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie».
Obrzezanie serca to dla mnie trudna metafora. Przynajmniej emocjonalnie: logicznie prowadzi do dość prostego wniosku, że działania zewnętrzne powinny być odzwierciedleniem życia wewnętrznego. Seria zaleceń z Tory odwołują się na przemian do życia duchowego i praktyki. Z całego swojego serca i z całej swej duszy - strzegł poleceń Pana i Jego praw. Sens jednego i drugiego warunkuje się nawzajem. Uczynki bez miłości byłyby niczym, podobnie jak wiara bez uczynków. Bóg wzywa mnie do harmonii życia wewnętrznego i zewnętrznego.
Psalm pokazuje ciekawą drugą stronę – jak Bóg mnie wspiera w obu tych sferach. Zapewnia pokój twoim granicom i wyborną pszenicą ciebie darzy. Zsyła na ziemię swoje polecenia - Jego słowo. Stwarza odpowiednie warunki zewnętrzne, takie, jakie jest niezbędne do rozwoju wewnętrznego, daje też chleb – posiłek. Chleb – niekoniecznie frykasy, na dziś – niekoniecznie na jutro. Temu towarzyszy Jego słowo. Bóg mnie obdarza również w harmonii.
Wreszcie Ewangelia wzywa do jeszcze jednej harmonii: mojego stosunku do świata doczesnego i wiecznego. Uszanować jeden i drugi.

Pantop
Posty: 1612
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 12 sie 2019, 23:25

św Mateusz pisze: Mt 17, 22-27

Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie». I bardzo się zasmucili.

Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy didrachmy z zapytaniem: «Wasz Nauczyciel nie płaci didrachmy?» Odpowiedział: «Tak».

Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: «Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?» Gdy Piotr powiedział: «Od obcych», Jezus mu rzekł: «A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą złowioną rybę, a gdy otworzysz jej pyszczek, znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie».
- A pieniądze?
- Pieniądze się nie liczą
( sorki za szczerość ale z takim patentem - żadna sztuka 8-) )




ps nasi starsi w wierze bracia podsumowali kiedyś przypowieść o miłosiernym Samarytaninie:
- Tak, ale on miał pieniądze!
:mrgreen:

Pantop
Posty: 1612
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Echo Słowa

Post autor: Pantop » 13 sie 2019, 10:53

Ukasz pisze:Naprawdę pobudziłeś mnie do zastanowienia, czy powinienem to zrobić. Nie robię - dlaczego? Czy na pewno powinienem rozumieć to dosłownie? A może właśnie tak? Po prostu sprzedać wszystko, rozdać potrzebującym? Pomyślę, przemodlę, ale już nie dziś.
Naprawdę mnie nie prowokuj :lol: :lol:
Chcesz spróbować swej gotowości - sprzedaj swe auto a otrzymane środki przekaż jakiejś wiejskiej parafii, która podupadła finansowo, a gdzie proboszcz jest wzorowym kapłanem.

Aha!
Zero trąbienia o tym na prawo i lewo, na forum i gdziekolwiek, jaki byłeś dobry - inaczej nici z nagrody (ale o tym zapewne wiesz).

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości