"Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Pomogła Ci jakaś modlitwa? Któryś ze Świętych jest Ci szczególnie bliski?...

Moderator: Moderatorzy

Simon
Posty: 163
Rejestracja: 05 lut 2017, 14:12
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: Simon » 08 lut 2018, 10:31

Nirwanna pisze:
08 lut 2018, 10:20
W sytuacji zagubienia najlepiej oprzeć się na naszych pasterzach, czyli polskich biskupach.
W marcu będzie cd synodu biskupów polskich, gdzie zostaną podjęte decyzje co do wytycznych duszpasterstwa małżeństw i rodzin, mające zaimplementować AL do warunków polskich.
Poczekajmy na to nauczanie - po prostu.
Nirwanna, to brzmi jakby Polska była jakaś oderwana od reszty świata... jakbyśmy mieli być inaczej rozliczani niż inni, jakbyśmy mieli się dostosowywać do innych zasad. Polscy biskupi bardziej kompetentni niż Papież?

krople rosy
Posty: 965
Rejestracja: 06 sty 2018, 12:40
Płeć: Kobieta

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: krople rosy » 08 lut 2018, 11:18

Nirwanna pisze:
08 lut 2018, 10:20
W sytuacji zagubienia najlepiej oprzeć się na naszych pasterzach, czyli polskich biskupach.
W marcu będzie cd synodu biskupów polskich, gdzie zostaną podjęte decyzje co do wytycznych duszpasterstwa małżeństw i rodzin, mające zaimplementować AL do warunków polskich.
Poczekajmy na to nauczanie - po prostu.
Ale Kościół Jest Jeden, Powszechny i Apostolski. Tak jak jeden jest Chrystus i Jego ewangelia. Nie może być innego nauczania w Polsce a innego w Niemczech. I nie może być tak, że co jest grzechem u nas nie jest już nim w innym miejscu świata.

MareS
Posty: 202
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: MareS » 08 lut 2018, 15:54

krople rosy pisze:
08 lut 2018, 11:18
Nirwanna pisze:
08 lut 2018, 10:20
W sytuacji zagubienia najlepiej oprzeć się na naszych pasterzach, czyli polskich biskupach.
W marcu będzie cd synodu biskupów polskich, gdzie zostaną podjęte decyzje co do wytycznych duszpasterstwa małżeństw i rodzin, mające zaimplementować AL do warunków polskich.
Poczekajmy na to nauczanie - po prostu.
Ale Kościół Jest Jeden, Powszechny i Apostolski. Tak jak jeden jest Chrystus i Jego ewangelia. Nie może być innego nauczania w Polsce a innego w Niemczech. I nie może być tak, że co jest grzechem u nas nie jest już nim w innym miejscu świata.
Ja czasami mam wrażenie, że już to się dzieje. Niedawno ksiądz opowiadał historię ze Szwajcarii, gdzie polski katolicki ksiądz chciał spowiadać wiernych w pierwszy piątek miesiąca. Gdy już zasiadł w konfensjonale to miejscowy probosz zdziwiony pyta co on robi, bo u nich to w zasadzie nikt już się nie spowiada.

Pantop
Posty: 1333
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: Pantop » 08 lut 2018, 17:03

Do: jacek-sychar

UUuuuuuuuu.....
jacek-sychar pisze:Dlatego każde usprawiedliwianie związków niesakramentalnych (chociażby poprzez umożliwienie im Komunii św.), traktuje jako podważanie nierozerwalności małżeństwa.
I jeszcze cytat z Ewangelii:

Powiedział im : « Kto oddala żonę swoją , a bierze inną , popełnia cudzołóstwo względem niej . I jeśli żona opuści swego męża , a wyjdzie za innego , popełnia cudzołóstwo ». (Marka 10, 11-12)

i

Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo. (Łukasza 16,18)

I żadna adhortacja nie jest tego w stanie zmienić.

UUUUU.. Jacku!!
No tak się nie gra !!
Wiesz- moderacja może tego nie puści - ale zaryzykuję.
POSTĄPIŁEŚ PODLE !!
Jakżeż możesz podawać dwa cytaty, które OSTATECZNIE obalają wszelką MOŻLIWOŚĆ jakiegokolwiek sporu w tej kwestii, wybijając jednocześnie wszelkie argumenty z rąk chcących wejść w dyskurs ....
A FEE !!!!


ps Wielka prośba w tym miejscu, coby wszyscy ewentualni chętni odnosili się nie do Jacka czy moich słów, jeno tych jezusowych, czyniąc odniesienia z AL - bądź to częściowe, bądź to całościowe - do nich właśnie, nimi przy tym się podpierając.

Ukasz
Posty: 807
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: Ukasz » 10 lut 2018, 0:19

GregAN pisze:
07 lut 2018, 22:28
Pomimo braku odpowiedzi na mój post, pozwolę sobie na kontynuacje moich wywodów w tamacie.
Wybacz, że nie odpowiedziałem wcześniej. Po prostu mam ciężki tydzień, brakuje czasu nawet na sen. A postawiłeś przede mną zadanie bardzo trudne. Tu nie chodzi o szybki post, który pisze się w pięć minut.
Prosiłeś o opinię w sprawie tego fragmentu AL:
Sumienie może jednak uznać nie tylko to, że dana sytuacja nie odpowiada obiektywnie ogólnym postanowieniom Ewangelii. Może także szczerze i uczciwie uznać to, co w danej chwili jest odpowiedzią wielkoduszną, jaką można dać Bogu i odkryć z jakąś pewnością moralną, że jest to dar, jakiego wymaga sam Bóg
Ja rozumiem to tak: obiektywna norma i Ewangelia nie zmieniają się i żadna ocena moralna nie może ich uchylić. Odwołanie do sumienia może jedynie pomóc odnieść ją do konkretnej sytuacji konkretnego człowieka. Błędem byłoby nie tylko relatywizowanie Słowa Bożego, ale też uznanie głosu sumienia za zupełnie nieistotny. Nie ma w tym sprzeczności, jeżeli próbuję to pojąć logiką właśnie Ewangelii, a nie ludzkiego prawa. To ostatnie ocenia punkt w jakim się znajduję, Boga interesuje bardziej kierunek, w którym się poruszam.
Spróbuję to pokazać na dwóch przykładach.
Pierwszy to modlitwa celnika i faryzeusza (Łk, 18, 9-14)
9 Opowiedział też niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: 10 «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. 11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. 12 Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. 13 A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” 14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».
Celnik to człowiek, którego uczynki są złe. Faryzeusz to ktoś, kto przestrzega prawa. Jednak Jezus stawia wyżej celnika żałującego za swe grzechy i pragnącego poprawy, niż faryzeusza zadufanego w sobie i przekonanego, że nic już nie musi zmieniać. To nie oznacza, że Jezus zaakceptował oszustwa i zdzierstwa celnika, ani że potępił post faryzeusza. Odrzucił pychę i stanie w miejscu, a pochwalił dźwiganie się z dna upadku. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby celnik zachowywał post i dawał dziesięcinę, ale nie potrafi od razu tak się zmienić. Natomiast faryzeusz nie powinien zarzucić przestrzegania prawa, tylko wznieść się jeszcze wyżej.
Drugi przykład to przykazanie miłości (Mt 22, 37-39):
On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.
Pierwsze przykazanie ukazane jest w relacji do serca, duszy i sił danego człowieka. Chodzi o miłość ze wszystkich sił – takich, jakie mam w danej chwili. Ta sama miłość dzisiaj może być wypełnieniem przykazania, a jutro już jego lekceważeniem. Również miłowanie bliźniego jest warunkowe. Mogę go ukochać na tyle, na ile sam wzrosnę w świadomości mojej godności dziecka Bożego. W miarę tej drogi moja relacja z bliźnimi ma się zmieniać. Jeśli stanę w miejscu, postępuję wbrew temu przykazaniu.
Dla mnie to nie jest relatywizm moralny, lecz radykalizm Ewangelii, choć daleki od ludzkiej logiki i przyzwyczajeń. O tej odmienności spojrzenia pisze św. Paweł (1 Kor 1, 22-26a):
Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi. Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu!
Tym powołaniem przy lekturze nauczania papieskiego jest założenie Bożych okularów, szukanie tego, co mnie buduje, a nie tego co mogłoby być sposobnością do grzechu.
GregAN pisze:
07 lut 2018, 22:28
Jeśli bowiem, podkreśla znakomity filozof, Papież ma rację, i Bóg czasem może chcieć, by ludzie podejmowali złe działania,
Bardzo się różnimy w pojmowaniu tego, co oznacza być znakomitym filozofem. Dla mnie to jest osoba, która ma znaczący wkład w tę dziedzinę nauki, która przesunęła granice poznania. Nie jest nią natomiast publicysta o solidnym wykształceniu, poświadczonym doktoratem na uczelni o średnim poziomie, który nie prowadzi i nie publikuje badań. Jeżeli chcesz zrozumieć trudne dla Ciebie treści, to nie szukaj pomocy w tekście naładowanym ideologicznie i potwierdzającym Twoje zastrzeżenia.
Papież nie przypisuje Bogu dążenia do ludzkich grzechów. Pisze o tym, że On kocha człowieka już wtedy, gdy ten ledwie zaczyna powstawać i wciąż jeszcze tkwi w bagnie po uszy, a nie dopiero wtedy, gdy już z niego wyjdzie i weźmie prysznic. Nie czyni sumienia człowieka miarą oceny moralnej, tylko nawołuje duszpasterzy do wysłuchania również tego głosu. Co bardzo ważne: o możliwości przystąpienia do Stołu Pańskiego nie ma decydować przekonanie wiernego, że sumienie mu na to pozwala, lecz decyzja duszpasterza. To on ma rozeznać, czy to jest rzeczywiście głos Boży w człowieku, czy może łatwe usprawiedliwienie siebie. I ma to robić wciąż od nowa, wymagając stałego wzrostu, kontynuowania drogi do Jezusa.
Nirwanna pisze:
08 lut 2018, 10:20
W sytuacji zagubienia najlepiej oprzeć się na naszych pasterzach, czyli polskich biskupach.
W marcu będzie cd synodu biskupów polskich, gdzie zostaną podjęte decyzje co do wytycznych duszpasterstwa małżeństw i rodzin, mające zaimplementować AL do warunków polskich.
Poczekajmy na to nauczanie - po prostu.
Zachęcałbym do tego, żeby „czekać nie czekając”. Warto włożyć wysiłek w zgłębianie adhortacji. Mam nadzieję, że głos polskich biskupów będzie w tym dalszą pomocą – tym większą, im więcej zrozumiemy wcześniej. To jest nauczanie Kościoła, naszego pasterza - papieża. Chcę je zarazem obdarzać zaufaniem i badać jego relację z Ewangelią.

mgła
Posty: 47
Rejestracja: 21 lip 2017, 11:02
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: mgła » 10 lut 2018, 10:50

Ukasz, ale Pantop poprosił, aby konkretnie odnieść się do tych fragmentów Ewangelii, które wskazał Jacek.
Gdybyś mógł- jeśli zechcesz, powiedzieć jakie jest Twoje zdanie.
Tak konkretnie:
czy jeśli rozwodnik żyje w kolejnym związku, nawet ma w nim dzieci, nawet jest dobrym w ogóle człowiekiem....
to jeśli w swoim sumieniu rozezna i kapłanowi to sumienie się bardzo spodoba, więc potwierdzi, że może przystąpić do komunii- to może?
Tak?
Nie?
Bo te wszystkie rozważania i filozoficzne dysputy do tego jednego się sprowadzają.
To jest naprawdę proste.
A długie, nawet ładnie brzmiące, takie okrąglutkie i miłe rozważania Amoris...mają tylko zamieszać, rozmydlić, odwrócić uwagę.
Wg.mnie naturalnie.

Pantop
Posty: 1333
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: Pantop » 10 lut 2018, 16:47

Go: Ukasz i mgła

A dlaczego upraszczać i rozpatrywać przykład prost - podany przez mgłę.
Weźmy skomplikowany - mój.
Załóżmy, że żona opuściła mnie bo miała ku temu solidne powody.
Nie było ze mną dobrze.
Po jej odejściu rozpoczął się mój upadek w wersji przyśpieszonej.
Żona okrzepła.
Odchowała dzieci.
Minęło 8 lat.
Ma kowalskiego i radośnie sobie z nim obcuje.
Obserwuję jej fejsbuka - kwitnie, energetyczne zdjęcie profilowe, multum wstawek z akcjami typu ,,pomóż innym,,.
Ja jestem na ciemnym dnie.
Ona realizuje, na swój najlepiej rozumiany sposób, bycie matką i kobietą.

Weźże teraz uruchom Ukaszu to mądre sumienie.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 667
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: ozeasz » 11 lut 2018, 14:08

Zgadzam się tu z Jackiem i GregAnem , jeśli jest grzech, stwierdzenie że nie jest ,nie umożliwia pokuty i nawrócenia ,wg mnie jeśli jest to grzech , to prowadzi człowieka, któremu się wydaje że kościół otwierający mu drogę do sakramentu Eucharystii ,bez przyjęcia obecnego stanu jako uniemożliwiającego do komunii z Bogiem ,do życia z daleka od bliskiej i szczerej relacji z Bogiem .
Przytoczone przez Ciebie cytaty Ukasz swiadczą też o tym że Jezus w sytuacjach nietypowych ,nietypowo reaguje ,ale pokaż mi jeden cytat kiedy odpuszcza grzech komuś kto nie żałuje i nie nawraca się ?
Miłosierdzie Boże , z tego co zauważyłem , dotyczy osób które są świadome grzechu i nie chcą w nim trwać ,chcą zmiany ,czy to można zobaczyć w trwaniu związku niesakramentalnego ? Czy drogą do nawrócenia jest stwierdzenie że go nie potrzeba ?
Odpuszczenie grzechu zachodzi gdy penitent nie tylko widzi zło , żałuje go i chce się nawrócić ,oprócz tego jest mocne postanowienie poprawy i zadośćuczynienie Bogu i człowiekowi ,czy w tych przykładach to jest jasne i widoczne ? Czy ja szary niewykształcony chrześcijanin mogę dyskutować swoje wątpliwości z doktorami kościoła którzy posługują sie językiem co najmniej przeintelektualizowanym ,bo tak to odbieram .
Jko katolik nie jestem zmuszony do uznania AL jako mnie wiążącą , w tym świetle nie tylko mnie nie przekonałeś ,ale utwierdzieś w moich wątpliwościach.

Ostatnio słuchałem trochę ks. Kaczkowskiego mówił o tym jak przyjął w sakramencie spowiedzi homoseksualistę , nie zwrócił mu uwagi na grzech współżycia o którym jasno i wyraźnie mówi Ewangelia ,a na to że zdradzał partnera .Tłumaczył to prawem bardziej i mniej naturalnym , z tego co pamiętam ,jednak nie przekonał mnie swoim tłumaczeniem .
Mam doświadczenie ze swojego życia , że czarne jest czarne , a białe jest białe , tak tak lub nie, nie ,jeśli nie nazwę grzechu grzechem to nie potrzebuję nawrócenia , świadomość że coś jest grzechem jest punktem zwrotnym po którym mogę dokonać wyboru który da mi życie lub śmierć .

Zrozumienie drugiego ,jego motywów ,jego myśli , stanu nie jest równoznaczne z akceptacją jego wyboru , jest akceptacją człowieka nie jego zachowania ,jest akceptacją człowieka ,nie jego grzechu , bo w moim rozumieniu taka akceptacja zachowania jest brakiem miłości wobec tej osoby , której źródłem jest sam Bóg.
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Andrzej
Posty: 13
Rejestracja: 06 gru 2016, 22:21
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: Andrzej » 11 lut 2018, 16:05

Kochani, pozwólcie, że włączę się w dyskusję dotyczącą tak ważnej nie tylko dla nas, ale dla całego Kościoła katolickiego sprawy jak obrona świętości i nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa. Chciałbym poruszyć kilka spraw w 7 punktach:

1. Komunia św. dla małżonków zdradzających sakramentalnego współmałżonka, łamiących własną przysięgę małżeńską, 6 i 9 przykazanie Dekalogu?!

Na początku grudnia 2017 roku media - https://gosc.pl/doc/4361689.Watykan-Pap ... s-leatitia - podały informację, że list biskupów regionu Buenos Aires będący interpretacją adhortacji "Amoris laetitia", dopuszczający niektórych żyjących małżonków, tych dopuszczających się fizycznej zdrady w drugim cudzołożnym związku do Komunii św., znalazł się za zgodą papieża Franciszka w oficjalnym zbiorze nauczania papieskiego w „Acta Apostolicae Sedis”, czyli w Magisterium. Ta argentyńska interpretacja "Amoris laetitia" jest sprzeczna z dotychczasowym Magisterium nie robiącym żadnych wyjątków w zasadzie niedopuszczania do Komunii św. małżonków żyjących w drugim cudzołożnym związku, jeśli nie zachowują oni wstrzemięźliwości seksualnej - tak jak mówi o tym punkt 84 Familiaris Consortio św. Jana Pawła II:
"Pojednanie w sakramencie pokuty — które otworzyłoby drogę do komunii eucharystycznej — może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa. Oznacza to konkretnie, że gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów — jak na przykład wychowanie dzieci — nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, „postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom".
Dzisiaj mamy więc dwa dokumenty w Magisterium – adhortację „Familiaris consortio” papieża św. Jana Pawła II i adhortację „Amoris laetitia” papieża Franciszka, które są sprzeczne w tym zasadniczym punkcie ze sobą. Stąd mamy konfuzję w Kościele katolickim. Mam nadzieję, że wkrótce polscy księża biskupi zajmą jednoznaczne stanowisko, potwierdzające dotychczasowe nauczanie św. Jana Pawła II, niedopuszczające do Komunii św. sakramentalnych małżonków żyjących w stanie obiektywnego grzechu ciężkiego, łamiących 6 i 9 przykazanie Dekalogu oraz własną przysięgę małżeńską.

2. Adhortacja „Amoris laetitia” w p. 298 (łącznie z przypisem 329) zachęca małżonków w drugich niesakramentalnych związkach (tych z dłuższym stażem i dziećmi) do fizycznego współżycia, do umacniania cudzołożnego związku, a więc do gorszenia dzieci!

Ks. prof. Marian Machinek - Przewodniczący Stowarzyszenia Teologów Moralistów podczas naszej wspólnej konferencji na KUL-u w czerwcu 2017 roku w swoim wykładzie nawiązującym do adhortacji „Amoris laetitia” (m.in. do kontrowersyjnego punktu 298) zadał następujące pytania:
– Czy to co było grzechem cudzołóstwa przestaje nim być po upływie czasu, gdy nowy związek umacnia się i pojawiają się dzieci?
– Czy Bóg wymaga czegoś, co jest sprzeczne z Ewangelią?
– Czy wierne i sakramentalne małżeństwo pozostaje ideałem?

W 22 minucie wykładu ks. prof. Marian Machinek zadaje kluczowe pytanie do 298 punktu adhortacji AL:
"Cudzołóstwo, bałwochwalstwo i morderstwo to były w pierwotnym Kościele najcięższe grzechy. Jeżeli małżeństwo cywilne po rozwodzie jest rzeczywiście związane z grzechem cudzołóstwa, to co miałoby się z nim stać po upływie czasu, gdy związek się umacnia i pojawiają się dzieci? Czy ten grzech wyparowuje? Co się z nim dzieje?".
Cały wykład ks. prof. Mariana Machinka, wiele spraw pokazujący i porządkujący można wysłuchać pod adresem: https://youtu.be/g3yurdumlA8. Trzeba jednak wiedzieć, że wykład ten został wygłoszony w czerwcu 2017 roku, a więc jeszcze przed ogłoszeniem o włączeniu argentyńskiej interpretacji adhortacji AL w Magisterium.
Rodzi się pytanie, jakie z punktu 298 (łącznie z przypisem 329) "Amoris laetitia" płynie praktyczne wskazanie dla tych wszystkich naszych współmałżonków, którzy są długo w drugich związkach i mają w nich dzieci? Otóż w tym 298 punkcie jest wskazanie, by takie związki umacniać, zalecając cudzołożne współżycie i żeby to robić dla tzw. "dobra dzieci" (a ostatnie zdanie w p. 299 AL mówi wprost, że dzieci są najważniejsze, wbrew tomistycznemu porządkowi miłości, który pierwszeństwo daje miłości do współmałżonka, a dopiero później do dzieci), a więc by takie związki traktować de facto na równi z sakramentalnymi. A na to żaden wierzący, wierny i kochający nie tylko Sycharek, który ma podobną sytuację zgodzić się nie może, gdyż zdradziłby Jezusa, przymierze z Nim, złamałby swoją przysięgę...

3. Warto obejrzeć film na YouTube "Nadludzka miłość" - https://youtu.be/q8WDTsFxO5E.

Warto obejrzeć film na YouTube "Nadludzka miłość" - https://youtu.be/q8WDTsFxO5E. Smutne jest to, że w taką miłość dziś mało ludzi wierzy i że w gronie nie wierzących są nawet księża kardynałowie i biskupi, którzy bagatelizują 6, 9 Przykazanie Dekalogu i sakramentalną przysięgę małżeńską, dopuszczając do Komunii św. zdradzających sakrament niewiernych małżonków, zachęcając małżonków żyjących w drugich związkach, w których są dzieci do kontynuowania zdrady – do współżycia fizycznego, stawiając w ten sposób na równi niesakramentalny związek z sakramentalnym (patrz punkt 298 AL). Zgadzając się na robienie wyjątków w Chrystusowej zasadzie nierozerwalności sakramentalnego małżeńskiego, przyzwalających na łamanie przymierza z Bogiem robią to w imię fałszywie rozumianego miłosierdzia. A św. Jan Paweł II bardzo wyraźnie nauczał, że prawdziwe miłosierdzie idzie zawsze w parze z prawdą i sprawiedliwością - http://sychar.org/bledna-interpretacja-milosierdzia.

4. W adhortacji „Amoris laetitia” brak jest wyraźnego wezwania do nawrócenia małżonków żyjących w drugich niesakramentalnych związkach.

Podczas I Krajowego Forum na rzecz Małżeństwa i Rodziny w Gnieźnie - http://www.forummalzenstwairodziny.pl/i ... gram-forum, który odbył się w czerwcu 2017 roku ks. kardynał Kevin Farrell (prefekt Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia) potwierdził, że w adhortacji „Amoris laetitia” brak jest wezwania do nawrócenia małżonków żyjących w drugich niesakramentalnych związkach. Ta zaskakująca wypowiedź miała miejsce po referacie ks. kardynała w czasie dyskusji, podczas której dr inż. Jacek Pulikowski zadał ks. kardynałowi pytanie dot. adhortacji „Amoris laetitia” związane z brakiem (jego zdaniem) w adhortacji wezwania do nawrócenia – https://youtu.be/Y9Ye1LrO3a4#t=66m19s. Drugie pytanie zadał dr hab. Mieczysław Guzewicz – https://youtu.be/Y9Ye1LrO3a4#t=77m42s. Warto wysłuchać tych pytań i odpowiedzi ks. kardynała zwłaszcza w 75 minucie nagrania, kiedy potwierdza, że adhortacja nie mówi o konieczności nawracania się.

5. Warto zapoznać się z fragmentem wykładu dr Alicji Zagrodzkiej nt. niektórych zapisów adhortacji „Familiaris consortio”: http://www.kul.sychar.org, których nie powinno się interpretować na niekorzyść małżeństwa.

6. Listy Sycharków do papieża Franciszka i biskupów.

Listy Sycharków do Papieża Franciszka i biskupów włoskich, niemieckich, austriackich, szwajcarskich i polskich w czasie trwania Synodu poświęconego sprawom małżeństwa i rodziny, który obradował w latach 2014-2015 są do przeczytania na stronie: http://sychar.org/listy-sycharkow-do-pa ... ajcarskich.

7. Obowiązek braterskiego upomnienia - http://sychar.org/upomnienie.

W historii Kościoła katolickiego zdarzały się trudne okresy, kiedy papieże byli upominani, gdy głosili naukę niezgodną z nauczaniem Pana Jezusa, z Jego wolą, albo swoim życiem przeczyli nauce Chrystusa. Począwszy od św. Piotra - pierwszego papieża, którego najpierw upomniał Pan Jezus (Mt 16, 21), a potem św. Paweł (List do Galatów 2, 14). Upominani też byli późniejsi papieże np. w XIV wieku przez św. Katarzynę ze Sieny czy św. Brygidę ze Szwecji. Mimo tych koniecznych ze względu na wierność Jezusowi i Jego nauki upomnień braterskich, upominani bliźni powinni być traktowani z szacunkiem i godnością, a zwłaszcza gdy dotyczy to następcy św. Piotra.

Moim zdaniem Pan Bóg dopuścił do tego zamieszania, aby wyszła na jaw cała prawda i nastąpił proces oczyszczenia, odrodzenia wiary - w tym wiary w to, że każde bez wyjątku sakramentalne małżeństwo Pan Jezus chce uzdrowić, nawet gdy współmałżonkowie są w niesakramentalnych związkach i mają dzieci w tych związkach, gdyż jest z małżonkami w sakramentalnym, niezmiennym i nierozerwalnym przymierzu. Wolą Pana Jezusa jest takie uzdrawianie małżonków, aby uczyli się oni mądrej, ofiarnej i wiernej miłości, która nie pozwala się krzywdzić, ani samemu wyrządzać krzywdy, ale która ukierunkowana jest na nawrócenie, pojednanie i powrót do siebie małżonków, czyli na wypełnienie woli Bożej w małżeństwie.

P.S. Polecam jeszcze wywiad z o. prof. Jarosławem Kupczakiem OP profesorem nauk teologicznych, kierownikiem Katedry Antropologii Teologicznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, prezesem polskiego Towarzystwa Teologów Dogmatyków - wywiad pt. "Czy rozwiedzeni, którzy żyją w nowych związkach, powinni przystępować do komunii?". Dominikanin wskazał m.in. na ogromne zagrożenie jakim będzie dopuszczenie rozwodników do Komunii na nowych warunkach.
"Jeżeli Kościół się na to zgodzi, będzie to oznaczało, że w jakiejś mierze akceptuje drugie związki. A jeżeli drugie, to także inne związki, bo taka sytuacja mogłaby się powtórzyć – ta sama kobieta czy ten sam mężczyzna mogliby znów się rozstać i rozpocząć życie w trzecim związku. To otwarcie drogi do przyjęcia sukcesywnej bigamii. Może nie od razu, w ciągu jednego roku, ale na przykład w ciągu dziesięciu lat. Rodzi to też pytania natury teologicznej, co w takiej sytuacji dzieje się z poprzednim małżeństwem – czy ono nadal istnieje, czy nadal jest ważne, czy już go nie ma? Jak traktować trwałość sakramentu?"
Cały wywiad na stronie:
https://dominikanie.pl/2018/02/czy-rozw ... o-komunii/
i omówienie:
http://www.pch24.pl/papiez-proponuje-zm ... 216,i.html

Pantop
Posty: 1333
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: Pantop » 12 lut 2018, 22:45

Do: Andrzeja

Wielki szacunek za ogrom pracy włożonej w stworzenie powyższego wpisu.

Raz jeszcze przywołam wpis mego guru jacka-sychar:
jacek-sychar pisze:
Dlatego każde usprawiedliwianie związków niesakramentalnych (chociażby poprzez umożliwienie im Komunii św.), traktuje jako podważanie nierozerwalności małżeństwa.
I jeszcze cytat z Ewangelii:

Powiedział im : « Kto oddala żonę swoją , a bierze inną , popełnia cudzołóstwo względem niej . I jeśli żona opuści swego męża , a wyjdzie za innego , popełnia cudzołóstwo ». (Marka 10, 11-12)

i

Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo. (Łukasza 16,18)

I żadna adhortacja nie jest tego w stanie zmienić.
Te dwa cytaty - i wszystko jest tak proste i jasne.
I proste pytanie na koniec - po co komu potrzebne komplikowanie tak jednoznacznego przekazu?

Andrzej
Posty: 13
Rejestracja: 06 gru 2016, 22:21
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: Andrzej » 13 lut 2018, 10:44

Kochani, polecam jeszcze wywiad z o. prof. Jarosławem Kupczakiem OP profesorem nauk teologicznych, kierownikiem Katedry Antropologii Teologicznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, prezesem polskiego Towarzystwa Teologów Dogmatyków - wywiad pt. "Czy rozwiedzeni, którzy żyją w nowych związkach, powinni przystępować do komunii?". Dominikanin wskazał m.in. na ogromne zagrożenie jakim będzie dopuszczenie rozwodników do Komunii na nowych warunkach.
"Jeżeli Kościół się na to zgodzi, będzie to oznaczało, że w jakiejś mierze akceptuje drugie związki. A jeżeli drugie, to także inne związki, bo taka sytuacja mogłaby się powtórzyć – ta sama kobieta czy ten sam mężczyzna mogliby znów się rozstać i rozpocząć życie w trzecim związku. To otwarcie drogi do przyjęcia sukcesywnej bigamii. Może nie od razu, w ciągu jednego roku, ale na przykład w ciągu dziesięciu lat. Rodzi to też pytania natury teologicznej, co w takiej sytuacji dzieje się z poprzednim małżeństwem – czy ono nadal istnieje, czy nadal jest ważne, czy już go nie ma? Jak traktować trwałość sakramentu?"
Cały wywiad na stronie:
https://dominikanie.pl/2018/02/czy-rozw ... o-komunii/
i omówienie:
http://www.pch24.pl/papiez-proponuje-zm ... 216,i.html


bosa
Posty: 319
Rejestracja: 29 sty 2017, 22:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: bosa » 16 lut 2018, 13:01

Ja tak sobie myślę,że temat komunii w drugich związkach raczej nie dotyczy zdradzaczy ,tych co opuścili rodzinę, ponieważ oni ,może nie wszyscy, ale raczej ,nie wierzą , nie przejmują się tym, czy mogą chodzić do komunii ,do kościoła itp...oni są szczęśliwi, mają kogoś ,nie są samotni i tyle. Czy jest wśród naszych współmałżonków ktoś ,kto cierpi z tego powodu, że nie może przystępować do Komunii Świętej?? Natomiast myślę, że sprawa dotyczy tych porzuconych, skrzywdzonych, którzy cierpią podwójnie, bo spotkali kogoś z kim jest im dobrze, z kim czują się szczęśliwe, po niekiedy strasznym życiu u boku współmałżonka i oni mają straszny dylemat moralny, bo chcieliby jeszcze zaznać po ludzku dobra ,szczęścia bycia z drugim człowiekiem, poczucia że mogą coś jeszcze dla kogoś znaczyć, ale to zderza się z wiarą ,moralnością, nauką kościoła i poczuciem że to straszny grzech...
I tu nie potępiałabym papieża, czy ludzi ,którzy w tej kwestii "pochylają się z troską" nad tymi osobami.
Naprawdę jest różnica między kimś ,kto został oszukany ,porzucony, zdradzony,kto nie chciał rozpadu małżeństwa, a kimś kto z premedytacją zdradził, porzucił..
Kocham Cię Panie, i jedyna łaska o jaką Cię proszę ,to kochać Cię wiecznie.. św.Jan Maria Vianney

jacek-sychar
Posty: 5767
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: jacek-sychar » 16 lut 2018, 13:19

bosa pisze:
16 lut 2018, 13:01
Naprawdę jest różnica między kimś ,kto został oszukany ,porzucony, zdradzony,kto nie chciał rozpadu małżeństwa, a kimś kto z premedytacją zdradził, porzucił..
Czyli fakt, że zostałem porzucony, zwalnia mnie już z obowiązku przestrzegania przykazań? :shock:

MareS
Posty: 202
Rejestracja: 05 lut 2017, 22:22
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: "Amoris laetitia" i nierozerwalność malżeństwa

Post autor: MareS » 16 lut 2018, 13:30

bosa pisze:
16 lut 2018, 13:01
I tu nie potępiałabym papieża, czy ludzi ,którzy w tej kwestii "pochylają się z troską" nad tymi osobami.
Naprawdę jest różnica między kimś ,kto został oszukany ,porzucony, zdradzony,kto nie chciał rozpadu małżeństwa, a kimś kto z premedytacją zdradził, porzucił..
Jezus spotykając się z Samarytanką "pochylił się nad nią" ale nie ukrywał, że żyje w grzechu.

Zablokowany

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości