On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Wiedza, która może pomóc, gdy boli dusza...

Moderator: Moderatorzy

jarek70
Posty: 364
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: jarek70 » 23 paź 2017, 8:34

Nie wiem. Przeczytałem ten artykuł, ktoś mi to podesłał.
Mam tylko jednego znajomego, który po rozwodzie (nie on porzucił) znalazł sobie nową żonę i miało być lepiej.
http://ohme.pl/psychologia/cholerny-pat ... da-srodka/
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 2843
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: Nirwanna » 23 paź 2017, 9:52

No właśnie, miało być....

Zacytuję komentarz spod tego art, bardzo dobry wg mnie:
Miłość to nie uczucie tylko decyzja. Decyzja o stawianiu drugiego człowieka i jego potrzeb nad sobą. Jesli wchodzisz w małżeństwo zorientowany na siebie, aby realizować swoje plany , zaspokoić swoje potrzeby lub dać dzieciom "namiastkę normalności " to nie masz szans na powodzenie. Mówię jako zona z 10 letnim stażem. Małżeństwo to orka😀 aby przetrwać trzeba zaprzeć sie samego siebie, walczyć z własnymi słabościami, wystrzegać sie codziennie egoizmu, lenistwa. Ale jest świadomość wzajemnego szacunku, poczucia bezpieczeństwa i wzajemnego nastawienia na służbę drugiemu. Małżeństwo to najlepsze co mnie w zyciu spotkało choć nie zawsze jest milo 😀 Dodam tylko ze PrZez pierwsze 7 lat małżeństwa zanim zrozumieliśmy sens tej instytucji" 😀 to było pole bitwy o wpływy, władze. Żyliśmy obok siebie, wzajemnie oskarżając sie o wszystkie niepowodzenia.
Gdy ktoś umie, to co wytłuściłam, jego małżeństwo się nie rozpada, i nie ma potrzeby tworzyć "patchworku"..... Gdy nie umie, bywa że jest tzw. "zonk" ;-) Na własne życzenie zresztą, cóż.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

3Has
Posty: 189
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: 3Has » 24 paź 2017, 10:56

Nirwanna pisze:
23 paź 2017, 9:52
Gdy ktoś umie, to co wytłuściłam, jego małżeństwo się nie rozpada (...) Gdy nie umie, bywa że jest tzw. "zonk" ;-) Na własne życzenie zresztą, cóż.
No, niestety nie jest to takie proste. Jest jeszcze druga strona w małżeństwie - i na nią często nie mamy wpływu. I małżeństwo może się rozpaść jak najbardziej, nawet jak jedna strona umie. I nie, wcale nie na własne życzenie.
Oczywiście najczęściej bywa tak jak piszesz, ale nie jest to jedyna obowiązująca reguła.
Nirwanna pisze:
23 paź 2017, 9:52
i nie ma potrzeby tworzyć "patchworku".....
A to akurat prawda i to bez wyjątku. Potrzeby tworzenia patchworku nie ma nigdy. Tyle że czasem druga strona stworzy patchwork (bo tak jej wygodnie) i siłą rzeczy jesteś jego częścią - bez własnej decyzji i wyboru. Będąc osobą samą, nie akceptując tego stanu, itp.

Inna sprawa, czego w artykule nie napisano - bywają drugie małżeństwa lepsze niż pierwsze i to trzeba sobie umieć szczerze powiedzieć. Wiadomo że takie małżeństwo jest grzeszne (pomijam stwierdzenia nieważności itp), ale może być obiektywnie lepsze od pierwszego.
Znam takie przypadki, kiedy rozwodnik (nie on zostawił pierwszą żonę, tylko żona jego) żył z nową "żoną" aż do śmierci i byli przeszczęśliwi.

Kłopot w tym co po śmierci.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 2843
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: Nirwanna » 24 paź 2017, 13:00

3Has pisze:
24 paź 2017, 10:56
o, niestety nie jest to takie proste. Jest jeszcze druga strona w małżeństwie - i na nią często nie mamy wpływu. I małżeństwo może się rozpaść jak najbardziej, nawet jak jedna strona umie. I nie, wcale nie na własne życzenie.
Oczywiście najczęściej bywa tak jak piszesz, ale nie jest to jedyna obowiązująca reguła.
Tak, oczywiście masz rację, tak bywa. Chyba za bardzo uogólniłam.
3Has pisze:
24 paź 2017, 10:56
to akurat prawda i to bez wyjątku. Potrzeby tworzenia patchworku nie ma nigdy. Tyle że czasem druga strona stworzy patchwork (bo tak jej wygodnie) i siłą rzeczy jesteś jego częścią - bez własnej decyzji i wyboru. Będąc osobą samą, nie akceptując tego stanu, itp.
Tu też zgoda. Myślę, że podstawową dobrą myślą o takiej sytuacji byłaby np. taka: "jestem kawałkiem patchworku, ale takim z brzega, graniczę z resztą tkaniny tylko jednym bokiem, czyli - na ile mam wpływ - nie powiększam zamieszania w relacjach około-małżeńsko-dziecięcych"
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

bosa
Posty: 292
Rejestracja: 29 sty 2017, 22:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: bosa » 24 paź 2017, 18:49

No i zawsze będę tą "szurniętą" pierwszą żoną...
Kocham Cię Panie, i jedyna łaska o jaką Cię proszę ,to kochać Cię wiecznie.. św.Jan Maria Vianney

Lawendowa
Posty: 108
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Płeć: Kobieta

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: Lawendowa » 24 paź 2017, 21:39

bosa pisze:
24 paź 2017, 18:49
No i zawsze będę tą "szurniętą" pierwszą żoną...
Nie martw się, za to jesteś w doborowym towarzystwie :D
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

3Has
Posty: 189
Rejestracja: 22 lip 2017, 15:40
Płeć: Mężczyzna

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: 3Has » 25 paź 2017, 12:32

bosa pisze:
24 paź 2017, 18:49
No i zawsze będę tą "szurniętą" pierwszą żoną...
Oj tam zawsze. Najwyżej do śmierci.
Potem to już luz - potem to się inni będą martwić:)

Maja
Posty: 8
Rejestracja: 14 sty 2018, 11:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: Maja » 28 lut 2018, 17:53

No to jest nas więcej.w grupie raźniej.

BogMik24
Posty: 11
Rejestracja: 28 sty 2018, 15:00
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: BogMik24 » 08 mar 2018, 6:35

Mój moz odszedł do rugiej kobiety ona ma dwójkę dzieci jest po rozwodzie ,my tez mamy dwójkę dzieci jesteśmy w trakcie rozwodu to nie ja założyłam rozwód tylko maz walka już w sadach jest 3 rok o alimenty bo rozwód zaczyna sir od nawa czyli walka czuja wina...Ja jestem osoba która siedziała e domu i wychowywała dzieci mój maz rozwijał swoją karjere zawodowa nie chciałam zakładać rozwodu nir zrobiłam tego ale mój maz .Tetaz jest walka miedzy dziecmi kto jest super...Nie potrafię zrozumieć czemu dzieci winią mnie za wszystko za nie przejeżdżania ojca do dzieci w ustalonym terminie ,czuje się bardzo złe rąbią mnie na każdym kroku 🙁co mam robic?

Mirakulum
Posty: 1690
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: Mirakulum » 10 mar 2018, 1:10

Dzieci obwiniają tego bardziej stabilnego rodzica. - to norma

pytasz co masz robić

poszukaj najbliższego ogniska naszej wspólnoty - by mieć grupę wsparcia

na początek przesłuchaj ks Marka Dziewieckiego "Przysięga małżeńska i jej konsekwencje"
- można na podstawi tych konferencji postawić autodiagnozę własnego małżeństwa .
Jest to cykl 9 konferencji - to trochę czasu zajmie - ale zachęcam - warto wiedzieć skąd startujesz

Pogody Ducha

Astro
Posty: 34
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: Astro » 15 kwie 2018, 16:21

Jestem tu nowy ale to co piszę Mirakolum to prawda. U mnie mija 8 m-c od mometu kiedy żona podjęła decyzję o rozwodzie i 3 m-c od momentu kiedy się wyprowadzila i zabrała synów. Starszy syn jest już na tyle duży że mimo tego co się dzieje nie okazuje mi wrogości pamięta też dobre i zle chwilę że mną (te złe też niestety byly) ale młodszy syn obwinia mnie o wszystko ma 9 lat i ciężko mu napewno poradzić sobie z emocjami. Cały czas powtarzam chłopakom że ich kocham , że zawsze mogą na mnie liczyc , że zawsze im pomogę jak tylko będę mógł. Mlodszemu tłumacze też że jest mi przykro jak mnie rani i że nie powinien tego robić, ale też żeby nigdy nikogo nie ranil. Także jak możesz staraj się jak najwięcej rozmawiac z dziecmi zapewniaj o swojej miłości do nich , poswiecaj jak najwięcej uwagi ich problemom i zainteresowaniom . Wiem że nie jest to łatwe w sytuacji jakie jesteś. Pomyśl też o pomocy psychologicznej dla dzieci ale to sprawa bardzo delikatna bo zależy na jakiego psychologa się trafi. Zawierzaj wszystko Panu Jezusowi a swoje cierpienie ofiaruj w intencji dzieci.
Astro

mare1966
Posty: 858
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: mare1966 » 15 kwie 2018, 22:30

Linka przejrzałem .
Wartościowe spojrzenia , ale w zasadzie czego się spodziewała autorka ?
Wydaje się być nadal zaskoczona , i wręcz szukać współczucia .
Po pierwsze nadal zdaje się nie dostrzegać znacznego udziału własnego .
Raz - odeszła od męża , dwa - została "trzecią żoną" cudzego męża .
Czego się spodziewała ?
Jakoś wcale mi pani nie żal , pani Patrycjo .

Astro
Posty: 34
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: Astro » 17 kwie 2018, 22:38

Linka tez przeczytalem. Pani Patrycji nie będę oceniał. Moje spostrzeżenia są jednak takie, że gdzie w tym wszystkim jest Pan Bóg i miejsce dla Niego. Miłość którą tak naprawdę otrzymujemy od Boga ta pierwsza , prawdziwa i jedyna została stlamszona. W pozostałych przypadkach o których pisze Pani Patrycja to nie miłość to kalkulacja co chce , co potrzebuje , co ma mieć a czego nie . Taka wielka iluzja szczęścia , przeliczanie, kontrakt, ty mi to, ja ci tamto.
Astro

mare1966
Posty: 858
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: On/ona ma nowa rodzinę i jest szczęśliwa?

Post autor: mare1966 » 17 kwie 2018, 23:24

Astro napisał :
"Miłość którą tak naprawdę otrzymujemy od Boga ta pierwsza , prawdziwa i jedyna została stlamszona."

Czy prawdziwa i czy jedyna to bym się mocno spierał .
Pierwsza - tak .
Robi zwykle duże wrażenie i zapada ......... bo pierwsza .
Jest jak pierwszy utwór , na winylowej starej płycie .

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość